Dodaj do ulubionych

Syndrom poadopcyjny.

11.03.11, 07:53
Prawie każdy zetknął się z pojęciem "syndrom aborcyjny" ( a już na pewno przeciwnicy aborcji, pro-life), na stronach i forach dotyczących aborcji pełno jest o tym syndromie.
A co z syndromem poadopcyjnym? Kobieta (załóżmy normalna, nie pijaczka) jest w trudnej sytuacji i oddaje do adopcji.
W końcu to po niej nie spływa jak po kaczce prawda? Czemu pro-life nigdy nie poruszają tego problemu? Czyżby faktycznie adopcja była takim dobrym dla kobiety wyjściem, że każda jest z tego zadowolona i nie ma żadnych problemów psychicznych z tym związanych ani depresji?
Czemu o tym się nie pisze (co dzieje się z psychiką kobiety po oddaniu dziecka do adopcji, jak potem z tym żyje, rok, dwa, więcej...)?
Istnieje (dla pro-life) tylko kobieta ciężarna i kobieta która poddała się aborcji (najczęściej określana przez nich "morderczyni"), nie ma kobiety po oddaniu do adopcji..
Piszcie, bo dawno nie zakładałam tu tematu tongue_out
Tylko dużo big_grin
Będę jutro to sprawdzę tongue_out
Obserwuj wątek
    • feel_good_inc Dla tzw. pro-lifeowców dziecko jest ważne... 11.03.11, 07:58
      ...tylko do momentu urodzenia.
    • atowlasnieja Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 08:10
      trafne spostrzeżenie gazeta. Dlatego środowiska antyaborcyjne odbieram jako strasznych hipokrytów
      • atowlasnieja Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 11:07
        Gratuluję gazeta_mi_płaci! Udało ci się wywołać niezłą burzę. Chociaż to gorący temat więc nic dziwnego że wzbudza emocje. Następnym razem spróbuj z czymś mniej oczywistym
        • thegimel Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 14:41
          Akurat całkiem niegłupi wątek. I dobrze, że się pojawił.
    • default Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 08:10
      Nie mówią, bo to byłoby oczywiste strzelanie sobie w stopę smile
      A "syndrom poadopcyjny" to zdecydowanie bardziej realny problem niż wydumany na potrzeby propagandowe "syndrom poaborcyjny", który istnieje chyba tylko w wyobraźni działaczy "pro-life" smile
    • nihiru Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 08:27
      Przypuszczam że wszystko zależy od punktu odniesienia.

      Jeśli opcje są "wychowam sama/oddam do adopcji" to kobieta prawdopodobnie będzie miała wyrzuty sumienia jeśli się zdecydowała na to drugie.

      Ale jeśli opcje są "aborcja/adopcja"", to raczej będzie z siebie dumna, że dała radę przeprowadzić to drugie
      wink
      • msrp Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 08:48
        To jest tak: dla ludzi, którzy są przeciwnikami aborcji, najważniwjszy jest zarodek i płód. Potem nie są zainteresowani tym, jak to dziecko jest traktowane. Najważniejsze, że nie zostało usunięte. Hipokryzja i tyle.
      • pomarola Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 08:58
        nihiru napisała:

        >> Ale jeśli opcje są "aborcja/adopcja"", to raczej będzie z siebie dumna, że dała
        > radę przeprowadzić to drugie
        > wink

        Rozumiem, że to taki żarcik smile Decyzja o aborcji jest decyzją dotyczącą tylko kobiety i jej życia (decyduje, że nie będzie dziecka i jakoś z tym się godzi). Decyzja o oddaniu do adopcji to już decyzja dotycząca nie tylko jej (jak sobie z tym poradzi, jak będzie żyć z tą świadomością), ale i drugiego człowieka - sprowadziła go na świat, a następnie zrzuca odpowiedzialność za niego na inne, obce osoby. Czyli jakby już z góry ustawia komuś życie z pewnym "piętnem" (sieroty). Z czego tu być dumnym ?
        • nihiru Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 09:09
          oczywiście że żart.

          ale to co Ty napisałaś mnie dosłownie zmroziło: chcesz powiedzieć, że dla dziecka lepiej jest zostać zabitym niż adoptowanym?
          • msrp Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 09:13
            Zarodek/płód nie myśli, nie czuje, nie ma świadomości istnienia. Więc o co chodzi?
            Dziecko oddane do adopcji jest istotą rozumną, potrzebuje bliskości, miłości, a czy dostanie to w Domu Dziecka?
            • nihiru Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 09:45
              Tak na marginesie: dziecko oddane do adpocji nie trafia do domu dziecka, tylko do rodziny adopcyjnej, ale mniejsza o to.

              Usuwając płód, zabija się nie tylko kilka komórek, ale wykreśla całą przyszłość człowieka - ze wszystkimi jego wspaniałymi i bolesnymi przeżyciami, których nigdy nie będzie miał szans doświadczyć.

              Myślę że tu jest główny powód, dla którego te dwa obozy nigdy się nie porozumią: pro-aborcjoniści widzą tylko zlepek komórek, a prolifowcy - człowieka, któremu została odebrana szansa przeżycia swojego życia.
              • msrp Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 09:49
                A jeżeli ten człowiek w przyszłości okazałby się drugim, np. Hitlerem?
                • ylunia78 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 09:57
                  msrp napisała:

                  > A jeżeli ten człowiek w przyszłości okazałby się drugim, np. Hitlerem?

                  Nie,prosze powiedzcie,że źle widzę!!!!
                  Dokonuję aborcji,bo wychodzę z założenia,że mogę urodzic drugiego Hitlera?Ja pier...lę Ty ale masz beret zryty.No naprawdę.
                  • baltycki Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 10:25
                    ylunia78 napisała:

                    > msrp napisała:
                    >
                    > > A jeżeli ten człowiek w przyszłości okazałby się drugim, np. Hitlerem?
                    >
                    > Nie,prosze powiedzcie,że źle widzę!!!!
                    > Dokonuję aborcji,bo wychodzę z założenia,że mogę urodzic drugiego Hitlera?Ja pi
                    > er...lę Ty ale masz beret zryty.No naprawdę.

                    Z zasady nie przeklinam, ale w tej chwili zrobilbym wyjatek i chyba "mocniej" niz Ty.
                    • ylunia78 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 10:27
                      baltycki napisał:

                      >
                      > Z zasady nie przeklinam, ale w tej chwili zrobilbym wyjatek i chyba "mocniej" n
                      > iz Ty.

                      Choć raz się zgadzamywink
                      • msrp Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 10:34
                        Lepiej byłoby, jakbym urodziła, a następnie znęcała się nad tym dzieckiem?
                        • ylunia78 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 10:38
                          msrp napisała:

                          > Lepiej byłoby, jakbym urodziła, a następnie znęcała się nad tym dzieckiem?

                          No to nie chcesz urodzić Hitlera czy nie chcesz urodzić,żeby się nad dzieckiem nie znęcać????
                          Aha i porównanie dziecka do lodówki to malo górnolotne.Poza tym,nadal jednak uważam,że nazywasz płodem-pasożytem,żeby nie mieć wyrzutów.Nie wiem ile masz lat,ale znam osoby mówiące po aborcji tak jak ty,a teraz dopiero objawia im sie jakiś syndrom,nie wiem czy poaborcyjny,ale coś złego napewno.
                          • msrp Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 10:48
                            Nie, to jest doładnie to samo.
                            I jedno i drugie jest śmieciem. Tylko jedno zlepkiem komórek, drugie elektro.
                            Nie chciałabym się nad nim znęcać. Przecież nie wiem, co bym urodziła. Ja tlyko podałam przykład, że czasem lepiej nie dać tej szansy.
                            Zapomniałam: prolife interesują tylko płody i embriony, potem można swobodnie katowac.
                            • iwles Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 11:05

                              dziecko jakie jest - w dużym (chociaż nie jedynym) stopniu - zawdzięcza genom przodków.
                            • ylunia78 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 11:38

                              Nie mam pytań...Skoro cud poczecia jest dla ciebie takim samym smieciem jak lodówkauncertain
                              > Nie chciałabym się nad nim znęcać. Przecież nie wiem, co bym urodziła.
                              Aha?czyli stwierdziłabys po ewentualnym porodzie czy sie znecac czy nie?
                              > Zapomniałam: prolife interesują tylko płody i embriony, potem można swobodnie k
                              > atowac.

                              Nie deklarowałam sie ze jestem pro-life i JA nie uwazam ze interesuję sie tylko plodem/poczeciem a po porodzie niech każdy robi co uważa i jak uważa.
                              • msrp Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 11:41
                                Nie, nie, nie. Jezu..
                                Czuję, po prostu czuję, że mogłabym sie znęcać nad dzieckiem. Nie mam cierpilwości, od lat dzieci wyprowadzają mnie z równowagi. I tyle.
                                Pisząc o tym, że nie wiem, co bym urodziła miałam na myśli to, że nie wim, czym to dziecko byłoby w przyszłości.
                                Cud poczecia? A co to jest?
                                • ylunia78 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 11:51
                                  msrp napisała:

                                  > Cud poczecia? A co to jest?
                                  No dla ciebie nic takiego co juz wiem,dla matek chcacych i oczekujacych rzecz wspaniała.
                                  Ach wiec jezeli nie znosisz dzieci to fakt...."dobrze" ze usunełas ciążę.
                                  Tylko jezeli nie umiesz sie zabezpieczac zeby nie dokonywac aborcji to tez "nie mam pytań"....
                                  • msrp Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 12:02
                                    O tym też pisałam wczoraj, jak ktoś sugerował, że aborcja to często wygodnictwo itp. brednie.
                                    Powtórzę: A jak antykoncepcja (i nie mam tutaj na mysli tylko prezerwatywy) zawodzi?
                                  • attiya Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 16:00
                                    to nie cud, tylko zwykła biologia
                                  • claudel6 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 22:52
                                    jaki cud do cholery? zapłodnienie w świecie zwierząt (tak, wiem, że to straaaszne, ale biologicznie nalezymy do Królestwa Zwierząt) to zwyczajny biologiczny mechanizm
                                • iwles Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 11:55

                                  może to i dobrze, że taka a nie inną decyzje o nie posiadaniu dziecka podjęłaś, bo jak dla mnie ważne jest kim będzie moje dziecko w przyszłości, a nie czym.
                              • majenkir Re: Synd 11.03.11, 14:17
                                ylunia78 napisała:
                                > Skoro cud poczecia jest dla ciebie takim samym smieciem jak lodówka:/




                                Jaki znowu "cud"? Toz to zwykla biologia jest.....
                                • ylunia78 Re: Synd 11.03.11, 18:11
                                  majenkir napisała:

                                  > Jaki znowu "cud"? Toz to zwykla biologia jest.....

                                  OK dla was biologia dla mnie i myslę matek czekających to cud.
                                  >
                                  • jogrz1 do yluniii 11.03.11, 21:30
                                    mam dokładnie takie same odczucia jak ty.
                                    aborcja dla mnie jest niedopuszczalna, okrutna, wbrew naturze,,,
                                    a jeszcze dokonuje jej matka - osoba która powinna chronić to nowe bezbronne życie.

                                    nie mogę pojąć jak można ZABIĆ to dopiero rodzące się życie...
                                    taka matka to POTWÓR, karykatura człowieka i morderczyni,
                                    mozecie myśleć co chcecie ale dla mnie takiej "matce" to od razu powinni
                                    ucinać ten głupi łeb...
                                    • claudel6 Re: do yluniii 11.03.11, 22:53
                                      > mozecie myśleć co chcecie ale dla mnie takiej "matce" to od razu powinni
                                      > ucinać ten głupi łeb...
                                      no. ale dla mnie takim jak ty. od razu, bez pytania ;p
                  • rosapulchra-0 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 14:50
                    zryty to mało powiedziane.. uncertain
                • troll_only witamy grudniową377 11.03.11, 16:23
                  tutaj sie ukryłaś, juz wczesniej wyczaiłam ze to ty tongue_out

                  ps a jak ma sie twoj synek (ten co ma tatusia terrorystęwink )
                  • troll_only Re: witamy grudniową377 - do msrp oczywiscie 11.03.11, 16:27
                    kobieto naprawde masz zryty beret z tym hitlerem
              • attiya Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 10:37
                typowe bla bla bla pro-lifeowców
                nie ma do pewnego momentu żadnego człowieka, tylko zlepek komórek
                • iwles Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 11:07

                  jeżeli ktoś lezy w śpiączce, też jest tylko zlepkiem komórek ?
                  • msrp Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 11:11
                    Tylko że osoba w śpiączce jest w pełni wykształcona, jest po prostu CZŁOWIEKIEM.
                    • iwles Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 11:17

                      ja mam inną definicję człowieka.
                      I nawet zwolennicy aborcji też mają inną niż Ty, dlatego i oni nie zgadzają się na aborcję w wysokiej ciąży, mimo że też jeszcze nie jest wszystko wykształcone, czyli wg ciebie nie jest to człowiek.
                      A co z wcześniakami, tymi bardzo wczesnymi, które rodząc się też mają jeszcze nie wszystko ukształtowane? Zgadzasz się na ich zabicie, bo to jeszcze nie człowiek ?
                      • msrp Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 11:20
                        Powiem tak: dla mnie aborcja powinna byc legalna do 13 tygodnia (włącznie z 13 tygodniem).
                        Przed tym czasem mamy po prostu zlep komórek, który nawet nie przypomina człowieka.
                        • ira_07 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 16:47
                          rasz.edu.pl/~ninga/110t.jpg
                          11 tydzień. Mnie przypomina noworodka. Ma głowę, oczy, uszy, nos, brzuch, ręce, nogi, palce. Może tobie przypomina kota, ale mnie człowieka.
                        • yuka12 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 22:10
                          Moj maz widzial niedawno w ramach tzw. praktyk studenckich 13 tyg. plod w formalinie. Przezyl maly szok (moj maz oczywiscie), bo ten plod byl juz miniaturka doroslego czlowieka. Mial wyksztalcone niemal wszystkie zewnetrzne organy. Maz nazwal usuwanie takiego plodu zabojstwem.
                          • ylunia78 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 23:02
                            yuka12 napisała:

                            plod byl juz miniaturka d
                            > oroslego czlowieka. Mial wyksztalcone niemal wszystkie zewnetrzne organy. Maz n
                            > azwal usuwanie takiego plodu zabojstwem.

                            Ale nie przetłumaczysz i tyle...to zlepek komórek,niewazne czy ludzkich czy jak lodówka elektrycznych....
                          • gazeta_mi_placi Re: Syndrom poadopcyjny. 12.03.11, 19:23
                            Pocieszę Cię, na pewno nikt Twojemu mężowi nie usunie jego ciąży, może spać spokojnie smile
                    • ira_07 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 16:45
                      A jak rodzi się dziecko-wcześniak, nie w pełni wykształcone, to czym jest? Takie w 6 miesiącu np. Człowiek czy zlepek komórek? Można zabić?

                      > Tylko że osoba w śpiączce jest w pełni wykształcona, jest po prostu CZŁOWIEKIEM

                      A człowiek bez nóg? Bez rąk? Niewidomy? Nie są w pełni wykształceni. Można ich zabijać? Osoba w śpiączce nie czuje, nie ma świadomości. Można zabić?

                      Wg teorii pro-aborcjonistów można. Bo wcześniak nie będzie żył bez inkubatora(jak płód bez matki), niepełnosprawnemu nie wykształciły się w pełni wszystkie organy.
                • ira_07 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 16:41
                  A czym ty jesteś, jak nie zlepkiem komórek?
              • czarnaalineczka Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 20:36
                > Tak na marginesie: dziecko oddane do adpocji nie trafia do domu dziecka, tylko
                > do rodziny adopcyjnej, ale mniejsza o to.

                szczegolnie chore lub innej rasy , normalnie kolejki sa po takie dzieci uncertain
              • gazeta_mi_placi Re: Syndrom poadopcyjny. 12.03.11, 19:27
                Pro-lliefom nikt nie broni urodzenie i tuzina dzieci (nawet jeśli prolifowa mama wie że może przy tym stracić życie).
                Nikt im też nie broni adoptowania naprawdę niechcianego dziecka - dziecka chorego z ciężkimi wadami, po zdrowe niemowlę jest kolejka, po chore niekoniecznie, więc spokojnie mogą się wykazać na tym polu, pamiętajcie- bezpośredni przykład jest najlepszy smile
            • ylunia78 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 09:54
              msrp napisała:

              > Zarodek/płód nie myśli, nie czuje, nie ma świadomości istnienia. Więc o co chod
              > zi?
              > Dziecko oddane do adopcji jest istotą rozumną, potrzebuje bliskości, miłości, a
              > czy dostanie to w Domu Dziecka?

              Weź się dziewcze idź lecz.Tak,tak my juz tu wszystkie wiemy,że ty usunęłas ciążę i dobrze ci z tym,ale nie muisz tak ostentacyjnie wciąż z tymzarodkiem i plodem chyba że próbujesz sobie wmawiac czy tam usprawiedliwiać siebie,że nie zabiłaś dziecka tylko po prostu usunęłaś płód,czy zarodek.
              • msrp Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 10:32
                Po prostu szlag mnie trafia, jak czytam o tym, że temu ,,biednemu człowieczkowi'' nie dało się szansy. Ciekawe, ile kobiet, które zdecydowały, że jednak urodzą, z biegiem lat tego żałują...
                Przepraszam bardzo, o jakim zabójstwie mowa? Płód jest pasożytem, żyje z tego co matka, poza jej organizmem w początkowych miesiącach nie jest w stanie przezyć, więc raczej nie ma mowy o człowieku.
                Mam płakać za wyrzuconą lodówką, że nadal nie pozwoliłam jej pozostać w moim domu, mimo że była zepsuta i nie chłodziła jedzenia? No, powiedz szczerze, z checią poczytam.
                • iwles Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 11:11

                  złe porównanie z tą zużytą zepsutą lodówką, przypomina mi raczej porównanie do starego człowieka i widzę, że i starość dla ciebie oznacza wyrzucenie, bo już niepotrzebny jest człowiek.
                • 3-mamuska Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 13:44
                  msrp napisała:

                  > Po prostu szlag mnie trafia, jak czytam o tym, że temu ,,biednemu człowieczkowi
                  > '' nie dało się szansy. Ciekawe, ile kobiet, które zdecydowały, że jednak urodz
                  > ą, z biegiem lat tego żałują...
                  Tak ja zaluje ,ze urodzilam ze wogole z glupoty zaszlam w ciaze,ale kocham mojego synka ,on nauczyl mnie cierpliwosci ,to moje 3 dziecko planowalam tylko 2,ale jest i chodz jest dzieckiem autystycznym,daje mi tle radosci kazdy jego postep ma wiele wieksza wartosc, bo wiem ze on ma trudnosci.
                  Zaluje bardziej pogmatwania zycia ,bo mialabym juz tak wygodnie, bo tamte odchowane i pogadac, pograc, pojechac na wycieczke ,a tu znowu pieluchy i nie przespane noce.

                  Mam płakać za wyrzuconą lodówką, że nadal nie pozwoliłam jej pozostać w moim do
                  > mu, mimo że była zepsuta i nie chłodziła jedzenia?

                  TU marne porownanie,bo lodowka jest zepsuta,a dziecko nie dojrzale, ale nie popsute,jak masz niedojrzaly owoc to czekasz i dajesz mu dojrzec,a nie wyrzucasz.Jak ty juz bedziesz stara lub po wypadku i bedziesz jezdzic na wozku ,badz w spiaczce to wtedy bedziesz zepsuta i wtedy nalezalo by cie wyrzucic,bo jestes smieciem czlowieka.Idac twoim tokiem rozumowania.

                  Ale w twoim przypadku masz racje ze usunelas nie nadajesz sie na matke,i mowiac o dziecko jako o zepsutej lodowce/smiec,to powiem ci to jest obrona,bo gdybys uznala ze to byl malutki czlowiek,niezdolny jeszcze do samodzielnego zycia to dopadlo by cie ,wyrzuty sumienia.

                  Powiem tak ,ze po tym co przeszlam ,jak sie czulam z mysla ze chcialam sie pozbyc synka,a on teraz patrzy mi w oczy i z ufnoscia sie do mnie usmiecha.To mam swiadomosc ze dziecko to jest od samego poczatku,to malutki czlowiek,ktory jest nasz.Ale mimo wszystko uwazam, ze sa kobiety (jak ty)ktore nigdy nie powinny miec dzieci.Poprostu sie nie nadaja,i uwarzaja za dziecko to jest czyms w przyszlosci ,to podejmuja dobra decyzje o aborcji.

                  Ale mimo wszystko ,to nie jestem przeciwnikiem aborcji.Jesli nie jest stosowana zamiast antykoncepcji.

                  A zawsze zastanawialam sie czemu cie rodzice chorych dzieci,uposledzonych tak bardzo je kochaja,teraz wiem czemu.

                  A i taka luzna uwaga,mnie tez dzieci denerwuja,czyjes nie moje,i nie lubie obcych dzieci,kzywdy im nigdy nie zrobie, jak trzeba pomoge,ale zeby byc stworzona do dzieci to nie.
                  • atowlasnieja Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 15:51
                    To masz więcej szczęścia niż rozumu że swoje dzieciaki uważasz za nie denerwujące. Masz pojęcie jaki to dramat gdy brak ci cierpliwości dla własnego dziecka?


                    A co do zaskoczenia że rodzice tak bardzo kochają niepełnosprawne dzieci. Wydaje mi się że ich się nie kocha POMIMO że są chore ale właśnie dlatego że takie są. Gdyż swoją nieporadnością budzą w człowieku współczucie i czułość dla istoty tak bezbronnej (tak jak się szaleje za niemowlętami) po prostu są tak biedne że nie można się na nie gniewać.
                  • magotka11 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 23:45
                    3-mamuska napisała:
                    >
                    > Tak ja zaluje ,ze urodzilam ze wogole z glupoty zaszlam w ciaze,ale kocham moje
                    > go synka ,on nauczyl mnie cierpliwosci ,to moje 3 dziecko planowalam tylko 2,al
                    > e jest i chodz jest dzieckiem autystycznym,daje mi tle radosci kazdy jego poste
                    > p ma wiele wieksza wartosc, bo wiem ze on ma trudnosci.
                    >
                    Tak więc wcale nie żałujesz smile
              • attiya Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 10:39
                oj przestań z tym człowiekiem, jak poronisz w 3 czy 4 tygodniu, to gnasz na cmentarz? A może powinnaś iść do prokuratury i złożyć na samą siebie doniesienie, że zabiłaś człowieka?
                • msrp Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 10:46
                  Dokładnie!
                  Zlepu komórek nawet normalni ludzie nie chca pochować (a więc o czymś to śwoadczy).
                  • drinkit Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 13:45
                    msrp napisała:

                    > Dokładnie!
                    > Zlepu komórek nawet normalni ludzie nie chca pochować (a więc o czymś to śwoadc
                    > zy).

                    A tym bardziej księża. Był kiedyś fajny artykuł o tym, jak w KK nie chcą chować poronionych płodów (a tak o nie walczą).
                    • cherry.coke Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 14:04
                      Nawet urodzonych martwo dzieci... Zmienilo sie to dopiero ostatnio, a przedtem bylo tak jak w tym artykule:
                      'They buried our baby for £5 and nothing more was said'
                      www.irishtimes.com/newspaper/features/2011/0202/1224288760646.html
            • ira_07 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 16:39
              > Zarodek/płód nie myśli, nie czuje, nie ma świadomości istnienia. Więc o co chod
              > zi?

              A noworodek ma świadomość istnienia? A chorzy w hospicjach, ludzie-rośliny? To już wg Ciebie nie ludzie, więc mozna ich zabić? Takiego starego to nawet lepiej, tylko łóżko zajmuje i karmić trzeba.

              Do kiedy zarodek nie ma układu nerwowego? Do 7 tygodnia?

              > Dziecko oddane do adopcji jest istotą rozumną, potrzebuje bliskości, miłości, a
              > czy dostanie to w Domu Dziecka?

              Adopcja do domu dziecka...? Zdrowe dziecko z klarowną sytuacją prawną znajdzie rodzinę od razu. Gorzej jak mamusia nie dopełni formalności.

              W ogóle nie rozumiem, jak można mówić, ze kobieta podczas aborcji decyduje o SWOIM życiu (nie mówię o sytuacji, gdy ciąża jest zagrożeniem). Nie, ona decyduje o życiu dziecka: albo się urodzi, albo nie. Powszechnie wiadomo, że seks może skończyć się ciążą i nie ma 100% środków anty. Więc jak tak bardzo nie chce się dziecka, że jest się je w stanie zamordować (bo rozerwanie na strzępy małego człowieczka, który może nie jest świadomy istnienia, ale jest człowiekiem i wygląda jak człowiek, to jest morderstwo), to się kupuje wibrator.
              • nenia1 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 16:45
                ira_07 napisała:

                > Adopcja do domu dziecka...? Zdrowe dziecko z klarowną sytuacją prawną znajdzie
                > rodzinę od razu.

                A chore?
                • ira_07 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 16:57
                  A chore ma szanse za granicą. Zresztą chore można usunąć legalnie, prawda? Aj zresztą chore, to pewnie dobić można po urodzeniu. W końcu nie do końca wykształcone, nie człowiek.
                  • nenia1 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 17:02
                    Straszny poziom agresji reprezentujesz. Już ten teks z wibratorem o tym świadczy.

                    A nie zastanawia cię dlaczego w naszych, pełnym chrześcijańskich wartości kraju,
                    gdzie mnóstwo takich ja ty agresywnych obronców życia poczętego, chore dziecko musi liczyć
                    na adopcję za granicą?
                    • claudel6 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 23:00
                      dobre. pieprzeni hipokryci.
          • nangaparbat3 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 09:22
            to co Ty napisałaś mnie dosłownie zmroziło: chcesz powiedzieć, że dla dziec
            > ka lepiej jest zostać zabitym niż adoptowanym?
            Myślę, ze moze się tak zdarzyć, jest bardzo dużo nieudanych adopcji, w każdym razie w Polsce.
            I nawet jak jest jako tako to i rodzice, i dziecko łatwo tłumaczą sobie wszelkie problemy tym, ze nie jest to ich biologiczne dziecko.
            • nihiru Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 09:47
              ale czy to ma być argument żeby usuwać płód? Że adopcja może być nieudana?
              • nangaparbat3 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 10:04
                Dla mnie aborcja to ostateczność. Urodzenie dziecka i oddanie go - nie do pomyślenia. Jak ktoś napisał - kiedy człowiek nie żyje, nie cierpi.
          • pomarola Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 10:23
            > ale to co Ty napisałaś mnie dosłownie zmroziło: chcesz powiedzieć, że dla dziec
            > ka lepiej jest zostać zabitym niż adoptowanym?

            Oj tam, zaraz zabitym. Po prostu - nie urodzić się, nie zaistnieć. To tak jakbym opłakiwała dzieci, które chciałam mieć, ale w końcu zdecydowałam że jednak nie i dalej jadłam tabletki. Czyli - odebrałam szansę na życie może nawet sporej gromadce dzieci smile

          • attiya Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 10:36
            do 12 tego tygodnia nie ma żadnego morderstwa
            więc nie pisz o żadnym zabijaniu
          • claudel6 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 23:07
            ale to co Ty napisałaś mnie dosłownie zmroziło: chcesz powiedzieć, że dla dziec
            > ka lepiej jest zostać zabitym niż adoptowanym?

            no to słuchaj mądralo, oderwij sie od swojej teorii, gdzie życie jest święte i pomyśl o życiu, tym prawdziwym, za ścianą.
            na pewno znasz historię małej Weroniki - tej zakatowanej przez ojca. jedna z wielu.
            to dziecko od urodzenia doświadczało strasznej przemocy - aż w końcu zmarło z obrażeń w wieku 2 lat. bita była od niemowlęctwa.
            naprawde jestes pewna, ze dla niej było lepiej sie urodzić?

            myślisz, że wszystkie te dzieci idą do adopcji czy co? tylko że nikt ich do adopcji nie oddaje. trzymaja je w melinach, głodzą, zaniedbują, biją. niechby te suki się wyskrobały, nawet i po 5 razy, niz miały sprowadzac na świat i tak traktować dziecko.

            ludzie, co wy w szkółkach niedzielnych żyjecie? świat znacie tylko z natchnionych kazań?
            pewnie, ze aborcja jest zła. ale to w niebie, gdzie wszyscy są prawi i wspaniali. nie tu, na ziemi.
          • gazeta_mi_placi Re: Syndrom poadopcyjny. 12.03.11, 18:52
            Ja przede wszystkim widzę matkę (człowieka już istniejącego na świecie, myślącego, mającego emocje ).
        • przeciwcialo Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 17:45
          Aborcja jest decyzja o zyciu kobiety i dziecka.
    • kosher_ninja Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 09:11
      Również bardzo mnie to zastanawia. Zadziwiają mnie z lekko udzielane rady kobiecie, która wpadła, że "najwyżej odda do adopcji".
      Jestem świeżo upieczoną mamą. Czasami się zastanawiałam, co do tej mojej ciąży czuję. I bardzo długo nie czułam nic, chociaż miałam problemy i groziło mi poronienie. Nawet jak poczułam pierwsze ruchy dziecka, to jakoś wybitnie emocjonalnie do tego nie podchodziłam.
      Dopiero pod koniec ciąży naprawdę dotarło do mnie, że będę miała dziecko. A jak już urodziłam, to świata bez tego dziecka sobie nie wyobrażam.
      Myślę, że syndromu poaborcyjnego mogłabym uniknąć. Syndromu poadopcyjnego nigdy - każda nadprogramowa komórka tłuszczowa, każde hemoroidalne wypróżnienie, każde zakładanie majtek przypominałoby mi, że byłam w ciąży i że dziecko oddałam. Niepewność, co z tym dzieckiem się dzieje zabiłaby mnie. Myślę, że nie tylko wtedy, kiedy oddałabym swoje dziecko - również wtedy, kiedy do adopcji zostałby oddany mój wnuk (to tak a propos dyskusji obok).
      To tak jak z rodzicami, którzy stracili dziecko. Jeśli dziecko umarło, są w stanie się z tym pogodzić. Mają grób, mogą nosić całe życie żałobę, mogą cierpieć do końca życia z tego powodu, ale to etap skończony. Natomiast rodzice, których dziecko porwano, spokoju nie zaznają nigdy. Tak mi się przynajmniej wydaje i odnoszę to do siebie. Dla mnie najgorsza byłaby niewiedza.
      • jowita771 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 09:56
        > Jestem świeżo upieczoną mamą. Czasami się zastanawiałam, co do tej mojej ciąży
        > czuję. I bardzo długo nie czułam nic, chociaż miałam problemy i groziło mi poro
        > nienie. Nawet jak poczułam pierwsze ruchy dziecka, to jakoś wybitnie emocjonaln
        > ie do tego nie podchodziłam.
        > Dopiero pod koniec ciąży naprawdę dotarło do mnie, że będę miała dziecko. A jak
        > już urodziłam, to świata bez tego dziecka sobie nie wyobrażam.
        > Myślę, że syndromu poaborcyjnego mogłabym uniknąć. Syndromu poadopcyjnego nigdy

        Ja mam tak samo. Jestem teraz w ciąży, planowanej i chcianej. Ale to jest dla mnie na razie tylko ciąża, jeszcze nie moje dziecko. Nie chciałabym tej ciąży stracić, ale głównie dlatego, że wtedy przy następnej ciąży miałabym już większą różnicę wieku między starszą córką a nowym dzieckiem, a nie chciałabym większej różnicy. Przy pierwszej ciąży też tak miałam - pokochałam dziecko po urodzeniu. Syndrom poadopcyjny miałabym murowany, poaborcyjny raczej by mnie ominął.
        • ylunia78 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 10:03
          jowita771 napisał:


          > Ja mam tak samo. Jestem teraz w ciąży, planowanej i chcianej. Ale to jest dla m
          > nie na razie tylko ciąża, jeszcze nie moje dziecko. Nie chciałabym tej ciąży st
          > racić, ale głównie dlatego, że wtedy przy następnej ciąży miałabym już większą
          > różnicę wieku między starszą córką a nowym dzieckiem, a nie chciałabym większej
          > różnicy. Przy pierwszej ciąży też tak miałam - pokochałam dziecko po urodzeniu
          > . Syndrom poadopcyjny miałabym murowany, poaborcyjny raczej by mnie ominął.

          Ja akurat kochałam już to maleństwo będące w brzuchu i za chiny ludowe nie wyobrażam sobie usunięcia ciąży(komórek czy płodu)To się już wtedy kształtuje młody człowiek.Tak czy owak bez wzgledu jak kto będzie to nazywał...Jak po urodzeniu patrzyłam na maleństwo,to nadziwić się nie mogłam,że z kilku komórek powstaje cos tak cudownego jak mały człowiek.smile
          • jowita771 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 10:05
            No i dobrze. I Ty na pewno miałabyś syndrom poaborcyjny, ja - raczej nie. Bzdurą jest twierdzenie, że odczuwa go 100% kobiet po aborcji, a takie statystyki też widziałam, prolajferskie oczywiście.
            • ylunia78 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 10:26
              jowita771 napisał:

              > No i dobrze. I Ty na pewno miałabyś syndrom poaborcyjny, ja - raczej nie. Bzdur
              > ą jest twierdzenie, że odczuwa go 100% kobiet po aborcji, a takie statystyki te
              > ż widziałam, prolajferskie oczywiście.

              Ale ja nie ze złymi intencjamiwink
              • jowita771 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 10:48
                Ja też nie smile
                Tak czuję i tyle. I też mi wolno.
                • attiya Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 10:50
                  no pewnie, że wolno big_grin
                • iwles Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 12:07

                  pewnie, że wolno.
                  Ale tego, co byś czuła, gdyby.... to tak naprawdę też nie wiesz.
                  • jowita771 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 15:41
                    > Ale tego, co byś czuła, gdyby.... to tak naprawdę też nie wiesz.

                    Wiem, że nie wiem. Dlatego napisałam "raczej".
      • claudel6 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 23:15
        TAK TAK TAK! 100 razy "mam tak samo"
    • anty_nick Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 09:16
      Chybagazetka chciała zabłysnąc?wink
      Ja jestem pro-life i kobietę normalną jaka opisałas rozumiem i nie oceniam.
    • thegimel Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 10:28
      Nie byłam nigdy w sytuacji, która wymagałaby rozważania aborcji lub oddania dziecka do adopcji, ale chyba prędzej zdecydowałabym się na aborcję (jak najwcześniejszą, najlepiej farmakologiczną) niż na donoszenie ciąży i oddanie do adopcji. I mam nadzieję, że się nie znajdę - konieczność aborcji byłaby dla mnie również bardzo trudna, choć ogólnie uważam, że powinna być legalna. Nie mam zwyczaju narzucać innym swoich poglądów na życie.
      A co do organizacji pro-life, to udowodniły one nie raz, że dziecko interesuje je jedynie do chwili porodu, potem dziecko może zdychać z głodu w brudzie i smrodzie. A rola matki sprowadza się i tak do inkubatora - ma donosić i urodzić, a jeżeli w konsekwencji umrze albo oślepnie - to cóż, taki los, mogła się nie bzykać.
      Co do syndromu aborcyjnego - znam kilka babek po aborcji. Coś w rodzaju syndromu miała jedna z nich.
    • attiya Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 10:32
      proste, bo zarówno dla tych od pro-life jak i dla kościoła, życie liczy się tylko do momentu urodzenia a później niech sobie zdycha z głodu, chłodu itepe.
      No, ważne jest jeszcze w momencie chrztu, komunii czy innego bierzmowania gdy się wykłada kasę, tak wtedy jeszcze przez moment jest ważne.
    • szyszunia11 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 11:32
      gazeta_mi_placi napisała:

      Czemu pro-life nigdy nie po
      > ruszają tego problemu? Czyżby faktycznie adopcja była takim dobrym dla kobiety
      > wyjściem, że każda jest z tego zadowolona i nie ma żadnych problemów psychiczny
      > ch z tym związanych ani depresji?
      nie wiem czy ja się zaliczam do "pro life" bo w manifestacjach ni chodzę itd. ale: nigdy bym nikomu nie powiedziała, że jeśli odda dziecko do adopcji, to będzie mu lekko, łatwo i przyjemnie i nie sadzę, by ktokolwiek z organizacji "pro life" wypowiadał się w ten sposób. Przeciwnie, będzie miała trudno i psychicznie pod górkę, ale dokona właściwego wyboru, bo uratuje ludzkie życie. I ja wierzę, że mimo wszelkich przeciwności, będzie to też lepszy wybór ze wzgledu na nia samą.


      > Istnieje (dla pro-life) tylko kobieta ciężarna i kobieta która poddała się abor
      > cji (najczęściej określana przez nich "morderczyni"), nie ma kobiety po oddaniu
      > do adopcji..

      no nie wiem, chyba jednak do tego "pro life" osławionego się nie zaliczam, to jakaś dziwaczna organizacja...


    • szyszunia11 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 11:42
      ja jeszcze dodam, że dla mnie (być może w przeciwieństwie do osobliwego pro life?) syndrom poaborcyjny byłby ostatnim z argumentów użytych w rozmowie, jeżeli w ogóle by wystąpił.
      • verdana Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 20:25
        Syndrom poadopcyjny moze doprowadzić do samobójstwa - nie jest powiedziane zatem, ze naprawde uratujesz zycie.
        I ratujac życie trzeba też pomyśleć o ciągu dalszym - nie wszystkie dzieci idą do adopcji. Wystarczy, ze są chore.
        • szyszunia11 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 20:40
          verdana napisała:

          > Syndrom poadopcyjny moze doprowadzić do samobójstwa - nie jest powiedziane zate
          > m, ze naprawde uratujesz zycie.

          do samobójstwa mogą doprowadzić najróżniejsze problemy, załamanie, depresja itd. jest w życiu mnóstwo wydarzeń, które mogą np. uaktywnić ukrytą schizofernię, która do samobójstwa doprowadzić z wysokim prawdopodobieństwem może. Tylko na dłuższa metę nie polecam kierowania się takim sposobem myślenia. Podam przykład osoby chorej na Alzheimera - dziecko opiekujące się takim rodzicem może jak najbardziej w szybkim tempie wykończyć się nerwowo na maksa, wpaść w depresje, umrzeć na serce itd. Jednak nie doradziłabym temuż człowiekowi uśpić rodzica bezbolesnym zastrzykiem, a szukać innych rozwiązań. Zresztą tu nie chodzi o bilans ile "żyć" pozostanie w przyrodzie, tylko o zasadę świadomego nieodbierania życia niewinnej istocie.

          > I ratujac życie trzeba też pomyśleć o ciągu dalszym - nie wszystkie dzieci idą
          > do adopcji. Wystarczy, ze są chore.

          tak. Z tym trudno się nie zgodzić.
          • czarnaalineczka Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 20:45
            Podam przykład
            > osoby chorej na Alzheimera - dziecko opiekujące się takim rodzicem może jak naj
            > bardziej w szybkim tempie wykończyć się nerwowo na maksa, wpaść w depresje, umr
            > zeć na serce itd. Jednak nie doradziłabym temuż człowiekowi uśpić rodzica bezbo
            > lesnym zastrzykiem, a szukać innych rozwiązań.

            rodzica mozna oddac do domu opieki lub zatrudnic pomoc
            adopcji sie nie da cofnac
            trzeba zyc ze swiadomoscia ze moje dziecko moze cierpiec
            • szyszunia11 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 20:50
              czarnaalineczka napisała:


              >
              > rodzica mozna oddac do domu opieki lub zatrudnic pomoc
              > adopcji sie nie da cofnac

              nie każdego stać na zatrudnienie pomocy, zaś żyć w przekonaniu, że rodzic jest w przechowalni dla staruszków, bez nikogo bliskiego... no cóż... nie każdy by to zniósł.

              > trzeba zyc ze swiadomoscia ze moje dziecko moze cierpiec

              Całe szczęście, że adopcji nie da się cofnąć a rodziny adopcyjne są zazwyczaj szczegółowo prześwietlane, nawet zbyt szczegółowo moim zdaniem badane są ich motywacje. To powinno stanowić pociechę w chwilach strachu o dziecko. matka biologiczna nie jest jedyną osoba na świecie, która może pokochać dziecko i dać mu szczęśliwe dzieciństwo.
              • czarnaalineczka Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 21:02
                > nie każdego stać na zatrudnienie pomocy, zaś żyć w przekonaniu, że rodzic jest
                > w przechowalni dla staruszków, bez nikogo bliskiego... no cóż... nie każdy by t
                > o zniósł.

                znaczy zakratowane te "przechowanie " ? odwiedzac nie mozna

                > Całe szczęście, że adopcji nie da się cofnąć a rodziny adopcyjne są zazwyczaj s
                > zczegółowo prześwietlane, nawet zbyt szczegółowo moim zdaniem badane są ich mot
                > ywacje.

                tylko ze nawet przeswietlenie i badanie motywacji nie da gwarancji ze np nie oddadza kilkuletniego dziecka , a potem do konca w dd bedzie
                Byl na gazecie artykul pare lat temu o lekarzach ktorzy oddali adoptowanego chłopca bop urodzila im sie corka . Ktos tych ludzi przeswietlil , sprawdzil motywacje i co z tego ?
                • szyszunia11 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 21:17
                  czarnaalineczka napisała:

                  > znaczy zakratowane te "przechowanie " ? odwiedzac nie mozna

                  coś mi się zdaje, że nie miałaś z problemem bliższej styczności, bo piszesz jak teoretyk doskonałysmile



                  >
                  > tylko ze nawet przeswietlenie i badanie motywacji nie da gwarancji ze np nie od
                  > dadza kilkuletniego dziecka , a potem do konca w dd bedzie
                  > Byl na gazecie artykul pare lat temu o lekarzach ktorzy oddali adoptowanego chł
                  > opca bop urodzila im sie corka . Ktos tych ludzi przeswietlil , sprawdzil motyw
                  > acje i co z tego ?


                  cóż, rodzicom biologicznym też się zdarza nieźle spaprać dzieciństwo swoim dzieciom. Nie tylko dzieciństwo zresztą. No i po co w ogóle na świat wydawać kolejnego człowieka... przecież tyle niebezpieczeństw czai się na każdym kroku. Ja nie rodzice adopcyjni, to nowotwór co po dziadku łatwo odziedziczyć, a zdarza się (pewnie równie często, co "zwrot" dziecka adoptowanego) przedwczesna śmierć biologicznego rodzica i co wtedy? po co na to kogoś narażać?

                  Tak czy inaczej JA uważam, że zabicie dziecka/szantażującego emocjonalnie chorego na Alzheimera rodzica itd. nie jest dobrym rozwiązaniem. Trzeba szukać innych. Chyba, że ktoś uważa że dziecko do którego tygodnia ciąży nie jest człowiekiem, że w którymś tam dniu jej trwania dopiero nim się staje. No to skoro człowiekiem nie jest tylko tkanką, to faktyczni etę tkankę bez wyrzutów sumienia można wyciąć, po co ma w życiu mieszać - narażać na cierpienie siebie i innych. No ale tu jak zwykle wracamy do kwestii światopoglądu.
                  Bo nie uznając poczęcia za początek życia ludzkiego, możemy spokojnie licytować się który syndrom bardziej złowieszczy - aborcyjny czy adopcyjny - i będzie to rozważanie snute tylko i wyłącznie z punktu widzenia samopoczucia matki, bez argumentu o odebraniu lub zachowaniu innego życia, no bo skoro o życiu jeszcze nie ma mowy. Ja tam nie wiem, może ten adopcyjny gorszy...
                  • czarnaalineczka Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 21:26
                    Ja tam nie wiem, może ten adopcyjny gorszy...


                    tak gorszy , juz to ktos bardzo udanie porownal do porwania dziecka
                    jesli rodzice dowiaduja sie ze zginelo , cierpia czasem do konca zycia ale przechodza zalobe , maja grob ktory moga odwiedzac , maja zakonczony pewnien etap
                    rodzice ktorzy do konca zycia nie wiedza co sie stalo z porwanym dzieckiem maja pieklo na ziemi

                    nie mowie tu z moich wypobrazen czy teori , to mowia rodzice porwanych ,marza zeby znalesc dziecko chociazby martwe
          • verdana Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 21:30
            Ale oddanie dziecka, które chciało się zatrzymać, tylko nie było mozna - jest jedną z najgorszych traum w życiu. Wystarczy wyobrazić sobie, ze własne dziecko oddajesz, nie wiedzac jaki los je czeka, zupełnie obcym ludziom. Nie wiem, czy bylabyś przekonana, ze to dla jego dobra.
            Londyńczycy w czasie wojny wysłali swoje dzieci na wieś. Po wielu latach okazało się, ze te dzieci na ogół mają zaburzenia, ze część z nich musi się leczyć psychiatrycznie, niemal wszystkie, poniżej 14 lat czuły sie porzucone i wiele z nich nie odzyskało równowagi psychicznej. Teraz Anglicy sa przekonani, ze lepiej było dzieci zostawić z rodzicami, mimo, ze część by zginęła.
            Moją matke tuż po wojnie jej rodzice oddali na pół roku do DD - nie mieli gdzie mieszkać, matka po obozie musiała coś jeść - a oni nie mieli pracy. Matka im tego nie wybaczyła do dziś. I prawdę mowiąc ani getto, ani obóz nie wykonczyły jej tak psychicznie jak te pół roku. Chć twierdzi, ze nie działo sie tam nic strasznego.
        • magotka11 Re: Syndrom poadopcyjny. 12.03.11, 00:13


          > Syndrom poadopcyjny moze doprowadzić do samobójstwa -

          Tym bardziej syndrom poaborcyjny moze do tego doprowadzć.
          Oddając dziecko do adopcji można sie jeszcze dowiedzieć jak dziecko jest traktowane kim jest itd (nie bez trudu oczywiście) a po aborcji nie zostaje nic.
          Ja na aborcję nigdy bym się nie zdecydowała - zabiły by mnie chyba same wyrzuty sumienia i myśl o tym jakie by to dziecko było.
          • gazeta_mi_placi Re: Syndrom poadopcyjny. 12.03.11, 19:10
            Ośrodki adopcyjne mają surowy zakaz informowania matki dziecka oraz generalnie innych "trzecich" osób o dziecku które zostało już oddane do adopcji.
            Regulują to przepisy prawne.Mało też osób ma dostęp do tych informacji, więc tym bardziej ciężko jest się dowiedzieć, a matce (lub innej osobie) która chciałabym drogą nielegalną uzyskać takie informacje (legalnie nie ma takiej możliwości, piszę o Polsce, w innych krajach są też adopcje otwarte jak ktoś pisał) grozi możliwość sankcji prawnych (więzienia, innej kary).
            Nawet nie każdy prywatny detektyw ( na którego dużo przeciętnie zarabiających osób nie stać, nie mówiąc już o tych co zarabiają mało) podejmie się nielegalnego działania na rzecz klienta, każdy się boi utraty licencji i kłopotów z prawem.
            I nie każdy prywatny detektyw ma też dojścia.
            Jak sobie wyobrażasz przeciętną matkę przeciętnie radzącą sobie w życiu i niezbyt dużo zarabiającą, bez tzw. bezpośrednich "znajomości" w ośrodku adopcyjnym? W jaki sposób mogłaby uzyskać informacje o dziecku (zwłaszcza jeśli rodzina nie życzy sobie żadnych kontaktów i żadnego informowania do czego zresztą ma prawo)?
    • franczii Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 12:12
      Dlatego ja nigdy bym nie oddala do adopcji, nie moglabym byc w ciazy z mysla, ze urodze i oddam. To nie do pomyslenia dla mnie. W pewnych okolicznosciach jestem w stanie sobie wyobrazic ze usunelabym ciaze. Mysle ze byloby mi bardzo trudno ale nie mam pojecia czy mialabym ten slawetny syndrom poaborcyjny, wpojono mi, ze syndrom musi sie pojawic. Teraz rzeczywistosc weryfikuje to przekonanie bo spotkalam kilka kobiet, ktore po usunieciu ciazy potrafia sie cieszyc zyciem. Tak czy siak bralabym na klate ewentualny syndrom poaborcyjny a nie oddanie dziecka.
      A jeszcze co do czucia wiezi z dzieckiem nienarodzonym to ja tej wiezi zupelnie nie czulam bedac w ciazy, ani jednej ani drugiej. Probowalam sobie wyobrazic, wykrzesac z siebie jakies emocje w stosunku do dziecka bedacego w brzuchu, ale nic, zero instynktu, zero uczucia, ze moglabym za nie skoczyc w ogien. Nawet kiedy mialam zaawansowane skurcze porodowe, dziecko nie wzbudzalo moich emocji. Dopiero po urodzeniu, kiedy mnie nagle zalala oksytocyna a wraz z nia milosc do noworodka, poczulam sie naprawde matka. Fizjologiabig_grin
      • bu-zia Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 12:58
        adopcja nie musi byc dobra dla kobiety ktora oddaje dziecko, ani dla rodzicow adopcyjnych-ma byc dobra dla dziecka! i zwykle jest!

        • franczii Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 13:06
          Pieprzysz jak potluczona
        • czarnaalineczka Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 20:41
          bardzo czesto nie jest
          a zycie ze swiadomoscia odrzucenia nawet przy idealnych rodzicach adopcyjnych jest co najmniej trudne
          • mama303 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 21:35
            czarnaalineczka napisała:


            > a zycie ze swiadomoscia odrzucenia nawet przy idealnych rodzicach adopcyjnych j
            > est co najmniej trudne

            A kto powiedział że życie jest zawsze i dla każdego ławe? Ludzie borykaja się z rozmaitymi problemami życiowymi ale radzą sobie i....żyją! Trafienie do dobrej rodziny adopcyjnej, która pomoże uporać się z poczuciem odrzucenia przez matkę biologiczną po urodzeniu jest całkiem dobrym startem w życie.
            • gazeta_mi_placi Re: Syndrom poadopcyjny. 12.03.11, 18:55
              Owszem, ale w tym wątku skupiamy się TYM RAZEM na matce która oddała do adopcji.
              Chyba że dla Ciebie pełnowartościowym człowiekiem jest tylko płód bądź niemowlę (jeśli już się urodzi) i tylko to się liczy, a cała reszta ludzi może się walić.
        • gazeta_mi_placi Re: Syndrom poadopcyjny. 12.03.11, 18:58
          Rozumiem, że nie musi być, ale czy kiedykolwiek adopcja w ogóle jest dobra dla kobiety (pomijam element który często jeszcze na porodówce nie trzeźwieje itp.).
          Pomijam też adopcje otwarte o którym ktoś tu pisał, bo w Polsce jest to niepraktykowane (bezprawne).
      • pomarola Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 13:01
        Bo tak naprawdę, to "syndrom poaborcyjny" (co za idiotyczna nazwa swoją drogą) może wystąpić tylko u kobiet, które dziecka pragnęły, a ciążę usunęły wbrew swojej woli (np. uległy namowom otoczenia, ugięły się pod presją niesprzyjających okoliczności itp.).
        Usunęłam ciążę, która zdarzyła się w nieodpowiednim czasie, z nieodpowiednim człowiekiem i w ogóle nie po mojej myśli. Poza naturalnym w takiej sytuacji (krótkotrwałym zresztą) stresem, nie odczuwałam nigdy żadnych "syndromów poaborcyjnych". Raczej ulgę.
        Natomiast wiele lat później bardzo chciałam mieć dziecko, ale mój partner miał problemy z płodnością i gdybyśmy chcieli zaciążyć, to trzeba by było się przyłożyć - robić badania, podjąć leczenie, może in vitro... I jakoś nie zadbaliśmy o to, w ciążę nie zaszłam i jeśli kiedykolwiek czułam coś na kształt "syndromu" to właśnie na myśl o tym potencjalnym dziecku, które mogłam z nim mieć, a którego poczęcia nie dopilnowaliśmy jak należy.... A teraz byłoby już w wieku maturalnym....
        • atowlasnieja Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 13:15
          Idę o zakład że zaraz ktoś tu wyskoczy z wnioskiem że:
          - kłopoty z zajściem w późniejszą ciążę było skutkiem wcześniejszej aborcji.
          - żal z potencjalnym dzieckiem to nieuświadomiony syndrom poaborcyjny
          - nawet jeśli jeszcze nie masz syndromu to w końcu cię dopadnie.

          Czekam niecierpliwie na tę wyliczankę.
          • pomarola Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 13:44
            atowlasnieja napisała:

            > >
            > Czekam niecierpliwie na tę wyliczankę.

            smile Ja też !
          • gazeta_mi_placi Re: Syndrom poadopcyjny. 12.03.11, 18:48
            >- nawet jeśli jeszcze nie masz syndromu to w końcu cię dopadnie

            Kiedyś widziałam dyskusję na temat syndromu, kilka kobiet wypowiadało się, że nie ma tego syndromu, odpowiedzi były takie:

            "teraz nie masz, ale za dwa lata albo pięć albo jak urodzisz swoje następne dziecko będziesz miała"

            Jedna kobieta odpowiedziała że ma już dzieci i od aborcji minęło bardzo wiele lat.
            Odpowiedź była w stylu " skoro nie masz teraz po latach to na pewno będziesz miała na łożu śmierci"...
    • xxx-25 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 13:21
      Od strony matki wam nie powiem, ale wiem jak to jest od strony rodziny… Czuje się potwornie że 10miesieczne niemowlę, praktycznie od 3 tygodnia swego życia jest w DD. Czuje żal do siebie, że jednak nie podjęłam się adopcji(rodziny zastępczej) i potwornie boję się co będzie gdy mały będzie miał te 5/10/15 lat. Dziecko jest młodsze od mojego syna o 5 miesięcy, czasem wieczorem gdy przytulam młodego przed snem nachodzi mnie myśl, że tamto dziecko nie jest w ten sposób przytulane, oczywiście opiekunki w DD robią co mogą, ale dzieci jest ileś, ich tylko kilka… Czasem myślę, że głupia jestem, że może powinnam zabrać i tyle, jednak nagle nachodzi swego rodzaju kubeł zimnej wody i wiem że to nie będzie ot tak po prostu zabrać, to będzie swego rodzaju adopcja dziecka i jego rodziców, a tego sobie nie wyobrażam ze względu że obawiam się ojca tamtego dziecka!
      Naprawdę gdzieś z tyłu wciąż myślę o tamtym małym, wciąż się zastanawiam czy mu jest dobrze i wierze że ktoś go w końcu zabierze gdzieś daleko od toksycznych rodziców i da mu masę miłości…
      • bi_scotti Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 13:41
        Duzo jest badan i poszukiwan w kierunku "najkorzystniejszych rozwiazan" w kiepskich sytuacjach. Powoli zaczyna wygladac na to, ze dla dzieci, ktore nie moga byc wychowywane przez swoich biologicznych rodzicow ani przez najblizszych krewnych (wszystko jedno z jakich powodow) dorastanie w rodzinnych domach dziecka jest korzystniejsze nic np. dorastanie w rodzinach adopcyjnych. Duzo zlozonych powodow i wciaz jest to dyskutowane ale taki obraz sie jawi. Jednoczesnie zarowno dla dzieci adoptowanych czy umieszczanych w rodzinnych romach dziecka, dla kobiet oddajacych dziecko(dzieci) do adopcji jak rowniez dla rodzicn adoptujacych przy przysposabiajacych najlepszym, najzdrowszym rozwiazaniem jest open adoption gdy wszysycy wszystko wiedza od poczatku do konca, kazdy sie moze z kazdym spotkac na zyczenie i ogolnie nie ma "sekretow". Tak wiec jesli kobieta ma oddac dziecko do adopcji (wszystko jedno dlaczego) najlepiej jesli czyni to w miejscu gdzie open adoption jest usankcjonowane prawnie i jej prawa do kontaktu z dzieckiem (jak i prawa tego dziecka do kontaktu z nia) sa chronione. W sumie w kazdej zyciowej sprawie tajemnice, brak prawdy i otwartosci komunikatu zawsze tworza niezdrowa atmosfere sprzyjajaca wszelkim syndromom, depresjom, problemom itd. Z adopcja podobnie.
        • gazeta_mi_placi Re: Syndrom poadopcyjny. 12.03.11, 18:25
          Masz rację, ale niestety nie ma takiego rozwiązania w Polsce, w Polsce jest histeria jeżeli chodzi nawet o adopcję ze wskazaniem (prawnie dopuszczalną) bo "może to doprowadzić do handlu dziećmi" i co tam jeszcze...
          Najlepiej żeby matka o niechcianą ciążę dbała ( bo po dzieci z FASEM czy upośledzone raczej żaden rodzic adopcyjny się nie zgłosi, choć pewnie bywają wyjątki, więc żadnego alkoholu czy fajek), szybko załatwiła formalności związane z adopcją i s...alała nie zawracając już nikomu głowy swoją osobą.
          Nawet coś mało piszą o pomocy psychologicznej dla takich matek.
          I zdaje się po ukończeniu 18 roku życia tylko dziecko może się dowiedzieć kim jest jego matka biologiczna, zaś kobieta gdy dziecko kończy 18 lat dalej nie ma żadnych praw do informacji o dziecku.
      • czarnaalineczka Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 14:09
        "10miesieczne niemowlę, praktycznie od 3 tygodnia swego ży
        > cia jest w DD "

        wszyscy ktorzy twierdza ze male dzieci nie ida do dd powinni to przeczytac
        • iwles Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 14:28

          no coż, prawdopodobnie rodzice tak bardzo "kochają" swoje dziecko, że nie chcą się zrzec praw rodzicielskich, aby dziecko mogło być adoptowane. Bo dziecko jest ich, a oni "kiedyś" je wezmą.

          Przypomina mi się przypowieść o Salomonie i dwóch matkach. Ta prawdziwa, kochająca matka, jest gotowa oddać swoje własne dziecko, byleby tylko miało szansę żyć. Właśnie o tę szansę chodzi. Tak samo, jak w czasie II wojny - dlaczego matki wypychały dzieci z transportów do obozów ? dlaczego jak się udało, chciały, by dzieci uciekały z getta ? Właśnie po to, by miały szansę na przeżycie.
          • czarnaalineczka Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 14:50
            ale nie jest powiedziane ze rodzice nie zrzekli sie praw
            dzieci z czysta sytuacja tez sa w dd wystarczy ze jest chore
            albo ma ciemniejsza skore lub skosne oczy niestety sad
          • xxx-25 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 18:30
            Widzisz niby mogli, ale trzeba pamiętać że oboje rodziców jest niepełnosprawnych (z różnych przyczyn), ojciec dziecka jest po wypadku, jest naprawdę niebezpieczny i nieobliczalny, długo by opowiadać z mojej strony adopcja nie wchodzi w grę bo w tej chwili spokój mojej rodziny i mojego dziecka stawiam na pierwszym miejscu, może to samolubne i okropne, ale wiem co to za człowiek, mieszka dosłownie 2 ulice dalej niż my. Ja po tym człowieku spodziewam się nawet pobicia, a w najlepszym wypadku wyzywania mnie na ulicy dlatego wolę nie mieć z nim nic wspólnego. Oni oczywiście dziecko mogą dać do adopcji ale na swoich warunkach i chcą je widywać i przez to mały ma zablokowaną adopcję. Niestety czuje że jeżeli sąd nie „zmądrzeje” w ich sprawie i nie pozbawi ich praw całkowicie, mały zostanie w domu dziecka, najpierw w DMD, potem w najlepszym wypadku wioska dziecięca, chociaż i tu mam wątpliwości czy z powodu rodziców nie zrezygnują ze skierowania go tam… Ogromnie to przykrę, dziecko naprawdę ładniutkie i względnie zdrowe, ma podejrzenie ONM, ale nikt jakoś nie może tego do końca zdiagnozować, na razie wszyscy czekają czy zacznie siadać… FAS nie ma na 100% bo dziewczyna jest zupełnie nie pijąca, więc to odpada na 100%.
        • mama303 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 21:50
          Małe dzieci nie moga być adoptowane z winy rodziców, którzy nie dołożyli pełnych starań aby dziecko miało szansę na godne życie i nie zrzekli się praw do niego.
          Nie mówimy tu zatem w żadnym wypadku o oddaniu dziecka do adopcji!
    • zebra12 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 14:19
      Szczerze to musi być masakra dla kobiety. Widzieć dziecko, dotknąć, poczuć jego zapach, ciepło i oddać... I cały czas to myślenie: co się z nim dzieje, jak wygląda, czy jest zdrowe. Porównywanie do dzieci spotykanych na spacerze w podobnym wieku i zastanawianie się, czy to właśnie nie ono. Przez lata przed oczami obraz dziecka zatrzymany w pamięci i zastanawianie się czy bardzo się zmienił, a może oczy ma wciąż te same? Rozmyślanie, czy na pewno dobrze zrobiłam, może jednak byłabym w stanie... I jeszcze strach: co mu powiem, gdy mnie kiedyś odnajdzie i spyta: dlaczego to zrobiłaś, nie kochałaś mnie? Może nie zrozumie, znienawidzi?
      To muszą być okropne katusze i tylko zdesperowana matka, naprawdę kochająca swoje dziecko jest to w stanie zrobić. Łatwiej usunąć niewidoczny zarodek...
      • verdana Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 15:58
        Akurat moja matka miała z tym sporo do czynienia w czasie wojny.
        Rodzicfe oddawali swoje dzieci, aby nie poszły do getta, aby im uratować życie. Rozpacz była straszna, choć robiły to dla dobra dziecka. Zdarzały sie samobojstwa - i to wcale nie były pojedyncze przypadki.
        Po wojnie część odebrała dzieci - i to byl kolejny dramat.
        Ale mowimy tu o sytuacji absolutnie ekstremalnej. Zazwyczaj dziś nie dlatego oddaje się dziecko do adopcji, ze się je kocha.
        • iwles Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 16:17

          i może dlatego, że się tych dzieci tak naprawdę prawdziwie nie kocha, to nie zrzekają się praw rodzicielskich ?
          Ja wiem, że to jest na pewno bardzo trudne, ale czy na niezrzekanie się praw nie ma wpływu obawa przed oceną społeczeństwa ? Że lepiej niech dziecko będzie w DD, a ja zostawiam sobie furtkę, że kiedyś je odbiorę? chociaż to "kiedyś" to może być "na święty nigdy"?
        • mama303 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 21:58
          verdana napisała:
          >Zazwyczaj dziś nie dlatego od
          > daje się dziecko do adopcji, ze się je kocha.

          Kocha to za wielkie słowo. Raczej daje mu się szansę na własne życie nawet za cene swoich rozterek, które mogą prześladować do końca życia.
      • przeciwcialo Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 17:49
        Kiedy rodziłam jedno z dzieci była ze mna kobieta która oddawała do adopcji. Po porodzie dziecko zabrali, nie widziała go, nie przynosili do karmienia. Dostała leki na wstrzymanie laktacji i wyszła na drugi dzień. W sali noworodków widziałam ze do małego przychodzili młodzi ludzie którzy go juz zabrali. Pielegniarki mówiły że to rodzice adopcyjni.
        • czarnaalineczka Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 18:02
          nie mozna adoptowac dziecka przed koncem 6 tyg w ciagu ktorych matka biologiczna moze zmienic zdanie
          zdarza sie ze rodzice ktorzy chca adoptowac zostaja rodzina preadopcyjna czy jak to sie nazywa
          czyli dziecko trafia do nich od razu a potem po 6 tyg rozpoczyna sie adopcja
          ale ...
          w ciagu tych tyg MB moze zmienic zdanie
          co czuja ludzie ktorzy nie moga miec dziecka czekaja dlugo ma malenstwo , potem dostaja swojego wymarzonego maluszka a po 2,3,4,5 tyg jest im ono odebrane to ja nie chche wiedziec sad
        • verdana Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 18:03
          Tyle, że matka ma sześć tygodni na zrzeczenie się.
          I wszystko jest OK, jak dziecko jest zdrowe. I białe.
          Nie mówiąc o tym, ze niestety, jest sporo nieudanych adopcji. Po paru latach rodzice adopcyjni oddaja dziecko - zwykle dlatego,że żle się uczy. Albo ma AADHD, czy FAS. Albo urodziło się własne...
          Moja przyjaciółka pracowała w OA. To nie są pojednyncze przypadki.
      • mama303 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 21:55
        zebra12 napisała:

        > To muszą być okropne katusze i tylko zdesperowana matka, naprawdę kochająca swo
        > je dziecko jest to w stanie zrobić. Łatwiej usunąć niewidoczny zarodek...

        Też tak to widzę i dlatego w sumie bardzo doceniam jako duże poświęcenie ze strony kobiety. Rozumiem tez że nie wszystkie kobiety stać na takie poświęcenie i one wybiorą rozwiązanie prostrze zwłaszcza że paradoksalnie kobieta oddająca dziecko do adopcji nie jest społecznie akceptowana.
    • szyszunia11 tylko z prolajfowcami dyskutujecie? 11.03.11, 20:11
      a ze mną nikt słowa nie chce zamienić, choć już dwa razy się wypowiedziałam?wink zawiedziona jestem... smile
    • claudel6 Re: Syndrom poadopcyjny. 11.03.11, 22:46
      dżizas, gazeta załozyła jakiś sensowny temat! smile
      jasne, masz całkowitą rację, że to temat oficjalnie nieistniejący, aczkolwiek cholernie realny. myślę, że nigdy bym sobie nie poradziła z faktem, ze oddałam dziecko, bez względu na to, ile bym miała lat - 18 czy 30. mogłoby się skonczyć wieloletnią depresją w najlżejszym przypadku.
      z faktem aborcji, na którą bym sie sama zdecydowała (nie była zmuszona), na pewno bym sobie poradziła.

      a czemu o tym nie mówią pro-life'owcy? kaman, przeciez to pytanie retoryczne smile im najmniej chodzi o dobro dzieci.
      pro-life'owcy bronia dogmatów, nie zycia. mają w dupie dzieci, gdy te już są na świecie.
      czy jakiekolwiek środowiska katolickie występują wyraźnie i mocno w sprawach przemocy wobec dzieci? nie przypominam sobie. dość wspomnieć ostatnia sprawę Szymonka - gdzie są pro-life'owcy w tej sprawie?
      • sanciasancia Re: Syndrom poadopcyjny. 12.03.11, 14:56
        > czy jakiekolwiek środowiska katolickie występują wyraźnie i mocno w sprawach pr
        > zemocy wobec dzieci?
        Występują, występują. Protestują przeciwko zakazowi bicia dzieci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka