Dodaj do ulubionych

edukacja domowa

04.05.11, 23:07
Czy ktoś w ten sposób uczy swoje dziecko? Jak wygląda to formalnie w praktyce? Teorie już znam, ale to za mało smile
Piszę pracę na ten temat na zaliczenie przedmiotu na studiach, jeśli byłybyście tak uprzejme podzielić się doświadczeniami... z góry dziękuje.
Obserwuj wątek
    • yenna_m Re: edukacja domowa 04.05.11, 23:26
      ja ci moge napisac, dlaczego tak nie ucze moich dzieci wink
      • pruszynkaaa Re: edukacja domowa 04.05.11, 23:38
        Jeśli masz chwilkę czasu, to bardzo proszę. Każda konstruktywna wypowiedź jest mile widziana smile
        • yenna_m Re: edukacja domowa 04.05.11, 23:47
          edukacja domowa
          1. nie socjalizuje dzieci
          2. stwarza ryzyko zaburzenia relacji dziecko-rodzic (bo rodzic jest od kochania a nie od wystawania stopni i funkcjonowania w ramach rodziny jako urzędnik panstwowy)
          3. bo łatwo o manipulację ze strony dziecka majaca zly wplyw na edukacje i o rozprzężenie - w szkole dziecko ma określony rytm i warto uczyć dziecka takiego rytmu instytucji, bo dziecko uczymy dla społeczeństwa (ciągle wraca ta socjalizacja) i wazne jest nabycie umiejetnosci funkcjonowania potem w grupie pracowniczej
          4. mi sie po prostu tez nie chce - nie wiem, na ile z racji osobowosci nie lubiacej za bardzo zbytniego formalizmu umialabym tego codziennego formalizmu szkolnego w dom u przestrzegac; podejrzewam, ze sytuacja moglaby sie wymknac spod kontroli

          niestety - czesciowo musze bawic sie w domowego edukatora, poniewaz nauczycielka starszego syna nieustannie choruje i jesli ja czegos nie przerobie z dzieciakiem, to pani przerobi po łebkach, realizujac material przewidziany do realizacji na 2 tyg w 3 dni wink niestety dzieciak w 3 klasie, tuz przed testem trzecioklasisty
          • pruszynkaaa Re: edukacja domowa 05.05.11, 00:11
            Rodzic nie musi wystawiać stopni dziecku - dziecko ma obowiązek zaliczenia przedmiotów w szkole rejonowej (raz, bądź dwa razy w roku - to zależy od indywidualnych ustaleń)

            Dziecka nie trzymasz przecież w zamknięciu. Dziecko może pełnoprawnie uczestniczyć w zajęciach nadobowiązkowych w szkole, czy we wszelkich innych zgrupowaniach, typu lekcje tańca czy tam inne.

            Dziękuję za wypowiedź smile Czekam na inne z niecierpliwością...
            • yenna_m Re: edukacja domowa 05.05.11, 00:31
              oczywiscie, natomiast ciagle mam wrazenie, ze edukacja domowa jest dla rodzicow majacych ogromna potrzebe sprawowania kontroli nad dzieckiem

              dziecku trzeba pozwolic dorastac wink
              z szkola jest niewatpliwie szkola zycia wink

              a, i w polskich szkolach to raczej nie jest tak, ze zapiszesz dzieciaka nie bedacego uczniem szkoly na zajecia dodatkowe w konkretnej szkole

              chyba, ze beda to zajecia platne adresowane do tzw masowego odbiorcy
              • czarnaalineczka Re: edukacja domowa 05.05.11, 00:51
                >
                > a, i w polskich szkolach to raczej nie jest tak, ze zapiszesz dzieciaka nie bed
                > acego uczniem szkoly na zajecia dodatkowe w konkretnej szkole
                >
                ale dziecko majace edukacje domowa nadal jest uczniem konkretnej szkoly
                i w niej zalicza egzaminy
                wiec moze chodzic na dodatkowe zajecia szkolne i na wf
                • bi_scotti Re: edukacja domowa 05.05.11, 00:58
                  Musisz pogrzebac w archiwum - co jakis czas sa nawet supr-dlugasne watki o homeschooling, kilka miesiecy temu byl taki na Wychowaniu albo na Starszym Dziecku, nie pamietam, sorry.
                  Jest kilka matek bardzo tym zaintersowanych ale chyba glownie udzielajacych sie na tych innych forach. Naprawde poszukaj - duzo bylo smile
                  • pruszynkaaa Re: edukacja domowa 05.05.11, 13:16
                    Dziękuję za wskazówki, właśnie "grzebie" w siecismile
            • ira_07 Re: edukacja domowa 05.05.11, 14:36
              >
              > Dziecka nie trzymasz przecież w zamknięciu. Dziecko może pełnoprawnie uczestnic
              > zyć w zajęciach nadobowiązkowych w szkole, czy we wszelkich innych zgrupowaniac
              > h, typu lekcje tańca czy tam inne.

              To prawda, ale lekcje tańca to nie to samo co przebywanie z klasą 4-6 godzin dziennie. Trudniej nawiązać przyjaźnie czy znajomości widząc kogoś raz w tygodniu i to na konkretnych zajęciach bez przerw, wspólnych wycieczek itd.

              W grupach typu taniec/basen/podwórko, kiedy między dziećmi pojawią się nieporozumienia, można po prostu zmienić klub/piaskownicę. W klasie trzeba się nauczyć rozwiązywać konflikty i nauczyć się, ze ludzie są różni. Na pewno w szkolnej klasie jest większy "przekrój" niż w grupie dzieci utalentowanych w jakimś kierunku, dzieci o podobnych pasjach.

              No i WSPOMNIENIA. Wspomnienia ze szkoły, najpiękniejsze w życiuwink
              • czarnaalineczka Re: edukacja domowa 05.05.11, 14:41
                >
                > No i WSPOMNIENIA. Wspomnienia ze szkoły, najpiękniejsze w życiuwink

                a dla niektorych koszmar uncertain
                • modrooczka Re: edukacja domowa 05.05.11, 17:42
                  Poczytaj sobie tutaj:
                  www.usawickich.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=20&Itemid=83
                  Ci ludzie mają pod opieką kilkadziesiąt dzieciaków z całej Polski, może mogą dać namiary na kogoś, kto by chciał porozmawiać o uczeniu w domu.
    • undoo Re: edukacja domowa 05.05.11, 08:21
      Ucze wybranych przedmiotow, wiec to nie jest prawdziwy HS, ale HS ma wiele innych stron niz te przedstawione przez Yenne. Ma tez dobre strony.
      • nangaparbat3 Re: edukacja domowa 05.05.11, 08:59
        Napiszesz jakie dobre strony?
    • olena.s Re: edukacja domowa 05.05.11, 10:02
      W życiu bym nie uprawiała homeschoolingu, no chyba że w środku australisjkiego buszu.
      Muszę natomiast douczać dziecko polskiego, bo chcę żeby nie zgubiła języka i żeby w razie czego edukacja w PL nie była dla niem niemożliwością.
      I jest to koszmar.
      Bo nie mam przygotowania pedagogicznego i na przyklad miałam potworne trudności w kwestii zmiękczeń (ć/ci). Dziecko twierdziło, że nie słyszy różnicy i koniec.
      Bo wydaje mi się, że coś już jest załtwione, nauczone, a tu się okazuje guzik.
      Bo poza linią frontu domowego (wrzuć skarpetki do pralki. Nie garb się, bądź uprzejma dla wszystkich itd.) jest dodatkowe pole konfliktów czyli ż/rz, mówiąc w przenośni.
      Bo nie byłabym w stanie dostarczyć jej takiej różnorodności doświadczeń, jakie daje szkoła.
      • mama.rozy Re: edukacja domowa 05.05.11, 13:24
        ja uczę w domu,w szkole zapisane mam na razie jedno dziecko

        bo ED nie zaczyna się od posłania dziecka do placówki,tylko dużo wcześniejsmile
        nie udzielam się w takich dyskusjach,bo sa koszmarnie tendencyjne,ale jakbyś była zainteresowana,pisz na maila gazetowego
        mamy trochę znajomych,którzy też wybrali ten sposób edukacji,jakbys chciała więcej namiarów
        pozdrawiam
        Dorota
        • czarnaalineczka Re: edukacja domowa 05.05.11, 17:54
          a moglabys cos wiecej napisac?
          dlaczego taka decyzja
          jakie sa trudnosci
          jakie wady a jakie zalety
        • ammazuko_powrot Re: edukacja domowa 05.05.11, 20:16
          Dorota, podpisuję się pod tobą wink

          Ciekawe, że jak zwykle najwięcej mają do powiedzenia kobietki nie mające pojęcia o EDwink
          • mama.rozy jak ktoś jest zainteresowany... 05.05.11, 20:23
            to sama nie wiem,gdzie mogłybyśmy pogdacwink
            mam tak dosyc tłumaczenia się przed innymi(anty),że po prostu nie chce mi się kłócic...
            Amelia-ja cały czas zapraszamsmile
            można pisac do mnie na pocztę gazetową
            chociaż zdaję sobie sprawę,że na forum jest możliwośc dotarcia do większej ilości osób
            jak uśpię dzieci i będę jeszcze w stanie myślec,to coś odpiszę
            • tacomabelle Re: jak ktoś jest zainteresowany... 05.05.11, 20:27
              Masz dzieci w wieku szkolnym i je usypiasz?

              Rzeczywiście pasuje to do edukacji domowej.
              • nangaparbat3 Re: jak ktoś jest zainteresowany... 05.05.11, 20:33
                Podłączę się - dokładnie to samo pomyślałam.
                • mama.rozy Re: jak ktoś jest zainteresowany... 05.05.11, 22:22
                  i właśnie tak wygląda dyskusja na tym forum
                  człowiek ma prawo robic,co chce
                  a z ilości dzieci i ich wieku na pewno się nie będę tłumaczyc
                  możecie sobie wymyślac,że usypiam swojego 18-latka,którego urodziłam w podstawówce,pewnie dlatego,że ojciec mnie bił w dzieciństwie.albo sąsiadka miała problem z alkoholem.albo nie pozwalali mi czytac w dzieciństwie,a teraz moje dzieci przykute do kaloryfera nie mogą wychodzic z domu
                  co się komu podoba

                  jak ktoś chciały się czegoś dowiedziec,zapraszam na pocztę
                  tutaj pewnie już się nie odezwę,bo strasznie się załamałam i idę dołozyc dzieciom jeszcze kilka książek
      • tacomabelle w życiu 05.05.11, 13:26
        Zwłaszcza teraz kiedy codziennie słucham o szkolnych wzlotach i porażkach wink, kiedy dzieciaki jadą całą klasą na wycieczkę, kiedy rodza się i trwają szkolne przyjaźnie, kiedy pół klasy demoluje mi dom przy okazji urodzin solenizanta wink
        • verdana Re: w życiu 05.05.11, 14:01
          Jestem przeciwniczką nauki w domu, między innymi dlatego, ze uwazam za niewskazane, aby dziecko znało jedynie poglądy i opinie własnych rodziców i uwazało, ze sa jedynie obowiązujące. Poza tym dziecko uczone w domu wielu rzeczy nie wie - na przyklad nie ma pojęcia o tym, jak włączyć się w dyskusję w dużej grupie, jak przeciwstawić się grupie rówieśniczej, co oznacza niekontrolowana przez rodziców przyjaźń. A rodzice maja zazwyczaj bardzo marne pojęcie o poziomie i umiejetnościach innych dzieci w tym wieku - nawet jesli sami mają kilkoro.
          Owszem, uczylam dziecko w domu, pewnie jako jedna z nielicznych - z konieczności. Chciałam posłać do szkoły szesciolatka, a przedszkole nie zgodziło się na przyspieszenie zerówki. Więc zerówkę robilismy w domu. Ale oprócz tego dziecko chodzilo do przedzkola.
          • mijaczek Re: w życiu 06.05.11, 04:11
            tak samo jak verdana jestem przeciwniczka nauczania domowego...
            szkola spelnia wiele rol, nie tylko stricte od nauki przedmiotow...
          • halapta Re: w życiu 06.05.11, 08:08
            nie wie -> na przyklad nie ma pojęcia o tym, jak włączyć się w dyskusję w dużej grupie,
            Jak to jak? Trzeba podnieść rękę - tak się zabiera głos na lekcjach.

            j> ak przeciwstawić się grupie rówieśniczej
            W dorosłym życiu będzie miało do czynienia z dorosłymi, wiec umiejętności społeczne nabyte wśród dorosłych będą jak znalazł.
            • verdana Re: w życiu 06.05.11, 15:06
              Nie. Nie będą, bo dorosli nie odnoszą się do dziecka jako do równego sobie partnera. dziecko, przebywające z samymi dorosłymi nie nauczy sie przewodzić grupie, ani wydawać poleceń. Nie nauczy się też pewnych strategii przetrwania - uczeń uczy sie nie tylko matematyki, ale tego, jak wybrnąć z sytuacji, gdy nie przygotowało się pracy, albo gdy trzeba bronic kolegi, który tej pracy nie ma. W domu tego sie nie nauczy - w domu pozostaje wyłącznie w sytuacji podporzadkowania, nie ma rówieśników, którym jest równy.
              Pozostaje tez cały czas w centrum uwagi doroslych, nie ma szns nauczyc się na przyklad tego, że inni sa od niego gorsi, że mniej umieja. Albo więcej.
              I wie, ze przeciwstawić się nikomu nie moze - konflikt z nauczycielem o ocene jest niemożliwy, bo jet to konflikt z rodzicem. Nikt nie stanie w jego obronie, gdy nauczyciel jest zbyt wymagający. Albo słaby.
              • modrooczka Re: w życiu 06.05.11, 17:10
                Wystarczy wysłać do zuchów czy innej organizacji. Umiejętność lawirowania, unikania odpowiedzialności, radzenia sobie z nadmierna ilością obowiązków - to są umiejetności, które łatwo się przyswaja, więc nie ma problemu, jeśli 15-latek nie umie. Mamy zakodowane w mózgach, że "szkoła uczy życia". Nieprawda. Szkoła uczy, jak być wzorowym uczniem. Ta umiejętność średnio się przydaje w dorosłym życiu. Nie ma takich umiejętności społecznych, których dziecko nie może się nauczyć w gronie rodzeństwa, przyjaciół, organizacji działającej na zasadzie dobrowolności czy na zajęciach dodatkowych.
                • nangaparbat3 Re: w życiu 06.05.11, 19:52
                  Może szkoła nie uczy jak należy - ale zamknięcie dziecka w domu jest znacznie gorsze. Do mnie bardzo przemawia to o czym wspomniała Verdana - że dziecko powinno mieć do czynienia z wieloma różnymi ludźmi (tu myślę o dorosłych) - nie tylko z członkami własnej rodziny. A rodzic jak najbardziej może rozwijać, uzupełniac, polemizować, co tylko zechce.
                  Podejrzewam, że na nauczanie domowe decydują się głównie rodzice obawiający sie światopoglądowej indoktrynacji - co mnie niezmiernie dziwi.
                  • rozaly Re: w życiu 06.05.11, 20:09
                    > Podejrzewam, że na nauczanie domowe decydują się głównie rodzice obawiający sie
                    > światopoglądowej indoktrynacji - co mnie niezmiernie dziwi.

                    Np. wśród uczestników forum wielodzietni.org ED jest bardzo popularna i oni przytaczają orgument o jakim pisze powyżej nangaparbat3.

                    Ja sama nigdy nie zdecydowałabym się na ED bo:
                    1) jestem strasznie nerwowa
                    2) sama miło wspominam szkolne lata zwłaszcza podstawówki - nie tylko lekcje, ale zabawy na przerwach, wspólne powroty ze szkoły itp
                    • nangaparbat3 Re: w życiu 07.05.11, 17:44
                      Czyli potwierdzasz moje podejrzenia. Pójdę krok dalej - ewolucja?
          • kasiulkkaa Re: w życiu 06.05.11, 22:53
            Więc zerówkę robilismy w domu. Ale oprócz tego dziecko ch
            > odzilo do przedzkola.
            I masz takie samo pojęcie o edukacji domowej jak o pieluchach wielorazowych. Za każdym razem, kiedy mowa o tych drugich, piszesz, jakie to pieluchy wielorazowe są nieekologiczne, bo ty używałaś tetry i ceraty, dziecko się przesikiwało, miałaś stosy ubrań, pieluch i pościeli do prania. A to bardzo nieekologiczne. Nieważne, że współczesnych wielorazówek nie trzeba gotować ani prasować, że rzadko kiedy dziecko przesikuje w nich ubrania. Nie, ty zamiast się dokształcić w temacie, ględzisz swoje farmazony, bo dziecko pieluchowałaś w wielorazówkach.
            Podobnie z ED. Dziecko chodziło do przedszkola, ale uczyłaś je w systemie edukacji domowej i wiesz cokolwiek na ten temat. Zastanów się czasami, zanim coś napiszesz, bo tylko się ośmieszasz swoim ciasnym rozumkiem.
            Zdecydowanie lepiej dla twoich dzieci, że poznały poglądy inne niż twoje. Nawet rozumiem, czemu się tak przy tym upierasz. Szkoda tylko, że po raz kolejny mierzysz innych swoją miarą.
            • sabciasal no dalej 07.05.11, 23:07
              nie popuszczaj. ciasny rozumek....
              verdana przedstawiła argumenty, z którymi możesz się nie zgadzać (kulturalnie bądź jak ty niekulturalnie). Ty nie przedstawiasz żadnych. zaiste ciasny rozumek.....
    • pruszynkaaa Re: edukacja domowa 06.05.11, 19:45
      Dziękuje bardzo za wypowiedzi, jest to dla mnie duża pomoc w pisaniu pracy smile
    • czarnaalineczka czemu ed wzbudza takie emocje ?? 06.05.11, 22:59
      naprawde nie da sie spokojnie i rzeczowo porozmawiac
      przedstawic argumentow za i przeciw?
    • iwles Re: edukacja domowa 06.05.11, 23:34

      jestem na nie. Przynajmniej w moim przypadku. Nie mam ani czasu, ani cierpliwosci, ani nie chciałoby mi sie opracowywać indywidualnego programu nauczania.
      Poza brakiem socjalizacji wśrod rowiesników brakuje mi jeszcze elementu współzawodnictwa.
      Poza tym, uczciwie przyznając, nie czuje się alfą i omegą ze wszystkich przedmiotów (bo rozumiem, ze mowimy nie tylko o edukacji wczesnoszkolnej, ale i dalszej) i np. mogłabym niezauważyć jakichś szczególnych zdolności u dziecka.
      • verdana Re: edukacja domowa 07.05.11, 16:44
        oczywiscie - szczególnie w tych dziedzinach, na których sie rodzic nie zna lub ich nie lubi. Nie mówiąc juz o tym, ze chyba trudno rozwijać pasję dziecka w dziedzinach, ktore nas nudzą.
        Dla mnie w nauczaniu domowym przede wszystkim dziwi, ze istnieją rodzice, którzy sa pewni, ze sa doskonali we wszystkim, ze nikt poza nimi nie powinien byc dla dziecka ani autorytetem i że ich poglady i widzenie świata jest jedynym, jakie dziecko powinno poznać.
        Mowie tu tylko o rodzicach uczacych dziecko samodzielnie - czym innym jest wynajmowanie nauczycieli, ale nie sadzę, aby wiele osób bylo na to stać.
        Kazdy, kto uczy wlasne dziecko musi mieć wyjątkowe wypobrazenie o swoich zdolnosciach wychowawczych, jesli uwaza, ze są tak doskonałe, ze nikt nie powinien poza nimi wtracać sie do wychowania dziecka. Że oni potrafią i nauczyć i wychować i nie popełnią błędów.
        nauczyciele, wychowawcy itd. jednak czasem potrafią zauwazyć cos niewłasciwego w dziecku lub w wychowaniu. I pomóc lub zwrocić uwagę. Może dlatego lepiej im dziecka nie powierzać?
        • mama.rozy Re: edukacja domowa 07.05.11, 17:49
          verdana,ale Ty z góry zakładasz,że dziecko nie ma z nikim innym kontaktu,a ED to trzymanie dziecka w domu i robienie wszystkiego z nim/za niego,kompletnie go ograniczając.a przecież wielu rodziców,mających dzieci uczi=one w domu robi to po to,żeby dziecko właśnie zobaczyło świat z szerszej perspektywy,niż tylko szkolna ławka i nauczyciel,który jest czasem mniej kompetentny w niektórych dziedzinach-pani w muzeum,która w dni wolne od nawału szkolnych wycieczek(gdzie często eksponatów się pilnuje przed uczniami,a nie je prezentuje),chętniej obejdzie to muzeum z grupą kilku dzieci,więcej powie,odpowie na pytania dziecka.
          zakładasz,że dziecko jest przykute w domu do rodziców.owszem,często z tymi rodzicami jest i jest im dobrze,bo to grupa ludzi,którzy się razem czują,cokolwiek robią(nawet jak się kłócą,chociaż z góry zakładasz,że w domach z Ed dzieci nie mają głosu.często jest odwrotnie,bo Ed dostosowuje się di indywidualnego rozwoju dziecka).
          rodzice nie mają się znac na wszystkim,mają tak prowadzic dziecko,żeby -najczęściej-samo znalazło odpowiedź,w innych przypadkach chodzą na zajęcia,które im w tym pomagają.
          kolejny absurdalny zarzut,o którym zresztą juz pisałyśmy na innym forum,zainteresowania dziecka.znowu kompletny brak rozeznania,bo,że to rodzice decydują o wszystkim.dziecko w wieku przedszkolno-wczesnoszkolnym doskonale wie,czego lubi się uczyc,a czego nie.jak tylko pozwoli mu się mówic,oczywiście.ale Ed z góry zakłada,że to dziecko jest w centrum,ono i jego potrzeby.
          i teraz odpowiadając na kolejny zarzut,który się od razu może pojawic,że dziecko,które samo decyduje,często wybiera lenistwo i brak koncentracji.otóż dziecko ma właśnie przy sobie mądrego rodzica,który potrafi niektórych rzeczy przypilnowac i tak pokierowac,żeby wyważyc czas na zabawę/naukę,które i tak często się ze sobą przeplatają.
          no i to chyba normalne,że to rodzice są przede wszystkim autorytetem dla dzieci?bo chyba panie w szkole i tak powinna byc po rodzicach?
          no i oczywiście wiesz,że znowu mnie sprowokowałaśwink
          • verdana Re: edukacja domowa 07.05.11, 18:04
            Nie, zakładam, ze dziecko nie ma kontaktu stałego z dorosłymi, znajacymi wiele innych dzieci. Trener, widzacy dziecko dwa razy w tygodniu czy znajomi rodziców - to inna bajka. Poza tym dorośli, z jakimi spotyka sie dziecko uczone z domu pochodzą z tego samego kregu spoleczno-towarzyskiego, co rodzice. Pani z muzeum opowie chętnie o eksponatach, ale nie zauwazy, ze dziecko ma luki w wiedzy 9albo przeciwnie). Nie będzie też mowila rodzicom, ze dziecko w dużej grupie wycofuje się, albo, ze potrafi doskonale zorganizować grupę.
            dziecko wie, czego lubi się uczyć na ogół wtedy, gdy ma dobrego nauczyciela. Moze się okazać, że w ogóle rodzic nie dostrzeze zainteresowań - bo rodzice tego akurat nie lubią, czy w ogóle nie poruszją pewnego rodzaju tematyki.
            Dziecko nie może na wszystko znaleźć odpowiedzi - znajdzie fakty, ale nie będzie widziało rzeczy z kilku stron, nie będzie mogło skonfrontować zupełnie różnych gustów czy światopoglądów.
            Dziecko uczone w domu może znać lepiej program szkolny, ale przepraszam bardzo - jak nauczy sie dyskusji z rówieśnikami o pewnych rzeczach, własnie z tego programu?
            Jest normalne, ze rodzice są autorytetem i niezwykle niebezpieczne, jesli mają być autorytetem jedynym. Nauczyciel w szkole może i powinien - jesli jest dobry - być w swojej dziedzinie większym autorytetem, niz rodzic. Moze też być nawet w kwestiach moralnych czy światopogladowych autorytetem ważniejszym - dla starszych dzieci. I obawiam się,z e wlasnie obawa przed tym jest głównym celem edukacji domowej.
            • kawka74 Re: edukacja domowa 07.05.11, 18:18
              I obawiam się,z e wlasnie obawa przed tym jest głównym celem eduk
              > acji domowej.

              Sugerujesz, że na ED decydują się głównie rodzice-autokraci?
              Gdy czytam o rodzicach uczących dzieci w domu, kwestia autorytetu zwykle w ogóle się nie pojawia, nie wiem, skąd ten pomysł. Oczywiście są kurioza typu wspominany wcześniej na forum tatuś, który faktycznie ma zadatki na satrapę, a do tego w ED upatruje ratunku dla budżetu domowego, ale to rzadkość.
              Dla mnie ED ma jedną niezaprzeczalną, gigantyczną zaletę - eliminuje, jeśli jest właściwie prowadzona, ogromne straty czasu, jakie generuje nauczanie masowe.
              • mama.rozy Re: edukacja domowa 07.05.11, 18:36
                kawka,sorki,mój post się podpiął pod Twój,a -oczywiście-skierowany jest do verdany
                wiadomo,że we wszystkim mogą byc przegięcia,dlatego ED nie jest konikiem,który sobie hasa po łące.jeździmy do macierzystej szkoły(do której zapisane musie byc każde dziecko),gdzie nasze dziec mają egzaminy z materiału obowiązującego w danej klasie.
                dla mnie jedną z zalet jest właśnie oszczędnośc czasu-nie trace go na dowożenie i odwożenie dzieci,co przy braku samochodu i szkole rejonowej oddalonej o kilka km byłoby przerażające.
                jedynym minusem,który akurat nas dotyka mocno,jest to,że subwencja oświatowa i tak idzie do szkoły,do której dziecko jest zapisane.wiem,że inaczej mogłyby byc spore przekręty(to jest jakieś 700zł/mc na dziecko),ale gdyby chociaż częśc tych pieniędzy trafiała do rodziców z ED,to już byłoby lżej...
                • morekac Re: edukacja domowa 07.05.11, 22:30
                  hm, ale dużo więcej czasu zajmuje ci przygotowanie się do zajęć i nauka z dzieckiem. Dla dziecka jest niewątpliwa oszczędność czasu, dla dorosłego - raczej wątpliwa...
                  • kocianna Re: edukacja domowa 07.05.11, 22:49
                    Dorosły w ogóle czasu nie oszczędza, bo nie deponuje swojego dzieciaka na 5+5 godzin w placówce edukacyjnej (lekcje+swietlica) i np. nie pracuje na etat. Jeśli dorosły mieszka w pipidówie, to zamiast dowozić dzieciaka do szkoły - dowozi do miasta, do muzeum/planetarium/zoo etc. Częściej, niż by to czynił, gdyby nie musiał organizować dziecku czasu codziennie, a nie tylko w weekendy.

                    Chylę czoła przed takimi rodzicami, bo ja z ledwością wytrzymuję tygodniowe zwolnienie na opiekę nad chorym dzieckiem, zwłaszcza, kiedy ono już nie ma gorączki... O pomysły i kreatywność mi chodzi.

                    ED podobałaby mi się pewnie w dużym mieście, kiedy można znaleźć paru "współwyznawców" i wymieniać się na zasadzie: dziś my idziemy z waszymi do Centrum Kopernik, a jutro wy z naszymi do Ogrodu Botanicznego.

                    Zastanawiam się jednak nad wspomnianym już tu problemem: załóżmy, że jestem w stanie przeprowadzić dzieciaka przez całą podstawówkę. W gimnazjum stwierdzam, że mam niewystarczającą wiedzę ogólną i nie chce mi się jej uzupełniać, albo że muszę w końcu odpocząć od nastoletniego buntu, albo zmienia się moja sytuacja. I młody człowiek idzie do szkoły masowej. To musi być cholernie ciężkie przeżycie...
                    • mama.rozy kocianna 08.05.11, 08:40
                      podobno niesmiletak mówi doświadczenia tych,co przed nami...wielu robi tak,że podstawówka w domu,potem szkoła.a inni -mówię juz o dzieciach bardziej-zostają w tym trybie nawet na studiach.
                      a tak dla ciekawości-znamy taką grupę rodziców,gdzie kilkoro dzieci gimnazjalnych przechodzi właśnie na ED,bo rodzicie stwierdzili,że dla ich dzieci tak będzie lepiej.
                      i jeszcze jedno-inaczej jest,jak ma się dziecko przez tydzień w domu,jakby wyrwane z kontekstuwinkjak się ma je codziennie,ze świadomością,że tak będzie,to człowiek uczy sie planowac i jakoś samo wychodzi.
                      z czasem,wiadomo,różnie jest.ale w ED dziecko robi dużo samo,taki pierwszak(moja czyta już od 2 lat),sam sobie wyszuka czegoś w książce,zrobi niektóre zadania.więcej czasu potrzeba dla przedszkolnych(no chyba,że robimy bieganie po podwórkuwink).
            • mama.rozy Re: edukacja domowa 07.05.11, 18:28
              no i błędnie zakładasz,bo dzieci z ED mają najczęściej kontakt właśnie z dorosłymi,którzy mają do czynienia z dziecmi,uczestniczą w różnych zajęciach,bo mają na to czas,a nie muszą biegac na dodatkowe zajęcia w sobotę i niedzielę,czy po lekcjach w szkole.
              czemu tak ciągle się upierasz,że dzieci z ED są izolowane?z iloma dorosłymi spotyka się dziecko w 1.klasie?nauczycielka,która często jest wychowawczynią,może jeszcze katecheta(jeśli nie jest nią nauczycielka i wychowawczyni w jednym).jak dojeżdżają do szkoły,to jeszcze z kierowcą pojazdu.
              bo rozumiem,że chodzi Ci o stały kontakt,czyli woźna,pani w sklepie,sąsiedzi odpadają.a jak nie,to dziecko z ED ma większe szanse na obracanie się w zróżnicowanym towarzystwie.
              kolejne niby ograniczenia-że spotykamy się tylko we własnym gronie.jakby tak było,moje dzieci nie miałyby koleżanek w swojej miejscowości,a mają.dzieci chodzące do przedszkola/szkoły.faktycznie-łatwiej jest nam się spotykac w gronie ED,bo mamy na to czas,nieograniczony pobytem dziecka w szkole.łatwiej jest nam wyjechac gdzieś wspólnie poza sezonem,bo nie ma tłumów w okresie szkolnym.
              jaka dla Ciebie jest duża grupa?6 osób wystarczy do obserwacji?taka jest chyba najmniejsza,jeśli się spotykamy i marzyłabym,żeby dzieci w szkole miały podobne warunki do nauki.
              co do zainteresowań-rozumiem,że dzieci,które w szkole mają obowiązkowy basen/angielski/karate/wpisz co chcesz,chodzą na to nieprzymuszane,z uśmiechem na ustach,bo wszystko lubią?to powiedz mi,dlaczego dzieci nie lubią się uczyc?dlaczego rodzice w domu muszą zmuszac dziecko,żeby usiadło do zadań domowych?serio uważasz,że dzieci z ED są zmuszane do zajęc,bo ich rodzice sobie tak wymyślili?ale to przeciez rodzice szkolni zapisują dziecko na wszystko,co popadnie,a znam i takich,dla których wolna sobota dziecka jest koszmarem,który trzeba przeżyc.
              i dlaczego zakładasz,że dziecko nie ma z kim przedyskutowac swoich poglądów?bo jest przywiązane do kaloryfera?w samej rodzinie ile jest osób,tyle poglądów(chyba,że u Ciebie jest inaczej,u nas akurat nie) i chyba dobrze jest,że dziecko uczy się dyskutowac w gronie osób,którym ufa i które go wysłuchają?i że co,jak się spotyka z rówiesnikami,to z nimi nie moze rozmawiac?jaką Ty masz wizję ED?wnoszę,że przerażającą.
              nauczyciel-owszem,autorytetem w swojej dziedzinie.ja się nie wtrącam w kompetencje osób,na których zajęcia moje dzieci chodzą.czy osób,które w jakiś sposób dzieci uczą(jak chociażby pani z muzeum).
              w kwestiach światopoglądowych mam nadzieję,że jeszcze długo będziemy dla dzieci autorytetem,ale w końcu nie jestem,jak Ty,zwolenniczką tego,żeby dziecko od kołyski miało wybór we wszystkim.i tu akurat będe się zapierac nogami,przed polityczną poprawnością.
              • phantomka Re: edukacja domowa 07.05.11, 19:51
                Verdana podała ważny powód: nie poznajemy poglądów innych ludzi. Teraz zapraszam na wspomnianych już wielodzietnych.org. Kiedy kazda z tych rodzin wyedukuje po 5 swoich pociech, to zaleje nas mazia nienawisci i pseudokatolikow, a tego już należy się bać. Także lepiej dla ludzkości, kiedy mamy możliwość przebywania z ludźmi o różnych poglądach.
              • verdana Re: edukacja domowa 07.05.11, 19:58
                W 1 klasie - z nauczycielką, z katechetą, woźną, świetliczanką, bibliotekarką. Czasem też z panem/panią od wf-u. Z rodzicami kolegów, którzy przychodza po dzieci do szkoły.
                Woźna też ma stały kontakt, czesto nie gorzej zna dziecko, niż nauczyciel. Wielokrotnie rozmawiałam z woźna o swoim dziecku i dowiedziałam się o nim rzeczy, ktorych jakoś nie podejrzewałam. Woźna w przedszkolu -poradziła mi zabranie dziecka i posłanie wczesniej do szkoły, woxna w podstawówce zwróciła uwagę, że syn ubiera się wolniej, niż rówiesnicy, a inna - ze drugi syn jest wyjątkowo dobrze wychowany, chcociaż wcale na takiego w domu nie wyglądał.
                W jakim "bardziej zróznicowanym towarzystwie" obraca się dziecko z ED? Nie jest zróznicowane, bo jest wybierane przez rodziców. Dla małych dzieci to maly problem, ale starsze dzieci musza obracać się w takim towarzystwie, jakie akceptuje rodzic. Innego raczej nie pozna.
                Sześć osób zdecydowanie nie wystarczy do obserwacji. Nauczyciele znają dziesiatki dzieci i dlatego sa w stanie porownać i dostrzec rzeczy, których ktos, znający kilkoro, z tego samego srodowiska nie zobaczy.
                Uwazam, ze jedną z bardzo cennych nauk jest także robienie tego, czego się nie lubi. na ogół dzieci lubia pierwszych parę klas - natomiast nie sądzę, aby dziecko mogło lubić uczenie się całego obowiazkowego programu z klas wyższych, bo rzadko kogo intyeresuje absolutnie wszystko - a program szkolny, stosunkowo nudny, trzeba w ED przerobić i tak.
                Nie jest tez prawdą, ze w rodzinie są bardzo różnorodne poglady i ze dziecko może dyskutować z rodzicem-nauczycielem na zasadzie "równy z równym" - chocby dlatego,z ę dorosly wiecej wie i zwykle lepiej argumentuje. Na ogół także poglądy w rodzinie na wiele spraw są zbliżone, inaczej rodzina dawno by się rozpadła...
                Mam, tak, dosyć przerazającą wizję ED - rodzin, ktore wychowują dzieci w przekonaniu, ze poza rodziną i gronem znajomych nie warto sie wychylać. I że rodzice wiedza najlepiej.
                Ja też chciałabym być autorytetem dla dzieci, ale dlatego, ze mój autorytet wybrały, a nie dlatego, że z żadnym innym nie mają szans się zetknąć, bo rodzice boją się konkurencji. i tego, ze dziecko może zrozumieć, ze nie są najmądrzejsi na świecie.
                • bi_scotti Re: edukacja domowa 07.05.11, 20:32
                  Moj prywatny problem z homeschooling jest taki, ze wewnetrznie buntuje sie przeciwko takiej formie edukowania dzieci i sama nigdy bym sie nie podjela ALE caly dostepny research ostatnich lat i cala rosnaca literatura fachowa wskazuja na to, ze w znakomitej wiekszosci homeschooling ma sens, jest wielokrotnie lepszy i skuteczniejszy tak w serwowaniu wiedzy jak i kreowaniu zaangazowanego spolecznie i wartosciowego czlonka spoleczenstwa niz czynia to szkoly. Pod spodem podrzucam kilka links po angielsku ale podejrzewam, ze i po polsku wiele z tych wnioskow jest dostepnych.
                  To jest ten moj prywatny bol: logika podpowiada, ze dzieci edukowane w domach przez rodzicow powinny (?) jakos tam odstawac negatywnie od swoich rowiesnikow przynajmniej w dojrzalosci socjalnej, jesli juz nie w poziomie uzyskanej wiedzy. A nie odstaja! Wrecz przeciwnie, jesli juz czyms sie roznia to najczesciej na korzysc: lepiej odnajduja sie w nowych sytuacjach spolecznych, odwazniej podejmuja samodzielne decyzje, sa lepszymi liderami, negocjatorami/mediatorami i czlonkami zespolow niz ich wychowani w szkolach rowiesnicy. Czyli teoria bierze w leb. A to pech wink
                  Co mozna z taka wiedza zrobic? Zapewne przemyslec strukture obecnej szkoly, w ktorej wielu uczniow pozostaje anonimowych (wszak ilosc kontaktow rzadko kiedy przechodzi w jakosc!), w ktorych rosnie problem bullying, w ktorych wielokrotnie najwiecej (lub jedynie!) uwagi poswieca sie tym NAJ (najlepszym badz najgorszym) pozostawiajac dominujacych "sredniakow" samym sobie z bardzo roznym skutkiem ...
                  No i tak to jest jak czlowieka az swiezbi zeby odrzucic cos a priori ale przeciez nie moze, bo pozyskana wiedza na to nie pozwala ... Nic nie jest czarno-biale, eh smile
                  Jak kto czyta po angielsku, to tu pare tekstow "na smak":
                  murphylibrary.uwlax.edu/digital/jur/2002/koehler-langness-pietig-stoffel-wyttenbach.pdf
                  www.ontariohomeschool.org/socialization.shtml
                  A tu cala lista bibliografii: www.indiana.edu/~homeeduc/topic_socialization.html
                  www.hslda.ca/cche_research/2009Study.pdf
                  • kawka74 Re: edukacja domowa 07.05.11, 20:43
                    Tak a propos socjalizacji: smile
                    edukacjadomowa.monomit.pl/podroz-z-dzieckiem-przez-swiat-wiedzy/krok-dziewiaty-co-z-ta-socjalizacja
                  • nangaparbat3 Re: edukacja domowa 07.05.11, 23:25
                    Rzuciłam okiem na pierwszą z linkowanych prac i mam wątpliwości. Porównywano umiejętności społeczne dzieci uczonych w domu z dziećmi z rodzin losowo wybranych. Czyli dzieci najróżniejszych rodziców (OK, moze nieco bardziej zainteresowanych dziećmi, skoro w ogóle odpowiedzieli i wzięli udział w badaniu) z dziećmi rodzicow skoncentrowanych na swoich progeniturach. Czy w ogóle moze mieć znaczenie takie badanie?
                    No i bardzo mała próba - to zreszta podnosza sami autorzy.
                    • mama.rozy badania 08.05.11, 08:43
                      znajdziesz ich o wiele więcej,trzeba tylko poszukac.
                      możesz poszukac coś nt.Marka Budajczaka,to on zaczął ED u nas i do dzisiaj pomaga rodzicom
                • czarnaalineczka Re: edukacja domowa 07.05.11, 20:46
                  kurde gdzie sa ci wspaniali nauczyciele i te wspaniale wozne

                  czmu u mnie w szkole nikt nie zauwazal dzieciakow ktorze sie ciely w szatni
                  czemu nikt nie zauwazal depresji u uczniow
                  problemow z dragami , molestowania i znecania sie nad uczniami
                  czemu nikt nie odkryl zadnych talentow ktore u czesci znajomych byly widoczne dla mnie i dla innych uczniow
                  a ktorych nauczyciele jakos nie widzieli
                  problemow tez nikt nie widzial
                  fobi szkolnych tez nie widzieli
                  w tym ze jeden i ten sam uczen ma z odpowiedzi pisemnych najwyzsze stopnie
                  a z odpowiedzi ustnych jedynki tez problemu nie bylo
                  ot leniwy i sie nie nauczyl big_grin
                  tego ze jedna z nauczycielek stawiala 2 uczniom paly z odpowiedzi
                  nie wolajac ich do odpowiedzi tez nikt nie zauwazyl big_grin
                  tego ze nauczycielka jezyka znecala sie psychicznie nad uczennica tez nie uznano za wielki problem
                  ot dziewczyna musiala zmienic profil klasy
                  nauczycielka nie poniosla zadnych!!! konsekwencji
                  i zbytnio sie wkurzylam zeby wymieniac dalej

                  ale to tyle z 2 szkol uwazanych za bardzo dobre

                  wiec gdzie sa te cudowne szkoly ?
                  • kawka74 Re: edukacja domowa 07.05.11, 20:52
                    Bez przesady, nie wszystkie szkoły to siedliska psychopatów, sadystów i idiotów. Faktem jest jednak, że szkoła jest w pierwszej kolejności dla uczniów przeciętnych, następnie dla słabych, z problemami (vide ustawa, która jakiś czas temu weszła w życie), a na końcu (albo wcale) dla wybitnie zdolnych. Ba, ośmielę się stwierdzić, że większość szkół tworzy masy przeciętniaków.
                    • moofka Re: edukacja domowa 07.05.11, 20:55
                      kawka74 napisała:

                      > Bez przesady, nie wszystkie szkoły to siedliska psychopatów, sadystów i idiotów
                      > . Faktem jest jednak, że szkoła jest w pierwszej kolejności dla uczniów przecię
                      > tnych, następnie dla słabych, z problemami (vide ustawa, która jakiś czas temu
                      > weszła w życie), a na końcu (albo wcale) dla wybitnie zdolnych. Ba, ośmielę się
                      > stwierdzić, że większość szkół tworzy masy przeciętniaków

                      racja
                      szkola realizuje program basic wink
                      zgadzam sie ze szkola robi tylko i az program
                      ale przeciez jedno nie wyklucza drugiego
                      szkola zrobi z dzieckiem mnozenie
                      calki moze cwiczyc tato inzynier wink
                    • czarnaalineczka Re: edukacja domowa 07.05.11, 20:56
                      ale nikt tych ludzi za psychpatow nie uwazal i nie uwaza
                      ja chodzilam do szkoly w latach 90 tych
                      ci ludzie dalej ucza ( poza ta ktora paly stawiala z odpowiedzi ktorych nie bylo)
                      i watpie zeby nagle sie zmienili
                      • kawka74 Re: edukacja domowa 07.05.11, 21:01
                        czarnaalineczka napisała:

                        > ale nikt tych ludzi za psychpatow nie uwazal i nie uwaza

                        Na Jowisza, nie o to chodzi.
                        • czarnaalineczka Re: edukacja domowa 07.05.11, 21:08
                          to o co na odyna tongue_out

                          verdana jako wade nauczania domowego przedsstawia brak kontaktu z nauczycielami
                          ktorzy sa takimi cudownymi i spostrzegawczymi ludzmi ktorzy odkryja talenty i problemy big_grin
                          no i oczywiscie rodzice wg verdany nie potrafia obiektywnie ocenic mozliwosci ,zdolnosci i postepow w nauce dziecka
                          a nauczyciele potrafia
                          a ja wiem z moich szkolnych lat ze to ze to bzdura
                          bo nawet jesli sie trafia nauczyciel ktorzy zauwazy ze nauczycielka zneca sie nad uczniem to g moze z tym zrobic
                          bo w razie czego to on starci prace a nie stary dyplomowany nauczyciel sk*rwiel
                          • kawka74 Re: edukacja domowa 07.05.11, 21:13
                            Nie o to chodzi, czy nazwiemy ich psychopatami, czy nie, chodzi o sytuację - o tym piszę.
                            Co do obiektywizmu nauczycieli - zgadzam się, różnie bywa, bardzo różnie.
                            • czarnaalineczka Re: edukacja domowa 07.05.11, 21:16
                              to jeszcze inaczej
                              chodzi o sam system ktory w konflikcie nauczyciel -dziecko
                              przenosi dziecko do innej klasy czy szkoly
                              a z nauczycielem nie dzieje sie nic
                              nawet jesli to byla wylacznie jego wina
                              • czarnaalineczka Re: edukacja domowa 07.05.11, 21:18
                                w sumie "fajna " nauke sie z tego wynosi na przyszlosc
                                nigdy nie zglaszaj mobingu bo tylko ty poniesiesz tego konsekwencje uncertain
                              • kawka74 Re: edukacja domowa 07.05.11, 21:33
                                Toteż piszę, że nie wszędzie tak jest.
                                • czarnaalineczka Re: edukacja domowa 07.05.11, 21:35
                                  to porownaj ilosc przenoszonych uczniow z iloscia zwalnianych nauczycieli wink
                                  • kawka74 Re: edukacja domowa 07.05.11, 22:02
                                    I co z tego wyniknie, że jednak każda szkoła jest be?
                                    • czarnaalineczka Re: edukacja domowa 07.05.11, 22:09
                                      ze system jest do dupy smile
                          • moofka Re: edukacja domowa 07.05.11, 21:17
                            dramatyzujesz
                            wspolczesna szkola jest raczej bardzo prouczniowska
                            w miare mozliwosci stara sie indywidualnie oceniac zdolnosci i trudnosci ucznia
                            wraz z nowym rozporzadzeniem o udzielaniu pomocy psychologicznej i pedagogicznej jeszcze bardziej powinien sie zindywidualizowac sposob pracy z uczniem
                            rodzice tez sa coraz bardziej swiadomi i wiedza jak szukac pomocy kiedy trafi sie ktos kto szczegolnie dziecku szkodzi
                            odkrywanie talentow tez jakby lezy na sercu nauczycielom, bo sukces ucznia w konkursie to tez ich sukces

                            • czarnaalineczka Re: edukacja domowa 07.05.11, 21:20
                              > dramatyzujesz
                              znaczy mowienie o tym co widzial i co przezylam to dramatyzowanie ?
                              uncertain
                              > j jeszcze bardziej powinien sie zindywidualizowac sposob pracy z uczniem

                              jak zindywidualizowac prace majac 30 uczniow na raz ?
                              • moofka Re: edukacja domowa 07.05.11, 21:28
                                dziecko bez problemow jest w stanie uczyc sie w grupie
                                dziecko z problemami i tak powinno dostawac dodatkoe wsparcie

                                ja widze kilka sensownych powodow dla nauczania zindywidualizowanego czy tez domowego
                                kiedy dziecko stanowi zagrozenie dla bezpieczenstwa czy sprawnej edukacji innych dzieci
                                w przypadku wyjatkowej nadruchliwosci, agresji, problemow z socjalizacja itp
                                • czarnaalineczka Re: edukacja domowa 07.05.11, 21:34
                                  > dziecko bez problemow jest w stanie uczyc sie w grupie
                                  czyli zakuc material i nic wiecej
                                  jak w takim przypadku nauczyciel ma u tego dziecka odkryc jakiekolwiek zainteresowania i talenty

                                  rzeczywiscie teraz sie wiecej czasu poswieca dzieciom z problemami
                                  ale reszta jak byla olewana tak jest nadal

                                  > ja widze kilka sensownych powodow dla nauczania zindywidualizowanego czy tez do
                                  > mowego
                                  > kiedy dziecko stanowi zagrozenie dla bezpieczenstwa czy sprawnej edukacji innyc
                                  > h dzieci
                                  > w przypadku wyjatkowej nadruchliwosci, agresji, problemow z socjalizacja itp
                                  i znowu dzidecko przecietne lub zdolne ma byc olane i sie nie wycholac ;/
                              • mama.rozy Re: edukacja domowa 07.05.11, 21:30
                                moofka-to,jak powinno byc,a jak jest,większośc wie.
                                do naszej rejonowej szkoły policja przyjeżdża kilka razy w miesiącu.nie na pogadanki.
                                i -żeby nie było-ja nie neguję szkoły,jako takiej.przeciez niektóre są naprawdę dobre.
                                ale zakładam,że mam wybór,w jaki sposób moje dziecko będzie się uczyc.zgodnie z prawem,jakie u nas obowiązuje.
                                a że zaczyna nas się traktowac jak ufo,to tylko świadczy o poziomie wiedzy i tolerancji(!) niektórych
                                dobranoc,jak dla mnie
                                • moofka Re: edukacja domowa 07.05.11, 21:38
                                  ama.rozy napisała:

                                  > moofka-to,jak powinno byc,a jak jest,większośc wie.
                                  > do naszej rejonowej szkoły policja przyjeżdża kilka razy w miesiącu.nie na poga
                                  > danki.

                                  to nie jest fajne
                                  ale tu uwazam szkola powinna eliminowac element
                                  i to oni powinni sie ksztalcic indywidualnie

                                  no bo z tego wynika, ze ed wybiera sie nie ze wzgledu na jej wyjatkowe zalety
                                  tylko dlatego ze polska szkola jest niebezpieczna i niewydolna, z czym niestety trzeba sie czesto z bilem zgodzic
                                  i to jest smutne
                                • bonamibo Re: edukacja domowa 07.05.11, 21:47
                                  "do naszej rejonowej szkoły policja przyjeżdża kilka razy w miesiącu.nie na pogadanki"
                                  To może być raczej problem tego, że dzielnica bandycka, i jako rodzic wyniosłabym się z takiej okolicy. Znam 2 panie (z rodziny) wyedukowane częściowo domowo (jeszcze przed wojną) i trochę w szkole cierpiały. Za duży szok. Poza tym, obie poszły do szkół o raczej sporym przekroju społecznym i to był właśnie szok po starannie dobranym towarzystwie do edukacji domowej.
                                  • mama.rozy ta szkoła:) 08.05.11, 08:48
                                    ta szkoła jest najlepsza w rejoniesmileto znaczy-jak ktoś chce miec dziecko trochę lepiej wyedukowane,to posyła tamwink ale ze chodzą tam dzieci z szeroko rozumianego przekroju społeczeństwa(bo gdzie posłac te dzieci?do zakładów poprawczych?rodzice?bezrobotni.),to tak wygląda.trzeba by wykopac prawie pół miasta-taka nasza rzeczywistośc
                                    mam do wyboru jeszcze dwie inne szkoły,dziękuję,nie skorzystam.
                          • kocianna Re: edukacja domowa 07.05.11, 21:28
                            moofka, tata nie da rady przerobic calek, bo wytlumaczenie tabliczki mnozenia CALEJ KLASIE (tak, zeby dotarlo do najbardziej opornych) zajmuje mnostwo czasu - ktory ten konkretny dzieciak spędza bezproduktywnie, tudzież pisząc brzydkie słowa na ławce. Statystyczny pierwszak spedza jakies 25 godzin w szkole, ktore mozna by poswiecic na o wiele bardziej przyjemne rzeczy. Dodawac mozna na liczmanach, a mozna na ziemniakach obieranych do obiadu - przy okazji. Zarowno przy dziecku z dysfunkcjami, jak i przy dziecku zdolnym zalety ED mogą znacząco przewyższać wady (i tu akurat pewne ograniczenie socjalizacji jest przydatne - ci, którzy od średniej odstają, mają w szkole prze...ane pod każdym względem, również społecznym).
                            Mnie ED fascynuje, ale jest nie do zrealizowania w moim układzie rodzinno-zawodowym.
                            I poza tym - szlag mnie trafia już przy asystowaniu przy odrabianiu pracy domowej, gdybym ponosiła wyłączną odpowiedzialność za całokształt edukacji mojego dziecka, to szlag by mnie trafił podwójny.
                            • moofka Re: edukacja domowa 07.05.11, 21:29
                              no ale tu jest miejsce na popis dla taty wlasnie wink
                              jesli dziecko przy normalnym zatwierdzonym programowo tlumaczeniu mnozenia nie zaczailo smile
                            • czarnaalineczka Re: edukacja domowa 07.05.11, 21:38

                              > ci, którzy od średniej odstają, mają w szkole prze...ane pod każdym względem
                              o toz to
                  • nangaparbat3 Re: edukacja domowa 07.05.11, 23:28
                    A wiesz, depresję u mojej córki zauwazyła szkolna pani psycholog, mimo że w mojej rodzinie jest całe grono osób (ze mną na czele) które bezwzglednie powinny były się zorientować - i zorientowałyby sie pewnie, gdyby chodziło o dziecko spoza rodziny.
                    Co nie znaczy, że szkoła nie powinna się zmienić - i zmienia się, ale zamiast upodabniac się do domu, upodabnia się do fabryki.
                • moofka Re: edukacja domowa 07.05.11, 20:48
                  Ja też chciałabym być autorytetem dla dzieci, ale dlatego, ze mój autorytet wybrały, a nie dlatego, że z żadnym innym nie mają szans się zetknąć, bo rodzice boją się konkurencji. i tego, ze dziecko może zrozumieć, ze nie są najmądrzejsi na świecie.

                  otoz
                  zgadzam sie z kazdym slowem
                  psychologicznie nawet wydaje mi sie to niezbyt dobre
                  rodzic nie jest i nie bedzie nauczycielem, trenerem czy terapeuta swojego dziecka
                  wchodzenie w taka role zawsze jest ze szkoda mam wrazenie
                  poza tym kwestia przygotowania
                  wspolczesna metodyka i pedagogika to wiedza ogromna nowoczesna i zlozona
                  swietnie sie ksztalci mlode kadry
                  nie sadze zeby rodzic - nawet erudyta - mial te metodyke tak opanowana jak szkola
                  przy calym moim powatpiewaniu co do kompetencji niektorych pedagogow wink
                • mama.rozy Re: edukacja domowa 07.05.11, 20:49
                  to jak Twoim zdaniem wygląda życie dziecka z ED?nie spotyka sie z panią ze sklepu/listonoszem/panią od jajek/panią od mleka/panią w kasie jak kupuje bilet na pociąg/kilkoma innymi paniami z innego sklepu/panią z kilku bibliotek/rodzicami innych dzieci,z którymi mają kontakt?
                  mówisz,że dziecko ma w szkole bardziej zróżnicowane towarzystwo?tak sobie puściłaś dziecko do wybranej przez niego szkoły?i samo wybiera sobie towarzystwo,z którym się bawiło?chyba raczej zapisałaś je do szkoły/przedszkola,które Ty wybrałaś?i jak -nie ograniczasz dziecka?moze chciałoby do tej,do której nie posłałaś?widzisz absurd tej teorii?jesteś rodzicem,o wielu sprawach Ty decydujesz.
                  zróżnicowane środowisko dzieci z ED to koleżanki i koledzy z ulicy,z zajęc,z rodziny,z kościoła.że chodzą,gdzie my?a nie mogę się znac z rodzicami tych dzieci?mam siedziec w domu i wysłąc dziecko na ulicę,w ramach uspołeczniania?nie moge wtedy siedziec i pic kawy z jego matką?moja najstarsza jeździ do swojej przyjaciółki,jej rówieśniczki.sama,bez nas.i jest tam sobie,ile dajemy rade,zaleznie od okoliczności.
                  a skąd wiesz,że starsze dzieci nie poznają nikogo innego?trzymałaś swoje nastolatki pod kluczem?dlaczego dziecko,które umie się uczyc samodzielnie(a na tym głównie opiera się ED),nie będzie potrafiło nawiązac znajomości z rówieśnikiem poznanym w kinie?na innych zajęciach?w pociągu?gdziekolwiek.
                  ja nie mówię o doświadczeniu nauczyciela/osoby uczącej.mówię o grupie dzieci,jaka spotyka się na zajęciach/tak średnio.nauczyciele znają dziesiątki dzieci,owszem.pobieżnie.
                  moja matka uczyła dzieci 1-3klas.myślisz,że któremukolwiek była w stanie poświecic tyle czasu,ile ja mogę swojemu dziecku?kiedy masz ponad 30 dzieci w klasie,do tego kilkoro z różnymi dysfunkcjami,dla których musisz prowadzic zajęcia inaczej,nie jesteś w stanie poswięcic im czasem nawet 5 min.
                  chyba,że mówimy w klasach,które mają kilkoro/kilkanaścioro dzieci.ale to luksus,nie realia.
                  mojej koleżanki córka chodzi do drugiej klasy.czyta od jakichś 3 lat.w szkole się tak nudzi,że rano wychodzi z płaczem.
                  oczywiście,że w domu dziecko nie rozmawia z dorosłym,jak z równym.ale poziom dyskusji tylko w pewnej mierze zależy od wieku mówcy,a dziecko głównie uczy się tego,że może mówic,że jest słuchane,że odpowiada na pytania.że podczas się nie krzyczy,nie przeklina,że zdanie ma początek i koniec.i akurat u mnie w rodzinie mamy wiele różnic zdań,akurat tak się dopasowaliśmy.i dzieci tez uczymy,że mogą wyrażac swoje zdanie.i tego,że rodzice nie wiedzą wszystkiego,ale że wszystkiego można się dowiedziec(no prawie wszystkiego).ale-że na pewno warto dociekac,szukac,poznawac.
                  co do robienia tego,co się lubi-chyba nie ma na świcie nikogo,kto lubiłby wszystko tak samo.to chyba tak oczywiste,że nie potrzeba komentowac.
                  i ten argument o wychylaniu-to chyba szkoła uczy siedzenia w ławce?czekania,az ktoś pozwoli mówic?robienia wszystkiego na komendę?równania w szeregu?
                  • mama.rozy Re: edukacja domowa 07.05.11, 20:55
                    piszemy wszystkie razemwink
                    dzięki za linki,znam
                    moja szkoła akurat była wspaniała,chciałabym,żeby moje dziecko mogło do takiej chodzic.to,co mam w pobliżu-mam nadzieję-kiedyś zamknąwink
                    co do kompetencji-z mojego doświadczenia z rodzinami ED,ci,którzy nie czują się na siłach,po prostu tego nie robią.ewentualnie robią z dziecmi jakieś swoje rzeczy,a dziecko w szkole odbębnia program.nikt nikogo do niczego nie zmusza.
                    • ammazuko_powrot Re: edukacja domowa 07.05.11, 23:17
                      Fajnie się czyta wypowiedzi osób, które myślą ,że mają wiedzę na temat ED wink
                      Często piszecie o tym, że rodzic jest terapeutą, nauczycielem, wystawia oceny itd..

                      Pewnie nie macie pojęcia o tym, że aby nauczać dziecko w domu trzeba "zaliczyć" poradnie pedagogiczno-psychologiczną.
                      W naszym wypadku rozmowa z psychologiem trwała grubo ponad godzinę a z pedagogiem trochę mniej.
                      Rozmowa była tylko z dzieckiem, my jako rodzice o efektach dowiedzieliśmy się później.
                      To nie jest tak, że mam kaprys i po prostu nie wysyłam dziecka do szkoły.
                      Dyrekcja szkoły też musi wyrazić zgodę na ED.
                      Jak uczeń nie zaliczy egzaminów nie ma szans na dalszą edukację w domu.
                      A egzaminy zdaje w szkole do której jest zapisany.
                      W naszym wypadku jest to podstawówka, do której po prostu należmy wg rejonizacji.
                      Trzeba też zrealizować program, który jest omawiany w szkole...

                      Śmieszne są przykłady ludzi, którzy byli uczeni w domu w okresie około wojennym smile
                      Teraz mamy jednak trochę inne czasy...

                      I wbrew pozorom dzieci z ED mają więcej kontaktu z ludźmi spoza rodziny niż ci, którzy chodzą do szkoły.
                      • mama.rozy Re: edukacja domowa 08.05.11, 08:50
                        Amelia-zupełnie inaczej rozmawia się z ludźmi,którzy nie postrzegają ED w kategorii dewiacjiwink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka