ola
05.04.11, 17:30
Nienawidzę w nich robić zakupów!
Nie wiem, kogo oni tam zatrudniają.
Idziesz po bułki, spodnie czy książkę - przeważnie miła i uczynna obsługa. Standardem jest, że jeśli przychodzi klient, który, np. nie zna się na modzie i krojach, ale chce kupić modne jeansy, obsługa pomaga mu dobrać krój i rozmiar. Po to w końcu jest, nie? To samo w księgarni. "Co mi pani poleci?". "Jesli lubi pani kryminały, to będzie w sam raz!"
W sklepach budowlanych z człowieka ZAWSZE robia kretyna typu "zarzucę Cię fachowa terminologią i pokażę ci jaki jestem mądry, głupia babo". Najlepiej wyjdz i wróć z jakimś dorosłym mężczyzną. Zero pomocy. Zero współpracy. Jak Kobuszewski ze skeczu z hydraulikiem.
Mam tak ze WSZYSTKIM, co kupuję.
Pojechałam po umywalki i kibelki. Mówię wyraźnie, że chcę cały komplet potrzebny do montażu. Po tygodniu ekipa montująca pyta "gdzie sa syfony?". Wracam do sklepu i pytam "gdzie są syfony?". A sprzedawca na to, że przecież nie mówiłam, że chcę syfon. A ja mówiłam, ze chcę wszystko. Wszystko, co jest konieczne, żeby umywalka działała. Czemu akurat o syfonie miałabym mówić osobno? Dlaczego pan nie zapytał mnie, czy będzie mi potrzebny, przyjmując zamówienie?
Dziś drzwi. Planujemy je kupić później. Szef ekipy pyta mnie jednak, jakie ma zostawić otwory drzwiowe. Dzwonię więc do salonu drzwi:
- dzień dobry. Chciałabym wiedzieć, jaki jest u Państwa standardowy rozmiar otworów pod drzwi.
- a jaki konkretny model drzwi panią interesują?
- jeszcze nie mam wybranego modelu, pytam o standardowe rozmiary.
- ja pani nie powiem tego bez informacji o konkretnym modelu. Musi pani wybrać model, chyba, że stać panią (co to wogóle za przytyk?) na płacenie potem za niestandardowe otwory.
- WŁAŚNIE DLATEGO DZWONIE ŻEBY PAN MI PODAŁ STANDARDOWE!!!!.
K*rwa! Jak bym rozmawiała z Marsjaninem. Kompletny brak kumacji i dobrej woli!
Z wyjątkiem sklepu z kafelkami. Tam było szybko, sprawnie i bez błędów. Jedyny sklep, w którym sprzedawała KOBIETA!