mam koleżankę. kiedyś o niej pisałam. to ta, która najpierw sie nad soba uzalala i wymagala pocieszania, a potem odwracala kota ogonem i wbijała szpilę.
mamy dzieci w tym samym wieku i stad chyba moja mimo wszystko sympatia do niej.
wiem - racjonalnie rozumując - ze mi zazdrosci.
drugiego dziecka, o ktore bezskutecznie walczyla najpierw probujac przekonac meza, a potem niestety poroniła.
tego, jak mieszkam, tego jak żyję. wiem to i juz.
no i ostatnio w zwiazku z naszymi problemami ze zdrowiem meza, mamy tez przejsciowe problemy finansowe. nie jakies wielkie, ale mamy gorzej niz mielismy. i na swoje nieszczęscie jej o tym napisalam. i sie zaczelo. codziennie przez miesiac podsylala mi linki do aukcji i sklepow to z hunterami, o ktorych jej kiedys wspomnialam, ze chcialabym miec, to z kaloszami hilfigera, i potem juz sie rozpedzila i to kupila kurtke hilfigera, to buty, to cos tam, to jeszcze cos.
irytujace, bo ja w tym czasie nie wspominalam ani slowem o swoich zakupach. ani wczesniej, zeby nie bylo watpliwosci. kobieta nie zna zupelnie mojej szafy.
ach! pokazalam jej jescze aukcje na all, ktore wystawilam - a tam monnari i zara glownie. na co ona : "bleeee. nic ciekawego nie masz. okropne"
a mnie to autentycznie zaczelo ekscytowac. ta jej nieustanna chec dokopania mi
no i dzis mi znowu podeslala torbe jaka chce sobie kupic. acha, bo ja jeszcze nigdy nie widzialam jej w tych oslawionych hilfigerach, czy hunterach.
a ze w niedziele dostalam nowy plaszcz - zalilam jej sie ze pewnie w tym roku sobie plaszcz odpuszcze, to stwierdziłam ze nadarza sie okazja zeby ja troche sprowadzic do porzadku.
i wiecie co zrobilam? tak, to zalosne, ale napisalam ze ma sobie kupic koniecznie ta torebke za 6 stow bo to naprawde dobra cena i nie ma sie martwic ze kogos bedzie kluc w oczy, bo hilfiger to marka nieekskluzywna i ze kluc to ja moge swoja torba. na co ona poprosila o zdjecie plaszczyka. i wiecie co? ja sobie to zdjecie zrobilam razem z torbą ktora faktycnzie moze zakłuć

i wysłałam przez gg, po czym poprosiłam o fotke jej w hilfigerach. i zapanowała cisza
wiem, ze to glupie i zaraz mnie tu zrypiecie

ale dla mnie to smieszne i tyle

miesiac bylam cierpliwa. i taki maly prztyczek w nos...

byl mi potrzebny dla zdrowia.
czekam na: "jestes glupsza niz ustawa" albo "żal" albo coś równie dramatycznie pokazującego moje miejsce na drabinie ewolucji