karibik Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 16:47 Czasem się zdarza - głównie mrożonki typu warzywa na patelnię, sproszkowane sosy do sałatek itp. A co do słoików dziecięcych - to nie wyobrażam sobie pierdzielenia z zupkami deserkami, przecierkami itp. Otwieram słoik, karmię, wywalam słoik. Czysta kuchnia, czas przygotowania minuta, zero zmywania i sprzątania. Zaoszczędzony czas przeznaczam na znacznie milsze czynności niż robienie papek Odpowiedz Link Zgłoś
mim288 Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 16:56 czasem jemy gotowce bo: - jestesmy zbyt zmęczeni i głodni by gotować albo isć do knajpy albo zamówić jedzenie na telefon i na nie czekać, - lubimy niektóre gotowce, - wolimy robić inne rzeczy niż gotować, - dzieci też wolą jak po pracy bawię sie znimi , czytam im, rozmawiam z nimi, a nie stoję przy garach (20 min to też dużo). - nie startuję w konkursie na najlepszą kucharke wszechczasów (choć skąd inąd lubie gotować i nie mam z tym probleów) Odpowiedz Link Zgłoś
a_gurk Re: Jecie gotowce? 15.11.10, 23:08 Najchętniej jadłabym 365 dni w roku, gdyby były zdrowe i smaczne. Ale i tak zdarza mi się kupować, ostatnio podczas przeprowadzki. Choć czasami bywa, ze mimo ogromnej checi po przeczytaniu składu "gotowca" odkładam. Lubię kupować gotowe dana w M&S, gdyż są dosć smaczne i skład mają akceptowalny. Czasami kupujemy mrozona pizzę (w UK są one b.smaczne), moje dzieci-niejadki przepadają za nią. Własnie dzieci sa czynnikiem zniechęcającym mnie do jakiegokolwiek gotowania, gdyż cokolwiek zrobię, zwłaszcza zdrowe warzywne mało słone itp., nie chcą jeść. Córa w ogóle nie chce jeść domowych obiadów, ale szkolne- o dziwo- pałaszuje. Ale ona woli burgera z McD niż upieczonego/usmażonego w domu, frytki mrożone niż domowe itp. Syn na szczęscie jest bardziej oswojony. Nie gotuje źle, goście i mąz chwala moja kuchnię. Córę wychowywałam na słoiczkach, bo zajmowała się nią niania, ja ją czasem widywałam 2 godziny dziennie zanim skonczyła rok. Z pracy wracałam czasem o 18., a dzień wtedy zaczynałam o 4 rano i stanie w kuchni, przecierenie itp. było powyzej moich możliwości. Wkkrótce zreszta byłam w drugiej ciazy i zwyczajnie w świecie po położeniu córy spać i umyciu się sama szłam o 20:30 spać. Syna wychowałam na mleku z piersi (1,5 roku), krowim i zdrowych domowych zupkach (przeważnie). Córa zdecydowanie mniej choruje. Ad rem. Też miałam wizję siebie kupującej najzdrowsze warzywa, owoce itp. i gotującej pyszne dania dla maluczkich i większych członków rodziny. Przecierającej jarzyny dla niemowlaczka. Zycie wszystko zweryfikowało. I aczkolwiek staram sie jeść zdrowo, ekologicznie i bez dodatków (kostki, fiksy i miksy to nie moja bajka), to okazało się, że moje dziatki zdecydowanie wolą te wszystkie frytki, hamburgery, paluszki rybne niż każdą nawet najzdrowszą kuchnię. Więc czasami idziemy z córą do MCD, żeby przynajmniej jakieś ciepłe danie przez cały weekend zjadła. Bo jeżeli nie ma tego, co lubi, nie będzie nic jeść. A może nic nie jeść przez tydzień. Syn jest podobny. A słyszałam, że są dzieci, które zmiatają wszystko z talerza ... . Odpowiedz Link Zgłoś
marripossa Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 04:39 Ja jem. Jestem leniwa i wygodnicka i wolę w spokoju poczytać książkę niż stać w kuchni i gotować. Mogę ostatecznie przyrządzić coś o ile nie zajmuje to więcej niż 15 minut wliczając w to krojenie i gotowanie/smażenie. No i upiec jakieś mięso mogę, bo to się praktycznie "samo" robi. Żywieniem mojego dziecka (gdy był mały) zajmowała się moja mama. Zawsze mu nagotowała różnych zup, które musiałam tylko podgrzać. Słoiczków mojego dziecko nie jadło, bo mu nie smakowały czemu się wcale nie dziwię. Nie wiem jak w Polsce, ale u mnie potrawy ze słoiczków to ohydztwo. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 15:31 >I być może życie mocno zweryfikuje moje poglądy. Pewnie zweryfikuje... Szczególnie w kwestii wolnego czasu na robienie krokietów w ilościach hurtowych, słoiczkowania jabłuszek czy gotowania własnoręcznie zupek. Chociaż... Niektórym się to udaje. W każdym razie przygotuj się na to, że przy małym dziecku doba gwałtownie się kurczy. A jak ktoś nie m > a czasu na to dodanie podstawowych składników, to dlaczego nie zrobić własnej m > ieszanki w domu i mieć to gotowe, tylko do wsypania? Bo trzeba umieć zrobić mieszankę. A jak ktoś nie umie i nie ma czasu na wyszukiwanie przepisów w necie- to woli kupić gotową mieszankę przypraw i dodać do tej oliwy. N > ie chodzi mi o właściwości odżywcze, bo wiadomo, że najzdrowsze jest to, co świ > eże. Świeże to tylko w sezonie... Rozumiem, że czasam > i coś takiego się bardzo przydaje, ale dlaczego nie można tego jabłka zrobić sa > modzielnie? Jasne, można. Trzeba tylko mieć dostęp do niepryskanych jabłek z pewnego żródła, kupić, obrać, pokroić, przetrzeć, uprażyć, wyparzyć słoiki, zapasteryzować. W międzyczasie trzy razy nakarmić, przewinąć, przebrać, ponosić, pozabawiać, na spacer pójść i obiad ugotować bez fix'a i nie z gotowców. Zrobić 10 własnych słoików, samemu zapasteryzować i mieć na takie o > kazje. JAkie 10 słoików? 10 słoików to w tydzień pójdzie... Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: Jecie gotowce? 16.11.10, 17:30 ilość gotowców w angielskich sklepach mnie przeraża a pomyślec, że teraz jest o niebo lepiej niz kilka lat temu.. Daleko mi do ortoreksji.. ale staram się żeby nasza dieta była w miarę rozsadna i zdrowa. czyli unikam wysoko przetworzonych produktów.. Odpowiedz Link Zgłoś
hamerykanka Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 05:05 10 sloikow w tydzien?! Moje dziecko bylo zerte i jako roczniak pozeralo 8 sloikow dziennie. Nie tych malenkich, ale rozmiar 3. A sloiki trzeba bylo kupowac bo taki byl wymog zlobka. Po prostu nie mieli warunkow do przechowania zupek domowych dla dziesiatki maluchow ( jedna grupa). Poza tym wybredna byla i kazdy sloik musial byc inny. Juz sobie wyobrazam siebie gotujaca 8 roznych potraw dziennie. Teraz tez domowe potrawy sa srednim smakolykiem, moge jej usmazyc lososia na oliwie i wypluje. Ten sam losos w restauracji to smakolyk zmiatany matce z talerza. My kupujemy duzo gotowych sosow. Nie mam czasu i ochoty bawic sie w czasochlonne gotowanie przy wlasnorecznie przeprowadzanym remoncie domu. Sosy nie maja chemikaliow, a mojemu wybrednemu mezowi smakuja lepiej niz domowe, wiec po co mam sie wysilac i stac przy garach reszte wieczoru jesli moge otworzyc sloik. Mixow nie uzywam, szuflade mam zawalona kilkudziesiecioma ziolami i innymi mieszankami ziol. Makaronu tez sama nie robie, choc smakuje mi makaron pracowicie wywalkowny przez mame. Zupe robie na gotowych bulionach w kartonie, jesli nie mam pod reka kurczaka. Kurcze, trzeba sobie zycie ulatwiac a nie dowalac roboty... Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 08:30 hamerykanka napisała: Kurcze, trzeba sobie zycie ulatwiac a nie dowalac roboty... trzeba, ale nie kosztem własnego zdrowia. Ja na przykład po gotowcach (bulionach, sosach) źle się czuję.. Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia gotowce i gotowce 17.11.10, 09:57 wiadomo ze produkt typu wrzuc do mikrofalowki i urosnie ci obiad z pakieciku wielkosci tabletki na kaca czy jest to gotowiec - pierogi kupione na garmazerce o normalnym 'domowym' terminie zdatnosci Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: gotowce i gotowce 17.11.10, 18:39 ciociacesia napisała: > wiadomo ze produkt typu wrzuc do mikrofalowki i urosnie ci obiad z pakieciku wi > elkosci tabletki na kaca czy jest to gotowiec - pierogi kupione na garmazerce o > normalnym 'domowym' terminie zdatnosci Termin jak termin, ja się zawartości boję .. zwłaszcza mięsnej. Bo z jagodami zdarza mi się raz na ruski rok kupić Odpowiedz Link Zgłoś
q_fla Re: gotowce i gotowce 17.11.10, 19:20 Moja ciotka kupowała gotowe pierogi z miesem, do czasu aż w jednym znalazła mysi ogon... Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia nie lubie pierogów z miesem 18.11.10, 08:16 wiec mnie problem mysich ogonów nie dotyczy. kupowalam w kilku sprawdzonych miejscach i jeszcze zyje, a nawet sie nie obrzydzilam Odpowiedz Link Zgłoś
q_fla Re: nie lubie pierogów z miesem 18.11.10, 10:02 Ja lubię wszystkie rodzaje pierogów, byle nie kupne. Próbowałam wielokrotnie i nawet w połowie nie były tak dobre jak domowej roboty. Odpowiedz Link Zgłoś
hayet Re: Jecie gotowce? 17.11.10, 19:03 mrozonki typu mrozone warzywa-fasolka szparagowa najczesciej. fixy i inne mixy ,ktore zalewa sie woda nei jadam. tak samo jak i gotowe dania w sloikach czy inne lasagne...jakos nie mam zaufania.z garmazeri tez nie korzystam, mam wlasnie mrozone pierogi wlasnej tzn. wlasnej mamy roboty czy inne rzeczy, ktore zrobilam i zamrozilam Odpowiedz Link Zgłoś