Dodaj do ulubionych

apropos ciasnoty umysłu

10.01.11, 10:57

W mojej ex pracy rozmawiałam z jedną laską ,akurat weszło na temat związków ,później wiary... Ona oczywiście głęboko wierząca. Dowiedziałam się o tej Pani (wiek ok 35l.) ,że ludzie którzy nie chodzą do kościoła ,nie praktykują po prostu ,nie stosują sie do przykazów , nakazów itd... do piekła pójdą ,to samo sie tyczy dzieci nieochrzszczonych... Pytam jej wprost czy naprawde ona uważa ,że Bóg dokonuje takiej selekcji? Czy naprawde wierzy ,że dobry człowiek ale niepraktykujący albo wyznający inną wiarę zostanie zesłany w czeluści...? I dpowiedź była , że włąśnie tak będzie. Nie szło kobicie nic wytłumaczyć ,po prostu tak zafiksowana, że szkoda słów. Jeśli ten Bóg rzeczywiście taki... to marny mój los wink



Ostatnio też była tu jedna pani (a może nawet dwie!!!), co pod zwierzęcymi
nikami tropiły pewną ptaszynę-jakieś takie pacynki czy cośsmile
ledzeppelin3
Obserwuj wątek
    • gabi683 Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 10:59
      Nie wiesz ze fanatycy istnieją ?
      • sowa_hu_hu Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 11:02
        Owszem ,ale bardziej kojarzą mi sie z mocherowymi beretami ,w środowisku ludzi młodych takich nie spotykam raczej.
        • ola Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 11:08
          z tego, co wiem, to taka jest oficjalna doktryna KK - nieochrzczeni nie mają wstępu do raju.
          Jesli będa całe życie dobrzy i grzeczni, uczynni i pomocni, moga najwyżej zasłuzyć na czyściec.

          Pani po prostu uważała na religii.
          A o związkach wiary i moralności fajnie pisze Dawkins. Cała jego teoria streszcza się do problemu sakramentu spowiedzi - wielu katolików uważa, że grzeszyć można, wystarczy sie potem tylko szczerze wyspowiadać. Buddyści mają gorzej - u nich złe uczynki tak łatwo się nie resetują wink
          • katia.seitz Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 13:24
            > z tego, co wiem, to taka jest oficjalna doktryna KK - nieochrzczeni nie mają ws
            > tępu do raju.

            Nie, nieprawda - lepiej doczytaj coś w tym temacie.
          • graue_zone Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 14:34
            To masz złe informacje. Proponuję poczytać, dowiedzieć się, potem pisać.
            • matsuda zacznij od siebie: 10.01.11, 14:40
              Watykan: dusze nieochrzczonych dzieci idą do nieba
              ml, 2007-04-21
              Dusze nieochrzczonych dzieci nie idą do otchłani ("limbus puerorum"), lecz do nieba. Do takiego wniosku doszła Międzynarodowa Komisja Teologiczna, ogłaszając dokument zatytułowany "Nadzieja zbawienia dla dzieci, które umierają bez chrztu".

              Tekst "Nadzieja zbawienia dla dzieci, które umierają bez chrztu", liczący 41 stron, zaaprobowany został przez Benedykta XVI i w całości ukaże się 5 maja w dwutygodniku włoskich jezuitów "La Civilta Cattolica". W tej chwili znany jest z fragmentów, opublikowanych przez amerykańską agencję Catholic News Service.
              Jak oświadczył w Radiu Watykańskim ks. Luis F. Ladaria, sekretarz komisji, dokument jest wynikiem badań, które będą kontynuowane. Ks. Ladaria podkreślił, że pod uwagę wzięto trzy czynniki: miłosierdzie Boże, pośrednictwo Chrystusa oraz fakt, że Jezus szczególną miłością i troską otaczał dzieci. Natomiast pojęcie "otchłani", wprowadzone w XVIII wieku, było wyrazem "zbyt zawężonej i rygorystycznej wizji zbawienia". Obserwatorzy przypominają, że kard. Joseph Ratzinger, który do chwili konklawe w kwietniu 2005 roku stał na czele Międzynarodowej Komisji Teologicznej, już w 1984 roku nie ukrywał, że nie był zwolennikiem tego pojęcia, będącego "jedynie hipotezą teologiczną".
              Autorzy dokumentu podkreślają, że istnieją "poważne podstawy teologiczne i liturgiczne do nadziei, że dzieci zmarłe bez chrztu doznają zbawienia i zażywają błogosławionego szczęścia". Zwracają jednocześnie uwagę, że zarzucenie pojęcia "otchłani przeznaczonej dla dzieci" jest nie tylko decyzją teoretyczną, lecz dotyczy "niecierpiącego zwłoki problemu natury duszpasterskiej" z dwóch co najmniej powodów. Ze względu na rosnącą liczbę dzieci umierających bez chrztu oraz "ofiary aborcji".
              "Limbus puerorum" nie należał nigdy do dogmatów wiary, nie ma o nim też mowy w Katechizmie Kościoła Katolickiego. W V wieku św. Augustyn twierdził, że dusze dzieci nieochrzczonych idą do piekła, od XIII wieku zaczęto mówić o otchłani, gdzie "nie ma żadnych kar, lecz naturalne szczęście, które jednak daleko odbiega od pełni błogosławionego szczęścia wizji uszczęśliwiającej" (G. O'Collins SJ, Edward G. Farrugia SJ, Zwięzły słownik teologiczny, WAM, Kraków 1993).

              ekai.pl/wydarzenia/x12320/watykan-dusze-nieochrzczonych-dzieci-ida-do-nieba/ źródło
              • lost.in.abyss Re: zacznij od siebie: 10.01.11, 20:40
                matsuda napisała:
                > Watykan: dusze nieochrzczonych dzieci idą do nieba
                > ml, 2007-04-21
                > Dusze nieochrzczonych dzieci nie idą do otchłani ("limbus puerorum"), lecz do n
                > ieba. Do takiego wniosku doszła Międzynarodowa Komisja Teologiczna, ogłaszając
                > dokument zatytułowany "Nadzieja zbawienia dla dzieci, które umierają bez chrztu
                > ".
                > Jak oświadczył w Radiu Watykańskim ks. Luis F. Ladaria, sekretarz komisji, doku
                > ment jest wynikiem badań, które będą kontynuowane. Ks. Ladaria podkreślił, że p
                > od uwagę wzięto trzy czynniki: miłosierdzie Boże, pośrednictwo Chrystusa oraz f
                > akt, że Jezus szczególną miłością i troską otaczał dzieci. Natomiast pojęcie "o
                > tchłani", wprowadzone w XVIII wieku, było wyrazem "zbyt zawężonej i rygorystycz
                > nej wizji zbawienia".

                Przepraszam, ze tak zapytam, ale czy w kościele prawo działa wstecz, czy tylko do daty ogłoszenia?
          • gazeta_mi_placi Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 18:54
            Ja czytałam katolicką książkę z której wynikało, że małe dzieci nawet 6-letnie też trafiają do czyścca, z tym że jest to lekki i krótszy czyściec niż u osób dorosłych, wspaniale prawda?
            Jak dobrze że do końca mi nie wyprali mózgu big_grin
          • szyszunia11 Re: apropos ciasnoty umysłu 11.01.11, 00:24
            ola napisała:

            > z tego, co wiem, to taka jest oficjalna doktryna KK - nieochrzczeni nie mają ws
            > tępu do raju.

            jestes w ogromnym błędzie. Proponuje encyklikę Redemtoris missio a początek oraz adhoratację apostolksą Evanglium nuntiandi


            > Jesli będa całe życie dobrzy i grzeczni, uczynni i pomocni, moga najwyżej zasłu
            > zyć na czyściec.

            tutaj przydatna może si okazać dla Ciebie wykładnia św. Teresy z Lisieux - Doktora Kościoła. Może wyprowadzi z błędusmile
    • matsuda możesz spać spokojnie 10.01.11, 11:04
      rygor ten dotyczy tylko chrześcijan, osoby niewierzące lub żyjące w innym wyznaniu będą osądzane po czynach- dokonaniach wg ogólnie przyjętego szablonu. Poza tym, w jakim celu osoba niewierząca interesuje się ideą wiary? Ciasnota umysłu występuje też u osób, które na siłę próbują pokazać ww ciasnątę innych, tym bardziej, że posługuje się zwyczajnym stereotypem .
      • ola Re: możesz spać spokojnie 10.01.11, 11:12
        >Poza tym, w jakim celu osoba niewierząca interesuje się ideą wiary?

        A co, nie można? Jakiś zakaz interesowania jest?
        Ja na przykład nie mam wyjścia. Jestem niewierząca, ale na studiach musiałam przerobić cały Stary, Nowy Testament, większość Apokryfów, pisma Ojców i Doktorów Koscioła, pisma teologiczne i filozoficzne świata chrześcijańskiego z ostatnich 2 tysięcy lt ii kupę jeszcze innych papierów. I z wszystkiego zdać potem serię egzaminów. Inaczej by mi magistra nie dali.
        • szyszunia11 Re: możesz spać spokojnie 11.01.11, 00:26
          Jestem niewierząca, ale na studiach musiałam pr
          > zerobić cały Stary, Nowy Testament, większość Apokryfów, pisma Ojców i Doktorów
          > Koscioła, pisma teologiczne i filozoficzne świata chrześcijańskiego z ostatnic
          > h 2 tysięcy lt ii kupę jeszcze innych papierów. I z wszystkiego zdać potem seri
          > ę egzaminów. Inaczej by mi magistra nie dali.

          upsss, sądząc po tym, co wyżej napisałaś, magistra dali Ci za piękne oczywink
      • sowa_hu_hu Re: możesz spać spokojnie 10.01.11, 11:17
        matsuda napisała:

        > rygor ten dotyczy tylko chrześcijan, osoby niewierzące lub żyjące w innym wyzna
        > niu będą osądzane po czynach- dokonaniach wg ogólnie przyjętego szablonu. Poza
        > tym, w jakim celu osoba niewierząca interesuje się ideą wiary? Ciasnota umysłu
        > występuje też u osób, które na siłę próbują pokazać ww ciasnątę innych, tym ba
        > rdziej, że posługuje się zwyczajnym stereotypem .

        Ze to niby do mnie? smile
        Ja nie powiedziałam ,że jestem niewierząca. Raczej pytająco-poszukująca. A interesuje sie z wielu powodów...
      • a.nancy Re: możesz spać spokojnie 10.01.11, 11:37
        matsuda napisała:

        > rygor ten dotyczy tylko chrześcijan, osoby niewierzące lub żyjące w innym wyzna
        > niu będą osądzane po czynach

        czyli nie opłaca się być chrześcijaninem, skoro innowiercy mają z górki smile
        • sowa_hu_hu Re: możesz spać spokojnie 10.01.11, 11:43
          a.nancy napisała:

          > matsuda napisała:
          >
          > > rygor ten dotyczy tylko chrześcijan, osoby niewierzące lub żyjące w innym
          > wyzna
          > > niu będą osądzane po czynach
          >
          > czyli nie opłaca się być chrześcijaninem, skoro innowiercy mają z górki smile


          to właśnie chrześcijanie mają z górki ,nie wazne c robisz ,pójdziesz wyspowiadasz sie i po sprawie... bo przecież praktykujesz więc pójdziesz do nieba smile


          >
          • tika-tika Re: możesz spać spokojnie 10.01.11, 11:49
            ja spotkałam sie z myśleniem że posiadanie dziecka nie będąc w związku małżeńskim to grzech a osoba myśląca jest chrześcijanką i grzechu tego nie popełni na zapytanie moje ,czy sex i mieszkanie z partnerem ( nie pierwszym) nie jest grzechem nie potrafiła się wypowiedzieć .
            GRZECH GRZECHOWI NIERÓWNY wink
            • ola Re: możesz spać spokojnie 10.01.11, 12:03
              no wiesz, Episkopat uważa, że chęć posiadania dziecka przez osoby, które biologicznie dzieci nie moga mieć i dokunują zapłodnienia pozaustrojowego, też jest grzechem.
              Jest to oficjalne stanowisko tej instytucji a nie poglad niedouczonych moherów. Mysle, że Chrystus by się zdziwił, ze to grzech, ale co zrobić?

              • naomi19 Re: możesz spać spokojnie 10.01.11, 20:22
                Jeszcze do niedawna transplantacje też były grzechem hehe
                Pewnie za 100 lat in vitro też cudownym sposobem przestanie być grzechem.. Kościół niestety opóźnia rozwój cywilizacyjny i medyczny. Przynajmniej się stara.
              • szyszunia11 Re: możesz spać spokojnie 11.01.11, 00:27
                ola napisała:

                > no wiesz, Episkopat uważa, że chęć posiadania dziecka przez osoby, które biolog
                > icznie dzieci nie moga mieć i dokunują zapłodnienia pozaustrojowego, też jest g
                > rzechem.
                > Jest to oficjalne stanowisko tej instytucji a nie poglad niedouczonych moherów.

                chęć posiadania dziecka na pewno grzechem nie jest. Ważna w jaki sposób się tę chęć zaspokoi.
          • a.nancy Re: możesz spać spokojnie 10.01.11, 21:20
            > to właśnie chrześcijanie mają z górki ,nie wazne c robisz ,pójdziesz wyspowiada
            > sz sie i po sprawie... bo przecież praktykujesz więc pójdziesz do nieba smile

            e, no fakt, naiwnie wyszłam z założenia, że chrześcijanin też powinien być porządnym człowiekiem smile
    • morgen_stern Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 11:12
      Są, sama znam kilku, młodych (czyli, ekhem, między 35 a 45 rokiem życia) ludzi, którzy wydawałoby się są obyci, wykształceni, mają własne firmy, podróżują po świecie (nie mam na myśli wycieczek do Egiptu), a kiedy otworzą usta, to zgroza bierze.
      Ostatnio, niereformowalny koleś wyznawca pisu, jest ogarnięty zgrozą, gdyż, jak twierdzi z całą stanowczością, zaraz ruscy wejdą i co to będzie, co to będzie.
      ONI istnieją ZAWSZE smile
    • mamand Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 11:36
      > Dowiedziałam się o tej Pani (wi
      > ek ok 35l.) ,że ludzie którzy nie chodzą do kościoła ,nie praktykują po prostu
      > ,nie stosują sie do przykazów , nakazów itd... do piekła pójdą ,to samo sie tyc
      > zy dzieci nieochrzszczonych...

      oczywiście, jeśli żyją w ciężkim grzechu to na niebo raczej nie mają co liczyć

      > Czy naprawde wierzy ,że dobry człowiek ale niepraktyk
      > ujący albo wyznający inną wiarę zostanie zesłany w czeluści...? I dpowiedź była
      > , że włąśnie tak będzie.

      no bo tak będzie, zbawienie człowieka (raj) może nastąpić tylko przez Jezusa i kto go odrzuca odrzuca też niebo, bycie "dobrym człowiekiem" nie ma tu nic do rzeczy

      oczywiście mówimy tu o niebie w rozumieniu teologii katolickiej

      czasem warto zapoznać się głębiej z zasadami wiary
      • sowa_hu_hu Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 11:42
        mamand napisała:

        > > Dowiedziałam się o tej Pani (wi
        > > ek ok 35l.) ,że ludzie którzy nie chodzą do kościoła ,nie praktykują po p
        > rostu
        > > ,nie stosują sie do przykazów , nakazów itd... do piekła pójdą ,to samo s
        > ie tyc
        > > zy dzieci nieochrzszczonych...
        >
        > oczywiście, jeśli żyją w ciężkim grzechu to na niebo raczej nie mają co liczyć
        >
        > > Czy naprawde wierzy ,że dobry człowiek ale niepraktyk
        > > ujący albo wyznający inną wiarę zostanie zesłany w czeluści...? I dpowied
        > ź była
        > > , że włąśnie tak będzie.
        >
        > no bo tak będzie, zbawienie człowieka (raj) może nastąpić tylko przez Jezusa i
        > kto go odrzuca odrzuca też niebo, bycie "dobrym człowiekiem" nie ma tu nic do r
        > zeczy
        >
        > oczywiście mówimy tu o niebie w rozumieniu teologii katolickiej
        >
        > czasem warto zapoznać się głębiej z zasadami wiary


        Znam ludzi głęboko wierzących którzy takiego pojęcia o całej sprawie jednak nie mają...
        wychodzi na to ,że żadni z nich katolicy wink


        Dlatego właśnie im więcej czasu mija tym dalsza jestem od wyznawania tejże wiary... jest absurdalna do granic mozliwości....
        • mamand Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 11:53
          >
          > Znam ludzi głęboko wierzących którzy takiego pojęcia o całej sprawie jednak nie
          > mają...
          > wychodzi na to ,że żadni z nich katolicy wink
          >

          jeśli nie znają Głównych Prawd Wiary...
          • gabi683 Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 12:04
            mamand napisała:

            > >
            > > Znam ludzi głęboko wierzących którzy takiego pojęcia o całej sprawie jedn
            > ak nie
            > > mają...
            > > wychodzi na to ,że żadni z nich katolicy wink
            > >
            >
            > jeśli nie znają Głównych Prawd Wiary...


            Wiesz na pewno znają
          • sowa_hu_hu Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 12:04
            mamand napisała:

            > >
            > > Znam ludzi głęboko wierzących którzy takiego pojęcia o całej sprawie jedn
            > ak nie
            > > mają...
            > > wychodzi na to ,że żadni z nich katolicy wink
            > >
            >
            > jeśli nie znają Głównych Prawd Wiary...



            Myślę ,że znają...
            Bóg podobnoż dobry jest i miłosierny... więc nie wyobrażam sobie raczej aby do piekła kierował nieochrzczone dzieci albo ludzi o dobrym sercu... smile
            dlatego te chrześcijańskie prawdy wiary sa o d... rozbić smile

            Poza tym laska z która rozmawiałam była tak pełna pogardy dla mnie bo smiem mieć inne zdanie... to jest po chrześcijańsku?
            • mamand Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 12:25
              > Myślę ,że znają...

              no to wiedzą że do zbawienia niezbędna jest Łaska

              > Bóg podobnoż dobry jest i miłosierny... więc nie wyobrażam sobie raczej aby do
              > piekła kierował nieochrzczone dzieci albo ludzi o dobrym sercu... smile

              a to już pytanie do teologów

              > dlatego te chrześcijańskie
              prawdy wiary sa o d... rozbić smile

              może dla ciebie są

              >
              > Poza tym laska z która rozmawiałam była tak pełna pogardy dla mnie bo smiem mie
              > ć inne zdanie... to jest po chrześcijańsku?

              nie

              >
              • lacitadelle Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 12:40
                > > Bóg podobnoż dobry jest i miłosierny... więc nie wyobrażam sobie raczej a
                > by do
                > > piekła kierował nieochrzczone dzieci albo ludzi o dobrym sercu... smile
                >
                > a to już pytanie do teologów

                To jest temat w Kościele żywy i warto być na bieżąco, zanim się napisze głupoty. Pierwszy link z googla:

                ksluco.blog.onet.pl/Zbawienie-dzieci-nieochrzczony,2,ID349931097,n
                • sowa_hu_hu Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 12:47
                  Mówię to odwołując sie do słów swojej rozmówczyni........... jakbyś nie zauważyła....

                  Ostatnio też była tu jedna pani (a może nawet dwie!!!), co pod zwierzęcymi
                  nikami tropiły pewną ptaszynę-jakieś takie pacynki czy cośsmile
                  ledzeppelin3
                  • lacitadelle to było do mamand 10.01.11, 12:50
                    Co chyba dobrze widać z drzewka i treści smile
                    • sowa_hu_hu Re: to było do mamand 10.01.11, 13:00
                      lacitadelle napisała:

                      > Co chyba dobrze widać z drzewka i treści smile


                      to zapewne wina mojego ciasnego umysłu big_grin
                • mamand Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 12:57
                  masz rację, powinnam wyciąć nieochrzczone dzici
    • reszka2 Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 12:04
      Po twoim poście mam taką refleksję.
      Ani ona, ani ty nie grzeszycie - nomen omen - zbyt głęboką wiedzą religijną, co oczywiście nie ptrzekłada się na poziom wiary, bo jest to niemierzalne, rzecz jasna. Koleżankanie wie, że limbus dla dzieci nieochrzczonych został "zniesiony", a powinna śledzić "nowinki" jeśli traktuje swoją wiarę poważnie. Ty zaś po raz kolejny dajesz dowód, że pod sztandarem poszukujący-sprawdzający-wątpiący-pytający szukasz jakiejś formy wiary, która dostosowałaby się do ciebie, do twoich poglądów i twoich wymagań, wyobrażeń. Jakieś ciasteczko, z którego wydłubiesz te rodzynki, które będą ci smakowały pasowały, najlepiej bez wkładu własnego. No cóż, nawet wiara w Wielkiego Spaghetti stawia swoim wyznawcom jakieś wymagania, więc ciężko ci będzie.Ale oferta na rynku religijnym jest naprawdę spora, więc można coś wybrać, w najgorszym razie stworzysz własny kościół, podobno to bardzo opłacalne.
      • sowa_hu_hu Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 12:07
        reszka2 napisała:

        > Po twoim poście mam taką refleksję.
        > Ani ona, ani ty nie grzeszycie - nomen omen - zbyt głęboką wiedzą religijną, co
        > oczywiście nie ptrzekłada się na poziom wiary, bo jest to niemierzalne, rzecz
        > jasna. Koleżankanie wie, że limbus dla dzieci nieochrzczonych został "zniesiony
        > ", a powinna śledzić "nowinki" jeśli traktuje swoją wiarę poważnie. Ty zaś po r
        > az kolejny dajesz dowód, że pod sztandarem poszukujący-sprawdzający-wątpiący-py
        > tający szukasz jakiejś formy wiary, która dostosowałaby się do ciebie, do twoic
        > h poglądów i twoich wymagań, wyobrażeń. Jakieś ciasteczko, z którego wydłubiesz
        > te rodzynki, które będą ci smakowały pasowały, najlepiej bez wkładu własnego.
        > No cóż, nawet wiara w Wielkiego Spaghetti stawia swoim wyznawcom jakieś wymagan
        > ia, więc ciężko ci będzie.Ale oferta na rynku religijnym jest naprawdę spora, w
        > ięc można coś wybrać, w najgorszym razie stworzysz własny kościół, podobno to b
        > ardzo opłacalne.



        Zapędziłaś sie z lekka smile ale kto wie... może może... muszę nad tym pomyśleć....
        • verdana Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 12:58
          Otóż to - wiara tej Pani jest ciut nieaktualna. Chyba nie bardzo uwaza na kazaniach.
          • sowa_hu_hu Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 13:03
            No własnie ,skoro wiara jej jest nieaktualna to mam rozumiec ,że dawniej włąśnie tak uważano? a skoro tak to coś sie zmieniło... ale kto to zmienił? Bo przeciez nie Bóg.... czyli co? wyznajemy przykazy i nakazy wymyślane przez ludzi tak naprawde... nie przez Boga....
            • matsuda Sowa! Ile Ty masz lat? 10.01.11, 13:16
              takie wątpliwości, kryzysy ma się w wielu lat kilkunastu? Stawiasz bardzo infantyle tezy. I naprawdę widać tę pogardę dla KK choć nie masz totalnie o nim wiedzy, nie kwapisz się by poczytać, doinformować się -co nie stoi na przeszkodzie zadzierać nosa i DZIWIĆ się ciasnocieumysłowej katoli.
              • sowa_hu_hu Re: Sowa! Ile Ty masz lat? 10.01.11, 14:31

                dziewczyno o co ty sie tak pieklisz?

                I skąd te idiotyczne wnioski...
            • indigo_kid mała podpowiedz ciasna główko 10.01.11, 13:29
              sowa_hu_hu napisała: > No własnie ,skoro wiara jej jest nieaktualna to mam rozumiec ,że dawniej włąśni> e tak uważano? a skoro tak to coś sie zmieniło... ale kto to zmienił? Bo przeci> ez nie Bóg.... czyli co? wyznajemy przykazy i nakazy wymyślane przez ludzi tak > naprawde... nie przez Boga....


              Zaprawdę powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała] (Πέτροςwink, i na tej Skale (πέτραwink zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. (Mt 16, 18-19).
              • indigo_kid Re: mała podpowiedz ciasna główko 10.01.11, 13:31
                przepraszam niepostrzeżenie wkradły się emotki
                miało byc"
                Zaprawdę powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała] (Πέτρος ), i na tej Skale (πέτρα ) zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. (Mt 16, 18-19).
                • lolinka2 Re: mała podpowiedz ciasna główko 10.01.11, 14:28
                  taaaaa.. petros kontra petra

                  i nagle piotr zmienił rodzaj - z męskiego na żeński smile
                  pytanie konkursowe: kogo w Biblii nazwano opoką vel skałą?
                  • matsuda tzw. samonominacja n/t 10.01.11, 14:33
                  • indigo_kid Re: mała podpowiedz ciasna główko 10.01.11, 14:34
                    olinka2 napisała: > pytanie konkursowe: kogo w Biblii nazwano opoką vel skałą?

                    a jaka jest nagroda?
                    • matsuda byłam pierwsza! n/t 10.01.11, 14:37
                      • indigo_kid Re: byłam pierwsza! n/t 10.01.11, 14:45
                        ok, sorki nie widziałam twojej wypowiedzi gdy pisałam.
                  • ira_07 Re: mała podpowiedz ciasna główko 10.01.11, 18:01
                    Zalezy od interpretacjiwink Ale mnie skałą jest wiara, którą wyznał wcześniej Piotr. To zdanie ma swój kontekst.
              • sowa_hu_hu Re: mała podpowiedz ciasna główko 10.01.11, 14:33
                widzę ,że nie da sie zadawać pytań... cóż....
                • matsuda da się, ale nich będą mądre 10.01.11, 14:37
                  dojrzałe, świadome i majace choć odrobinę wiedzy na ten temat. Ty walisz jak zbuntowana gimnazjalistka, której tatus i mamusia nakazali chodzić w niedzielę na mszę. Strzelasz stereotypami- katol=idiota, nie znasz Pisma, idei, dogmatów, w ogole nie znasz nic poza modą na antyklerykalizm.
                  • sowa_hu_hu Re: da się, ale nich będą mądre 10.01.11, 14:41
                    matsuda napisała:

                    > dojrzałe, świadome i majace choć odrobinę wiedzy na ten temat. Ty walisz jak zb
                    > untowana gimnazjalistka, której tatus i mamusia nakazali chodzić w niedzielę na
                    > mszę. Strzelasz stereotypami- katol=idiota, nie znasz Pisma, idei, dogmatów, w
                    > ogole nie znasz nic poza modą na antyklerykalizm.



                    Proponuję puknij się porządnie w głowę... Gdzie ty wyczytałaś w tym co ja pisałam takie brednie o których piszesz? Weź coś na uspokojenie ,wyluzuj...
                    • matsuda Re: da się, ale nich będą mądre 10.01.11, 14:48
                      oj weź, widzę słabe pkt. Twoich wypocin, następnym razem przygotuj się merytorycznie do dyskusji, której celem jest wyśmianie ludzi.
                  • specjalniedla130xe Re: da się, ale nich będą mądre 11.01.11, 15:54
                    > dojrzałe, świadome i majace choć odrobinę wiedzy na ten temat. Ty walisz jak zb
                    > untowana gimnazjalistka, której tatus i mamusia nakazali chodzić w niedzielę na
                    > mszę. Strzelasz stereotypami- katol=idiota, nie znasz Pisma, idei, dogmatów, w
                    > ogole nie znasz nic poza modą na antyklerykalizm.

                    A protestanci to też katolicysmile oj matsuda, matsuda...tongue_out
                • sowa_hu_hu Re: mała podpowiedz ciasna główko 10.01.11, 14:39
                  Tylko jedno pytanie - po co te nerwy dziewczynki? Ja mówie spokojnie ,pytam spokojnie...
                  naprawde wbrew galopującej wyobraxni niektórych nie gardzę ludźmi wierzącymi... to że wiele przykazów KK uważam za idiotyczne to nie oznacza , że mam ludzi wyznających ta wiare za debili... znam kilka osób naprawde głęboko wierzacych ale sa to równocześnie ludzie tolerancyjni... ja natomiast odniosłam sie do laski która patrzyła z poniżeniem włąsnie na mnie bo miałam inne od niej poglądy... a wy jak to często tutaj bywa odwracacie kota ogonem... I to ona przedsatwiała mi opowiści własnie o aniołkach i diabełkach więc jesli czyjeś spojrzenie jest infantylne to prędzej jej niż moje...
                  • matsuda Re: zdecydowanie 10.01.11, 14:43
                    Twoje, bo ona w to wierzy, a Ty zwyczajnie obrabiasz jej tyłek opisując jej "głupotę" obcym osobom.
                    • sowa_hu_hu Re: zdecydowanie 10.01.11, 14:51
                      No widzisz... i znowu wkłądasz mi w usta nie moje słowa... ale na takich jak ty nie ma mocnych smile nie wytłumaczysz...
                      Szkoda tylko ,że ja probowałam z nią normalnie rozmawiać a im bardziej przedstawiałam swoje zdanie tym bardziej ona była pogardy dla mnie... nie ja dla niej... i ostatecznie dowiedziałam sie że chocbym nie wiem jak dobrze żyła będe sie smazyć w piekle...
                      więc nie wmawiaj mi ,że to ja gardze katolikami ,wiarą itd... bo bdury plecisz nie z tej ziemi....
                      • matsuda Re: 10.01.11, 15:04
                        (...)Nie szło kobicie nic wytłumaczyć ,po prostu tak zafiksowana, że szkoda słów. Jeśli ten Bóg rzeczywiście taki... to marny mój los ." Pomijając, że nie ma takiego słowa jak to wytłuszczone, pokusiłam się jednak o deficicję podobnego: fiksować
                        wariować, szaleć, tracić głowę, źródło www.sjp.pl/co/fiksowa%E6 jest to jednoznaczna obraza drugiego człowieka na tle wyznaniowym, a to jest tylko 1 post.


                        • sowa_hu_hu Re: 10.01.11, 15:11
                          matsuda napisała:

                          > (...)Nie szło kobicie nic wytłumaczyć ,po prostu tak zafiksowana, że szk
                          > oda słów. Jeśli ten Bóg rzeczywiście taki... to marny mój los ." Pomijając, że
                          > nie ma takiego słowa jak to wytłuszczone, pokusiłam się jednak o deficicję pod
                          > obnego: fiksować
                          > wariować, szaleć, tracić głowę, źródło www.sjp.pl/co/fiksowa%E6 jest to jednoznaczna obraza drugiego człowieka na tle wyznaniowym, a to jest tylko 1 post.
                          >

                          smile jesteś naprawdę zabawna.
                          W języku psychologicznym używa się często słowa "zafiksować" i wcale nie musi ono oznaczać takich starsznych negatywizmów jakie ty masz w głowie... kobieto naprawde wrzuć na luz... nie będe ci dalej tłumaczyć cóż to mogło zonaczać w ww zdaniu... ale poszłaś dobrym tropem tyle ,że niestety przerysowałaś to okrutnie...
                          Na końcu zdania które zacytowałas dałam uśmiechniętą buzię co świadczy o tym ,że pisałam pół żartem pół serio ale ty widze wziełas temat śmiertelnie powaznie... nie odpuszczasz a powinnas bo sie spalisz niedługo...

                          pozdrawiam i kończę tym samym ta wymianę zdań.
                          • matsuda Re: 10.01.11, 15:18
                            owszem, w psychologii istnieje pojęcie zafiksować, ale używał go Freud w kontekście seksualizmu, libida- no to pojechałaś...doucz się naprawdę dobrze radzę.
                            • sowa_hu_hu Re: 10.01.11, 15:27
                              matsuda napisała:

                              > owszem, w psychologii istnieje pojęcie zafiksować, ale używał go Freud w kontek
                              > ście seksualizmu, libida- no to pojechałaś...doucz się naprawdę dobrze radzę.


                              studiujesz psychologię że wiesz? bo ja akurat jestem na bieżąco.......... smile
                              • matsuda Re: 10.01.11, 15:30
                                i co w związku z tym?
                                • sowa_hu_hu Re: 10.01.11, 15:35
                                  nie za wiele ,poza tym żebyś sie tak nie podniecała i żeby ci sie nie wydawało ,że to tylko ty możesz mieć jedyną rację moja droga smile
                            • specjalniedla130xe Re: 11.01.11, 16:24
                              Najpierw piszesz: " Pomijając, że nie ma takiego słowa jak to wytłuszczone" (zafiksowana), potem, że jednak istnieje takie pojęcie w psychologii. No jakaś niespójność ci się tu wkradła, ale specjalnie dla ciebie: Słownik , Definicja 1 i Definicja 2
                              • matsuda istnieje ale w kontekście sexualności 12.01.11, 09:42
                                o czym juz było.
                                • specjalniedla130xe Re: istnieje ale w kontekście sexualności 12.01.11, 09:55
                                  li i jedynie? Zajrzyj w trzeci link...
                          • halapta Re: 10.01.11, 20:06
                            sowa_hu_hu napisała: > smile jesteś naprawdę zabawna.
                            > W języku psychologicznym używa się często słowa "zafiksować" i wcale nie musi o
                            > no oznaczać takich starsznych negatywizmów jakie ty masz w głowie... kobieto na
                            > prawde wrzuć na luz... nie będe ci dalej tłumaczyć cóż to mogło zonaczać w ww z
                            > daniu... ale poszłaś dobrym tropem tyle ,że niestety przerysowałaś to okrutnie.
                            > ..
                            > Na końcu zdania które zacytowałas dałam uśmiechniętą buzię co świadczy o tym ,ż
                            > e pisałam pół żartem pół serio ale ty widze wziełas temat śmiertelnie powaznie.
                            > .. nie odpuszczasz a powinnas bo sie spalisz niedługo...
                            >
                            > pozdrawiam i kończę tym samym ta wymianę zdań.
                            >


                            A "ciasnota umysłu" tez nie sugeruje uprzedzenia i chęci obrażenia czyichś uczuć religijnych?
                            Może wyłóż swoją etymologię tego wyrażenia, bo w obiegu ogólnym jest dość jednoznaczna.
                            Czytając twojego pierwszego posta w tym wątku ma się wrażenie, ze napisałaś to po to, żeby pokazać, patrzcie jacy zacofani ci katole, ja ich przewyższam rozumem o głowę.
                            Wiesz dla wielu kwestie wiary są bardzo poważne i nijak się nie da podejść do nich "pół żartem pół serio".
                            Następnym razem zanim zaczniesz jakiś temat pamiętaj: ze polityka i religia zawsze wywołują emocje w dyskutantach i nie dziw się, że ktoś zwraca ci uwagę, ze obrażasz jego uczucia.

                            Poza tym, zauważyłam, ze unikasz konkretniejszej dyskusji, strzelasz pustymi hasłami na oślep.
                            • sowa_hu_hu Re: 10.01.11, 20:16
                              halapta napisała:

                              > sowa_hu_hu napisała: > smile jesteś naprawdę zabawna.
                              > > W języku psychologicznym używa się często słowa "zafiksować" i wcale nie
                              > musi o
                              > > no oznaczać takich starsznych negatywizmów jakie ty masz w głowie... kobi
                              > eto na
                              > > prawde wrzuć na luz... nie będe ci dalej tłumaczyć cóż to mogło zonaczać
                              > w ww z
                              > > daniu... ale poszłaś dobrym tropem tyle ,że niestety przerysowałaś to okr
                              > utnie.
                              > > ..
                              > > Na końcu zdania które zacytowałas dałam uśmiechniętą buzię co świadczy o
                              > tym ,ż
                              > > e pisałam pół żartem pół serio ale ty widze wziełas temat śmiertelnie pow
                              > aznie.
                              > > .. nie odpuszczasz a powinnas bo sie spalisz niedługo...
                              > >
                              > > pozdrawiam i kończę tym samym ta wymianę zdań.
                              > >
                              >
                              >
                              > A "ciasnota umysłu" tez nie sugeruje uprzedzenia i chęci obrażenia czyichś uczu
                              > ć religijnych?
                              > Może wyłóż swoją etymologię tego wyrażenia, bo w obiegu ogólnym jest dość jedno
                              > znaczna.
                              > Czytając twojego pierwszego posta w tym wątku ma się wrażenie, ze napisałaś to
                              > po to, żeby pokazać, patrzcie jacy zacofani ci katole, ja ich przewyższam rozum
                              > em o głowę.
                              > Wiesz dla wielu kwestie wiary są bardzo poważne i nijak się nie da podejść do n
                              > ich "pół żartem pół serio".
                              > Następnym razem zanim zaczniesz jakiś temat pamiętaj: ze polityka i religia zaw
                              > sze wywołują emocje w dyskutantach i nie dziw się, że ktoś zwraca ci uwagę, ze
                              > obrażasz jego uczucia.
                              >
                              > Poza tym, zauważyłam, ze unikasz konkretniejszej dyskusji, strzelasz pustymi ha
                              > słami na oślep.
                              >


                              no i kolejna która wmawia jakies bzdety... z jednej laski o której napisałam dowiedziałąm sie że pogardzam wszystkim jak ty ich nazwałaś ,katolami.... po prostu masakra.... ale to jest tak jak ktoś robi wszystko żeby sie tylko przypieprzyć...
                              i tak dla mnie ta laska wykazywała się ciasnota umysłu bo potępiała wszystkich którzy myśleli inaczej niż ona ,ateistów ,ludzi innej wiary ,homosexualistów itd...
                              gdzieś ty dziewczyno wyczytała ,że ja pogardzam wszystkimi katolikami??? wyraźnie pisałam o katolikach których znam osobiście i o tym jaki oni mają stosunek do innych....
                              ślepa jesteś?
                              • halapta Re: 10.01.11, 20:28
                                No więc jaki był cel twojego posta? Bo ja widzę jeden: wyśmiać katoli, nie zastrzegłaś, że odnosi się tylko do tych pięciu / dziesięciu, których znasz osobiście.
              • vibe-b Kto ma ciasny umysl? 13.01.11, 22:02
                indigo_kid napisała:


                > Zaprawdę powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała] (Πέτρ&#
                > 959;ςwink, i na tej Skale (πέτραwink zbuduję Kościół mó
                > j, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego
                > ; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na zie
                > mi, będzie rozwiązane w niebie. (Mt 16, 18-19).


                Powtarzasz bezmyslnie co w katechizmie przeczytalas.
                A wystarczy samemu pogrzebac. Pierwszy lepszy (z googla) CALY werset Mateusza 16:18 po grecku brzmi tak:

                κἀγὼ δέ σοι λέγω ὅτι σὺ εἶ Πέτρος καὶ ἐπὶ ταύτῃ τῇ πέτρᾳ οἰκοδομήσω μου τὴν ἐκκλησίαν καὶ πύλαι ᾅδου οὐ κατισχύσουσιν αὐτῆς

                www.blueletterbible.org/Bible.cfm?b=Mat&c=16&v=18&t=MGNT#18

                Tak wiec petra jak widzisz jest z malej litery.
                Mam to szczescie ze mam Greka w gronie znajomych i on twierdzi, co nastepuje:
                po pierwsze
                πέτρᾳ oznacza rzeczywiscie skale- i prawidlowo jest napisana z malej litery
                Πέτρος oznacza imie meskie Petrus, Piotr, Peter, jest uzywane dzisiaj jak i dawniej
                po drugie
                Petra to rodzaj zenski, Petrus- meski. Nie ma wiec takiej mozliwosci by petra oznaczala to samo co Petrus.

                I kto tu ma ciasny umysl? Na pewno nie Sowa.
            • carmita80 Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 13:31
              sowa_hu_hu napisała:

              > No własnie ,skoro wiara jej jest nieaktualna to mam rozumiec ,że dawniej włąśni
              > e tak uważano? a skoro tak to coś sie zmieniło... ale kto to zmienił? Bo przeci
              > ez nie Bóg.... czyli co? wyznajemy przykazy i nakazy wymyślane przez ludzi tak
              > naprawde... nie przez Boga....

              Religia zostala stworzona przez czlowieka i na jego potrzeby.
            • kali_pso Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 19:35

              A ty co wierzyłaś do tej pory, że wszelkie zmiany w KK poprzedzone sa boską interwencją?
              • sowa_hu_hu Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 19:58
                smile nieeeeee ,podobnie jak nie wierze ze ludzie w piekle gotowani są w wielkim garze big_grin


                ale jak mogę stosowac się do przykazania o miłowaniu bliźniego swego tak nie mam zamiaru do tego o niemożności stosowania antykoncepcji ,uprawiania sexu przed ślubem itd... dla mnie to są po prostu wymysły klechów i tyle...
                • halapta Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 20:16
                  sowa_hu_hu napisała:

                  > smile nieeeeee ,podobnie jak nie wierze ze ludzie w piekle gotowani są w wielkim g
                  > arze
                  big_grin

                  I ty myślisz, ze My w to wierzymy? big_grin Jesteś coraz zabawniejsza big_grin
                  • sowa_hu_hu Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 20:22
                    halapta napisała:

                    > sowa_hu_hu napisała:
                    >
                    > > smile nieeeeee ,podobnie jak nie wierze ze ludzie w piekle gotowani są w
                    > wielkim g
                    > > arze
                    big_grin
                    >
                    > I ty myślisz, ze My w to wierzymy? big_grin Jesteś coraz zabawniejsza big_grin


                    A gdzie ja to napisałam??? że myśle , że wy w to wierzycie??? jesteś jakas nawiedzona słowo daje........ wnioski zajebiste - bravo!




                    >
                • szyszunia11 Re: apropos ciasnoty umysłu 11.01.11, 00:37
                  > ale jak mogę stosowac się do przykazania o miłowaniu bliźniego swego tak nie ma
                  > m zamiaru do tego o niemożności stosowania antykoncepcji ,uprawiania sexu przed
                  > ślubem itd... dla mnie to są po prostu wymysły klechów i tyle...
                  >

                  to podziwiamsmile bo bez porównania, ale to BEZ PORÓWNANIA prościej, jest powstrzymać się od seksu przed ślubem i pigułek tudzież prezerwatyw niż miłować bliźniego swego w rozumieniu ewangelicznym...
            • szyszunia11 Re: apropos ciasnoty umysłu 11.01.11, 00:34
              sowa_hu_hu napisała:

              > No własnie ,skoro wiara jej jest nieaktualna to mam rozumiec ,że dawniej włąśni
              > e tak uważano? a skoro tak to coś sie zmieniło... ale kto to zmienił? Bo przeci
              > ez nie Bóg.... czyli co? wyznajemy przykazy i nakazy wymyślane przez ludzi tak
              > naprawde... nie przez Boga....

              jeżeli wierzy w Boga, to jej wiara była, jest i będzie aktualnasmile natomiast co do pewnych kwestii niewyjaśnionych wprost na kartach Biblii, co do których nie mamy pewności jak się przedstawiają i poglądy na nie kształtowane są w dużej mierze przez pryzmat mentalności epoki - Kościół też rozeznaje i nieraz pomału i mozolnie dochodzi do prawdy.
    • lilly_about Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 13:21
      Uważam, że kwestie religijne to temat trudny, niejednoznaczny i wymagający wiedzy, żeby móc o nim rozmawiać. Chyba, że sprowadza się temat do istnienia diabełków i aniołków.
    • ihanelma Niebo by było strasznie puste ;-))) 10.01.11, 15:21
      No cóż, o specjalnym sektorze dla fanatycznych katolików z osobnym wejściem i bez wyjścia w niebie są brodate kawały wink)

      Trochę teorii
      www.katolik.pl/forum/read.php?f=1&i=101894&t=101845&v=f
      Wychodzi z tego, że właśnie ci "oświeceni" i zorientowani mają gorzej. Generalnie koncepcja grzechu jest taka, że im więcej świadomości i rozeznania, tym większy grzech. Także nie ma tak lekko, że się odspowiadasz i masz załatwione tongue_out
    • nellyssima Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 17:13
      Przez długi okres chciałam poznać dogmaty wiary, ale niestety kościół mi tego nie ułatwiał. I dlatego teraz wiara to dla mnie wiara, a kościół to kosciół. Tak po prostu. Dla niektórych z was wzięłam z ciastka te rodzynki, które mi smakował, może być i tak.
    • figrut Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 17:21
      Ona oczywiście głęboko wierząca. Dowiedziałam się o tej Pani (wi
      > ek ok 35l.) ,że ludzie którzy nie chodzą do kościoła ,nie praktykują po prostu
      > ,nie stosują sie do przykazów , nakazów itd... do piekła pójdą ,to samo sie tyc
      > zy dzieci nieochrzszczonych...
      Pani niech przeczyta Pismo Święte, a nie banialuki plecie.
    • ira_07 Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 17:58
      Ma prawo tak wierzyć. Niejeden ewageliczny protestant(podkreślam: niejeden, znaczy, nie wszyscy) uważa, że katolicy i prawosławni, a nawet inni protestanci, są niewierzący i pójdą do piekławinkCo dopiero ateiści.

      Pytam jej wprost czy naprawde ona uważa ,że Bóg
      > dokonuje takiej selekcji? Czy naprawde wierzy ,że dobry człowiek ale niepraktyk
      > ujący albo wyznający inną wiarę zostanie zesłany w czeluści...?

      Może tak uważać, ale tego nikt nie wie, tylko Bógwink Biblia mówi: "kto uwierzy i ochrzci się ten będzie zbawiony, kto nie uwierzy, będzie potępiony". Więc jeśli koleżanka kiedyś Biblię czytała, to ma silną podstawię twierdzić, ze niewierzący i innowiercy nie będą zbwaieni, bo zbawienie "nie z uczynków, by się ktoś tym nie chlubił".

      Dziś wśród katolików jest modna postawa, że do zbawienia trzeba być dobrym cżłowiekiem, że to wystarczy. Tylko nie ma to uzasadnienia w Biblii. Nie uważam, zeby to co mówiła świadczyło o ciasnocie jej umysłu. Po prostu jest chrześcijanką i wodocznie czytała Biblię. Co do niepraktykujących kwestia sporna, co to dla niej znaczy praktykować. Czy tylko chodzić do kościoła, czy po prostu żyć wiarą. Samo chodzenie do kościoła to jeszcze nie wiara, wiara bez uczynków jest martwa.
      • sowa_hu_hu Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 18:06
        dla mnie ta ciasnota nie wynika z tego, że ktoś mocno wierzy... ale z tego jak taka dana osoba potępia osoby innego wyznania... prawie ,że jad jej ściekał z ust... znam natomiast dziewczyne naprawde bardzo religijną ale przy tym tak otwartą i tolerancyjną która nigdy mnie nie potępiła mimo iz w jej mniemaniu nie postępowałam prawidłowo...
        ja szanuję ludzi róznych wyznań... taka laska niestety nie - i dlatego uważam że umysł ciasny ma ,zamknięty po prostu na innych ludzi...
        • ira_07 Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 19:30
          ale z tego jak
          > taka dana osoba potępia osoby innego wyznania... prawie ,że jad jej ściekał z u
          > st...

          A, chyba, ze tak, to się zgadzam. Co innego wierzyć w Boga, co innego bawić się w Boga i ludzi potępiać.

      • figrut Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 18:07
        > Dziś wśród katolików jest modna postawa, że do zbawienia trzeba być dobrym cżło
        > wiekiem, że to wystarczy. Tylko nie ma to uzasadnienia w Biblii.
        "Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem; abyście się i wy wzajemnie miłowali"
        >Biblia mówi: "kto uwierzy i
        > ochrzci się ten będzie zbawiony, kto nie uwierzy, będzie potępiony".<
        ''Kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie, kto nie zbiera ze mną, rozprasza. Dlatego mówię wam: Wszystkie grzychy i bluźnierstwa będą ludziom wybaczone, ilekroć tylko by je wypowiadali, ale jeśli ktoś zbluźni przeciwko Duchowi Świętemu nie dostąpi przebaczenia, lecz winien jest grzechu wiekuistego''.
        • ira_07 Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 19:36
          No i...? Nic się nie wyklucza. Odpuszczenie grzechów mamy w Chrystusie. To nie wyklucza się z potępieniem ludzi odrzucających Chrystusa. Spojrzyj na Ewangelię jako całość. Wiara, jako konieczna do zbawienia, jest często podkreślana.

          Przykazanie miłości też niczego, z tego co napisałam, nie wyklucza. "Kto mówi, że wierzy, a ma w nienawiści brata swego, ten kłamie": cytat może niedokładny, ale sens ten sam. Dobre uczynki, miłość bliźniego, mają być dla wierzącego owocami wiary, nie "kupieniem" zbawienia.

          Wg Biblii to Bóg zbawia, swoją łaską. Człowiek nie może zasłużyć na zbawienie swoim życiem, uczynkami, pokutami itp. Dlatego, modne ostatnio myślenie, że "trzeba być dobrym człowiekiem" jest niebiblijne.



          • ira_07 Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 19:38
            Dlatego, modne ostatnio myślenie,
            > że "trzeba być dobrym człowiekiem" jest niebiblijne.
            >

            Chodzi oczywiście o kwestię zbawienia. Bóg nie zbawia za uczynki i bycie dobrym, Bóg zbawia z łaski przez wiarę.
            • echtom Re: apropos ciasnoty umysłu 11.01.11, 09:16
              > Bóg nie zbawia za uczynki i bycie dobrym, Bóg zbawia z łaski przez wiarę.

              No ale jeżeli ktoś nie wierzy, kwestia zbawienia powinna być mu obojętna, prawda? A dobre uczynki przynajmniej tu na ziemi się przydadzą wink
          • figrut Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 19:51
            "Kto mówi,
            > że wierzy, a ma w nienawiści brata swego, ten kłamie": cytat może niedokładny,
            > ale sens ten sam. Dobre uczynki, miłość bliźniego, mają być dla wierzącego owoc
            > ami wiary, nie "kupieniem" zbawienia.
            W Biblii jest mowa o tym, że drzewo które nie daje owoców ma być wyrwane z korzeniami i rzucone w ogień, a więc wiara bez owoców nie prowadzi do zbawienia. Jest jednak jeszcze przypowieść o pracownikach (zdaje się winnicy), którym właściciel oferuje taką samą zapłatę niezależnie o tego, ile czasu o końca dnia pracowali, a więc każdy ma obietnicę zbawienia, o ile zdąży na nie choć trochę popracować.
            • ira_07 Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 20:21
              Na zbawienie nie można zapracować. Jeśłi by tak było to po co krzyż Jezusa? Myśl co chcesz, mnie nie przekonasz.
    • wrednadziewucha Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 19:47
      Przerażające jest to, że młodzi ludzie (20-25 lat) są fanatykami źle pojętej pobożności, najbardziej zaściankowej i zakłamanej. Przykład? Studiuję z dziewczyną która podczas zajęć składających się z otwartej dyskusji na kontrowersyjne tematy zawsze mówi: nie, bo nie. bo to jest złe. Bo Bóg nie pozwala na związki homoseksualne, bo seks przed ślubem jest zły, prezerwatywa, masturbacja-o, zgrozo! Żadnej próby zrozumienia tej drugiej strony. Ty sztański pomiocie, jak śmiesz mieć inne zdanie? Będąc w domu u narzeczonego podłsuchałam jak przyszła szwagierka (24) mówiła o jakimś obrzędzie pogrzebowym ("no, bo jak ktoś ma na przykład siostrę która nie chodziła do kościoła, to wiadomo że ona do nieba nie pójdzie, no bo jak? To wtedy przychodzi się do domu i się modli grupą przez całą noc żeby jej pan Bóg wybaczył). Są tacy młodzi ludzie, z nich powstanie nowa generacja moherów. Generacja JP2? Wolne żarty. "Jezus nie chce żebyśmy uprawiali seks przed ślubem". Jezusa to mało obchodzi, chyba ważniejsze jest żeby nie krzywdzic bliźnich, nie zabijać i nie bluźnić, prawda?

      Uważam się za głęboko wierzącą osobę, przestzregam Dekalogu, modlę się i nie działam przeciwko bliźnim, wierzę w Boga, ale to wcale nie oznacza że bluźnie na wyznawców innej wiary. Wręcz przeciwnie, interesują mnie inne wyznania,clue tego wszstkiego szukam gdzieś indziej. Jestem dobrym człowiekiem i wierzę w życie wieczne, choć bzykam się bez ślubu, nie chodzę do kościoła, popieram homoseksualistów, stosuję antykoncepcję i czasem nawet sama ze sobą... Taką mnie Bóg stworzył.


      Streżcie się młodych moherów, dobrze się maskują!
      • kali_pso Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 20:00

        Studiujesz teologię?
      • sowa_hu_hu Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 20:01
        wrednadziewucha napisała:

        > Przerażające jest to, że młodzi ludzie (20-25 lat) są fanatykami źle pojętej po
        > bożności, najbardziej zaściankowej i zakłamanej. Przykład? Studiuję z dziewczyn
        > ą która podczas zajęć składających się z otwartej dyskusji na kontrowersyjne te
        > maty zawsze mówi: nie, bo nie. bo to jest złe. Bo Bóg nie pozwala na związki ho
        > moseksualne, bo seks przed ślubem jest zły, prezerwatywa, masturbacja-o, zgrozo
        > ! Żadnej próby zrozumienia tej drugiej strony. Ty sztański pomiocie, jak śmiesz
        > mieć inne zdanie? Będąc w domu u narzeczonego podłsuchałam jak przyszła szwagi
        > erka (24) mówiła o jakimś obrzędzie pogrzebowym ("no, bo jak ktoś ma na przykła
        > d siostrę która nie chodziła do kościoła, to wiadomo że ona do nieba nie pójdzi
        > e, no bo jak? To wtedy przychodzi się do domu i się modli grupą przez całą noc
        > żeby jej pan Bóg wybaczył). Są tacy młodzi ludzie, z nich powstanie nowa genera
        > cja moherów. Generacja JP2? Wolne żarty. "Jezus nie chce żebyśmy uprawiali seks
        > przed ślubem". Jezusa to mało obchodzi, chyba ważniejsze jest żeby nie krzywdz
        > ic bliźnich, nie zabijać i nie bluźnić, prawda?
        >
        > Uważam się za głęboko wierzącą osobę, przestzregam Dekalogu, modlę się i nie dz
        > iałam przeciwko bliźnim, wierzę w Boga, ale to wcale nie oznacza że bluźnie na
        > wyznawców innej wiary. Wręcz przeciwnie, interesują mnie inne wyznania,clue teg
        > o wszstkiego szukam gdzieś indziej. Jestem dobrym człowiekiem i wierzę w życie
        > wieczne, choć bzykam się bez ślubu, nie chodzę do kościoła, popieram homoseksua
        > listów, stosuję antykoncepcję i czasem nawet sama ze sobą... Taką mnie Bóg stwo
        > rzył.
        >
        >
        > Streżcie się młodych moherów, dobrze się maskują!




        big_grin
      • reszka2 Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 20:27
        Szanuj pobożność innych, jakkolwiek dziwna się może ci się wydać. Każdy ma swoją ścieżkę do Boga, a twoja może się wydać innym równie dziwna lub kontrowersyjna jak ich - tobie.
        Nie rozumiem głębokiego przekonania pobrzmiewającego z twojej pisaniny - że szczere bzykanie się bez ślubu jest lepsze niż przekonanie o zakazie bzykania się przed ślubem.
        Masz tak samo jak twoje młode mohery i tak samo jak sowa i koleżanki sowy głębokie niedostatki w wiedzy na tematy religijne - typowy miszmasz umysłowy. Tak samo jak twoje przyjaciółki moherowe jesteś zafiksowana na jednej wersji - w twoim pojęciu lepszej niż tej drugiej strony, wbrew głoszonej otwartości. Tak samo jak one pływasz po wierzchu jak końskie jabłko w wodzie. Zdumiewające, że twoja otwartość dotyczy wielu opcji, za wyjątkiem jednej.
        Owszem, nie trzeba mieć ślubu, przedślubnej abstynencji, tzw. chodzenia do kościoła żeby być dobrym człowiekiem. Ale jeżeli ktoś się definiuje jako wyznawca jakiegoś rodzaju wiary, to przyjmuje ją lub odrzuca, ale nie wydziobuje co bardziej wygodne kąski. Bądźcie zimni albo gorący, zaś letnich wypluję z moich ust - słyszałaś kiedyś coś takiego?
        • wrednadziewucha Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 21:03
          > Szanuj pobożność innych, jakkolwiek dziwna się może ci się wydać. Każdy ma swo
          > ją ścieżkę do Boga, a twoja może się wydać innym równie dziwna lub kontrowersyj
          > na jak ich - tobie.
          > Nie rozumiem głębokiego przekonania pobrzmiewającego z twojej pisaniny - że szc
          > zere bzykanie się bez ślubu jest lepsze niż przekonanie o zakazie bzykania się
          > przed ślubem.

          Pewnie ze tak, jeno ja nie indoktrynuję reszty społeczeństwa! Nie chodzi o ludzi wierzących ogólnie, tylko o to, że niektórzy gnoją tych, którzy inaczej żyją! Wiara to osobista sprawa, jak można sądzić ludzi po tym, ile chodzą do kościoła itp? Niech oni robią tak jak chcą, ja zrobie i tak po swojemu i jestem w zgodzie ze swoim sumieniem. Jeżeli jedyne co dostrzegasz w mojej pisaninie to bzykanie przed ślubem ,to trudno. Nie taki był przekaz.


          Co do dziobania: ja nie wybieram sobie z religii to co mi się podoba. W sumie nawet nie jestem praktykującą katoliczką. Po prostu wierzę w Boga i szukam własnego sposobu na wyrażanie tej wiary. Bez kadzidła, złotej kopuły i prania ludziom mózgów. Bo większość tych wojujących katoli bardziej uważa doktryny niż własne sumienie.
        • szyszunia11 Re: apropos ciasnoty umysłu 11.01.11, 00:42
          reszka2 napisała:

          > Szanuj pobożność innych, jakkolwiek dziwna się może ci się wydać. Każdy ma swo
          > ją ścieżkę do Boga, a twoja może się wydać innym równie dziwna lub kontrowersyj
          > na jak ich - tobie.

          O! dokładnie!! nie wolno pogardzać pobożnością innych, choćby wydawała się infantylna czy wręcz głupia. Kiedyś ktoś powiedział coś w tym stylu, że być może na różańcu "klepanym" w kościele przez moherową babcie, co sąsiadkę zaraz po mszy obgaduje - trzyma się Twoje życiesmile z pogardą dla czyjejś wiary trzeba bardzo ostrożniesmile
          • cherry.coke Re: apropos ciasnoty umysłu 11.01.11, 00:51
            szyszunia11 napisała:

            > O! dokładnie!! nie wolno pogardzać pobożnością innych, choćby wydawała się infa
            > ntylna czy wręcz głupia. Kiedyś ktoś powiedział coś w tym stylu, że być może na
            > różańcu "klepanym" w kościele przez moherową babcie, co sąsiadkę zaraz po mszy
            > obgaduje - trzyma się Twoje życiesmile z pogardą dla czyjejś wiary trzeba bardzo
            > ostrożniesmile

            Serio uwazasz, ze twoj Bog uzaleznia kwestie ludzkiego zycia od wyklepanego przez kogos rozanca?
            Mocna proba uczynienia religii jeszcze mniej atrakcyjna smile
            • szyszunia11 Re: apropos ciasnoty umysłu 11.01.11, 01:01
              cherry.coke napisała:

              > szyszunia11 napisała:
              >
              >
              > Serio uwazasz, ze twoj Bog uzaleznia kwestie ludzkiego zycia od wyklepanego prz
              > ez kogos rozanca?
              > Mocna proba uczynienia religii jeszcze mniej atrakcyjna smile

              ani mi przez myśl nie przyszło "czynić" (??) religię mniej czy bardziej atrakcyjną. Dla mnie atrakcyjny i to bardzo jest Bóg, nie religiasmile a Jemu nei trzeba robić PR-u.
              Uważam, że Bóg dopuścił człowieka do współpracy z Sobą w działaniu w świecie, w ludziach. Także np. przez modlitwę. I może właśnie taka najuboższa (także w sensie intelektualnym - no bo intelektu brak...) "wyklepana" (bo może pani po prostu nie umie inaczej, tak ją od dziecka we wsi uczono, nie słyszała o Namiocie Spotkania Blachnickiego, o medytacji ignacjańskiej ani o Lectio Divina) modlitwa może się nieraz Bogu bardziej podobać, niż coś, co nam - estetom i ludziom ceniącym walory umysłu - zdecydowanie bardziej przypadłoby do gustu, ale jest pięknie utytłane w pyszesmile To taka przypowiastka z morałem była - a morał - nie pogardzaj niczyja wiarą.
              • cherry.coke Re: apropos ciasnoty umysłu 11.01.11, 01:10
                Wszystko pieknie i szczytnie, tylko nie odpowiedzialas na moje pytanie smile
                • szyszunia11 Re: apropos ciasnoty umysłu 11.01.11, 01:40
                  cherry.coke napisała:

                  > Wszystko pieknie i szczytnie, tylko nie odpowiedzialas na moje pytanie smile

                  Bardzo szczytnie i wzniośle, nieprawdaż?wink
                  co do Twojego pytania: w rozumieniu takim, jakie jest zaprezentowane w Twoim pytaniu - nie sądzę. (Pan Bóg: "co my tu mamy - ahhhha - jakiś ludzi się po świecie telepie. No dobra, jak tamta babulka odklepie 3 dziesiątki, to dam mu spokój. Ale jak mniej - to dam mu w czapę"). Natomiast w innym rozumieniu - myślę, że w jakiś sposób tak. Wierzę, że modlitwa ma moc, że Bóg upodobał sobie przez nią współpracować z człowiekiem i może ona wyprosić np. łaskę nawrócenia - czyli życiesmile myślę też, że modlitwa może przybliżać Królestwo Boże na świecie, czyli realizowanie się Jego planów w życiu poszczególnych osób - na najróżniejsze sposoby. Ale clue tych rozważań jest takie, że wpływ na losy świata może mieć zarówno modlitwa uczonego mnicha - ascety z pustelni jak i - czy nam się to podoba czy nie (mi osobiście nie bardzowink) - moherowej babcismile
        • wierzba_b Offtopic: 13.01.11, 22:58
          Reszka, dziękuje za inspirację intelektualną wink Miło sobie czasem zajrzeć do Kopalińskiego i czegoś nowego się dowiedzieć wink
      • morgen_stern Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 20:31
        Cytat> Streżcie się młodych moherów, dobrze się maskują!

        Ament!
      • echtom Re: apropos ciasnoty umysłu 11.01.11, 09:24
        > Streżcie się młodych moherów, dobrze się maskują!

        Chyba nie są takim strasznym zagrożeniem - zdecydowanie częściej obserwuję u młodych ludzi postawy hedonistyczne niż moherowe wink
    • memphis90 Re: apropos ciasnoty umysłu 10.01.11, 23:56
      A ja na religii dowiedziałam się, że jedna kobieta chciała sobie zrobić skrobankę. I że wprowadzili jej do macicy bąbel powietrza, głowa dziecka weszła w ten bąbel i płód zaczął płakać. A jak mężczyzna jest alkoholikiem, to jest to wina żony, bo mu na pewno nie pozwalała palić w mieszkaniu przy dziecku i biedak musiał chodzić palić do baru, co wpędziło go w szpony nałogu. I jeszcze parę innych rzeczy. To sprawiło, że straciłam zaufanie do KK i prawd objawionych, które głosi.
      • cherry.coke Re: apropos ciasnoty umysłu 11.01.11, 00:35
        memphis90 napisała:

        > A ja na religii dowiedziałam się, że jedna kobieta chciała sobie zrobić skroban
        > kę. I że wprowadzili jej do macicy bąbel powietrza, głowa dziecka weszła w ten
        > bąbel i płód zaczął płakać. A jak mężczyzna jest alkoholikiem, to jest to wina
        > żony, bo mu na pewno nie pozwalała palić w mieszkaniu przy dziecku i biedak mus
        > iał chodzić palić do baru, co wpędziło go w szpony nałogu. I jeszcze parę innyc
        > h rzeczy. To sprawiło, że straciłam zaufanie do KK i prawd objawionych, które g
        > łosi.

        Moge to jedynie podsumowac soczystym ateistycznym "O Chryste" :o
    • ylunia78 powiem tak... 11.01.11, 00:00
      jestem katoliczką,chodzę do kościoła co niedziela i święta.Wiem,że nie przestrzegam 10 przykazań,jestem grzesznikiem,ale...w Boga wierzę.Nie neguję innych religii,nie neguję innowierców,bądź ateistów.Mam przyjaciół,od serca,co wołami do kościoła nie zaciągniesz,swoje zdanie mają,ateistami nie są,bardziej realistamismile Ale ludzie tak wspaniali,że żadnego innego katolika o tak wielkim sercu nie znam.I wiecie co?Jego wzięłam na chrzestnego mojego dziecka.Myslałam,że sie nie zgodzi,"robiłam w pory"przed zapytaniem jego o to,ale się zgodziłsmileChciałam tylko,że gdyby mnie zabrakło,to nie widziałam nikogo bardziej odpowiedzialnego i cudownego człowieka na ojca chrzestnego jak mojego przyjaciela.Więc nie wiara świadczy o SAMYM człowieku.Tylko jego serce-moim zdaniem.
    • szyszunia11 Re: apropos ciasnoty umysłu 11.01.11, 00:29
      sowa_hu_hu napisała:

      >
      > W mojej ex pracy rozmawiałam z jedną laską ,akurat weszło na temat związków ,pó
      > źniej wiary... Ona oczywiście głęboko wierząca.

      hmm, osobliwe, u mnie w ostatniej pracy bycie głęboko wierzącym bynajmniej nei należało do sfery rzeczy oczywistych... no, chyba, że w jakiejś kościelnej instytucji pracujecie.
    • ma_dre Re: apropos ciasnoty umysłu 11.01.11, 15:40
      e tam, w Polsce to chociaz ludzie wiedza, ze te siedem dni stwarzania swiata to metafora, w USA ponoc wiekszosc ludzi to kreacjonisci... Takim to dopiero wytlumacz to i owo uncertain
    • a_weasley A co z Biblią? 24.02.11, 09:31
      Powoływano się tu na Katechizm Kościoła Katolickiego, jedna z dyskutantek, OIW niewierząca, pouczała, że bohaterka relacji Sowy nie uważa na kazaniach, a co nam na ten temat mówi podstawowe źródło wiedzy o woli i zamiarach Tego, Który Jest?

      Potępienia niemowląt czy nawet limbus puerorum, czyli miejsca, w którym nie jest ani dobrze, ani źle, w istocie z Biblii wyczytać nie można.
      Natomiast dla ludzi, którzy świadomie Boga odrzucają, nie ma w Biblii dobrych wiadomości.

      A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników,
      guślarzy, bałwochwalców i wszelkich kłamców:
      udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką.
      To jest śmierć druga".

      (Ap 21:8)

      Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony.
      (Mk 16:16)

      On jest kamieniem, odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła. I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni".
      (Dz 4:8-9)

      Oczywiście jest coś takiego jak nawrócenie w ostatniej godzinie, jest niezmierzone miłosierdzie Boże, więc nie można z całą pewnością powiedzieć, że z człowiekiem, o którym wiemy, że za życia Boga odrzucił, teraz Bóg nie chce miec nic wspólnego - ale, oględnie mówiąc, gwarancji zbawienia nie ma.
      Może się komuś to nie podobać, ale albo się w Boga nie wierzy, albo się w Niego wierzy - a wtedy trzeba przyjąć do wiadomości, że to On ustala reguły gry. Bóg, któremu człowiek dyktuje, co powinien, a czego nie powinien, to nie jest Bóg, tylko jakaś popierdółka, jakiś Bóg na miarę naszych możliwości, urzeczywistnienie zdania Marka Twaina, że Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo, a teraz człowiek odpłaca mu tym samym.

      > Jeśli ten Bóg rzeczywiście taki... to marny mój los wink

      Dz 16:31
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka