Pokłóciłam się dziś tak dosyć porządnie z moim M. Jak zadko kiedy bywa, przysnęło mi się w dzień. I chyba ta kłótnia udzieliła mi się. Sen miałam piękny, mój "były" (chyba coś jeszcze do niego czuję) w pełnej okazałości, chętny na wszelkie pieszczoty, a ja ... nie mogłam!!! Nie zdradziłam męża, choć bardzo w tym śnie chciałam. Nie dałam rady. Jestem na siebie potwornie zła. A taki miły miał być dzień:p A tu ani na jawie ani we śnie nic mi nie wyszło