jolusia20
14.01.11, 09:02
Wiele tu już było wątków na temat przedszkoli. Ja generalnie nic nie mam do przedszkola moich dzieci, nie przeraża mnie nutella czy słodki jogurt raz na jakiś czas itp, chociaż rzeczywiście wolałabym, żeby jej nie było. Ostatnio znajomy męża opowiadał co jemu się przydarzyło w przedszkolu, na szczęście w innym niż to, do którego posyłam dzieci i to naprawdę mnie zszokowało.
Znajomy męża pierwszy raz przyprowadził dziecko do przedszkola, więc odprowadzili go do przedszkola razem z żoną, zostawili w sali i zostali na korytarzu, żeby przekonać się czy dziecko nie będzie płakało itp. W sali nic się nie działo, tzn,. nic nie było słychać, ale czekali nadal. Trudno sobie wyobrazic ich zdumienie, gdy zobaczyli sowje dziecko przyprowadzane z podwórka przez obcego człowieka drzwiami wejściowymi do przedszkola. Okazało się, że dziecko poszło do toalety, otworzyło lub zastało otwarte okno i wyszło na zewnątrz. Zauważył to przechodzący obok przedszkola przypadkowy mężczyzna i na szczęście odprowadził go z powrotem.