Dodaj do ulubionych

Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszkolu...

05.01.11, 14:44
Obrazek nr 1:
Wyjeżdżam po dziecko do szkoły. Jadąc po nią, grzecznie zwalniam na ulicy przy szkole ograniczenie prędkości 40, potem 30. Za mną jedzie wyraźnie niecierpliwiący się kierowca, w końcu nie wytrzymuje wyprzedza i kilkadziesiąt metrów przed szkołą przyspiesza, za chwilę już go nie ma.
Obrazek nr 2:
Odbieram dziecko z przedszkola. Dwa, trzy razy w tygodniu widzę na tej malutkiej uliczce mknący samochód z kierowcą myślącym inaczej... Tego dnia mam "szczęście" samochód jedzie właśnie w chwili kiedy dochodzimy do jezdni. Wychodzę wściekła na ulicę(odpowiednio wcześniej, żeby mnie idiota nie rozjechał) i zatrzymuję go. Podchodzę i pytam czy zauważył tablicę na domu informującą, że znajduje się tu przedszkole. Kierowca patrzy na mnie jak na kretynkę, wyraźnie nie wie o co mi chodzi.

I teraz tak się zastanawiam. O czym myślą Ci kierowcy? Czy w ogóle myślą? Czy musi się wydarzyć tragedia, żeby co poniektórzy zaczęli widzieć więcej niż czubek własnego nosa? Dlaczego przy żadnej z tych ulic nigdy nie zdarzyło mi się zobaczyć policji z radarem, za to zdarza się, że widzę ich w krzakach łapiących kierowców przekraczających prędkość na drodze biegnącej przez łąki i pola?
Obserwuj wątek
    • matsuda Re: 05.01.11, 14:52
      Dzięki takim cudownym i doskonałym ludziom- istniejemy, jeszcze raz:
      https://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSQ3WK3Zeno362jcv2Eb0yd3_1mdgaSGCGtslk_iC_TbbKnPVCsBigJxholsw
      • meliissa Re: 05.01.11, 15:37
        Dziękujęsmile Miło mi, że ktoś tak mnie odbiera.
        Co do Twoich postów to stworzyłaś sobie wizerunek wrednej, uszczypliwej i sarkastycznej osoby i konsekwentnie go budujesz. Zawsze można na Ciebie liczyć. Zastanawia mnie jedno czy wpisując te jadowite posty uważasz się za błyskotliwą i inteligentną? Co chcesz w ten sposób osiągnąć? A może to tylko tak dla czystej frajdy. Jeśli tak to na zdrowiesmile Dawno przestałam się już przejmować takimi komentarzami.

        ps.Nie tworzę wątków, żeby się podbudować. Czasami mam nadzieję, że choć jednej osobie dadzą one do myślenia. Czasami jestem tak zdenerwowana, że chcę się wygadać i wydaje mi się, że założenie wątku w tym celu to nie jest jakiś straszny grzechwink
      • imasumak Re: 05.01.11, 16:52
        Tak się zastanawiam - jakiś konkurs rozpisano na najzłośliwszą forumkę gazety.pl? A nagrody przynajmniej jakieś ciekawe są? tongue_out
        • meliissa Re: 05.01.11, 17:03
          imasumak napisała:
          Tak się zastanawiam - jakiś konkurs rozpisano na najzłośliwszą forumkę gazety.pl? A nagrody przynajmniej jakieś ciekawe są?

          imasumak nie łudź się w takim konkursie i tak nie masz szanswink
          Pozdrawiamsmile
    • yogisia Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 15:55
      Tacy kierowcy pewnie nie mają jeszcze dzieci. Choć pewnie różnie to bywa...
      A może zwrócilibyście się do policji o patrol w tym miejscu parę razy? Jeśli to mała uliczka a gościa widzisz często to tym bardziej jest szansa, że wpadnie. Może dyrekcja przedszkola mogłaby zadzwonić na policję w tej sprawie. Ja bym spróbowała jeśli przedszkole przy ulicy i sytuacja powtarza się nagminnie.
      • meliissa Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 16:10
        Masz rację yogisia nie wiem czy to coś pomoże, ale przynajmniej spróbuję.
        Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiamsmile
    • miliwati Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 16:09
      meliissa napisała:

      > Obrazek nr 1:
      > Wyjeżdżam po dziecko do szkoły. Jadąc po nią, grzecznie zwalniam na ulicy przy
      > szkole ograniczenie prędkości 40, potem 30. Za mną jedzie wyraźnie niecierpliwi
      > ący się kierowca, w końcu nie wytrzymuje wyprzedza i kilkadziesiąt metrów przed
      > szkołą przyspiesza, za chwilę już go nie ma.

      Takie sa skutki stawiania idiotycznych ograniczeń. 30? Na prostej drodze? Kilkaset metrów przed samą szkołą? (Skoro facet zdążył się zniecierpliwić i wyprzedzić jeszcze zanim była ta szkoła to musiał to być kawał drogi)
      To trzeba być chorym na głowę żeby stawiać takie znaki. Właśnie tego rodzaju numery powodują olewanie ograniczeń.

      > Obrazek nr 2:
      > Odbieram dziecko z przedszkola. Dwa, trzy razy w tygodniu widzę na tej malutkie
      > j uliczce mknący samochód z kierowcą myślącym inaczej... Tego dnia mam "szczęśc

      Co to jest "mknący"? Masz pewnie na myśli że głośno mu silnik chodził, co?

      > ie" samochód jedzie właśnie w chwili kiedy dochodzimy do jezdni. Wychodzę wście
      > kła na ulicę(odpowiednio wcześniej, żeby mnie idiota nie rozjechał) i zatrzymuj
      > ę go. Podchodzę i pytam czy zauważył tablicę na domu informującą, że znajduje s
      > ię tu przedszkole. Kierowca patrzy na mnie jak na kretynkę, wyraźnie nie wie o
      > co mi chodzi.

      Ja też nie wiem. Widziałaś go z daleka i jechał niezbyt szybko - bo zdążyłaś zrobić całą szopkę z zatrzymywaniem go. Czyli - po co go w ogóle zatrzymałaś?
      • meliissa Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 16:13
        miliwati szkoda mi czasu na odpowiadanie na Twoje pytania. Pogadaj sobie z matsudąsmile
      • imasumak Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 16:44
        A co ma za znaczenie, czy droga prosta, czy kręta? Jest ograniczenie prędkości ze względu na szkołę/przedszkole i psim obowiązkiem każdego kierowcy jest tego przestrzegać, a nie irytować się na normalnych ludzi, że jeżdżą przepisowo.
        • miliwati Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 20:26
          imasumak napisała:

          > A co ma za znaczenie, czy droga prosta, czy kręta?

          Nie wiesz jakie znaczenie dla bezpieczeństwa ruchu ma to, czy droga jest prosta czy kręta? To czego w ogóle szukasz w tym wątku?

          > Jest ograniczenie prędkości
          > ze względu na szkołę/przedszkole i psim obowiązkiem każdego kierowcy jest tego
          > przestrzegać, a nie irytować się na normalnych ludzi, że jeżdżą przepisowo.

          W pięknej teorii - tak. A praktyka jest taka, że znaki-dupochrony są stawiane jak popadnie totalnie wszędzie. Wali się ograniczenia prędkości w miejscach, gdzie wystarczyłby sam znak "uwaga dzieci". Efektem jest po prostu znieczulenie kierowców właśnie dokładnie tam, gdzie powinni być ostrożniejsi. Znasz taką opowiastkę o pastuszku który dla kawału wołał "wilk"? To to jest dokładnie ten sam efekt. Skoro przy każdej szkole są ograniczenia prędkości, to znaczy że niemal wszystkie z nich są niepotrzebne. Ludzie zdają sobie z tego sprawę, więc olewają te niepotrzebne znaki. I tylko głupiec będzie zakładał że kierowca któremu co chwilę znak każe zmieniać prędkość niczym teściowa wieziona na tylnym siedzeniu będzie na takie nakazy reagował inaczej niż na teściową.
          • nangaparbat3 Miliwati 05.01.11, 22:17
            Dałabys spokój. Prawda jest taka, że mnóstwo polskich kierowców jeździ bez krzty wyobraźni i szacunku dla pieszych. Że zatrzymawszy się przed przejściem, by przepuścić pieszych, zostaniemy zaraz potem wyprzedzeni z hukiem przez kogoś, kto musiał był zatrzymać się jadąc za nami. Że nikt nie przestrzega w miastach czy wsiach prędkości 50/godz., a jeśli, trąbią na niego, świecą, podjeżdżają na odległość urągającą zdrowemu rozsądkowi. Prawda jest taka, że jeśli chodzi o relacje kierowcy/piesi jesteśmy dzikim krajem, co pieknie kiedyś i subtelnie nazwała Biscotti pisząc, że w Polsce przechodząc przez jezdnię ma się poczucie adventure.
            Ale oczywiście jest milion powodów, by odpowiedzialność za takie postępowanie zrzucić na samych pieszych, ZDiKi, policję, rząd i co tam jeszcze.
            • miliwati Re: Miliwati 05.01.11, 23:03
              nangaparbat3 napisała:

              > Dałabys spokój. Prawda jest taka, że mnóstwo polskich kierowców jeździ bez krzt
              > y wyobraźni i szacunku dla pieszych.

              Prawda. Bo tacy po prostu są ludzie. Pomyśl sama o sobie: Ile razy blokowałaś bezmyślnie przejście w autobusie? Ile razy guzdrałaś się pod bankomatem nie zwracając uwagi na kolejkę? Ile razy prowadząc samochód nie przepuściłaś kogoś skręcającego z naprzeciwka żeby nie tamował ruchu?
              To jest dokładnie ten sam mechanizm który powoduje że zatrzymywanie się przed przejściem dla pieszych nie jest jeszcze w Polsce masowe.

              > Że zatrzymawszy się przed przejściem, by p
              > rzepuścić pieszych, zostaniemy zaraz potem wyprzedzeni z hukiem przez kogoś, kt
              > o musiał był zatrzymać się jadąc za nami.

              Z reguły zatrzymuję się przed przejściami. W rzeczywistości takie wyprzedzenia są bardzo sporadyczne.

              > Że nikt nie przestrzega w miastach cz
              > y wsiach prędkości 50/godz.,

              W miastach tak naprawdę regułą jest przestrzeganie. Przekracza się tylko w niektórych miejscach i sytuacjach. Z przejazdami przez wsie jest gorzej, ale też dalece nie jest tak że "nikt" nie jedzie 50.

              > a jeśli, trąbią na niego, świecą, podjeżdżają na o
              > dległość urągającą zdrowemu rozsądkowi.

              A to jest kłamliwy mit. NIGDY mi się coś takiego nie zdarzyło.

              > Prawda jest taka, że jeśli chodzi o rel
              > acje kierowcy/piesi jesteśmy dzikim krajem, co pieknie kiedyś i subtelnie nazwa
              > ła Biscotti pisząc, że w Polsce przechodząc przez jezdnię ma się poczucie adven
              > ture.

              Ja nie mam. Mało tego, nie odczuwam nigdy zagrożenia przechodząc przez jezdnię, bo na "adventure" to jeszcze, mieszkając tu na stałe, można by się znieczulić. Ale zagrożenie to by się jakoś zauważało. Mnie się nie trafiają sytuacje groźne.

              > Ale oczywiście jest milion powodów, by odpowiedzialność za takie postępowanie z
              > rzucić na samych pieszych, ZDiKi, policję, rząd i co tam jeszcze.

              A Twoim zdaniem odpowiedzialność za stosunek do znaków i innych przepisów spoczywa wyłącznie na kierowcach? Ustawodawca, inżynierowie ruchu i policja nie mają tu żadnej roli?

              A zdajesz sobie sprawę że takim kierowcą co potrąca pieszego w mieście jadąc 70 możesz być także Ty? Choćbyś się nie wiem jak zapierała że zawszse jeździsz przepisowo - możesz być i Ty. Bo dotyczą Cię te same ograniczenia co wszystkich. Też się denerwujesz, też Ci się spieszy, też nie zauważasz znaków. Każdy tak ma.
              • nangaparbat3 Re: Miliwati 06.01.11, 00:21
                > Prawda. Bo tacy po prostu są ludzie. Pomyśl sama o sobie: Ile razy blokowałaś b
                > ezmyślnie przejście w autobusie? Ile razy guzdrałaś się pod bankomatem nie zwra
                > cając uwagi na kolejkę? Ile razy prowadząc samochód nie przepuściłaś kogoś skrę
                > cającego z naprzeciwka żeby nie tamował ruchu?

                Wiesz, otrzymałam w domu tak zwaną kindersztubę, w związku z czym na ogół zdaję sobie sprawę, że nie jestem jedyną osobą w autobusie czy na drodze.

                > To jest dokładnie ten sam mechanizm który powoduje że zatrzymywanie się przed p
                > rzejściem dla pieszych nie jest jeszcze w Polsce masowe.
                Mechanizm rządzący dużą częścią polskich kierowców przypomina półtoraroczniaka, który niedawno nauczył się chodzić i upojony krzyczy: ja idem!!! - i tak jest skupiony na tym, że ON IDZIE, że nic poza tym do niego nie dociera.

                Do tego dochodzi kompletny brak empatii - na przykład kierowcy zwalniają przed przejście w ostatniej chwili,, zmuszając pieszych (najczęściej sa to osoby starsze) do przyspieszenia, takiego żałosnego truchciku), bezmyślnie, bo samym kierowcom bardziej opłaciłoby się zwolnić na tyle wczesnie, by nawet nie zatrzymać się przed przejściem. Ale wtedy nie byłoby efektu, pokazania kto tu rządzi - bo i o to chodzi.
                > W miastach tak naprawdę regułą jest przestrzeganie. Przekracza się tylko w niek
                > tórych miejscach i sytuacjach. Z przejazdami przez wsie jest gorzej, ale też da
                > lece nie jest tak że "nikt" nie jedzie 50.

                Z tymi miastami to chyba żartujesz. Bo jeśli jedzie się 50 czy mniej, to z powodu korków
              • nangaparbat3 cd 06.01.11, 00:33
                Z przejazdami przez wsie jest gorzej, ale też da
                > lece nie jest tak że "nikt" nie jedzie 50.

                Ale przyznasz, że mało kto jedzie 50 - także przez te wsie, w których nie ma chodników.


                > Ja nie mam. Mało tego, nie odczuwam nigdy zagrożenia przechodząc przez jezdnię,
                > bo na "adventure" to jeszcze, mieszkając tu na stałe, można by się znieczulić.
                > Ale zagrożenie to by się jakoś zauważało. Mnie się nie trafiają sytuacje groźn
                > e

                Owszem, zdarzyły mi się sytuacje groźne, także z ewidentnej winy łamiacych przepisy kierowców. Na przykład: czekałam z córką na zielone, zagadałysmy się, kiedy ruszyłysmy na jezdnię, samochód skręcił w prawo (miał zieloną strzalkę) bez przyhamowania i z takością, że zniosło go na lewą stronę jezdni - gdybyśmy się nie zagadały, byłoby po nas.
                > A zdajesz sobie sprawę że takim kierowcą co potrąca pieszego w mieście jadąc 70
                > możesz być także Ty? Choćbyś się nie wiem jak zapierała że zawszse jeździsz pr
                > zepisowo - możesz być i Ty. Bo dotyczą Cię te same ograniczenia co wszystkich.
                > Też się denerwujesz, też Ci się spieszy, też nie zauważasz znaków. Każdy tak ma
                > .

                Za długo żyję, by nie zdawać sobie z tego sprawy. Ale pośpiech w najmniejszym stopniu by mnie nie rozgrzeszał ani nie umniejszał mojej winy i odpowiedzialności.
            • lola211 Re: Miliwati 06.01.11, 14:44
              Moze czas poruszyc takze kwestie braku wyobrazni pieszych? Standardem jest przechodzenie na czerwonym, wbieganie na ulice, takze gdy na ulicy mnostwo sniegu i slisko.Piesi ubrani na czarno/szaro bez zadnego elementu odblaskowego,przez co sa niewidoczni po zmroku.Zero wyobrazni.Codziennie obserwuje takie obrazki i juz wiem, ze gdyby nie takie zachowania wypadkow byloby duzo mniej.

              Co do zrzucania odpowiedzialnosci.Ostatnio tak przerobiono u mnie skrzyzowanie zatarasowane wiecznie ciezarowkami, ze spowodowalo to narazenie kierowców na kolizje.
              Ciezarówki maja swoj pas do skretu w lewo, osobowki zas skrecaja z pasa srodkowego.Po skrecie na duzym skrzyzowaniu okazuje sie, ze tego skrzyzowania nie mozna opuscic, bo nie ma miejsca.Osobowce wczesniej zasłaniala widok wielka ciezarowka i dostrzega to dopiero wowczas, gdy nie moze wbic sie na pas.W tym momencie ruszaja spod swiatel auta na wprost i zaczyna sie manewrowanie z dusza na ramieniu, by w koncu z tego skrzyzowania zjechac bez uszczerbku.
              Wczesniej do skretu byl tylko jeden pas, wiecznie blokowany przez ciezarowki,przez co tworzyly sie masakryczne korki.Rok z nakladem zajelo słuzbom zajecie sie tym problemem.
              A i tak nie sa w stanie sensownie uregulowac skrzyzowania. Najlepiej zwalic na kierowcow, kazdy oczywiscie przytaknie bez zastanowienia sie nad przyczynami takiego stanu rzeczy.
              • nangaparbat3 Re: Miliwati 06.01.11, 15:34
                lola211 napisała:

                > Moze czas poruszyc takze kwestie braku wyobrazni pieszych?

                Nie. To by było odbijanie piłeczki - ten wątek jest o tym, co mogą zrobić kierowcy. Nic się nie zmieni, jeśli kierowcy będą narzekać na pieszych, piesi na kierowców.
                NAwiasem mówiąc wielu kierowców po wyjściu z auta zachowuje się w sposób najgłupszy na swiecie, bardziej bezmyślny niż niejeden pieszy, który nigdy nie siedział za kółkiem. No i spieszeni kierowcy też czasem giną na przejściach dla pieszych (na przykład moja sąsiadka, która szla na parking po swój samochód).
              • meliissa Re: Miliwati 06.01.11, 16:00
                lola myślałam, że masz więcej rozumu niż miliwati i matsuda razem wziętewink
                A tak poważnie z nimi nawet nie wchodzę w polemikę nie widzę sensu, ponieważ wiem, że jesteś wyważoną osobą, to odpowiadam.

                lola211 napisała:
                Moze czas poruszyc takze kwestie braku wyobrazni pieszych?

                To temat na osobny wątekwink Ja poruszyłam temat nie przestrzegania przez kierowców ograniczeń prędkość i znaków (!) uwaga dzieci, które stoją przy każdej szkole i przedszkolu. O ile od dorosłych można wymagać więcej wyobraźni i przewidzenia konsekwencji ich nieodpowiedzialnego zachowania o tyle stawianie takich wymagań przed dziećmi jest zdane na porażkę już na wstępie. Sama jesteś mamą, wiesz że tłumaczenie dzieciom, że coś jest niebezpieczne i że trzeba uważać, nie oznacza, że dziecko będzie o tym zawsze i wszędzie pamiętało. Wystarczy, że zobaczy koleżankę po drugiej stronie ulicy, której ma coś pilnego do powiedzenia i nieszczęście gotowe. Szczególnie mowa tu o młodszych dzieciach, a zdarza się przecież, ze już siedmioletnie dzieci chodzą same do szkoły.
                Jaki sens ma zwalanie w takich sytuacjach odpowiedzialności na pieszych, znaki o ograniczeniu prędkości stojące zbyt gęsto i bóg wie co jeszcze. Przyznasz chyba, że to nie powinno podlegać dyskusji, jeśli jedziemy drogą, dojeżdżamy do miejsca gdzie mogą być dzieciaki(szkoła, przedszkole) i widzimy, ze stoi znak informacyjny "Uwaga dzieci" to nieważne czy po drodze spotkaliśmy 5,10 czy 15 niepotrzebnych znaków ograniczenia prędkości, ZDEJMUJEMY NOGĘ Z GAZU.
                A zaczynanie komentarza do wypowiedzi w której rosapulchra-0 napisała o wypadku swojej uczennicy "Ale ludziom się czasem spieszy, wiesz?"(początek postu miliwati, która według Ciebie ma dużo racji) jest hmmm no braknie słów, żeby to podsumować. I nieważne, że potem opisuje setki niepotrzebnych znaków, które mógł napotkać kierowca i się "zdenerwował", widząc znaki ograniczenia prędkości w połączeniu ze znakami informującymi o dzieciach powinien ZWOLNIĆ i tyle w tym temacie.
      • rosapulchra-0 Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 17:06
        miliwati, dzięki myślącym i rozumującym jak ty świat byłby naprawdę nudny suspicious i proponuję się nauczyć czytać ze zrozumieniem, a nie robić z siebie idiotę na forum, no chyba, że chcesz być nr 1 w rankingu głupio komentujących devil

        kilka lat temu taki spieszący się kierowca, jadący ulicą przy szkole z prędkością 70 km/h nie zdążył wyhamować i wjechał w moją uczennicę, kilka tygodni w szpitalu, długa rehabilitacja, niepotrzebne cierpienie dziecka.
        • miliwati Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 20:31
          rosapulchra-0 napisała:

          > miliwati, dzięki myślącym i rozumującym jak ty świat byłby naprawdę nudny suspicious
          > ; i proponuję się nauczyć czytać ze zrozumieniem, a nie robić z siebie idiotę n
          > a forum, no chyba, że chcesz być nr 1 w rankingu głupio komentujących devil

          Wyjaśnij więc, czego nie rozumiem. A ja Ci wtedy wyjaśnię czego Ty nie zrozumiałaś.

          > kilka lat temu taki spieszący się kierowca, jadący ulicą przy szkole z prędkośc
          > ią 70 km/h nie zdążył wyhamować i wjechał w moją uczennicę, kilka tygodni w szp
          > italu, długa rehabilitacja, niepotrzebne cierpienie dziecka.

          Niepotrzebne. Ale ludziom się czasem spieszy, wiesz? Pewnie i Tobie się zdarza. I trzeba to brać pod uwagę nawet jak się stawia znaki drogowe. Teraz nikt tego nie bierze i między innymi dlatego spotyka się kierowców którzy jadą 70 w zabudowanym. Nie dlatego że są sk*rwysynami mającymi przepisy z natury w d*pie. Dlatego że spotkali po drodze już 10 ograniczeń do 40, 2 do 30, 4 bez sensu ustawione światła i 3 "upłynniające ruch" zakazy skrętu zmuszające do objeżdżania całych dzielnic. I w końcu mają tego dosyć. Ludzie tak mają. Wszyscy, Ty też.
          • nangaparbat3 Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 22:20
            miliwati napisała:
            > > kilka lat temu taki spieszący się kierowca, jadący ulicą przy szkole z pr
            > ędkośc
            > > ią 70 km/h nie zdążył wyhamować i wjechał w moją uczennicę, kilka tygodni
            > w szp
            > > italu, długa rehabilitacja, niepotrzebne cierpienie dziecka.
            >
            > Niepotrzebne. Ale ludziom się czasem spieszy, wiesz?

            Chyba Ci rozum odjęło.
            • miliwati Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 22:47
              nangaparbat3 napisała:

              > miliwati napisała:
              > > > kilka lat temu taki spieszący się kierowca, jadący ulicą przy szkol
              > e z pr
              > > ędkośc
              > > > ią 70 km/h nie zdążył wyhamować i wjechał w moją uczennicę, kilka t
              > ygodni
              > > w szp
              > > > italu, długa rehabilitacja, niepotrzebne cierpienie dziecka.
              > >
              > > Niepotrzebne. Ale ludziom się czasem spieszy, wiesz?
              >
              > Chyba Ci rozum odjęło.

              A Tobie umiejętność przeczytania dalej niż to drugie zdanie?

              • nangaparbat3 Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 22:54
                Po czyms takim brakuje chęci.
                • miliwati Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 23:04
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Po czyms takim brakuje chęci.

                  Czyli naprawdę nie przeczytałaś, a nie tylko nie zrozumiałaś przekazu? I na podstawie dwóch zdań wyrobiłaś sobie przekonanie że wiesz co jest napisane w pozostałych 20? Głupio zrobiłaś.
                  • nangaparbat3 Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 06.01.11, 00:34
                    Może Ty niemądrze postąpiłaś pisząc takie dwa zdania?
            • lola211 Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 06.01.11, 14:58
              Miliwati ma duzo racji.
              Bezsensownie nastawiane ograniczenia (a takich jest bez liku i jakbys pogadala z policjantem czy straznikiem miejskim przy piwe, bo z pewnoscia by to potwierdzil) rodza znieczulenie na znaki, ktorych pzestrzeganie faktycznie ma uzasadnienie.Stad wlasnie sytuacja nieprzestrzegania masy przepisow.Nie znam ani jednego czlowieka, ktory nie popelnialby wykroczenia i zawsze,ale to zawsze stosowal sie do przepisow.
              Zdarzaja sie idioci jezdzacy z piskiem opon- ale to jest mniejszosc.Wiekszosc jezdzi rozsadnie, ale przy tym i tak lamie przepisy.Jesli nie ograniczenia predkosci, to inne.
              Ja codziennie musze przejechac przez podwójna ciagla.Mimo ze nie wolno.Ale nie mam wyjscia, bo moj pas jest zastawiony taksowkami, ktore nie zmiescily sie na postoju.
          • gaja78 Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 23:35
            miliwati napisała:

            >Teraz nikt tego
            > nie bierze i między innymi dlatego spotyka się kierowców którzy jadą 70 w zabu
            > dowanym. Nie dlatego że są sk*rwysynami mającymi przepisy z natury w d*pie.

            Koleś, który jedzie 70 km/h koło szkoły to sku...syn. Po prostu sku...syn i nic tu więcej nie można dodać.
            • lola211 Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 06.01.11, 14:50
              W niedziele tez? I w nocy?
          • rosapulchra-0 Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 06.01.11, 03:50
            miliwati napisała:


            > Niepotrzebne. Ale ludziom się czasem spieszy, wiesz? Pewnie i Tobie się zdarza.
            > I trzeba to brać pod uwagę nawet jak się stawia znaki drogowe. Teraz nikt tego
            > nie bierze i między innymi dlatego spotyka się kierowców którzy jadą 70 w zabu
            > dowanym. Nie dlatego że są sk*rwysynami mającymi przepisy z natury w d*pie. Dla
            > tego że spotkali po drodze już 10 ograniczeń do 40, 2 do 30, 4 bez sensu ustawi
            > one światła i 3 "upłynniające ruch" zakazy skrętu zmuszające do objeżdżania cał
            > ych dzielnic. I w końcu mają tego dosyć. Ludzie tak mają. Wszyscy, Ty też.

            tłumaczenie z dpy wzięte.
            • lola211 Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 06.01.11, 15:02
              > tłumaczenie z dpy wzięte.
              Raczej z zycia.

              Z d.py wziete to jest tłumaczenie, ze kierowcy łamiacy przepisy to idioci.To by zakladalo, ze jakies 50% spoleczenstwa jest zidiociale.A to dopiero jest idiotyzm.
              • rosapulchra-0 Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 06.01.11, 15:10
                łamiący przepisy łamią je, nie dlatego, że jest za dużo ograniczeń na drodze, ale dlatego, że Polska nie posiada systemu, dzięki któremu można pociągać do odpowiedzialności i odpowiednio karać za łamanie przepisów.
    • najma78 Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 16:29
      www.salford.gov.uk/speedhumps.htm to jest bardzo skuteczne, zmusza do ograniczenia czy chca czy nie. Kolo szkoly moich dzieci sa zwezenia, na odcinku kilometra, co kilkanascie metrow, tez dziala.
      • hanalui Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 06.01.11, 16:15
        najma78 napisała:

        > www.salford.gov.uk/speedhumps.htm to jest bardzo skuteczne, zmusza do ograniczenia czy chca czy nie. Kolo szkoly moich dzieci sa zwezenia, na odcinku kilometra, co kilkanascie metrow, tez dziala.

        Nie ma tu moich ulubionych, przytwierdzonych do drogi plastikowych ogranicznikow, ktore trzeba przejezdzac duzo, duzo wolniej niz te wysepki suspicious inaczej jak nic mozna sobie auto uszkodzic
    • imasumak Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 16:31
      A nie ma w tych miejscach na jezdni spowalniaczy?
    • mruwa9 Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 16:34
      Brac przyklad ze Szwecji: przy szkolach, przedszkolach i na osiedlowych uliczkach - 30km/h. "Lezacy policjanci"-spowalniacze, zwezenia na przejsciach dla pieszych, uniemozliwiajace wyprzedzanie na przejsciu, itd, itp. Za przekroczenie predkosci o 10km/h w miejscach, gdzie obowiazuje ograniczenie do 30km/h traci sie prawo jazdy na 3 miesiace i placi mandat w okolicach 2000 SEK. Bilans- w zeszlym roku w wypadkach drogowych w Szwecji zginelo 270 osob. Dlaczego ograniczenia do 30 km/h? Ano, zeby dzieci nie porozjezdzac. Tak trudno to pojac? Czy droga prosta, czy kreta- nie ma znaczenia.
      • hamerykanka Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 17:18
        Albo ze Stanow.
        W Kolorado obowiazywaly znaki 'strefy szkolnej". I w godzinach od -do nalezalo przejezdzac z szybkoscia bodajze 25mph, jak informowal znak nad droga, plus strefe wyznaczaly biale pasy wymalowane na jezdni. W pozostalych godzinach obowiazywala predkosc jak na reszcie drogi, 45 mph.
        W Teksasie dodano jeszcze do tego znaku nad droga zolte blyskajace swiatlo. Kiedy jest wlaczone, wiadomo ze trzeba jechac wolno. Zwykle jest to w czasie przyjazdu i odjazdu dzieci ze szkoly. W ten sposob droga, notabene przelotowka, nie jest permanentnie zakorkowana, a dzieci sa bezpieczne-kierowca przyspieszajacy przy blyskajacym swietle moze zostac zlinczowany przez innych. Bylam swiadkami takich akcji. A pamietac trzeba, ze w Teksasie mozna legalnie posiadac bron przy sobie, byle na widokusmile)
    • duch_mariana Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 16:52
      > Podchodzę i pytam czy zauważył tablicę na domu informującą, że znajduje się
      > tu przedszkole. Kierowca patrzy na mnie jak na kretynkę, wyraźnie nie wie o co mi chodzi.

      Na takich, co nie wiedzą o co chodzi pomogłyby wysuwane z jezdni słupki sterowane radarem. Jak prędkość >30 km/h, wysuwają się słupki. A działają one tak:

      www.youtube.com/watch?v=sXNz7vLAfFY
      • meliissa Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 17:07
        duchu fajny eksperymentsmile
        To by chyba jednak było zbyt ekstremalne rozwiązaniewink
        • duch_mariana Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 17:18
          > To by chyba jednak było zbyt ekstremalne rozwiązaniewink

          Jazda po polskich drogach to też sport ekstremalny, więc rozwiązania także muszą być ekstremalne smile Lepiej żeby jakiś bałwan skasował sobie furunię, niż miałby nią trafić dzieciaka na przejściu.
          • krapheika Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 19:03
            Fajnie,fajnie tyko biorac pod uwage,ze szkoly stoja glownie przy trasach przelotowych to mozna dostac krecka gdy w soboty,niedziele,swieta i ferie gdy zadne zajecia sie nie odbywaja trzeba jechac 30 na godzine choc tam ni pol dziecka nie ma.
            Dziecko mozna przejechac wszedzie, jak i nie wjada sankami wprost pod kola to wbiegna za psem,pilka,kolega.
            Dlatego zachowanie zasady szczegolnej ostroznosci jest najwazniejsze,jesli kierowca nie bedzie uwazal to i przy 30km na godzine wjedzie w dziecko.
            Dostosowujemy sie do warunkow na drodze,specjalnym warunkiem sa pobliskie szkoly i przedszkola,jakby kierowcy mysleli,nie trzeba by bylo robic ograniczen w tych miejscach,sami by wiedzieli ile powinni jeachac.
            • duch_mariana Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 19:34
              > Fajnie,fajnie tyko biorac pod uwage,ze szkoly stoja glownie przy trasach przelo
              > towych to mozna dostac krecka gdy w soboty,niedziele,swieta i ferie gdy zadne z
              > ajecia sie nie odbywaja trzeba jechac 30 na godzine choc tam ni pol dziecka nie
              > ma.

              Technika jest na tyle rozwinięta, że można spokojnie postawić znak diodowy. W godzinach pracy szkoły znak się wyświetla, radar działa, słupeczki działają, szkoła zamknięta - znak nie działa i słupeczki się wysuwają przy prędkości powyżej obowiązującej standardowo w danym miejscu.

              > jakby kierowcy mysleli,nie trzeba by bylo robic ograniczen w tych miejscach,sami by
              > wiedzieli ile powinni jeachac.

              Słusznie piszesz. JAKBY myśleli. Ale nie myślą. Córka przecież do szkoły chodzi, to ja wiem co się dzieje i pół osiedla wie co się stało, bo głosik ma bardzo dobry smile Albo atakują ją skręcające na oślep w prawo samochody, albo ją ktoś ochlapie błotem pośniegowym, albo prawie przejedzie jej po nogach, albo nie raczy się zatrzymać i przepuścić jej na pasach. Pan Stop nie zawsze jest. Problem mamy z kulturą jazdy i to widać. Dlatego trzeba niestety działać radykalnie.
              • rosapulchra-0 Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 19:48
                duch_mariana napisał:

                Problem ma
                > my z kulturą jazdy i to widać. Dlatego trzeba niestety działać radykalnie.

                problem mamy nie tylko z kulturą jazdy, ale w ogóle z kulturą..
                • duch_mariana Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 06.01.11, 14:50
                  W życiu codziennym to już się można uodpornić. Chamstwo drogowe jednak jest dużo groźniejsze, bo może doprowadzić do wypadku.
              • krapheika Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 19:51
                Uparles sie na te slupeczki,chcesz otworzyc zlomowisko?big_grin
                Na razie znakow diodowych jak na lekarstwo,chco bylyb duzo lepsze niz standardowe zanki oghraniczenia.Nie ma nic gorszego niz w niedziele jechac 30na godzine gdy mozna byloby 50smile

                Problem z kultura jazdy mowisz.Swego czasu zdawalam egzamin na prawko w jednym z osrodkow ruchu drogowego.Instruktor przestrzegal mnie bym czasem nikogo z uprzejmosci nie przepuszczala na pasach (w sensie on,oni stoja przed przejsciem i czekaja na lut szczescia)bo za to na egzaminie mnie obleja,bedzie jako tamowanie ruchu.I faktycznie ja sie pilnowalam,by nie byc uprzejma i zdalam a kolezanka przepuscila matke z dzieckiem i oblala,bo przeciez matka z dzieckiem mogla poczekac jakies nastepne 10min az ktos laskawie pozwoli jej przejsctongue_out
                Kwiatkow takowych jest wiecejtongue_out szczegolnie w testach teoretycznych czlowiek sie moze bardzo zdziwic.
                Teraz oblewaja np za powiedzenie,ze sa swiatla przeciwmgielne,bo poprawnie jest przeciwmglowe.Ogolnie nie rozumiem sensu znania wszystkich swiatel z nazwy,dokladnego pokazywania ktora zaroweczka do czego sluzy i dokladnej wiedzy jak sie je wlacza w samochodzie egzaminacyjnym,ktory nie jest i nie bedzie jedyna marka jaka bedzie jezdzil kierowcatongue_out
                Ucza bzdur,kulture tepia,a potem sie dziwic,ze tak sie dzieje na drogach jak sie dzieje.
                • duch_mariana Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 06.01.11, 14:49
                  > Ucza bzdur,kulture tepia,a potem sie dziwic,ze tak sie dzieje na drogach jak si
                  > e dzieje.

                  No to akurat też prawda. Nie ma żadnej prawdziwej nauki jazdy, tylko jakieś działania pozorowane. Tylko, że nie dotyczy to piratów drogowych. Oni z samochodem radzą sobie bez problemu, a przepisy mają w dupie. I to właśnie na nich te słupki. Przepis można olać, ale olanie słupka może mieć przykre konsekwencje, takie jak na tym filmie smile
            • baltycki Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 20:26
              krapheika napisała:

              > Fajnie,fajnie tyko biorac pod uwage,ze szkoly stoja glownie przy trasach przelo
              > towych to mozna dostac krecka gdy w soboty,niedziele,swieta i ferie gdy zadne z
              > ajecia sie nie odbywaja trzeba jechac 30 na godzine choc tam ni pol dziecka nie
              > ma.

              A widziala pani takie znaki z tabliczka pod nimi,, a na tej tabliczce napisane, ze obowiazuje w dni takie i takie w godzinach takich a takich?

              A widziala pani w germanii takie znaki "skladane na pol".. rozlozone-widac znak.. zlozone-znaku nie widac?

              A widziala pani takie znaki "chowajace sie"? Gdy most zwodzony podniesiony, to uwidacznaja sie na drogach dojazdowych informujac o tym?.. (zeby nawet nie wjezdzac w droge dojazdowa, bo to bez sensu..) a gdy most przejezdny to znak jest biala, okragla plama nie mowiaca nic?
              • krapheika Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 20:42
                Tak sa szkoda,ze w tak malej ilosci,ze ciezko je spotkac.Nie rozpatrujemy tu tego,ze takie znaki sa dostepne,tylko to,ze sa normalne znaki ograniczenia predkosci do 30 bez wzgledu na dzien i pore.Jakby byly znaki skladane,diodowe czy jeszcze inne nie byloby problemu,ale nie ma ich przed szkolami i miejscami uczeszczanymi przez dzieci.Nie rozumiesz slowa nie ma?
                Oczywiscie pisze tu o Polsce.W Niemczech spotkalam sie glownie z lezacymi policjantami mam do szkoly pare metrow i lezacych policjantow jest trzech na jednej ulicy.Ale to nie sa szkoly przy drogach przelotowychmbo raczej ciezko o droge przelotowa przy autobahnietongue_out
                • lola211 Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 06.01.11, 15:10
                  I dlatego wlasnie ze nie ma u nas cywilizowanej organizacji ruchu, jest jak jest.Czyli byle jak.Ostatnie na co powinno sie liczyc, to rozsadek i dobra wola kierowcy.To na czym trzeba sie skupic, to takie zorganizowanie polskich drog, by uniemozliwoc szybka jazde tam,gdzie istnieje realne zagrozenie. W innych panstwach -da sie.U nas oczywiscie- ze wszystkim jest problem.
    • nangaparbat3 Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 05.01.11, 22:30
      Znajomy zdawał egzamin na prawo jazdy w Szwajcarii, oblał, bo chodnikiem bieło dziecko, a on nie zwolnił.
      • meliissa Re: Ograniczenia prędkości przy szkole, przedszko 06.01.11, 14:08
        nangaparbat3 napisała:
        Znajomy zdawał egzamin na prawo jazdy w Szwajcarii, oblał, bo chodnikiem biegło dziecko, a on nie zwolnił.

        U nas, stawiają na przygotowanie teoretycznewink Mówi się o tym na kursie, żeby widząc dziecko zachować szczególną ostrożność, bo dzieci są nieprzewidywalne(o czym niejednokrotnie mają okazje się przekonać mamy), ale na egzaminie chyba nie zwraca się na to uwagi. Jaki jest efekt takiego podejścia, każdy wie. Niektóre wpisy w tym wątku są tego smutnym przykładem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka