Dodaj do ulubionych

Potrącony pies

18.08.10, 19:28
Oczywiście wszyscy kierowcy omijali go szerokim łukiem, a on biedny
wił się na środku jezdni.
jakim sq*&%$#@@ trzeba być, żeby potrącić zwierzę i się nie
zatrzymac?
To już kolejny raz mi się zdarza ze zwierza z drogi zbieram, na
szczęście tym razem pomógł przechodzień który znał właściciela i psa
tam zaniósł. Mam nadzieję że temu @*#&%@ który potrącił i się nie
zatrzymał i wszystkim którzy przejechali obok odbyty zarosną po tym
jak najedzą się suszonych śliwek ;/
Obserwuj wątek
    • imasumak Re: Potrącony pies 18.08.10, 19:31
      W pełni rozumiem Twoje wzburzenie.. Niektórzy ludzie niestety bywają okrutni... uncertain
    • marusia_ogoniok_102 Re: Potrącony pies 18.08.10, 19:32
      Nie wiem...
      osobiście, widząc martwego kota na jezdni (na wsi to było), pożyczyłam z
      pobliskiego domu łopatę i zakopałam nieboraczka obok.
      Komentarzem właściciela łopaty było "Przecież to tylko kot!".
      Taki naród.
    • figrut Re: Potrącony pies 18.08.10, 19:42
      Kurde, nie potrafiłabym przejechać i nie pomóc zwierzakowi. Mój facet
      nie pojedzie dalej, jak nie zabezpieczy psich zwłok (najczęściej
      zakopując). Ja przy martwym zwierzu którego jeszcze nie trzeba skrobać
      z jezdni ograniczam się do ściągnięcia zwierza z ulicy na trawiaste
      pobocze (zawsze przez szmaty, bo nie wiem czy nie chore).
      W ubiegłym roku przejęta bratowa wzywała nas na pomoc do potrąconej
      sarny. Niestety, jedynym "ratunkiem" dla niej było dobicie przez
      sąsiada aby się nie męczyła.
      • mia_siochi Re: Potrącony pies 18.08.10, 19:49
        Mój chłop wie, że moje "jedź ostrożnie, bo jak potrącisz zwierza, to go
        zbieramy z drogi i szukamy weterynarza" to nie żart...wink
        • figrut Re: Potrącony pies 18.08.10, 19:54
          > Mój chłop wie, że moje "jedź ostrożnie, bo jak potrącisz zwierza, to
          go
          > zbieramy z drogi i szukamy weterynarza" to nie żart...wink
          Wiesz o tym, że jak potrącisz dzikie zwierzę, to weterynarz nie będzie
          mógł Ci pomóc ? Możesz zapłacić wysoką karę, ale weterynarz oficjalnie
          Ci nie pomoże.
          • mia_siochi Re: Potrącony pies 18.08.10, 19:57
            Nie wiedziałam.
            Więc tym bardziej musi uważać smile
            • figrut Re: Potrącony pies 18.08.10, 20:06
              My w ubiegłym roku czekaliśmy na kogoś z nadleśnictwa kilka godzin, aby
              do potrąconej sarny przyjechał. Mimo deklaracji o przyjeździe, nie
              pojawili się i musieliśmy prosić sąsiada o dobicie, żeby się zwierzę
              nie męczyło. Jak zadzwoniłam do zaprzyjaźnionego weterynarza, to mi
              powiedział, że on niestety nie może jej pomóc bez stosownej zgody
              nadleśnictwa, bo to dzikie zwierzę. Mogli choć przyjechać i ją dobić, a
              olali sprawę całkowicie.
              Ostrożna jazda nie zawsze chroni przed takimi przykrymi zdarzeniami.
              • mia_siochi Re: Potrącony pies 18.08.10, 20:14
                No wiem, ale co mam w takiej sytuacji począć? Tylko ostrozność
                pozostaje.
                Hamuję go zwłaszcza gdy przez wsie przejeżdżamy, ja to się wręcz
                "skradam" 40-stką, tak, wiem że doprowadzam tym kierowców do szału wink
                • elza78 Re: Potrącony pies 18.08.10, 20:19
                  we wsi raczej ciezko o dzikie zwierzeta smile
                  • mia_siochi Re: Potrącony pies 18.08.10, 20:25
                    To figrut napisała o dzikim.
                    Ja pisałam o zwierzusmile Jakimkolwiek.
                    • elza78 Re: Potrącony pies 18.08.10, 20:48
                      nie no to sie niefortunnie podpielas...
                      tez mnei to dziwi ze kierowcy pozostawiaja zwierzeta na drodze.
                      mojego kochanego kocura ktos 3 lata temu zabil i wyrzucil na smietnik... nigdy
                      juz nie bede miala takiego kota, ten byl wyjatkowy, do dzis jest mi strasznie
                      smutno jak pomysle o tym co sie z nim stalo uncertain
                      • mia_siochi Re: Potrącony pies 18.08.10, 20:51
                        elza78 napisała:

                        > nie no to sie niefortunnie podpielas...

                        Zupełnie nie smileFigrut napisała do mnie, ja jej odpowiedziałam,
                        drzewko się zgadza smile
    • georgyporgy Re: Potrącony pies 18.08.10, 20:26
      Ja raz z moim przyjacielem wstrzymywałam ruch bo przechodziła przez jezdnię
      rodzinka jeży. Nie wyobrażam sobie potrącić jakieś biedne zwierze i spier... jak
      ostatni tchórz! uncertain
      • alicja_ala Re: Potrącony pies 18.08.10, 20:35
        ja tez ostatnio stalam przy jezdni specjalnie zeby jez pokonal ja
        szczesliwie.Kierowcy widzac cos na jezdni i mnie przy niej hamowali,
        ale mysle,ze gdybym tam nie stala to jakis kretyn specjalnie by na
        niego wjechal.W glowie mi sie nie miesci,ze sa tacy porypancy,
        ktorzy specjalnie sciagaja psa czy kota z pobocza- tak dla
        frajdy...rozumiem,ze czasami w nocy moze zwierzak wyskoczyc z rowu,
        trudno- ale trzeba pomoc albo sciagnac bidaka z jedni...Ja na
        szczescie nia mialam jeszcze takiej sytuacji, ale moja kolezanka
        ratowala potraconego psa.Polamany byl ale przezyl i ma sie dobrze do
        dnia dzisiejszego
    • aglod2 Re: Potrącony pies 18.08.10, 22:58
      Mi właśnie 2 dni temu jakiś będzwał zabił mojego kochanego kota. Za bardzo na jezdnię nie wychodził,a tu coś go podkusiło. Strasznie mi smutno, zwłaszcza że słyszałam jak samochód w coś niewielkiego uderzył.
      Niestety od kilku lat mamy złą passę, koty rzadko się u nas utrzymują 2 lata.A to wszystko od czasu kiedy zmarła nasza ukochana kotka staruszka, która miała 16 lat.
      Mieszkam na wsi przy niewiele ruchliwej drodze.
      Sama nie przejechałam jeszcze żadnego zwierzaka, no może żabę, bo na wiosnę strasznie wędrują po jednej drodze.
    • memphis90 Re: Potrącony pies 18.08.10, 23:06
      A mnie podwoził kiedyś chłopak znajomej na dworzec. W którymś momencie zjechał
      gwałtownie na przeciwległy pas, na czołowe z nadjeżdżąjącym autem. Chyba cudem
      jakimś nie doszło do wypadku. Więc wołamy spanikowane (bo nas tam w sumie 4 baby
      były w aucie)- co się stało, że chciał nas pozabijać? A on na to, zupełnie
      poważnie- że żaba skakała po drodze...
      • aglod2 Re: Potrącony pies 18.08.10, 23:22
        Musiałaby chyba przenieść auto na plecach, tyle ich wychodzi po zimie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka