Mój mąż jest bezczelny - tak oceniły go moje sąsiadki. A poszło o pożyczanie wszystkiego co się da. Odkąd zamieszkaliśmy w mieszkaniu, sąsiadki ciągle przychodzą coś pożyczać. To pieniądze, to kawe, płyn do pł. tkanin, ciągle wciskają mi do kupienia ciuszki po dzieciach. Gdy zepsuła im się pralka 3 razy przychodziła z praniem. Co mogę to pożyczam (oprócz pieniędzy). I dziś przyszły po mikser. Pożyczyłam, ale mój mąż się wku..ł i powiedział, że to ma być ostatni raz, że nie życzy sobie żeby kiedykolwiek przychodziły coś pożyczać. Został za to wyzwany od chamów i bezczelnych

)) A ja się cieszę i jestem dumna z męża, bo nie jestem asertywna i w końcu może się odczepią.