Dodaj do ulubionych

Religia - problem z katechetką, przesadzam?

09.02.11, 17:34
Zatrzęsło mnie dziś kolejny raz i jestem zła, rozgoryczona i jest mi przykro. Sama nie wiem...
Moje dziecko jest niepełnosprawne ( autuzm ) i jest w szkole integracyjnej, w pierwszej klasie. Uczęszcza sobie na religię ( mam wrażenie, że już nie długo... ) i z tym mam problem.
Syn oprócz "klasycznych" problemów autysty ma ogromne problemy manualnie i z koncentracją. Jesli sam miałby odrabiać lekcje, na pewno by ich nie zrobił. Wszyscy to rozumieją oprócz, jak mi się wydaje, siostry katechetki ( czy jak ona się nazywa )
Dostają do domu prace do narysowania. Co tu kryć - syn sam nic nie narysuje, jesli temat jest abstrakcyjny ( typu jak pomagamy bliźnim ) bo nie umie, nie rozumie a poza tym jest tak niekreatywny, że moja pomoc jest niezbędna. Ma także problem z pisaniem i rysowaniem - odrabianie zadań z polskiego jest długotrwałe i czasochłonne. Zatem pomagam mu. Żeby było jasne - nie wyręczam. Pomagam, ułatwiam. Tkwię nad głową i zmuszam do pisania po 10 razy w linijkach ( ścieram jak jest źle ) rysujemy na brudno, rysujemy przy uźyciu ekierki itp.
Zmuszam do kolorowania , pomagam dobierać kolory i gdy do pokolorowania jest duża przestrzeń na ten sam kolor często biorę jego rękę w swoją rękę i razem ciągniemy kredkę. W szkole wiadomo - nikt go tak nie przypilnuje jak ja, więc syn nie raz ogranicza się do rysowania byle jak i kolorowania na zasadzie postawienia dwóch kresek. A potem przychodzi do domu i poprawiamy.... Nie wiem, czy dobrze robię, robię najlepiej jak umiem, nikt mi w tym nie pomaga i widzę, że jest co jakiś czas trochę lepiej więc uważam, że to co robię ma sens. Probelm w tym, że siostrzyczka ma odmienne zdanie.
Syn przy jednej z pierwszych prac ( do pokolorowania rysunek w domu ) dostał zamiast oceny wpis " 5 dla mamy" chociaż to on kolorował - a ja stałam jak kat nad dobrą duszą pilnując : tu jeszcze białe miejsce. Lżej kredkę. Mocniek kredkę przyciśnij. Fakt - dziecko przypilnowane i dużo czasu nam to zajęło, ale praca różni się od tych robionych na lekcji.
Następna sprawa. Mieli w szkole narysować stół przygotowany do wizyty duszpasterskiej. Na białym obrusie Pismo Święte, krzyż, dwie świece i centralnie na środku.... koperta. Jestem osobą niewierzącą i nigdy u nas w domu księdza nie było więc byłam ciekawa, skąd syn wziął pomysł z kopertą... Po rozmowach z rodzicami okazało się, że siostrzyczka narysowała tak na tablicy i kazała przerysować. Trafiło mnie, kopertę wymazałam, dziecko było z lekka zakręcone. PO przedostatniej katechezie przyszedł do domu z informacją, że siostra zwracała mu uwagę, że ma następną pracę przez mamę rysowaną ( tu akurat ciekawostka, bo częśc narysował sam w szkole, a w domu tylko pomalował tło ) ale dziś wrócił z wpisem " To nie jest praca dziecka" po9d pracą domowa. Przyznaję: pomogłam. Mieli narysować "czy miłośći" dla syna to abstrakcja a siostra nie wyjaśniła, co ma na myśli. Narysowaliśmy chłopca karmiacego ptaszki w karmniku. "Darmową restaurację dla ptaszków" narysował syn korzystając z ekierki i sam pokolorował. Naszkicowałam mu chłopca - bo on nie umie, nie umie i już! Którego on pokolorował i pomogłam mu pokolorowac tło - trzymałąm go za dłoń, bo nie dałby rady sam tyle posmarować. Zajęło mi to dużo czasu siły i jemu też. Byliśmy zadowoleni. Tymczasem taka notatka, podczas gdy dzieci podostawały oceny. Dodatkowo siostra zmusiła go do rysowania nowej pracy domowej - narysował to, z czym walczę - ostatnio ma manię rysownania samych wieżowców.
Jestem zdrowo wkurzona i zastanawiam się, gdzie siostrzyczka ma aureolkę bo tylko istoty wyższe wiedzą, co w domu robię a nie siostrzyczka. Nie wie, ile pracy mnie to kosztuje i publicznie mnie dyskredytuje, moje decyzje, moją pomoc w oczach innych i mojego dziecka.
Jutro też jest religia i mam ochotę jej nagadać, żeby się douczyła, co to jest autyzm i co to jest indywidualizacja pracy i podejście do dziecka.
Obserwuj wątek
    • amoreska Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 17:40
      Jesteś osobą niewierzącą, a chcesz, by dziecko uczęszczało "SOBIE" na religię?
      • sowa_hu_hu Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 17:45
        amoreska napisała:

        > Jesteś osobą niewierzącą, a chcesz, by dziecko uczęszczało "SOBIE" na religię?


        Chyba nie tego tyczył się problem???

        Ja też nie jesem super wierząca ,tak naprawde to ciągle rozważam kwesie wiary... ale moje dziecko chodzi na religie bo chce. I uważam ,że o dla niego dobre ,uczy sie wielu ważnych rzeczy ,nie czuje sie wyobcowany.


        Do autorki

        Ja poszłabym do siostry i porozmawiała... Nie bardzo rozumiem jak można wymagac od dziecka rozwiązywania takich zadań ,skoro ono nie jest w stanie sobie ego wyobrazić a tym bardziej przenieść na papier uncertain
      • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 17:48
        A co ma jedno do drugiego? I w ogóel co to znaczy "sobie"?
        Nie kradnę, szanuję mamusię i tatusia, jestem wychowana w obrządku katolickim - to, że nie wierzę to wynik moich dorosłych i świadomych decyzji, nie wiem, jak się potoczy życie mojego dziecka dlatego teraz decydowałam za niego - ma w najbliższym otoczeniu osoby wierzące i uczęszczające do kościoła.

        Tak sobie nie pisz - bo nie ma sensu.
        • lykaena Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 12:07
          agnieszkatk napisała:
          " I w ogóel co to znaczy "sobie"? "

          W swoim pierwszym poście napisałaś ,że dziecko uczęszcza sobie na religię.... - więc chyba wiesz co to znaczy ?!
          • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 12:21
            Sobie uczęszcza. Nie mnie. Nie na zasadzie "tak sobie z braku laku" , jak wg mnie wyplywało z kontekstu wypowiedzi.
            "Sobie" użyte z znaczeniu zaimka zwrotnego, wskazujący na to że podmiot jest jednocześnie odbiorcą i wykonawcą czynności. Ale możesz to jeszcze odczytywać jako przyjemność płynącą z wykonania tej czynności.

            Nie krzycz do mnie, nie przywiązywałam wagi do każdego jednego słowa, które tu napisałam, a tamtą wypowiedż odebrałam w innym kontekście.
    • sarah_black38 Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 17:41
      Jesteś niewierząca i dziecko posyłasz na katechezę?
      • anorektycznazdzira Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 17:45
        standardowe "mądre pytanie", może ojciec dziecka jest wierzący i sobie życzy?
        • amoreska Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 17:56
          Fakt, może ojciec dziecka sobie życzy.
          Spytałam, ponieważ w wątku Triss o dziecku biernie uczestniczącym w katechezie wbrew zakazowi rodziców, padło stwierdzenie, że 6-7 latek jest za mały, by samodzielnie podjąć decyzję o uczęszczaniu bądź nieuczęszczaniu na religię - w związku z tym chciałam poznać zdanie autorki wątku w tej sprawie.
          • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 18:09
            Fakt, prawie ośmiolatek jest za mały na taką decyzję - w związku z tym ja podjęłam ją za niego, poczynając od sakramentu chrztu. Nie wiem, ile z tego rozumie i czy ma taką potrzebę - na razie chce chodzić na religię i do kościoła, więc nie widzę powodu do zabraniania tego. Łatwiej mi zresztą posłać go ( tak jak łatwiej było ochrzcić ) niż tego nie zrobić i kiedyś usłyszeć, że z powodu moich nietrafionych wyborów czegoś tam nie będzie mógł.
            Moja rodzina i rodzina ojca syna jest wierząca i praktykująca. A ja nie wygłaszam żadnych herezji w tym zakresie.
            Ale uważam, że to nie jest najważniejsze i istotne w tej sytuacji.
            • cel55 Na temat 09.02.11, 23:05
              Nie przesadzasz, wskazana rozmowa z katechetką,
              w książce do religii w 1klasie są na przykład krzyżówki i takie tam do napisania, podczas gdy dzieci dopiero poznają litery, więc dla mnie jest to praca plastyczna a nie pisanie.
              Mój pierwszoklasista tez przyniósł uwagę, że ma samodzielnie odrabiać religię, a że jest słaby w rysowaniu i do tego leniwy, to odstawia szkice w 5 minut, ale sam.
              Nie znaczy to, że nie odrabiam z Nim lekcji, ale ciągłe uwagi od katechetki (świeckiej) :nie miał książki(miał w torbie), źle pokolorował, nie był zainteresowany lekcją... sprawiły, że nie chce Mu się starać i mnie też nie. Z Angielskim i zintegrowanym nie mamy problemu.
              Wracając do dziecka autorki, dziecko autystyczne nie rozumie zachowania Pani, nie powie Mu: wiesz synku, Pani miała zły dzień, chodzisz to musisz się dostosować;
              Dziecko zdrowe rozumie reguły panujące w szkole i konsekwencje swoich działań, autysta niekoniecznie i wiem o czym piszę, bo trafiły się nam "tylko"cechy autystyczne u drugiego dziecka.
              Proponuję rozmowę z wychowawczynią, pedagogiem, dyrektorem, możesz zacząć od katechetki jeżeli w Twojej ocenie rokuje. Zabieranie dziecka z religii nie jest rozwiązaniem, zwłaszcza, że jest to szkoła integracyjna i dziecko jest we właściwym miejscu, czego nie można powiedzieć o katechetce.
              Pozdrawiam

          • aneta-skarpeta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 11:44
            padło stwierdzenie, że 6-7 latek jest za mały, by samo
            > dzielnie podjąć decyzję o uczęszczaniu bądź nieuczęszczaniu na religię

            ja osobiscie nie mam problemow z religia, choc sami nie zyjemy w duchu katolickim- choc z domu jestesmy katolikami

            ale uwaga uwaga

            moj syn jako 8latek sam zaczął sie modlić, gania nas za wzywanie Pana Boga nadaremnosmile i jest dzieki temu bardzo grzeczny

            jedyna wada tej sytuacji, ze musimy chodzic co tydzien do koscioła z nim- ale chodzimy na zmianęsmile

            ale spię po nocach i nie mam z tym problemów- bedzie starszy to zobaczy jak chce życ- to mu nie szkodzi, wiec niech chodzi

            co do autorki

            ja bym porozmawiała z siostrą i to powaznie, ale na spokojnie i twardo.

            Moj syn jest zdrowy i nawet zdolny, ale przy niektorych pracach domowych trzeba mu pomoc- w bardzo podobny sposob jak Ty, tylko mnie intensywnie- wiec doskonale rozumiem co robisz

            jesli by sprawa nie odniosła skutku to bym napisała list do dyrekcji, porozmawiała- zalezy jaka dyrekcja i powiedziała dokładnie to co nam napisałaś
            • lacitadelle Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 11:50
              > Moj syn jest zdrowy i nawet zdolny, ale przy niektorych pracach domowych trzeba
              > mu pomoc- w bardzo podobny sposob jak Ty, tylko mnie intensywnie- wiec doskona
              > le rozumiem co robisz

              Kobiety, dziecko naprawdę nie musi mieć piątek ze wszystkich przedmiotów, oczywiście trzeba mu pomagać w pracach domowych, ale nie robić je za niego, a już szczególnie rysunki to nie jest umiejętność konieczna do życia czy zdania matury i ja bym oceny z nich zupełnie olała. Sama nie potrafiłam narysować człowieka ani w szkole, ani nigdy potem, i dobrze mi się wiedzie. Naprawdę, trzeba umieć czasem odpuścić, bo takie zbyt wysokie oczekiwania matek źle się odbijają na dziecku.
        • sarah_black38 Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 19:46
          anorektycznazdzira napisała:

          > standardowe "mądre pytanie", może ojciec dziecka jest wierzący i sobie życzy?


          O ojcu dziecka autorka nie pisała. Poza tym na forum pełno jest wątków o hipokryzji katoliczek ... a tu proszę niewierząca osoba posyła dziecko na katechezę. Ja odpuściłabym sobie, zwłaszcza,że z postu wywnioskować można ,że dziewczyna jest mocno anty nastawiona. Więc pytanie jest jak najbardziej zasadne.
          • anorektycznazdzira Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 21:10
            > z postu wywnioskować można ,że dziewczyna
            > jest mocno anty nastawiona.

            Bardzo dziwny wniosek. Do kościoła i religii "mocno anty"? Czy do metod nauczania dzieci autystycznych, jakie są forsowane na religii? Dziewczyna się wkurzyła na nietrafione jej zdaniem (i moim też) próby wymuszenia innego sposobu pracy z dzieckiem. Przewiduję, że matka 8-letniego dziecka z autyzmem, z podagogiem pomocniczym pod ręką akceptującym jej strategię, lepsze ma pojęcie jak postępować, a katechetka powinna mieć tyle rozsądku, aby to przyjąć do wiadomości. Ewentualnie niech to sobie omówią.

            No i to polowanie na hipokryzję niewierzących big_grin Tak się składa, że "niewierzenie" nie stworzyło żadnego systemu ani zbioru zasad, który by człowieka do tego szacownego gremium kwalifikowały. To dokładnie odwrotnie, niż w KK. Wstępując/uznając swoją przynależność do KK zobowiązujemy się ściśle do przestrzegania jego reguł, niestety nie wszystkich z biblii- niektórych pochodzących z wieków średnich, innych w ogóle nie wiadomo skąd. Stanowią integralną część tego dilu tongue_out. Nie wstępując- NIE zobowiązujemy się DO NICZEGO i, o czym forumowi katolicy często zapominają, żadne reguły tego stanu nie sankcjonują. Mogę więc chodzić do cerkwi, meczetu, katedry- tylko po to, aby posłuchać co tam mówią. Mogę do kościoła posyłać dziecko, żeby się zapoznało z podwalinami kultury europejskiej, żeby mu było wygodnie w razie ślubu z katolikiem, albo w przekonaniu, że w ten sposób uczciwie pozwolę mu wybrać. Bo trudno wybrać coś, o czym nie ma się najzieleńszego pojęcia. Mogę tez chcieć sprawić przyjemność swojej religijnej mamie albo teściowi. Wszystko to się spokojnie mieści i jeszcze dużo luzu zostaje w byciu niewierzącym.
            • sarah_black38 Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 21:41
              >No i to polowanie na hipokryzję niewierzących


              Daleka jestem od tropienia czyjejkolwiek hipokryzji. Uważam ,że autorka wątku niepotrzebnie naraża dziecko na stres. Z postów Agnieszki przebija negatywne nastawienie do metod katechetki i to może udzielać się dziecku. Uważam,że nic na siłę i ja zrezygnowałabym z posyłania syna na religię.
              • thegimel Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 09:28
                sarah_black38 napisała:
                Z postów Agnieszki przebija negatywne na
                > stawienie do metod katechetki i to może udzielać się dziecku.
                I wiesz, całkiem słusznie przebija, bo katechetka wydaje się nie mieć pojęcia o pracy z dzieckiem z autyzmem, co w przypadku szkoły integracyjnej nie powinno mieć miejsca.
            • sarah_black38 Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 21:59
              anorektycznazdzira napisała:

              >Tak się składa, że "niewierze
              > nie" nie stworzyło żadnego systemu ani zbioru zasad, który by człowieka do tego
              > szacownego gremium kwalifikowały.


              > . Nie wstępując- NIE zobowiązujemy się DO NICZEGO i, o czym forumowi katolicy c
              > zęsto zapominają, żadne reguły tego stanu nie sankcjonuj
              > żadne reguły tego stanu nie sankcjonują


              A to ciekawa teoria. Dekalog to zbiór zasad uniwersalnych ( nie wnikam,czy pierwsze było jako,czy kura wink ), które to obowiązują każdego przyzwoitego człowieka. Bo czyż ,,nie zabijaj", ,, nie kradnij" ma tylko obowiązywać wierzącego?
              • anorektycznazdzira Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:10
                Czy serio piszesz, że dekalog jest uniwersalny i wszystkich obowiązuje? Przypomnij sobie, jak brzmią dwa pierwsze przykazania. Mam nadzieję, że zapomniałaś i się zagalopowałaś, bo nie widzę powodu, aby ich przestrzeganie było warunkiem "przyzwoitego" życia na równi z "nie zabijaj". Poza tym, gdyby tylko o dekalog chodziło KK, to bym z kościoła nie wychodziła tongue_out Przypominam, że problem nie dotyczył zabijania, tylko bywania na szkolnej katechezie, czyli wypełniania nakazów kościelnych a nie wprost biblijnych. Tych drugich jest w KK cała masa, ludzie, którzy z racji przynależności muszą ich przestrzegać próbują i próbują wypracować teorię o czymś w rodzaju zakazu przestrzegania dla niewierzących. Tymczasem to tak nie działa.
              • a.nancy Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 07.06.11, 08:36
                > Dekalog to zbiór zasad uniwersalnych ( nie wnikam,czy pier
                > wsze było jako,czy kura wink ), które to obowiązują każdego przyzwoitego człowiek
                > a. Bo czyż ,,nie zabijaj", ,, nie kradnij" ma tylko obowiązywać wierzącego?

                a takze "nie bedziesz mial bogow cudzych przede mna" i "pamietaj, abys dzien swiety swiecil"?
      • angazetka Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 17:45
        A nie może?
      • gazeta_mi_placi Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 17:52
        Skoro dziecko jest autystyczne to woli aby było pod opieką katechetki i ze znaną mu grupą dzieci w klasie niż z przypadkową osobą w bibliotece czy przypadkowymi dziećmi na świetlicy.
        Dzieci nie uczęszczające na religię przeważnie lądują w tym czasie właśnie w tych miejscach, o ile w przypadku dziecka zdrowego jest to jakieś wyjście, to moim zdaniem lepiej żeby dziecko autystyczne było cały czas w tym samym otoczeniu, ze znajomymi osobami itp.
      • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 17:53
        Napisałam mało wyraźnie? Tak, jestem niewierząca i posyłam dziecko na katechezę. Podasz mi powód, dlaczego miałabym tak nie robić??
        • osa551 Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 11:12
          agnieszkatk napisała:

          > Napisałam mało wyraźnie? Tak, jestem niewierząca i posyłam dziecko na katechezę
          > . Podasz mi powód, dlaczego miałabym tak nie robić??

          Bo paniom z forum emama nie mieści się to w głowie!!!

          Nie przejmuj się takimi pytaniami, może koleżanki mają gorszy dzień. Ja mam dziecko w szkole katolickiej, chociaż wcale nie jestem pewna, czy w głębi duszy jestem katoliczką, a celibat uważam za przesadę.

          Moim zdaniem osoba prowadząca katechezę u Twojego dziecka w szkole nie posiada wiedzy i przygotowania do pracy z dzieckiem autystycznym. Możesz oczywiście z siostrą rozmawiać, może to coś da. W ostateczności możesz zawsze rozmawiać z dyrektorem, albo zabrać dziecko z religii.
    • mia_siochi Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 17:42
      Rozmawiałas z nią?
    • anorektycznazdzira Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 17:43
      jesli chodzi o katechetkę, to gigantem intelektu nie jest i koniecznie idź do niej ale na razie POGADAĆ a nie "nagadać". Nawet ostro wkurzona nastaw się na merytoryczną i spokojną rozmowę, oświeć kobitę jak kogo dobrego, z czym się borykasz i jakie są realia. Poinformuj, ze tak wygląda praca z Twoim dzieckiem oraz, że nadal tak samo będzie wyglądała, a katechetka swoimi uwagami robi więcej złego niż dobrego. Dopiero jak nei podziała możesz się wkurzyć i odwołać np. do pedagoga szkolnego lub dyrekcji.
      eśli chodzi o Twoje postępowanie, to oczywiście brak mi wiedzy o autyźmie, "na oko" to sie wydaje bardzo sensowne, a może warto poprosić o konsultację specjalistę- w takim wypadku jego opinia byłaby też argumentem w szkole, że pani od katechezy ma wyluzować.
      • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 17:52
        Korci mnie "nagadać" bo niektóre poczynania siostry uważam nie tylko za nietrafione, ale.... to nie ja chodzę na religię, nie ja chcę na nią chodzić i nie ja wchodzę dwa razy w tygodniu w relacje z tą panią, więc ze względu na dobro mojego dziecka postanowiłam podejść do sprawy na tyle spokojnie, na ile mnie stać.
        Chciałam tylko żeby ktoś mi powiedział, że myśli podobnie jak ja - że są podstawy do pogadania a nie do zmiany podejścia do odrabiania lekcji. Dzięki smile
        • amoreska Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 17:59
          Jak najbardziej masz podstawy do pogadania. Przedstaw katechetce swoje oczekiwania i wysłuchaj, co ona ma do powiedzenia.
    • angazetka Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 17:46
      Pogadaj z katechetką. Na początek bez emocji - po prostu wyjaśnij. Zapewnie nie ma oa wykształcenia pedagogicznego i pojęcia o tym, czym jest autyzm, więc jej to wyjasnij. Jesli tego nie zrozumie - spokojnie możesz robić drakę wink
      • gazeta_mi_placi Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 17:54
        Jakim sposobem katechetka ucząca w szkole nie ma wykształcenia pedagogicznego? surprised
        • amoreska Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 18:01
          Podejrzewam, że Angazetka miała na myśli SPECJALISTYCZNE wykształcenie pedagogiczne.
        • el_jot Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 18:38
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Jakim sposobem katechetka ucząca w szkole nie ma wykształcenia pedagogicznego?
          Otóż, co mnie bardzo zadziwia, jeżeli religii uczy ksiądz lub siostra zakonna, to oni nie muszą mieć przygpotowania pedagogocznego. Fajnie, co?
          • amoreska Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 18:40
            Dziwne, bo w mojej szkole katechetów obowiązują takie same wymagania kwalifikacyjne jak każdego innego nauczyciela + oczywiście dodatkowo wymagania katechetyczne.
            • el_jot Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 23:29
              amoreska napisała:

              > Dziwne, bo w mojej szkole katechetów obowiązują takie same wymagania kwalifikac
              > yjne jak każdego innego nauczyciela + oczywiście dodatkowo wymagania katechetyc
              > zne.
              Katechetów, tzn. osoby po studiach + przygotowanie pedagogiczne. I sąto osoby świeckie. Chodzi o siostry zakonne i księża - nie muszą mieć przygotowania pedagogicznego.
          • asia_i_p Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 06:53
            To ja cię jeszcze bardziej zadziwię - muszą. I jeszcze bardziej - standardowe przygotowanie pedagogiczne nie obejmuje, niestety, nawet przygotowania do pracy z dzieckiem z dysleksją.
      • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:05
        Katechetka swietnie moze wiedziec co to autyzm. I wlasnie dla tego, widzi, ze obrazki to nie praca dziecka, a many, nawet jesli jego rekami.
        Osobiscie (jako nauczycielka) wole bohomaz ale wlasnoreczny, niz wymeczana prace pod dyktando rodzica.
        Wiadomo, ze pewne umiejetnosci trzeba cwiczyc. Jednak czasem chodzi wlasnie o spntaniczna wlasna prace, a nie perfekcyjne dzielo.
        • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:36
          I tu trafiasz jak kulą w płot.
          Pomijam fakt, że na autyzmie zna się mała grupa ludzi i nie sądzę, żeby siostra była w tym gronie. Podkreślam, że raz dowiedziałam się ze pokolorowałam rysunek, który w rzeczywistości pokolorowało dziecko. W domu. W czasie dostosowanym do jego możliwości i skutecznie motywowane.
          Osobiście jako matka z przygotowaniem pedagogicznym cieszę się, że nie jesteś nauczycielką w klasie mojego syna.
          Napiszę jeszcze raz: gdyby to byłą kwestia własnoręcznego "bohomazu" to nie byłoby sprawy. Problem w tym, że "czynu serca" moje dziecko nie potrafiło samo "spontanicznie" wymyśleć ani narysować. Mówi pani nauczycielce coś co zowie się dostosowaniem treści i metod pracy?

          Poza tym praca nie była wymęczona - dobrze nam się akurat rysowało i byliśmy oboje zadowoleni. A że pod dyktando.... cóż, inaczej się nie da.
          • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:38
            Rozmawialas z katechetka, czy po prostu domyslasz sie na czym polega problem?
          • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:42
            Troche zalu rozumiem. Wiem jak ja sie czulam, gdy nie zaliczylam pracy bo wedlog mojej plastyczki "odrysowywalam". Ale takmjuz jest jak ktos ma obsesje na punkcie samodzielnej pracy. W kazdym lepszym rysunku bedzie sie doszukiwac "pomocnej dloni", szzcegolnie gdy ma podstawy ku temu wink
            Ja bym porozmawiala osobiscie z katechetka. Nie ma co zakladac, ze "sie nie zna" i nie rozumie.
            • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:44
              Ps. Sa osoby, ktore pomimo braku oficjalnego 2przygotowania pedagogicznego2 maja fantastyczna intuicje i sa osoby, ktoreym nawet przygotowanie nie uleczy z bycia "parapetem". Nikt na odleglosc, a tym bardziej na forum, na podstawie jednej wypowiedzi, nie rozczygnie jak jest w przypadku tej katechetki...
            • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:49
              Nie mam podstaw, żeby zakładać, że się zna i rozumie. Widzę za to brak dobrej woli i głupotę ( kto rysuje kopertę pod krzyżem, czy to należy do obowiązkowej dekoracji stołu? ). Można mnie było zawołać na korytarzu i zapytać, jak wygląda odrabianie lekcji, zaproponować jakieś konstruktywne rozwiązanie. Można było napisać do mnie notatkę w zeszycie do korespondencji, a nie publicznie, w klasie mówić o tym głośno i wypisywać uwagi w zeszycie dziecka.


              To trochę inna sytuacja - ja mu pomagam, ona o tym wie ale co z tego? Toż to "tylko" rysunek w zeszycie, nie konkurs z nagrodami, nie egzamin do szkoły w której ilość miejsc jest ograniczona.
              • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 23:00
                Jest zlota zasada ulatwiajaca zycie: zawsze zaklada sie ze ludzie chca dobrze smile
                Idz i pogadaj.
                • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 23:04
                  Jest zasada lepiej się sprawdzająca: licz na najlepsze, szykuj się na najgorsze.
                  Tylko ludzie naiwni i niedoświadczeni zakładają, że wszyscy ludzie są dobrzy i dobrze nastawieni. Spotkało mnie wiele dobrego od ludzi złych i wiele złego od ludzi z pozoru bardzo dobrych. Zresztą pewnie nie tylko mnie.
                  • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 23:09
                    <licz na najlepsze, szykuj się na najgorsze
                    Tia, i zejdz przedwczesnie posiwiala ze swiata. Mnie jako dziecko uczyli: usmiechnij sie, a beda sie usmiechac do ciebie. a jak nie, to ich problem smile
    • kawka74 Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 17:54
      Idź do katechetki porozmawiać z nią.
      Niestety nauczyciele religii w większości nie są przygotowani do nauczania nie tylko dzieci niepełnosprawnych, ale dzieci w ogóle.
      • verdana Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 17:55
        I jeszcze jedno - to rzeczywiscie nie jest praca dziecka. Sama piszesz, ze zmazujesz 10 razy, prowadzisz ręke, stoisz jak kat nad dobra duszą. katechetka ma trochę racji, niezaleznie od tego, czy dziecko jest zdrowe czy nie woli samodzielną, nawet złą pracę, niż doskonałą pracę, do ktorej co najmniej w polowie przyłożyła się mama. To bardzo pedagogiczne podejście, nie ma się co oburzać.
        Po prostu przestań dziecku pomagać - to znaczy oczywiście, mozesz powiedzieć, co ma narysować, jesli z powodu autyzmu sam nie jest w stanie tego wymyślić, ale nie pomagaj mu rysować - po co?
        • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 18:04
          Dla mnie to jest praca dziecka. Wiem, na co je stać na danym etapie i co mogę wymagać. A samodzielnie, w pełni samodzielnie moje dziecko nie zrobi praktycznie nic z plastyki czy ćwiczeń wymagających wyobraźni.
          Jest różnica między kiepską samodzleną pracą a pracą dziecka ze specyficznymi potrzebami, ze specyficznym zaburzeniem. Mój syn jest świetny z matematyki - toteż nie muszę mu pomagać w liczeniu. Ale jak pisze powykrzywiane litery na pół strony to ścieram aż napisze tak, jak umie najlepiej - i on się uczy, że "opłaca się" dorze napisać od razu, bo potem ma spokój i krócej to trwa. Nie zmuszam go do kaligrafii - wiem, że tego nie przeskoczy. Ale wiem, jak potrafi pisać zmotywowany i jak mu się chce, więc nie widzę powodu, żeby odpuszczać.
          Szczerze mówiąc, to jestem zdziwiona właśnie takim podejściem, dla mnie świadczy nawet nie o złej woli ale o totalnym braku zrozumienia. Zresztą może masz rację i robię źle i niepedagogicznie - ale robię tak od zawsze i to przynosi efekty, mało tego , widzę, że "moje metody" są wykorzystywane przez pedagog wspierającą na pozostałych lekcjach.
          • amoreska Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 18:09
            Możesz też poprosić o wgląd w kryteria ocen z religii dla dzieci o specjalnych potrzebach w tej szkole.
            • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 18:10
              A gdzie znajdę coś takiego? Jedyne, co znalazłam udostępnione rodzicom to statut szkoły.
              • ste3fa Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:06
                każdy nauczyciel (katecheta też ) jest zobowiązany stworzyć przedmiotwy system oceniania, gdzie dokładnie określa ile/co trzeba wiedzieć/umieć/wykonać na poszczególne oceny.
                Twoje dziecko ma specyficzne potrzeby edukacyjne i zarówno program nauczania jak i system oceniania powinien mieć indywidualnie dopasowany. Powyższe dokumenty posiada katechetka i dyrekcja.
                Poproś o wgląd. To nie jest wiedza tajemna, szczególnie przedmiotowy system oceniania. W teorii uczniowie powinni go poznać na początku roku.
          • verdana Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 18:12
            Ale to NIE jest praca dziecka, to w wiekszosci Twoja praca. Taka jest prawda. scieranie liter, bo są powykrzywiane to zniechecanie, nawet zdrowego dziecka, do nauki. małe dziecko ma prawo pisać niewyraźnie i koslawie. Uczy się nie tylko tego, ze "opłaca się" napisać prosto, ale takze tego, ze odrabianie lekcji nie jest przyjemne i ze nie spełnia mamy oczekiwań - stale jego samodzielna praca jej nie odpowiada.
            Zastanów się nie nad dzieckiem, tylko nad sobą. Dklaczergo tak bardzo zależy Ci na perrfekcyjnych pracach dziecka, a nie na samodzielnych, choć brzydkich? Dlaczego tak pilnujesz dziecka, ze nawet nauczyciel widzi, ża takiej pracy dziecko w jego wieku samo wykonać nie moze?
            Mam wrazenie, ze to Twój problem - masz dziecko z autyzmem, ktore ma być doskonałe. przynajmniej w szkole.
            Twoje metody dla pedagoga wspomagającego są OK, bo pedagowi zalezy na tym, by dziecko mialo dobre oceny i nie sprawialo kłopotu, a nie na dziecku jako takim.
            • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 18:25
              verdana napisała:

              > Ale to NIE jest praca dziecka, to w wiekszosci Twoja praca.

              Wg mnie to nasza wspólna praca, chociaż moja praca polega na czymś innym niż praca syna


              Taka jest prawda. s
              > cieranie liter, bo są powykrzywiane to zniechecanie, nawet zdrowego dziecka, do
              > nauki.

              A na jakiej podstawie zakładasz, że moje dziecko się zniechęca?


              małe dziecko ma prawo pisać niewyraźnie i koslawie. Uczy się nie tylko
              > tego, ze "opłaca się" napisać prosto, ale takze tego, ze odrabianie lekcji nie
              > jest przyjemne i ze nie spełnia mamy oczekiwań - stale jego samodzielna praca j
              > ej nie odpowiada.

              Ma prawo pisać niewyraźnie, nie ma prawa "odwalać" pracy, bo tak jest szybciej. Odrabianie lekcji jako takich nie ma być przyjemnością - z definicji to obowiązek. Moje oczekiwania są adekwatne do jego możliwości - jeśli proste wyrazy już potrafi napisać prosto ( jak na niego ) to jeśli zaczyna pisać byle jak nie może się dziwić, że mi nie odpowiada. Odpuszczanie mojemu dziecku kończy się tym, że przestaje się starać w całej rozciągłości.


              > Zastanów się nie nad dzieckiem, tylko nad sobą. Dklaczergo tak bardzo zależy Ci
              > na perrfekcyjnych pracach dziecka, a nie na samodzielnych, choć brzydkich?
              Zależy mi na pracach na miarę jego mozliwości a nie moich oczekiwań, bo ja akurat jestem niezwykle utalentowana plastycznie, mam śliczny charakter pisma ( chociaż w tym jestem doskonała ) i doskonale wiem, że perfekcji nie osiągnie, bo nie jest w stanie.




              Dla
              > czego tak pilnujesz dziecka, ze nawet nauczyciel widzi, ża takiej pracy dziecko
              > w jego wieku samo wykonać nie moze?

              Jest różnica między zrobieniem pracy za dziecko a podpowiedzą, że można narysować linię prostą od ekierki i powiedzieć, że można pocieniować tło nie jednym kolorem lecz trzema.

              > Mam wrazenie, ze to Twój problem - masz dziecko z autyzmem, ktore ma być doskon
              > ałe. przynajmniej w szkole.

              Bzdura.


              > Twoje metody dla pedagoga wspomagającego są OK, bo pedagowi zalezy na tym, by d
              > ziecko mialo dobre oceny i nie sprawialo kłopotu, a nie na dziecku jako takim.

              Kolejna bzdura. Pani jasnowidz, przypominam, że w klasach 1-3 nie ma ocen. I trafiliśmy na sensowną pedagog, która widzi, co dziecku pomaga. Nie wyręczamy go - ułatwiamy pewne rzeczy, z którymi ma największy problem.
              • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:12
                <Odrabianie lekcji jako takich nie ma być przyjemnością - z definicji to obowiązek.

                Rany...a kto powiedzial, ze obowiazki nie moga byc przyjemne? Oczywiscie, ze odrabvianie lekcji moze i powinno byc przyjemnoscia!
          • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:09
            <Ale jak pisze powykrzywiane litery na pół s
            > trony to ścieram aż napisze tak, jak umie najlepiej - i on się uczy, że "opłaca
            > się" dorze napisać od razu, bo potem ma spokój i krócej to trwa.

            Jestes pewna, ze wlasnie tego sie uczy? Ja co prawda wykazywalam tylko pewne cechy ze spektrum...i mialam dyseksje. Zmudne przepisywanie nie nauczylo mnie niczego. Poza tym, ze pewne czynnosci po prostu nie maja sensu.
            • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:42
              Wyobraź sobie, że jestem pewna. Ostatecznie to ja koło niego siedzę i widzę, jak zmienił się przez te miesiące.
              Swoją drogą... wyprasujesz mi pranie? I mam sporo zmywania... Ale dla ciebie to nie problem, bo przecież obowiązki są przyejmnością ;p

              Nie intersuje mnie, co tobie pomogło a co nie. Gdybyś była moim dzieckiem to starałabym się dostosować metody pracy do ciebie, biorąc pod uwagę twoje możliwości. Widzę, co pomaga mojemu dziecku i tego się konsekwentnie trzymam.
              Jak już pisałam: na zajęciach w PPP pedagog ( dobra pedagog ) pracuje z synem podobnie : widzę, że tak "ładne" rysunki nie wyszły spod ręki tylko mojego dziecka.
              • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:49
                Nie mowie, ze wszystkie sa przyjemnoscia wink
                Akurat prasowac nie znosze... Kocham gotowac (tez obowiazek smile
                Poza tym nawet te askudne mozna sobie na rozne sposoby uprzyjemnic. A wiele odpuscic. Np. nie prasuje kozulek do spania i rzezcy przed wlozeniem do szafy (prasuje raz: po wyjeciu) I nie prasuje innym, nawet jak mnie wkurza, ze chodza wymieci wink

                Tylko przyklad, ze czasem nie musi sie byc perfekcyjym...
                • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:52
                  Szkoda, już miałam nadzieję ;p

                  Gotowania nie traktuję jako obowiązek: zawsze mogę wykupić obiady na mieście.

                  Dla mnie samej odrabianie lekcji nie były przyjemnością. Na studiach za to odrabianie nie było obowiązkiem. Ale tam już było to, co mnie interesowało.
                  • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:58
                    No coz: dla mnie czasem bylo przyjemnoscia: poza pojedynczymi przypadkami gdy siedzieli nade mna rozdice. Na szczescie w 99% przypadkow sie nie interesowali.
                    Gdy bardzo cos mi nie podchodzilo: nie robilam i juz. (Raczej w liceum).
                    Na studiach byl miejscami hardkor (dwa scisle kierunki na raz).
                    • tora99 Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 06:12
                      titta? czy ty pracowalas kiedys z dzieckiem autystycznym?
    • minnie_su Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 17:56
      agnieszko, moze to wcale nie jest takie glupie? tzn., gdybys religie pozwolila mu odrabiac samemu? zrobi jak zrobi, na tyle, na ile potrafi. mozliwe, ze katechetka bedzie oceniac jego osiagniecia w stosunku do jego mozliwosci. jesli przylozy sie do tych 3 wlasnorecznie zrobionych kresek, ale on sam, to tez bedzie to duze osiagniecie i doenione przez nia. tak tylko mysle... i ty mialabys troche wiecej czasu dla siebie. fajnie, ze mu pomagasz, ze go uczysz. ale moze to nie musi byc az tyle pracy dwoch osob wlozonej w kazdy przedmiot? troche luzu dla ciebie. troche luzu dla malego. i dla niego doswiadczenie w samodzielnej pracy. w takim malym, malutkim zakresie...
      • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 18:14
        Widać moja wypowiedz zabrzmiała tak, jak byśmy nic innego nie robili tylko odrabiali lekcje smile Ale tak nie jest. Syn sam nie zrobi nic z rysunku. Mieli klasówkę z religii: odpowiedzi na pytania i sprawdzian wiedzy + pokolorowanie rysunków , wszystkie odpowiedzi miał bezbłędnie, ocena była obniżona- wnioskuj, że z tego powodu, że rysunki były "kiepsko" pokolorowane, chociaż na mój gust to akurat wtedy dziecko niezwykle się postarało.
        • amoreska Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 18:18
          W sprawie kryteriów - zwróć się do katechetki. Jeśli z jakichś powodów nie zechce udostępnić - wtedy idź do dyrekcji.
        • gryzelda71 Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 18:58
          W pierwszej klasie ma SPRAWDZIANY z religii?
          Udzielają ODPOWIEDZI PISEMNYCH?
          • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 19:15
            Tak smile Na pierwszym mieli m.in dopasować obrazki do napisów i pokolorować typu Konfesjonał kropielnica, na ostatnim zakreślić odpowiedź co obchodzimy 6 stycznia, co i dla kogo w darach złożyli Mędrcowie i co oznacza K+M+B. Syn zaznaczył, że obchodzimy uroczystość spotkania potęznych władców ;P a jedna odpowiedz byłą podchwytliwa: uroczystość przybycia Pana Jezusa DO mędrców, i syn jako że gramatyka leży i płacze ( zaimki, przyimki itp oczywiście też ) dał się wkręcić uncertain
            • gryzelda71 Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 19:20
              jedna odpowiedz był
              > ą podchwytliwa: uroczystość przybycia Pana Jezusa DO mędrców, i syn jako że gra
              > matyka leży i płacze ( zaimki, przyimki itp oczywiście też ) dał się wkręcić :

              No proszę ciebie....A może to osoba przygotowując dała ciała i się pomyliła.
              Na strasznie wysokim poziomie ta religia.
    • aleksandra1977 Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 18:22
      Agnieszko, poszlabym do katechetki porozmawiac. Moze trzeba jej wyjasnic lopatologicznie, jak wyglada Wasza codzienna ciezka praca w domu? Moze ona nie ma o tym pojecia, jak trzeba postepowac z dzieckiem autystycznym, zeby moglo sie rozwijac prawidlowo na tyle, ile moze sie rozwijac? Choc, czytajac Twoja wypowiedz, pierwsze co mi sie nasunelo na mysl, to to, ze jest to w jakis sposob zlosliwe, zeby nie powiedziec celowe, te wszystkie przytyki o niesamodzielnej pracy. Przeciez wiadomo, ze dziecko niepelnosprawne nie dorowna dziecku pelnosprawnemu w okreslonych czynnosciach i pozostawienie go samego, na zasadzie "masz zadane, to rob" moze sprawic, ze zostanie ocenione rowniez negatywnie (tzn. zamiast piatki dla mamy bedzie palka dla dziecka), a przeciez nie o to chodzi i sadze, ze pozytywnie na jego rozwoj nie wplynie. Zreszta sama piszesz, ze pomagasz, uczysz, pokazujesz, a nie odrabiasz za syna. I nie widze w tym nic zlego, ze 10 razy ma pisac, a Ty scierasz. Ile mam tego nie robi, zwlaszcza w pierwszych klasach szkoly podstawowej? I czyz nie kazdy rodzic jest szczesliwy i dumny, gdy pierwszoklasista przyniesie piatke, chociazby za najmniejsze zadanie w szkole?
      Podziwiam Cie za wytrwalosc, za upor, za to, ze codziennie Ci sie chce.
      Pogadaj z ta katechetka. Ton rozmowy dostosujesz do jej przebiegu. Moze "zaskoczy", ze nie o takie docenianie Waszej pracy chodzi...
      • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 18:37
        aleksandra1977 napisała:

        > Agnieszko, poszlabym do katechetki porozmawiac. Moze trzeba jej wyjasnic lopato
        > logicznie, jak wyglada Wasza codzienna ciezka praca w domu?
        Chciałąm jej zaproponować, żeby przyszłą do nas, zajęła się nim godzinę i przypilnowała, żeby odrobił lekcje i zobaczyła, jak to się będzie różniło od tego, co narysuje na lekcji.


        Moze ona nie ma o t
        > ym pojecia, jak trzeba postepowac z dzieckiem autystycznym, zeby moglo sie rozw
        > ijac prawidlowo na tyle, ile moze sie rozwijac? Choc, czytajac Twoja wypowiedz,
        > pierwsze co mi sie nasunelo na mysl, to to, ze jest to w jakis sposob zlosliwe
        > , zeby nie powiedziec celowe, te wszystkie przytyki o niesamodzielnej pracy.

        Ja też to tak odbieram - syn ma zeszyt do korespondencji a te uwagi są wpisywanie na czerwono pod pracami. Taki mała uszczypliwość - ja wiem, ze to ty.
        Pr
        > zeciez wiadomo, ze dziecko niepelnosprawne nie dorowna dziecku pelnosprawnemu w
        > okreslonych czynnosciach i pozostawienie go samego, na zasadzie "masz zadane,
        > to rob" moze sprawic, ze zostanie ocenione rowniez negatywnie (tzn. zamiast pia
        > tki dla mamy bedzie palka dla dziecka)

        Właśnie o to chodzi - jak nie pomogę, to dostanę kartkę z wyrysowanymi konturami wieżowców. I tyle.

        , a przeciez nie o to chodzi i sadze, ze
        > pozytywnie na jego rozwoj nie wplynie. Zreszta sama piszesz, ze pomagasz, uczys
        > z, pokazujesz, a nie odrabiasz za syna. I nie widze w tym nic zlego, ze 10 razy
        > ma pisac, a Ty scierasz. Ile mam tego nie robi, zwlaszcza w pierwszych klasach
        > szkoly podstawowej?

        Ja nie wiem, jak to robią inni. Wiem, że u pedagoga, z którym syn ma zajęca prace plastyczne wykonywane są wspólnie z terapeutą. U psycholog też. Moja mama mi też ścierała i robiła mi dyktanda, bo robiłam tysiące błędów - dziś za to jestem wdzięczna. A wtedy nie miałam pretensji, o ile pamiętam. I syn też nie ma bo nie zna innych metod pracy.





        I czyz nie kazdy rodzic jest szczesliwy i dumny, gdy pierw
        > szoklasista przyniesie piatke, chociazby za najmniejsze zadanie w szkole?
        Przyznaję, że z dzisiejszego rysunku byliśmy dumni oboje. I oboje dostaliśmy po uszach.


        > Podziwiam Cie za wytrwalosc, za upor, za to, ze codziennie Ci sie chce.
        > Pogadaj z ta katechetka. Ton rozmowy dostosujesz do jej przebiegu. Moze "zaskoc
        > zy", ze nie o takie docenianie Waszej pracy chodzi...

        Jestem uparta jak stado dzikich osłów bo widzę, że to daje efekty - na początku roku szkolnego nie było ani jednej litery prostej, a teraz krótkie zdania potrafi ( jak mu się chce ) napisać bardzo ładnie. I odpowiednio się tym zachwycam. Zachwycam się każdym najmniejszym postępem, nawet poszczególnymi literami w wyrazach i wbrew temu, co się nasuwa, staram się motywować syna a nie obrzydzać mu plastykę....


        A z siostrą pogadam, o tej kopercie pod krzyżem też jak nie będziemy mogły się porozumieć. Przecież to nie chodzi o moje lepsze samopoczucie tylko o samopoczucie dziecka, nie
        uważam, że religia a raczej rysowanie na niej jest sprawą najistotniejszą i pomoc w niej zaważy na całej terapii i możliwościach rozwoju....
        • kozica111 Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 18:45
          Ja na Twoim miejscu wycięłabym mu szablony; człowieka, domu, drzewa, co tam jest potrzebne- niech sam odrysowuje, ale sam - bo w innym wypadku to faktycznie nie jest jego praca.
        • amoreska A jak dziecko pracuje na innych lekcjach? 09.02.11, 18:47
          Tzn. na zintegrowanych, na angielskim, a nawet na WF-ie?
          • agnieszkatk Re: A jak dziecko pracuje na innych lekcjach? 09.02.11, 18:57
            Matematyka - celująco, polski - jedynie zastrzeżenia do kaligrafii ( metoda pracy - trudniejsze wyrazy pisze "po śladzie" , koncepcja realizowana niezaleznie przeze mnie i pedagog wspierającą ) i pośpiechu połączonego z niestarannością, angielski - celująco, wiedza ogólna - ponad przeciętną. Wf - część cwiczeń wykonywana w grupie, reakcje alergiczne na przegraną w zbijaka ;p Zachowanie - biorąc pod uwagę autyzm - nie budzące zastrzeżeń. Wiadomości akurat bieżące, bo właśnie skończył się semestr i dostaliśmy karteczki z ocenami opisowymi. Tak więc nadambitna matka jest dumna z syna i domaga się kontynuowana postępów na miarę naszych nieskromnych możliwości. O pastyce sekretnie przemilczamy, dość powiedzieć, że panie prowadzą dodatkowe zajęcia pastyczne dla dzieci po lekcji dla dzieci przynajmniej średnio zdolnych, syn się nie łapie, nie mam pretnensji, z krzykiem nie lecę, nie wpycham na siłę, nie ma po co.
      • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:21
        A skad przekonanie, ze bylo by ocenione negatywnie? Moze wlasnie ta kobieta doskonale widzi na co dziecko stac i zalezy jej na tym, aby praca byla SAMODZIELNA, nawet jesli skladala by sie z kilku kresek i glowonoga?
        Jak dziecko ma nauczyc sie rysowac, skoro mama mowi mu jak ma to robic?

        (TAk zadaza mi sie pracowac z dziecmi autystycznymi. I bywa, ze czynnosci ktore wedlog rodzicow "nie potafia wykonac samodzielnie", nie potrafia tylko dlatego, ze przez cale zycie rodzice mowili im jak to robic i pomagali. Zamiast chwalic i doceniac nawet drobne oznaki zaangazowania...)
        • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 23:00
          A stąd to przekonanie, że po sprawdzianie syn dostał niższą ocenę chociaż udzielił bezbłędnych odpowiedzi, bo rysunki nie były dostatecznie dobrze pokolorowane.

          Mi się nie zdaża, ja to robię co dzień. I bywa, że czynności, kóre wg nauczyciela "syn nie potrafi wykonać samodzielnie" są przez niego wykonywanie. Mojemu dziecku trzeba wysoko zawieszać poprzeczkę ( oczywiście w miarę możliwości ) a nie pozwalać mu na przechodzenie pod nią bo tak łatwiej, szybciej i wygodniej. Poza tym nie dociera do ciebie, że ja nie wyreczam swojego dziecka. Pomagam czy ułatwiam mu to, z czym sobie na pewno sam nie poradzi. Z matematyką np radzi sobie o niebo lepiej niż dzieci w jego wieku ( już 6-letni operował na liczbach ujemnych i nikt nie wie, kto go tego nauczył ) więc pilnuję tylko, żeby mieścił się w kratkach. I oczywiście cieszę się z kazdego sukcesu mojego dziecka, nawet jesli jest on nieadekwatny do jego wieku a już na pewno nie można zarzucić mi tego, że nie doceniam jego starań.
          Poczytaj sobie o tym , jak rysują ( jeśi w ogóle ) dzieci z autyzmem, może trochę cię to oświeci...
          • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 23:06
            Nie musze czytac.
            Wyobraz sobie, ze twoj syn nie jest wyjatkiem. Dzieci z autyzmem sie trafiaja.
            Jedne rysuja idealnie (pamiec fotograficzna) inne w ogole. Wspolna cecha jest to, ze nie narysuja pojec abstrakcyjnych, uczuc, bo nie rozumieja.
            • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 23:10
              Jednak doczytaj.

              Wyobraź sobie, że na pewno znam więcej dzieci z autyzmem niż ty. Dzieci w różnym stopniu zaburzone.
              Akurat uczucia moje dziecko rozumie. Nie narysuje ( i nie ma to nic wspólnego z pamięcią, bo tę ma świetną ) ale potrafi je wyrazić, nazwać, zinterpretować przynajmniej jeśli chodzi o jego osobę. Nie rozumie uczuć i intencji innych ludzi, ale to już inna kwestia i nie o tę mi chodziło. Doczytaj ;p
              • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 23:14
                Podziwiam twoja pewnosc przy rozmowie z przypadkowa osoba na forum wink

                Co nie oznacza, ze nie masz racji smile

                Wes pod uwage, ze nawet przy zdrowych dzieciach rodzie popelniaja bledy zakladajac, ze wieca co i jak dziecko mysli. A co dopiero przy dziecku myslacym troche inaczej...
    • guderianka Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 18:49
      Konieczna jest rozmowa byc może nawet z dyrekcją, która płaci kobiecie uczącej dziecko ze specyfinczymi trudnościami i nie ma pojęcia , jak z takim dzieckiem pracować.Może czas uświadomic panią jakie problemy ma Twój syn i czego oczekujesz ? Miałam ostatnio rozmowę - "nagadałam" a nie pogadałam z dyrekcją a nastepnie nauczycielką od wf mojej córki -która to pani nie chciała wypuszczać córki do wc (mimo specyficznych trudności dziecka)
      • skanke A tą, pożal się Boże, katechetkę obowiązuje karta 09.02.11, 18:56
        nauczyciela, regulamin szkoły czy jakieś odrębne przepisy, czy sama sobie tak dla siebie? Skoro to szkoła inetgracyjna, dziecko w oczywisty sposób jest niepełnosprawne to nauczycieli nie dobierają tam chyba w ciemno?! Idź do pani dyrektor i przedstaw sprawę, weź te rysunki i nie ona uświadomi sznowną siostrę czym jest AUTYZM. Brawurowo, z zaciśniętymi zębami "pierwszy i ostatni raz"! Powodzenia!
        • asia_i_p Re: A tą, pożal się Boże, katechetkę obowiązuje k 10.02.11, 07:04
          A jeżeli to nie jest zaniedbanie siostry, tylko zaniedbanie innych nauczycieli, którzy jej nie przekazali, jak pracować z autykiem, bo to tylko religia?
          Jak można zaczynać interwencję na poziomie dyrekcji i od razu od poziomu awantury, nie sprawdziwszy wcześniej, czy osoba, na temat której robi się tę awanturę, w ogóle wie, czego się od niej chce?
          • guderianka Re: A tą, pożal się Boże, katechetkę obowiązuje k 10.02.11, 09:45

            > Jak można zaczynać interwencję na poziomie dyrekcji i od razu od poziomu awantu
            > ry, nie sprawdziwszy wcześniej, czy osoba, na temat której robi się tę awanturę
            > , w ogóle wie, czego się od niej chce?


            sory, ale to nie sklep mięsny w którym sprawdzenie czy pani wie o co nam chodzi gdy mówimy mięso wolowe i daje nam je właśnie a nie cielęcinę. Mówimy o szkole, o dziecku, o dziecku ze specyficznymi trudnosciami, dziecku które jest w takiej a nie innej klasie, dziecku o którym dyrekcja wie wiele bo musi przeglądnąc jego papiery zanim przyjmie je do danej klasy, o dziecku ktore WYMAGA innego podejscia ze względu na niemożność abstrakcyjneg myślenia - zasranym obowiazkiem tejże dyrekcji jest zadbanie o właściwy tok nauczania tego dziecka w każdym przedmiocie, nawet religii. Nie poinformowanie nauczyciela prowadzącego lekcje o tym, kogo uczy jest cholernym niedopatrzeniem i..krzywdą dla dzieciaka.
            • thegimel Re: A tą, pożal się Boże, katechetkę obowiązuje k 10.02.11, 11:12
              Dokładnie. Poza tym to szkoła integracyjna. Ja osobiście mam takie dziwne podejście, że jeśli idę do ginekologa, to oczekuję, że przyjmie mnie właśnie specjalista od babskiego podwozia, a nie dajmy na to dentysta. A jeśli kupuję zegar, na którym będzie napisane "zegar z kukułką" to oczekuję, że co godzinę będzie mi z niego coś wyskakiwało i kukało.
              Podobnie ze szkołą integracyjną. Jak mają tabliczkę głoszącą, że są właśnie taką szkołą, to oczekuję, że będą tam nauczyciele znający się na rzeczy. Siostra na rzeczy najwyraźniej się nie zna.
              • guderianka Re: A tą, pożal się Boże, katechetkę obowiązuje k 10.02.11, 15:17
                Thegimel-a może to Ty bląd popełnisz ? Nastepnym razem jak pójdziesz do ginekologa to otwórz buzię, a gdy pójdziesz do dentysty... wink
    • braktalentu Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 19:33
      Nie idź. Tylko się wkurzysz. Poproś o pomoc pedagoga wspomagającego. Jak zwykła rozmowa między paniami nie pomoże, to poproś panią pedagog o wydanie opinii na piśmie i wklej do zeszytu przedmiotowego z informacją "prace domowe wykonywane zgodnie z zaleceniami specjalisty pani XY". Taką notatkę zamieszczaj też pod każdym kretyńskim wpisem katechetki.
    • claudel6 Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 19:52
      co za debilka. wykopałabym to towarzystwo na kopach ze szkól.

      gdybym ja była na Twoim miejscu poszłabym do szkoły i zrobiła nieziemską awanturę. ale ja jestem wojującym przeciwnikiem obecności KK w instytucjach publicznych. i jakby mi moje wysiłki z niepełnosprawnym dzieckiem tak jakas idiotka traktowała, to by zapamietała moja osobę na całe życie.
      a jeśli chodzi o rade dla Ciebie (a nie tylko wyrażenie moich emocji) - uderz wyzej, porozmawiaj z p. dyrektor - niech ona załatwi sprawe z niekompetentnym personelem, bo to w końcu jej obowiązek zatrudniać właściwe osoby w takiej szkole.

      • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:33
        Czy czasem przedmiot jakiego ta pani uczy nie za bardzo wplywa na twoja ocene sytuacji?
        • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 23:06
          Nie. Syn w przedszkolu też miał religię. Problemów nie było. Był problem z kimś zupełnie innym.
          • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 23:07
            Agnieszko, to nie bylo do ciebie smile
    • mruwa9 Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 19:57
      Nie przeczytalam uwaznie wszystkich odpowiedzi, ale ja bym zrezygnowala z takich zajec w ogole. Wez sobie kartke papieru, przedziel na pol i spisz po jednej stronie pozytywy zwiazane z uczestnictwem w katechezie, a po drugiej - negatywy. Z tego, co na pierwszy rzut oka widac, sama religia jest zbyt abstrakcyjna dla dziecka, do tego poswiecacie zadaniom domowym z religii nieslychanie duzo czasu, co zamiast posuwac dziecko do przodu w edukacji i rozwoju ogolnym, dobija je tylko i coraz bardziej pograza jego samoocene. Czas, jaki zajmuje wam kolorowanie tych debilnych obrazkow , mozna by naprawde spozytkowac bardziej tworczo, z korzyscia dla dziecka i atmosfery w domu.
      IMHO katecheza do odstrzalu z planu lekcji.
      • aga_sama Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 21:41
        A pedagog wspomagający chodzi na religię?
        • marminia Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:07
          Przede wszystkim porozmawiaj z pedagogiem wspierającym, który ma wspierać dziecko i jego najbliższych w procesie edukacyjnym. Mówisz, że jest sensowna, to może pomoże. Po drugie poproś o kryteria oceny z religii. Chyba każda szkoła je ma odnośnie do każdego przedmiotu.
      • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:29
        Chwila, jak na razie wiemy tylko, ze samoocene pograza uporczywy wklad mamy.
        • cel55 Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 23:18
          No nie, lepiej żeby nic nie robiła i pozwoliła temu dziecku zostać w swoim świecie. Jak ja nie przypilnuję syna, to nikt by nie zgadł co przedstawia rysunek, a dziecię nie autystyczne i prawie 8 lat.
          • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 23:25
            Czy dziecko robiace cos pod dyktando mamy wyraza siebie, czy oczekiwania mamy (de fakto pozostajac w swoim swiecie)?

            Warto przypilnowac zeby dziecko cwiczylo mala motoryke. Ale to nie to samo niz produkcja ladnych rysunkow tylko po to aby dostac dobra ocene.
            • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 23:31
              Przyjmij w końcu do wiadomości, że w tym przypadku moje dziecko nie wiedziało co to "czyn miłosci" więc samo nic by nie narysowało, nawet jednej kreski z sensem! Tu nie ma dyktando nie dyktando, tylko pomysł mój, bo nie ma żadnej alternatywy.

              Produkacja ładnych rysunków jest po to, żeby z religii nie dostać złej oceny.


              Co do małej motoryki ( wyobraź sobie, ze ćwiczymy funkcje dłoni, pewnie nie powinnam, bo go zmuszam,a on naprawdę nie chce, bo to go męczy i mu nie idzie ) to nijak ma się do malowania rysunków na religii.
              • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 23:34
                Nie musze przyjmowac. O ile pamietam majac dobre 13 lat nie wiedzialam co to "czyn milosci".
                Czasem jak sie slyszy jakim jezykiem katecheci mowia do dzieci to...*** cisnie sie na usta. Po ludzku tego samego powiedziec nie mozna?
                • thegimel Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 09:33
                  Jednak wychodzi na to, że nie masz bladego pojęcia z czym się wiąże autyzm. To co piszesz, to wszystko prawda, ale o zdrowym, przeciętnym dziecku.
            • guderianka Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 09:50
              Warto przypilnowac zeby dziecko cwiczylo mala motoryke. Ale to nie to samo niz
              > produkcja ladnych rysunkow tylko po to aby dostac dobra ocene.


              zaraz zwymiotuję
              uprzejmie więc proponuję byś najpierw zapoznała się z tematem i poczytała o tym czym jest autyzm i jakie problemy w życiu codziennym mają autystycy ( ktorzy nie wiedzą często co oznacza ;tam, tu, dalej, blizej)a później genialnie podpowidz autorce wątku jak autystykowi wyjasnić :czyn miłości, który jest daleko bardziej abstrakcyjny niż inne pojęcia czaso-przestrzenne. Jak to zrobisz- dostaniesz chyba Nobla za odkrycie!
              • minnie_su Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 10:19
                jest duza roznica miedzy wytlumaczeniem dziecku, co mogloby byc czynem milosci, moze podrzuceniem pomyslu, co moznaby w obrazku jeszcze poprawic, przy czym obrazek zostanie wykonany przez dziecko a trzymaniem reki dziecka i ciagnieciem z nim razem kresek (co jest ciagnieciem reki dziecka po papierze i rysowaniem przez mame) w tym celu by dziecko dostalo piatke.

                nie bylo mowy o tym, ze katechetka stawia dziecku za samodzielnie wykonana prace zle oceny. nie niedostateczne i przypuszczam ze tez nie dostateczne. tyle ze nie piatki. so what? ja widze duzo sensu w pracy rodzicow z dzieckiem (ale nie w odrabianiu jego zadan domowych). pol dnia mozecie sobie rysowac rozne obrazki. i widze tez duzo sensu w samodzielnym odrabianiu zadan przez dziecko (ewentualnie z mozliwie minimalna pomoca rodzicow, jesli samo w ogole nie da rady). i zakladam ze nauczyciel oceniajac te prace domowe wezmie pod uwage mozliwosci dziecka. w opisaniej sytuacji wlasciwie trudno mu te mozliwosci dziecka o wogole poznac.
                • guderianka Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 10:32
                  minnie
                  rozumiem ze masz doświadczenie w wychowywaniu i uczeniu dzieci zdrowych i dzieci autystycznych?
                  • minnie_su Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 11:30
                    w uczeniu zdrowych - spore. w uczeniu autystycznych bardzo male. raczej obserwuje z daleka. i nie chce sie tym zajmowc. nie ze wzgledu na dzieciaki, bo sa cudne i praca z nimi moglaby byc bardziej satysfakcjonujaca niz kazda inna. wiekszy problem jest tu przewaznie z rodzicami wink . ale nie o moich doswiadczeniach jest watek. znakomita wiekszosc spoleczenstwa mam doswiadczenie w wychowywaniu dzieci, i czesto niewiele z tego wynika...

                    ja chcialam tylko powiedziec - dzieciak ma narysowac czyn milosci. konieczna jest pomoc mamy, bo w przeciwnym wypadku nie narysuje. jako nauczycielka ucieszylabym sie, gdyby mama pomogla na tyle, by dziecko:
                    - narysowalo
                    - i zeby nie byl rysunek wiezowca ale cos zwiazanego z tematem.

                    czasem to mi sie wydaje, ze wiecej pomocy potrzebuja rodzice niz dzieci. pomocy w znalezieniu w sobie tej lekkosci w patrzeniu na swiat i na wlasnie dziecko, zaufania, radosci, wiary w ludzi, zakladania, ze bedzie dobrze, ze jest dobrze.
                    • guderianka Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 15:24
                      Minnie-pomijając już jak wspomnialaś kwestie rodziców- doświadczenie w obcowaniu dzieci z autyzmem masz zerowe. Na jakiej więc w ogole podstawie dajesz rady co powinno się a czego nie ?
                      Spytam a Ty sie zastanow : czy jesteś w stanie pojąć, że nie potrafisz pojąć, że można czegoś nie pojmowac? Albo inaczej ; czy potrafisz sobie chociaż wyobrazić, że autystyk w kwestii wyobrażenia sobie rzeczy wirtualnych i nienamacalnych jest tak samo sprawny jak niewidomy od urodzenia, który ma opisać kolor ? Czy Ty opiszesz mi zapach koloru czerwonego i opiszesz jak mam sobie wyobrazić kolor zielony-skoro go NIGDY nie widziałam? Skoro uczysz dzieci, wiesz, że do pewnego wieku-mniej więcej 5 lat czas jest dla dziecka abstracką. 3latki płaczą bo nie rozumieją co oznacza, że mama przyjdzie za 8 godzin. One myślą, ze opuszcza je na zawsze. Nie znają czasu. Autystyk nie zrozumie "czynu miłości" -na tej samej zasadzie jak Ty nie pojmiesz -dlaczego wieżowiec oznacza "czyn miłości". Może to Ty masz zaburzenia? Może to Ty nie rozumiesz? Może ten wieżowiec to najwięjkszy czyn miłości w autystycznym świecie, świecie do ktorego Ty nie masz wstępu (jak wszyscy nieautystycy)

                      A w kwestii ostatniego zdania to w ogole nie skomentuje bo mi ręce opadły.
                      • minnie_su Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 16:26
                        guderianka, czy ja niewyraznie mowie? przeciez powtarzam - dziecko potrzebuje pomocy przy ustaleniu, co ma narysowac! mozliwe, prawie pewne, ze potrzebuje jasnego okreslenia - nie abstrakcyjnego - co ma byc na tym obrazku. w przeciwnym razie ono nie rozumie polecenia. nie da sie zrobic zadania nie rozumiejac polecenia. i fajnie, ze mama sie tu wlacza. co do tego raczej wszyscy sie zgadzamy. pytanie jest inne - czy ta pomoc ma isc dalej. i jak daleko. czy rysowac praktycznie za dziecko, zeby bylo ladnie. i jak bardzo ladnie musi to byc. czy nie wystarcza bazgroly dziecka, ale wlasne, moze troszke lepsze niz poprzednie, ocenione nie na piatke. czy lepszy jest perfekcyjny rysunek wykonany przez mame. obie te szkoly maja swoje uzasadnienie. ja jestem za mieszana, z przewaga pierwszej, czyli bazgrolow. dlatego nie widze tu takiego strasznego przewinienia katechetki. moze tylko w sposobie rozmowy z matka. w tym nie popisaly sie obe strony. emocje matki latwiej zrozumiec. a siostra nie potrafi radzic sobie z tak skondensowanym atakiem. that`s life.

                        i prosze, zostaw w spokoju moje doswiadczenie, wyksztalcenie i zawod. nie wypowiadalam sie na ten temat na forum i nie mam w planach.
                        • guderianka Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 20:56
                          Czyli do pewnego momentu się zgadzamy.

                          W kwestii Twojego pytania : to matka z racji obecności stałej i udziału w usprawnianiu wie lepiej od wszystkich tu wziętych w jakim zakresie i w jaki sposób powinna sie wlączać w pomaganie dziecku. Nie o tym jednak jest ten wątek. Clue problemu jest debilna nauczycielka.
        • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 23:23
          Uporczywy wkład mamy.... Cóż chętnię zwalę odpowiedzialność na specjalistów zapewniających mojemu dziecku dostęp do terapii w zakresie wymaganym przy jego zaburzeniu. Chętnie zamienię chorego syna na tego samego pozbawionego nadwrażliwości słuchowej i pięknie się wysławiającego. I chętnie zamiast paskudnych ćwiczeń poczytam pasjonującą książkę.
          Ale póki co robię to, co uważam za najlepsze i co więcej, uważam, że jestem najlepszą matką, jakie moje dziecko mogłoby mieć.
          Moje dziecko jest pewne siebie, bardzo ambitne, wręcz przemądrzałe i jak sądzę, nie ma problemów z samooceną. Podkopują ją jedynie publiczne dyskredytacje jego pracy.
          • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 23:29
            Nie, nie, nie...
            Przepraszam, zagalopowalam sie. Nie chcialam cie obrazic.
            Absolutnie nie podwazam sensu twojej pracy z dzieckiem.
            Po prostu ja po pierszej uwadze katechetki zostawila bym malego aby sam rysowal na religie. Skoro katechetka tego oczekuje, to niech sama sobie z tym radzi.
            (Wiem, oceny...ale czy one naprawde sa wazne?)
            • agnieszkatk Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 23:36
              Jeszcze raz. To nie jest kwestia kiepskiego technicznie rysunku wykonanego samodzielnie a poprawnego wykonanego ze mną. To kwestia braku pracy domowej a poprawnego rysunku. Moje dziecko samo nie odrobi lekcji. Usiądzie przy biurku i może tak siedzieć i siedzieć całe minuty i nic. Ja muszę być obok i przypominać o tym,ze nie wstajemy, nie głaszczemy się w trakcie, nie zaginamy rogów, nie pacamy bezmyslnie długopisem w kartkę itp. Syn ma ogromne problemy z koncentracją szczególnie, jak coś go nie interesuje i stanie nad nim jest nieodzowne. Naprawdę wolałabym go zostawić samego i zrobić w tym czasie coś przyjemniejszego, ale się nie da....

              Co wolisz: żadnej pracy domowej czy praca dziecka wykonana od serca z pomocą mamy, która stara się go nie wyręczać a pomagać?
              • titta Re: Religia - (dlugie) 09.02.11, 23:58
                Zaczynam sie powoli orientowac, ze problem jest wiekszy. W calym systemie szkolnym (o czym zdaza mi sie juz zapominac). Tak, ja wole brak pracy domowej. Tzn. nie dokonca, bo zachecone dziecko moze naprawde duzo zrobic, ale nie koniecznie pod dyktando.
                Bo powiedz mi, jaki jest sens rysowania "czynu milosci" przez dziecko, dla ktorego milosc to pojecie zupenie abstrakcyjne?
                Jesli rozumie: ja lubie jak ktos jest mily, jesli sie przewroce i nie moge wstac to potrezbuje aby mi ktos pomogl. Inni tez lubia jak sie jest dla nich milym. Tez potrzbuja pomocy. To, ze mi mama pomaga, to jest milosc. Pomogles kiedys mamie?
                I tu moze bedzie sens w narysowaniu mamy, narysowaniu kolegi...

                Bardzo, bardzo nie lubie bezrefleksyjnego podejscia, gdy praca mija sie z celem albo w ogole go nie ma. A w szkole tego cale mnustwo. Tak jak pisalas, dlatego ze jest to obowiazek i juz. Ale po co?
                Twoj syn nauczy sie robic rzeczy na komende, moze dobrze, moze inaczej sie nie da?
                Mam znajomego autystycznego fizyka. Jest w fizyce naprawde dobry ale mama mowi mu rano zeby przebral pizame, zeby umyl zeby, zeby zjadl. Jak mu sie ne powie bedzie siedzial caly dzien w pizamie. Moze sie inaczj nie da? Nie wiem. Nawet majac jakies doswiadczenie nie sposob powiedziec, bo przeciez kazdy czlowiek jest inny. Nie ma jednego autyzmu. Zreszta co to jest autyzm? Zbior cech, ale co to w konkretnym przypadku oznacza, ktora konkretnie funkcja w mozu nie dziala tego zwykle nie wiadomo.
                Nie wiem. Ty znasz swoje dziecko. Ja nie znam. Ja zyje w troche innym swiecie, gdzie dziecko ktore nie chce, nie musi robic zadania domowego (choc ma to inne koszmarne strony, ale nie o tym).
                Ja przyznam, ze opis odrabiania zadan zabrzmial koszmarnie. Ale to ty musisz ocenic co jest najlepsze. Niestety czasem trzeba robic rzeczy bez sensu po to tylko aby nie miec wiekszych klopotow. I to ty musisz, niestety wywazyc, co sie bardziej oplaca.
          • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 23:31
            Ps. ambitne i przemadrzale... chm... Ja tez taka bylam (i nadal jestem wink. I obie rzeczy moga byc mocno powiazane z problemami z samoocena.
    • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:01
      Moze katechetka ma troche racji? Przeciez nie chodzi o to, zeby bylo zrobione perfekcyjnie, tylko wlasnie przez niego ! Na miare mozliwosci. Nie ma po co az tak meczyc dziecka.
      • ste3fa Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:13
        istnieje ryzyko, że dziecko otrzyma niższą ocenę, Autorka pisała w jednej z wypowiedzi o obniżonej ocenie za niedokładnei pokolorowany rysunek.
        Tak czy inaczej od rozmowy z katechetką bym zaczęła. Jeśli to nie przyniesie rezultatu, poszłabym z problemem do dyrekcji. nauczyciel, który nie uwzględnia specyficznych potrzeb edukacyjnych dziecka łamie prawo oświatowe.
        Skoro to szkoła/klasa integracyjna zakładam, że dziecko ma stosowną dokumentację orzekającą autyzm, która jest wiążąca dla szkoły.
        • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:27
          A mze takiego ryzyka nie ma?
          Zreszta o co chodzi, o ocene, czy zeby dzieciak sie nauczyl samodzielnej pracy?

          Nie wiem, moze za bardzo identyfikuje sie z ta katechetka. Zachowuje sie tak samo: praca sliczna, wykonana ewidentnie przez rodzica: brak oceny lub ocena dla rodzica. Bochomaz, gdy wiem, ze z sercem, lub to na co dziecko stac: zachwyty nad tym co jest w nim dobre, chodzby doborem koloru (jak nie ma nic innego) lub postepem w stosunku do poprzedniego. Oczywiscie "odwalenie" nie jest premiowane, ale kazdemu czasem moze sie nie chciec wink
          I nagle sie okazuje, ze dzieci nie bronia sie przed rysowaniem, nawet te, ktorym ciezko kredke utrzymac.
          • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:32
            Dodam jeszcze, ze ... ucze religi (chobistycznie mozna by to okreslic wink
            • mia_siochi Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:48
              titta napisała:

              > Dodam jeszcze, ze ... ucze religi (chobistycznie mozna by to okreslic wink

              Dobrze, że nie polskiego.
              • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:52
                W zyciu smile
                Dyslektykiem jestem i nawet pojedynczyc slow boje sie zapisywac na tablicy wink
                Na szczescie nie mieszkam w polsce i nikt specjalej fobbi na punkcie puryzmu ezykowego nie wykazuje...na zczescie smile
                • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:54
                  > Dyslektykiem jestem i nawet pojedynczyc slowa boje sie zapisywac na tablicy wink
                  (moze byc nieortograficznie, ale chociaz gramatycznie powinno grac smile
                  • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:54
                    No to sie popisalam sad
                    jeszcze raz: pojedyncze slowa
          • ste3fa Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 23:08
            jest czy nie ma to możemy sobie tu na forum sonde zrobićbig_grin
            Mówimy tu o dziecku autystycznym, nie znając specyfiki tego konkretnego przypadku. A autyzm może sie rozmaicie przejawiac.
            Opis tego wspólnego odrabiania lekcji dla mnie wygląda przerażająco, ale nie będę się mądrzyć, bo to matka zna dziecko i zakładam, że robi to, co dla niego dobre.
            Dlatego uważam, że jedynym rozsądnym wyjściem z sytuacji jest rozmowa z katechetką, jednak najpierw radziłabym Autorce nieco ochłonąć, bo w nerwach to się źle rozmawia. A stawką jest dobro dziecka, dlatego watro się postarać, aby ta rozmowa była konstruktywna.
            W odniesieniu do zdrowych dzieci postępowałam dokładnie tak samo jak Ty. Dzieci niepełnosprawnych nie miałam okazji uczyć. Rozmaitych dys... na potzreby testów kompetencyjnych nie biorę pod uwagęsmile Co nie znaczy, że neguję istnienie owych dys...
      • mgla_jedwabna Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 02:12
        Problem polega na tym, że katechetka traktuje to dziecko tak, jakby zaburzeń nie było. W przypadku zwykłego dziecka podejście "lepiej samemu i byle jak, niż pięknie, ale z pomocą mamy" rozwija samodzielność, kreatywność, pozwala dziecku zrozumieć, ile umie samo, generalnie - takie podejście stwarza mu przestrzeń do rozwoju. W przypadku dziecka autorki wątku takie podejście poskutkowałoby przekazem, że można robić byle jak, a będzie to zaakceptowane. Zamiast rozwoju w przestrzeni, którą daje pozwolenie na błędy i poprawianie, otrzymalibyśmy rejteradę w wewnętrzny świat autystyka, który niejako nie ma "sam z siebie" stymulacji do rozwoju w tym kierunku, co wszyscy.

        Gdyby średnio zdolnemu dziecku bez zaburzeń kazać narysować "miłość bliźniego", to zapewne chwilę by pomyślało, a potem nabazgrało np. jak jedno dziecko daje cukierka drugiemu. Dzieci byłyby pokolorowane bardzo niedokładnie. Natomiast dziecko autorki zostawione sam na sam z odrabianiem takiej pracy domowej, narysowałoby wieżowiec.

        Inna sprawa, że nauka religii u tego dzieciaka to jakaś pomyłka. Pomijając kwestie światopoglądowe, dziecko jest wystarczająco obciążone przedmiotami obowiązkowymi i obejdzie się bez dodatkowych lekcji. W dodatku prowadzonych przez osobę, która nie ma pojęcia o pedagogice. Świadczy o tym choćby fakt, że posługuje się hermetycznym językiem, stawia oceny w starym stylu w 1. klasie SP (obecnie się tego unika), nie orientuje się w szkolnym systemie komunikacji rodzic - nauczyciel (skoro pisze po pracach dziecka zamiast w dzienniczku), nie odróżnia błędów gramatycznych od braku wiedzy merytorycznej (Jezus DO Mędrców, czy na odwrót), a na domiar wszystkiego zadaje prace domowe nie upewniwszy się, że dzieci rozumieją, co mają zrobić. Wszystko to są cechy, które sprawiają, ze omawiana katechetka nie nadaje się do pracy z dziećmi z nauczania początkowego w ogóle, o nauczaniu dzieci autystycznych nie wspominając.
    • czar_bajry Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:12
      Dziwi mnie to że jeszcze nie rozmawiałaś z siostrą osobiście.
    • leeloo2002 Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:35
      Poziom emocji u Ciebie jest tak duży, ze chyba nie będziesz w stanie przeprowadzić konstruktywnej rozmowy z siostrą. Może faktycznie dobrze będzie poprosić o pomoc pedagoga wspomagającego?
    • titta Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 09.02.11, 22:37
      Dodam jeszzce, ze zawsze warto pogadac z nauczycielka osobiscie. Wyjasnic jakie sa jej oczekiwania, wyjasnic mozliwosci chlopca i...znalezc kompromis.
    • asia_i_p Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 06:58
      Ile razy rozmawiałaś z katechetką zanim cię zatrzęsło?
      Bo jeśli nie rozmawiałaś, to nie wiesz, czy to ona ignoruje zalecenia dotyczące pracy z twoim dzieckiem, czy to wychowawczyni dziecka nie przekazała jej tych zaleceń.
      Kobiecie się należy przynajmniej jedna spokojna rozmowa i przekazanie informacji na temat pracy z twoim dzieckiem, zanim pójdziesz z awanturą.
    • jolunia01 Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 09:47
      Agnieszkotk, brutalnie powiem - katechetka jest głupia i nie nadaje się do pracy z dzieckiem autystycznym. Jednakowoż na Twoim miejscu zaczęłabym od rozmowy z wychowawcą i pedagogiem wspierającym, ewentualnie od rozmowy z katechetką i pedagogiem wspierrającym, bo jego obecność wydaje mi sie niezbędna, żeby wytłumaczyć tej babinie od "czynów miłości" i kopert jako niezbędnego elementu tzw. kolędy, co i jak może rozumieć i robić dziecko z tak specyficznym problemem jak Twój syn.
      • agnieszkatk I po rozmowie 10.02.11, 10:43
        Dowiedziałam się na temat oceniania: nie ma szczegółowych wytycznych ( w kazdym razie w szkole ich nie ma ) co do oceniania z religii, jest ogólny wewnętrzny system oceniania, nie wiele z tego wynikło, doczytałam tylko tyle że ocena z religii jest oceną nie opisową jak w całym kształceniu zintegorowanym, lecz wyrażaną cyfrą.
        Dowiedziałam się, że siostra jest osobą duchowną ( chociaż to ukrytka ) i ma przygotowanie pedagogiczne. Dowiedziałam się też, że jest świadoma zaburzenia Kuby i zapoznała się z jego orzeczeniem o kształceniu specjalnym.
        Pedagog wspierajaca uważała, że o sprawie powinnam najpierw porozmawiać z samą siostrą i tak zrobiłam, uprzednio odesławszy dziecko i jego kolegów do klasy. Siostra przyszła tuż przed dzwonkiem na lekcję więc chcąc nie chcąc rozmawiałyśmy na korytarzu. Zakończyło się tym, że rozstałyśmy się we wzajemnej niezgodzie, niezrozumieniu i lekceważeniu.
        Poprosiłam o wyjaśnienie co do zapisów w zeszycie syna. Dowiedziałam się, że siostra pracuje z nim już tak długo że wie z pewnością, ze prace domowe są wyłacznie mojego autorstwa, do czego zresztą syn się przyznaje. Ze widzi, że wczorajszy rysunek w całości był wykonany przez osobę dorosłą. Zapytałam, czy nie wzięła pod uwagę faktu, ze budka dla ptaków była rysowana od ekierki, więc odparowała: a czy pani wie, że od ekierki się nie rysuje? Zapytałam, czy mogę zobaczyć indywidualny plan zajęć dostosowany do dziecka ( od innych nauczycieli i terpapeutów mam ) z dostosowanymi metodami i treściami - nie ma. Usiłowałam wytłumaczyć, że "czyn Miłości" był dla dziecka abstrakcją - dowiedziałam się, że na religiii rozumiał to świetnie i podawał jej przykłady - więc odparłam, że chyba jednak źle tłumaczyła bo tuż po religii już nie miał o tym pojęcia ( przeglądałam zeszyt jak syn ubieral się do domu ). Też walnęła, że zaniżam mu samoocenę. Co do koperty powiedziała, że miejsce koperty jest na stole. Zapytała po co dziecko osoby niewierzącej chodzi na religię ( pisałam: rodzina jest wierząca i praktykująca, syn jest wychowywany w tradycji chrześcijańskiej i chce chodzić na religię ). Zapowiedziała, że nie zmieni podejścia więc powiedziałam jej że uprzedzam że kolejny taki wpis osobiście wymażę i będę interweniować wyżej więc dowiedziałam się, że mam się poskarżyć. Próbowałam rozmawiać o mojej pomocy, o podejściu np. pedagoga w PPP i rysunku jako takim dziecka autystycznego ale dowiedziałam się, ze jest już lekcja ( dzieci były w klasie pod opieką wychowawczyni ) i nie będzie ze mna rozmawiać. I poniosło mnie, poniosło na koniec zupełnie niepotrzebnie, bo powiedziałam jej, że to jest szkoła integracyjna dla chorych dzieci ale jak patrzę na nią to zaczynam się zastanawiać czy tylko dzieci z tej szkole cierpią na upośledzenie umysłowe.... Wiem, wiem, niepotrzebnie, przyznałam się do tego wychowawczyni ale, kurcze, jestem zestresowaną matką która próbuje, próbuje najlepiej jak umie robić to co najlepsze i spotyka się z totalnym brakiem zrozumienia.
        Rozmawiałam potem w wychowawczynią syna i pedagog wspierającą, wydaje mi się, że w dużej mierze podzielają moje zdanie, zresztą same wspomniały, że oceniają go inaczej, że same mu pomagają, jeśli widzą, że czegoś nie da rady sam, że same mu coś rysują czy piszą ( w tym w zeszycie do religii ) ale w sumie na niczym nie stanęło, bo to ewentualnie siostra "musi " dostosować metody i treści do dziecka. I myślę, że dostosuje, bo nie będzie wyboru, ja podejścia na razie na pewno nie zmienię jak by drastycznie nie wyglądały moje metody, ale chciałabym, żeby mnie przynajmniej zrozumiała a nie stwierdzała autorytatywnie że wie lepiej a ja niszczę własne dziecko
        • lelija05 Re: I po rozmowie 10.02.11, 11:25
          Tak czułam, się ta rozmowa będzie tak wyglądała, ale miałam nadzieję, że dojdziesz do porozumienia.
          Szkoda.
          Przede wszystkim szkoda Twojego syna.
          W głowie się nie mieści, że tego typu placówce religii uczy typowy (wiem, to nieładne określenie, ale to było pierwsze co mi przyszło do głowy) beton, twardszy niż ten używany do budowy mostów na Alasce.
          I co zamierzasz dalej zrobić?
          • annajustyna Re: I po rozmowie 10.02.11, 11:50
            No to niech synek nie odrabia zadan z religii (chyba ze jednak sam z siebie zacznie) i juz. Przeciez paly z religii mu na koniec roku nie wstawi. Wazniejsze sa inne przedmioty.
          • agnieszkatk Re: I po rozmowie 10.02.11, 12:16
            Nie wiem.
            Na razie czuję się wypluta i pozbawiona sił. Emocje mi opadły - ostatecznie powiedziałam, co chciałam, zdobyłam się na rozmowę - i teraz chyba nie myślę. Ze strony wychowawczyni padła propozycja rozmowy z siostrą po religii, ale nie zdecydowałam się. Ja miałam wieczór, noc i ranek na przemyślenia i jakieś wnioski, siostrę, być może, zastrzeliłam rozmową i pomyślałam, że może też trzeba dać jej czas na przemyślenia, powiedziała co uważała bez zastanowienia, może jednak się namyśli?
            Nie chcę zabierać syna z religii bo on chce chodzić a poza tym co będzie z nim w tym czasie? Będzie na świetlicy ( obce dla niego miejsce ) z obcymi paniami i dziećmi ( religia jest w środku zajęć, cała klasa na nią uczęszcza ). Dalej będę mu pomagać jak nie będzie dawał rady i będę walczyć gumką z ewentualnymi wpisami ;p
            • guderianka Re: I po rozmowie 10.02.11, 15:27
              tego się spodziewałam
              celowe wyrachowane bez krzty empatii zachowanie suki w habicie-
              dlatego należy od razu iść wyżej..
              współczuję
              • lelija05 Re: I po rozmowie 10.02.11, 15:29
                No ale gdzie wyżej? Siostra podlega chyba tylko pod kurię, a tam myślisz, że się zainteresują?
        • mgla_jedwabna Re: I po rozmowie 10.02.11, 15:50
          Katechetka nie dość, że nie nadaje się do pracy w SP itd. o czym napisałam wcześniej, to jeszcze ma braki z przedmiotu, którego uczy.

          Miejsce koperty między przedmiotami o znaczeniu sakralnym (świece, Biblia, woda święcona) ?Hmm, nie posłałabym dziecka na nauę religii to taiej baby nawet, gdybym była fanatyczną katoliczką, bo to, co ona przekazuje, świadczy o niezrozumieniu nauczania KK.

          Jakby kto pytał: świece to "światło Chrystusa", symbolizują obecność Boga w domu. Woda święcona to oczyszczenie z grzechów (oczywiście nie dzięki mocy samej wody, tylko dzięki odpuszczeniu grzechów przez Boga). Biblia to Słowo Boże, w pewnym sensie sam Bóg ("Na początku było Słowo (...). I Bogiem było Słowo" Ewangelia św. Jana, początek I rozdziału). Jeśli ktoś uważa, że miejsce koperty z pieniędzmi jest między tymi rzeczami...

          "Kury wrzeszczą, świnie kwiczą,
          Na ołtarzu jajca liczą."

          • iin-ess Re: I po rozmowie 07.06.11, 08:47
            mgla_jedwabna napisała:

            > Jakby kto pytał: świece to "światło Chrystusa", symbolizują obecność Boga w dom
            > u. Woda święcona to oczyszczenie z grzechów (oczywiście nie dzięki mocy samej w
            > ody, tylko dzięki odpuszczeniu grzechów przez Boga). Biblia to Słowo Boże, w pe
            > wnym sensie sam Bóg ("Na początku było Słowo (...). I Bogiem było Słowo" Ewange
            > lia św. Jana, początek I rozdziału). Jeśli ktoś uważa, że miejsce koperty z pie
            > niędzmi jest między tymi rzeczami...

            z KK to nic nie wiadomo..
            ost "tłukłyśmy" z córką 5 przekazań kościelnych i 5-te jest:"Troszczyć się o potrzeby wspólnoty kościoła", więc skoro jest to w przykazaniu to może i miejsce koperty jest w tym miejscu.. kto wie?!
            brrrrr

        • rosapulchra-0 Re: I po rozmowie 10.02.11, 17:18
          na Twoim miejscu złożyłabym skargę nie tylko w szkole, ale i w parafii, z której zakonnica się wywodzi, jak najbardziej oficjalną, na piśmie, popartą dowodami.
          • lacitadelle Re: I po rozmowie 10.02.11, 17:24
            rosapulchra-0 napisała:

            > na Twoim miejscu złożyłabym skargę nie tylko w szkole, ale i w parafii, z które
            > j zakonnica się wywodzi, jak najbardziej oficjalną, na piśmie, popartą dowodami
            > .

            Jasne, a katechetka powinna ją z powództwa cywilnego oskarżyć o zniesławienie (została wyzwana od upośledzonych na szkolnym korytarzu, czyli w miejscu publicznym).

            Dowodami czego? Przecież autorka sama przyznaje, że odrabia prace domowe za dziecko.
            • agnieszkatk Re: I po rozmowie 10.02.11, 20:45
              lacitadelle napisała:

              > rosapulchra-0 napisała:
              >
              > > na Twoim miejscu złożyłabym skargę nie tylko w szkole, ale i w parafii, z
              > które
              > > j zakonnica się wywodzi, jak najbardziej oficjalną, na piśmie, popartą do
              > wodami
              > > .
              >
              > Jasne, a katechetka powinna ją z powództwa cywilnego oskarżyć o zniesławienie (
              > została wyzwana od upośledzonych na szkolnym korytarzu, czyli w miejscu publicz
              > nym).

              Powiedziałałam że się zastanawiam, czy na to nie cierpi a nie że na pewno ma ;p Zresztą takie dywagacje traktuję w formie niesmacznego żartu. Aż tak dużo czasu nie mam i aż tak mnie to nie nęka, żeby już lecieć i pisać skargę.
              > Dowodami czego? Przecież autorka sama przyznaje, że odrabia prace domowe za dzi
              > ecko.
              Autorka nigdzie nie napisała, że odrabia prace domowe za dziecko i stoi na stanowisku, ze pomaga dziecku a nie wyręcza w pełnej rozciągłości. Zresztą interpretuj sobie to jak chcesz.
          • claudel6 Re: I po rozmowie 10.02.11, 19:36
            i napisac o tej kopercie z pytaniem, czy taka jest oficjalna wykładnia co do kolędy Koscioła?
        • anorektycznazdzira Re: I po rozmowie 10.02.11, 17:43
          Wymiękam, jak czytam takie historie. W szkole podstawowe moje córki też była beznadziejna, ograniczona kobieta prowadząca katechezę. Czy oni jakąś negatywną selekcję na podstawówki robią? W gimnazjum mamy całkiem sensowną, a wydawałoby się, że to na początku trzeba najbardziej zachęcić.

          Rozsądne jest "danie czasu na ochłonięcie", potem może pedagog, wychowawca i ewentualnie dyrektor podjąć decyzję, co w takim wypadku, bo oni będą w stanie taką decyzje wyegzekwować. W systemie nakazowym można wymagać od katechetki takiego a nie innego postępowania z uczniem. Gdyby zresztą Tobie kazali zmodyfikować podejście, to bym się też zgodziła, bo najważniejsze jest, aby się teraz w zeszycie dziecka nie odbywała wojna między katechetką a mamą (!), bo to chyba najgorsza opcja.
          • lacitadelle Re: I po rozmowie 10.02.11, 17:53
            > Rozsądne jest "danie czasu na ochłonięcie", potem może pedagog, wychowawca i ew
            > entualnie dyrektor podjąć decyzję, co w takim wypadku, bo oni będą w stanie tak
            > ą decyzje wyegzekwować. W systemie nakazowym można wymagać od katechetki takieg
            > o a nie innego postępowania z uczniem. Gdyby zresztą Tobie kazali zmodyfikować
            > podejście, to bym się też zgodziła, bo najważniejsze jest, aby się teraz w zesz
            > ycie dziecka nie odbywała wojna między katechetką a mamą (!), bo to chyba najgo
            > rsza opcja.

            Jak dla mnie - trafił swój na swego, bo jedna i druga prezentuje postawę pt. "mam sto procent racji i nic mnie nie przekona do choćby zastanowienia się nad tym, że może być inaczej" (z tym, że autorka wątku prezentuje taką postawę na pewno, a katechetka - możemy się tylko domyślać z opisów nieobiektywnej autorki).
            • agacz2905 Re: I po rozmowie 10.02.11, 19:50
              > Jak dla mnie - trafił swój na swego, bo jedna i druga prezentuje postawę pt. "m
              > am sto procent racji i nic mnie nie przekona do choćby zastanowienia się nad ty
              > m, że może być inaczej" (z tym, że autorka wątku prezentuje taką postawę na pew
              > no, a katechetka - możemy się tylko domyślać z opisów nieobiektywnej autorki).
              Zgadzam się z powyższym w 100%. Niestety... Ja oczywiście nie jestem specem od dzieci autystycznych, tylko od postępowań administracyjnych i innych takich. Mam 10-letniego syna, który jest w trakcie diagnozy (tak! dopiero teraz ktoś na to wpadł - wcześniej wmawiano mu mutyzm), ma podejrzenie Z.A. lub autyzmu atypowego. Problemy opisywane przez Autorkę wątku są mi bardzo bliskie. Z tym, że ja nie dreczę dzieciaka tym nieszczęsnym rysowaniem, czasem - jak trzeba - naszkicuję mu coś, na katechezie robi to ksiądz (średnio sympatyczny, ale rozmowę z nim odbyłam już pod koniec sierpnia, przed rokiem szkolnym, zapobiegliwa mamuśka ze mnie - rozmowa była nie na temat rysowania, ale zaliczania zagadnień do I Komunii Św., ponieważ moje dziecko jest w klasie II - planowo powinien być w III), na innych lekcjach też czasem ktoś Szymkowi pomoże i nikt nie robi z tego wielkiego halo. Nota bene - mój syn dzięki "brakowi nacisków" na rysowanie.... zaczął czasem sam rysować na lekcjach, za co jest chwalony, ale nie pod niebiosa...Cóż, wychodzę z założenia, że nie rysowaniem ten świat stoi i inne sprawy są w życiu o niebo ważniejsze. Również jestem osobą napakowaną niełatwymi dla mnie emocjami - ale myślę, że dopuszczam, że czasem ktoś wie lepiej ode mnie (a czasem niestety nie), że mogę się mylić, że nie mam monopolu na rację, prawdę i jedyna wykładnię, wg. której ma żyć moje dziecko. Droga Autorko watku! Jak wyobraziłam sobie odrabianie lekcji (zwł. rysowania) z Toba - to oczyma duszy ujrzałam niestety straszną masakrę. Ja sama jako osoba dorosła nie chciałabym z Tobą w ten sposób pracować!, a co dopiero dziecko z całościowym zaburzeniem! Mojego syna taki jak Twój styl odrabiania prac domowych doprowadziłby chyba do targnięcia sie na swoje życie lub zdrowie, piszę to z pełną świadomością! Być może masz jedynaka, nad którym w jak najlepszej wierze "wisisz", urządzając mu z życia nieustająca terapię w jak najgorszym rozumieniu tego słowa, nie wiem. Takie są moje refleksje po przeczytaniu Twoich postów w tym wątku. Ja mam syna w II klasie i córkę w I i MUSZĘ podzielić moją energię, uwagę i zasób sił na dwoje zupełnie różnych dzieciaków. I to czynię, bo to mój zas..ny obowiązek jako ich matki. Muszę tez codziennie ćwiczyć nogi, chcąc nadal chodzić na nich (niepełnosprawność ruchowa). Być może to wszystko powoduje, że mam dystans do deficytów mojego syna i nie zarzynam jego i siebie...rysunkami z religii, no proszę Cię! Odpuść, bo zamęczysz dziecko, siebie i pare osób wokół Was. Nie znam Ciebie, nie znam dziecka, bazuje na tym, co sama napisałaś. Dążysz do jakiegoś chorego maksimum możliwosci Twojego synka - po co? Zasłaniając się Jego terapią, jego dobrem. Mój syn też ma problemy z pisaniem, z wypowiadaniem się na określony (w sensie zadany) temat, każdy zaś temat sprowadzi do swojego hopla - gier komputerowych i ulubionych bohaterów. Opisane przez Ciebie trudności z dzieckiem nie sa mi obce, uwierz - choć zdaję sobie sprawę, że każde dziecko jest inne, każdy autystyk czy Asperger też jest trochę inny...Oni tez nie są rysowani od ekierki czy linijkismile A zresztą...tak tylko piszę, żeby wyrazić swoje niestety negatywne zdanie nt. metod i drobiazgowości odrabiania zadań...Mój syn też sam z siebie lekcji nie odrobi, ale u nas wygląda to nieco inaczej. Cóż, może mniej fachowa jestem, za to Ty chyba zdecydowanie nadambitna, przeładowana wiedzą nt. zaburzenia dziecka i kiepsko radzaca sobie z tą wiedzą i z emocjami. To ostatnie zresztą nas łączysmile Katechetki nie oceniam - znam tylko Twoją wersję. Wydaje mi się, że przypisujesz jej intencje, których nie ma. Być może ma po prostu podobne zdanie na temat Twoich metod pracy z dzieckiem, których jak piszesz "nie zamierzasz zmieniac" - jak to, które ja wyraziłam. Pozdrawiam, A.
              • minnie_su Re: I po rozmowie 10.02.11, 20:21
                agacz, jak to fajnie, ze sa takie mamy autystykow/aspergerow jak ty
              • agnieszkatk Re: I po rozmowie 10.02.11, 20:38
                Ja oczywiście nie jestem specem od
                > dzieci autystycznych, tylko od postępowań administracyjnych i innych takich. Ma
                > m 10-letniego syna, który jest w trakcie diagnozy (tak! dopiero teraz ktoś na t
                > o wpadł - wcześniej wmawiano mu mutyzm), ma podejrzenie Z.A. lub autyzmu atypow
                > ego. Problemy opisywane przez Autorkę wątku są mi bardzo bliskie. Z tym, że ja
                > nie dreczę dzieciaka tym nieszczęsnym rysowaniem

                Nie traktuję tego w kategoriach dręczenia.

                , czasem - jak trzeba - naszkic
                > uję mu coś, na katechezie robi to ksiądz

                Ja też nie pomagam we wszystkim, więc ....

                (średnio sympatyczny, ale rozmowę z ni
                > m odbyłam już pod koniec sierpnia, przed rokiem szkolnym, zapobiegliwa mamuśka
                > ze mnie - rozmowa była nie na temat rysowania, ale zaliczania zagadnień do I Ko
                > munii Św., ponieważ moje dziecko jest w klasie II - planowo powinien być w III)
                > , na innych lekcjach też czasem ktoś Szymkowi pomoże i nikt nie robi z tego wie
                > lkiego halo. Nota bene - mój syn dzięki "brakowi nacisków" na rysowanie.... zac
                > zął czasem sam rysować na lekcjach, za co jest chwalony, ale nie pod niebiosa..

                To jest twój syn, inny od mojego, różnych ludzi ( zdrowych, chorych, nieistotne ) stumulują rózne rzeczy, co dla jednych jest podłogą dla innych jest sufitem.


                > .Cóż, wychodzę z założenia, że nie rysowaniem ten świat stoi i inne sprawy są w
                > życiu o niebo ważniejsze.

                Też tak uważam i dlatego nie zgadzam się żeby droba sprawa zmuszała mnie do interwencji.


                Również jestem osobą napakowaną niełatwymi dla mnie
                > emocjami - ale myślę, że dopuszczam, że czasem ktoś wie lepiej ode mnie (a czas
                > em niestety nie), że mogę się mylić, że nie mam monopolu na rację, prawdę i jed
                > yna wykładnię, wg. której ma żyć moje dziecko.

                Jak już wczęsniej napisałam, nie mam monopolu na jedną i świętą prawdę ale, ale robię to i robię tak, jak uważam, że jest najlepiej, najefektowniej, swoje postepowanie konsultuję z doświadczonymi ludzmi którzy znają moje dziecko i znają te zaburzenie. Wyobraź sobie, że dopuszczam do siebie myśl, że nie jestem idealna i mogę się mylić, ale co do pewnych spraw mam niewzruszoną pewność i tyle.


                Droga Autorko watku! Jak wyobraz
                > iłam sobie odrabianie lekcji (zwł. rysowania) z Toba - to oczyma duszy ujrzałam
                > niestety straszną masakrę

                To twoja interpretacja - masz do niej prawo. Na ile zgodna z prawdą raczej się nie dowiesz.

                . Ja sama jako osoba dorosła nie chciałabym z Tobą w
                > ten sposób pracować!, a co dopiero dziecko z całościowym zaburzeniem!

                Na szczęscie nie musimy ze sobą pracować. Uwierz mi, znam "gorsze" metody doświadczonych specjalistów. Jak wyżej - jak to odbiera moje dziecko to nie wiesz.


                Mojego sy
                > na taki jak Twój styl odrabiania prac domowych doprowadziłby chyba do targnięci
                > a sie na swoje życie lub zdrowie, piszę to z pełną świadomością!

                Mój na razie o tym nie mysli, zresztą nie widzę powodu. Chociaż najchętniej to zdanie pominęłabym milczeniem, bo na takie dictum cisną mi się na usta same niecenzuralne słowa.

                Być może masz
                > jedynaka, nad którym w jak najlepszej wierze "wisisz", urządzając mu z życia ni
                > eustająca terapię w jak najgorszym rozumieniu tego słowa, nie wiem.


                Mam w głebokim poważaniu twoje podejście do moich metod, na szczęscie. Nie wtrącam się do twoich, moje przynoszą efekty i co więcej nied odbijają się negatywnie na dziecku i na naszych relacjach ( oszczędź mi stwierdzenia , że te niezwykle traumatyczne przeżycia z dzieciństwa zaważą negatywnie na jego późniejszym życiu, bo w to nie wierzę ).


                Takie są mo
                > je refleksje po przeczytaniu Twoich postów w tym wątku. Ja mam syna w II klasie
                > i córkę w I i MUSZĘ podzielić moją energię, uwagę i zasób sił na dwoje zupełni
                > e różnych dzieciaków. I to czynię, bo to mój zas..ny obowiązek jako ich matki.
                > Muszę tez codziennie ćwiczyć nogi, chcąc nadal chodzić na nich (niepełnosprawno
                > ść ruchowa). Być może to wszystko powoduje, że mam dystans do deficytów mojego
                > syna i nie zarzynam jego i siebie...rysunkami z religii, no proszę Cię! Odpuść,
                > bo zamęczysz dziecko, siebie i pare osób wokół Was.

                Cóż, zapewniam cię, ze po latach zmagania się z autyzmem mam do niego na tyle dystansu na ile pozwala na to moie osobiste zaangażowanie. I powtarzam: nie poczuwam się do zamęczania czy zadręczania.


                Nie znam Ciebie, nie znam
                > dziecka, bazuje na tym, co sama napisałaś. Dążysz do jakiegoś chorego maksimum
                > możliwosci Twojego synka - po co?

                Chore jest to, co ty piszesz. Dążę do osiagniecia czegoś, czego teraz jeszcze nie osiągnął - to oczywiste, dziecko się rozwija. Co do maksimum to na pewno nie, bo nie wiem, gdzie jest to maksimum. Wiem, gdzie jest średnia, którą syn może osiągnąć i osiąga i nie pozwalam na jej obniżanie poprzez lekceważenie pewnych rzeczy i odwalanie aby było. Swietnie wiem, czego mój syn na danym etapie na pewno nie zrobi - i nie wymagam tego, bo po co? Wiem też, na co go stać i konsekwentnie tego pilnuję.
                Na ten przykład dam ci przykład: Syn wracał ze szkoły z piórnkime, w którym wszystko było powwalane albo lezało luzem w plecaku. I konsekwentnie, dzień w dzień wywalałam to wszystko i kazałam układać. Gumka i długopis były pogryzione. Owszem, musiałam wymienić na nowe, ale odgrażałam się, ze nowego nie dam bo już nie mam. I syn zapytaŁ: ale są mi potrzebne,czym będę pisał pupą? ( wink ) Potem chodził jakiś czas z pogryzionym długopisem, który nie działal jak powinien ( gumka w nim nie ścierała ) Dałam mu nowy - i jest niepogryziony. Wywalanie z plecaka połączone było z płaczem, wyciem i agresją. Mogłam układać sama, ale niby dlaczego? Układał sam, po kilka razy ( bo bywało, że powrzucał kredki i zamykał piórnik ) a ja tłumaczyłam, że gdyby od razu było dobrze, to nie musiałby tego robić w domu. Od jakiegoś czasu przynosi rzeczy poukładane. I cieszy się. Przychodzi z piórnikiem i pokazuje, że jest ładnie. Traumy nie stwierdzono.

                Zasłaniając się Jego terapią, jego dobrem.
                Bez komentarza.

                Twój syn jest inny. Ty znasz swojego syna, wiesz co dla niego dobre i na pewno robisz wszystko to, co uważasz za najlepsze. Nie mnie to oceniać, bo nie znam ani ciebie ani jego. Tym bardziej nie znajduję powodu dla którego oceniasz mnie - wg mnie krzywdząco, bezpodstawnie. Proponuję cytat z Camusa: ...Zaznałem najgorszego, czyli osądu ludzi. Dla nich nie ma okoliczności łagodzących, nawet dobra intencja jest poczytywana za zbrodnię. I na tym cytacie poprzestanę. Na szczęscie nie muszę się tłumaczyć. Mogę. Ale nie muszę. smile

                • agacz2905 Re: I po rozmowie 10.02.11, 20:58
                  Oceniam - nie oceniam. Napisałaś na publicznym i otwartym forum - to się ludzie do wątku wpisująsmile Przeczytałam co piszesz i odebrałam to na swój (chory-jak byłaś uprzejma zauważyć) sposób. Skoro masz moje opinie (nie pokrywające się z Twoimi) "w poważaniu" jak to eufemistycznie ujęłaś - po cholerę zakładasz wątek? Chyba nie sądzisz, że akurat 100% wpisów w nim pokryje się z Twoim (wybacz, chyba jednak "jedynie słusznym") rozumieniem świata? I znów: na bazie tego co napisałaś - nie widzę tu zbyt wiele dystansu, już prędzej fiksację (przepraszam, ale nie znalazłam idealnego określenia dla tego co mam na myśli) zaburzeniem dziecka. Jeśli ze wszystkimi wokół siebie rozmawiasz w podobny sposób (jak z tą katechetką, czy choćby tak jak twój post wyżej), to jest mi przykro i współczuję. Ale Ty chyba nie zrozumiesz, dlaczego. Pozdrawiam mimo wszystko.
                  Agnieszka
                  • agnieszkatk Re: I po rozmowie 10.02.11, 21:37
                    agacz2905 napisała:

                    > Oceniam - nie oceniam. Napisałaś na publicznym i otwartym forum - to się ludzie
                    > do wątku wpisująsmile
                    Oceniasz. Oczywiście, napisałam, żeby uzyskać odpowiedzi a nie, żeby poszło w kosmos. Odpowiedz w temacie.

                    Przeczytałam co piszesz i odebrałam to na swój (chory-jak b
                    > yłaś uprzejma zauważyć) sposób.

                    A zdrowy? Zresztą ty mój odbierasz jako chory, więc się nie dziw.

                    Skoro masz moje opinie (nie pokrywające się z T
                    > woimi) "w poważaniu" jak to eufemistycznie ujęłaś - po cholerę zakładasz wątek?

                    Bo oczekiwałam konstruktywnych odpowiedzi w temacie a nie dotyczących moich umiejętności peagogicznych.
                    > Chyba nie sądzisz, że akurat 100% wpisów w nim pokryje się z Twoim (wybacz, ch
                    > yba jednak "jedynie słusznym") rozumieniem świata?

                    Ta, oczywiście, że oczekiwałam iż zabrzmi zgodny chórek strzeleckich dwururek.


                    I znów: na bazie tego co nap
                    > isałaś - nie widzę tu zbyt wiele dystansu, już prędzej fiksację (przepra
                    > szam, ale nie znalazłam idealnego określenia dla tego co mam na myśli) zaburzen
                    > iem dziecka.


                    Dziękuję za wnikliwą diagnozę, pani doktor.

                    Jeśli ze wszystkimi wokół siebie rozmawiasz w podobny sposób (jak
                    > z tą katechetką, czy choćby tak jak twój post wyżej), to jest mi przykro i wspó
                    > łczuję.
                    Nie, rozmawiam tak tylko z tymi ludzmi ( fakt, ostatnio w zasadzie na takich nie trafiam ), którzy mnie personalnie obrażają .

                    Ale Ty chyba nie zrozumiesz, dlaczego.

                    Masz rację. Nie rozumiem. I nie potrafię zrozumieć jak można coś tak podłego napisać. ( Vide samobójstwo dziecka pod wpływem metod wychowawczych matki )


                    Pozdrawiam mimo wszystko.
                    > Agnieszka
                    Po co ? Pozdrowienie to wyraz szacunku. Ja go nie czuję.
        • leeloo2002 Re: I po rozmowie 10.02.11, 19:48
          eskalacja emocji prowadzi donikąd. jak idziesz nabuzowana rozmowa przekształca się w pyskówkę. Może jednak lepiej korzytsać z pośrednictwa pedagogów?
    • judytak Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 10:42
      > Usiądzie przy biurku i może tak siedzieć i siedzieć całe minuty i nic. Ja muszę być obok i > przypominać o tym,ze nie wstajemy, nie głaszczemy się w trakcie, nie zaginamy rogów, nie > pacamy bezmyslnie długopisem w kartkę itp.

      jak ja to dobrze znam :o))))
      ćwiczyłam to latami, dla pocieszenia: teraz jest szósta klasa, niebo i ziemia :o)
      dziecko nadal dostanie przeważnie dwóje, tróje, ale w przeważającej większości sa one jego własne :o)

      w temacie:
      mozliwości są takie:
      porozmawiasz z katechetką, wyjaśnisz, że takie twoje postępowanie jest uzgodnione z wychowawcą dziecka, że inni nauczyciele tak i tak oceniają w związku z tym, poprosisz żeby robiła tak samo, i wtedy ona
      albo zrozumie i deklaruje że będzie oceniać podobnie
      albo zrozumie i powie, że ona chciałabym żebyś nie pomagała (żeby twoja pomoc była wyłacznie słowna - stoję obok, przypominam - a nie fizyczna - poszkicuję dziecko, koloruje razem tło), i wtedy się dostosujesz, masz o tyle łatwiej ;o)
      albo kompletnie nic nie zrozumie, wtedy ostatecznie wypiszesz dziecko z religii - zawsze możesz go zapisać za 2-3 lata, jak bedzie bardziej samodzielne...

      pozdrawiam
      Judyta

      P.S. radziłabym jednak trochę odpuscić, tzn. owszem dbać o to, żeby dziecko miało wszystkie lekcje zrobione, koncentrować się o ważnych rzeczach (nauka czytania, pisania, liczenia), a te wszystkie szlaczki, rysunki itp. przypilnować zeby były zrobione, żeby nie były "odwalone", ale nie wymagać żeby były ładne, dokładne, "takie, jakie robią inne dzieci", pomagać tylko jak dziecko poprosi. Nauka samodzielności i trening wiary w swoją samodzielnośc jest ważniejszą częścią nauki niż cała reszta :o)
      J.
      • annajustyna Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 10.02.11, 11:52
        Judyto, Ty chyba przeoczylas, ze chodzi nie o dziecko niezdyscyplinowane z racji wieku, a o autystyka?
    • koukla62 Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 07.06.11, 05:54
      droga Agnieszko, czytalam co piszesz o swoim synku i ciarki mi po kregoslupie przelatuja. Jestem nauczycielka w szkole katolickiej w Australii i przygotowuje wyklad dla kolegow na temat nauczania religii dzieci z autyzmem, tak sie natknelam na twoj tekst.

      po pierwsze, nic nie przesadzasz. ta katechetka jest bardzo niewyszkolona i kompletna ignorantka jesli chodzi o metody nauczania. jak ona dostala ta prace??? Twoj syn ma wspaniala matke, tyle milosci wkladasz w te zadania domowe, to jest prawdziwe swiadectwo wiary. Jesli Bog istnieje, jest z ciebie bardzo dumny (a). Masz tyle cierpliwosci i wiedzy na temat autyzmu. Ja ucze dzieci z autyzmem, w malych clasach i pomagam nauczycielom innych przedmiotow, z modifikowaniem programow aby usunac bariery w nauczaniu. Nie chce mi sie wierzyc, ze sa takie szkoly z tak okropna praktyka naucznia.

      Nie wiem jaki jest obecnie system szkolny w Polsce, ale ja zlozylabym officjalne zazalenie, i domagala sie, zeby nauczycielka byla doszkolona na temat uposledzen i metod nauczania. To naprawde wstyd... Czy ta religia jest obowiazkowa??? Moze moglabys sama go uczyc w domu? Karmienie glodnych ptaszkow - to jest rozumienie potrzeb, to jest milosc...


      Zycze ci wielu wspanialych momentow z twoim synkiem. Trzymaj sie cieplosmile
      • andaba Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 07.06.11, 07:10
        Ale w sumie katechetka ma racje!

        Jakie są wskazania z ppp? Czy aby na pewno takie, by katować dziecko dokładnym kolorowaniem?Moim zdaniem powinien mieć pokolorowane na zasadzie "dwóch kresek" bo tak on by samodzielnie zrobił. I nie sądzę, żeby znając problem ktoś stawiał złą ocenę, a nawet jezżeli to chyba świat nie stoi na trói z kolorowania?
      • andaba Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 07.06.11, 07:10
        Ale w sumie katechetka ma racje!

        Jakie są wskazania z ppp? Czy aby na pewno takie, by katować dziecko dokładnym kolorowaniem?Moim zdaniem powinien mieć pokolorowane na zasadzie "dwóch kresek" bo tak on by samodzielnie zrobił. I nie sądzę, żeby znając problem ktoś stawiał złą ocenę, a nawet jezżeli to chyba świat nie stoi na trói z kolorowania?
        • nangaparbat3 Re: Religia - problem z katechetką, przesadzam? 07.06.11, 07:29
          Nawet jeśli katechetka ma racje, to forma w jakiej tę rację wyraża jest niedopuszczalna. Powinna poprosić matke o spotkanie i poprosić, by w mniejszym stopniu ingerowała w pracę syna.
          Za to matka nie powinna wtrącać się w to, co dziecko rysuje. Chce rysować wieżowce - niech rysuje wieżowce. wiele dzieci przechodzi fazy rysowania w kołko tego samego, widać jest im to potrzebne. A jeśli narysuje wieżowiec zamiast aniołka, niech sie katechetka martwi, jak wyjaśnić i namówić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka