Dodaj do ulubionych

Do mam, które prowadzą samochód...

06.05.11, 10:41
Hej dziewczyny,
Szukam porady i chyba wsparcia. Mam prawo jazdy juz 10 lat, jednak nigdy nie jezdziłam sama, były to jazdy sporadyczne, a od dwoch lat od momentu zajścia w ciąże juz w ogóle.
Jednak przy dwójce dzieci bardzo bym chciała prowadzić samochód.
Tak więc od dwóch miesięcy zaczęłam jeżdzić, wzięłam 10h jazd z instruktorem, jeżdzę z mężem. Idzie mi tak sobie, mam problemy ze zmiana pasa, a przede wszystkim czuję się zagubiona na ulicy, jestem niezdycodowana.Nie jezdze szybko, jestem ostrożna, staram sie bardzo uważć. Jednak myslę ze blędem było jezdzenie z mężem, ktory praktycznie zniechęcił mnie do samochodu ciągłą krytyką. Jego zdaniem jezdzic nie umiem, i w ogóle nie nadaję sie na kierowcę.Straciłam kompletnie wiarę w siebie ale z drugiej strony nie chce sie poddac. Teraz mąż wyjechał, myślę zeby wziąść jeszcze jazdy dodatkowe, przełamac sie i zaczac jezdzic sama. Ale z drugiej strony boję się ze nie mam do tego predyspozycji. Jestem załamana,.Nie wiem czy dac sobie spokoj zupełnie, czy sie nie poddawac i brac kolejne jazdy.Poradżcie,Najbardziej zalezy mi na radach osób juz doswiadczonych w jezdzie.
Obserwuj wątek
    • drinkit Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 10:47
      Weź dodatkowe jazdy, absolutnie zrezygnuj z jeżdżenia pod okiem męża (jeżdżenie z doświadczonym kierowcą, kiedy nie jest się zdecydowanym, irytuje obie strony i deprymuje Ciebie) i - zabrzmi to banalnie, ale ćwicz w sobie zdecydowanie. W trakcie jazdy musisz podejmować szybkie i dobre decyzje, nie bać się, a wszystko przy zachowaniu maksimum ostrożności i rozwagi.
      Próby krytyki ze strony męża ucinaj szybko.
    • aannaa6 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 10:48
      Moim zdaniem najlepiej jest samej wsiąść do samochodu i zacząć jeździć. Najpierw trasy mało uczęszczane, które znasz. I absolutnie nie przejmuj się jak ktoś trąbi bo np za wolno jedziesz albo zgaśnie Ci samochód. Jak będziesz miała świadomość że jesteś zdana sama na siebie, będziesz bardziej zmobilizowana i jestem pewna że "zaskoczysz".
    • mruwa9 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 10:53
      Trudno cos doradzic. Z jednej strony praktyka czyni mistrza, z drugiej- ta praktyka moze byc bardzo droga, zarowno finansowo, jak i zdrowotnie, zwlaszcza, gdy sie jezdzi z dziecmi. Z trzeciej strony, nie kazdy nadaje sie na kierowce, a z czwartej strony nabranie pewnosci siebie jest niezbedne., ale jednoczesnie z zachowaniem pokory wobec praw fizyki i wlasnej niedoskonalosci. Zbyt wolna i ostrozna jazda nie jest wcale bezpieczniejsza od szybkiej, bo prowokuje innych kierowcow do agresji (polskie realia..) i niebezpiecznych zachowan (wyprzedzanie na trzeciego, na przejsciach dla pieszych, na zakretach itd itp). Przydalby ci sie po prostu naprawde dobry instruktor, ktory nauczy cie jezdzic. I to nie musi byc instruktor szkoly jazdy, moze byc naprawde dobry, doswiadczony (ale nie przemadrzaly, przeswiadczony o wlasnej nieomylnosci ) kierowca, ktory nauczy cie wlasciwych nawykow i umiejetnosci przewidywania sytuacji.
      • moofka Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 10:55
        wolna jazda prowokuje do niebezpiecznych zachowac?
        ktos jest glupi to sie zachowuje
        ja jezdze przepisowo
        jets 60 jade 60
        jets 40 jade 40
        i szczerze w nosie mam, ze ktos z tylu przy takim ograniczeniu pocisnal by 100
        to jego problem
        nie moj
        za to jezdzac lat 6 nigdy nie zaplacilam mandatu
        • mruwa9 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:25
          mowie o sytuacji, gdy ktos jedzie 30-40 przy ograniczeniu do 70, przy redukcji do dwojki przed kazdym zakretem (nawet takim, ktory da sie bezpiecznie pokonac na czworce), bo tak uczono na kursie, w sytuacji, nie tak rzadkiej, gdy ktos (zwykle kobieta) , majac w planie skret w lewo za 5 kilometrow, profilaktycznie zajmuje szybki, lewy pas kilka kilometrow wczesniej, bo a nuz mu (jej) sie nie uda zmienic pasa pozniej i telepie sie szybkim pasem w zolwim tempie, powodujac nie tylko irytacje innych uzytkownikow ruchu, ale stwarzajac bezposrednie bezpieczenstwo, gdy ktos z tylu wjedzie w kufer. Takich przykladow mozna by mnozyc. Nie jestem uprzedzona, mam dobra pamiec i pamietam, jakie byly moje poczatki, jak kazdego, cudow nie ma, nikt nie urodzil sie madry. Ale tu gra toczy sie o wysoka stawke, o bezpieczenstwo wlasne i innych, pal licho troche pogietej czy porysowanej blachy, a poczatkujacy kierowca, szczesliwy z faktu, ze jedzie, zwykle nie zauwaza, ze oprocz niego sa jeszcze jacys inni uzytkownicy ruchu. I dlatego uwazam, ze warto miec mentora, kogos, kto jest naprawde dobrym kierowca , kto potrafi nauczyc jezdzic, naprawde nauczy.Jazda zupelnie samemu niekoniecznie musi sprawic, ze czlowiek nabierze doswiadczenia, czasem po prostu utrwali swoje bledy.
          • mruwa9 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:30
            mruwa9 napisała:

            > stwarzajac bezposrednie bezp
            > ieczenstwo, gdy ktos z tylu wjedzie w kufer.

            Stwarzajac bezposrednie zagrozenie bezpieczenstwa, oczywiscie.
    • moofka Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 10:53
      co to znaczy nie masz predyspozycji?
      predyspozycje to trzeba miec zeby byc speiwaczka operowa
      a nie kierowca
      wystarczy odrobina wyobrazni i znajomosc przepisow
      a to tylko maszyna
      zrobi co jej kazesz
      jak cie chlop stresuje to po prostu z nim nie wsiadaj
      wiecej wiary w siebie i odwagi
      • olakociak Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:16
        Haha "to tylko maszyna, zrobi co jej każesz" pięknesmile dziś na jazdach będę to sobie powtarzaćsmile supersmile
        • baltycki Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:30
          olakociak napisała:

          > Haha "to tylko maszyna, zrobi co jej każesz" pięknesmile
          > dziś na jazdach będę to sobie powtarzaćsmile supersmile
          Tak za bardzo, to Ty nie ufaj maszynie, nawet jak najpiekniej poprosisz, sama nie zahamuje przed przejsciemsmile

      • gryzelda71 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 12:58

        > co to znaczy nie masz predyspozycji?
        > predyspozycje to trzeba miec zeby byc speiwaczka operowa
        > a nie kierowca

        Dzięki takiemu myśleniu na ulicach dzieje się to co się dzieje.
        Nawet,żeby prowadzić auto trzeba mieć predyspozycje.
        • thegimel Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 13:19
          Oczywiście, że trzeba mieć predyspozycje, ale jak na razie większość wypadków powodują ci, którzy są przekonani, że mają i predyspozycje, i umiejętności, i 7 żyć do tego, czyli młodzi faceci.
          • gryzelda71 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 15:17
            Ogólnie chyba większość wypadków powodują panowie.
          • mama303 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 21:57
            Prowadzić samochód to naprawde nie jest wielka sztuka, raczej doświadczenie. Ogromna większośc ludzi jest w stanie tę sztukę opanować. Kwestia wprawy.
        • chicarica Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 18:56
          Do sportowego prowadzenia auta może i tak. Do tego, żeby nie powodując zagrożenia i irytacji pozostałych użytkowników drogi przejechać z punktu A do punktu B nie. Z wyjątkiem 1% osób, które nie mają żadnej sprawności psychomotorycznej, i - powiedzmy - jakichś 5% wariatów którzy pozabijaliby się nawet na wrotkach, przeciętna osoba jak najbardziej posiada wszystkie wymagane cechy do prowadzenia samochodu. To nie jest odrzutowiec naddźwiękowy, to tylko samochód. Co oczywiście nie oznacza pogardy dla praw fizyki.
      • nanuk24 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 07.05.11, 03:00
        > a to tylko maszyna
        > zrobi co jej kazesz

        To samo powiedzaial mi 10 lat temu moja instruktorka jazdyi tymi slowami mnie tak podbudowala, ze do dzisiaj jezdze samochodemsmile
    • lenka30a Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 10:53
      ja bym się nie poddawała, mi własnie mąż bardzo pomógł, dzięki niemu odważyłam się jeździć po mieście i nadal jeżdżę
      próbuj dalejsmile
    • bri Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 10:56
      Nikt nie ma do tego predyspozycji. Jeśli ktoś się nie boi przyzwyczajając się do jazdy samochodem to tylko dlatego, że jest za głupi, żeby się bać. Nie daj się chłopu zglanować, jak najbardziej jesteś w stanie nauczyć się prowadzić.

      Ja na początku też bardzo się bałam, wychodziłam z samochodu cała mokra. Pomógł mi kolega, który oświecił mnie informacją, że inni kierowcy wcale nie chcą się ze mną zderzyć i też będą tego unikać, nawet jeśli ja będę robić jakieś błędy. Początki były trudne, ale jeżdżę już od kilkunastu lat i do tej pory sama żyję i nikogo nie zabiłam.
      • aniorek Re: Do mam, które prowadzą samochód... 07.05.11, 00:35
        bri napisała:

        > Nikt nie ma do tego predyspozycji. Jeśli ktoś się nie boi przyzwyczajając się d
        > o jazdy samochodem to tylko dlatego, że jest za głupi, żeby się bać.

        Dlaczego obrazasz innych, tylko dlatego, ze sama robilas w gacie, siedzac za kolkiem? Wiele osob ma predyspozycje do szybkiej nauki jazdy (podzielnosc uwagi, koncentracja, odpornosc na stres, szybkie podejmowanie decyzji - to nie sa jakies nieludzkie cechy). Wiem, ze trudno w to uwierzyc, jesli sama takich predyspozycji nie masz, ale ludzie sa ROZNI.

        Ja sie nigdy nie balam. Owszem, na poczatku nauki brakowalo mi pewnosci siebie, ale to nie mialo ze strachem nic wspolnego. Za glupia sie nie uwazam, ale pieknie dziekuje za jakze wnikliwa psychoanalize z twojej strony.
    • agata_abbott Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 10:57
      Zauważyłam, że kierowcy dzielą się na dwa rodzaje - na takich, którzy od razu po zdaniu egzaminu jeżdżą super i na takich, którzy czują się bardzo niepewnie.
      Ja należałam do tej drugiej kategoriismile Pierwszy błąd, jaki popełniłam, to jazda (jeszcze przed egzaminem) z moją Mamą - wprowadzała potworną atmosferę nerwowości, ciągle widziałam, jak łapie się fotela i próbuje na mnie nie krzyczeć. Nigdy więcej jako kierowca nie wsiadłam z nią do samochodu, no może z wyjątkiem kilku razy, kiedy to była znieczulona alkoholem i dużo bardziej wyluzowana.
      Po otrzymaniu prawka długo bałam się pojechać do miasta (mieszkaliśmy na wsi). Na szczęście dostęp do samochodu mimo wszystko nie był mi przez Mamę ograniczany, a bardzo często trzeba było pojechać z moim (młodszym) Bratem na trening - do innej wioski, ok. 20 km w jedną stronę. Zrobiłam takich kursów dużo, jechało się mało uczęszczanymi drogami przez wioski - świetne miejsce na treningi. No i brat był dużo bardziej wyluzowany, z nim w samochodzie było mi dużo raźniej, nie jeździłam też bez celu, musiałam po niego pojechać, więc musiałam się do jeżdżenia zmusić.
      Później zaczęłam wjeżdżać do miast, od kilku ładnych lat mieszkam w Warszawie i tutaj też jeżdżę po mieście.
      Moja rada - zacząć. Jeśli chcesz - weź dodatkowe jazdy, nie zaszkodzi. Ale musisz przełamać się do samodzielnej jazdy, 10h z instruktorem Cię tego nie nauczy. On da wskazówki, ale cały czas będziesz na nim polegać. Nie wiem gdzie mieszkasz, czy w mieście czy na wsi, ale zacznij małymi kroczkami. Opanuj jakieś stałe trasy - np. tylko do sklepu i spowrotem. Później kolejne. Trenuj najpierw na jakichś mniej uczęszczanych drogach, później zwiększaj sobie stopień trudności. Nie wsiadaj do samochodu z kimś, kto uważa, że dobrze jeździ - np. mężem. Będą Cię denerwowali, będziesz nerwowa. Idealny byłby ktoś, kto nie ma prawa jazdy, jeśli już potrzebujesz otuchy (taki mój "młodszy brat") - ale niektóre emamy pewnie skrytykują mnie jeśli napiszę, żebyś jeździła z dzieckiemsmile W każdym razie - musisz nauczyć się sama. Kierowca nie może być zależny od pasażera - jeśli na drodze dzieje się coś, co wymaga nagłej reakcji, musisz sama szybko podjąć decyzję, czekanie na wskazówki może grozić nieszczęściem.
      I nigdy nie dawaj się sprowokować na drodze. Jeśli ktoś na Ciebie trąbnie, żebyś szybciej wyjechała z podporządkowanej - olej to. Niech sobie trąbi, jak ma taką fantazjęsmile
      I nie daj sobie wmówić, że nie masz predyspozycji. Z czasem zaczniesz zauważać więcej na drodze, będziesz bardziej spokojna, zaczniesz przewidywać pewne zachowania innych kierowców i się do nich dostosowywać. Kwestia treningusmile
      • laaisa re: 06.05.11, 11:04
        no no ciekawa jestem jak byście zareagowały jakby tak przed Wami jechała taka pani co to dopiero się uczy jeździć i ćwiczyć pewność. Źle zmienia pasy, dusi auto, zwalnia, przyśpiesza, wlecze się , robi nieprzewidziane ruchy, nie potrafi ruszyć na światłach. Autem bez L na dachu powinni jeździć tylko tacy, którzy potrafią, jeśli nie- nauka.
        • aannaa6 Re: re: 06.05.11, 11:09
          Jak ktoś tak jeździ to niby skąd ma prawo jazdy?!
        • agata_abbott Re: re: 06.05.11, 11:16
          A czy Autorka pisała, że nie umie ruszać spod świateł? Jeździ niepewnie i tyle. Gdzieś tej pewności musi nabrać.
          • laaisa Re: re: 06.05.11, 11:19
            rzeczywiście musi uczyć się na dwupasmówkach? Uważasz, że jeśli nie potrafi zmienić pasa to wszystko jest ok? Albo się wciśnie, albo zakorkuje swój pas. Oby na żadnym z ww nie było Ciebie.
            • agata_abbott Re: re: 06.05.11, 11:20
              A gdzieś Ty w moim poście wyczytała, że ma się uczyć na dwupasmówkach?? smile
              • laaisa Re: re: 06.05.11, 11:21
                nie, no niektórzy pas zmieniają na jedno...
                • agata_abbott Re: re: 06.05.11, 11:25
                  ??
                  • laaisa Re: re: 06.05.11, 11:26
                    masz w ogóle prawo jazdy?
                    • agata_abbott Re: re: 06.05.11, 11:26
                      Tak, mam. Ale jaki to ma związek z moim postem i Twoimi (nielogicznymi) komentarzami do niego?
                      • laaisa Re: re: 06.05.11, 11:36
                        a taki, że nie potrafisz połączyć ( logika?) zmiany pasów z jezdnią dwupasmową.
                        • agata_abbott Re: re: 06.05.11, 12:09
                          A Ty najwyraźniej nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, bo radziłam Autorce, żeby ćwiczyła najpierw poza miastem, na mało uczęszczanych drogach. Co oznacza, że jak wjedzie do miasta i na dwupasmówki, to już będzie czuć się pewniej.
                          Nie ma sensu ćwiczyć w korku, bo w korku raczej się nie jeździ tylko stoi.
        • chicarica Re: re: 06.05.11, 18:57
          Ee....... parę razy się zdarzyło, i co? I nic, mam odpowiednią dozę tolerancji dla tych, którzy dopiero się uczą. Pojechałam kawałek za taką osobą, przy najbliższej rozsądnej okazji wyprzedziłam. Świat się nie zawalił od tego, że kawałek pojechałam sobie za kimś kto się uczy, naprawdę.
        • malila Re: re: 06.05.11, 20:33
          laaisa napisała:

          > no no ciekawa jestem jak byście zareagowały jakby tak przed Wami jechała taka p
          > ani co to dopiero się uczy jeździć i ćwiczyć pewność.

          Tak samo, jak do tej pory. Kogoś, kto się uczy pewności siebie na drodze, widać z daleka. Trzyma się po prostu odpowiednią odległość, wzmaga nieco czujność (biorąc pod uwagę możliwe hocki-klocki) i w odpowiednim czasie wyprzedza, co nie jest wielkim wyczynem dla średnio jeżdżącego kierowcy.. Problemem nie jest także kierowca ustawiąjący się na lewym pasie 5 km wcześniej. Zjeżdżam wtedy na środkowy i wyprzedzam z prawej. Osobiście nie rozumiem tych nerwowych reakcji na wolniej i ostrożniej jeżdżących osobników. Jeszcze gdyby to rzeczywiście wymagało wykonywania jakichś akrobatycznych sztuczek. Ale to są przecież drobiazgi nie warte uwagi. Szczególnie jeśli się jeździ drogami, gdzie cały czas trzeba zmieniać pasy i uważać na tych zbyt pewnych siebie. Jeśli jednak te manewry są dla kogoś zbyt trudne, to znaczy, że jego umiejętności nie odbiegają specjalnie od umiejętności tego, który się uczy.

    • joanna_poz Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:01
      ja też tak twierdziłam.
      ale jakoś jeżdzę od 6 lat codziennie.
      trzeba się przemoc i zacząć jeździć samemu, bez mądrzącego się towarzysza - super kierowcysmile (też tak miałam)
      najpierw "opracować" sobie stałe trasy. potem będzie już coraz lepiej.

      z dzieckiem odwazyłam się jechać dopiero po pol roku jeżdzenia.

      mistrzem kierownicy nie jestem, ale jeżdzę bezpiecznie, bez wypadkow i mandatow.
      i w ramach redukcji stresu każdy z moich kolejnych 4 samochodów miał automatyczną skrzynię biegów, ktorej pozostane już wierna do końca życiasmile
    • mor_lena Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:04
      Jeździć samej, bez męża/mamy i innych życzliwychwink
      Z każdej nowej sytuacji na drodze wyciągać wnioski.
      Z czasem nabierzesz pewności.
      • becik-pl Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:33
        Jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć. Im więcej, tym szybciej dojdziesz do wprawy. I to normalne, że się boisz, ale z czasem przestaniesz. A męża głupkowate uwagi olewaj. Udowodnij mu, że potrafisz. Pewnego dnia z satysfakcją zauważysz, że czujesz się pewnie za kółkiem. I trenuj, głowa do góry, nauczysz się. Kwestia wprawy.
    • platki_sniadaniowe Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:05
      Dzięki dziewczyny za odzew.
      Ogólnie aż tak żle nie jest tzn.przez ostatnie dwa miesiące jechałam samo pare razy i dałam sobie radę, jeżdzę tak 60-70 km na godzinę, oczywiście tam gdzie mogę. Moim największym problemem jest niezdecydowanie, zmiana pasa.No i mowię o sytuacji w duzym ruchu, kiedy mam zmienic pas a obok sznurek samochodow.
      Ogołnie jeżdzę 2 mce, nikt na mnie póki co nie trabiłsmile, ale mam momenty załamania.Niektórzy wyjedza oare godzin i jest ok, a mi idzie tak opornie.
      • platki_sniadaniowe Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:09
        Samochód mam opanowany , biegi, sprzęgło, światła.Pasów nie zmieniam raptownie, po prostu jak nie mam pewności to nie zmieniam sad.
        • lila1974 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:21
          Po pierwsze - jak dobrze znasz miasto po którym jeździsz?

          Jak masz przejechac z miejsca A do miejsca B, to sobie w głowie ułóż trasę - poczujesz się pewniej, bo wiesz którędy pojedziesz.

          Na samochody na innym pasie patrz nie tylko poprzez lusterka ale tez przez tylną boczną szybę, bo mozesz mieć inne auto w tzw. martwym polu (czyli nie osiągalnym dla zadnego lusterka).

          Kierunkowskaz najpierw, potem manewr a w ostateczności hamulec - niech ci z tyłu wiedzą, że bedziesz kombinowac smile
        • nangaparbat3 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:27
          Nie przejmuj się i nie słuchaj głupot osób, które uważaja, że dzieckiem już w kolebce prowadziły jak Hołowczyc.
      • nangaparbat3 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:17
        Żeby jeździc trzeba jeździć - i bezwzględnie bez męża u boku. Ja sama wpadłam na genialny pomysł, że się do tego nie nadaję, i prawo jazdy zrobiłam bardzo późno.
        Na początku jeździłam tylko do pracy, codziennie tą samą drogą, bardzo dobry sposób żeby spokojnie przećwiczyć. Potem jak miałam gdzieś dojechać, zwłaszcza być punktualnie, "przerabiałam trasę" w nocy lub bardzo wcześnie rano.
        No i jeżdże, już prawie 10 lat, dużo i z przyjemnością, czego i Tobie z całego serca życzę smile
      • leserka0 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 07.05.11, 06:32
        Jak do tej pory nikt na Ciebie nie zatrąbił, to nie może być tak źle smile.
    • solaris31 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:05
      tak.. ja tez jeździłam z tatusiem wink i mimo, że zawsze dobrze mi szło, nauczyłam się jeździć dopiero jak zaczęłam jeździć sama.

      i to Ci polecam - wsiądź do samochodu sama, jedź na mniej uczęszczane ulice i tam sie ucz. na własne konto i własny rachunek.

      ale jest jeszcze jedna sprawa - i nie zgadzam się z twierdzeniem, że każdy może jeździć dobrze, o ile sie wyszkoli, i że nie sa potrzebne predyspozyje. owszem, są one bardzo potrzebne, nie każdy powinien siadać za kierownicę, nie każdy może być kierowcą.
      • platki_sniadaniowe Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:12
        wg instruktora jeżdziłam dobrze, płynnie .Niestety mój mąż spowodował ,ze kompletnie straciłam wiare w siebie, jest kierowca bardzo dobrym i ja tez miałam tak jeżdzic.Parkowanie pod marketem oczywiście jak najbliżej drzwi,i oczywiście na raz. Masakra.To był moj bład, teraz nie mam wiary w siebie i mysle zeby to rzucić.
        • solaris31 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:22
          no i dlatego powinnaś jeździć sama wink

          mój mąż robil prawko po mnie, i popełniłam ten sam błąd - jeździłam z nim - to była masakra i dla mnie, i dla niego. w końcu odpuściłam i zaczął jeździć sam - i dopiero wtedy się nauczył pewności wink

          nie daj się!!!
        • lila1974 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:24
          Najgorszy nauczyciel to własny mąż (nie znam wyjątków) smile
          Mój dostawał zawału za każdym razem, jak brałam samochód ... ostatnio jakby zmiękł tongue_out

          mam świadomość, że błedy popełniam, ale się tym nie zrażam - nie robię jakichś piramidalnych bzdur, a że nie jeźdżę tak płynnie jak on ... ja mam prawko 1,5 roku a on naście lat smile
        • baltycki Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:41
          platki_sniadaniowe napisała:

          > nie mam wiary w siebie i mysle zeby to rzucić.
          Przeciez Ty potrafisz jezdzic.
          Prawa jazdy nie wydaja chyba "na piekne oczy"..

          Jesli dodatkowe jazdy, to Twoim samochodem..

          • el_jot Baltycki, ostatnio jesteś jak balsam 06.05.11, 17:33
            na poszarpane nerwy ematek. Czy coś ci się stało?
            • nanuk24 Re: Baltycki, ostatnio jesteś jak balsam 07.05.11, 04:21
              zakochal siewink
    • asia.asz Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:09
      u mnie bylo podobnie, tzn mialam prawko ale nie jezdzilam
      przelamalam sie jak maz mial wyjechac a ja zostac sama z dzieckiem
      zaczelam cwiczyc w niedziele rano (najmniejszy ruch u nas) na trasie dom-zlobek, dom-sklep w ktorym robimy zakupy, pierwszy dzien po wyjezdzie meza i moj pierwszy raz za kierownica wspominam ciezko, tzn bylam bardzo zdenerwowana ale dalam rade, najgorsze dla mnie bylo ruszanie pod gorke, teren u nas taki ze wszedzie one sa i jakakolwiek bym droge nie wybrala nigdy nie byla prosta
      teraz jezdze jak musze (maz jest) ale juz sie duzo mniej boje, sklamie jesli powiem ze sie wogole nie boje, ale po miasteczku jezdze dobrze, nawet z dwojka dzieci
      ja wogole nie dopuszczalam mysli ze sie nie nadaje, zalozylam ze jest to kewstia nabrania wprawy i nadal tak mysle
    • lilly_about Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:11
      Musisz jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć. Jeśli boisz się na razie po mieście, to wyjedź na początek gdzieś za miasto. I pokaż mężowi na co cię stać.
    • niezwykladziewczyna Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:23
      Po pierwsze powiedziałabym mężowi żeby swoją krytykę podczas jazdy wsadził sobie w buty lub nie jeździłabym z nim wcale do czasu kiedy poczułabym się pewniej za kierownicą.
      Po drugie wziełabym następne godziny z instruktorem.
      Po trzecie zaczełabym jazdę późnym wieczorem na trasach które będą przez ciebie najczęściej uczęszane.
      Po czwarte nie poddawaj się, z każdą wyjeżdżoną godziną będziesz coraz pewniejsza.
    • antekcwaniak Kolejna żona swojego męża !!! 06.05.11, 11:30
      Nie jeździłam 10 lat bo mąż jeździł...
      Kolejna żałosna żona swojego męża.
      • laaisa Re: 06.05.11, 11:37
        albo, co najwyżej, trzymałam kierownicę jak mąż jechał pijany....
        • roksanaa22 Re: 06.05.11, 11:47
          Rozumiem niepewność początkującego kierowcy choć mnie nie dotknęła.
          Ale...do cholery jak można nie umieć ruszyć pod górkę lub odpowiednio dobierać biegów?
          To JAK takie osoby zdały egzamin?
          I nie zgodzę się z twierdzeniem,że każdy ma predyspozycje do jeżdżenia samochodem.Nie,nie każdy.
          • asia.asz Re: 06.05.11, 11:58
            ja akurat mialam pod gorke na egzaminie i bylo oki
            potem nie jezdzilam ze 4 lata i jak zaczelam jezdzic pojawil sie problem gorki
            generlanie nie chodzi o to ze cos sie nie umei zrobic ale strach ze sie stoczysz na samochod za soba a samochod za toba potrafi podjechac o kilka cm, ze trzeba na szybko bo przepuszczasz samochody z przeciwka a za toba kolejka juz czeka (mialam taki skret w lewo pod gorke przy zlobku), czasem trabiac bo stoisz o kilka sekund za dlugowink
      • platki_sniadaniowe Re: Kolejna żona swojego męża !!! 06.05.11, 11:41
        nie jezdziłam bo prawko zrobiłam jak miałam 18 lat i nie miałam samochodu, potem wyszłam z wparawy, zapamniałam.
        • antekcwaniak Ale w międzyczasie auto w domu było... 06.05.11, 11:47
          ...i szanowny małżonek d..ę małżonki woził.
          Znam taką jedną. Na pytanie dlaczego nie jeździsz autem, ta odpowiada cyt."damy są wożone" wink
          • platki_sniadaniowe Re: Ale w międzyczasie auto w domu było... 06.05.11, 12:15
            Ano woził, ale teraz chciałoby sie samemusmile
      • kanga_roo Re: Kolejna żona swojego męża !!! 06.05.11, 12:05
        mnie zniechęciła mamusia - powiedziała, że mogę jeździć, ale z nią. i mówiła mi, co mam robić big_grin
        ponad pięć lat nie wsiadłam za kierownicę.

        chłopak, obecny mąż, raczej zachęcał niż przeszkadzał, od początku nauczył mnie, że pasażer się nie odzywa, więc i ja, kiedy prowadzę, potrafię w prostych, żołnierskich słowach powiedzieć mu, żeby zamilkł.

        lubię jeździć, najbardziej sama, może być i z dziećmi, ale wtedy ostrożniej jednak. idealnym rozwiązaniem są dwa samochody, mąż i żona nie wchodzą sobie w paradę, a czasem można fajnie się pościgać (kto szybciej dojedzie do domu, na przykład - w ruchu miejskim nie liczy się szybkość, a pomysłowość w wyborze trasy i refleks).

        spokojnie, kiedy często prowadzisz, nadchodzi taki moment, że jest to czyność tak oczywista i nie wymagająca wysiłku, jak obsługa pralki.

        no i najważniejsze - samochód to wolność big_grin
    • karambol45 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 11:42
      a może spróbuj np. w niedzielę rano gdy ruch jest minimalny , nabierzesz pewności i będzie lepiej,
      sama z doświadczenia wiem że aby dobrze jeździć trzeba po prostu jeździć,
      nie bój się !
      nie Ty pierwsza zaczynasz
      a z mężem daj se spokój ja też tak miałam aż któregoś razu w szczerym polu powiedziałam wysiadaj koleś! i przeszło mu
      więc głowa do góry
      powodzenia!
    • pomarola Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 12:08
      Skoro masz prawo jazdy, to jeździj sama, po co wywalać kasę na instruktora, co on Ci pomoże ? Powie: "teraz niech pani zmieni pas" ? To do niczego nie prowadzi, ja rozumiem jak ktoś zaczyna naukę jazdy od zera, ale tak - lepiej samemu dojść do własnej wprawy i pewności siebie na drodze.
      A już jeżdżenie z mężem to kompletna porażka, ja jeżdżę od 25 lat i nawet teraz zdarza się, że mąż jadąc jako pasażer zrobi mi jakąś kąśliwą uwagę - oni tak mają smile
      Natomiast zgadzam się z tym, że nie każdy ma predyspozycje do jazdy samochodem, ale takie ewidentne przypadki zdarzają się raczej rzadko. Ja np. mam kolegę, który mimo wielokrotnych prób nie był w stanie zsynchronizować czynności wykonywanych rękami i nogami smile Tzn. jak kierował, to zapominał wciskać gaz, hamulec czy sprzęgło, a jak się skupiał na nogach, to puszczał kierownicę i przestawał patrzeć przed siebie (no bo musiał patrzeć na nogi smile))
    • platki_sniadaniowe Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 12:17
      Dziewczyny , napiszcie mi kiedy nabraliście pewności za kierownicą? Może niepotrzebnie się lamię po 2 m-ach. a jazdy dodatkowe wezmę na pewno, zeby mieć ten komfort i jeżdzić bez dzieci.
      • agata_abbott Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 12:29
        Myślę, że trzeba przejechać minimum kilkaset km, żeby czuć się w miarę pewnie. A to ciągle nie oznacza, że jesteś dobrym, doświadczonym kierowcąsmile
        • default Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 13:18
          agata_abbott napisała:

          > Myślę, że trzeba przejechać minimum kilkaset km

          Kilkaset ?? To przecież tyle co nic. Przy normalnym stałym użytkowaniu auta (do pracy, na zakupy) to ok. tydzień. Mało raczej na nabranie pewności smile
          • falka32 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 15:38
            Ja myślę, że to nie liczba kilometrów ma znaczenie. Ja miałam od 10 lat prawko, jeżdziłam bardzo rzadko a jak wsiadałam po 3 letniej przerwie do auta, to musiałam się uczyć od początku. Uważałam, że nie umiem jeździć - też załatwili mnie w ten sposób pasażerowie typu mąż, narzeczony. Pewności siebie nabrałam, kiedy pierwszy raz jechałam sama bez męża (też mi mądra koleżanka doradziła to samo, na swoich doświadczeniach) i wpakowałam się w koszmarną sytuację - awarię drogową, megakorek na 2 godziny, z którego musiałam się ratować objazdami po dziwnych uliczkach i całą pomysłowością, żeby zorganizować (bez telefonu komórkowego) odebranie dziecka z przedszkola, bo ja bym nie zdążyła. Było ciemno i lał deszcz, kierowcy naokoło wariowali i łamali wszystkie przepisy, do tego, a samochód mi gasł co chwila z nieznanego powodu (potem się okazało, że antynapad był jakoś sprzeżony z 3 biegiem wycieraczek big_grin). I tak wyglądała moja pierwsza po 10 latach samodzielna jazda autem. Mało nie osiwiałam, nie miał mnie kto uratować stamtąd, po prostu musiałam sobie dać radę. Przejechałam przez 2 godziny jakies 7 kilometrów, złamałam w tym czasie kilka przepisów, wpakowałam się w różne sytuacje typu wjazd z zakorkowaną jednokierunkową pod prąd, poznałam ulice, których nie znałam i wysiadłam po tych 7 km z auta jako osoba, która już nie bała się jeżdzić. Czyli taki jakby chrzest bojowy na głębokiej wodzie. Gdyby wtedy był ze mną mąż, to byśmy się przesiedli, on by prowadził a ja dalej bym się bała jeździć.
      • hitipiti Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 12:40
        Jeżdżę od 10 lat. Trochę tras zrobiłam, jeździłam różnymi samochodami. Małe, duże, kombi sportowe i przysłowiowe klekoty, nie tylko po Polsce. Pomimo doświadczenia, jeżdżenie samej z dzieckiem to dla mnie koszmar, tak mnie młode rozprasza. 2 miesiące to nie wiele. Jeździj sama, zacznij w porach w których jest prawdopodobieństwo małego ruchu. Wypracuj sobie własne trasy, gdy nabierzesz wprawy dopiero zabieraj pasażerów. Nie poddawaj się samochodowa samodzielność bardzo podnosi komfort życia.
      • kanga_roo Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 13:09
        ale czego nie potrafisz, że chcesz koniecznie brać jazdy dodatkowe? przecież jeśli Twoim problemem jest brak pewności siebie, to nie nabierzesz jej, kiedy będzie Cię ktoś pilnował.
        dla mnie jedyna rada to jeździć samemu. i nie zastanawiać się, kiedy osiągniesz ten magiczny stan biegłości, tylko uznać, że skoro dojeżdżasz z punktu A do punktu B to osiągasz cel i wystarczy.
        co do zmiany pasów, wyprzedzania itp, to przestań się spinać, ja jeżdżę od lat codziennie, a bywają dni, kiedy nie chce mi się wysilać, i sobie człapię za jakąś ciężarówką czy inną przyczepką.
        ps. funduj sobie jazdy dla przyjemności: wieczorem, przy ładnej pogodzie, z ulubiona muzyką i najlepiej do centrum handlowego na drugim końcu miasta. nabierzesz pewności w trymiga!
      • ruda_henryka Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 13:24
        rok temu byłam dokładnie w takiej samej sytuacji jak ty. Kupiliśmy drugie auto, bo mąż miał już dość wożenia mnie wszędzie a moje prawko jazdy leżało na półce zakurzone.
        Najpierw jeździłam z instruktorem, potem trochę z mężem. ale najlepszym sposobem to było wynajęcie koleżanki, która już dobrze jeździła autem i co drugi dzień umawiałyśmy się poźnym wieczorem na jazdy po mieście jak już ruch mniejszy.
        sama pierwszy raz odważyłam się jechać na zakupy do pobliskiego marketu - oczywiście zaparkowałam na samym końcu żeby miec wszędzie dużo miejsca smile) robiłam najpierw krótkie trasy i miałam taką metodę, że jak chciałam gdzieś jechać to najpierw przerabiałam tą trasę z kimś a potem jeździłam sama. I tak np nauczyłam się jeździć z młodym na basen, potem odwoziłam go do babci ( jazda autostradą ). Ważne żeby jeździć ciągle nawet co drugi, trzeci dzień żeby nie stracić płynności jazdy.
        a pewnie poczułam się dopiero jesienią, jak zostałam na kilka dni sama w domu i musiałam się sama zorganizować. Teraz już jeżdżę spokojnie, ale nie twierdzę, że jestem super kierowcą, w nowych miejscach jestem bardzo ostrożna. ale z dnia na dzień jest mi z moim autkiem coraz lepiej.
        a tobie życzę powodzenia, nie zniechęcaj się, ja tez miałam ten etap i przszło smile))
      • esi1 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 17:18
        Spokojnie, wyluzuj! 2 miesiące to naprawdę niewiele, żeby czuć się zupełnie pewnie i swobodnie, zwłaszcza na polskich drogach - jakość dróg kiepska, a kierowcy często nie grzeszą uprzejmością i przestrzeganiem przepisów. Ja, mimo, że mam prawo jazdy od 20 lat (o mój Boże!) i jeżdżę prawie codziennie, a do tego dojechałam samochodem do Portugalii wink , to w dużych, nieznanych miastach, w szczycie ruchu też nie zawsze czuję się komfortowo.
        Weź dodatkowe lekcje, a potem wyjeżdżaj sobie najpierw na spokojne, krótkie trasy i zobaczysz, że będzie coraz lepiej.
      • el_jot Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 17:39
        Pewnie się zaczęłam czuć, jak zaczęłam jeździć własnym samochodem, malutkim i zwrotnym, który wybaczał sporo. To było jakieś dwa lata po zdaniu prawka, wcześniej, podobnie jak ty, jeżdziłam mało i z musu. Tym "maluchem" przejechałam sporo, w różnych warunkach, łącznie z trasą 500 km z Mazowsza na Śląsk . Nikt nie ucierpiał.
    • alfa36 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 12:22
      Mam wrażenie, ze tez nie jestem stworzona do jazdy... a jednak jeżdzę i nie wyobrazam sobie życia bez samochodu. Po pierwszej stluczce nie wsiadlam za kierownicę przez 4 lata. Ale przelamalam się. Faktem jest, że mieszkam w niewielkim miescie, choc przez wielkie aglomeracje tez swego czasu musialam przejeżdzac (wioząc męża ze szpitala przez poł Polski). Tyle, że np. wolę zaparkowac w luzniejszym miejscu, choc wiąże sie to z przejsciem np. 100m na pieszo. Ale męża mam bardzo wyrozumialego, jesli chodzi o jazdę i lubię jezdzic, kiedy siedzi kolo mnie.
    • burza4 Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 12:30
      Nie przejmuj się - miałam tak samo jeżdżąc kiedyś pod okiem tatusia. To on nie miał podejścia, a nie ja talentu. Znajdź kogoś spokojniejszego, i koniecznie mniej bliskiego (własny mąż/ojciec to najgorszy wybór, bo bez skrupułów się wydrze - nikt inny nie odważy ci sie wmawiać że do niczego się nie nadajesz).

      Jeśli jazdy doszkalające - to tylko w miejscu, gdzie zajmują się wyłącznie doskonaleniem techniki jazdy - w żadnym wypadku nie tam, gdzie się prawo jazdy robi. Manieryzm "zwykłych" trenerów od nauki jazdy sprawia, że mimo parunastu godzin nadal jeździ się jak noga, bo trudno przełamać im schematyczne podejście.
      Najgorsza na jezdni jest przesadna ostrożność = brak decyzyjności.
    • halapta Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 12:54
      Najlepiej jeździć samej. Egzamin zdałaś, dodatkowe jazdy wykupiłaś, na co czekać?
      Najpierw jeździj na małe przejażdżki, w miejsca gdzie nie ma za dużo utrudnień, najlepiej prosta droga za miasto.
      Jak po mieście to sobie najpierw zaplanuj trasę, nawet jakbyś miała nadrobić drogi, żeby uniknąć utrudnień typu wyjazd z drogi podporządkowane w lewo. Stopniowo dozuj sobie utrudnienia. Zobaczysz po 3-4 tygodniach będziesz z normalnym tętnem wsiadać za kółko.
      Aż tak strasznie się nie bój, my (inni kierowcy) staramy się unikać stłuczek, wypadków, więc stosujemy ograniczone zaufanie do innych kierowców.
      Bądź sobie ostrożna, jeździj wolno, z czasem nabierzesz wprawy to przyspieszysz.
    • eilian Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 12:55
      Mój ojciec zniechęcił mnie na dobrych kilka lat, jazda z nim to był koszmar, wychodziłam z samochodu zlana potem i im bardziej on się na mnie darł, tym więcej błędów robiłam. Powiedziałam sobie nigdy więcej, ponownie zaczęłam jeździć samochodem męża. Najpierw znanymi sobie trasami, potem coraz dalej. Oczywiście na początku też było mi trudno zmieniać pas, o wyprzedzaniu to w ogóle nie myślałam. Ale z czasem nabiera się wprawy i większej pewności siebie. Teraz uwielbiam jeździć, nawet odwożenie dziecka do przedszkola sprawia mi frajdę. A niezależność jaką dzięki temu zyskałam jest bezcenna (zwłaszcza jak się mieszka na wsi).
      Nie poddawaj się i ćwicz po prostu. I daj sobie trochę czasu. A męża olej, absolutnie nie wsiadaj za kierownicę z nim.
    • premeda Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 13:04
      Nie czytałam powyższych wypowiedzi wiec możę się powtórzę. Po pierwsze co na temat twojej jazdy mówił instruktor? Nie mąż bo dla niego widać każdy świeży kierowca nie ma predyspozycji, za to instruktor nauki w swojej karierze widział lepszych lub gorszych początkujących i jeśli on nie widzi problemu to tego problemu faktycznie nie ma. Po drugie czy auto, którym teraz jeżdzisz jest tylko twoje? To znaczy czy jak urwiesz lusterko to sobie pójdziesz kupisz nowe i problem zniknie. Mój brat, kóry uczył dziewczynę swoim samochodem jeździć troche kwękał, za to jak wsiadał do mnie w życiu się nie przyczepił ale jechałam swoim autem. Ja w ogóle jestem zwolenniczką kupić autko, nauczyć się jeździć i wymienić na inne lepsze, nowsze, wymarzone itp. ale żeby to pierwsze auto było z zalożeniem mam sie na nim nauczyć od ewentualnych stłuczek jest ubezpieczenie. Jak chłop jest nerwowy to go nie brać do auta, można wziać szwagra, sąsiada, brata po prostu kogoś takiego, kto do twojej nauli podejdzie spokojnie.
    • thegimel Re: Do mam, które prowadzą samochód... 06.05.11, 13:16
      Z mężem nie jeździj. Mężowie rzadko nadają się na instruktorów nauki jazdy. Dokup sobie jeszcze jazd jeśli chcesz się poczuć pewnie. A jak zaczniesz jeździć sama, kup sobie naklejki z listkiem i przylep pa przednią i tylną szybę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka