asia_i_p
05.12.10, 18:32
Dziecka zresztą też.
Opiszę sytuację. Po pierwsze tło: chociaż hot-dogi lubimy, w domu robimy nieczęsto, w sumie może z pięć razy dotychczas. Po drugie sytuacja: w zeszłym tygodniu siedziałam z chorym dzieckiem w domu, więc mąż robił zakupy wracając z pracy. Jakieś pół godziny przed jego powrotem dziecko zażądało telefonu do taty, żeby kupił bułki i parówki, bo chce hot-dogi. Powiedziałam, że nie wiem, czy jest po zakupach czy nie, więc hot-dogi będą następnego dnia. Nie zadzwoniłyśmy. Za pół godziny mąż przyszedł z parówkami i bułkami do hot-dogów.
Zastrzegam, że: 1. na pewno do niego nie dzwoniła; 2. nie zmówili się wcześniej, bo ona by się wygadała przed, a już na pewno któreś z nich po; 3. w okolicy nie ma budki z hot-dogami, którą dziecko mogłoby zobaczyć w drodze z przychodni, a mąż w drodze z pracy; 4.istnieje małe prawdopodobieństwo, że zainspirowała ich ta sama reklama - mąż słucha tylko radia wracając z pracy, a w domu radia nie słuchamy.
Nie widzę innego rozwiązania, tylko ona sobie u niego zamówiła telepatycznie te hot-dogi.
Mam już kupować podręczniki "Jak ustrzec się czarnej magii?" albo sprawdzać, czy nie mają zielonej krwi i im się w nerwach oczka nie świecą?