Dodaj do ulubionych

co byscie zrobily?

13.04.04, 10:44
Czasem klocimy sie z mezem, niestety wtedy zdarza nam sie nawyzywac sobie od
swin, chamow itp, ale nigdy nie uzywamy "wiekszych" obelg. Wiem, ze to jest
bardzo zle, ze ponizamy siebie, ale czasem nie panujemy (glownie ja) nad
slowami. W swieta moj szanowny maz upil sie do nieprzytomnosci. Nie zdaza mu
sie to czesto, ale niestety akurat w swieta to zrobil. I jak wrocil do
sypialni, gdzie ja juz prawie spalam, byl w ogole bez kontaktu, nie bardzo
wiedzial co sie z nim dzieje. Kazalam mu sie polozyc, ale on wtedy zaczal sie
buntowac i chcial wrocic do pokoju, gdzie nadal trwala impreza. Co chwila
tracil swiadomosc i w ogole nie mozna bylo sie z nim dogadac. Byl jakos
dziwnie zdenerwowany, mial oczywiscie jakies zwidy i omamy, jak sie polozyl
krzyczal "sku..syny" i inne przeklenstwa nie wiadomo do kogo, bo oczy mial
zamkniete. Potem wstal i chcial wyjsc. Ja mu zabronilam. I wtedy
powiedzial "wypierd.. ty szmato". Powtorzyl to potem kilka razy, ale jakos
tak w otoczenie, nawet nie patrzac na mnie. Zatkalo mnie. Poryczalam sie.
Nigdy w zyciu tak sie nie czulam. Wiem, ze on mial omamy i nie do konca
wiedzial kto jest kto (mowil nawet cos do mojej siostry, ktorej ni ebylo w
pokoju...) i w ogole gdzie on jest i co sie z nim dzieje. Ale nigdy w zyciu
mi czegos takiego nie powiedzial. Rano nic nie pamietal i nie chcial
uwierzyc, ze powiedzial cos takiego. Przepraszal mnie caly dzien, nie
wyobrazal sobie, ze cos takiego przeszlo mu przez usta. Ale ja czuje sie
urazona i jest mi bardzo smutno. Nienawidze go za to i nie moge nawet na
niego patrzec. Wczoraj spalam oddzielnie. Mam go dosyc. Sama nie wiem, co
robic.
Obserwuj wątek
    • weronikarb Re: co byscie zrobily? 13.04.04, 12:57
      Przejdzie Ci. Wiesz przeciez ze nie mowil tego swiadomie, moze nawet nie do
      Ciebie tylko do jakiejs zwidy. I o co masz zal? O to ze mowil cos po pijaku?
      Widocznie nie bylas nigdy pijana, mnie sie zdarzylo i wiesz jak jest glupio jak
      Ci opowiadaj o czyms o czym niemasz pojecia? Ja wiem i nigdy wiecej juz sie nie
      upilam. Sluchaj nie potepiaj meza, chyba ze za to ze za duzo wypil, ale nie za
      to co mowil bo jaki to ma sens? Zastanow sie i postaw tez w jego sytuacji.
      REnata
    • olaj10 Re: co byscie zrobily? 13.04.04, 13:09
      Mój mąż kiedyś jak sie upił do nieprzytomności (a zdarzyło mu się to raz w
      ciągu 10 lat) wszedł do sypialni a ja za nim z miską, a on do mnie: A ty to kto?
      hihihi, do dzisiaj się z tego śmieję!
      Alkohol to cholera, która rozum zabiera...

      Pozdrawiam
      Ola
    • karinka21 Re: co byscie zrobily? 13.04.04, 14:25
      Po prostu twój mąż nie może pić. Teraz powiedział w ten sposób, a następnym
      razem cię uderzy i co? to będzie tłumaczył, że przez alkohol?
      • szymanka Re: co byscie zrobily? 13.04.04, 17:13
        Zgadzam się z Karinką. Komu odbija po alkoholu ten nie powinien pić.
        Oczywiście wybacz mężowi, ale niech wie ile bólu Ci zadał swoim zachowaniem.
        Porozmawiaj z nim, spokojnie, że nie życzysz sobie takiego zachowania i
        konsekwentnie tego wymagaj.
        Swoją drogą, obrzucanie się wyzwiskami w czasie kłótni, to droga do nikąd.
        Traci się z oczu prawdziwy przedmiot sporu i taka kłótnia nic nie wnosi poza
        późniejszym wzajemnym żalem. Jak sama się przekonałaś słowa mogą bardzo mocno
        zranić, nawet bardziej niż gesty czy przemoc fizyczna.
        • coppola1 Re: co byscie zrobily? 13.04.04, 19:49
          oczywiście!!!! Jak można tolerować takie zachowanie "tylko dlatego że się upił"
          rany, sama nie wierzę że można coś takiego napisać!!!
    • coppola1 Re: co byscie zrobily? 13.04.04, 19:48
      tolerując wcześniej hasła typu "cham" czy "swinia" sama dałaś mu zaproszenie do
      gorszych wyzwisk
    • wieczna-gosia Re: co byscie zrobily? 13.04.04, 19:52
      Powiedzcie sobie- nie bylo tego tematu.
      Ty przetlumacz sobie ze facet nie wie co gadal do kogo i po co wink) i zapamietaj
      ze z nawalencem nie dosc ze sie nie dyskutuje to sie go nie slucha wink)
      A on niech ma nauke ze duzy z niego chlopak watroba coraz starsza i trzeba
      zaczac sie kontrolowac bo pozniej zona kaze sie profilaktycznie zaszyc wink)))
      Niech ci zrobi ladny jakis prezent i daj sobie spokoj- on sie nawet nie bardzo
      moze czuc winny bo niby za co- oprocz tego ze sie schlal jak swinia of kors-
      ale nie pamieta co ci nagadal wink))
      • gusia29 Re: co byscie zrobily? 14.04.04, 05:26
        Absolutnie nic. Maz mial wyrzuty sumienia i nie chcial tak napewno powiedziec,
        czasami film sie urwie.
        Nie zgadzam sie z opiniami, ze nastepny krok to bicie. Histeria.
        Po jakims okresie bedziesz sie z tego smiala, nie mysle, zeby to sie kiedys
        jeszcze powtorzylo. Glowa do gory.
        • tynia3 A ja myślę tak ;-) 14.04.04, 09:30
          Nie robiłabym z tego tragedii. Chodzi mi o to, że powinien widzieć Twoje emocje
          w związku z zaistniałą sytuacją, ale tylko te, jakie naprawdę przeżywasz, a nie
          tzw. "fochy" wink. Ta sytuacja, która teraz, na trzeźwo - że tak się wyrażę -
          trwa między Wami, z całą pewnością jest dla niego wielką nauczką. Każdemu (choć
          to może brzmi dziwnie) może się coś takiego zdażyć. Tak np. nasz znajomy
          (fantastyczny mąż, świetny ojciec, super kumpel) ubzdurał sobie podczas
          alkoholowego upojenia właśnie, że go żona zdradziła i całą noc się jej czepiał,
          a ona zamiast się odwrócić na drugi bok, dyskutowałą z nim, potem ryczała. On
          rano nic nie pamiętał, mało się pod ziemię nie zapadł, jak usłyszał swoją
          historię, nie miał żadnego usprawiedliwienia, ale... nigdy mu się to wcześniej,
          ani - jak dotąd - później nie zdażyło. Powiem Ci więcej. Nie często
          imprezowałam "do bólu" wink, rzekła bym nawet, że na palcach jednej ręki mogę
          zliczyć, kiedy mi naprawdę zaszumiało w głowie. Zawsze się kontrolowałam, więc
          tym bardziej nie mogę powiedzieć, jak sama bym się zachowała, gdybym straciła
          świadomość po alkoholu. Oczywiście wolę nie próbować i nie chcę tu nikogo
          bronić, ale... rozumiem sprawę.
          A! W kwestii, hihi, techniki kłócenia się wink. Zamiast zwrotu "Jesteś chamem"
          warto użyć " Twoje ZACHOWANIE wg mnie jest chamskie". Po pierwsze dlatego, że
          nie stwierdzasz jakiegoś ogólnego faktu, tylko mówisz o swoich odczuciach (b.
          ważnych zresztą), a po drugie: nie można oceniać człowieka i tym samym blokować
          go i utrudniać przeprowadzenie konstruktywnej rozmowy, można natomiast, a nawet
          trzeba mówię o zachowaniu drugiej strony i tym, jake emocje ono wzbudza.
          Pozdrawiam serdecznie i powiem Ci, że mam pewność, że jesteście b. udanym
          malżeństwem i że hmm... z pewnością ta sytuacja, po jej szczęśliwym końcu
          jeszcze Was wzmocni. Myślę, że powinnaś zaufać mężowi i ie liczyć mu kieliszków
          na każdej kolejnej imprezie wink. Z pewnością jest mądrym facetem, a to, że
          zgłupiał na moment, no cóż... bywa wink. Marta.
    • mamamonika Re: co byscie zrobily? 14.04.04, 13:10
      Hej,
      szczerze mówiąc nie uważam, żeby robienie z siebie delikatnie mówiac głupola po
      wypiciu alkoholu zasługiwało na jakąś szczególną ochronę czy tolerancję na
      zasadzie - facet, święta, nie przesadzajmy. Z takim podejściem same sobie od
      czasu do czasu wpuszczamy do domu oblesnego uślinionego pijaka (nie mówie o
      ludziach z tzw problemem, tylko powszechnym przyzwoleniu na "zalanie twarzy" od
      czasu do czasu i oczekiwaniu w stosunku do partnerki, żeby przyjęła to z
      wyrozumiałoscia a najwyżej lekkim politowaniem). A niby dlaczego? Jesli ktos
      traci nad soba kontrolę - to znaczy, że było tego za dużo, i chyba nikt się
      dobrze nie bawił (łącznie z samym zainteresowanym). My się na szczęście z moim
      mężczyzną pod tym względem zgadzamy - po co robić z siebie kretyna i jeszcze to
      odchorować.
      pozdrawiam
      Monika (bez kaca wink
      • martynka30 Re: co byscie zrobily? 15.04.04, 14:56
        A ja myślę, że akurat nie to co Cię martwi jest problemem. To, że twój mąż nie
        mając nad sobą żadnej kontroli coś tam wykrzyczał to naprawdę pryszcz, za to
        samo upicie się do nieprzytomności -jak sama to nazwałaś- to może okazać się
        problemem.
        Nie musi. Ale może.
        Jak w ten sposób upija się licealista czy początkujacy student - cóż wielu
        osobom tak się zdarzyło czy zdarzało, łącznie z niżej podpisanąwink, ale dorosła
        osoba powinna już wiedzieć ile może wypić bez ryzyka utraty świadomości. No i
        na to, że twój mąż chyba nie umie kontrolować ilości wypijanego alkoholu to ja
        bym zasłony milczenia nie spuszczała. Tym bardziej, że brak samokontroli przy
        piciu wraz z skłonnością do agresji po alkoholu może okazać się wybuchową
        mieszanką. No chyba że to był pierwszy raz, który się nie powtórzy. Abstynentką
        nie jestem, powiem więcej nawet trochę boję się abstynentówsmile, ale omamy(!!!)
        poalkoholowe, agresja -nawet jak na razie tylko słowna- to grubsza sprawa.
        Hej dziewczyny a z wami co?smile Naprawdę uważacie, że problem tkwi w tym co
        powiedział, a nie dlaczego? I że to "dlaczego" nie jest problemem? Czy ja się
        czepiam?
        • pesteczka5 Re: co byscie zrobily? 16.04.04, 00:20
          Cześć,
          jeśli to jednorazowy problem (pijaństwo, i epitety)- okaż mężowi, ze ci smutno,
          ale puść w niepamięć. Nie dręcz się już. Ładny dowód skruchy nie zawadzismile

          Ale zastanów się nad stopniem lamentów - mój zawsze poprawny mąż tak się
          przejął tym, co powiedział majacząc (było mi bardzo smutno)- nie był pijany,
          był do nieprzytomności przepracowany i niewyspany - że do późnej starości będę
          pamiętać, ile kosztował brylant w platynie, który noszę na palcusmile))) Można by
          okna wymienićsmile)
    • od79.bieszczady Re: co byscie zrobily? 02.05.04, 18:49
      Nic. Jeśli wczesniej sobie nia żałowaliście to o co chodzi? My z mężem jak się
      kłócimy to cały blok słyszy a przecież żyć bez siebie nia umiemy i bardzo sie
      kochamy. Gorzej ten alkohol. Pewnie nie uwierzysz ale mój mąż nie upił sie
      nigdy. Pije jedno piwo na całe wieki i ja tez i tak jest dobrze. Nikt nikogo
      nie namawia żeby wcale nie pić samo wyszło że upic sie to idiotyzm. Wiesz co?
      Zacznijcie rozmawiac o tym co do siebie mówicie. To pomaga wierz mi. Powodzenia
      Olka
      • verdana Re: co byscie zrobily? 02.05.04, 20:42
        Nie tyle przeraża mnie sam ta historia, ile tolerancja dla alkoholu,
        pojawiająca się na tym forum. "Upił się, no to mu wybacz, nie wiedział co
        mowi". Prędzej darowałabym facetowi, który wykrzyczałby coś takiego w czasie
        kłótni, w amoku. Natomiast nie wierzę, ze upicie się do tego stopnia było jego
        pierwszym wybrykiem. Choćby dlatego, ze nie byłas tym zszokowana i wiedziałaś
        co robić. Wybaczyć można tylko wtedy, jeśli mąż zazwyczaj w ogóle nie pije, nie
        zna swojej odpornosci na alkohol, był to pierwszy raz, gdy nadużył alkoholu.
        Wydaje się jednak, ze dla większości z was upicie się jest okolicznością
        łagodzacą. Dlaczego? Człowiek musi odpowiadać za siebie zawsze, przecież nikt
        mu tej wódki siłą do gardła nie wlewał. Uważam, ze wasza rodzina jest zagrożona
        alkoholizmem. Już teraz, zamiast zwymyślać go od ostatnich, szukasz pomocy i
        usprawiedliwień, choćby na tym forum - wchodzisz gładko w rolę "zony
        alkoholika". Nie ukrywam, ze ja przy kolejnym takim upiciu się wywaliłabym
        faceta z domu na zawsze.
        • tynia3 Re: co byscie zrobily? 03.05.04, 09:49
          verdana napisała:

          > Uważam, ze wasza rodzina jest zagrożona alkoholizmem. Już teraz, zamiast
          zwymyślać go od ostatnich, szukasz pomocy i usprawiedliwień, choćby na tym
          forum - wchodzisz gładko w rolę "zony alkoholika".

          Chyba się trochę rozpędzilaś wink. Pozdrawiam.
    • rewolucja128 Re: co byscie zrobily? powtorka 04.05.04, 08:37
      Dlugi weekend - kilka imprez. Po jednej znowu byl nieprzytomny. Cos tam
      bredzil, krzyczal i przeklinal przez sen. Nigdy taki nie byl, chociaz przed
      slubem czesciej pil. Dopiero jak sie pobralismy troche "sporzadnial".
      Powiedzialam, ze mam tego dosyc i wole zyc sama niz z mezem pijakiem i ze
      nastepnym razem spakuje mu walizki (mam nadzieje, ze dotrzymam slowa!!!). Nie
      wiem dlaczego tak sie dzieje, ze on jak juz jest impreza, to pije do konca.
      Nigdy nie szuka okazji do wypicia, zreszta ja mu na to nie pozwalam. Ale jak
      juz sie trafi impreza, to niestety pije, az padnie sad Do tego w pewnym momencie
      zaczyna miec majaki, gada jakies bzdury. Oczywiscie teraz obiecal, ze juz nie
      bedzie, ale ja w to nie wierze. Sama nie wiem, jak do niego trafic. Mam
      nadzieje, ze przy kolejnej takiej wpadce dotrzymam slowa.
      • verdana Re: co byscie zrobily? powtorka 04.05.04, 09:22
        Zdecydowanie nie przesadziłam. Mąż rewolucji to alkoholik. Jeśli znosi się
        wybryki alkoholika to najlepsza droga do uzależnienia. Uważam, ze spakowanie
        walizek jest jedynym wyjściem przy następnej takiej okazji. Ale następnej, a
        nie 100 z kolei.
        • tynia3 Re: co byscie zrobily? powtorka 04.05.04, 09:32
          Bardzo Cię proszę, nie stawiaj diagnozy przez internet. Z opisu Rewolucji różne
          rzeczy wynikają, np. że z pewnością powinni poczynić jakieś kroki, że problem
          alkoholu powinien być w Ich małżeństwie rozwiązany, ale czy Jej mąż jest
          alkoholikiem, tego nie wiemy! Oczywiście, gdyby nim był, to spakowanie się jest
          najlepszym rozwiązaniem. Ale jeśli nie jest alkoholikiem..., jeśli to chwilowe
          (przez "chwilowe" nie rozumiem tu trwające latami usprawiedliwianie) ? Może
          warto porozmawiać, choćby w towarzystwie psychologa, a dopiero poźniej się
          pakować. Owszem, jest problem, ale nie przypisujmy komuś od razu choroby, bo
          możemy mu krzywdę zrobić, albo - co gorsza - naprawdę go w nią wpędzić, bo
          skoro dowie się, że jest alkoholikiem, to co mu zależy... dostosuje się.
          Najpierw trzeba poszukać przyczyny. Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka