Dodaj do ulubionych

OMG biedne dzieci

17.04.11, 14:33
forum.gazeta.pl/forum/w,752,124402271,,Dieta_cwiczenia_Nie_chce_juz_byc_gruba_parowka_.html?v=2
Biedne utuczone dzieci i głupi ich rodzice. Rozkoszna mamunia, która twierdzi, że waży TROCHĘ za dużo, a owo "trochę" oznacza jakieś 20 kg nadwagi. IMO "trochę" to 3-5 kg za dużo, ale nie 20!
Charakterystyczne, że dzieci opisywane w tekście "nie lubią" warzyw, a owo nielubienie otoczenie akceptuje i dostosowuje się. Moje za chude dziecko też zwykle twierdzi, że nie lubi warzyw poza wyjątkami (marchew, ogórek, pomidor, ziemniaki), co nie zmienia faktu, że jeść je musi i zjada.
Obserwuj wątek
    • kali_pso Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 14:37
      Moje za chude dziecko też zwykle
      > twierdzi, że nie lubi warzyw poza wyjątkami (marchew, ogórek, pomidor, ziemnia
      > ki), co nie zmienia faktu, że jeść je musi i zjada.


      Moje chude dziecko też nie lubi, co oznacza jedynie, że muszę stawać na głowie, coby przemycić warzywa do diety- spaghetti? Proszę bardzo, ale z groszkiem, papryką, marchewką...itp. wcina az się uszy trzęsąwinkp

      Nie zmuszam jedym słowem- wolę wziąć podstepemwinkp
      • trzyswinie Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 18:49
        zmuszanie do jedzenia przyniesie odwrotny skutek
    • gemmavera Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 14:45
      triss_merigold6 napisała:

      > Charakterystyczne, że dzieci opisywane w tekście "nie lubią" warzyw, a owo niel
      > ubienie otoczenie akceptuje i dostosowuje się. Moje za chude dziecko też zwykle
      > twierdzi, że nie lubi warzyw poza wyjątkami (marchew, ogórek, pomidor, ziemnia
      > ki), co nie zmienia faktu, że jeść je musi i zjada

      Większość dzieci nie lubi warzyw albo lubi tylko niektóre. Co jeszcze nie oznacza, że dzieci te muszą być otyłe, jeśli ich rodzice ten fakt zaakceptują.
      Moje dzieci za warzywami nie przepadają, jedzą tylko niektóre (pomidory, brokuł, surowa marchew i ogórki), ale nikt ich do jedzenia zieleniny nie zmusza. Zbyt dobrze pamiętam odruch wymiotny nad talerzem zupy jarzynowej. ;P Za to nie piją coli, nie jedzą chipsów (czasem, od wielkiego dzwonu dostaną), więc nadwagi nie mają.
      • ylunia78 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 14:51
        A dlaczego tak bardzo zajmujecie się sprawami innych ludzi.?Zaraz głupia matka i tak dalej.Ok.Doprowadziła do tego,ale każda z nas w wychowywaniu dziecka popełnia jakieś błędy.Ta matka akurat w żywieniu.Co nie oznacza,że mamy zaraz się wpierniczać i omawiać czy robi źle czy dobrze.
        Mój syn warzywa uwielbia,właśnie na obiad zjadł brokuły,marchwekę,kalafiora gotowanego,ale nie oznacza to,że koleżankę,która z synem chyba co tydz.odwiedza McDonalda będę pouczała o odżywianiu JEJ dziecka.
        • kali_pso Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 14:55

          Ty się sprawami innych ludzi nie zajmujesz?winkp Poczekamy, zobaczymy, przypomnimywinkp
          • ylunia78 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 15:05
            No wiesz?Chodzi mi o to ciągłe zajmowanie się otyłymi dziećmi "głupich"rodziców.I popatrz,każda mama pisze poniżej"Moje chude dziecko....."Tak,zdaję sobie sprawę,że emamy mają tylko chude dzieciwink
            • przeciwcialo Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 15:10
              W klasach czy grupie przedszkolnej moich dzieci wiekszośc zdecydowana dzieci jest szczupła, sa jednostki z nadwagą.
            • echtom Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 15:38
              > "Tak,zdaję sobie sprawę,że emamy mają tylko chude dzieciwink

              To ja się wyłamię i przyznam, że dwie moje córki są szczupłe, nie chude, a jedna ma parę kilo nadwagi wskutek problemów z tarczycą wink
            • kali_pso Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 18:28

              Czepiasz się trochę- myślę, że wiekszośc dzieci na pewnym etapie jest 'chudym" czy też szczupłym...pojęcie względne...no i wybacz, ale znaczna część zapasionych dzieci to wina ich rodziców i złych nawyków żywieniowych w rodzinie. Plus ekstremalnie mało ruchu.

              Warto raczej pamietać o jednym- nawet chudy za młodu ma szansę stać się gurbym dorosłym, bo metabolizm zwalnia a siedząca praca figurze raczej nie słuzy. Dlatego, sposko- nawet dzisiejsz mamy "chudych dzieci" nie powinny zasypiać z błogim usmiechem na ustach. Lepiej Ci?winkp
              • ylunia78 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 18:37
                Ja się nie czepiam.Wiem,że nadwaga dziecka to wina rodzica,ale zastanawia mnie po co tak nawijać o tym ciągle.No ok.Jak wiemy,raczej na forum nikt sie nie przyzna do końca,że ma dziecko z powiedzmy podobną nadwagą,bo zaraz zostałaby "zagryziona"
        • demonii.larua Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 18:08
          Utuczenie dzieciaka TO JEST GŁUPOTA i koniec. Wpędzanie dziecka w chorobę TO JEST GŁUPOTA i nieodpowiedzialność.
      • anorektycznazdzira Re: OMG biedne dzieci 18.04.11, 21:50
        gemmavera napisała:
        > Większość dzieci nie lubi warzyw albo lubi tylko niektóre.

        Nie wiem czy to aby na pewno jakaś reguła. U mnie dwójka daje sie pokroić za wszelkei odmiany zieleniny i nie sa w stanie jeść tylko 1. gotowanej marchewki (córka) 2. surowej cebuli (syn). Syn przedszkole, córka gimnazjum. Moim zdaniem rzecz w ty, że JA jem warzyw bardzo dużo, zawsze mnei widzieli wtrząsającą wszystko co warzywne i owocowe ze smakiem- biorą przykład a i przyzwyczaić się mieli okazję, bo zawsze ich częstuję.
    • kub-ma Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 14:48
      Pierwsze z moich chudych dzieci też wielu rzeczy nie lubiało, a po jakimś czasie jadania po troszeczkę i podstępnym przemycaniu okazało się, że np. papryka jest przepyszna.
      Drugie z moich chudych dzieci od początku dostawało warzywa podstępem, razem z mięskiem (bo mięsko jest super). W efekcie zjada niemal każde warzywo (chociaż jeszcze pzreważnie z mięskiem).
      Chodzi o to, że w tym układzie to my mamy być mądrzejsi i to my mamy wiedzieć co jest dobre dla naszych dzieci. A jak to już wiemy, to postępowanie przy żywieniu jest oczywiste (chociaż czasami kosztuje to wiele nerwów i wysiłku).
      • kali_pso Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 14:56

        Tyle, że skoro mamę Wiktorii nikt nie nauczył zasad zdrowego żywienia, sama była przekarmiana, to to samo robi ze swoim dzieckiem...
    • marzeka1 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 14:50
      Moje za chude dziecko na szczęście warzywa je, z tym, że w domu nie ma po prostu śmieciowego żarcia w ogóle, więc nie miałby skąd się utuczyć. Ma 12 lat i waży 40 kg (przytył! w końcu), w jego klasie jest chłopak jego wzrostu, ale waży 85 kg, z tym, że prawie na każdej przerwie w szkole je chipsy,pączki i popija colą- jest jak mała napakowana kulka tłuszczu.
      • kali_pso Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 14:53

        Ale to zdaje się nie tylko śmieciowe żarcie jest problemem- problemem jest to, że te dzieciaki jedzą za dużo wszystkiego- mięsa, ziemniaków, ryzu, makaronu...do tego słodycze i słodkie napoje...a mama będzie twierdzić, że przecież do MD nie chodzą...
        • marzeka1 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 14:58
          Pewnie, że jedzą za dużo i tłusto, bo akurat tam okrąglutka jest i mama , i młodsza siostra tego chłopca, więc gdzieś i domowe jedzenie winne, ale w szkole prawie na każdej przerwie ten chłopiec odżywia się śmieciami.
          Moja szwagierka tak rozpasała dziecko, że zaczęło mieć problemy z kręgosłupem, dziewczynka miała kompleksy; w gimnazjum musiała przejść operację kręgosłupa, w końcu trafiła do dobrego dietetyka i schudła, nie jest chuda, ale wygląda dobrze, naprawdę dobrze, a jak z twarzy "zszedł" tłuszcz na dodatek okazało się, że jest też ładna.
    • jeza_bell Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 14:59
      > Biedne utuczone dzieci i głupi ich rodzice. Rozkoszna mamunia, która twierdzi,
      > że waży TROCHĘ za dużo,

      Taa...
      Powiedz to rodzicom niemowlaków- wszak grube małe dziecko jest takie rozkoszne, zdrowe i tylko "dobrze" wygląda. A i widać, że rodzice o nie dbają.
      No a potem, to już z górki...
      Wrrr...
      • ylunia78 No jeza_bel trafiła na swoich:) 17.04.11, 15:06
        Z łaski swej odsosunkuj się z tym suwakiem!
        • jeza_bell Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 17.04.11, 15:25

          > Z łaski swej odsosunkuj się z tym suwakiem!

          Ależ Droga Pani.
          Ja nie posiadam żadnego suwaka.
          • ivaz Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 17.04.11, 15:39
            ee tam, dieta, dietą, ale geny też robią swoje.
            U mnie w rodzinie sami chudzielce to i dzieci mam chude bo po kim mają byc grube.
            Ja mam 36 lat, dwa porody za sobą i ważę 46kg, cale życie byłam chuda, nigdy nie stosowałam zadnej diety. Syn ma 15 lat wazy 40 kg nie jada zadnych kompletnie zadnych warzyw, z owoców tylko jabłko, nie jada tez nabiału poza serem zółtym, czasami wrąbie fast fooda, ale raczej odzywiamy się w domu, tzw kuchnia domowe, młody jest zdrowy, nie choruję, nie ma próchnicy, swietnie się uczy. Jako niemowlak był grubaskiem. Córka juz ma bogatszy repartuar, lubi wszystkie warzywa i owoce, w sumie wszystko lubi, je sporo, jest szczupła.
            • przeciwcialo Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 17.04.11, 15:44
              Tak z ciekawości- co je twój syn?
              • ivaz Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 17.04.11, 16:00
                za wiele tego nie ma, ale jak już coc lubi to potrafi wtrząchnąć
                Zupy: rosół i pomidorowa, drugie: kotelty zarówno mielone, schabowe, kurczak pieczony, rybę smażoną w panierce, spaghetii bolonese, pizza, naleśniki ale tylko z nutellą, z fast foodów zje tylko kurczaka w KFC ale tyko skrzydałka. No i kanapki z wędliną i to całe jego żywieniowy repartuar. Masakra nie?
                Poza tymi potrawami nic inego nie weźmie do gęby, strasznie ubogi jest w smaki, ale cóż zrobić, próbowałam wszystkiego, ja był mniejszy to rzygał, jak próbowałam mu cos przemycić, od razu wyczuwał podstęp.
                Kiedyś w kanjpie on miał chyba z 7 lat zamówiłam mu kurczaka i frytki, podano kurczak ana sałacie, nie zjadł bo mu sałata dotykała kurczaka, masakra nie?
              • edelstein Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 17.04.11, 16:05
                Fajnie jeza, mialam moje dziecko udusic, ze urodzilo sie ponad 4kg slonikiem, od poczatku byl na diecie ze wzgledu na alergie pokarmowa, co nie przeszkodzilo mu wazyc 7kg w wieku 3miesiecybig_grin nikt go nie przekarmial, bo i nie bylo czym, dostawal tylko to mleko, ktore mogl pic.Jak zaczal raczkowac i chodzic to automatycznie schudl, teraz nie jest chudy, tylko normalny. Jada i slodycze i mcdonalda i golonke i ogolnie wszystko jada (oprocz rzeczy, ktore zawieraja mleko), warzywa tez je, nie wszystkie, ale duzo rozniastych. Ja bylam przekarmiana, moje dziecko je tyle ile chce, w zyciu nie przyszloby mi do glowy go zmuszac, by zjadlo za mamusie, babcie i psa., a potem kolejke za wszystkich wujkow i ciotki.
                Mnie najbardziej smiesza osoby, ktore twierdza, ze praktycznie nic nie jedza, a sa grube.Jakos nie widuje sie grubych ludzi w krajach Afryki gdzie nie ma praktycznie zywnosci.


                Lass dein altes Leben hinter dir / Und geh durch diese neue Tür
                Das geht raus an alle Spinner / Wir sind die Gewinner
                Wir kennen keine Limits / Ab Heute - für immer...
                • triss_merigold6 Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 17.04.11, 16:12
                  Jeśli kilkuletnie dziecko codziennie wypija litrową butelkę coli (pepsi, innego gazowanego) i zjada słodycze w ilości niesymbolicznej, to nie ma opcji - będzie grube.

                  Nie kupuję napojów gazowanych, czipsów, przegryzek, nie gotuję żadnych golonek czy tym podobnych tłustych mięs, bo ich zwyczajnie nie znoszę.
                  • edelstein Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 17.04.11, 16:25
                    Gotuje tluste miesa, pieke takowe, bo uwielbiamy, slodycze w domu sa zawsze, ciasta czy cos innego. Chipsow, sokow i napojow gazowanych nikt nie jada i nie pija u nas. Moj dziec jest w dolnej czesci wykresu pod wzgledem wagi odpowiedniej do swego wieku. Powinien byc juz bardzo gruby przy takim zywieniubig_grin
                    • ivaz Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 17.04.11, 16:29
                      Mój syn piję colę i je słodycze, niestety nie ma to wpływu na jego niską wagę, a szkoda bo chciałabym zeby się troszke podtuczył
                      • gryzelda71 Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 17.04.11, 16:36
                        Teraz wiem kto kupuje te wszystkie śmieciowe żarcie smile
                      • triss_merigold6 Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 17.04.11, 16:38
                        Spoko, utyje błyskawicznie przy takich nawykach żywieniowych jak tylko zwolni mu przemiana materii i dojdzie brak ruchu tzn. w wieku dorosłym. Obserwuję od lat na przykładach kolegów - w młodości szczupaki, a teraz podtatusiali z coraz większą ciążą spożywczą.
                        • ivaz Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 17.04.11, 16:47
                          jego ojciec też jest szczupły, bez brzucha, a szklankę coli też lubi sobie strzelić.
                        • anty_nick Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 17.04.11, 18:35
                          Ciekawe?Mój mąż je tłusto i słodkowinkZjada w ilościach hurtowych.Potrafi w jedną imprezę(nie taneczną)zjeść 11schabowych.Waży 70kg przy wzroście 175cm.Jest chudy jak szkapa.wink
                          Potrafi przyjść z pracy ok 22 i jeść obiad-odsmażany.Nie ma nawet wysokiego cholesterolu.I to jest genetyczne,bo w jego rodzinie faceci tak mająsmile
                          • thegimel Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 17.04.11, 19:39
                            Co nie zmienia faktu, że Triss ma rację i większość ludzkości taką dietę przypłaci nadwagą. Mąż ma szczęście i tyle. Też mam takiego znajomego, chudy jak szczapa, żre jak końwink. Potrafi wpieprzyć tonę frytek w środku nocy i nie tyje. Wszyscy mu od lat wróżą, że w końcu przytyje, a on nic. Ale spośród moich znajomych i krewnych jest on jedynym takim przypadkiem. Większość albo stosuje diety, albo się w jakiś sposób w pewnym momencie zaczyna ograniczać.
                • ivaz Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 17.04.11, 16:22
                  ja miałam okazję popatrzeć na osobę otyłą, która twierdziła ze bardzo mało je, leżałam z nia tydzień w jednej sali w szpitalu, obie byłysmy w ciąży, kurde jak patrzyłam jakie ona ilości pochłania w ciągu jednego dnia, to ja bym tego przez tydzień nie zjadła, ona cały dzień ruszała zuchwą, co chwila coś jadła, od sniadania szpitalengo wiadomo było skromne, ale potem wrąbała kremówkę, zaraz przyjechała jej mąż i przywióżł kubełek (ten mniejszy) KFC bo miała ochotę, wsunęłą prawie cały, potem obiad szpitalny, po obiedzie ciasteczko, cukiereczek, bananik, po południu przyjechała jej mama ze słoikiem bigosu, który również został wciągnięty, następnie szpitalna kolacja,no i tak codziennie, strasznie się dziwiła ze przytyła 30kg bo przecież ona tak mało je, ale miała wytłumaczenie a to hormony ciążowe, a to zatrzymanie wody w organiżmie itp. Teraz już dawno urodziła 2 lata temu (utrzymujemy ze sobą kontakt) a kilogramy zostały tylko wytłumaczenie się zminiło tym razem jest ze po cesarce tak szybko się nie chudnie, a to ze balachę sernika obsuną z rodzina (4 os w tym 2 latek) w jeden wieczór to pikuś smile
                  • edelstein Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 17.04.11, 16:30
                    Tja to przedstaw ja mnie, jestem dwa lata po cesarce i jestem chudsza niz przed ciazabig_grin
                    Jak to mowil sp.lekarz rodzinny, wszyscy pacjenci z nadwaga jedza jak wrobelki, czyli dokladnie tyle ile wazabig_grin
                    • przeciwcialo Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 17.04.11, 16:40
                      Madry facet.
                • claudel6 Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 17.04.11, 22:40
                  karmisz dziecko golonką?
                  • edelstein Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 18.04.11, 17:14
                    Oczywiscie, ze tak,. w zyciu nie przyszloby mi do glowy zabronic dziecku golonki.
                • aneta-skarpeta Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 17.04.11, 23:23
                  Mnie najbardziej smiesza osoby, ktore twierdza, ze praktycznie nic nie jedza, a sa grube.Jakos nie widuje sie grubych ludzi w krajach Afryki gdzie nie ma praktycznie zywnosci

                  dam sobie rękę uciąc, ze gdybys popytala tych ludzi to czesc je faktycznie malo, ale rozwalila sobie uklad trawienny okresami glodówek i najadania sie, drakonskimi dietami i efektami jojo i faktycznie mozna jesc malutko, a organizm wszystko odklada, bo pewnie niedługo bedzie na glodzie
                  albo je malo ale kalorycznie i nieregularnie
                  wydaje im sie ze jedzą malo, bo tego nie kontrolują- moj mąż np nie jest swiadomy, ze potrafi wciągnąc podwójną paczkę delicji w takim tempie, ze ja nie zdąze zjesc 1 szt, bo poszłam zrobic kawe w ekspresie- 15 min- czemu? bo on je mechanicznie i nie skupia sie na jedzeniu

                  wypróznianie- problem wielu kobiet-> zła dieta, ale to tez jest wazna kwestia u grubych
                  • edelstein Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 18.04.11, 17:17
                    No co ty, tak od poczatku juz sie urodzili z rozwalonym ukladem trawiennym. Ja tez robie glodowki 3dniowki w celu pozybcia sie toksyn. Do grubosci brakuje mi b.duzobig_grin
          • ylunia78 Re: No jeza_bel trafiła na swoich:) 17.04.11, 18:40
            jeza_bell napisała:

            >
            > > Z łaski swej odsosunkuj się z tym suwakiem!
            >
            > Ależ Droga Pani.
            > Ja nie posiadam żadnego suwaka.
            >
            Nie wiem,po co sobie to ustawiłaś?Naprawdę nie mogę skumać.Gdzieś podobno nazwali twoje dziecko mikrusem i dlatego na niemowlu założyłaś wątek o"grubych dzieciach"?,żeby sie odgryźć,że koleżance dziecko"wylewało się w wózka"a twoje takie"normalne"?
            Ps o ile sens ma dyskutowanie o nastolatkach o tyle o niemowlakach nie widzę żadnego.
      • mathiola nie do końca 17.04.11, 16:28
        niemowlę karmione wyłącznie piersią może sobie być pulchne. Bo tą pulchność straci kiedy zacznie chodzić. Dziecko karmione sztucznie, albo kiedy wprowadzany jest nowy pokarm - należy karmić z głową, bo tej pulchności może już nie zgubić.
        • edelstein Re: nie do końca 17.04.11, 16:33
          Bzdura, moj syn byl od poczatku na butli, jadl ile chcial, duzo chcialwink wraz z nauka raczkowania przestal byc pulchny. Znam sporo dzieci karmionych butelka i zadne nie zostalo grube.
          • mathiola Re: nie do końca 17.04.11, 16:50
            Tak, tak na pewno bzdura wink
            To przecież naukowo udowodnione, że skoro moja siostra je co chce i kiedy chce i ile chce i jest chuda jak patyk, to ja też mogę i też będę chuda wink
            Ja nie piszę o twoim dziecku, tylko o dzieciach ogólnie. Wszystkich. Tych ze skłonnością do tycia również.
            • spicy_orange Re: nie do końca 17.04.11, 17:08
              dziecko karmione piersią nie może mieć skłonności do tycia? To tak, a propos tej wypowiedzi, podanej przez ciebie jako pewnik:

              > niemowlę karmione wyłącznie piersią może sobie być pulchne. Bo tą pulchność straci kiedy zacznie chodzić.

              Badałaś odsetek ludzi z nadwagą po piersi i po mieszankach, że dziecko szczupłe po butelce uważasz za błąd statystyczny, tak samo jak grubaska po cycu?

              • mathiola Re: nie do końca 17.04.11, 17:13
                temat tycia na mleku matki był tu i na innych forach wałkowany już tyle razy łącznie z cytowaniem doradcy laktacyjnego, że nie chce mi się wracać do tego, wydaje mi się to zbyt oczywiste.
                Nie mówiłam, że dziecko nie będzie miało skłonności do tycia w późniejszym wieku. Mówiłam, że niemowlę "utuczone" wyłącznie na mleku matki zgubi tłuszczyk pod warunkiem, że nie będzie przekarmiane pokarmami stałymi w późniejszym okresie.
                Hasło: komórki tłuszczowe typu białego i typu brązowego i takie tam wink
                • claudel6 Re: nie do końca 17.04.11, 22:59
                  a doradca laktacyjny to jest akurat wielki naukowy autorytet smile)) i obiketywny w tej kwestii big_grin żartujesz sobie chyba.
                  • mathiola Re: nie do końca 18.04.11, 08:05
                    Tak, żartuję, oczywiście pierwszymi autorytetami są emamy. Potem nic, a potem cała reszta.

                    Konkretnie w którym punkcie się ze mną nie zgadzasz i które moje stwierdzenie chcesz podważyć? Ale bez głupiej ironii.
                    • kawka74 Re: nie do końca 18.04.11, 11:27
                      Doradcy laktacyjni akurat obiektywni nie są, bo z podtrzymywania cudzej laktacji żyją i nie będą podcinali gałęzi, na której siedzą. ;p Jeśli ktoś chce podtrzymać laktację, ma kryzys, ma problemy z przystawianiem - są nieocenioną pomocą, natomiast żaden doradca nie powie niczego, co w jakikolwiek sposób mogłoby negatywnie wpłynąć na postrzeganie karmienia piersią.
                      • mathiola Re: nie do końca 18.04.11, 12:05
                        Aha. No na szczęście ja nie jestem doradcą laktacyjnym, więc jestem kompetentna wink
                        Jeśli w którymś punkcie nie mam racji, proszę mnie poprawić powołując się na źródła smile
                        • kawka74 Re: nie do końca 18.04.11, 12:14
                          Jak na razie, to ograniczyłaś się do polecenia "weź se wklej i poszukaj" plus szczątkowe informacje powielane na setkach stron, większość internautów jest w tej materii kompetentna. ;p
                          Co do racji (czy też jej braku) w kwestii nadwagi u niemowląt ja się na ten temat nie spieram, więc pozwolę sobie niczego nie szukać i nie udowadniać.
                          • mathiola Re: nie do końca 18.04.11, 13:06
                            Hm (drapie się po głowie). Wydaje mi się, że napisałam wszystko, co chciałam napisać w pierwszym poście odnoszącym się do tej, co płakała nad tłustymi niemowlakami (nie pamiętam nicka). A potem to udzielałam wyłącznie odpowiedzi na zaczepki wink
                            • kawka74 Re: nie do końca 18.04.11, 13:16
                              Mogłam przeoczyć, przyznaję, więc sprawdzę i w razie czego zwrócę honor smile
                              • kawka74 Re: nie do końca 18.04.11, 13:17
                                Jestem ślepa, jak nic - ślepa.
                                • mathiola Kawka prowokujesz mnie 18.04.11, 13:35
                                  A ja nie mam czasu, bo muszę wyjść.
                                  Napisałam, że dziecko karmione wyłącznie piersią nie ma szans na nabranie cech trwałej otyłości. I nie jest to moja teoria, jest to sprawdzone i zbadane i potwierdzone. I wynika z działania praw natury (niżej o tym pisałam).
                                  Otyłość natomiast łatwo dziecku wyhodować karmiąc sztucznie na żądanie bądź szafując w późniejszym okresie życia deserkami, soczkami, obiadkami.
                                  Dziecko karmione mlekiem matki może być karmione na żądanie, albowiem pożywienie tego typu przekształcane jest na komórki tłuszczowe typu brązowego.

                                  Jak wiadomo u ssaków występują dwa rodzaje tkanki tłuszczowej: tkanka tłuszczowa biała (wat) oraz brunatna (BAT). Istnieją hipotezy, że jedną z przyczyn otyłości może być swoisty defekt metaboliczny, uwarunkowany genetycznie, wyrażający się niską aktywnością BAT. Tkanka tłuszczowa brunatna jest silnie ukrwiona i unerwiona, a jej barwa jest wynikiem wysokiego nasycenia komórek tłuszczowych mitochondriami bogatymi w cytochromy. Procesy zachodzące w tkance BAT są bardzo charakterystyczne, gdyż nie wiążą się z syntezą ATP, a uwalniana energia jest rozpraszana jako ciepło.

                                  U ludzi z dużą aktywnością tkanki tłuszczowej brunatnej, nadmiar energii przyjmowanej z pożywienia nie jest magazynowany, lecz wydatkowany w formie cieplnej.

                                  Największa liczba komórek BAT występuje w okresie noworodkowym i wraz z wiekiem ich liczba zmniejsza się. U noworodków tkanka tłuszczowa brunatna zapewnia utrzymanie stałej ciepłoty ciała i chroni je przed szokiem termicznym. Uważa się również, że od aktywności tkanki tłuszczowej brunatnej uzależniona jest intensywność zjawiska ciepłotwórczego działania pożywienia.

                                  P.S. Teraz to przez ciebie się na pewno spóźnię wink
                                  • mathiola Re: Kawka prowokujesz mnie 18.04.11, 13:39
                                    aha no i nie dopisałam, że w momencie kiedy dziecko zaczyna być mobilne i zaczyna się przemieszczać, tkanka typu bat zamienia się w energię - potrzebną młodemu ruchliwemu organizmowi. Stąd niemowlak, nawet gruby, karmiony wyłącznie piersią - szybko traci nabytą tkankę tłuszczową. Z biegiem czasu zaczyna wytwarzać komórki tłuszczowe typu białego, które nagromadzone w nadmiarze nie dają się już tak łatwo zgubić.
                                  • kawka74 Re: Kawka prowokujesz mnie 18.04.11, 13:42
                                    I nie jest to moja teoria, jest to sprawdzone i zbadane i pot
                                    > wierdzone

                                    Link do badań...??
                                    (Możesz podać po powrocie wink )
                                    Lubię wyciągać wnioski z konkretów.
                                    • mathiola Re: Kawka prowokujesz mnie 18.04.11, 21:56
                                      Jak mi podasz link do badań stwierdzających, że pożywienie jest niezbędne do rozwoju człowieka, a promienie słoneczne mogą spowodować czerniaka, to może się wysilę i znajdę link do badań. Może. Chociaż w sumie jak znajdziesz te dwa pierwsze to na pewno będziesz umiała znaleźć u ten, o który prosisz, więc po co ja mam się wysilać wink
                                      Naprawdę KAŻDĄ wiedzę popierasz wynikami badań? Bo mi wystarczą rozmaite publikacje. Rozmaite czyli.... rozmaite wink
                                      • kawka74 Re: Kawka prowokujesz mnie 18.04.11, 22:49
                                        Publikacje na temat karmienia piersią ograniczają się do ochów i achów albo odsądzania od czci i wiary, przy czym ani jedna, ani druga strona nie grzeszy materiałem dowodowym.
                                        Jak chcesz, to wierz we wszystko, co napiszą, ja wolę mieć dowód, taki ze mnie Tomasz.
                                        • mathiola Re: Kawka prowokujesz mnie 18.04.11, 23:08
                                          No widzisz, a ja jestem po prostu bardzo zdrowo rozsądkowa
                                          No i wierzę mocno w Panią Naturę.
                                          Skoro Pani Natura wymyśliła coś tak, a nie inaczej, znaczy musi być dobrze wink
                                          Plus to co napisali i wytłumaczyli po ludzku, czemu Pani Natura ma rację.
                                          Plus to, co wymyślił człowiek i pozwalało mi żyć spokojnie przypadku, kiedy nie da rady słuchać Pani Natury, bo wyszło inaczej smile
                                          Reasumując: nie da się podważyć teorii, że karmienie piersią na żądanie powoduje otyłość. Sama nawet nie znam takich przypadków.
          • aneta-skarpeta Re: nie do końca 17.04.11, 23:27
            moje urodzilo sie 4 kg, 56 cm, nie mial zadnego wałeczka- wygladal raczej jak starzec- kolana , stopy dloniesmile

            w zasadzie od razu byl na modyfikowanym- NAN, najbardziej kalorycznym- jadł w opor, do tej pory zostala mu milosc do nabiału, strasznie szybko zaczal jesc normalne jedzenie- caly czas chudy jak szczypior

            jak juz zaczal jesc normalne jedzenie zaczely sie problemy typu" moge zyc powietrzem"

            ale od jakiegos roku apetyty ma zdecydowanie lepszy i nadal jest tak chudy, ze na komunie trudno bylo mu kupic garnitursmile
        • wuika Re: nie do końca 17.04.11, 17:31
          Mój brat, urodzony mały słonik (4,3) karmiony piersią pożerał po prostu tyle, że jako miesięczne niemowlę ważył 6kg. I tak, jak napisane - jak zaczął biegać, tak stał się najpierw normalny, potem chudziutki.
          • verdana Re: nie do końca 17.04.11, 17:45
            Byłam karmiona piersią, moja córka takoz.
            Obie byłysmy chude jako niemowleta, ale niestety - ja już jako dziecko, a córka w wieku dojrzewania zdecydowanie przestałyśmy być chude.
            • mathiola Re: nie do końca 17.04.11, 18:47
              ludzie kochane, teraz każda będzie wpisywać czym była karmiona w dzieciństwie i jaka jest w dorosłości?
              Przecież wyraźnie piszę - chodzi o "otyłość" niemowląt karmionych wyłącznie piersią. I że ta "otyłość" zanika, że nie przekłada się na produkcję stałych komórek tłuszczowych.
              A to, jaki kto jest w dorosłości to już efekt tego, co i ile zjada ew. rozmaitych zaburzeń zdrowotnych wink
              • nanuk24 Re: nie do końca 18.04.11, 17:00
                moze Verdana do dziaiaj jest karmiona piersiawink
                • verdana Re: nie do końca 18.04.11, 17:47
                  Nie, ale długo byłasmile
                  I teoria, ze dziecko karmione piersią będzie szczuple w wieku dorosłym, nie sprawdzila się ani na niej, ani na córcesmile
                  To w ogóle nie jest teoria w jakikolwiek sposób prawdopodobna, bo oznaczałaby, ze w przeszłości nie mogło być grubych dzieci ani otyłych dorosłych )
                  Zgodzę się, ze rzadziej dzieci karmione piersią mają szanse na bycie grubymi w dosroslym życiu - ale rzadziej nie oznacza - wcale.
                  • mathiola Re: nie do końca 18.04.11, 21:52
                    Kiedyś, kiedy jeszcze byłam stałą bywalczynią forum emama było okropnie napiętnowane jedno zdanie, które faktycznie miało prawo być napiętnowane, bo było nadużywane.
                    Teraz - po głębszych przemyśleniach pozwolę sobie to zdanie jednak zacytować: naucz się czytać ze zrozumieniem smile
                    Verdano kochana. Między stwierdzeniem, że "dziecko karmione piersią nie będzie miało w przyszłości problemu z otyłością", a stwierdzeniem, że "dziecko karmione piersią nabyty w trakcie owego karmienia tłuszczyk straci najdalej w 2 roku życia" jest - według mnie - kolosalna różnica. Nie widzisz tego? Albo może to ja przestałam umiejętnie formułować zdania.
                    • verdana Re: nie do końca 19.04.11, 14:05
                      Ależ nie - z grubych dzieci wyrastali niegdyś grubi dorośli. Lekarze w okresie międzywojennym, gdzie karmiono jednak głównie piersią, dlatego miedzy innymi zalecali trzygodzinne przerwy między karmieniami - bo widzieli zapasione niemowlęta, z ktorych wyrastały zapasione dzieci. Część dzieci traci ten tłuszczyk (częściej niż przy zapasieniu butelka), ale wcale to nie jest reguła.
                      Dziecka nie nalezy tuczyć, nawet gdy jest na piersi - i to być moze jest reguła.
        • tully.makker Re: nie do końca 18.04.11, 11:02
          > niemowlę karmione wyłącznie piersią może sobie być pulchne. Bo tą pulchność str
          > aci kiedy zacznie chodzić.

          DYhm, oczywiscie, tak jak dziec mojej kolezanki przez cale niemowlectwo zatykany piersia jak tylko kweknal. Teraz ma 7 lat, od chyba 3 lat jest pod opieka dietetyka, rodzice - oboje szczupli - popracuja nad nim jak moga i co - nic. Grubasek, ofiara dzieci w szkole.
          • mathiola Re: nie do końca 18.04.11, 12:11
            ale oczywiście wiesz na sto procent, że przytył od mleka matki i potem już mu tak zostało?
            Czy może mama ma tendencję do przekarmiania dziecka w imię hasła: kocham, więc karmię?

            Ja nie stoję po żadnej stronie, jeśli idzie o wojnę piersiowo - butelkową.
            W swojej karierze macierzyńskiej karmiłam dzieci i tym i tym, w zależności od możliwości i potrzeb.

            Mogę nie wierzyć w nieobiektywne źródła (nawet, jeśli te źródła sensownie gadają)
            Ale bardzo wierzę w to, co pochodzi z natury.
            Natura w swoim programie nie przewidziała otyłości.
            Otyłość to problem, który pojawił się wraz z rozwojem cywilizacji.
            Jeśli natura ma w swoim programie wykarmienie ssaków mlekiem matki, nie może jednocześnie powodować to otyłości, bo natura sama sobie by zaprzeczała w swojej doskonałości.
          • nanuk24 Re: nie do końca 18.04.11, 17:02
            A czy ten siedmiolatek jest wciaz na piersi?
            • nanuk24 Re: nie do końca 18.04.11, 17:03
              znaczy, karmiony piersia?
    • gacusia1 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 16:17
      Moj syn ma 5,5 roku. Waga na 90 centylu,wzrost na 97 centylu. Lekarz powiedzial,ze musze uwazac bo jest bliski nadwagi. Ja wiem jak latwo utuczyc dziecko sad Moja matka utuczyla tak mojego brata. Dopiero w doroslym zyciu gdy zastosowal diete i caly czas(od lat) sie tego trzyma to wyglada prawidlowo.
      Moja corka natomiast zawsze byla na 3 centylu wagi i wzrostu ... taka pchelka z niej byla. teraz waga nadal na 3 centylu a wzrost na 25. Tyle,ze ona chuda nie jest. Zgrabna 15 letnia dziewczyna. Mam nadzieje,ze tak zostanie.
    • mathiola Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 16:23
      Po kilku latach istnienia na forum gazety wiem, że temat grubych dzieci jest tematem zapalnym dla większości mam wink Bo:
      - to nie moja sprawa
      - to dzieci mogą być chore

      Tymczasem w szkole mojego syna - nie przesadzam, ale chyba z 10 procent dzieci ma nadwagę. Kiedy ja chodziłam do tej samej szkoły, było w niej wtedy - słownie - dwoje grubych dzieci.
      Otyłość dziecięca jest zjawiskiem coraz szerszym. I to jest niepokojące.
      • mathiola Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 16:24
        a, zapomniałam o koronnym argumencie, którym kiedyś mi jakaś forumka odparowała: to nie nadwaga a niedożywienie jest problemem w naszym kraju.
        No. To te dzieci z niedożywienia tak puchną wink
        • triss_merigold6 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 16:35
          Ściślej rzecz biorąc ZŁE odżywianie, a nie niedożywienie. Kuchnia tłusta, mączna, przeładowana węglowodanami i tłuszczami ( i to nie z ryb morskich czy oliwy) - te wszystkie kluchy, pierogi, naleśniki, pyzy ze skwarkami, kopytka z tłuszczem, zawiesiste sosy, dogęszczane zasmażkami i śmietaną zupy etc. to tuczy makabrycznie. Plus tłuste mięsa i wędliny w ogromnych ilościach.
          Spójrz kto jest gruby w krajach z nadmiarem taniej i wysoko przetworzonej żywności - najniżej opłacani imigranci i klienci opieki społecznej czy mieszkańcy przyczep samochodwocyh w USA tzw. white trash.
          • ivaz Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 16:44
            no to moja kuchnia, dużo mącznych potraw, bo ja uwlebiam, kluchy, pierogi itp z tymże ja jem niewielkie ilości, no i waże 46kg, W moim rodzinnym domu też taka kuchnia była, wszyscy jesteśmu szczupli, moja mam osiągnąła największa wagę w życiu 55kg, to geny moje drogie i ilość jaką się je, bo żołądek rozepchac można też zywiąc się tylko sałatą, potem się dopomina coraz większej ilości zeby go napełnić
            • kali_pso Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 18:29

              Nie znam grubych zywiących się sałatą- znam mase grubych zywiących się mącznymi rzeczami. Ty jesteś wyjątkiem, niczego nie potwierdzającym, sorrywinkp
              • triss_merigold6 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 18:54
                Ja również nie znam osób, które dziko przytyły jedząc od wczesnego dzieciństwa sałatę zamiast mącznych potraw. P
                I jakoś tak się składa, że w Polsce zwykle do tych makaronów, naleśników, klusek śląskich etc. dodaje się wysokokaloryczne tłuszcze, a nie warzywa gotowane na parze.
                • kali_pso Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:03

                  W Polsce tak, na forum niewinkp

                  Nie wiem, ja nawet tych, którzy mają super figurę a niczego sobie odmawiać nie muszą nie znam w nadmiarze...prawie wszystkie szczupłe znajome muszą to okupić racjonalnym żywieniem, odmawianiem sobie, patrzeniem na talerz, mówią o tym otwarcie, ja też....też tak robię, gdyby nie racjonalność w jedzeniu, ważyłabym znacznie więcej...no chyba, że najbliżsi zafundowaliby mi porządną dawkę stresu znowuwinkp
                  • triss_merigold6 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:13
                    Ja akurat w stresie dostaję natychmiast jadłowstrętu, moja matka też tak miała.
                    Nie ściemniam, że jem duże ilości. Potrafię oczywiście ale bardzo sporadycznie. Na co dzień są bardzo regularne (podkreślam regularne!) posiłki o tych samych porach i nie są to ekstremalne porcje, raczej zgodne z zasadami racjonalnego odżywiania. Bez śmieci, tłustych mięs, podrobów, zawiesistych zup etc. Model wyniesiony z domu i urozmaicany obecnie dostępnymi produktami.
                    • edelstein Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:17
                      Wspolczuje zycia pod tabelke.
                      • edelstein Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:19
                        Z reszta wczesniej napisalas, ze tego typu rzeczy ci nie smakuja, co to za filozofia nie zjesc tego czego sie nie lubi.Tez nie jadam tego co jest dla mnie betongue_out
                        • kali_pso Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:23

                          Błędne rozumowanie- ja nie żyję z tabelką w ręku, nie jem również wszystkiego na co mam ochotę. Czy czuję się z tym źle? Skądże. Człowiek nie żyje dla jedzeniawinkp
                          • edelstein Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:26
                            Blednie to ty czytasz drzewko, moja wypowiedz jest do trisstongue_out


                            Lass dein altes Leben hinter dir / Und geh durch diese neue Tür
                            Das geht raus an alle Spinner / Wir sind die Gewinner
                            Wir kennen keine Limits / Ab Heute - für immer...
                            • triss_merigold6 Nie współczuj 17.04.11, 19:34
                              Nie współczuj, nie żyję pod tabelkę tylko mam nawyk: przed wyjściem do pracy śniadanie, w ciągu dnia II śniadanie, 16-17 obiad, potem niewielka kolacja. Tylko na zdrowie wychodzi.
                              Nie lubię potraw tłustych, owszem, ale lubię pizzę, makarony, pierogi. Niemniej nie jem ich ani codziennie ani nawet co 3-4 dni - zgadnij dlaczego?
                              Współczuc to mogę ludziom, którzy nie chcą/nie potrafią racjonalnie się odzywiać i karmia rodzinę śmieciami.
                              • edelstein Re: Nie współczuj 17.04.11, 19:43
                                Najpierw twierdzisz, ze ta nadwaga to od pierogow i innych polskich wynalazkow kuchennych, teraz twierdzisz, ze jesz i nie jestes gruba. To sie zdecyduj, albo one tucza w kazdej dawce albo w odpowiednich proporcjach co jakis czas sa normalnym posilkiem. I nie znam ludzi, ktorzy by jedli takie rzeczy codziennie lub co 3-4dni.
                                • verdana Re: Nie współczuj 17.04.11, 19:50
                                  Triss, bedę złosliwa.
                                  Sama widziałam, jak dawałas frytki niespełna 3-latkowi, bo poprosił. Dla mnie, wychowanej na kulcie "nie wolno zatuczyć dziecka" to zachowanie do do pomyślenia (co nie oznacza, ze źle robilaś, to ja raczej mam obsesję). I masz szczęście - bo Twoje dziecko nie jest grube. Szczęście i tyle. Bo gdybym ja dawała mojej córce w wieku 3 lat frytki, to toczylaby się teraz jak kula po okolicy.
                                  • triss_merigold6 Re: Nie współczuj 17.04.11, 20:02
                                    Nadaj daję frytki. Tak raz w miesiącu mniej więcej. I słodycze też daję ale ograniczam, bo zeżarłby całe ptasie mleczo albo paczkę żelków za jednym podejściem. Pizzę jemy zamawianą mniej więcej co 2 tygodnie.
                                    Qrde wszystko można jeść ale w jakichś przytomnych proporcjach i nie codziennie. W artykule było o dzieciach, które codziennie potrafią wypijac litr makabrycznie kalorycznej i bezwartościowej coli. Nie twierdzę, że cola to samo zło i nigdy przenigdy, ale nie w takiej ilości.
                                    • verdana Re: Nie współczuj 17.04.11, 20:41
                                      I własnie nie rozumiesz, ze masz szczęście.
                                      Bo ja i córka na takiej dzieci ebylbysmy otyłe. A moj najmlodszy wcale nie je lepiej, niż dziecię tej damy z artykułu i regularnie przynosi ze szkoły karteczki o niebezpieczeństwie anoreksji i niedowagismile
                                      Pewnie,że dawanie dziecku takich ilosci coli jest durne - już nie mówię o wadze, ale zęby!!!! Tylko, ze jedno dziecko tyje od patrzenia na ciastka, a drugie moze żreć i jest chude. To też trzeba brać pod uwagę, bo rodzice grubych dzieci nie zawsze je tuczą, a chudych - nie zawsze pilnują.
                                      Ja bylam dzieckiem, któremu zabraniano wszystkiego, a mimo to nie bylo chude, przeciwnie.
                                      • czarnaalineczka Re: Nie współczuj 17.04.11, 21:09
                                        jadlam wiecej niz moja siorka ( fakt ze co innego )
                                        frytki chipsy (tylko jeden rodzaj byl big_grin ) na tony
                                        bylam masakrycznie chudym dzieckiem
                                        pamietam w domu swieto narodowe jak waga pokazala 20 kg big_grin
                                        moja siora niemal sie toczyla
                                        frytek malo , chipsy mi sprzedawala tongue_out

                                        wiec jak widze dziecko chude badz grube nie zakladam ze to przez karmienie
                      • claudel6 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 23:03
                        równie dobrze osoby, które jedzą tak jak triss (czyli np. ja) mogłyby Ci równiez współczuć, że jesz rzeczy, których one by do ust nie wzięły smile
                        • edelstein Re: OMG biedne dzieci 18.04.11, 10:51
                          jak sie okazuje triss jada polskie jedzenietongue_out juz sie odmienilo jejtongue_out
                    • kali_pso Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:18

                      No ja mam tak samo...nie zjadam porcji godnych dorosłego faceta pracującego fizycznie, tyle, że ja jem nieregularnie- ot, taki tryb życia...dlatego musze uważać co jem, kiedy już jeść zacznęwinkp
                  • edelstein Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:15
                    W zyciu sobie niczego nie odmowilam, gruba nie jestem, straszne to zycie gdzie nie mozna sobie nalozyc drugiej porcji ciasta, bo sie boi, ze od razu waga skoczy w gore.
              • edelstein Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:12
                To ci moglabym przedstawic, znam wegetarianke, ktora zwyczajnie jest pulchnabig_grin pozera doslownie tony warzyw.
                • cherry.coke Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:21
                  Zadna sztuka byc zapasionym wegetarianinem - pierogi, nalesniki, kopytka, makarony, ziemniaki, smazenina, panierunki, sery sa jak najbardziej wegetarianskie smile Trudniej pewnie zapasc sie po wegansku, ale da sie. Nadwaga to skutek jedzenia zbyt duzo, niewazne czego.
          • verdana Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 16:45
            Matka zatuczyła dziecko, co do tego nie ma dwóch zdań.
            Ale dietetyczka wcale nie jest od matki lepsza. Dzieci nie odchudza się drastyczna dietą, gdzie niemal wszystko jest zabronione. Dzieci odchudza się ruchem przede wszystkim i ograniczeniem potraw niedozwolonych, a nie eliminacją absolutnie wszystkich smacznych rzeczy. Jedzenie, zalecane przez dietetyczke jest dla większosci dzieci - a i doroslych - niesmaczne. Zareczam, ze to niedobra droga. Na takiej dziecie dziecko nie wytrwa, albo przestanie lubic jeść. A jedzenie ma byc przyjemnością, nie obżeranie się, ale jedzenie.
            Dobry dziecięcy dietetyk pozostawia pewien margines - na przykład mojego znajomego chlopaca odchudzano 6 dni w tygodniu, pozwalając mu na niedozwolone potrawy jednego dnia.
            A ta dziewczynka skonczy na psychoterapii jako anorektyczka - już to widać. Absolutne obrzydzenie do wlasnego ciała, nieumiejetność odpuszczenia sobie, koncentracja na powstrzymywaniu się od jedzenia i chudnięciu. Gdyby zjadała czasem tego lizaka, fundowanego przez kolezankę -wrózyłabym jej długie lata w zdrowiu. A tak - podejrzewam, ze to sie xle skończy.
          • edelstein Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 17:08
            Nie przesadzaj tris kluski, pierogi i wiekszosc polskich dan mozna zrobic z warzywami itd. w moim domu wlasnie taka kuchnia panuje i nie ma nawet jednego grubegotongue_out

            Co do drugiego, najgrubsi niemcy jakich spotykam to ci co sa wlascicelami firmtongue_out oprocz dwoch, wszyscy jak leci maja nadwage lub sa ekstremalnie otylitongue_out ich potomkowie podobnietongue_out
          • ylunia78 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 18:45
            triss_merigold6 napisała:

            > Ściślej rzecz biorąc ZŁE odżywianie, a nie niedożywienie. Kuchnia tłusta, mączn
            > a, przeładowana węglowodanami i tłuszczami ( i to nie z ryb morskich czy oliwy)
            > - te wszystkie kluchy, pierogi, naleśniki, pyzy ze skwarkami, kopytka z tłuszc
            > zem, zawiesiste sosy, dogęszczane zasmażkami i śmietaną zupy etc. to tuczy maka
            > brycznie. Plus tłuste mięsa i wędliny w ogromnych ilościach.

            No oki,to wytłumacz mi,dlaczego tak sie kiedyś jadło i nie było tylu pulchnych/grubych dzieci?
            • triss_merigold6 Ależ były 17.04.11, 18:58
              Ależ były tylko mniej. Za to liczba grubych dorosłych była również duża, zwłaszcza kobiet. Dzieci i jeszcze nastolatki były w miarę szczupłe, bo spędzały więcej czasu w ruchu, a dostęp do wysokokalorycznych przekąsek i napojów był mniejszy. W wieku dorosłym odtwarzali nawyki żywieniowe domowe i tyli na potęgę. Jak sądzisz skąd się wziął uzasadniony pogląd, że po ślubie pary tyją? Po porodach paniom zostawała nadwaga ale uważały to za coś normalnego.
            • thegimel Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:00
              Bo się więcej ruszało? Kiedyś normą były szczupłe dzieci, ale dorośli zazwyczaj już byli przy kości. Większość znanych mi osób z pokolenia moich rodziców to pulchne panie, i panowie z piwnym brzuchem. Ja na przykład w lecie mogę jeść co chcę, a zimą muszę już uważać - w lecie zdecydowanie więcej się ruszam. Poza tym dawniej do pito hektolitrów coli a ze słodyczy częściej jadało się domowe ciasta a nie tony słodyczy i torby czipsów.
              • thegimel Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:02
                Miało być nie pito hektolitrów coli oczywiściesmile
                • ylunia78 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:24
                  No właśnie,może problem tkwi w coli i fast foodach?
                  Moja babcia z dziadkiem mieli gospodarstwo i najmowali ludzi do pracy.Codziennie babcia robotnikom piekła ciasto i mój ojciec te,z oczywiście jadł.Ma dziś 56lat,ma wszystkie swoje żeby,nie ma wysokiego cholesterolu i jest szczupły.No i pomijam brak choć jednego siwego włosawink
                  • iwoniaw Kwestia kluczowa: ludzie najmowani do pracy w 18.04.11, 18:13
                    gospodarstwie, co wynika z samej definicji, nie leżeli na słonku ani nawet nie udawali się samochodem do biura, gdzie windą wjeżdżali na odpowiednie piętro, a potem przez 8h pracowali w pozycji siedzącej, tylko zasuwali fizycznie spalając bez problemu kilka tysięcy kcal dziennie. Biorąc pod uwagę wydatki energetyczne, jedzenie jednego z nich powinno wystarczyć dla pięciu statystycznych pracowników biurowych i to cała tajemnica. Ojciec przypuszczam dziecięciem będąc też zjadał to ciasto i nie zalegał przed kompem czy tv tylko gnał gdzieś po polach i lasach wink
        • przeciwcialo Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 16:42
          Fakt jest taki że grube dzieci moga byc niedozywione. Sa karmione a nie odżywiane. Często mają niedobory witamin, minerałów. To widac w wynikach badań lab.
          • mathiola Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 16:53
            Fakt jest taki, że rośnie nam grube, źle odżywione niemrawe pokolenie. I kiedy wspomniałam coś kiedyś na forum o grubych dzieciach, których spotykam całe masy, dostałam odpowiedź, że one mogą być chore, a w ogóle to szukam dziury w całym, bo więcej dzieci w Polsce cierpi na niedożywienie niż nadwagę. I tym sposobem możemy przestać zajmować się problemem grubych dzieci wink
    • kropkacom Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 16:41
      Nie zmuszam do jedzenia warzyw, których dzieciaki nie lubią. Jedzą te które lubią. Nie będę ukrywać, że to ograniczony zestaw big_grin Jak się okazało po wątkach na forum nie jemy dużo. Nie jemy też tłusto. Nie uskuteczniamy prawie w ogóle dwudaniowych obiadów (poza szkolną stołówką). Na szczęście dzieciaki mają wagę ok i nikomu nie muszę się tłumaczyć.

      Ja za to mam wieczne problemy z wagą. Jem jak reszta domowników.
      • verdana Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 17:06
        Ja mam za to dwóch facetów, jedzacych co chcą - jednen szczuply, drugi ze sporą niedowagą. I córkę, zastanawiającą sie nad kazdym kęsem, z nadwagą.
        To niestety nie jest tak, zę szczupli odżywiają sie dobrze i rozsadnie , a ci z nadwagą - żle i obzerają się bez pamięci. To byloby pieknie, ale tak nie jest, niestety.
        Bardzo wiele szczupłych dzieci odzywia się bez porownania gorzej niż ich rówiesnicy z nadwagą. Bo pietnije się wcale nie sposób odzywianie, ale tylko i wyłącznie wyglad. Wszyscy mają byc szczupli. A nie wszyscy będą, niezaleznie od tego, co jedzą.
        • gryzelda71 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 17:13
          Nigdy nie widziałam grubego dziecka (z tych co znam )z marchewką jako przegryzki.
          • verdana Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 17:17
            Ale widzę mnostwo szczuplych, żrących trzeciego batonika.
            Szczuplych z marchewka też nie widuję. Moze dlatego, ze nie jest smaczna?
            • kropkacom Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 17:21
              Moja chuda córka też nie łazi z marchewką big_grin Litości... Co nie znaczy, że marchwi nie je albo jej nie lubi. Jak ma smak to się upomni i zjada jak królik. Po ulicy z nią nie chodzi.
            • gryzelda71 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 17:21
              Nie dam sobie wmówić,że wszystkie grube dzieci to dobrze odżywiane tylko cóż pecha mają.
              Nie raz i nie dwa był tu post jakie ilości pochłaniają niejadkismile
              • kropkacom Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 17:27
                Nie wszystkie gryzeldo.
            • nanuk24 Re: OMG biedne dzieci 18.04.11, 17:26
              Marchewka smaczna nie jest? Alez jest! A moje dziecko(ja tez zreszta) uwielbiajace marchewki nie wychodzi z nimi na dwor, bo jest nauczony ze je sie przy stolewink Z batonikiem tez po ulicy nie chodzi, a darza mu sie jesc(poaboga!).
          • lukrecja34 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 17:40
            znam osobiście dziewczynkę z nadwagą,przegryzającą marchewki.tylko,że w końcu okazało się,że owa dziewczynka ma spore kłopoty z tarczycą i zerowe szanse na schudnięcie choćby na super-hiper-najlepszej diecie..
            • gryzelda71 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 17:44
              Chore i otyłe dzieci to wyjątki.Są i były.Ale coraz więcej przekarmionych.
              • verdana Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 17:45
                Nie, coraz więcej nie wypuszczanych na podwórko.
                • lukrecja34 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 17:51
                  nie masz racji-chorych dzieci,otyłych z racji choroby lub przyjmowanych leków jest całkiem sporo-ty nie musisz wiedzieć o wszystkich.za to zapewne szybko wydajesz osąd i opinię,które jest przeżarte i przekarmiane..
                  • gryzelda71 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 17:55
                    Naprawdę dzieci otyłych i chorych nie jest aż tyle,żeby każde otyłe usprawiedliwiać chorobą.
                    Większość otyłych dzieci je za dużo.Nie tylko czipsów,ale wszystkiego,tego zdrowego tez.
                    • lukrecja34 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 18:07
                      większość nie oznacza wszystkie.
                      twierdzenie,że wszystkie otyłe dzieci są przeżarte jest zwykłym świństwem i niesprawiedliwością wobec tych chorych. to wrzucanie każdego do jednego wora.
                      ja takich grubych,chorych dzieci mam w swoim bliskim otoczeniu 4 sztuki (nie moje).
                      • princess_yo_yo Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 18:34
                        to dosc szczegolne bo tego typu choroby sa bardzo zadkie, zdaje sie ze dotycza ok 1-3% spoleczenstwa. swiadomosc choroby natomiast nie powinna byc wymowka na opychanie sie bez umiaru bo to tez sie czesto zdarza, myslenie pt mam certyfikowany problem z waga wiec zamiast sobie pomoc dieta moge sobie pozwolic na siedzenie na kanapie i brak kontroli nad iloscia jedzenia jest dosc powszechne.
                        • rosapulchra-0 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:28
                          princess_yo_yo napisała:

                          > to dosc szczegolne bo tego typu choroby sa bardzo zadkie, zdaje sie ze dotycza
                          > ok 1-3% spoleczenstwa.

                          RZadko mi się to zdarza, ale zgadzam się z tobą, że zdaje się jest bardzo dobrym określeniem twojej wiedzy w tym temacie.
                          • princess_yo_yo Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 20:24
                            ouch, na szczescie poza forum obywam sie bez pisania po polsku i robienia bykow ortograficznych wiec jakos ten przytyk przezyje smile
                            co do problemow z metabolizmem to jak sie wlaczy zaburzenia w funkcjonowaniu tarczycy to procent rosnie do ok 15%, tylko ze diagnozowanie problemow z tarczyca jest dosc oczywiste przy obecnej wiedzy medycznej i dostepnosci, lekow - jest to kwestia kilku miesiecy moze roku, poza ekstremalnymi sytuacjami. jak sie przy okazji nie przejada to trudno sie az tak bardzo utuczyc.
                      • kali_pso Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 18:35

                        Ale o czym my tutaj rozmawiamy? Czasem nie o artykule, czyli o sytuacji gdzie otyłośc dziecka jest wynikiem głupoty rodziców wspartej złym przykładem w rodzinie? Jak zwykle trzeba na mur przytoczyc historię "grubych a przecież chorych"- czy ktoś to kwestionuje w ogóle?
                        Dzieci z artykułu są przepasione a ich kłopoty z kręgosłupem sa ywnikiem otyłości- a nie inaczej, może poczytaj wypowiedź szanownej pani doktor...
                        • lukrecja34 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 18:44
                          ale zauważ,że dyskusja w pewnym momencie poszła w stronę-wszystkie grube dzieci są przepasione.otóż nie,nie wszystkie-i o to mi chodzi.
                          jedno ze znajomych dzieci ma kłopoty z tarczycą,dwoje bierze sterydy,czwarte ma ciężkie schorzenie ortopedyczno-neurologiczne,bierze leki powodujące tycie a jednocześnie jest w pewien sposób unieruchomione.
                          skąd wiecie czy dziecko widziane na ulicy-grube-nie jest akurat tym statystycznie rzadkim wg was przypadkiem chorego? na jakiej podstawie określacie,że jest na pewno przeżarte? jasnowidzące czy co?
                          i żeby nie było-koleżanka z pracy ma otyłą córkę,którą z premedytacją spasła we wczesnym dzieciństwie...
                          • triss_merigold6 Rozmawiamy o artykule 17.04.11, 19:03
                            Rozmawiamy o artykule w którym opisano odchudzanie dzieci grubych z powodu złych nawyków żywieniowych w rodzinie, a nie z powodu chorób metabolicznych.

                            Sorry ale nad morzem nieraz widziałam mnóstwo rodzin w typie: gruby ojciec, gruba matka, gruby dziadek i prababka, z dziećmi jak ludziki Michelina, które non stop coś wp....ły - lody, gofry, kebaby etc.
                            • czarnaalineczka Re: Rozmawiamy o artykule 17.04.11, 21:14
                              a ja jezdzilam nad morze z gruba matka , gruba siostra , grubym ojcem i grubym wujkiem
                              i wszystkie kosci mi wystawaly
                              (pewnie ludzie ktorzy nas widzieli uznali ze jestem w rodzinie nielubiana i mi na wszystko zaluja tongue_out )
                              jadlam zdecydowanie najwiecej chipsow big_grin
                              • triss_merigold6 Re: Rozmawiamy o artykule 17.04.11, 21:30
                                A teraz masz problemy z wagą?
                                Wiesz, ja też znam dorosłe wyjątki w stylu "je codziennie konia z kopytami i chudy jak szczapa" ale są to WYJĄTKI z fantastyczną przemianą materii i sporą ilością ruchu na co dzień.
                                Jako małe dziecko byłam pracowicie, z całego serca, podkarmiana przez ukochanego dziadka. Według dzisiejszych standardów byłam nieruchawym, pulchnym dzieckiem tak w wieku 4-7 lat. Potem wyjechaliśmy z rodzicami za granicę, podkarmianie się skończyło i w magiczny sposób zeszczuplałam i zostałam szczupła do obecnego wieku. W porywach do wersji "niemal anorektycznie chuda" w wieku 18-26 lat, bo później przybyło mi mięśni dzięki intensywnemu uprawianiu sportów.

                                Poza nielicznymi wspominanymi wyjątkami, sposób odżywiania ma znaczenie i nie ma sensu tego negować.
                                • verdana Re: Rozmawiamy o artykule 17.04.11, 21:35
                                  Bo dzieci w wieku dojrzewania często chudną, albo tyją - i to niezaleznie od tego, co rodzice robią.
                                • czarnaalineczka Re: Rozmawiamy o artykule 17.04.11, 21:39
                                  mialam problemy przy zaburzeniach chormonalnych i znianie trybu zycia
                                  teraz nie mam

                                  > Jako małe dziecko byłam pracowicie, z całego serca, podkarmiana przez ukochaneg
                                  > o dziadka. Według dzisiejszych standardów byłam nieruchawym, pulchnym dzieckiem
                                  > tak w wieku 4-7 lat.
                                  ale to ty
                                  ja bylam chuda jedzac wiecej niz otyla siostra

                                  pewnie gdybys nas wtedy widziala uznalabyc ze mnie pilnuja a ja tucza
                                • ylunia78 Re: Rozmawiamy o artykule 17.04.11, 22:48
                                  triss_merigold6 napisała:

                                  > Jako małe dziecko byłam pracowicie, z całego serca, podkarmiana przez ukochaneg
                                  > o dziadka. Według dzisiejszych standardów byłam nieruchawym, pulchnym dzieckiem
                                  > tak w wieku 4-7 lat. Potem wyjechaliśmy z rodzicami za granicę, podkarmianie
                                  > się skończyło i w magiczny sposób zeszczuplałam...


                                  No ,ale widzisz....czyli jest mnóstwo sytuacji,w której dziecko może być grube.Gdyby wtedy ematki pisały o tym na forum,twój dziadek nazwany by został "głupkiem".
                          • gryzelda71 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:11
                            Ty piszesz o dzieciach które znasz ja też.Są grube bo za dużo jedzą.Nie z powodu chorób,tylko nadmiernej ilości jedzenia.
                            • lukrecja34 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:42
                              ok-ale proszę nie generalizuj bo jesteś zwyczajnie niesprawiedliwa i stronnicza-i to na podstawie tylko tobie znanych dzieci.
                              ja wiem,że problem żywienia dzieci w Polsce istnieje-wystarczy iść w niedzielę do makdonalda-całe rodziny wpierdzielające spore porcje i tym samym rodzice uczący swoje dzieci takiego właśnie sposobu odżywiania.ale na nasz wygląd i wagę ma wpływ tak wiele rzeczy-choćby geny czy uwarunkowania osobiste,że nie wolno wszystkich stawiać na jednej linii.
                              pracuję z dziewczyną-ma 40 lat,waży 50 kg,je takie rzeczy i w takich ilościach,że gdybym ja tyle jadła nie zmieściłabym się w drzwi.i nie mam balastu z dzieciństwa-choć moja mama gotuje tłusto i jest otyła.jako dziecko byłam szczuplutka za to teraz muszę bardzo dbać o swoją wagę i stale jestem na diecie.
                          • kali_pso Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:13

                            Mnie zupełnie nie chodzi o "wszystkie dzieci", chodzi o te z artykułu, które gdyby nie rodzice i ich nawyki( wspaniały tatuś kuszący córkę z nadwagą ciastkiemwink najprawdopodobniej nigdy by się na tym turnusie nie znalazły...to są ofiary swoich rodziców i tyle.

                            To pierwszy taki turnus w CZD, pewnie nie ostatni- to też Was nie zastanawia? Nie budzi refleksji, że jednak coś z tym zywieniem małych dzieci dzieje się niedobrego?
                            • aneta-skarpeta Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 23:08
                              Zywienie dzieci to jeden problem, a brak ruchu to drugi

                              dzieci w naszych czasach jadly biale bułki, tluste mleko, wieprzowine, pieklo sie tluste wedliny, ziemniaki na obiad okraszone, pierogi itd

                              az mnie zolądek boli jak to piszęsmile

                              ale dzieciaki zjadły talerz pierogów i leciał na podwórko a tam akrobacje

                              a teraz dzieciaki siedzą non stop przy kompach, na zajeciach- najczescie intelektualnych itd

                              wiem jak moj syn- idealny nie jest bo na kompie grac lubi- ale uwielbia byc na dworze deskorolka, rower- i co? ma problem z kompanami, bo wiekszosc koelgow co najwyzej moze wybrac miedzy graniem na kompie a na xboxie

                              a brzuchy rosną
                  • rosapulchra-0 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:24
                    lukrecja34 napisała:

                    > nie masz racji-chorych dzieci,otyłych z racji choroby lub przyjmowanych leków j
                    > est całkiem sporo-ty nie musisz wiedzieć o wszystkich.za to zapewne szybko wyda
                    > jesz osąd i opinię,które jest przeżarte i przekarmiane..

                    Bo, jak widać również w tym wątku, ocenianie po pozorach to kolejna główna cecha naszego społeczeństwa.
                    • edelstein Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:38
                      Tja tylko my w tym watku piszemy o utuczonych ZDROWYCH dzieciach z artykulu, a nie o tych chorych i sorry dziecko grube chore spotkalam raz, natomiast zwyczajnie grube z przezarcia, nie raz i nie dwa. Poza tym po jakich pozorach? Siedzisz na plazy, grube dzieci caly czas cos zuja, i najczesciej maja w reku cole plus batona.Chcesz mi wmowic, ze chore dzieci zapier...z slodyczami w rekach przez caly bozy dzien i zuchwa im sie nie zamyka? tylko nie wyjezdzaj mi, ze te batony to nagroda za cos tam.Nagrody co 5min, to musialby byc aniol nie dzieckotongue_out
                      • rosapulchra-0 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 20:41
                        Ostro się zagalopowałaś. I zero obiektywizmu jest w Twojej wypowiedzi suspicious
                        Po pierwsze otyłe dziecko już ma zaburzoną gospodarkę trawienną, a więc nie jest to zdrowy objaw, o wielu innych wspominać chyba nie ma potrzeby, tak? Otyłość to złożony problem, zarówno fizyczny jak i psychiczny, indywidualny, rodzinny i społeczny. A takie opisy jak Twój - sorry, ale są po zbóju suspicious
                        • edelstein Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 21:51
                          Tja ale to sa juz problemy otylosci, to dziecko bylo zdrowe, poki nie utuczono go.nie wszyscy otyli maja spaczona psychike, niektorzy zwyczajnie lubia jesc bez wzgledu na to gdzie sie wychowali, co mysla, co czuja itd.
                          Sama bylam w ciazy gruba, i dziekuje postoje, gdybym jeszcze raz miala miec tyle kg na karkubig_grin
                          • aneta-skarpeta Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 23:16
                            ja bylam pulchnym dzieckiem, bo mamie serce roslo, ze mam apetyt,a ja lubilam jesc
                            nadal lubie, choc w rozsądnych granicach, jednak jako 10 latka nie myslalam o konsekwencjach gdy jadłam w ciag dnia 4 kawałki torciku mamy, bo pyszny, zapiekanki, slodkie buleczki, pierozki etc

                            bylam wychowywana w srodowisku, gdzie mimo ze nie bylo grubasow, tylko nadwaga to za dziecmi latalo sie z talerzem, dziecko wiecznie "jadlo za mało", jak dziekco ma dzieciecy tłuszczyk to znaczy, ze jest zdrowe i z pewnoscia "wyrosnie"

                            otoz nie wyrosnie, a potem jest gorzej
                            i nie mowie o ekstremalnych sytuacjach, tylko nadwadze
                        • aneta-skarpeta Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 23:13
                          otylosc to
                          -złe nawyki zywieniowe dzieci, prowadzone przez rodzicow
                          - dawanie dzieciom duzych porcji- moja mama nie moze przezyc, ze moj wtedy 6 letni syn nie chce zjesc wielkiego głebokiego talerza bardzo gestych lanych klusek- ktore lubi
                          - nagradzanie slodyczami
                          -nie kotrolowanie ile dzieci faktycznie zjadły slodyczy- slodycze łatwo dostepne, rodzice podjadają wieczorami, dziecko tez
                          - brak ruchu, rodzice nie mają czasu, w wweekend do kina, do maka etc
                          - wrzorce leniwego stylu zycia wyniesione z domu
                          - za duzo kompa i siedziacego trybu zycia takze dzieci


                          a na szarym koncu problemy zdrowotne

                          to przewaznie nie jest tak, ze dziecko ma problemy trawienne, dlatego tyle

                          ono zle je, w wyniku czego ma problemy trawienne, tyje
        • kropkacom Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 17:18
          Mam znajomych: córka gruba a syn chudy. Matka chuda a ojciec z nadwagą. big_grin Są ludzie, którzy pożerają wielkie ilości jadła i tuczą przy tym swoje dzieci. Ostatnio czytałam o jakimś Chińczyku (chyba), któremu matka dawała jeść baaardzo dużo. Niestety prawda o grubych dzieciach jest inna. Powiedziałabym bardziej indywidualna.
          • verdana Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 17:28
            Prawda o szczuplych dzieciach też jest inna - szczupły wcale nie musi oznaczać prawidłowo zywiony. Ale dzieciaka, ktory żywi się tylko hamburgerami, cola i słodyczami, a ma niedowagę nikt nie obrazi, nie powie mu, ze powinien patrzeć na siebie z obrzydzeniem, że powinien iść na terapię i nie zwróci mu uwagi,z e nigdy więcej w życiu nie powinien siegnąć po batonika.
            • kropkacom Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 17:31
              > Prawda o szczuplych dzieciach też jest inna - szczupły wcale nie musi oznaczać
              > prawidłowo zywiony.

              Też prawda.
            • panpaniscus Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 18:58
              Och to prawda. Mój mąż - zawsze niedowaga (178/58 kg aktualnie bo przytył). Jakbym się nie wtrącała, to by się żywił colą, słodyczami i tłustym mięsem wieprzowym. Wyniesione z domu. Obydwoje rodzice szczupli - tyle, że palą, jak parowozy. Surówka na obiad pojawia się, kiedy ich odwiedzamy - i jest przedmiotem kpin i żartów ze strony teściów. Nikt by palcem nie pokazał, że się tragicznie wprost odżywia, przecież szczupły...
              Nie mam kłopotów z figurą - a jem/jadłam dużo. Kwestia przemiany materii. Choć po 35 trzeba już uważać, (= dbać o spalanie). Ja bardzo lubię jeść, dieta to by była dla mnie katorga.

              Popieram Verdanę, takie musztrowanie dziecka to zupełna pomyłka. Szkoda mi tej dziewczynki. Najpierw powinnno się jej pomóc, by polubiła siebie, a potem zachęcić, by tej lubianej osobie pomogła zadbać o zdrowie. Bo tak, to jakakolwiek porażka w odchudzaniu spowoduje niechęć do samej siebie i poczucie winy, a to nikomu dobrze nie robi.
              • kali_pso Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:05

                Ja np. się nie odchudzam, ale nie jem wszystkiego na co mam ochotę. Dla mnie racjonalne zywienie wcale nie oznacza bycia na diecie, czemu to się tak zaraz utożsamia?
              • triss_merigold6 Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:07
                Ale kilkulatek jest uzależniony od modelu żywienia całej rodziny i polubienie siebie guzik tu da. Dziewczynka jest za gruba, znacznie za gruba jest jej matka i - tak przypuszczam - nadwagę ma reszta bliskiej rodziny ergo uświadomienie matce, że robi dziecku krzywdę jest kluczowe.
                • verdana Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:16
                  Uswiadomienie dietetyczce, ze robi dziecku krzywdę niemniejszą - też jest kluczowe.
                  Dziecko utuczone przez matke będzie grube - bardzo niedobrze. dziecko musztrowane przez dietetyczke będzie miało niemal na pewno problemy z akceptacją samej siebie niezaleznie od wagi i wyglądu, zaburzenia odżywiania (już je widać) i problemy z samokontrolą. Bedzie osobą, która nigdy nie bedzie z siebie zadowolona - to, co robi dietetyczka pokazuje się na zajęciach o anoreksji jako typowy wstęp do tego zaburzenia.
                  Przy odchudzaniu dzieci trzeba opieprzać matki, nie dzieci. dzieci zachęcać do ruchu, do ograniczenia slodyczy, a nie do restrykcyjnej diety. Utrata 2 kg w dwa tygodnie u rozwijającej się dziewczynki to nie jest powód do zadowolenia.
                  • kali_pso Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:21

                    Musztrowane???
                    Musztrowaniem nazywasz uczenie prawidłowego żywienia? Tego, że zamiast 5 plasterków wędliny może zjeść 1 lub 2? Musztrowaniem jest uświadomienie rodzicom i dziecku, że zjada ono zbyt duże porcje na na swój wiek?
                    • verdana Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:31
                      Tak. Bo uczyć prawidłowego żywienia trzeba rodziców, nie dziecko.
                      dziecko nie jest w stanie wyliczać sobie jedzenia, nie jest w stanie ocenić objawów niedoborów pokarmowych, nie moze sobie kupić czegoś, czego nie ma w lodówce. nie jest też w stanie zrozumieć, ze normy powinny się zmieniać i ze takie odżywianie w czasie wkroczenia w szybki wzrozt i dojrzewanie moze się źle skończyć - że celem nie jest tracenie na wadze, tylko nie tycie.
                      dziecku nie można powiedzieć "nie wolno ci nigdy jeść słodyczy, klusek, lodow, tego co lubisz" - bo to jest albo nie do zrobienia, albo prowadzi do obsesji na punkcie jedzenia. dziecku można powiedzieć "nie pij coli i sokow, a na loda mozesz sobie pozwolić tylko raz w tygodniu i raczej lody jogurtowe, niz puchar z bitą smietaną. Nie jedz klusek, ale raz na dwa tygodnie mozesz sobie pozwolić na porcje kopytek. Zjedz raczej jabłko niż banana".
                      Zdrowe odzywanie nie moze być zbiorem zasad nie do wykonania, w dodatku odbierających wszelką przyjemność z jedzenia. Przecież nawet owoce są na indeksie...
                    • cherry.coke Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:40
                      Ja uwazam, ze uczenie dziecka w tym momencie wartosci kalorycznych i ukladania jadlospisu jest bez sensu. Dziecko powinno zostac nauczone, ze a) musi wyeliminowac z regularnego zywienia ewidentne "smieci", oprocz od wielkiego dzwonu b) nie ma sie najadac do objedzenia ani jesc z lakomstwa, tylko zaspokajac glod c) ma sie ruszac (przy czym trzeba starac sie znalezc mu dziedzine, ktora uruchomi mu endorfiny, a przez to wciagnie i da poczucie szczescia). Rozsadna diete powinni mu ukladac rodzice.

                      Moja kuzynka od dziecka do dzis walczy z nadwaga, tabele kaloryczne zna na pamiec. I do dzis ma duza nadwage i jest z tym nieszczesliwa. O wiele bardziej by jej sie przysluzylo, gdyby rodzice zapewniali jej ruch i pilnowali spozycia makaronu w domu, a nie przynosili nastolatce ksiazki o dietetyce.
                      • verdana Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:46
                        Otóż to własnie. Dokladnie o to chodzi.
                        I dziecko, co chyba też jest istotne, nie powinno być głodne. A jestem przekonana, ze na proponowanej diecie jest.
                        Ja nie mam nadwagi (ale niedaleko mi do niej), bylam odchudzanym dzieckiem i czym bardziej o tym myslę, tym bardziej jestem zwolenniczka nie tuczenia dzieci (to chyba oczywiste), ale i nie odchudzania ich zbyt nachalnie.
                        Zdecydowania wolałabym być o parę kilo grubsza i nie zastanawiać się całe życie nad kazdym kęsem, nie mieć wyrzutów sumienia po zjedzeniu zwyklego posiłku.
                        • edelstein Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:55
                          Dla mnie zasada jest jesc wszystko, ale w rozsadnych ilosciach, ewentualnie gdy juz czlowiek sie powstrzymac nie moze przed jeszcze jedna porcja czegos tam raz na jakis czas to zjesc i wiecej sie tego dnia i nastepnego ruszac.
                • japanunieprzerywalempanieposle Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:46
                  ta dieta to jakas tragedia. wystarczylo by liczenie kalorii plus odpowednia zaw bialka, malo cukrow prostych szczegolnie fruktozy. dzieci maja szybki metabolizmn nie trzeba go obnizac dieta 1400 kcal jestem przekonana, ze jesli te dzieci sa zdrowe to wystarczyla by dieta 2000-1800 kcal. plus ruch
                  • verdana Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 19:51
                    Nikt tez nie wspomina, ze dieta o tak obniożonej zawartosci kalorii dla rosnącego dziecka powoduje chudnięcie, ale nie poprawia zdrowia. Wlosy, paznokcie, kosci - w tym wieku dziecko odchudzana ma NIE TYĆ, a nie chudnąć 4 kg w miesiącu!
                    tak wolno odchudzać się dorosłym po okresie wzrostu.
    • aneta-skarpeta Re: OMG biedne dzieci 17.04.11, 22:58
      moj syn ma spory luz w kwestiach jedzenia, ale jest chudy jak patyk

      i jakby mial jesc tylko to co lubi, to bez kitu jadłby tylko kfc, hotdogi z ikei, batony, popcorn i schabowego z frytkami

      do picia cola lub kakao

      ale nie ma lekko
      sama mam obsesje na punkcie utuczonych dzieci- ja bylam dzieckiem podpasionym- bo dziecko jak okrągłe to zdroweuncertain i cale zycie borykam sie z wagą.

      ciesze się jak syn ma apetyt, widzę ze wychodzi na szczescie z kościotrupowej szczupłości, ale jakby moj syn (28kg, prawie 9 lat) wazył duzo wiecej, ze mialby boczki, waleczki ( u niemowlakow zrozumiale, u 9 latkow nie) to by przeszedł na diete

      oglądałam kiedys program o polskim bardzo grubym chlopcu w wieku szkolnym

      rodzice w akcie desperacji zawiezli syna na szpitalne odchudzanie, lekarz był pelen podziwu, bo chlopiec walczyl i bardzo się starał

      babcia w nagrode przemycała czekolady- bo on przeciez tak lubiuncertain

      a chlopak ze łzami w oczach opowiadał jak nikt nie chce sie z nim bawic, dziewczyny sie z niego smieją, nie moze grac w piłkę, bo po prostu nie ma fiz. siły

      nie rozumiem jak mozna robic z dziecka kaleke
      • szajma Re: OMG biedne dzieci 18.04.11, 10:15
        ja nie dalej jak wczoraj znalazłam na facebooku zdjęcie potwornie grubego niemowlaka, takiego z 9 miesięcy siedzącego obok szczeniaczka szarpeja czy innej "pomarszczonej rasy". pod zdjęciem 20 komentarzy "jaki słodki", "piękne dziecko, wygląda jak piesek", "śliczne bobasek, jakie ma fałdki"... mój komentarz, że to dziecko nie jest śliczne tylko grube został skasowany.
        ja nie trzymam restrykcyjnej diety, właściwie nie stosuje żadnej. karnmię syna tak, jak sama jem, śniadanko w domu, jogurt lub musli, obiad w przedszkolu, w domu podwieczorek i kolacja na ciepło (jako ten posiłek z rodziną) ale to są zawsze warzywa.
        moim zdaniem nie trzeba dużo sie starać, aby nie doprowadzić do nadwagi. wystarczy wykazać się odrobiną troski.
        co innego dzieci otyłe z powodu jakiejś choroby. choć nie znam chorób powodujących otyłość, ale podobno są...
    • an_ni Re: OMG biedne dzieci 18.04.11, 10:39
      czytalam, to dziecko jest i bedzie grube bo ma glupia matke
      corka ledwie stracila 4 kg ( z 20 nadwagi) a mamuska juz zaluje sadelka!
    • kawka74 Re: OMG biedne dzieci 18.04.11, 11:28
      Ciekawe, kiedy matka z córką wylądują u psychologa.
      Matka ewidentnie ma problem, jej stosunek do wagi i wyglądu nie jest normalny i przenosi to na dziecko.
      Dietetyk załatwi sprawę na krótki czas.
    • nanuk24 Re: OMG biedne dzieci 18.04.11, 17:33
      Moj syn, na szczescie, uwielbia warzywa, najbardziej salate, pomidory i kukurydze. Surowym kalafiorem i marchewka nie pogardzi, totez czesto wykladam mini marcheweczki i kwiaty kalafiora na talerz, stawiam na stol i w minute jest on wyczyszczony. Surowki z kapusty slodkiej i zielenina uwielbia. Nie zje obiadu bez surowki, nawet do pierogow czy spagetti musi miec surowke.
    • marghe_72 Re: OMG biedne dzieci 18.04.11, 23:23
      Mnie martwi jedno - że trzeba UCZYC podstawowych, zasad żywienia, oczywistych spraw..
    • magdalenna224 Re: OMG biedne dzieci 19.04.11, 13:59
      o rany! faktycznie, straszne.

      nie moge sie nadziwic, ze rodzice zupelnie nie dbaja o to, aby dzieci madrze sie odzywialy. czy oni nie zdaja sobie sprawy, jaka robia im krzywde?!?!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka