Dodaj do ulubionych

nielojalności partnerskie nie do wybaczenia.

23.11.10, 02:33
zaskoczyła mnie wypowiedź jednej z forumek emamy na moim wcześniejszym wątku o zdradzie. oto ona, cytuję:

zdrada nie wydaje mi się najgorszym, co może przydarzyć się na świecie - na liście możliwych nieszczęść jest daaaleko za ciężką chorobą partnera czy dziecka. Wiem, że to bardzo niepopularny pogląd, ale prawdę mówiąc nie rozumiem, dlaczego właśnie ta z nielojalności partnerskich jest bardziej niewybaczalna niż inne.

Jakie nielojalnosci partnerskie sie wam przytrafiły? Co ta forumka może mieć na myśli - w moim wątku nie pisze, a to stwierdzenie jest... rozmowy warte! Czy można z którąkolwiek z nielojalności porównać zdradę? Z którą? Hm... jak podyskutuję, to moze mnie oświeci big_grin bo na razie ciemność widzę, widzę ciemność - w tym temacie wink w swoją drogą temat-rzeka, a mi sie wydaje, że przepłynę i opanuję zywioł, zracjonalizuję go... ;D bzdura i iluzja!
dobranoc.
Obserwuj wątek
    • kali_pso Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 03:05
      Czy m
      > ożna z którąkolwiek z nielojalności porównać zdradę?

      Mozna.
      Nawet zdrada zdradzie nierówna...
      Ja akurat zgadzam się z Asią- nielojalność w stylu - porzucenie w chorobie jest dla mnie gorasze po stokroć od eksploracji czyjejś pochwy( pewnie i tak mnie wytną jak ostatnio, ale co tamwinkp
      • asia_i_p Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 06:44
        Wycięli Cię za "eksplorację pochwy"? Wrażliwi są.
        • suazi1 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 13:10
          "Wycięli Cię za "eksplorację pochwy"? Wrażliwi są." Wrażliwi są, ale nie wtedy, kiedy trzeba!
    • asia_i_p Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 06:42
      Przez nielojalności partnerskie miałam na myśli:
      - zdradzanie powierzonych sekretów;
      - złośliwa publiczna krytyka;
      - "sprzymierzanie się" z jakąś osobą z rodziny w celu dokopania partnerowi;
      - radosny chichot, kiedy partner jest wyśmiewany.
      W zasadzie każda z tych rzeczy, jeśli świadoma, jest dla mnie nielojalnością bardzo grubą.
      Na razie na szczęście ze strony partnera nic takiego mnie nie spotkało - jego z mojej strony tylko to pierwsze i to tylko i wyłącznie przez moje gapiostwo - na śmierć zapomniałam, że ze względu na wyjątkowe panikarstwo teściowej mówimy jej o jego obronie pracy magisterskiej już po. To znaczy nie zapomniałam na tyle, żeby to powiedzieć jej wprost, ale opowiadając o obronie kuzyna zauważyłam, że bronią prawie tego samego dnia i nawet nie zauważyłam, że wypaplałam, dopóki nie zobaczyłam, że mój biedny mąż wykonuje klasyczne palm face. I uważam, że takie coś świadomego - on poprosił, żeby nie mówić, ja złośliwie gadam - to byłaby nielojalność.
    • dziub_dziubasek Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 07:39
      Ja też się zgadzam z tym cytatem. Nie za bardzo rozumeim czemu akurat nielojalność w sprawie seksu jest aż tak istotna... Na przykład dla mnie romans (czyli zaangażowanie uczuciowe) jest o wiele istotniejsze od samej fizycznej zdrady partnera.
      Dla mnie istotniejsze są też kwestie opieki podczas (odpukać) choroby, czy innych kłopotów.
      • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 07:44
        o tyle istotna, ze mozna zarazic sie smiertelna choroba wink
        • iwles Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 09:34

          i w tym wypadku sam fakt zdrady jest drugorzędny, a pierwszorzędny to nieodpowiedzialność pana. Rozsądny, myślący o rodzinie mąż i ojciec powinien się przebadać smile
          • dziub_dziubasek Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 12:26
            Dokładnie tak.
    • purpurowa_komnata Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 07:50
      jest kilka- przypadkowa kolejność:
      -życzenie wszystkiego najgorszego
      -szydzenie-wyśmiewanie, zwłaszcza przy obcych
      -wykorzystanie choroby partnera do przejęcia władzy w związku
      -celowe utrudnianie życia partnerowi
      -brak pomocy w razie choroby partnera lub dziecka
      -wyjawianie sekretów
      -zdrada-zwłaszcza przy zaangażowaniu emocjonalnym
      i jeszcze kilka innych
      • el_jot Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 09:50
        purpurowa_komnata napisała:
        -wykorzystanie choroby partnera do przejęcia władzy w związku

        Ojej, to w związku można pełnić władzę albo ją przejąć???? To w takim razie słowo partner tu nie pasuje, powinno być : podwładny i władca, no nie?
        • purpurowa_komnata Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 15:15
          > -wykorzystanie choroby partnera do przejęcia władzy w związku
          źle się wyraziłam- powinno być : wykorzystanie choroby partnera do osobistego sprawowania władzy absolutnej w domu- teraz ok.?

          i to jest właśnie niewybaczalne...
    • mara_jade73 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 09:47
      Jesli chodzi o nielojalność gorszą od zdrady to np przegranie domu, majątku np na grach hazardowych.
      • irutxeta Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 10:04
        -ujawanianie sekretów, strategii, tego co sie powiedzialo o .. szwagrze, tesciowej, kolezance.. wyzej wymienionym osobom,
        - olew w trudnej sytuacji finansowej rodziny: na bezrobociu: "nie wezme gorszej pracy bo przeciez jestem super extra kierownikiem",
        - brak pomocy w chorobie: dziecka / partnera, odejscie jesli okazuje sie, ze dziecko jest chore, nieplnosprawne,
        -pozwolenie zeby zona walczyla z calym swiatem zeby wyprowadzic rodzine na prosta a pan cierpi w milczeniu, cierpi tak bardzo ze az nie moze nic zrobic,

        w tym swietle zdrada fizyczna nie jest dla mnie zadna nielojalnoscia a tylko ulga,

        zreszta przedtem tez nie byela zdrada, chyba, ze pan zdecyduje sie zrobic inne dziecko lub przyniesie chorobe do domu - wtedy zagraza to bytowi rodziny jak najbardziej,
    • black-cat Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 10:13
      Podpisuję się pod cytatem i pod wszystkim co napisały dziewczyny. I jeszcze opowiem historię z "mojego podwórka". Mam przyjaciółkę, romantyczna idealistka, katoliczka, wierząca w miłość dozgonną i idealną. Kilkanaście lat temu poznała swojego męża. Najpierw przyjaźń, później miłość. Ślub, ona zachwycona, że zgodził się z nią, że dziewictwo powinna zachować do ślubu. Później dwójka fajnych dzieciaków. Mąż zasypywał ją kwiatami, mówił, że kocha, jak się kłócili, to tylko "konstruktywnie", oboje bardzo wierzący, mąż zawsze powtarzał, że nie wyobraża sobie jak można zdradzić żonę itd. Jednym słowem, sielanka. I nagle, pewnego dnia, ktoś zaczepił ją na ulicy i powiedział: porozmawiaj z mężem, zdradza cię. Porozmawiała. I, co się okazało. Mąż zdradzał ją od ponad 10 lat, jeszcze przed ślubem ... z panami. Prowadził bardzo bujne życie seksualne, często zmieniał partnerów. Oszukiwał ją i narażał ją i dzieci na zarażenie choróbskiem przez kilkanaście lat. A przyznał się wyłacznie dlatego, że zakochał się w młodszym od siebie chłopaku i od jakiegoś czasu planował zamieszkanie z nim. Jest zdrada i ZDRADA.
    • poecia1 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 10:32
      Pamiętam, że od małego mama mi powtarzała, że oprócz zdrady powiedzmy łóżkowej istnieje w niektórych sytuacjach nawet gorsza zdrada finansowa. Czyli narażenie rodziny na niedostatek, niebezpieczeństwo, życie w strachu.
      Ktoś wcześniej wspomniał o hazardzie, ale może to być zaciągniecie kredytów na niepewne interesy (był niedawno taki wątek na forum), zapożyczenie się u ludzi "z miasta" (dodatkowe niebezpieczeństwo utraty życia czy zdrowia). Do tej kategorii zaliczyłabym też alkoholizm, który niestety przytafił się w mojej rodzinie.
      • black-cat Re: nielojalności partnerskie- finanse 23.11.10, 10:40
        "Zdradzie finansowej" możemy łatwo zapobiec. Wystarczy przed ślubem podpisać intercyzę.
        • triss_merigold6 Re: nielojalności partnerskie- finanse 23.11.10, 10:46
          Niekoniecznie. Co zrobisz, jeśli pan uzna w pewnym momencie, że nudzi go praca zarobkowa i zamierza strugać świątki z drewna albo szukać siebie wypasając owce w Beskidzie więc przestaje zajmować umysł takimi drobiazgami jak opłacenie czynszu czy składka na wycieczkę szkolną dziecka?
          • black-cat Re: nielojalności partnerskie- finanse 23.11.10, 10:58
            Wtedy pozostaje tylko kop w d...
          • irutxeta Re: nielojalności partnerskie- finanse 23.11.10, 11:01
            no wlasnie,
            albo przebywajac na bezrobociu 3 rok splawic wszystkie nadchodzace oferty czy propozycje pracy bo przeciez sa niegodne jego wspanialej postaci,

            a jak kobiecie pomaga jej rodzina (finansowo) bo inaczej dzieciaki by lebiode jesc musialy - to obraza majestatu... bo panu przeciez nie przyjdzie do glowy ila zone kosztuje psychiczne znoszenie ciaglego latania dziur i proszenia o pomoc rodziców,

            to jest dla mnie zdrada - niewywiazanie sie z wspolnego pchania wózka, brak wsparcia, pomocnej reki, brak zrozumienia ile kosztuje prosba o pomoc i caigle "swiecenie" oczami,

            w tym kontekscie zdrada fizyczna jest nic nieznaczacym epizodem,
            • triss_merigold6 Re: nielojalności partnerskie- finanse 23.11.10, 11:05
              Dokładnie. Na tle braku troski o zaspokojenie potrzeb materialnych rodziny, zwalenia wszystkiego na żonę, pyknięcie innej pani jest drobiazgiem.
        • poecia1 Re: nielojalności partnerskie- finanse 23.11.10, 11:43
          > "Zdradzie finansowej" możemy łatwo zapobiec. Wystarczy przed ślubem podpisać i
          > ntercyzę.

          Wątpie by okolicznych karków interesowała czyjaś rozdzielność majątkowa. Poza tym niestety nie każdy jest tak przewidujący przed ślubem, a banki też bywają bezwzględne.
      • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 10:57
        hazard i zwiazane z tym tarapaty finansowe to wynik choroby, uzaleznienia...chyba nie opuscilybyscie chorego partnera, skoro same nie chcecie byc w ten sposob porzucane?
        poza tym to, ze partner moze byc "przeciwko" w komitywie z rodzina?...a moze oni maja racje? sprzeciw partnera i szukanie pomocy w momencie "pobladzenia" zony jest jak najbardziej w porzadku...jezeli odchodzi, bo mu lepiej gdzie indziej, zostawiajac zone i dzieci w potrzebie...to moze sie kwalifikowac do "nie przebaczenia", ale tylko dla kobiet nieporadnych zyciowo, bez poczucia wlasnej wartosci....odejscie w chorobie kogos z rodziny moze sie wiazac z depresja, moze warto podrazyc...na prawde zdrada seksualna niesie ze soba duzo wiecej niebezpieczenstw...
        • triss_merigold6 Oczywiście, że bym opuściła 23.11.10, 11:04
          Oczywiście, że bym opuściła hazardzistę. Mam instynkt samozachowawczy oraz wkodowany nakaz dbania o dziecko, a hazardzista jest w stanie w bardzo krótkim czasie doprowadzić rodzinę do milionowych długów ergo zagraża bezpieczeństwu.
          • kietka Re: Oczywiście, że bym opuściła 23.11.10, 11:07
            ok, rozumiem i pewnie tez bym nie pozostala bierna, ale w takim razie nie piszcie, ze nie wybaczylybyscie opuszczenie w chorobie, skoro same byscie to zrobily wink
            • el_jot Re: Oczywiście, że bym opuściła 23.11.10, 11:13
              Ale przyznasz, że jest ogromna różnica między np rakiem czy paraliżem a uzależnieniem od hazardu czy alkoholu. Zostanie z hazardzistą to kręcenie bata na siebie i swoje dziecko.
            • triss_merigold6 Re: Oczywiście, że bym opuściła 23.11.10, 11:17
              Widzę zasadniczą różnice między np. ostrym zapaleniem zatok, które teraz przechodzę i zwaleniem na chłopa większości obowiązków domowych na kilka dni, a hazardem. Zwłaszcza między skutkami powyższych.
              • malila Re: Oczywiście, że bym opuściła 23.11.10, 11:45
                Nie, no Triss, a kto opuszcza żonę z powodu ostrego zapalenia zatok?wink
                Udar, rak, śpiączka, si - raczej o takie choroby chodzi.
                A co z chorobami psychicznymi? Albo czy męża chorego na Aalzheimera opuściłabyś?
                • triss_merigold6 Re: Oczywiście, że bym opuściła 23.11.10, 11:50
                  Zakładając, że jesteśmy niemal równolatkami to nie wyobrażam sobie np. w wieku 70 lat całodobowo opiekować się niekontaktującym mężczyzną 2x większym ode mnie. Fizycznie niemożliwe. W przypadku Alzheimera obydwoje jesteśmy zwolennikami eutanazji.
              • gramwzielone triss - zdrówka! n/t 23.11.10, 13:26
            • imasumak Kietka 23.11.10, 13:04
              Tak, hazard i alkoholizm to choroby, ale bardzo często jedynym ratunkiem dla takiego hazardzisty czy alkoholika jest kop w cztery litery. Wtedy jest szansa, że podejmie skuteczne leczenie - nie zawsze uratuje to rodzinę, ale jego samego na pewno.
              Czego nie można powiedzieć o chorym na raka czy sparaliżowanym.
            • thegimel Re: Oczywiście, że bym opuściła 23.11.10, 14:27
              Pewnie trwałabym przy mężu i pomagałabym mu, gdyby chciał się leczyć i wyjść z nałogu. Alkoholika czy hazardzistę niedostrzegającego swojego problemu i nie okazującego chęci do rozwiązania problemu zostawiłabym, ze względu na siebie i na dzieci. Lepiej żeby wychowywała je samotna matka niż miały taki wzór faceta w domu i model rodziny do naśladowania.
        • poecia1 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 11:40
          Mnie osobiście traia szlag na hasło, że hazard czy alkoholizm to choroba i nie wolna opuścić partnera. Owszem wolno, powiem więcej trzeba.
          • plucha Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 12:50
            poecia1 napisała:

            > Mnie osobiście traia szlag na hasło, że hazard czy alkoholizm to choroba i nie
            > wolna opuścić partnera. Owszem wolno, powiem więcej trzeba.
            >

            Tak uważasz ?
            Znam z bliskiej dość rodziny taki przypadek - kobieta popadła w depresję, częściowo z powodów zewnętrznych (ciężka choroba ojca, problemy w pracy), nie radziła sobie sama ze sobą, no i zaczęła pić. Piła po kryjomu, na zewnątrz udając super sprawną i zorganizowaną mamę i żonę. Mąż wiedział, usiłował jakoś z tym walczyć, ale ona już przestawała nad sobą panować, zaczęła zawalać i pracę i dom. Kiedy z nią rozmawiał obiecywała poprawę - potem to samo.
            Według Ciebie powinien ją w tym momencie kopnąć w dupę. Pewnie stoczyłaby się całkiem, zapiła na śmierć... Ale on się zawziął, zaprowadził ją do lekarza, na detoks, na terapię, pilnował i .... kochał. Dziewczyna stanęła na nogi, otrząsnęła się, zaczęła normalnie żyć, nie pije w ogóle. Są kapitalnym małżeństwem, mają fajnego chłopaczka.
            Najprościej to od razu, jak coś nie pasuje - won. To właśnie nielojalność.
            • poecia1 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 13:00
              Zaprowadził do lekarza i super udało się, a co jeżeli alkoholik się nie chce leczyć, albo jak kolejne odwyki terapie, leki, cuda wianki niepomagają? Leczenie mojego ojca z alkoholizmu trwało dokładnie 8 lat, połowe mojego dzieciństwa plus kolejne lata strachu, że może znowu się zacznie. To jest jak życie na bombie zegarowej bardzo niszczące. Gdybym była sama to mogłabym walczyć, szukać lekarzy, itd. W końcu moje życie mój problem jeśli je sobie zmarnuje. Jednak w momencie, gdyby było dziecko lub dzieci kopnełabym w dupę. Nie naraziłabym mojego dziecka na wieloletni stres życia z alkoholikiem, w potwornym strachu, poczucia bezsilności i wstydu. To byłaby wtedy nielojalność wobec własnego dziecka.

            • thegimel Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 14:30
              Ale w tym wypadku pani chciała się leczyć, to że kilka razy wróciła do nałogu, to się zdarza. Ale jeśli pan nie chce się leczyć, a jeszcze na przykład do kompletu wynosi z domu rzeczy żeby je sprzedać na wódkę albo bije, to trzeba się ewakuować i to jak najszybciej. Natomiast jeśli dla pana opuszczenie go przez rodzinę będzie koniecznym kopem w doopę i bodźcem do podjęcia leczenia można spróbować dać mu drugą szansę.
    • 18_lipcowa1 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 11:08
      Ale dlaczego Cię zaskoczyła?
      Mnie nie.
      Dla mnie też zdrada fizycznia to nie koniec świata, ba nawet jakieś zauroczenie ze zdradą połączone.
      Rozwodu bym nie wzieła, nie rozpaczałabym jesli mąz by wykazał skruchę zapomniałabym.
      Nie wybaczylabym za to gdyby mnie oszukał w jakiś sposób finansowo, wpakował w długi, nie zabezpieczył na wszelki wypadek itp.

      No cóż, ja jestem realistką, a wiele Pan z forum zyje w micie trulov - jak to pisze Triss.
      • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 11:10
        umiesz liczyc, licz na siebie, moze wtedy lękow bedzie mniej wink
        • el_jot Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 11:15
          kietka napisała:

          > umiesz liczyc, licz na siebie, moze wtedy lękow bedzie mniej wink
          Ale chyba po to między innymi bierze się ślub, żeby mieć oparcie w drugiej osobie.
          • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 11:21
            oparcie owszem, ale chyba nie tylko...
            ja nie wybaczylabym tylko skrzywdzenia dziecka i zdrady, ale zdrady (nie mowie tutaj tylko o obracaniu innej babki/chlopa) potwierdzonej, po rozmowie...zawsze trzeba dac szanse na obrone..., ale, jak tutaj juz ktos dobrze napisal, utrata zufania to koniec zwiazku...

            nie ogarniam tutaj tylko bardzo materialnego podejscia do obowiazkow partnera...
            • triss_merigold6 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 11:24
              Pytanie brzmiało co jest gorsze od zdrady czysto fizycznej stąd masz takie, a nie inne odpowiedzi.
              Otóż gorsze od zdrady czysto fizycznej jest np. kupowanie kochance drogiej bielizny i zabieranie jej na wycieczki, przy jednoczesnym okłamywaniu żony, że firma źle przędzie i żona "musi sobie jakoś poradzić" czy pokryć wszystkie koszty utrzymania - casus mojej koleżanki.
              • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 11:29
                rozumiem, ze wynoszenie kasy z domu dla kochanki/prostytutki jest gorsza perspektywa niz mozliwosc zarazenia zony HIV, kiłą i milionem innych swinstw...od babki, ktora obraca nawet polowa miasta? no nie wierze!!!!
                • gramwzielone Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 11:44
                  zarażenie jest tylko potencjalne, a ubóstwo rodziny - boleśnie realne
                  • triss_merigold6 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 11:47
                    Zresztą w agenturach zwykle panny używają gumek więc prawdopodobieństwo zarażenia pana nie takie duże, to nie Afryka gdzie w niektórych krajach 1/3 ma HIV.
                    • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 11:58
                      kazdy ma swoj system wartosci, jak perspektywa braku kasy jest dla ciebie gorsza niz choroby, no i pewnego obrzydzenia partnera (ja bym tak miala)...to twoja sprawa wink

                      poza tym choroba, to choroba, nie ma roznicy!
                      jezeli nie wiecie, jakie mechanizmy kieruja czlowiekiem uzaleznionym, to proponuje sie doksztalcic.
                      sa sytuacje, kiedy trzeba odejsc od takiego czlowieka, ale na pewno nie opuscic, jezeli moisz, ze kochasz, no chyba, ze malzenstwo to glownie oparcie wink

                      nie ma dla mnie nic obrzydliwszego niz wspolzycie z partnerem, ktory cie zdradzil fizycznie. tak mam...kasa partnera mi tego niestety nie zrekompensuje.
                      • triss_merigold6 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 12:05
                        Wiem, Kietko droga, jakie są mechanizmy uzależnienia. Żyję z alkoholikiem trzeźwym od ponad 8 lat. I twierdzi on, że najlepsze co można zrobić dla pijącego alkoholika to kopnąć go w d... pozwalając aby osiągnął swoje dno. Jeśli nie osiągnie - shit happens, zapije się.

                        Co do reszty to nie komentuję, mam po prostu inną hierarchię wartości.
                        • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 12:20
                          dokladnie to napisalam, ze czasami trzeba od takiego czlowieka odejsc, zeby mu pomoc, ale go nie opuscic, skoro dla nas samych opuszczenie w chorobie, jest gorsze od zdrady...taka zlosliwosc losu...
                          a system wartosci, poko kogos nie krzywdzimy, to nasza osobista sprawa wink
                          • triss_merigold6 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 12:27
                            Dla mnie to to samo. Pozostawić własnemu losowi i układać sobie życie bez zbędnego bagażu w postaci nałogowca i jego destrukcyjnych emocji i zachowań. Alkoholik ma wybór: leczyć się lub być kopniętym, więc o jakim opuszczeniu w chorobie mówimy? Toż to zwykły trening behawioralny - nauka przez ponoszenie konsekwencji własnego postępowania.
                          • triss_merigold6 Może nie zrozumiałaś 23.11.10, 12:33
                            Może nie zrozumialaś jednego - z partnerem się zeszłam kilka lat po tym jak przestał pić, w życiu nie wpuściłabym do domu i swojego życia czynnego alkoholika. Nie wspierałam go w trzeźwieniu i nie wspieram w zachowaniu trzeźwości, żyję normalnie, chodzimy do znajomych, ja alkohol piję etc. Alkoholizm to JEGO problem nie mój.
                            Obydwoje doskonale wiemy, że jeśli kiedykolwiek zapije to wyleci na bruk natychmiast, nie będę się bawić w szukanie pomocy. Life is brutal.
                      • poecia1 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 12:16
                        > poza tym choroba, to choroba, nie ma roznicy!
                        > jezeli nie wiecie, jakie mechanizmy kieruja czlowiekiem uzaleznionym, to propon
                        > uje sie doksztalcic.

                        Na taki tekst trafia mnie kolejny raz, mnie życie wykształciło w kwestii alkoholizmu i żadne puste slogany nie zmienią mojego nastawienia.
                        A co do zdrady ekonomicznej to nie chodziło mi o brak kasy jako takiej bo wiadomo raz jest raz może jej nie być tylko na narażenie rodziny na niebezpieczeństwo, w tym na wylądowanie z dziećmi na ulicy czy po mostem np.
                        • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 12:25
                          nie zyjemy w kraju, gdzie kobieta trafia z dziecmi pod most...szczegolnie swiatle kobiety z emamy powinny miec glowe na karku, zyby do tego nie dopuscicsmile poza tym rozwod z winy meza daje mozliwosc zatrzymania wiekszej czesci majatku, to tak racjonalnie na to patrzac...

                          powtarzam nie chodzi mi o odejscie od osoby chorej wogole, ale nie rozrozniajmy chorob, ktore sie na to lapia, a ktore nie...bo to smieszne wink

                          • poecia1 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 12:32
                            > nie zyjemy w kraju, gdzie kobieta trafia z dziecmi pod most...szczegolnie swiat
                            > le kobiety z emamy powinny miec glowe na karku, zyby do tego nie dopuscicsmile poz
                            > a tym rozwod z winy meza daje mozliwosc zatrzymania wiekszej czesci majatku, to
                            > tak racjonalnie na to patrzac...

                            Nie każda kobieta w tym kraju jest wykształconą e-mamą świadomą swoich praw.


                            > powtarzam nie chodzi mi o odejscie od osoby chorej wogole, ale nie rozrozniajmy
                            > chorob, ktore sie na to lapia, a ktore nie...bo to smieszne wink

                            Dla mnie śmieszne jest traktowanie alkoholizmu czy uzależnienia od hazardu jako choroby.
                            • triss_merigold6 Jesssooo jakie bzdury 23.11.10, 12:40
                              Kietka, uderz się w głowę albo chociaż poczytaj KRiO i orzecznictwo SN zanim cos napiszesz. Kwestia winy przy rozwodzie nie ma żadnego wpływu na podział majątku. Można najwyżej wnioskować o alimenty dla siebie. Majątek przedślubny w ogóle nie wchodzi do podziału rozwodowego więc jak pani mieszka w lokalu będącym kawalerskim dobrem pana to po rozwodzie leci z niego na twarz.
                              • gryzelda71 Re: Jesssooo jakie bzdury 23.11.10, 12:49
                                Bo ona MjM oglądała gdzie zdradzającej zonie przy rozwodzie mąz zostawił mieszkanie i udziały w firmie i sadzi ze to dokument byłsmile
                              • bsl kietka co ty za bzdety piszesz ??n/t 23.11.10, 13:15
                                ilosc dzieci i wina meza żony nei ma nic wspolnego z podzialem
                                mzoesz miec tych dzieci nawet 10 i tak dziela po rowno to co jest majatkiem wspolnym
                                • kietka Re: kietka co ty za bzdety piszesz ??n/t 23.11.10, 13:52
                                  wszystko zalezy od adwokata, jak wszedzie...poza tym, dzieci nie moze wygonic z domu smile kolejny banał, ze utrzymanie dzieci to sprawa kobiety i marnych alimentow. mysle, ze panu by sie znudzilo po 3 dniach.
                                  • bsl Re: kietka co ty za bzdety piszesz ??n/t 23.11.10, 13:55
                                    no teraz to juz pojechalas big_grin
                                    to nie USA smile to Polska wink
                                    • bsl Re: kietka co ty za bzdety piszesz ??n/t 23.11.10, 14:00
                                      i pytanie za 100pkt , rozwodzilas sie i dzieliłas majątek wspólny ??wink
                                  • triss_merigold6 Tekst Dnia normalnie! 23.11.10, 14:33
                                    Kietko droga przejdź się na forum Rozwód i co dalej albo na Samodzielną Mamę.
                                    Welcome to the jungle - w Polsce nie ma prawa opartego na precedensach, obowiązuje Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy, adwokat może pomóc uzyskać alimenty od wyłącznie winnego rozpadu małżeństwa (trudno dostać takie orzeczenie sądu!) ale nie dokona cudu i nie podzieli wspólnego majątku na korzyść pani jeśli ta pani nie udowodni, że przyczyniła się w większym stopniu do powstania tegoż majątku. Zasadniczo dzieli się pół na pół, a majątek SPRZED ŚLUBU w ogóle nie wchodzi do wspólnoty ergo dzielony nie jest.
                                    Jeszcze raz powoli: jeśli pani mieszka w przedslubnym mieszkaniu pana to po rozwodzie leci na pysk. Może najwyżej dochodzić odzyskania kasy jaką w to mieszkanie włożyła np. w remonty jeśli ma rachunki.
                          • gramwzielone Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 13:35
                            kietka napisała:

                            > nie zyjemy w kraju, gdzie kobieta trafia z dziecmi pod most...

                            czy aby na pewno mieszkamy w tym samym kraju?

                            poz
                            > a tym rozwod z winy meza daje mozliwosc zatrzymania wiekszej czesci majatku, to
                            > tak racjonalnie na to patrzac...

                            tu się niestety mylisz

                          • thegimel Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 14:45
                            Niestety wciąż częstsze jest, że to żona z dziećmi ucieka do rodziny czy domu samotnej matki od pijącego i bijącego małżonka. Prawo prawem, a życie życiem.
                            Poza tym mój ojciec był alkoholikiem, co zresztą przyczyniło się do jego przedwczesnej śmierci, moja matka też się rozpiła i uwierz, jest różnica między np nowotworem a alkoholizmem. Jeśli alkoholik nie chce się leczyć, udaje, że nie ma problemu, trzeba się ewakuować, zwłaszcza jeśli ma się dzieci. Nie traktuje tu alkoholizmu czy hazardu w kategoriach zdrady - bo faktycznie czym innym jest nałóg a czym innym zdradzanie, czy też debilne zaciąganie kredytów, ale jeśli chce się alkoholikowi czy hazardziście pomóc, to najpierw trzeba im (w ich mniemaniu oczywiście) zaszkodzić. Poza tym jeśli byłabym sama, to mogłabym się ewentualnie bawić w siostrę miłosierdzia i znosić wszystko w nadziei, że pan doceni i zdecyduje się walczyć z nałogiem. Ale jako matka jestem przede wszystkim odpowiedzialna za dziecko i przede wszystkim muszę zadbać o to, by czuło się bezpiecznie.
                            • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 14:53
                              tez jestem DDA
                              poza tym mowimy tutaj glownie o zdradzie, temat alkoholizmu jest poboczny...w syt, kiedy maz zagraza dzieciom i zonie jest usuwany z mieszkania, ale to zony nie dzwonia na policje, lub poprzestaja na straszeniu delikwenta. znam to z autopsji i wiem, ze teraz prawo chroni ofiary przemocy domowej, tylko tak wiele zalezy od ofiar...

                              jezeli chodzi o prawo w PL, to chyba tez zyje w innym kraju, znam rozwiedzione pary, gdzie to zona zostawla w kawalerskim mieszkaniu meza na podstawie ugody, czy czegos takiego...w obu przypadkach wina byla orzeczona po stronie meza, moze to faktycznie moja nadinterpretacja...ale ja krzywdy sobie i dzieciom zrobic nie dam
                              • thegimel Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 18:20
                                Akurat na DDA się nie do końca łapię. Mój ojciec zmarł zanim zaczęłam mniej więcej kumać o co chodzi, mama zaczęła pić jak byłam już praktycznie na wyprowadzce z domu. A co do meritum, nikt tu nie porównuje zdrady do alkoholizmu, prędzej alkoholizm do nowotworu. Pomimo wszystko jest to trochę inna choroba. Przede wszystkim trudniej ją u siebie samego zaakceptować i przez to leczenie jest trudniejsze.
                      • gryzelda71 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 12:16
                        A ja bym nie mogła współżyć z alkoholikiem.Bleeeeeeeeeeee
                        • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 12:27
                          z pijanym alkoholikiem, jak z kazdym innym pijanym, fakt srednia przyjemosc smile
                          • gryzelda71 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 12:30
                            Natomiast z trzeźwym rozkosz......
                            • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 12:48
                              zalezy jakim jest kochankiem...
                              • gryzelda71 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 12:50
                                No widzisz,dla mnie nie byłby juz żadnym kochankiem.
                                • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 13:49
                                  w wiekszosci przypadkow nie zorietujesz sie, ze wspolzyjesz z alkoholikiem, bo to nie brudas spad budki z piwem, a czasmi przystojny i pachnacy pan w garniturze od Armaniego, student na wakacjach, pani nauczycielka....ta choroba nie wybiera tylko z najnizszych grup spolecznych...alkoholik nie musi zionac piwskiem. czasami nie pije po kilka/kilkadziesiat lat, ale wciaz sa chorzy...to uzaleznienie, a nie tylko stan fizyczny.
                                  • gryzelda71 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 14:36
                                    Tak,żyje z facetem i się za cho...erę nie zorientuję......
                                    • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 14:42
                                      mowilas o wspolzyciu a nie o byciu smile z drugiej strony zalezy jak dlugo jestes, moglabys sie nie zorietowac, zalezy od szczerosci faceta i poziomu zdrowienia smile
                                      • gryzelda71 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 14:45
                                        Piszę o czynnym alkoholiku
                                        Pan na jeden sex mnie nie interesuje
                                        • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 14:55
                                          nie pisalas o czynnym alkoholiku, tylko o alkoholiku, a to roznica.
                                          • gryzelda71 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 14:58
                                            Pijacym to chyba oczywiste.
                                            • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 16:22
                                              wlasnie o to chodzi, ze to nie jest oczywiste smile
                                              • gryzelda71 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 16:24
                                                Dla mnie oczywiste.
                                                • default Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 24.11.10, 09:18
                                                  Alkoholik zawsze pozostanie alkoholikiem, do końca życia. Kwestia czy aktualnie pije czy nie, nijak się nie ma do tego określenia. Chyba mylisz pojęcie "alkoholik" z pojęciem "pijak" czy "pijany" smile
            • 18_lipcowa1 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 11:26
              > nie ogarniam tutaj tylko bardzo materialnego podejscia do obowiazkow partnera..
              > .


              tzn?czego konkretnie?
              • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 11:30
                patrz wyzej
                • 18_lipcowa1 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 12:22
                  no widzisz
                  kazdy mainaczej
                  dla mnie wiekszym brakiem szacunku jest skazanie mnie i dziecka na nedze niz obrocenie innej pani
                  z doswiadczenia wiem ze seks nie zawsze = milosc
                  • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 12:32
                    ja tutaj nie mowie o milosci, ale o fizycznym obrzydzeniu do zdradzajacego meza...fakt, kazdy ma inaczej, moze dlatego, ze jestem w stanie sama zadbac o finanse moje i dzieci, moze inna perspektywa my mnie zmusila do takiej malzenskiej prostytucji...(prosze nie odbierajcie tego osobiscie, bo was nie znam i nie oceniam)
                    • 18_lipcowa1 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 13:05
                      kietka napisała:

                      > ja tutaj nie mowie o milosci, ale o fizycznym obrzydzeniu do zdradzajacego meza
                      > ...fakt, kazdy ma inaczej, moze dlatego, ze jestem w stanie sama zadbac o finan
                      > se moje i dzieci,


                      Ja tez jestem w stanie, całe życie pracowałam na siebie. Nie zmienia to faktu że mąz mógłby mnie pogrązyć, a ja jego. I to jest gorsza nielojalnosc niz zdrada.
                      Obrzydzenie pewnie bym miala i do zdradzającego fizycznie i materialnie.Ale jakby wykazał skruchę to pewnie by mi minelo. Jakbym sie przez meza pod mostem znalazla to by mi nie minęło.



                      moze inna perspektywa my mnie zmusila do takiej malzenskiej p
                      > rostytucji...(prosze nie odbierajcie tego osobiscie, bo was nie znam i nie ocen
                      > iam)


                      Buahahhahadobre.
                      • indigo_kid Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 14:14
                        A jakby przyszedł po ciebie pod ten most wyciągnął i okazał skruchę to by ci nie minęło?
                    • poecia1 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 13:12
                      Kietka czy według Ciebie to w małżeństwie "każdy sobie rzepkę skrobię"? Przecież małżeństwo to tandem, który wspólnie żyje, pracuje i się dorabia, nie ma fizycznej możliwości by to rozdzielić. I w momencie, gdy jedna osoba poważnie zawala narażając rodzine na niedostatek i strach o jutro to właśnie jest zdrada. Pewnie tym dotkliwsza im druga strona mniej się tego spodziewała.
                      • lusitania2 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 13:23
                        poecia1 napisała:

                        > Kietka czy według Ciebie to w małżeństwie "każdy sobie rzepkę skrobię"? Przecie
                        > ż małżeństwo to tandem, który wspólnie żyje, pracuje i się dorabia, nie ma fizy
                        > cznej możliwości by to rozdzielić.


                        można, można.
                        Tylko wymaga to mniej poezji, a więcej praktycznego spojrzenia na wnoszone przez małżonków do związku wkłady. Te materialne i niematerialne.
                        Opcja: pan zarabia, pani na długim wychowawczym rzeczywiście w tych układach praktycznych odpada, ale nie wszystkie kobiety marzą o długim wychowawczym czy o mężu-bankomacie (abstrahując od długości wychowawczego).

                        >
                        • poecia1 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 14:07
                          A opcja, że pan zaczyna wynosić i upłynniać w lombardzie sprzęty gospodarstwa domowego?
                      • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 13:53
                        alez tak to zdrada, trudna do wybaczenia, ale dla mnie gorsza jest zdrada fizyczna, to mam na mysli. dlatego staram sie miec glowe na karku i nie zyc w chmurach.
          • thegimel Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 14:34
            Owszem, małżeństwo zawiera się między innymi dlatego, żeby razem pchać ten wózek. Ale sama straciłam ojca jak miałam 7 lat, moja mama została sama i musiała sobie radzić. Fakt, że spotkała potem fajnego faceta, który zawsze traktował mnie i do dziś traktuje jak własną córkę, ale wcale tak nie musiało być. Dlatego dla mnie ważne jest zachowanie niezależności finansowej tak, na wszelki wypadek.
      • taka-sobie-mysz Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 19:22
        18_lipcowa1 napisała:
        > Ale dlaczego Cię zaskoczyła?
        > Mnie nie.
        > Dla mnie też zdrada fizycznia to nie koniec świata, ba nawet jakieś zauroczenie
        > ze zdradą połączone.
        > Rozwodu bym nie wzieła, nie rozpaczałabym jesli mąz by wykazał skruchę zapomnia
        > łabym.

        A miałaś kiedyś taką sytuację? Teoretyzować jest łatwo.
      • tres09 Lipcowa 27.11.10, 13:41
        18_lipcowa1 napisała:

        > Ale dlaczego Cię zaskoczyła?
        > Mnie nie.
        > Dla mnie też zdrada fizycznia to nie koniec świata, ba nawet jakieś zauroczenie
        > ze zdradą połączone.
        > Rozwodu bym nie wzieła, nie rozpaczałabym jesli mąz by wykazał skruchę zapomnia
        > łabym.

        Ciekawa jestem czy maz ma taka sama opinie na temat twojej ewentualnej zdrady.
        A w ogole to mowilas mezowi o tym co napisalas wyzej? A jesli nie, to nie boisz sie ze znajdzie ten watek?
    • lelija05 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 11:14
      Kłamstwo.
      Nienawidzę.
      W poważnych sprawach, jak i błahostkach.
      Sprawia, że potem jest problem z zaufaniem...
      Nawet jeśli sprawa była banalna.
    • gramwzielone Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 11:36
      a co z nadstawianiem drugiego policzka? smile
      • triss_merigold6 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 11:38
        To wersja dla katolików, innych nie obowiązuje.
        • gramwzielone Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 11:55
          byki to katoliczka smile

          mam w rodzinie taki przypadek - pan zdradzał latami. zwykle qrwy, ale gdy żona była w ciąży, ze złości na żonę zaczął romansować. na rodzinę łożył, pod tym względem bez zarzutu.
          po latach żona uważa, że jej małżeństwo jest bardzo udane, "bo jak się spojrzy, co się u innych dzieje", a qrwy - cóż, "niech ma".
          dało mi to do myślenia
          • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 12:00
            tutaj trzeba wlaczyc tolerancje, sa kobiety dla ktorych taki deal jest ok, mysle, ze maja do tego prawo, ale w moim systemie wartosci w zwiazku takim nie powinno byc dzieci.
            • gramwzielone Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 12:56
              Alternatywa jest taka, że mogła odejść i skazać dzieci na klepanie biedy. zresztą pan absolutnie nie chciał opuszczać rodziny, twierdzi, że bardzo kocha swoją żonę. Osoby, które nie znają sytuacji uważają ich za wzorowe, zakochane w sobie małżeństwo. Po 30 latach chodzą za rączkę i takie tam.
          • triss_merigold6 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 12:01
            Najwyraźniej akurat na wierności fizycznej jej tak bardzo nie zależało, podejście "to nie mydło, nie zmydli się" jest w takim przypadku praktyczne. Może nie przepadała za seksem i załatwiane tej sfery przez męża na boku jej pasowało? Może postrzegała te qrwy jako przedmioty użytkowe, trochę obciachowe ale cóż, każdy ma jakąs słabostkę. Nie wiadomo.
    • fajnalutowamama Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 11:54
      Zdrada nie jest czymś najgorszym, co nas może spotkać. Dla mnie byłby to jednak taki chłód, obojętność i brak wsparcia dla partnera , który znalazł się w ciężkiej dla niego sytuacji (to może być choroba, bezrobocie).
      • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 12:52
        dziewczyny dlaczego z waszych postow wyziera obraz "zona, dzieci i Pan domu"...to straszne, dlaczego kobiety nie potrafia zadbac o wlasny byt? dlaczego myslimy i ROBIMY wg takich stereotypow, "na pewno mi sie nie uda", "co ja bez niego zrobie" itd....nie dawajcie takiego przykladu waszym corkom!!!! apeluje!!! wink
        • gryzelda71 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 13:11
          I pisze to kobieta co nie zostawi alkoholika i hazardzisty?
          • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 13:33
            nie zostawiłabym, gdybym tego samego oczekiwala po partnerze smile
            • gryzelda71 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 14:37
              No widzisz,ja alkoholizmu nie traktuje jako choroby.Z nieba nie spada.
              • imasumak Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 16:12
                gryzelda71
                No widzisz,ja alkoholizmu nie traktuje jako choroby.Z nieba nie spada.

                A ja tak traktuję, tylko że leczenie alkoholizmu polega na czym innym niż leczenie np raka. Jeśli w przypadku raka choremu potrzeba wsparcia rodziny w postaci ciągłej obecności, to w przypadku alkoholizmu choremu jest potrzebny kop w doopę od najbliższych - inaczej się nie się nie podniesie.
        • lola211 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 13:24
          Moze dlatego, ze tu glownie matki z małymi dziecmi sa.A przez to dosc ograniczone w zakresie zarabiania na siebie i odkladania kasy na wszelki wypadek.Prawda jest okrutna.Macierzystwo bardzo czesto odbija sie ekonomicznie na kobiecie wlasnie, pan jest ojcem co mu nijak nie przeszkadza realizowac sie zawodowo i zarabiac, podczas gdy matka wychowujac dzieci nie pracuje lub pracuje na pol etatu.Plus jeszcze roznice w zarobkach mezczyzn/kobiet.I juz wiesz, ze bez niego to sie jednak robi ciezko.
          • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 13:37
            rozumiem, ale mozna o tym pomyslec wczesniej przeciez...
            ja tez "siedze w domu" z dziecmi...juz ladnych 5 lat z roczna przerwa na prace miedzy ciazami, pozsiedze jeszcze conajmniej rok, ale do glowy by mi nie przyszlo, zeby sie uzalezniac od partnera finansowo. chodze na rozmowy, przyjmuje zlecenia do domu w miare mozliwosci, szkole sie, zrobilam podyplomowke w miedzyczasie...wiem, ze moglabym pojsc i zarobic na siebie i dzieci...skromnie by bylo, ale ok. jestem realistka.
            • kietka Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 13:38
              byl czas kiedy to ja pracowalam, a moz sie uczyl, teraz on zarabia wiecej, ale nie traktuje tego, jak dopust Bozy...taka kolej zyciowa. mam takie samo prawo do jego pieniedzy, jak on do moich.
              • lola211 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 14:31
                mam takie samo prawo d
                > o jego pieniedzy, jak on do moich.

                Sytuacje sa rozne.Bywa, ze panu cos odpieprzy i wydziela zonie po 10 zł dziennie.Tyle z tych żoninych praw.
                • triss_merigold6 Albo inne forumowe przypadki 23.11.10, 14:38
                  Albo inne forumowe przypadki w stylu: pan opłaca wszystkie rachunki, składki, robi zakupy wg. listy, ale żonie nie daje grosza gotówki do ręki. Każdy jej zakup (którego dokonuje pan) musi być przez pana zaakceptowany, z podpaskami włącznie.
                  • poecia1 Re: Albo inne forumowe przypadki 23.11.10, 14:52
                    Albo wątek sprzed dosłownie dwóch dni

                    forum.gazeta.pl/forum/w,567,118983331,118983331,jak_pomoc_kolezance_.html
                    • triss_merigold6 Re: Albo inne forumowe przypadki 23.11.10, 14:56
                      I na tym tle, kiedy pani i dzieciom grozi autentyczne lądowanie pod mostem, jednorazowe skorzystanie przez pana z agencji to naprawdę lajcik.
                      Co nie znaczy, że korzystanie przez żonatego pana z agencji jest godne pochwały i usprawiedliwienia.
        • ciociacesia nie widze zwiazku 23.11.10, 15:22
          ze ty sobie nie wyobrażasz wybaczyć zdrady fizycznej
          a dla mnie wszystko zależny od okoliczności?
          to juz oznacza ze ja w imie wsparcia meza (fuinansowego a jakze) jestem gotowa przymykac oko na zdrady?
          mam wrazenie ze w ogole nie czaisz o czym mowa
    • a1ma Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 13:36
      Czy To moje stwierdzenie? Bo mogłabym się pod nim podpisać.
    • indigo_kid mam pytanie 23.11.10, 14:02
      Czyli jak maż Was zdradza, to myślicie sobie:
      co za ulga, ze to tylko zdrada, na szczęście nie zachorował / nikt z mojej rodziny nie zachorował / no ale przynajmniej mnie szanuje, nie wyśmiewa mnie przy znajomych... itd?

      Ja tak sobie myślę, że chyba też wolałabym, żeby mąż mnie zdradził niż żeby zginął w jakimś wypadku, bo przynajmniej mogłabym, go nienawidzić a nie rozpaczać po nim (łatwiej chyba się żyje z nienawiścią niż rozpaczą po stracie bliskiej osoby).
      W każdym razie ja bym te wszystkie publiczne wyśmiewanki, oszustwa i zdrady traktowała na jednym poziomie - czyli koniec związku.
      • imasumak Re: mam pytanie 23.11.10, 14:09
        indigo_kid napisała:
        W każdym razie ja bym te wszystkie publiczne wyśmiewanki, oszustwa i zdrady traktowała na jednym poziomie - czyli koniec związku.


        A skąd wiesz? Na podstawie doświadczeń, czy tak sobie gadasz?
        • indigo_kid Re: mam pytanie 23.11.10, 14:17
          imasumak napisała: > A skąd wiesz? Na podstawie doświadczeń, czy tak sobie gadasz?

          W każdym razie ja bym ... traktowała

          No ja na szczęście sobie gdybam.
          • imasumak Re: mam pytanie 23.11.10, 16:31
            No ja na szczęście sobie gdybam.


            Oby tak zostało - szczerze Ci tego życzę.
      • asia_i_p Re: mam pytanie 23.11.10, 16:55
        > Czyli jak maż Was zdradza, to myślicie sobie:
        > co za ulga, ze to tylko zdrada, na szczęście nie zachorował / nikt z mojej rodz
        > iny nie zachorował / no ale przynajmniej mnie szanuje, nie wyśmiewa mnie przy z
        > najomych... itd?

        Nie.
        Podobnie, jak zgubię 100 zł, to się nie pocieszam, że luzik, mogłam zgubić 500, tylko się wściekam. W pierwszej chwili. Bo potem zaczynam jednak widzieć pewne proporcje.

        Człowiek nie pakuje się w związek cały (przynajmniej w zdrowy związek), to nie jest tak, że z dwóch osób robi się zupełnie jedna. Jest jedna osoba, jest druga osoba i jest związek, który tworzą. Więc jeśli mąż mnie zdradza, to mi zabiera ten związek i rani mnie. Ale jeśli mnie upokarza, to nie tylko rozwala związek, nie tylko mnie rani, ale też próbuje mi zabrać to, co miałam przed związkiem i poza związkiem - pewność siebie, poczucie własnej wartości. Zdrada też uderza w moje poczucie własnej wartości, ale w poczucie własnej wartości w związku, konkretnie własnej wartości jako obiektu seksualnego. A upokarzanie, wyśmiewanie, przemoc psychiczna czy fizyczna podkopują poczucie własnej wartości w zasadzie we wszystkich dziedzinach. Jestem bardziej na minusie niż przy zdradzie.

        No i dochodzi jeszcze kwestia motywacji. W przypadku zdrady ona jest powiedzmy neutralna i naturalna, choć jej rezultaty dla mnie w danej chwili bolesne "chciał seksu". W przypadku wyśmiewania czy upokarzania trudno dostrzec jakąś inną motywację niż chęć zrobienia mi przykrości. Więc w przypadku zdrady muszę się uporać z tym, że był gotów zrobić mi przykrość, byle mieć to, co chce, w tym drugim przypadku z tym, że chciał zrobić mi przykrość. Nie dlatego, że był wściekły, tylko dla zabawy.

        I dlatego w przypadku zdrady mogłabym dać drugą szansę, ale w przypadku przemocy, prób podporządkowania sobie partnera nie ma mowy o drugiej szansie, bo trudno mówić o tym, że był pojedynczy błąd, raczej odkrycie, że ma się do czynienia z kimś kompletnie innym.
    • sadosia75 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 14:12
      Dla mnie zwiazek to dwie osoby. Jesli jedna zawiedzie druga, nie bedzie stala obok, nie bedzie wspierala, pomagala czasem chronila to ja nie wyobrazam sobie takiego zwiazku. Nie wyobrazam sobie tego, ze moge nie ufac, nie wierzyc, nie czuc sie bezpieczna przy moim mezu. Nie wyobrazam sobie tego, ze ja sama ciagne zwiazek na swoim plecach a maz wygodnie siedzi na nich i czeka na oklaski. To nie dla mnie. albo we dwoje albo pojedynczo i kazdy sam sobie.
      To sa wg. mnie nielojalnosci nie do wybaczenia. Bo albo jestesmy razem i razem walczymy o nas, zwiazek, rodzinie albo kazdy sobie rzepke skrobie.
    • gwiazdozbiory Nie tyle zdrada, ile... 23.11.10, 14:17
      swiadomosc, ze nie mozna ufac partnerowi, bez wzgledu na przyczyne, jest wg mnie, nie do zaakceptowania w zwiazku.
      • kietka Re: Nie tyle zdrada, ile... 23.11.10, 14:36
        takie to nierealne, albo sie wspieramy, albo fora ze dwora. wielkkie zaufanie dzisiaj moze byc nic nie warte jutro.
        ufam mojemu mnezowi, ale wiem, ze jest tylko czlowiekiem, nie maszyna, moze za dzien, rok, 10 lat mnie zawiadzie, on sam tego nie wie, nie planuje, ba moze nawet sobie nie wyobraza na dzien dzisiejszy, dlatego trzeba dbac o wlasna higiene psychiczna sfere materialna (mozliwosci zarobkowania), a nie potem plakac nad rozlanym mlekiem....
        • gryzelda71 Re: Nie tyle zdrada, ile... 23.11.10, 16:05
          Jak dbasz o to,żeby zdrada(na jakiejkolwiek płaszczyźnie) męża nie była dla ciebie ciosem?
          • kietka Re: Nie tyle zdrada, ile... 23.11.10, 19:17
            ciosem bedzie zawsze,ale staram sie zyc tak,zeby minimalizowac jego "fizyczne" skutki...to nie jest tak, ze budze sie kazdego dnia i kombinuje, co ja zrobie, jak zostane sama, ale tak jakos samo z siebie....
            w kazdym razie w zyciu bym nie wpadla na to, ze gorsze od zdrady fizycznej byloby dla mnie "odciecie" strumyczka kasy...w wyniku odejscia...czy czego tam jeszcze...co nie zmienia faktu, ze nie pogonilabym takiego dziada, ktory by kase z domu wynosil do innej baby smile
            • gryzelda71 Re: Nie tyle zdrada, ile... 23.11.10, 19:43
              Czyli mógłby przepijać,przegrywać i byłoby cacy bo chory biedaczek,a jakby perfumy lupił inne to fora ze dwora?
    • nenia1 Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 23.11.10, 18:57
      Od wczesnej młodości jedną z najważniejszych rzeczy była dla mnie niezależność
      finansowa, bo co za tym idzie, czuję, że mam wolność wyboru
      i wybór nie jest skazony lękiem przed tym, co zrobię i gdzie się podzieję, gdy mój związek
      się posypie.

      Jeśli chodzi o nielojalności w związku, rzeczą gorszą od zdrady fizycznej z inną kobietą,
      byłoby tylko wiadomość, że mój partner molestował dziecko.

      W jednej i drugiej sprawie wiem, że nie umiałabym przebaczyć i żyć dalej z takim człowiekiem.

      A, i prędzej przebaczyłam zauroczenie, nawet zakochanie w innej, niż fizyczne skonsumowanie.
    • velluto Re: nielojalności partnerskie nie do wybaczenia. 27.11.10, 14:13
      Za taką nielojalność uważam wszelkie decyzje finansowe podjęte za plecami partnera, które uderzają w rodzinę. I nie mówię tu o kupnie laptopa na raty, ale o większym kalibrze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka