dorga1
27.10.10, 19:15
Dwójka moich dzieci chodzi do prywatnego przedszkola, które mieści się w normalnym domu jednorodzinnym. Na piętrze są połączone dwa niewielkie pokoje i tam prowadzone są wszystkie zajęcia. Wcześniej widziałam pootwierane okna i zwracałam na to uwagę, ale nic to nie dało. Dzisiaj kiedy zaszłam do przedszkola zobaczyłam już dwa okna otwarte (więcej już nie ma). Drzwi wejściowe do salki oczywiście również otwarte. Pomiędzy tymi otwartymi drzwiami i oknem stoją stoliki i krzesełka, tutaj odbywają się wszelkie manualne prace. Na moją uwagę na ten temat usłyszałam, że tam jest tak duszno, że po prostu tak musi być. A swojego syna powinnam uodparniać, bo co on będzie robił w szkole. A już teraz ma duże zaległości. I mnie trafiło. Od września syn, jakby połączyć całkowity czas jego bytności w przedszkolu, chodził może z dwa tygodnie. Ma rzeczywiście małą odporność, ale to już taki typ. A do przedszkola chodzi już trzeci rok. Uodparniam go na wszelkie sposoby, ale to raczej na nic jak będzie siedział w takich warunkach. To są na prawdę małe pokoiki, a dużo dzieci. A temperatura na zewnątrz nie zachęca przecież do ciągłego wietrzenia. Zresztą przecież wszyscy na około trąbią, żeby nie wietrzyć pokoju przy dzieciach. Czy ktoś ma pomysł co z tym zrobić?