Dodaj do ulubionych

Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga

11.02.11, 09:07
Ostatnio pojawiło się wiele wątków religijnych (jeden nawet mój wink ).

Zainspirowana wątkiem Triss, a konkretnie stwierdzeniem o pochodzeniu z rodziny osób niewierzących, zaczęłam się zastanawiać, jak to jest na tym forum:

1. Czy wychowywałyście się w rodzinach ateistycznych, nie zostałyście ochrzczone i przyjęłyście poglądy ateistyczne w pewien sposób "zaproponowane" przez rodziców? Czy może nastąpiła w Waszym życiu jakaś przyczyna (nie wnikam, jaka), dla której, mimo przyjęcia chrztu i dzieciństwa w wierzącej rodzinie, zdecydowaliście się na "zostanie" ateistami?
2. I odwrotnie - czy dla Was, osób wierzących, wyznawana wiara jest również w pewien sposób konsekwencją życia w rodzinie wierzącej; a może sami mimo braku rodzinnej "inicjatywy" w dzieciństwie, zdecydowaliście się wierzyć w Boga?

Nie, nie piszę żadnej pracy, zwyczajnie ciekawi mnie ten temat.
Obserwuj wątek
    • poppy_pi Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 09:22
      Przez pierwsze kila lat wychowywali mnie dziadkowi, osoby wierzące. Co niedziele z nimi chodziłam do kościoła, ale niemiłosiernie się tam nudziłam, uznawałam to za cotygodniowy, nudny obowiązek. W domu wydaje mi się, że była modlitwa przed snem ale raczej nic poza tym, nie pamiętam np rozmów o religii itp. Zostałam ochrzczona, przyjęłam komunię. Decyzdję podjęli za mnie rodzice (niewierzący ale mają ślub kościelny). Wszyscy tak robili, wydawało mi się to naturalne wink Pierwsze wątpliwości przyszły w połowie podstawówki. Przestałam chodzić do kościoła. Nie powiem, że przestałam wierzyć bo nigdy nie wierzyłam.
      • amoreska Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 21:05
        Czy twoi rodzice stali się osobami niewierzącymi PO ślubie kościelnym?
        • poppy_pi Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 12.02.11, 22:09
          Nie jestem pewna ale wydaje mi się, że już przed ślubem nie byli wierzący.
    • zebra12 Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 09:28
      Moja rodzina ze strony taty od pokoleń nie była katolicka - jesli kiedykolwiek była w ogóle. Mój pradziad należał do Wolnych Badaczy Pisma Swiętego. Moja babcia ochrzciła się w czasie wojny dla bezpieczeństwa. Ale zaraz po wojnie wróćiła do swojego studiowania Pisma. Mój tat i jego bat - bo było ich dwoje, nie zostali ochrzczeni.
      Rodzina mojej mamy była nominalnie katolicka, ale babcia nigdy do kościola nie chodziła. Były nawet problemy z jej pogrzebem, bo ksiadz nie chciał przyjść.
      Moi rodzice byli juz całkowiecie ateistami. Tata znawca Pisma dowodzi każdą rzecz naukowo i oczywiście cudnie obala. Moja mama - wojująca ateistka z niechęcią do kleru.
      Oczywiście rodzice nie mieli slubu kościelnego, nie ochrzecili nas, nie posyłali na religię.
      Ja sama wybrałam wyznanie, kóre mi pasowało. Odwiedziłam wiele różnych, m.in. zawitałam do Mormonów, Świadków Jehowy, Żydow (do nich mam wielką sympatię i sentyment), oczywiście Kościół Katolicki, Prawosławny, Baptystów, Adwentystów Dnia Siódmego, Zielonoświątkowców... Mam szacunek do każdej religii i wyznania jednakowy. No, może poza Żydami, którzy stanowią dla mnie grupę wyjątkową smile
      Moja mam ze względu na swą wojowniczą naturę na moim chrzcie i slubie nie była. Tata był. Ale ona do kościołów i światyn nie wchodzi. I zauwazyłam, że tak mają ci, którzy pochodzą z rodzin w jakiś sposób wierzących, a raczej zmuszanych do praktyk religijnych.
      • esr-esr Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 10:57
        przepraszam za OT ale strasznie mnie to rozbawiło:
        "Mój tat i jego bat - bo było ich dwoje" smile
        • hanna26 Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 11:41
          Pochodzę z rodziny ateistycznej. Tata nie cierpi Kościoła Katolickiego, mama ma raczej chłodny dystans.
          Ale - moja mama zawsze uważała, że ludziom wierzącym jest generalnie łatwiej w życiu. Bo mają na czym się oprzeć, mają do kogo się zwrócić w chwilach cierpień, mają jakąś swoją nadzieję. Mama wiele w życiu przeszła, ciężką, nieuleczalną chorobę, śmierć pierwszego dziecka - mojego brata. Pamiętam, jak czasami opowiadała mi, że zazdrościła koleżankom w szpitalu, że mogą i potrafią się modlić, że modlitwa i wiara dużo iim daje w tych najtrudniejszych chwilach.
          I właśnie dlatego wychowała mnie na osobę wierzącą. Zostałam ochrzczona, byłam posyłana na religię - która jeszcze wtedy nie była w szkole, ale przy kościele w salkach katechetycznych. Byłam u komunii. Kupowała mi książeczki religijne, nawet wysyłała na oazowe kolonie. Podarowała mi wiarę, za co jestem jej bardzo wdzięczna.
          • eilian Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 15:48
            Podziwiam Twoją mamę. Chyba niewielu rodziców potrafiłoby zostawić z boku własne poglądy, uznając, że dobro dziecka jest ważniejsze.
            • pleschanka Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 16:14
              eilian napisała:

              > Podziwiam Twoją mamę. Chyba niewielu rodziców potrafiłoby zostawić z boku własn
              > e poglądy, uznając, że dobro dziecka jest ważniejsze.

              Moja mama też tak postąpiła, tylko w drugą stronę. Była (i jest) katoliczką, ale dla dobra rodziny, z pewnych względów, zostawiła z boku własne poglądy i byłam wychowywana w zasadzie "bez Boga" - jestem ochrzczona, ale już bez komunii, bierzmowania. Do kościoła chadzałam tylko w czasie wakacyjnych pobytów u dziadków, na religię nie chodziłam w ogóle. Dziś jestem ateistką i cieszy mnie to. Moja mama wierzy i chodzi do kościoła.
          • franczii Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 18:08
            > Ale - moja mama zawsze uważała, że ludziom wierzącym jest generalnie łatwiej w
            > życiu.

            Uwazam, ze to blad. Tak sie tylko wydaje, ze wiara pomaga przejsc przez trudne chwile.
            To sprawa indywidualna. Moja babcia byla gleboko wierzaca i religijna osoba a nie potrafila sie pogodzic ze smiercia swojego syna a mojego ojca. Do konca zycia miala uraze, sama mi sie zwierzyla, ze nie moze darowac panu Bogu, ze jej zabral syna.
            Ja z kolei po smierci ojca chcialam bardzo sie nawrocic bo tez myslalam, ze znajde ukojenie, nadzieje, ze ojca jeszcze kiedys spotkam i ze bol bedzie mniejszy. Ten moj zryw religijny byl przypieczetowaniem mojej niewiary.
            A teraz po latach sadze, ze gdybym wierzyla to zamiast lepiej znosic przeciwnosci losu to musialabym znienawidzic i obwiniac boga za wszystko zlo co sie wokol przytrafia, lepiej zniesc mysl, ze to slepy los tak chcial a nie kochajacy ojciec.
          • sanciasancia Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 12.02.11, 22:08
            I mama w pewnym sensie miała rację:
            www.uni-muenster.de/en/exec/upm.php?rubrik=Alle&neu=1&monat=201010&nummer=13438
      • claudel6 Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 21:56
        cudna rodzina smile
    • martishia7 Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 09:30
      Było, było, ale mogę jeszcze raz. Tak pochodzę z rodziny ateistycznej. Moi rodzice utracili łączność z Ja, każde na własną rękę, jeszcze przed ślubem. Ślubu kościelnego nie mieli, my nie jesteśmy ochrzczeni. Podejrzewam, że wiele dzieci z rodzin wierzących, w latach nastoletnich miewa fale buntu, w postaci fochów na swoją wspólnotę, u nas na odmiany było "szukanie". Ani dla mnie, ani dla mojego rodzeństwa nic specjalnie z tego szukania nie wynikło. Ich dzieci nie są ochrzczone, moje też raczej nie będą,chyba, że spotkam się z jakąś ogromną falą gigantycznego naporu, w co dość mocną wątpię, patrząc na rodzinę chłopa.
    • ewelsia Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 09:30
      Ja pochodzę z rodziny "katolickiej", cudzysłów stąd, że jak patrzę z perspektywy , to wszystko jakieś takie letnie było. Przyjęliśmy z bratem wszystkie sakramenty, chodziliśmy do kościoła, rodzice z gatunku standard: wierzący, rzadko praktykujący. I ja to tak przyjęłam "bez zobowiązań" . Inaczej z bratem - on praktykujący od kiedy pamiętam. Ja "nawróciłam" się solidnie pod wpływem pewnych tragicznych przeżyć w moim życiu, o których nie będę pisać, bo to bardzo duża liczna zdarzeń i sytuacji. Moja wiara jest jednak chyba zbyt emocjonalna, generalnie cały czas ewoluuje. Jednak nie jestem w stanie zaakceptować w całości nauki KK i to jest w tej chwili największy problem. Bo czy można nazywać się katoliczką ( ja się nią jednak określam), nie stosując się do tychże nauk, a może zakazów i nakazów? Dla mnie podstawą jest Pismo. I jak to jest? Przecież w Piśmie nie ma ogromu rzeczy, które nakazuje nam Katechizm KK.
      Liczę na forumowe ekspertki, bo wiem, że jest ich tutaj trochę.
    • aurita Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 09:37
      mnie od Boga probuje odciagnac katolicki kler i jego fani (kleru katolickiego, nie Boga).
      Wychowalam sie w rodzinie wierzacej, katolickiej
      Zastanawiam sie mocno nad zmiana wyznania
    • triss_merigold6 Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 09:42
      Ja z rodziny ateistycznej, chociaż formalnie rzecz biorąc moi rodzice byli ochrzczeni (w czasie wojny) a ojciec z rodzeństwem nawet I Komunię zaliczył. Ślubu kościelnego nie mieli, mnie i siostry nie ochrzcili. Mój dziadek - z rodziny jak najbardziej tradycyjnie, obrzędowo wierzącej -był ateistą wojującym, kk nienawidził serdecznie jako instytucji, więc w dzieciństwie zostałam zapoznana z ciemnymi stronami historii kk.
      Poza czysto teoretycznym zainteresowaniem np. dyplomacją watykańską czy sporami teologicznymi we wczesnym średniowieczu, nigdy nie miałam etapu "poszukiwań wiary" czy innej "duchowości". Nie mam potrzeb metafizycznych, sorry.
      Podejście do wychowania dziecka w określonym światopoglądzie jest naturalną konsekwencją.
      Nie, nie jestem tolerancyjna w tym sensie, że nie jest mi wszystko jedno.
    • jajko54 Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 09:47
      ja jestem ateistką w trzecim pokoleniu. mój mąż, również z rodziny ateistycznej, przyjął wiarę.
    • hexella Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 09:49
      pochodzę z rodziny katolickiej i zostałam ochrzczona, chodziłam na religię- wszystko to siłą rozpędu i nadania mi jedynie słusznego kierunku. Nie wiem czy kiedykolwiek byłam wierząca, czy po prostu nauczono mnie, że jestem.
      Wątpliwości pojawiły się kiedy stałam się na tyle dojrzała, by w ogóle mieć na ten temat jakieś przemyślenia. Koniec podtawówki to był chyba początek kształtowania się własnego światopoglądu, w życie dorosłe weszłam już jako zadeklarowana ateistka.
      Nie było jakiś bolesnych rewolucji, które stanowiłyby początek przemiany, wszystko dojrzewało spokojnie jako efekt dochodzenia do własnych wniosków, a nie przyjmowania cudzych.
    • kropkacom Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 09:58
      Rodzina katolicka słabo bardzo praktykująca. Rodzina od strony ojca - chodzenie do kościoła na pokaz bez przełożenia na życie, postępowanie itd. Z mojej strony żadnych przełomów. Po prostu nie wierzę i nigdy nie wierzyłam w Boga.
    • morgen_stern Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 10:04
      Rodzina polsko-katolicka (idźcie do kościółka, bo co ludzie powiedzą, zmówcie paciorek, pomódlcie się do bozi, a po powrocie z kościółka tatuś wam zaraz zorganizuje z mamusią zajebistą, kilkugodzinną awanturkę), czyli katolicyzm "z tradycji", bezrefleksyjny, płytki.

      Miałam w wieku ok. 12 lat silny nawrót religijny, biegałam zawzięcie na maryjne, różańcowe, msze szkolne, co się dało. Potem zainteresowałam się Świadkami Jehowy, sporo czytałam, byłam na kongresie na Stadionie Śląskim. I nagle w okolicy 14 roku życia jebudu, doznałam ateistycznego olśnienia, choć wtedy raczej określałam się jako agnotyczka. Akurat wprowadzili do szkół religię, byłam jedyna z klasy, która odmówiła uczęszczania - oczywiście o etyce zapomnij, snułam się przez godzinę po szkolnych korytarzach. Koleżanki mi szeptały, że zazdroszczą, też by chciały, ale rodzice by zrobili awanturę tongue_out

      Kilka lat temu wreszcie przyznałam się przed samą sobą, że jestem ateistką pełną gębą i poczułam cudowną ulgę, jakbym kamień z pleców zrzuciła. No i dwa lata temu dokonałam apostazji. Finito.
      • ira_07 Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 13:27
        > Rodzina polsko-katolicka

        Ale rzymsko-katolicka w polskim wydaniu, czy faktycznie polsko-katolicka, bo to różne wyznania sąwink
        • morgen_stern Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 19:09
          To było umowne określenie "polskiego" katolicyzmu smile
    • franczii Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 10:04
      ja sie wychowalam w rodzinie katolickiej, wszyscy wierzacy i religijni poza ojcem, ktory niewierzacy ale sie nie wtracal w nasze katolickie wychowanie.
      A ja w pewnym wieku przestalam praktykowac i uczestniczyc w sakramentach, spowiedz nie do przejscia, zbyt duza potrzeba intymnosci a potem po okresie poszukiwan wewnatrz wlasnej duszy zrozumialam, ze nie wierze i tyle. I watpie, zebym kiedykolwiek uwierzyla choc calkiem takiej mozliwosci nie wykluczam. Natomiast do zadnego kosciola nalezec nie bede, po prostu taki charakter, ze nie widze zadnego sensu w uczestniczeniu w obrzadkach religijnycvh. Moje potrzeby nalezenia do jakiejs wspolnoty zaspokaja rodzina.
    • reszka2 Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 10:11
      Pochodzę z rodziny chrześcijańskiej rytu katolickiego. .Zostałam wychowana biernie w wierze, nie wiedząc o co w tym chodzi, a skoro nie wiedziałam o co w tym chodzi - to nie dbałam o to. Były długie chwile, kiedy byłam bardzo daleko od najszerzej pojętego chrześcijaństwa. Przeszłam etap czynnej fascynacji tarotem - ach, jakże dobrą tarocistką byłam, nie uwierzyłybyście.
      Moje nawrócenie nie było związane ze spektakularnymi zdarzeniami w moim życiu. Moja wiara nie jest wiarą entuzjastyczno- klaskającą, ja ją wygryzam jak amstaff z żywego ciała. Nic nie jest mi dane za darmo, choć wszystko jest darem. Skrecam się ze wstydu, kiedy widzę co robią moi współwyznawcy i duszpasterze - i wcale nie chodzi mi tu o afery pedofilskie, finansowe, panującą wściekłość i nienawiść. Czasem mam ochotę wyjść na ambonę i zawyć - to nie tak miało być. No i niewykluczone, że to kiedyś zrobię.
      Ogólnie- nie jest łatwo, ale cieszę się, że Jest.
      Podmiot liryczny li i tylko.
    • asocial Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 10:18
      Ja wychowalam sie w rodzinie polkatolickiej, z czego ta katolicka polowka jest bardzo gorliwa.

      Wlasciwie od dziecka cos mi nie pasowalo: darwinizm kontra katolickie teorie nt stworzenia swiarta (oczywiscie w wieku dzieciecym nie operowalam takimi terminami, ale zadawalam konkretne pytania: skoro dinozaury zyly taaaaaak dawno temu, a wg bibli swiat ma teoretycznie zaledwie kilka tysiecy lat...o co chodzi? nikt nie byl w stanie na to odpowiedziec, oprocz slawetnego : bibli nie nalezy brac doslownie, to tylko alegoria. alegoria czego? okrucienstwa, mscicielstwa i kretynskich zartow boga (vide: historia Abrahama i Izaaka, nigdy nie moglam czegos tak okrutnego zrozumiec. Nie chodzi juz nawet o Abrahama, ktory zachowal sie jak kretyn, o boga, ktory jest okrutny i ma beznadziejne poczucie humoru, ale o biednego Izaaka! Jako dziecko bardzo sie z nim identyfikowalam).

      Potem lekcje religii, na ktorych zawsze w zadziwiajacy sposob odstawalam; np. od dziecka rozumialam doskonale idee aborcji( jako prawo o decydowaniu o wlasnym zyciu, nie jako mord na lewo i na prawo i stosowanie aborcji zamiast antykoncepcji) i ze prawo pozwalajace na aborcje jest potrzebne: nie potrafilam sie wytlumaczyc, wiec wg katechetki bylam ZA mordowaniem dzieci (co za trauma, uslyszec cos takiego w V klasie podstawowki). Zreszta, przez cala podstawowke nie uslyszalam dobrego slowa od katechetow i ksiezy, ciagle tylko przed czyms straszyli i wpedzali w poczucie winy, a ze jestem osoba bardzo wygodna, uznalam, ze wole czuc sie winna z powodow, ktore sa dla mnie wazne, a nie dla jakiegos faceta, ktory w zyciu nie byl z kobieta (albo byl i sie nie przyznaje).

      Stary Testament jest dla mnie apoteoza zla (boskiego), zemsty, okrucienstwa i czystego bezmyslnego posluszenstwa, ST bog sie nudzi i nie robi nic innego jak pojedyncze ingerencje w sposob okrutny (np. zamienienie w slup soli! co za okrutna kara za jakze okrutna zbrodnie!! Babka sie po prostu ODWROCILA! Kurcze, palilo sie jej miasto, jej zycie, a jakis palant zakazuje odwracania sie? Jaki jest sens tego zakazu? Tak, tak, to tylko alegoria i nie nalezy brac doslownie (czyli jak nalezy to traktowac?). chociaz tutaj akurat zmieniam temat, bo Biblia zawsze byla przeze mnie traktowana jako niewatpliwe literackie dzielo sztuki i bohaterowie tejze zawsze sa i byli przeze mnie traktowani jak bohaterowie ksiazki, a nie osoby historyczne (poza nielicznymi wyjatkwami).
      Odpowiadajac na pytanie w jednym zdaniu: od dziecka cos mi smierdzialo w katolicyzmie i to ostrosmile w wieku kilkunastu lat z wlasnej nieprzymuszonej (wprost przeciwnie) woli zerwalam z tym procedensem i do kosciola wchodze tylko i wylacznie w celu podziwiania architektury
      • triss_merigold6 Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 10:26
        Gorąco polecam "Bóg wie" Hellera - odjazdowy zapis refleksji króla Dawida na temat jego osobistej relacji z JHV, Istota Najwyższa jest scharakteryzowana jako złośliwy, nieprzewidywalny, kapryśny, znudzony piernik.
        • vivibon Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 10:41
          Jedna z moich ulubionych, zaczytana na śmierć. B. lubię fragment o obrzezaniu Mojżesza smile
          • asocial Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 10:48
            dodane do listy ksiazek do kupienia podczas nastepnej wizyty w PL
        • alabama8 Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 15.02.11, 08:18
          triss_merigold6 napisała:
          Gorąco polecam "Bóg wie" Hellera
          I coś co przewija się przez całą powieść ... tysiąc filistyńskich napletków smile (czy tuzin?wink
    • jo-asiunka Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 10:27
      Moi rodzice są kompletnymi olewaczami religijnymi. Ojciec nie miał bierzmowania, ale zapłacił i ślubu mu udzielili, jest okropnym antyklerykałem, wyzywał, jak chodziłąm w liceum na oazę, straszył, że pójdzie sprawdzić, co my tam wyprawiamy, bo to niemożliwe, żeby się moglić 6 godzinwink Znałam go, wiec się nie przejmowałam, szybko przestałam chodzić bo nie mogłam znieść frakcji lepszych i gorszych, podgryzania, plotkowania w szkole o tym, z czego sięzwierzył ktoś na takim zajebistym górnolotnym spotkaniu. Maa przyjmuje księdza, ojciec zawsze go krytykuje wtedy, nie modli sie przy nim, mówi, że jest niewerzący. Z mamy się śmiejemy, ale ona też się nie przejmuje, przyjmuje kolędę i już.
    • katia.seitz Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 10:54
      Rodzice wierzący i praktykujący, w dodatku w sposób refleksyjny, nie polsko-obrzędowy, jak ktoś to tutaj określił. W młodości mój ojciec aktywnie udzielał się w KIK-u. Zawsze wybierali taką msze, na której był sensowny ksiądz i kazania.

      Ja byłam niejako w naturalny sposób wierzącym dzieckiem. W wieku lat 14-15 zaczęłam szukać na własną rękę sensownego kościoła i trafiłam do Dominikanów, którzy w owym czasie mieli specjalne msze dla licealistów. To było dla mnie objawienie. Choć nie należałam do żadnych grup duszpasterskich (jakoś od zawsze wiara była dla mnie bardziej sprawą indywidualną), to praktykowałam intensywnie - całonocne czuwania na zesłanie Ducha Świętego, różne rekolekcje. I wyjazdy na Taize i do Taize (super, chętnie bym jeszcze raz do ośrodka Taize pojechała). Lata liceum to były dla mnie najbardziej wierząco-katolickie lata.

      Ale jednocześnie, u tychże Dominikanów kazania głosił wówczas Tadeusz Bartoś, dziś były-duchowny, i inni niezbyt ortodoksyjni kapłani. Moja natura była dość refleksyjna i przekorna, w dodatku zaraz przyszły studia socjologiczne, pięknie dekonstruujące społeczną stronę religijności. Potem zainteresowanie innymi kulturami i religiami. Kurs relatywizmu kulturowego. Dużo bicia się ze sobą, prób uspójnienia światopoglądu religijnego z refleksją nabywaną przez studia. Próba znalezienia sposobu praktykowania wiary, która przekracza granicę religii. A potem przyszedł facet, seks, i wzrastający wkurw na bezzasadne ograniczenia ze strony KK w tej dziedzinie życia smile Irytacja na KK zresztą wzrastała przez lata, z różnych przyczyn szeroko omawianych na tym forum - i nie tylko.

      Teraz określiłabym siebie jako osobę wierząco-poszukującą, nie mieszczącą się w ramach żadnej religii, praktykującą czasem w ramach KK, a czasem w ramach innych ruchów religijnych (buddyzm).
      • amoreska Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 21:03
        CytatRodzice wierzący i praktykujący, w dodatku w sposób refleksyjny, nie polsko-obr
        > zędowy, jak ktoś to tutaj określił.

        Możesz wyjaśnić, czym różni się jeden sposób od drugiego?
    • sadosia75 Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 11:35
      Wychowalam sie w rodzinie prawoslawnej. wierzacej i praktykujacej. zostalam ochrzczona, chodzilam do cerkwi, nie regularnie. nie uznawalismy, ze mamy obowiazek uczestniczyc w kazdej liturgii bo tak wypada. chodzilismy z potrzeby serca. a, ze potrzeba byla wiec bylismy w miare czesto.
      slub bralam w cerkwi, dzieci chrzcilam w cerkwi. corki zapisalam do przedszkola prawoslawnego, same chcialy zapisac sie do bractwa.
      Wierze w Boga. Ale to moj wybor. nie konsekwencja wychowywania w rodzinie prawoslawnej. Corkom pozosstawiam wybor. Rozmawiamy o religiach z calego swiata. Chce, zeby mialy swiadomosc, ze katolicyzm nie jest jedyna wiara w PL. chce, zeby mialy szacunek do kazdej osoby wierzacej w Boga i wierzacej, ze Boga nie ma.
      Porazka wychowawcza bedzie dla mnie moment, kiedy moje corki nie beda szanowaly czlowieka ze wzgledu na jego religie badz tez brak wiary.
      • franczii Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 11:46
        chce, zeby
        > mialy szacunek do kazdej osoby wierzacej w Boga i wierzacej, ze Boga nie ma.

        A do osoby niewierzacej tez?wink
        Bo sa tez tacy co sa niewiarkami chyba z charakteru i nie wierza w nic ani w boga ani w to ze go nie mabig_grin
        • sadosia75 Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 11:49
          Tez smile kiedys tlumaczylam Zuzce w co wierza ludzie, ktorzy nie wierza w Boga. Musialam sie powaznie zastanowic bo w sumie to nie wiedzialam ( a bylo to jakies 10 lat temu i nie mialam dostepu do emamy wiec dopytac nie moglam ) i odpowiedzialam, ze wierza w ludzi i ich dobro.
          chyba ta odpowiedz byla satysfakcjonujaca bo pozniej nie wracalysmy do tematu.
          Ale ja mam zdecydowanie latwiej z tolerancja i szacunkiem dla innych kultur i religii. Mieszkam na Podlasiu smile
    • mondovi Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 11:49
      wychowałam się w rodzinie ateistycznej, podobnie jak moja mama. Ale nie jest to jakaś reguła, np brat mojej mamy jest radiomaryjnym moheremwink, mój brat raczej deklaruje się jako agnostyk niż ateista. Babcia moja została ateistką pod wpływem zdarzeń, których była świadkiem w czasie wojny.
    • deela Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 11:55
      wychowana w rodzinie wierzącej (niezbyt praktykującej) ochrzczona, bierzmowana, po ataku fanatycznej religijności (ok 8 lat) po pewnym wypadku i wielu innych wydarzeniach w wieku 15 lat zostałam wojującą ateistką, co po 2 latach mi przeszło i zostałam po prostu ateistką
      życie - życie tak mi dokopało, ze niemozliwe, żeby jakis bóg był. nie ma - nie ma się co oszukiwać :o
    • angazetka Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 11:58
      Nie jestem ateistką. Wierzę w Boga, ale poza Kościołem.
      Rodzina przeciętnie wierząca, sakramenty przyjęłam, do kościoła chodziłam. W liceum zaczęłam mieć rozdrapy w związku ze spowiedziami, bo mi się poglądy coraz mocniej odklejały od poglądów KK, a kłamać nie chciałam. Na drugim roku studiów uznałam, że odkleiły się na tyle mocno, że nie ma co się wygłupiać i przestałam chodzić.
    • solaris31 Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 12:13
      pochodzę z rodziny katolickiej, do koscioła chodziłam zawsze. dzisiaj tez jestem wierząca i praktykująca, ale to nie oznacza, że ślepo przyjęlam wiarę ze względu na tradycję rodzinną. miałam okres poszukiwań, wątpliwości, zastanawiania się, czy to w ogóle ma jakikolwiek sens. i jak ten sens odnalazłam, stałam się osobą wierzącą.
      • kocianna Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 12:33
        Mama poczatkowo ateistka, potem agnostyczka, ojciec z sakramentami, ale niepraktykujący.
        Ja wróciłam do Kościoła jako osoba dorosła, świadomie. W trudnym życiowym momencie wyciągnęli do mnie rękę i pomogli bardzo fajni ludzie, przy okazji głęboko wierzący. Wiary nie narzucali (i nie narzucają nadal), ale myślę, że ich postawa ogólnożyciowa miała istotny wpływ na moje nawrócenie.
    • marianna1970 Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 12:17
      Byłam wierząca na sposób dzieciecy do 9 lat potem miała z 10 lat zwątpienia po lekturze książek o ewolucji itd, teraz znowu jestem wierząca i to bardzo po lekturze książek z filozofi z kosmologi itd ks. Michała Hellera, Józefa Życińskiego uważam że istnieje pierwsza przyczyna wszystkiego
    • bri Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 12:50
      >Czy może nastąpiła w Waszym życiu jakaś przyczyna (nie wnikam, jaka), dla
      > której, mimo przyjęcia chrztu i dzieciństwa w wierzącej rodzinie, zdecydowaliś
      > cie się na "zostanie" ateistami?

      Któregoś razu podczas modliwy uzmysłowiłam sobie, że trafia ona w kompletną pustkę, że nigdy nie czułam żadnej boskiej obecności i to, że się w ogóle modlę jest spowodowane tylko i wyłącznie faktem, że mi to wtłaczano do głowy od dzieciństwa. Zrozumiałam, że nie wierzę w Boga i nie mam potrzeby uczestniczenia w życiu kościoła i po prostu przestałam. Nic nie stało, albo może właśnie stało się bardzo dużo - dojrzałam i zaczęłam rozróżniać, co w moim życiu jest uwarunkowane presją otoczenia, a co moimi własnymi uczuciami i pragnieniami.

      Dodatkowo ostatnie wiadomości na temat rozmiarów skandali pedofilskich w kościole sprawiają, że ciężko mi w ogóle myśleć o tej instytucji w neutralnych kategoriach.
    • ira_07 Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 13:22
      Ja urodziłam się w rodzinie katolickiej, ale wiarę miałam słabą, traciłam ją, przez chwilę chyba straciłam. Odnalazłam ją w innym wyznaniu chrześcijańskim. Na pewno rodzina chrześcijańska mi pomogła, ale moja wiara nie jest konsekwencją wychowania, nie jest "odziedziczona" i przejęta na zasadzie "wiary ojców".
    • sanciasancia Re: Droga do ateizmu, droga do wiary w Boga 11.02.11, 13:55
      Rodzina w miarę ateistyczna (rodzice nieochrzczeni). Nie mam żadnych skłonności mistycznych, kiedyś miałam odpał gnostycki, ale z racji braku skłonności mistycznych zupełnie nie wypalił. Prywatny koniec świata wcale mnie nie skłonił do poszukiwania Boga, więc raczej ateistką zostanę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka