Dodaj do ulubionych

Dzieci na weselu

    • lineczkaa Re: Dzieci na weselu 21.10.10, 09:31
      Na moim weselu były dzieci. Dzieci irlandzkie i dzieci polskie. Bawiły się razem przednio, mimo, ze o wspólnym dialogu nie było mowy wink. Rano, wszystkie w piżamach, grały razem w pchełki. Widok bezcenny smile.
      Gdyby moje dzieci były jedynymi dziećmi na weselu, to zastanowiłabym się na zabraniem ogonów, ale skoro tam gdzie Ty idziesz będą i inne dzieci, to w takim wypadku swoje bym zabrała.
    • alfa36 Re: Dzieci na weselu 21.10.10, 10:27
      Nie wyobrażam sobie nie zabrac mojego 5 latka na wesele (byl już jako 2 latek, 3 latek i 5 latek). Jako 5 latek jest już prawie bezproblemowy, tym bardziej, że o 23.00 zabrany przez ukochanych Dziadkow. A dlaczego sobe nie wyobrazam? Bylismy miesiąc temu na weselu, a codziennie przejeżdżamy obok restauracji, gdzie byla impreza. I moje dziecko codziennie wspomina, jak bylo fajnie.
    • aretahebanowska Re: Dzieci na weselu 21.10.10, 10:36
      Zrobiła się wielka dyskusja a tak naprawdę wszystko zależy od okoliczności, organizatorów i paru innych czynników. Ja akurat na wesela chodzę dość często i z zabieraniem dzieci bywa różnie. Jak wesele było w okolicach Lublina (a ja z Gdyni) to zabrałam młodego, który miał 14 miesięcy. Nie mogliśmy go zostawić z moimi rodzicami bo też jechali. Z teściami można dzieci zostawiać ale na jeden dzień, bo to starsi ludzie, więc młody musiał pojechać. Był z nami na samym początku, gdzieś z godzinkę. A potem najpierw ja pilnowałam go w mieszkaniu, w którym spaliśmy a potem koło północy zmienił mnie kolega małżonek. Jak już miałam dwójkę, w tym 2m malucha, a wesele było w Olsztynie to po prostu nie pojechaliśmy. Na wesela do rodziny chodzimy z dziećmi ale i tak szybko (koło 20.00) wracają do domu, wtedy albo jedna albo druga babcia, zależy w której rodzinie wesele. To jest wtedy dla nas impreza rodzinna i tyle. Na wesela do znajomych generalnie nie chodzimy z dziećmi. Wtedy jest to po prostu impreza z naszymi znajomymi i tam dla naszych dzieci nie ma miejsca. Ale ostatnio zostaliśmy zaskoczeni prośbą młodej pary o przyprowadzenie naszych dzieci ze sobą. To właśnie znajomi a nie rodzina. Młodzi pokręcili się trochę, prawie nic nie zjedli bo takie weselne potrawy niespecjalnie im przypadły do gustu i małzonek odwiózł koło 20.00 do domu (początek był o 18.00). Czyli wszystko jest względne i IMO należy się dopasować do sytuacji. Nie bardzo tylko rozumiem trzymanie dzieci do północy albo dłużej, ale to może tylko u mnie w domu jest żelazna zasada (nieco modyfikowana na wakacyjnych wyjazdach w tzw. teren), że dzieci chodzą spać najpóźniej o 20.30.
    • tititu Re: Dzieci na weselu 21.10.10, 10:55
      Ja zabieram dzieci niemal wszedzie. (To a propos restauracji, bo wczoraj wlasnie bylismy na uroczystym obiedzie).
      Dla mnie liczy sie integracja spoleczna i kulturowa.
      Na weselach dzieci poznaja dalszych kuzynow, ktorych by raczej nie zobaczyly predko. Dzieki takim wypadom zrobilismy drzewo genealogiczne ze zdjeciami pociotkow z wesel!!!!!
      Dziecieki ucza sie zachowac w uroczystej sytuacji, obczaskuja sie z odpowiadaniem na pytania cioc lub ich unikaniem, eleganckim ubieraniem sie i jedzeniem, dostosowaniem sie w zabawie do kuzynostwa, czasem obcojezycznego itd.
      Wiec wg. mnie jak zaproszenie jest do rodziny i jesli maja byc inne dzieci, z ktorymi beda mogly sie Twoje pobawic to czemu nie? Rozmawiam z dziecmi jak trzeba sie zachowywac i do ktorej zamierzamy sie bawic. 6-7 latek niech sobie zdecyduje czy chce isc, czy woli zostac pod opieka w domu. Czasem umawiamy sie z inna dzieciata kuzynka na "zapoznanie" dzieci, zeby nam sie pod nogami nie plataly i juz. Chociaz mnie dzieciatka w tiulach pod nogami nie przeszkadzaja wiecej niz pociotek odpytujacy ze stanu majatkowego cala rodzine.
      Natomiast moje dzieciaki nie chodza na wesela znajomych, nawet jesi jest zaznaczone, ze z dziecmi mozna. Na slub jak chca to ida.
      Nie jada na drugi koniec Polski na 2-4 godzinne uroczystosci, bo nic z nich nie maja (tylko sie zmecza droga a nawet pobiegac na takim chrzcie nie mozna). I to niezaleznie od ewentualnego nacisku rodziny.
    • ewcia1980 Re: Dzieci na weselu 21.10.10, 11:01
      Ja na wesela chodze po to żeby sie pobawic a nie pilnowac dzieci - wiec nie zabrałabym.
      Nawet takiego 6 czy 7 latka.
      Sa imprezy dla dzieci i sa imprezy dla dorosłych.
      Do kościoła na slub - może i bym zabrała.
      na impreze weselna - NIE.
    • estragonka Re: Dzieci na weselu 21.10.10, 11:29
      no to ja chyba jestem masochistka smile

      tak - zabralam dziecko na wesele (raptem 2 tygodnie temu).
      malo tego - bylam na tym weselu sama bez zadnego partnera!
      i malo jeszcze - bylam swiadkiem ! smile

      i bylo gites. ja sie wybawilam, wytanczylam, przy 7-latce nie musialam naprawde ganiac za nia (wrecz przeciwnie). dziecko szczesliwe, ja tez.
      jakkolwiek ustawione mialam ze dzieko daje znac ze zmeczone - wykonuje telefon, dziecko zostaje odebrane.
      • aanna6 Re: Dzieci na weselu 21.10.10, 15:10
        2 tygodnie temu by łam z dziecmi na weselu 3,5 latek o 11 pojechał do domu ( przyjechał po niego szwagier) a 6 latek balował z nami do 5 rano , dzieci sie bawiły ja mize z 2-3 razy zerkłam gdzie sa. rok temu bylismy tez na weselu zdziecmi i balowalismy cała 4 do 3 rano .
    • mariolka55 Re: Dzieci na weselu 21.10.10, 18:43
      moi (4 i 6,5) wesela uwielbiają i fajnie sie bawią
      mam ich tylko na oku
      o 21 odstawiam do spania.
      • ledzeppelin3 Re: Dzieci na weselu 21.10.10, 20:29
        Ja wykorzystuję dzieci jako wymówkę, żeby na wesele nie iść
        Wesele dla mnie to szczyt obciachu.
    • micha11 Re: A weselna posiadówka za stołem? 21.10.10, 23:09
      A co robicie w sytuacji gdy to ma byc nie wesele z tańcami tylko uroczysty kilkugodzinny obiad w restauracji?. . Bite parę godzin siedzenia przy stole w gronie kilkudziesięciu osób. Właśnie jestem zaproszona na takie przyjęcie weselne, młodzi bardzo proszą bym przyszła z dziecmi( chłopcy 4 i 8 lat). A we mnie wszystko woła NIE!!! Starszy wytrzyma te parę godzin bezczynnie na stołku, chociaż się zanudzi tam na amen, a młodszy w życiu tyle nie wysiedzi, a ja bede tylko w nerwach skakac koło niego, pilnowac żeby nie wylał czegoś na siebie, nie poparzył sie itd i na oczach wszystkich zgorszonych ciotek będę tylko upopminac i uspokajac wymęczone i znudzone " żywe srebra". Gdyby była możliwosc potańczenia to bym zabrała, ale parę godzin "ą ę " przy stole??? Co byście zrobiły
      • erillzw Re: A weselna posiadówka za stołem? 21.10.10, 23:17
        Nic przeciw sobie.
        Jesli w Tobie wszystko krzyczy NIE to lepiej nie bierz. Unikniesz wielu nieprzyjemnych sytuacji i rosnacej swojej frustracji.
        Naleganie, naleganiem ale wlasny komfort (ktory jednak rzutuje rowniez na komfort dzieci) tez jest wazny.
      • nangaparbat3 Re: A weselna posiadówka za stołem? 21.10.10, 23:22
        W mojej rodzinie dzieci na takich imprezach najczęściej lądują pod stołem - i dobrze się tam bawią.
      • tititu Re: A weselna posiadówka za stołem? 22.10.10, 10:22
        Na posiadówkę zwaną uroczystym obiadem dzieci bym nie zabrała. Na weselu z tańcami można odreagować siedzenie za stołem, natomiast na przyjęciach bez tańca jest cholernie nudno i dla dorosłych i dla dzieci.
        No chyba, że dziecko lubi wielogodzinne zajadanie bez mozliwości amnestii od stołu. I "weselny" typ potraw. I rozmowy o swoim życiu i o niczym, z których nic nie wynika ze świeżo zapoznanymi ludźmi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka