Problem osiedlowy

19.07.10, 17:33
Bardzo lubie zwierzeta i nie mam nic przeciwko trzymaniu ich w
mieszkaniach w blokach.Kazdy wlasciciel psa na moich osiedlu
prowadza swego pupila na smyczy,w kagancu.Problem,ktory szerzy sie w
poblizu mego bloku to...parenascie kotow chodzacych
bezpansko,sikajacych w klatkach schodowych a co najgorsza to i w
piaskownicach!Kotami opiekuje sie pewna pani,mieszkajaca w moicm
bloku.Karmi je,odrobacza ponoc,ponoc sterylizuje.Nie mniej koty
panosza sie po osiedlu,leza na chodnikach,niekiedy nie racza
wstac,zeby mozna bylo przejsc.Dlugo walczylam ze Spoldzielnia o
czysty piasek w piaskownicach.Piasek czysty jest.Piaskownice sa
przykrywane plandeka lecz koty mimo wszystko wchodza pod nia i
zalatwiaja sie do piasku.W mojej okolicy nie ma schroniska dla
kotow,sa tylko dla psow.Nie moge zniesc tego,ze piaskownice staly
sie kuwetami a koty oblegly cale osiedle.Jak ta sprawe zalatwic
nazwijmy to dyplomatycznie.
    • thegimel Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 17:41
      Może złożyć na panią skargę jakąś. Nie wiem jak wygląda sprawa sprzątania po
      kotach, ale może jest podobnie jak z psami? Jeśli ktoś permanentnie nie sprząta
      po psie, to można złożyć na niego skargę, ale nie można tego zrobić anonimowo,
      może mandaty panią nauczą sprzątać. Ciężka sprawa trochę. Jeśli pani dba o koty,
      czuje się za nie odpowiedzialna na tyle, że je odrobacza i sterylizuje, to
      powinna czuć się odpowiedzialna też za sprzątanie po nich. Rozmowy z panią nie
      skutkują?
      • exmaas Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 17:46
        Pani opiekujaca sie kotami ma naprawde zlote serce,mila sympatyczna
        kobieta ale wedlug mnie to ona nie jest w stanie upilnowac tyle
        kotow.Wieczorami w piaskownicy wyleguje sie po pare
        sztuk.Piaskownice zakrywaja mamy majace male dzieci,ale mimo
        wszystko koty zalatwiaja sie tam i tak i tak.Gdzie sie sklada taka
        skarge?Towarzystwo opieki nad zwierzetami?
        • thegimel Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 17:49
          Musisz w administracji zapytać, albo w straży miejskiej. Ale nie wiem jak
          wygląda sytuacje jeśli chodzi o koty. A może dałoby się też zredukować liczbę
          kotów próbując części znaleźć inne domy? A może starczy pani zapowiedzieć, że
          albo po kotach zacznie sprzątać, albo będzie złożona na nią skarga?
          • d.o.s.i.a Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 17:55
            > kotów próbując części znaleźć inne domy? A może starczy pani
            zapowiedzieć, że
            > albo po kotach zacznie sprzątać, albo będzie złożona na nią
            skarga?


            A dlaczego uwazasz, ze to jest obowiazek tej Pani sprzatac po kotach?
            Malo, ze wydaje wlasne (zapewne) pieniadze na sterylizacje bo nikt
            inny nie kiwnalby palcem i zamiast 20 kotow byloby 120? To jeszcze
            skarzyc na nia? Wolne zarty.
            Mamusie wola zakrywac piaskownice plandeka niz pomoc Pani znalezc
            miejsca dla tych kotow i jeszcze mialyby skargi skladac. Na co?
            • thegimel Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 17:59
              Jeżeli trzymałabym w domu 15 psów i nie radziłabym sobie to moi sąsiedzi też nie
              byliby zadowoleni. Dla mnie jest to bardzo podobna sytuacja. Też lubię koty, ale
              nie wyobrażam uszczęśliwiać moimi kotami połowy osiedla. A to, że znalezienie
              domu byłoby dobrym wyjściem, lub też rozmowa z panią od kotów, to też już
              pisałam. Ale chyba przez ostatnie klocki z ludźmi wyprowadzającymi psy na kupkę
              na plac zabaw trochę jestem przewrażliwiona.
              • d.o.s.i.a Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:10
                Ale ta Pani chyba nie trzyma tych kotow w domu?

                Zgadzam sie, ze dokarmianie kotow to pomysl z gruntu poroniony, bo
                to sprawia, ze sie zlaza. Najlepiej odwozic je do schronisk.
                Ale obciazanie kogos odpowiedzialnoscia za niczyje zwierzeta, tylko
                dlatego, ze ten ktos jako jedyny dba o ich niekontrolowany rozrod to
                chyba ciut za duzo, nie sadzisz?
                • thegimel Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:16
                  Jeżeli pani je sprowadza, to jest już to jej problem. Co do mnie chętnie bym się
                  tej pani dołożyła do kosztów, ale uwierz mi, sąsiedztwo takiej kociej mamy to
                  naprawdę nic przyjemnego. I ta pani powinna się liczyć z tym, że sąsiedzi nie
                  będą zachwyceni.
            • gazeta_mi_placi Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:21
              To chyba nie są prywatne koty tej Pani,tylko bezdomne którym ona pomaga,więc nie
              musi ponosić za nie odpowiedzialności.
            • anyx27 Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:50
              d.o.s.i.a napisała:

              > A dlaczego uwazasz, ze to jest obowiazek tej Pani sprzatac po kotach?

              Bo to prawda - pozwala kotom się panoszyć, dokarmia je, przez nią sa brudne
              piaskownice, to powinna po nich sprzątać. Dobrze, ze u mnie nie ma takich
              nawiedzonych kobiet.
              • gazeta_mi_placi Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 12:19
                Jeżeli ktoś dokarmia gołębie powinien też czyścić zasyfione przez nie parapety i
                elewacje?
                To nie są prywatne domowe koty tej Pani i nie ma obowiązku sprzątać po nich.
                Nawet prawnie nie możecie nic jej zrobić z tego tytułu.
                Dokarmianie bezpańskich kotów nie jest zabronione,wprost przeciwnie,w niektórych
                miastach taka osoba dostaje na ten cel talony na karmę z urzędu danego miasta.
          • exmaas Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 17:57
            Pani szuka domow i czasem jej sie to udaje.Jednak liczba
            przyprowadzanych przez nia kotow pod blok jest duzo wyzsza niz
            liczba kotow,ktorym znalazla ona dom.Ze sprzataniem po kotach pani
            rady sobie nie da.To kobieta pracujaca,wracajaca do domu po
            poludniu.Ogranicza sie do karmienia ich a piaskownice ja nie
            obchodza.Dzieci tej pani sa juz dorosle,wiec niejako nie rozumie
            problemu kocich kup w piskownicach.
            • d.o.s.i.a Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:00
              > Pani szuka domow i czasem jej sie to udaje.Jednak liczba
              > przyprowadzanych przez nia kotow pod blok jest duzo wyzsza niz
              > liczba kotow,ktorym znalazla ona dom.


              Co to znaczy "przyprowadzonych przez nia kotow"?
            • deodyma Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:11
              tak jasne, bo one te koty przyprowadza tak sobie sama pod blok.
              zwierzaki nie sa glupie i jesli widza, ze czlowiek pomaga, same ida.
              • exmaas Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:16
                Znajdzie biednego,bezpanskiego kota,bierze go do domu na
                rekonwalescencje i wypuszcza pod blok jak kot dojdzie do siebie.
      • iuscogens Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:17
        thegimel napisała:

        > Może złożyć na panią skargę jakąś. Nie wiem jak wygląda sprawa sprzątania po
        > kotach, ale może jest podobnie jak z psami? Jeśli ktoś permanentnie nie sprząta
        > po psie, to można złożyć na niego skargę, ale nie można tego zrobić anonimowo,
        > może mandaty panią nauczą sprzątać. Ciężka sprawa trochę. Jeśli pani dba o koty
        > ,
        > czuje się za nie odpowiedzialna na tyle, że je odrobacza i sterylizuje, to
        > powinna czuć się odpowiedzialna też za sprzątanie po nich. Rozmowy z panią nie
        > skutkują?

        ale przecież to nie są jej koty, to jak chcesz na nią skargę złożyć.
        i bez przesady, to ze kobieta poswieca swoj czas (może i kasę) zeby te koty
        karmic, leczyc, (pewnie dlatego, ze genialny własciciel nie wpadnie na to, zeby
        wysterylizowac zwierzaka)
        to nie oznacza ze to sa jej koty i ze ma po nich sprzątać.
        to nie jest jej obowiązek, ani jej praca, ale jej dobre serce.
        • deodyma Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:23

          > ale przecież to nie są jej koty, to jak chcesz na nią skargę
          złożyć.
          > i bez przesady, to ze kobieta poswieca swoj czas (może i kasę)
          zeby te koty
          > karmic, leczyc,




          otoz to.
          ale zawsze znajdzie sie ktos, komu to przeszkadza.
          kiedys sama koty dokarmialam i kilka osob sie w ta wciagnelo, wiec
          dokarmialismy na spolke.
          noilismy im jedzenie, picie a ja sama 3 koty przytachalam do domu.
          dwa z nich zakonczyly juz swoj zywot i z tej trojcy zyje jeszcze
          jedensmile
          w tej chwili w bloku obok jedna z babek dokarmia koty i jakos nie
          widze, zeby to komus przeszkadzalo a robi to od lat.
          skladanie skargi na taka osobe uwazam za swinstwo i tyle.
        • thegimel Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:26
          Jeśli się zajmuje, to czuje się odpowiedzialna. Była u nas taka kocia mama
          kiedyś, dokładalismy się jej trochę do karmy, znalazłam domy dla kilku kotów,
          sąsiedzi też pomagali, ale kocica rodzina rozrosła się do takich rozmiarów, że w
          końcu mieliśmy dość ciągłego smrodu i kocich wrzasków po nocach. Pani również
          koty znosiła, trzymała parę dni w domu i wypuszczała. Wszystko byłoby do
          zniesienia, tylko że pomimo prób szukania domów, kotów było coraz więcej. Pani w
          końcu zmarła, a koty udało wywieźć na wieś, gdzie był popyt. Ale wiem, że ludzie
          mieli już naprawdę dość i gdyby nie skończyło się to tak, to nie wiem co byłoby
          dalej. Jeden z sąsiadów, zresztą całkiem miły człowiek, miał ochotę truć.
          Mieszkał na parterze, koty sikały mu do doniczek. Czy cały blok ma znienawidzić
          koty, bo jedna pani darzy je miłością bez opamiętania?
        • ankh_morkpork Byłaś kiedyś z dzieckiem w piaskownicy? 19.07.10, 19:36
          Ale z takim małym? Takim, co jeszcze wkłada wszystko do buzi? Mój synek potrafił jednym ruchem wpakować pełną łopatkę piasku sobie do buzi zamiast do wiaderka.

          Gdyby Twój synek / wnuczek wpakował sobie do buzi łopatkę piasku pachnącego kocimi sikami, nadal ględziłabyś o dobrym sercu pani z sąsiedniej klatki dokarmiającej kotki? Albo gdyby oblepił sobie łopatkę kocim kupskiem?
          • gazeta_mi_placi Re: Byłaś kiedyś z dzieckiem w piaskownicy? 19.07.10, 20:53
            Nie takie rzeczy biorą małe dzieci do buzi i jakoś nie umierają od tego big_grin
            • sanna.i Re: Byłaś kiedyś z dzieckiem w piaskownicy? 20.07.10, 10:55
              Ale chorują od tego jak najbardziej.
              • gazeta_mi_placi Re: Byłaś kiedyś z dzieckiem w piaskownicy? 20.07.10, 12:04
                Niekoniecznie.
                Często dzieci wychowywane w czyściutkich sterylnych warunkach bez nawet chomika
                (o większych zwierzętach nie wspominając) chorują,mają różne alergie i niższą
                odporność,a te nie wychuchane co z kotem śpią w jednym łóżeczku (sama widziałam)
                duża odporności i przeważnie zero alergii.
                • sanna.i Re: Byłaś kiedyś z dzieckiem w piaskownicy? 20.07.10, 13:10
                  Pospolity pogląd, ale niezbyt prawdziwy. Równie często dzieci
                  posiadające zwierzęta uczulają się np. na ich sierść . Możesz zostać
                  alergikiem w każdym momencie życia, bez względu na to, czy zwierzę masz,
                  czy nie.Natomiast nie wiem, czy taka toksoplazmoza, toksokaroza czy
                  pasożyty różnego pochodzenia pobudzają czyjąś odporność. O ile mi
                  wiadomo, jest dokładnie odwrotnie.
                  • gazeta_mi_placi Re: Byłaś kiedyś z dzieckiem w piaskownicy? 20.07.10, 13:14
                    Ile znasz dzieci zarażonych tymi chorobami a ile takich co złapały inne choroby (choćby ospę,różyczkę,grypę) od innych ludzi?
                    Niektórymi pasożytami można się zakazić wyłącznie od innych dzieci.
                    I jakoś nikt nie postuluje aby dziecko nie miało kontaktu z innymi dziećmi bo może się zarazić.
                  • gazeta_mi_placi Re: Byłaś kiedyś z dzieckiem w piaskownicy? 20.07.10, 13:25
                    Wymieniona przez Ciebie toksoplazmoza niebezpieczna jest tylko dla kobiety w ciąży.
                    I w zdecydowanej liczbie przypadków pochodzi z niedogotowanego lub surowego mięsa:

                    "Główną drogą zarażeń jest spożycie surowego lub niedogotowanego mięsa zawierającego cysty z bradyzoitami T. gondii."

                    Nie mniej jednak malutko tych chorób w porównaniu do tych którymi można się zarazić od ludzi.
                    Może zacząć wyeliminowywać także ludzi z otoczenia bo to oni (a nie zwierzęta) mogą zarażać o wiele większą i bardziej niebezpieczną paletą chorób.

            • papalaya gazeta, oczywiście 20.07.10, 11:07
              wiadomo, że nie takie rzeczy braleś do buzi i wciaż zyjesz
          • katia.seitz Re: Byłaś kiedyś z dzieckiem w piaskownicy? 20.07.10, 11:37
            > Gdyby Twój synek / wnuczek wpakował sobie do buzi łopatkę piasku
            pachnącego koc
            > imi sikami, nadal ględziłabyś o dobrym sercu pani z sąsiedniej
            klatki dokarmiaj
            > ącej kotki? Albo gdyby oblepił sobie łopatkę kocim kupskiem?


            Tak, ja bym nadal uważała, że ta pani ma dobre serce.
            Moje dziecko ma aktualnie 1,5 roku. Od urodzenia mieszka z kotami.
            Nie choruje, nie ma na nic alergii. smile
        • sanna.i Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 10:54
          Tia, wszyscy powinni skakać pod niebo ze szczęścia, że pani taka kochana
          i piaskownice pozasr...ne.
    • d.o.s.i.a Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 17:52
      Ogrodzic piaskownice, zamiast nakrywac ja plandeka.
      • thegimel Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 17:56
        Ogrodzenie na koty nie pomoże. Jedyne wyjście to jakieś nakładki na te
        piaskownice, drewniane, na tyle ciężkie, żeby koty pod nie nie wchodziły.
        • d.o.s.i.a Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 17:57
          > Ogrodzenie na koty nie pomoże.

          Bo??
          • exmaas Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:00
            A jesli kochalabym psy nad zycie i sprwadzala je pod blok.Mieszkancy
            nie moga byc zniewoleni przez zwierzeta jakiekolwiek.Moze milosnik
            szczurow czy piwnicznych myszy by tez sie znalazl.
            • d.o.s.i.a Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:11
              A w jaki sposob sie sprowadza psy i koty pod blok?
          • thegimel Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:00
            Bo koty znakomicie się umieją wspinać. Mam trzy koty, więc wiem o czym piszę.
            Chyba że ogrodzenie będzie z dachem.
      • miastowa27 Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 17:58
        podaj pomysl ogrodzenia piaskownicy przed kotami
        no podaj
      • schiraz Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 17:59
        Nie wiem czym ogrodzić, bo mój kot przełazi po płocie o wysokości
        2metry 10 centymetrów.
        • d.o.s.i.a Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:08
          Prosze bardzo, mozna sie zainspirowac np. tymi pomyslami:

          www.catfence.com/pictures.htm
          www.catfencein.com/brochure2.php
          Oczywiscie trzeba by pomyslec o estetyce rozwiazania.
          Widzialam zbyt wiele ogrodzonych porzadnie placow dla dzieci, aby
          wierzyc, ze "sie nie da" i ze "kot i tak przelezie".
          • thegimel Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:11
            Fajnesmile W PL nie widziałam takich niestetysad Pewnie byłoby to wyjście z sytuacji.
          • miastowa27 Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:12
            ale to te obleśne kotyu powinny być trzymane w klatkach a nie
            dzieci na podwórku w klatce !
            poza tym, przedstawione przez Ciebie pomysły na klatkę dla dzieci
            sie nie sprawdzą, koty przelezą
            i po drugie, kto miałby to finansować?
            wspólnota mieszkaniaowa, ma finansować klatkę dla dzieci, bo jedna
            pani w violettę villas zaczyna się bawić?
            • d.o.s.i.a Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:18
              > i po drugie, kto miałby to finansować?
              > wspólnota mieszkaniaowa, ma finansować klatkę dla dzieci, bo jedna


              Wiesz, ja wychodze z zalozenia, ze najprostsze rozwiazania sa
              najskuteczniejsze i jak mi na czyms zalezy to szukam takich
              rozwiazan. A kto sie chce bawic w walke z wiatrakami to niech sie
              bawi do usranej smierci. Moze jak wykurzycie juz babke i jej koty,
              to postawicie calonocna straz przy piaskownicy, zeby jakis kolejny
              bezpanski pies, czy kot sie nie przypaletal. A potem napiszecie apel
              do prezydenta, zeby wybil wszystkie psy w calym miescie.
          • d.o.s.i.a Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:14
            O prosze, jaki ladny plac zabaw:

            www.centralparknyc.org/visit/things-to-see/north-end/west-110th-street-playground.html

            O, a tutaj nawet piaskownice widac:

            www.centralparknyc.org/visit/things-to-see/north-end/robert-bendheim-playground.html
            • thegimel Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:18
              Jeśli myślisz, że kot przez to nie przejdzie, to chyba nigdy kota nie miałaś.
              • d.o.s.i.a Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:21
                > Jeśli myślisz, że kot przez to nie przejdzie, to chyba nigdy kota
                nie miałaś.

                Mysle, ze cokolwiek bym Ci teraz pokazala, to i tak napisalabys to
                co powyzej. Nie bede wiec tracic czasu na udawadnianie Ci, ze te
                ogrodzenia sa szczelne.
                • sanna.i Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 10:57
                  Klatki też mają ogrodzić? I doniczki? Może wszystko poogradzać,bo
                  kilkanaście kotów ma ochotę robić sobie latrynę z ich domów i placu
                  zabaw.
                  • d.o.s.i.a Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 11:17
                    > Klatki też mają ogrodzić? I doniczki? Może wszystko poogradzać,bo
                    > kilkanaście kotów ma ochotę robić sobie latrynę z ich domów i
                    placu > zabaw.

                    Albo ogrodzic, albo sie pogodzic. Chyba, ze lubisz walczyc z
                    wiatrakami. Jak tak, to proponuje wytruc zwierzyne w promieniu 100
                    km, otoczyc zasiekami i wystawic patrole, ktore beda strzelac do
                    latajacyh ptakow, bo a noz-widelec ktorys sie zesra i trafi w
                    piaskownice.

                    A i tak przyjdzie jakis pijaczek i napluje, albo sie zejszcza.
                    • sanna.i Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 11:30
                      Nie przesadzaj. U mnie nie ma ogrodzeń i jakoś nie złazi się stado
                      zwierząt. Z bardzo prostego powodu - bezdomne koty ciągną tam, gdzie się
                      je dokarmia. U nas szczęśliwie nie ma "obsesyjnych kocich mam", które
                      koniecznie chciałyby zamienić w piekło życie współmieszkańców.
                      • d.o.s.i.a Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 11:38
                        > je dokarmia. U nas szczęśliwie nie ma "obsesyjnych kocich mam",
                        które
                        > koniecznie chciałyby zamienić w piekło życie współmieszkańców.


                        A moze przydaloby sie troche szacunku dla dzialan tej kobiety? I
                        moze chociaz tycke, tyciunie sprobowac jej pomoc? Przeciez ona nie
                        ratuje, ani nie dokarmia tych kotow z niecnym celem stworzenia
                        kolonii kociej i przejecia terytorium, tylko z potrzeby serca i
                        checi pomocy zwierzetom, ktore ktos wyrzucil z domu albo skrzywdzil.
                        • sanna.i Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 13:14
                          Tak, tylko, że skoro pomaga jednym szkodząc przy tym drugim, to ta
                          jej "działalność" przestaje być taka dobroczynna. Jak wyobrażasz sobie
                          pomoc dla tej kobiety? Znajdziesz dom dla kilkunastu bezdomnych kotów, a
                          ona przyciągnie kolejne. I powróci smród, s...nie do piaskownic i inne
                          atrakcje. Wszystkich kotów świata nie da się nakarmić i udomowić. Można
                          pomagać, jasne, ale trzeba przy tym MYŚLEĆ.
                          • d.o.s.i.a Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 13:22
                            > atrakcje. Wszystkich kotów świata nie da się nakarmić i udomowić.
                            Można > pomagać, jasne, ale trzeba przy tym MYŚLEĆ.


                            Podobnie jak nie da sie przegonic z piaskownicy wszystkich kotow
                            swiata. Wygonisz te, to przyjda inne. Przyjdzie pijak, przyjdzie
                            pies i ptak nasra. I co z tym zrobisz?

                            Czy nie lepiej, zamiast tracic energie na walke z gory skazana na
                            porazke, po prostu obudowac piaskownice i ZAMKNAC TEMAT?
          • rysia.z.poczty Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 21:53
            Można też płot płot pod napięciem zrobić,wytruć albo strzelać do kotków z
            wiatrówkitongue_out
    • triss_merigold6 Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:05
      Wiatrówka na śrut. Krzywdy kotom nie zrobi, a boli konkretnie więc
      da się je przepłoszyć.
      • thegimel Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:13
        Tak, kotów nie będzie, za to autorka wątku będzie w Uwadze w TVNbig_grin
        • triss_merigold6 Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:16
          Miała być propozycja czegoś skutecznego...
          • exmaas Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:19
            Place zabaw to jedna sprawa a druga rzecz to zwykly dyskomfort kiedy
            oblaza mnie koty z kazdej strony.
            • gazeta_mi_placi Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:24
              W jaki sposób Cię obłażą?
              • thegimel Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:31
                Mieszkałam w bloku z taką kocią mamą i uwierz mi, nawet dla mnie, starej kociary
                było to problemem, chociaż starałam się jej pomóc, inni sąsiedzi również. Jeśli
                pani sobie nie radzi, a nikt inny w bloku nie ma ochoty się kotami zajmować,
                może się skończyć wyłapaniem kotów i wywiezieniem ich do schroniska, o ile
                wcześniej ktoś nie będzie ich próbował truć. Takie przypadki też się zdarzają.
                • d.o.s.i.a Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:35
                  > może się skończyć wyłapaniem kotów i wywiezieniem ich do
                  schroniska, o ile
                  > wcześniej ktoś nie będzie ich próbował truć. Takie przypadki też
                  się zdarzają.


                  Dlatego mieszkancy musza sie zaangazowac nie w skarzenie na Pania,
                  ale w rozwiazanie problemu: wywiezienie kotow do schroniska/azylu
                  oraz ogrodzenie piaskownicy.
                  • thegimel Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:40
                    Masz rację, trochę się pospieszyłam z tamtym wpisem. Ale mam ostatnio
                    światopogląd spaczony przez właścicieli psów wyprowadzających je na kupkę na
                    plac zabaw i problem potraktowałam przez analogięsmile Mogę wejść pod stół i
                    odszczekać. Ale nie jestem pewna jak pani potraktuje próbę wywiezienia jej
                    pupili do schroniska. Może być trudno.
                  • deodyma Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:45
                    moze gdyby nie znieczulica, jaka panuje wsrod ludzi, nie byloby to
                    teraz dla autorki takim problemem?
                    ludzie na wszystko przymykaja oczy, maja wszystko w dupie,
                    poki "smrodek" nie zacznie im przeszkadzac, albo jeszcze cos innego.
                    w zeszlym tyg po naszym osiedlu biegal bezpanski pies, ktorego ktos
                    pozbyl sie z domu.
                    zainteresowal sie tym ktos? alez skad.
                    a jakie sie wielkie halo zrobilo, gdy okazalo sie, ze pies atakuje
                    inne psy, ktore szly na smyczy czy tez nie z ich wlascicielamibig_grin
                    jakie psioczenie bylo, gadanie, ale zeby ktos cos z tym zrobil, to
                    po co?
                    kazdy mial w dupie.
                    zalatwilam to szybko, bo zadzwonilam do organizacji, ktora zajmuje
                    sie bezdomnymi zwierzetami i psa zabrali.
                    wczesniej wynioslam zwierzakowi picie i jedzenie.
                    • d.o.s.i.a Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 18:53
                      A mnie niezmiennie dziwi, ze ludzie wola pakowac energie w cos co z
                      gory skazane jest na niepowodzenie, zamiast przeznaczyc ja na
                      znalezienie rozwiazania skutecznego.

                      Co z tego, ze pojdzie jedna, dwie, sto skarg na pania. Co z tego, ze
                      ktos wywiezie w koncu te koty, skoro i tak przyjdzie w nocy kot/pies
                      z sasiedniego osiedla i zalatwi sie do nieogrodzonej piaskownicy?
                  • sanna.i Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 10:58
                    > Dlatego mieszkancy musza sie zaangazowac nie w skarzenie na Pania,
                    > ale w rozwiazanie problemu: wywiezienie kotow do schroniska/azylu
                    > oraz ogrodzenie piaskownicy.

                    A co to da? Za chwilę pani nasprowadza następne.
      • marychna31 Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 13:24
        > Wiatrówka na śrut. Krzywdy kotom nie zrobi, a boli konkretnie więc
        > da się je przepłoszyć.
        Jeden z moich sąsiadów, lekarz pediatra, od lat zabawiał się strzelaniem z
        wiatrówki do kotów. Stąd znam efekty takich zabaw.

        Kiedy w końcu go na tym przyłapałam, zadzwoniłam na policję, to spotkałam sie
        potem z dzielnicowym, który przyniósł mi listę zgłoszonych martwych kotów w
        okolicy, które umarły po ranach zadanych wiatrówką. Śrut człowiekowi, który jest
        duży, może nie szkodzi. U kota tworzy potworne rany, które nieleczone prowadzą
        do stanów zapalnych i do śmierci (przez wiele dni albo tygodni) w potwornych
        męczarniach.
    • kozica111 Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 19:05
      Żaden kot podwórkowy nie pójdzie robić do zasłoniętej piaskownicy mając teren
      pod nosem.To mit ze kot musi robić w piasek, równie chętnie załatwia się na ziemię.
    • ankh_morkpork Straż miejska? Służby weterynaryjne lokalne? 19.07.10, 19:22
      1. Skontaktować się z organizacją typu animals, towarzystwo ochrony zwierząt czy greenpeace. Moze jest u Was jakaś lokalna fundacja wspierająca np. schronisko dla zwierzat? Albo służby weterynaryjne?
      2. Zorganizować z ich pomocą wyłapanie kotów i wywiezienie ich hurtem do schroniska dla zwierząt.
      3. Pogadać z panią "kocia mama" stanowczo, aby NATYCHMIAST przestała wabić dokarmianiem nowe koty na osiedle. Jako argumentu użyć np. informacji, że następną wywózkę sponsoruje ona z własnej kieszeni. Jak pani tak kotki kocha, niech weźmie ze 3 i trzyma je w domu.

      U nas na osiedlu kociej mamy nie widziałam, ale są tacy, co na balkonach zrobili swoim kotkom "schodki" i piaskownica wali kocimi szczochami jak nieczyszczona kuweta. Chamy.
      • iuscogens Re: Straż miejska? Służby weterynaryjne lokalne? 19.07.10, 19:43
        3. Pogadać z panią "kocia mama" stanowczo, aby NATYCHMIAST przestała wabić doka
        > rmianiem nowe koty na osiedle. Jako argumentu użyć np. informacji, że następną
        > wywózkę sponsoruje ona z własnej kieszeni. Jak pani tak kotki kocha, niech weźm
        > ie ze 3 i trzyma je w domu.
        >
        big_grin super
        i kto ją niby do tego przymusi?? ty??
        nie jest problemem dokarmianie, ale to, ze zwierzęta się rozmnażają.
        Do czego przyczyniają się bezrozumni właściciele, którzy nie wysterylizują
        zwierzaka, a potem go zgubią/wyrzucą/itd.
      • gazeta_mi_placi Re: Straż miejska? Służby weterynaryjne lokalne? 20.07.10, 13:32
        Schronisko dla zwierząt to w większości wypadków wyrok śmierci dla większości
        zwierząt albo wiele lat wegetacji za kratami.
        Ad3.
        Jeżeli te koty nie są jej prywatnymi domowymi kotami nie ma względem nich
        żadnych obowiązków i nie musi ponosić żadnych kosztów.
        To,że dokarmia to jej dobra wola.
        Nie ma też w prawie zakazu dokarmiania bezdomnych zwierząt,wprost przeciwnie w
        niektórych miastach urząd gminy sponsoruje nawet takim osobom karmę wiedząc że
        pójdzie ona na dokarmianie bezdomnych kotów.

    • alanta1 Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 19:34
      mam w ogrodzie piaskownicę zamykaną w taki sposób, koty nie mają się jak dostać:
      allegro.pl/item1117925756_piaskownica_drewniana_zamykana_110x110_impregnat.html
      Na osiedlu jest pewnie większa, więc trzeba zrobić coś podobnego do tych pokryw:
      allegro.pl/item1117925762_piaskownica_drewniana_zamykana_120x120_andrewex.html
    • carmita80 Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 20:10
      W wielu krajach UE nie ma na publicznych placach zabaw piaskownic
      wlasnie ze wzgledow higienicznych. Moga sie do nich zalatwiac
      zwierzeta ale i czasem ludzie- ci potrafia podniesc kazda przyrywke.
      Mamy piaskownice w ogrodzie, przykrywana, do glowy by mi nie
      przyszlo aby sasiadow, ktorzy sa wlascicielami kotow obwiniac o to
      ze ich pupil wpadnie do mojego ogrodu i narobi do piaskownicy, to ja
      musze pamietac aby ja zabezpieczyc.

      Znajoma Portugalka kiedy byla u mnie w odwiedzinach a bylo to gdy
      mieszkalam w PL czyli juz ladnych pare lat temu byla zdziwiona
      piaskownicami na placach zabaw. Faktycznie nie wiadomo kto tam sie
      zalatwil, naplul itp. Coz takie realia.
      • anyx27 Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 20:17
        carmita80 napisała:
        > Mamy piaskownice w ogrodzie, przykrywana, do glowy by mi nie
        > przyszlo aby sasiadow, ktorzy sa wlascicielami kotow obwiniac o to
        > ze ich pupil wpadnie do mojego ogrodu i narobi do piaskownicy, to ja
        > musze pamietac aby ja zabezpieczyc.

        A jak wpadnie do twojego ogrodu pies sąsiada, który pogryzie ci dziecko, to też
        będzie twoja wina, bo dziecka nie upilnowałaś?

      • carmita80 Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 20:45
        A czy ty nie widzisz roznicy miedzy kotem, ktory wpadnie do mojego
        ogrodu w ramach kocich spacerow a psem, ktory moze byc niebezpieczny
        i w zwiazku z tym prowadzony na smyczy lub w kagancu?
        Widzialas kiedys kota na smyczy, jesli nawet to nie jest to zjawisko
        typowe i typowy kot na smyczy prowadzony by nie musi, typowy kot nie
        umie czytac i nie wie, ze do wielkiej kuwety zalatwiac sie nie
        nalezy. Mozna piaskownice zabezpieczyc, ale zdarzyc sie moze, ze
        ktos zapomni przykryc a wieczorem lub w nocy pijani szwedacze lub
        nastolatki dla zabawy odkryja itd. itp. ale to nie wina kotow, ani
        nawet tej kobiety. Ja balabym sie petow, wyplutej wydzieliny czy
        ludzkiego moczu tak samo jak kociego.

        Pies sasiada nie ma mozliwosci tak poprostu wpasc do mojego ogrodu,
        jest zbyt dobrze ogrodzony i zabezpieczony, wlasnie po to aby dzieci
        mogly sie w nim bezpiecznie bawic, natomiast kot wskoczy przez plot.
      • franczii Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 08:47
        Dokladnie, w mojej okolicy piaskownic bardzo malo bo musza wysrubowane normy
        spelnic. Przede wszystkim piaskownice mozna wstawic tylko do zamykanego ogrodu
        publicznego, do ktorego jest zakaz wstepu z psami. A po drugie piaskownica musi
        byc szczelnie zamykana na noc. No i pewnie jakies kontrole od czasu do czasu
        musza przechodzic, piach wymieniac, takze sadze ze zbyt duzo z tym zachodu i
        dlatego niestety jest tych piaskownic za malo.
    • morgen_stern Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 20:21
      Najlepsze są "koty panoszące się po osiedlu", że "nawet przejść nie
      można".
      A to bezczelne kociska, leżą i się panoszą! Oczami wyobraźni widzę
      dywan kotów leżących na osiedlach tongue_out
      • gazeta_mi_placi Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 20:50
        Dziwne.
        Przeważnie koty boją się obcych i uciekają.

      • katia.seitz Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 11:39
        I jeszcze "obłażą człowieka", jak to autorka wątku raczyła
        określić...
    • e.mama.s Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 20:44
      Załatwić w spoldzielni, żeby przykryli piaskownice deskami albo
      samemu kupić i zbić przykrycie. Położyć kotom miskę z piaskiem-
      prowizoryczną kuwete. A tam nikt nie ma psa? Przydalby się porządny
      pies z jajami.
      • carmita80 Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 20:49
        Przydalby się porządny
        pies z jajami.

        sasiedzi szczujacy wysterylizowane koty psami z jajami - cudowny
        obrazek.
    • beata985 Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 21:00
      moze pomogłby środek odstraszający koty-są dostępne w budowlanych
      marketach-obsypać tym plac zabaw.
      tylko nie wiem na ile to skuteczne i jak to ma się do dzieci, które
      się tam bawią..
      • exmaas Re: Problem osiedlowy 19.07.10, 22:02
        I w taki srodek sie zaopatrze.To moglby byc dobry sposob.
        • katia.seitz Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 11:49
          A jak ci się dzieci potrują, to już żaden problem, co?
          Lepsza "higieniczna" chemia, nawet jeśli trująca, niż kot?
    • garraretka Przepędzić wszystkie koty! 19.07.10, 21:35
      A karmicielkę na taczkach wywieźć!

      A potem płakać, że plaga szczurów i myszy atakuje!
      ___________________________________________________
      Problemem nie są koty - problemem jest brak sterylizacji tych zwierząt co wiąże
      się z niekontrolowanym rozrodem.

      A co do propozycji wywiezienia ich do schroniska - chyba nikt z was w schronisku
      nigdy nie był. Wywiezienie zwierzęcia do schroniska najczęsciej równa się jego
      śmierci.


      A piaskownice są obrzydliwe - jako dziecko ich nienawidziłam - i swojego dziecka
      też bym tam nie wpuszczała.
      • verdana Re: Przepędzić wszystkie koty! 19.07.10, 21:42
        U nas na osiedlu byli własnie tacy "nawiedzeni" karmiciele kotów. I
        narzekano, narzekano, aż wreszcie ktoś wytruł koty. Niemal wszystkie.
        Ah, jak się cieszono - piaskownice czyste, głupie baby ukarane. Do
        czasu, gdy po klatkach schodowych przywoitego, inteligenckiego
        osiedfla zaczęły spacerować sobie szczury.
        • allija Re: Przepędzić wszystkie koty! 19.07.10, 22:08
          u mnie w budynku jest taka jedna kociara. Mieszka na parterze i
          wystawia pod swoim balkonem miski z żarciem i piciem dla kotów.
          Przychodzą te bezdomne ale ja nie widzę problemu, nawet się cieszę
          kiedy widzę bezdomnego kota, że ma gdzie zjeść i napić się. Kotów
          jest raptem kilka i nikt nie robi z tego problemu. Koty zjawiają się
          i znikają, te bezdomne nie żyja dłużej niz 3 lata, same umierają,
          nie trzeba ich truć, z powodu chorób, wypadków. Tak więc rotacja
          jest duża. Sama mam w domu 2 koty więc szkoda mi stworzeń.
          Piaskownice są zamykane pokrywami na noc, też nie słyszałam żeby
          ktoś narzekał i, szczerze mówiąc, to nie widziałam żeby te bezdomne
          jakoś specjalnie śliniły sie na widok piaskownicy i czekały kiedy
          tylko dzieciaki z niej wyjdą. Czy kot ma gdzieś wkodowane, że
          załatwiać się może tylko do piaskownicy? Te bezdomne, dziko żyjace,
          kuwety nawet nawet na oczy nie widziały i myślę, że równie dobrze
          skorzystają z jakiegokolwiek innego piachu.
          • exmaas Re: Przepędzić wszystkie koty! 20.07.10, 06:37
            Nie wiem czy maja zakodowane czy nie,ale wyleguja sie w
            piaskownicach!Dla mnie to jest niehigieniczne bardzo.Laza po
            klatkach,leza na chodnikach...a pani od kotow zwraca uwage
            dzieciom,zeby nie jezdzily na rowerach,bo koty sie boja.Dlaczego
            wlasciciele psow trzymaja sie regul i jakos obowiazuja ich normy
            prawne a koty,przynajmniej te na moim osiedlu sa ponad prawem.Tu nie
            chodzi o jednego czy dwa koty a o parenascie i liczba wciaz rosnie!
            • morgen_stern Re: Przepędzić wszystkie koty! 20.07.10, 11:04
              Ale czegoś tu nie rozumiem. Najpierw było napisane, że piaskownice są
              zabezpieczane, ale zmyślne i przebiegłe koty podnoszą zabezpieczenie
              (okej...) i się tam nadal załatwiają.
              Teraz, że się wylegują w tych piaskownicach. Jesteś trochę
              niekonsekwentna w swoim zacietrzewieniu, trzymaj się jednej wersji
              może?
              I co komu przeszkadza, na Belzebuba, kot leżący na chodniku i
              grzejący kości na słońcu? Przejść nie można? Za łydkę cię chwyci?
              Ogarnij się trochę i nie wypisuj głupot.
              • gazeta_mi_placi Re: Przepędzić wszystkie koty! 20.07.10, 12:21
                Tak się składa,że koty nie wylegują się w miejscu w którym się jednocześnie
                załatwiają.
                Więc albo się tam wylegują albo załatwiają-jedno z dwojga.
            • d.o.s.i.a Re: Przepędzić wszystkie koty! 20.07.10, 11:14
              Exmass. Cos Ty tak sfiksowala na punkcie tych kotow? A to, ze
              dorosli pewnie tam szczaja, wrzucaja pety, inne bezpanskie zwierzeta
              laza i ogolnie syf z calej okolicy to Ci nie przeszkadza?
              Naprawde wydaje Ci sie, ze wraz ze zniknieciem kotow tej Pani
              problem zniknie jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki i piasek
              bedzie czysty?

              > a koty,przynajmniej te na moim osiedlu sa ponad prawem

              big_grin big_grin Perelka, no perelka po prostu. Proponuje ustawic straznika
              miejskiego, ktory bedzie wreczal kotom mandaty i wezwania na
              kolegium.
              Podobno w pewnym amerykanskim miescie istnieje prawo jeszcze z
              dawnego wieku, ktore zabrania wlatywac tam pszczolom. Mysle, ze jak
              powalczysz, to podobne prawo masz szanse wywalczyc w swojej
              piaskownicy.
              • morgen_stern Re: Przepędzić wszystkie koty! 20.07.10, 11:26
                Owszem, perełka. Zasłużyła na moją nową sygnaturkę hehehe
              • gazeta_mi_placi Re: Przepędzić wszystkie koty! 20.07.10, 12:14
                >Podobno w pewnym amerykanskim miescie istnieje prawo jeszcze z
                dawnego wieku, ktore zabrania wlatywac tam pszczolom. Mysle, ze jak
                powalczysz, to podobne prawo masz szanse wywalczyc w swojej
                piaskownicy.

                big_grin big_grin big_grin
            • nangaparbat3 problem sam się rozwiązał 20.07.10, 12:50
              exmaas napisała:

              > Nie wiem czy maja zakodowane czy nie,ale wyleguja sie w
              > piaskownicach!Dla mnie to jest niehigieniczne bardzo.


              A co w tym niehigienicznego? Możesz byc pewna, że kot nie załatwi się w miejscu,
              w którym sie wyleguje. Okazuje się zatem, że cały problem wylęgł się w Twojej
              głowie i dlatego, że nie masz pojęcia o funkcjonowaniu kotów.
        • thegimel Re: Przepędzić wszystkie koty! 20.07.10, 08:22
          U nas są teraz 4 koty na cały blok (dość długi). Były sterylizowane, ale jakaś
          kocica się dołączyła i są dwa kociaki. Nikomu nie przeszkadzają, nie śmierdzi,
          karmi je sporo mieszkańców. Liczba kotów każdego roku jest równa mniej więcej.
          Ale tam gdzie poprzednio mieszkałam było kotów na blok (dwie klatki) ponad 10.
          Smród był taki, że nawet najbardziej zatwardziali wielbiciele kotów (w tym ja)
          mieli dość. Wierzę autorce wątku, że kilkanaście kotów może skutecznie oduczyć
          miłości do zwierząt. Może niech ktoś kto ma rodzinę na wsi popyta. Sąsiadka w
          końcu znalazła domy większości kotów, chyba 5 znalazło domy w bloku (w tym i
          dwunastoletnia dziś kotka mojej mamy). Ale kocia mama zmarła i więcej kotów nie
          wabiła. Problem da się rozwiązać, ale trzeba działać szybko zanim faktycznie
          znajdzie się jakiś zwolennik radykalnych rozwiązań i koty faktycznie wytruje.
        • deodyma Re: Przepędzić wszystkie koty! 20.07.10, 09:34
          jakis czas temu ktos na naszym osiedlu usilowal truc psy i koty,
          wiec zajala sie tym prokuratura.
          przez przypadek jakis pies, ktorego wlasciciel prowadzil na smyczy,
          chwycil cos do pyska i okazalo sie, ze bylo to miecho naszprycowane
          jakims swinstwem.
          facet sie wkurzyl i zaniosl to na Policje.
          i skonczylo sie truciebig_grin
          • gazeta_mi_placi Re: Przepędzić wszystkie koty! 20.07.10, 12:13
            Znaleźli tego palanta?
    • sadosia75 Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 11:13
      Zalatwic w spoldzielni przykrycie piaskownicy deskami nie plandeka.
      mycie klatek schodowych srodkami chemicznymi przynajmniej raz na
      tydzien, zapach zostanie, kot nie wejdzie nawet do klatki i nie
      bedzie szukal miejsca do zalatwienia swoich potrzeb.
      rozwiesic ogloszenia o kotach do adopcji u weterynarza, w skleppie
      osiedlowym, porozpowiadac po znajomych, ze sa koty do oddania,
      umiescic ogloszenie w necie, na forach o kotach. dookola
      piaskownicy rozlac plyn odstraszajacy koty ( litr plynu to koszt
      6zl w dobrym sklepie zoologicznym )
      Lezacy kot na chodniku rozbawil mnie najbardziej smile w koncu to nie
      lew, ze nie mozna przejsc obok.
      • d.o.s.i.a Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 11:22
        > Lezacy kot na chodniku rozbawil mnie najbardziej smile w koncu to nie
        > lew, ze nie mozna przejsc obok.

        Mnie tez sie z lwem skojarzylo smile
        Zreszta tu od razu widac, jak autorka nagina rzeczywistosc, bo koty
        raczej nie wyleguja sie na chodnikach i nie czekaja na to az je ktos
        rozdepcze.
        • morgen_stern Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 11:33
          "Koty ponad prawem" już na państwa ekranach!

          Wstrząsający film dokumentalny oparty na faktach. Na jednym z
          polskich osiedli panoszy się horda przerażających kotów, wylegujących
          się bezczelnie na chodnikach. Plotka głosi, że pod osłoną nocy
          skradają we trzy, cztery i jedną łapą podnoszą zabezpieczenia na
          osiedlowych piaskownicach (tu kamera pokazuje matkę podnoszącą
          zabezpieczenie i znajdującą zasraną i zasikaną piaskownicę - krzyk,
          pisk, rwanie włosów z głowy, płaczące dzieci. Zbliżenie na dziecko
          pokazujące rączką: "tutaj leżał! Nie mogłem przejść!!").
          Znikąd pomocy. Mieszkańcy czekają na posiłki służb z całego kraju.

          Czy ktoś poradzi sobie z KOTAMI PONAD PRAWEM??!! (werbel,
          podniosła muzyka, najazd kamery na matkę tulącą zapłakane dziecko,
          koniec)
          • figrut Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 11:47
            Coś jeszcze doczytałam - nie wierzę, że koty leżą na chodnikach (czy
            gdzie popadnie) i nie można nawet przejść. W mojej rodzinnej
            miejscowości kilka osób również dokarmia koty za balkonami. Ludzie na
            zimę zostawiają uchylone okna od piwnicy aby w mrozy koty nie
            zamarzły. Teraz pod szczególną opieką jest kot którego potrącił
            samochód - śpi w wejściowej klatce blokowej, w wyściełanym kartonie
            zrobionym jak buda dla psa. Nie ma tam jednak ani jednego kota, który
            nie czułby respektu przed przechodzącym człowiekiem. Mimo pewnego
            oswojenia przez kilku mieszkańców, koty ludziom schodzą z drogi, a
            nie wylegują się na chodnikach na zasadzie "nie chce mi się wstawać,
            musisz mnie ominąć".
            • gazeta_mi_placi Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 12:10
              Dokładnie.
              Koty (w odróżnieniu od psów) są bardziej nieufne.
              Nie podchodzą do obcych ludzi, a widząc ich schodzą z drogi.
              Może u autorki są jakieś zmutowane odmiany kotów które nie boją się obcych?
          • sadosia75 Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 12:12
            E.Jaworowicz i jej program! trzeba ta szokujaca sprawe do nich
            zglosic. koty ponad prawem, ludzie bez szans w walce z kotami,
            zterroryzowane piaskownice, ktore nie maja mozliwosci sie bronic. i
            podac do sadu producenta plandeki! nie potrafi porzadnej anty-
            kociej plandeki wyprodukowac. i napiszmy petycje do prezydenta,
            zeby cos z tymi kotami zrobil. a skoro mozna pozwy zbiorowe skladac
            to niech mieszkancy osiedla zloza pozew przeciw kotom!
            Morgen_stern ubawilas mnie do lez smile
          • gazeta_mi_placi Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 12:12
            Morgen,dobre big_grin
            Ach ta histeria antyzwierzęca (bo psy też widzę,że obejmuje)...
            Na szczęście są też rozsądne mamy.
    • figrut Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 11:38
      Może niech spółdzielnia pójdzie na kompromis i wykaże się
      człowieczeństwem ? Skoro koty kochają piaskownicę, to można im skrzynię
      z piachem ustawić stosunkowo blisko miejsca dokarmiania i problem
      załatwiania się do piaskownicy powinien zniknąć. Jeśli koty trafią do
      schroniska, to raczej szybko tam zdechną i będą miały słabe widoki na
      znośne życie. Miasto mogłoby też postarać się o masową sterylizację
      kotów, to ich przyrost będzie bardzo ograniczony.
      • gazeta_mi_placi Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 12:08
        Najlepiej wywieźć i po problemie.
        Pewnie ta sama osoba z oburzeniem traktuje kogoś kto zostawia psa w schronisku.
    • katia.seitz Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 11:48
      No więc tak: mam 1,5 roczne dziecko. Mieszkam na osiedlu, gdzie jest
      masa kotów wychodzących, szwędających się tu i tam. Moje dziecko
      jest od urodzenia wychowane z kotami. W domu jest kot, u dziadków z
      obydwu stron są koty, na spacerach spotykamy koty. I bardzo mnie ten
      stan rzeczy cieszy. Mały kociaki rozpoznaje z daleka, cieszy się na
      ich widok i uwielbia.

      Z piaskownic na osiedlu korzystamy rzadko - w jednej z nich można
      znaleźć niedopałki i inne takie (młodzież sobie lubi wieczorem
      poimprezować). Druga, na terenie ogródków działkowych, jest czystsza
      i ją wybieramy częściej. Zapewne koty tam zaglądają czasem, bo na
      działkach masę kotów żyje, ale jakoś nie rzuciły mi się w oczy kupy.
      Pewnie zszokuję co po niektórych, ale to, że dziecko się bawi w nie
      do końca czystym piachu, piachu, który może być zasikany, czy w
      którym może gdzieś tam leżeć kupa, jakoś mi zbytnio nie przeszkadza.
      Bo niby co strasznego może się stać? Mały nigdy nie był chowany
      sterylnie. Może właśnie dzięki temu nie chorował często, nigdy nie
      miał na nic alergii.

      Dla kotów osiedlowych walka z karmicielką oznaczać może śmierć. Ja
      osobiście wolę mieć zasikane piaskownice na osiedlu, niż przyczynić
      się do śmierci kotów. Autorka zapewne wybieraodwrotne rozwiązanie. I
      pewnie byśmy się nie dogadały uncertain
      • gazeta_mi_placi Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 12:00
        Tyle się mówi,jakoby psy i koty przenosiły na człowieka szereg chorób,ale jak
        pytam o konkrety lub czy ktoś zna osobiście takie zarażone od psa (lub kota)
        dziecko to jakoś nikt się nie odzywa.
        Może jakiś tam nikły promil chorób (uleczalnych zresztą) pochodzi od
        zwierząt,ale zdecydowana większość to zarażenia od innych ludzi bądź choroby
        niezakaźne.
        Tak samo z pogryzieniami przez psy,owszem zdarzają się,ale o wiele częściej
        jakoś słychać że to matka (drugi rodzin,babcia itp.) nie dopilnowała dziecka
        które poparzyło się wrzątkiem albo połknęło granulki Kreta lub (był na forum
        taki przypadek) zjadło leki nasercowe.

    • kawka74 Re: Problem osiedlowy 20.07.10, 12:29
      Nie mniej koty
      > panosza sie po osiedlu,leza na chodnikach,niekiedy nie racza
      > wstac,zeby mozna bylo przejsc.

      Bezczelne ;p

      Piaskownice sa
      > przykrywane plandeka

      Piaskownicę zabezpiecza się nie plandeką, tylko odsuwaną pokrywą.
    • nangaparbat3 exmaas 20.07.10, 12:52
      Jak już przeczytałam wszystkie Twoje wypowiedzi w tym wątku, dochodze do
      wniosku, ża zadowalające Cię rozwiązanie może byc tylko jedno: śliczny stosik, a
      na nim pani razem z kotami.
      • gazeta_mi_placi Re: exmaas 20.07.10, 13:18
        A najlepiej żeby żadne psy ani koty nie istniały,przecież jak znikną
        jedne,zawsze mogą pojawić się drugie,bo na przykład kotka rozmnożyła się w
        niedalekiej okolicy.
    • marychna31 Rozwiązanie problemu osiedlowego dla exmaas 20.07.10, 13:20
      Nie martw się o dyplomatyczność swej metody ale raczej o jej humanitarność.
      Wszak jesteś człowiekiem, prawda? A to zobowiązuje.


      Wiele lat temu człowiek udomowił kota i teraz to zwierze domowe. Kiepsko sobie
      radzi jeśli jest zdziczałe. Nic więc dziwnego, że chce być blisko człowieka.
      Przestrzeń jaką zajmujemy, nie należy tylko do człowieka ale i do innych
      gatunków. Mają oni do niej moralnie takie samo prawo jak człowiek. Człowiek,
      jako ten mądrzejszy (przynajmniej z definicji), musi umieć pokojowo współistnieć
      z innymi gatunkami.

      Raz - ze względów czysto etycznych, dwa - dla swojego własnego dobra. Bezmyslne
      pozbycie się jednego gatunku powoduje zaburzenie równowagi, harmonii w
      przyrodzie i zwyczajnie człowiekowi szkodzi. Przykładem bardzo dobrym (choć
      tragicznym) są np Chiny Ludowe, gdzie planowo, na wielką masową skalę wybijano
      np. wróble (żeby nie niszczyły upraw) a potem nie potrafiono sobie poradzić z
      plagą owadów, które te uprawy niszczyły jeszcze bardziej.


      W Polsce, po powodzi w 1997 roku, kiedy na terenach powodziowych wyginęła
      populacja kotów całe kocie rodziny z północnej Polski wywożone były na południe
      aby odbudować tam ich populację bo na tych terenach ludzie nie radzili sobie z
      gryzoniami. Pamiętam materiały na ten temat w Wiadomościach.

      Koty się u ciebie na osiedlu nie panoszą tylko po prostu tam żyją. Jeśli ich
      bliskość w jakimś aspekcie jest dla ciebie uciążliwa to staraj się zaradzić
      problemowi a nie krzywdzić zwierzęta, które po prostu sobie tam żyją.
      Ja mam koty i mam plac zabaw dla synka w swoim ogrodzie. To oczywiste, że
      jestem zainteresowana nieskazitelną czystością piasku w piaskownicy dla synka. I
      ten problem mam bez problemu rozwiązany: piaskownica ma przykrywę, której koty
      nie sa w stanie unieść, a dla kotów, z tyłu ogrodu mam przekopany kawałek ziemi,
      żeby mogły mieć tam swoją toaletę. Zobowiąż administrację osiedla do takich działań.
      Jeśli ja-prywatna osoba z niewielkimi środkami mogłam sobie dać radę to bogata
      administracja całego osiedla chyba tym bardziej.

      Żeby koty nie roznosiły chorób i skutecznie wyłapywały gryzonie powinny być
      dobrze karmione, zaczepione, regularnie odrobaczane i odpchlane. Masz to wielkie
      szczęście, że mieszka u was ktoś kto się społecznie tym zajmuje. Jednak jednej
      osobie może być ciężko dlatego we własnym interesie powinnaś tej pani, w jej
      działalności pomagać, namówić na to innych, a najlepiej rozwiązać to systemowo
      przy pomocy administracji osiedla.

      W związku z tym, że bezpańskich zwierząt jest za dużo i umierają one masowo,
      w strasznych, koszmarnych warunkach
      w schroniskach należy ograniczać ich
      niekontrolowane rozmnażanie poprzez kastrację i sterylizację.

      Jeśli się takie akcje przeprowadza hurtowo to można uzyskać rabat u
      weterynarza, a poza tym kilka razy w roku przeprowadzane są bezpłatne akcje
      sterylizacji kastracji bezdomnych zwierząt. Kiedy i gdzie tak się dzieje należy
      szukać na stronach Towarzystwa opieki nad Zwierzętami:
      www.toz.pl/?menu=o_nas
      • morgen_stern Re: Rozwiązanie problemu osiedlowego dla exmaas 20.07.10, 23:16
        Piękne i merytoryczne podsumowanie, marychna, dziękuję w imieniu kotów
        smile
      • d.o.s.i.a Re: Rozwiązanie problemu osiedlowego dla exmaas 20.07.10, 23:20
        Dzieki za tego posta. Nic dodac nic ujac.
    • ayak jak to wchodzą pod plandekę? 20.07.10, 23:11
      Nie bardzo rozumiem, to jakie są te plandeki?
      Ja mam swoją własna plandekę na piaskownicy w swoim własnym
      ogrodzie, mam kota i dookoła są inne koty sąsiadów i nie ma bata,
      aby kot dostał się pod przykrycie piaskownicy!
      Raz, że plandeka jest dość ciężka, a dwa, że jest zakonczona gumką,
      którą przytwierdzam do ściany piaskownicy. Kot nie da rady.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja