zaskoczyła mnie wypowiedź jednej z forumek emamy na moim wcześniejszym wątku o zdradzie. oto ona, cytuję:
zdrada nie wydaje mi się najgorszym, co może przydarzyć się na świecie - na liście możliwych nieszczęść jest daaaleko za ciężką chorobą partnera czy dziecka. Wiem, że to bardzo niepopularny pogląd, ale prawdę mówiąc nie rozumiem, dlaczego właśnie ta z nielojalności partnerskich jest bardziej niewybaczalna niż inne.
Jakie nielojalnosci partnerskie sie wam przytrafiły? Co ta forumka może mieć na myśli - w moim wątku nie pisze, a to stwierdzenie jest... rozmowy warte! Czy można z którąkolwiek z nielojalności porównać zdradę? Z którą? Hm... jak podyskutuję, to moze mnie oświeci

bo na razie ciemność widzę, widzę ciemność - w tym temacie

w swoją drogą temat-rzeka, a mi sie wydaje, że przepłynę i opanuję zywioł, zracjonalizuję go... ;D bzdura i iluzja!
dobranoc.