Dodaj do ulubionych

Wejście do szkoły

25.11.10, 09:21
Problem pozornie bez znaczenia, ale....

Mój syn w tym roku poszedł do szkoły. Nie byłoby w tym nic takiego, gdyby nie to, że jest dzieckiem autystycznym i już sam fakt zmiany przedszkola, które znał i w którym więcej mu było wolno na szkołę z jej nowymi kolegami, nauczycielami i salami był ogromnym przeżyciem zarówno dla niego jak i dla mnie. Po moim dziecku choroby nie widać i to, paradoksalnie, komplikuje sprawę. Testy na inteligencję wykazały, że dziecko jest nieprzeciętnie inteligentne z jednoczesnym zaznaczeniem, że rozumienie sytuacji społecznych jest na poziomie upośledzenia umysłowego. I np. nie da się wytłumaczyć, że ja mówię do swojej koleżanki na "ty" ale on już powinien "pani", że jeśli dziecko mówi " ciocia" do kogoś, to nie jest to ciocia dla wszystkich, że nie reagujemy wrzaskiem na to, że w szkole na wf nie było gry w dwa ognie i nie kładzemy się na ziemi, bo matce nagle przyszło do głowy zamiast stałą utartą trasą iść jeszcze do sklepu...
Z takich małych problemów składa się całe moje życie, w miarę możliwości staram się je jakoś omijać - nie da się wytłumaczyć, to robię wszystko, żeby do nich nie dopuszczać.
I tak powstał problem z wejściem do szkoły. Pewnie się czepiam, pewnie powinnam się dostosować, ale w zasadzie sama nie lubię, jak mi się coś każe i egzekwuje z pozycji władzy, a do tego jeszcze mój synek....
W szkole ( integracyjnej ) są dwa wejścia. Jedno tuż przy bramie od ulicy ( jedynego wyejścia na teren szkoły ) i drugie, 200 metrów dalej, z drugiej strony budynku, do szatni. Od samego początku wchodziliśmy wejściem pierwszym - może to i moja wina, ale ja tej szkoły nie znałam i ... nie widziałam o drugim wejsciu, nie widać go od frontu szkoły, co więcej, z szatni też go nie widać, bo żeby wejść do szatni trzeba z tego wejścia też zejść po schodach.
Jakiś czas temu w szatni pojawiła się karteczka, że uczniowie korzystają tylko z wyjścia od strony szatni. Specjalnie pofaktygowałam się do sekretariatu i przeczytałam statut szkoły - ale nie ma tam słowa i wchodzeniu i wychodzieniu ze szkoły. Mój syn przyzwyczaił się do wejścia "nauczycielskimi" drzwiami. I nie da mu się za nic wytłumaczyć, że tamtędy nie można. Zawsze było można, dlaczego nagle nie? Próby pójścia " na okrągło" to wrzask, drapanie, gryzienie, kładzenie się na ziemi. Przecież nie będę wyrywającego się siedmiolatka nieść na rękach! Dodam, że normalnym z zachowaniem w szkole problemów nie ma. Poza tym ktoś w szkole jest niekonsekwentny - dzieci chodzą na dwie zmiany i gdy syn kończy zajęcia po południu, wyjście od strony szatni jest zamknięte na głucho ( zawsze ) więc siłą rzeczy korzystamy ( pewnie bezprawnie ) wszyscy z wyjscia zakazanego. Syn chodzi także na zajęcia dodatkowe w szkole, po lekcjach i wtedy też legalnie, wchodzimy górą, bo innej możliwości nie ma - jestem nawet umówiona, że omijamy z synkiem szatnię i idziemy z ubraniami bezpośrednio na zajęcia. Nie umiem dziecku wytłumaczyć, że raz nam wolno a raz nie. Dziś koljeny raz zostałam wręcz zaatakowania słownie przez nauczycielkę pilnującą drzwi ( w założeniu ma pilnować dzieci na korytarzu ). To jeszcze nic, poprzednim razem mądre panie wystawiły trójkę dzieci przed drzwi wejściowe ( bez kurtek, w kapciach) co by zwracały uwagę rodzicom, co dla odmiany skończyło się naruszeniem przeze mnie nietylakności cielesnej jednego z dzieci ( zwarty murek dosłownie blokował wejście,więc jednego chłopca niestety lekko odsunęłam, naprawdę lekko, na dodatek powiedziałam mu, że nie jest od tego, żeby mi rozkazywać, co wywołało śmiech pozostałych dzieci ). Dlaczego nauczyciele mogą tamtędy wchodzić, a moje dziecko nie? Argument o brudzeniu podłóg butami? Szkoła zatrudnia 120 paracowników, też chodzą w butach, na dodatek wcale ich nie zmieniają. Nie wszystkie dzieci wchodzą górą - nawet nie dlatego, ze nie wolno, ale nie wszystkie tak chcą. Nie będę co parę dni ( czepliwe są takie młode nauczycielki, te z dłuższym stażem uwagi nigdy nie zwracają ) tłumaczyć, że syn ma autyzm, że nie lubi zmian, że schematy... Poza tym dlaczego mam się tłumaczyć? Przychodzę na ostatną chwilę, żeby syn jak najmniej był w ciasnej, klaustrofobicznej szatni wypełnionej dziećmi ( syn ma nadwrażliwość słuchową i źle znosi taki tłum ), nie będę tracić ostatnich minut do dzwonka na tłumaczenie oczywistego a na dodatek jest już zimno, jak ja się będę panience tłumaczyć to mi się dziecko zgrzeje i zdenerwuje.
Przepis ( zresztą, jaki przepis, bez podstawy prawnej )... W sumie to panna powinna mnie ewentualnie poprosić o wejście drugim wejściem a nie zaczynać od " ale wchodzimy drugą stroną". Przepis nie obowiązuje dzieci na wózkach ( siłą rzeczy - tylko tu jest podjazd ) nie obowiązuje wszystkich i nie obowiązuje zawsze ( przecież trzy razy w tygodniu i tak legalnie wychodzimy górą ). Do szkoły z synem wybiera się jutro mąż, ale obawiam się, że jest w stanie co najwyżej nauczycielce powiedzieć coś obraźliwego, ewentualnie staranować...

A - nie da się , przynajmniej na dziś, wytłumaczyć mojemu dziecku, że nie wolno. Na prawdę próbuję.
Obserwuj wątek
    • pade Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 09:33
      A nie myślałaś o tym, żeby pójść do dyrekcji? Wyjaśnić spokojnie sytuację i poprosić o pozwolenie na wejście "zakazanymi drzwiami"?
    • jot.em.ka Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 09:39
      Ja bym poszła do dyrekcji, wyjasniła sprawę dokładnie, jak w tym poście i poprosiła o pozwolenie. W razie czego użyła argumentu manipulacyjnego, że szkoła jest dla uczniów, a nie na odwrót...
      • aga.bogucka32 Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 09:46
        Ja jestem po rozmowie z panią dyrektor - zasadniczą starszą panią, która chyba za długo jest na swoim stanowisku - jedyne, co od niej usłyszałam, to "nie ma obowiązku chodzenia na zajęcia dodatkowe". Prawdę mówiąc, wyszłam od niej z płaczem. Pani dyrektor powiesiła też karteczki o zakazie chodzenia rodziców do boksów z dziećmi uncertain
        • thegimel Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 09:50
          Jeśli to ma być szkoła integracyjna, to pani dyrektor chyba albo nie do końca rozumie czym jest szkoła integracyjna, albo nie nadaje się na swoją funkcję. Trudno mi cokolwiek w tej sytuacji poradzić.sad
        • betticzka Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 09:50
          To inna kwestia, jeśli chcesz ruszyć dalej proponuję kuratorium oświaty lub urząd miasta wydział oświaty.
          • aga.bogucka32 Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 09:59
            A nie wyjdę na pieniaczkę robiącą z igły widły? Syn będzie chodził do tej szkoły przynajmniej 6 lat. Nie chciałabym strzelać z armaty do wróbla już na początku. Zastanawiam się, czy to warte ruszania na samą górę, czy też jakiś czas się pomęczę, ponoszę na rękach a potem syn przyzwyczai się...
            • jowita771 Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 10:05
              Nie wyjdziesz na pieniaczkę. Jak na razie to nauczycielki na czele z dyrektorką wychodzą na niedouczone flądry. Co to ma być, jakieś kompleksy chyba? Skąd się to bierze u ludzi, którzy niby nie powinni być idiotami?
              • aga.bogucka32 Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 10:11
                Dziękuję. Spróbuję jeszcze raz rozmawiać z panią dyrektor, ale teraz wymieniając papierki, może pomoże smile
                • jowita771 Aga 25.11.10, 10:20
                  Napisz potem, jak się sprawa potoczyła. Ciekawa jestem rozwiązania.
              • ib_k Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 10:14
                popieram poprzedniczki, napisz pismo wyjaśniając wszystko, i wyślij do dyrekcji i wydziału oświaty, myślę że jeżeli już na początku są takie problemy w sumie o drobiazgi, to potem może być dużo gorzej, powinnaś zdecydowanie zadziałać, i nie płaczsmile) to nie pomaga
                powodzenia
            • jot.em.ka Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 10:20
              Ale przecież tu chodzi o dobro Twojego dziecka i jego komfort psychiczny!! I właśnie szczególnie teraz, na początku, pracownicy szkoły powinni wychodzić do dzieci frontem.
              Każdy objaw nietolerancji, niezrozumienia i brak prób w tym kierunku jest wart, aby udrzać w samą górę. Szczególnie, jeśli chodzi o dzieci.
        • jot.em.ka Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 09:52
          Ręce opadają sad Idź wyżej, zdecydowanie kuratorium itd.
        • estelka1 Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 10:44
          Jeśli pani dyrektor jest tak oporna, to porozmawiaj z jej zwierzchnikami. Przecież szkoła podlega pod jakiś zakład oświatowy (u nas akurat tak to się nazywa), czy inną administrację placówek oświatowych. No i myślę, że jak już uzyskasz pozwolenie na wchodzenie tymi zakazanymi drzwiami, to poproś by było na piśmie, czy w formie przepustki, żebyś za każym razem nie musiała się tłumaczyć "dyżurnym".
          A tak przy okazji spytam (absolutnie nie kieruje mną złośliwość), naprawdę nie ma szans na złamanie oporu Twojego synka przed nowymi miejscami, trasami? Wiem, że to jest dość specyficzne dla autyzmu, że dziecko czuje się bezpiecznie w swoich schematach. Ale przecież nie raz, nie dwa znajdziesz się w sytuacji, kiedy nie będziecie mogli z synkiem wykonać rytuału i za każdym razem będzie to potworna katastrofa.
    • betticzka Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 09:45
      Musisz udać się do dyrektora naczelnego szkoły i przedstawić swój problem z prośbą o wyrażenie zgody na wejście "nauczycielskimi" drzwiami (najlepiej przygotuj już prośbę w formie pisemnej). Myślę, że dyrekcja przychyli się do twojej prośby bez problemu.
      • aga.bogucka32 Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 09:50
        Wydaje mi się, że dla innych ludzi tego typu problemy mojego dziecka nie są objawami choroby tylko konsekwencją złego wychowania i fanaberią. Ostatnio nie wyraziłam zgody ( każdy zgadzał się lub nie tylko za swoje dziecko ) na wyjście syna do kina z klasą - nawet napisałam, dlaczego nie : że nadraważliwość słuchowa, że nie rozumie, że to, co na ekranie to fikcja i potem za bardzo przeżywa i prawdę mówiąc, nie spotkałam się ze zrozumieniem - przecież autyzm to żadna choroba i "powinnam się cieszyć, że mam takie zdrowe dziecko".
        • el_jot Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 09:58
          No proooszę cię, czy ty jesteś pewna, że twoje dziecko chodzi do szkoły integracyjnej???
          Pewnie zmiana szkoły będzie znowu ogromnym przeżyciem dla twojego synka, ale ja bym o tym pomyślała. A wcześniej - koniecznie powiadomić kuratorium a może jakąs organizację, która zajmuje się dziećmi chorymi na autyzm?
          • aga.bogucka32 Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 10:02
            Na pewno: ) w klasie jest 15 dzieci, to się normalnie nie trafia smile Poza tym syn szkołą zachwycony a ja mam konkurencję - co powie pani to najważniejsze i najmądrzejsze smile
            • el_jot Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 10:08
              To ta sama pani nie rozumie, że dziecko nie może iść do kina?
              • aga.bogucka32 Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 10:19
                A to była reakcja kilku rodziców. Ludzie nie wiedzą, co to autyzm. W sumie ja sama nie wiem do końca uncertain Fakt - pomysł wyjścia do kina był nauczycielki, trochę mnie zmartwił, bo takie wyjścia eliminują wyjście mojego dziecka, zdrugiej strony nie zawsze idą do kina i nie można przez jedno dziecko w klasie zabierać frajdy pozostałym dzieciom, więc się nie czepiam, walnęły tylko mnie te słowa i zdrowiu i tak je w sobie noszę uncertain
                • jowita771 Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 10:23
                  Nie dziwię Ci się. W sumie to dziwne, że ludzie posyłają swoje dzieci do szkoły integracyjnej i nie dość, że tak mało wiedzą, to jeszcze nie chce im się choćby odpalić internetu i przeczytać. To nie jest przecież wiedza tajemna, do której nie ma dostępu.
    • 3-mamuska aga.bogucka32 25.11.10, 10:01
      forum.gazeta.pl/forum/f,10034,Inny_Swiat.html
      Spytaj tu moze dziewczyny cos poradza bo sa w temacie.
    • jowita771 Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 10:01
      Ja bym napisała pismo do dyrekcji z zaznaczeniem, że takie samo pismo wysyłam tez do organu nadrzędnego i w tym piśmie nie prośba, tylko informacja, że będę używała z dzieckiem tego wejścia i opisała sytuację, żeby nie było, że to moja fanaberia. Dodatkowo może być opinia jakiegoś lekarza czy psychologa, do którego chodzisz z dzieckiem, że dziecko źle znosi zmiany.
      • gagunia Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 10:21
        Zrobiłabym podobnie jak jowita. Złożyłabym w sekretariacie oświadczenie, że z uwagi na stan dziecka będę korzystała z głównego wejścia z zaznaczeniem, a wszelkie działania pracowników szkoły naruszające spokój mojego dziecka będę zgłaszała do kuratorium. Dołączyłabym zaświadczenie od lekarza. Baby na wejściu bym ignorowała.
      • herriot Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 10:44
        jowita771 napisał:

        > Ja bym napisała pismo do dyrekcji z zaznaczeniem, że takie samo pismo wysyłam t
        > ez do organu nadrzędnego i w tym piśmie nie prośba, tylko informacja, że będę u
        > żywała z dzieckiem tego wejścia i opisała sytuację, żeby nie było, że to moja f
        > anaberia. Dodatkowo może być opinia jakiegoś lekarza czy psychologa, do którego
        > chodzisz z dzieckiem, że dziecko źle znosi zmiany.

        Mieliśmy podobne przejścia również w szkole integracyjnej z powodu cukrzycy córki, niestety pisma wyżej nic nie dały (możemy zmienić szkołę albo przejść na indywidualne nauczanie )
        Skończyło się na kilku zaświadczeniach od lekarza, od psychologa i rozmowie przy pedagogu z zainteresowanymi osobami i pisemnym spisaniu co robić i czego nie robić w różnych przypadkach dotyczących choroby młodej, czego my "wymagamy" od szkoły a szkoła od nas. A co się nasłuchałam różnych rewelacji od nauczycieli i pielęgniarki na temat cukrzycy to moje , w przypadku pielęgniarki po kilku jej akcjach interweniowałam nawet u jej przełożonej. I też czasami zadaje sobie pytanie czy aby moje dziecko na pewno chodzi do szkoły integracyjnej.
        • jowita771 Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 10:54
          Ale przecież to jest karygodne i to jest sytuacja, którą da się zainteresować jakąś lokalną gazetę, tak nie może być!
          • alanis11 Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 11:45
            Niesety większość podstawówek w naszym kraju nadal tkwi w PRL-u wydaje się tym ludziom że sa ponad , sama niejednokrotnie widziałam jak menadzer trzech kluczy szatniarka poniewierała dziecmi i wywalała je z szatni. Też mam autystycznego pierwszaka , szkoła jest koszmarna ,też mamy schemat , nie słucham więc żadnych bzdurnych uwag typu tędy nie wolno , szkoła jest placówką integracyjną moje dziecko ma specyficzne zaburzenia , ludzie pracujący tam powinni nam ułatwiac funkcjonowanie , tym bardziej że jestem w tej szkole lub koło niej krąze prawie cały czas , moje dziecko zostaje tam samo jedynie godzinę zegarową.
            • jowita771 Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 11:56
              Pamiętam, jak w mojej podstawówce dyrektor grzmiał, że dzieci przychodzą do pani sekretarki i proszą o wyrobienie legitymacji nie pytając, czy w ogóle będzie łaskawa się tym zająć. A przecież to nie jest obowiązek pani sekretarki! Moja mama zapytała, gdzie można się zgłosić, żeby wyrobić legitymację, kto jeszcze może to zrobić. No nikt, ale to nie jest obowiązek pani sekretarki, ona co najwyżej MOŻE. Jak się dostatecznie uniżenie ją poprosi. W doopach się poprzewracało niektórym.
          • thegimel Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 12:36
            O! Świetny pomysł!
            Jak najbardziej w razie oporu i dalszego wmawiania, że autyzm to nowa moda i fanaberia rodziców można zainteresować sprawą media. Często pomaga. Ja bym nie odpuściła. Brak znajomości tematu można wybaczyć laikom, ale skoro szkoła jest integracyjna, to powinni tam pracować fachowcy, znający się na rzeczy i podchodzący z życzliwością i zrozumieniem do problemów dzieci, nawet jeśli dla zdrowego człowieka są one błahe. Wychodzę z założenia, że jeśli kupuję zegar z kukułką, to ma kukać, jeśli idę do przychodni stomatologicznej, to ma tam być dentysta. A w szkole integracyjnej powinni być specjaliści.
            • krapheika Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 12:59
              To nie jest szkola integracyjna!to zaklad tresury!
              Szkola integracyjna i osoby w niej pracujace maja zadanie dopasowac sie do potrzeb dzieci,a nie na odwrot.Znam jedna szkole integracyjna.Specjalnie dla jednej,jedynej dziewczynki wybudowano podjazdy,do tej pory bylo to jedyne dziecko na wozku,ktore tam uczeszczalo.Jak sie chce to mozna.Tym bardziej,ze w tym przypadku chodzi o banal wchodzenia innymi drzwiami.Problemy z dooopy wziete.Udarzalabym do kuratorium,niech sie zajma ta szkola,dzis zakaz wchodzenia jednymi drzwiami,jutro cos gorszego.
              • jowita771 Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 13:06
                Dla mnie to też niepojęte. Państwo nauczyciele muszą mieć inne wejście niż uczniowie, bo inaczej co? Ubędzie im? Ktoś, nie daj Boże, nie rozpozna pani nauczycielki i nie ukłoni się odpowiednio? Dla mnie to też problem z doopy, ale to oni robią problem, nie autorka wątku.
    • wieczna-gosia Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 12:53
      Ale znaczy to wejscie jest caly czas otwarte? no prosze cie, to bym powiedziala "ale JA bede tendy wchodzic" i tyle. Jeszcze zeby ci spoecjalnie musieli otwierac czy cos to rozumiem, klopot. Ale z takiej pierdy robic cyrk? nie jestem przekonana do tego pisania pisma- chyba ze czujesz ze dalej bedzie gozej- to trzeba dyrekcje przyzwyczaic ze stwarzasz problemy smile ale jak nie to nie- nie chcecie zeby dzieci tamtedy chodzily- zamkniejsze wejscie. nauczyciele moga chodzic przez szatnie, u nas chodza.....

      a swoja droga mozesz sprobowac rozpisac synowi szerszy schemat- bo to przeciez tez jest schemat ze rano dolem, po poludniu gora itd. Wpiszcie do planu lekcji i zobaczysz ze chwyci. Ale oczywiscie najprostszym rozwiazem jest chodzic jak tobie wygosnij.

      karteczki z zakazem wchodzenia do boksu demonstracyjnie bym nie czytala- musze to wchodze, dziecko potrzebuje to potrzebuje i tyle. Acha- i ja wiem ze rodzice sa nadopiekunczy, stad te karteczki. Ale ci co sa nadopiekunczy to sa a jak dziecko jest chore i to nie nieudolnosc matki ze on nie moze zapamietac ze kapcie sie zmienia to nalezy kierowac sie wlasnym rozsadkiem.
    • rauxa Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 13:19
      rozumiem Cie, mój syn tez autystyczny o bardzo podobnym profilu - pod wzgledem inteligencji ponad norme, pod wzgledem rozumienia i dostosowania spolecznego duzo ponizej normy wiekowej,
      chodzi do szkoly "normalnej" - powstal bardzo podobny problem, (godzina wejscia do szkoly)
      syn bardzo sie denerwuje nadmiernym halasem, zamieszaniem i tlokiem,
      ma orzeczenie o specjalnym trybie nauczania, mimo, ze realizuje normalny program ale dzieki temu orzeczeniu podejscie szkoly jest lepsze,

      My porozmawialismy w szkole, na spokojnie, wyjasnilam o co chodzi - na poczatku spotkalismy sie z lekkim zdziwieniem wynikajacym z niewiedzy, w miare uplywu czasu stosunki sa o wiele lepsze i kazda ze stron idzie na maly kompromis.

      Zreszta na poczatku zawsze stosunki sa sztywne, tym bardziej w takiej sytuacji - w miare czasu kazda ze stron troszke luzuje i sprawy posuwaja sie do przodu.

      Trzeba porozmawiac ze szkola, poprosic o oficjalne spotkanie, wytlumaczyc na spokojnie po wysluchaniu ich argumentow, bez pretensji i krzyków - spokojna nieustepliwosc moze wiecej - zdadza sobie sprawe, ze nie zrezygnujesz, a jednoczesnie nie moga Ci przypisac latki rozhisteryzowanej matki co czesto sie zdarza w przypadku dzieci autystycznych (mysla, ze jest zle wychowane, a nie niedostosowane spolecznie i emocjalnie wskutek problemów neurologicznych, nie wychowawczych).

      za kazdym razem kiedy spotykalam lub spotykam sie z murem odrzucenia - chodzi o niezrozumienie sytuacji, ignorancje - trzeba tlumaczyc o co chodzi przez przystapieniem do ataku, ze dziecku nie sa zapewniane odpowiednie warunki mimo orzeczenia o ksztalceniu specjalnym.

      powodzenia!
      • aga_sama Re: Wejście do szkoły 25.11.10, 13:56
        Rauxa ma rację. Spokojna, rzeczowa rozmowa z nauczycielami, koniecznie w obecności szkolnego pedagoga (jeżeli ten coś wie o autyzmie). Jasne określenie zaburzeń dziecka i problemów z tego wynikających, np. schematyczność działania - złamanie schematu = atak histerii, nadwrażliwość słuchowa - za dużo hałasu = wrzask.
        Na spokojnie spisz, co może dziecko denerwować, jak reaguje, jak można mu pomóc.
        Jak podchodzisz do tego zbyt emocjonalnie, wyślij na rozmowę męża lub poproś terapeutę o towarzystwo.
        Jeżeli rozmowa nie przyniesie skutku, poproś o statut szkoły. Tam powinien być zakres obowiązków nauczycieli wspomagających. Jeżeli pracownicy mają problem z Waszym korzystaniem z innego wejścia, z Twoją obecnością w szatni - poproś aby nauczyciel wspomagający wprowadzał i wyprowadzał dziecko, rozbierał je. Uprzedź, jak młody zareaguje na te zmiany. Raczej nawet nie spróbują wziąć tego na siebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka