Dodaj do ulubionych

wypadek na placu zabaw :(

19.05.11, 13:01
No i stało się. Mąż był z córką (3,5) na placu zabaw. Bawiła się na zjeżdzalni. Mąż czekał na nią przy drabince na zjeżdzalnie, a ona zjeżdżała i przybiegała do niego na kolejną rundkę. Gdzieś w pobliżu stała grupka kobiet. I pewnym momencie gdy moja mała biegła do taty, jedna z pań nie zauważyła mojego dziecka, wystawiła nogę i moja mała z całym impetem upadła uderzając nosem w drewnianą część konstrukcji drabinki. Krew się lała, nos cały zdarty a pani powiedziała, że to nie jej wina... Gdyby przeze mnie (tudzież moją kończynę) jakieś małe dziecko upadłoby raniąc się, co najmniej bym się wystraszyła...
Obserwuj wątek
    • lelija05 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:05
      A co mąż na to?
      • duzeq Hmmm, jakaz ekscytacja dla trolla. 20.05.11, 10:44
        > A co mąż na to?

        Nie wiem co maz na to, ale to zabawne ZNOWU obserwowac jatke ematek sprowokowana przez zrecznego trolla.
    • zebra12 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:07
      Moim zdaniem to wypadek, nie wina. Przecież nie zrobiła tego umyślnie. Upadki, wypadki, złamania dopiero przed Wami. A może Twój mąz powinien był patrzeć, gdzie córka biegnie? Kobieta na ma oczu z tyłu głowy.
      • laaisa Nie wolno nóg wystawiać czy biegać na placu zabawa 19.05.11, 13:10
        ??? Zdaje się, że dokładnie, nawet obrazkowo jest to wystawione na widok publiczny.
    • gryzelda71 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:12
      Gdyby przeze mnie (tudzież moją kończynę) jakieś małe dzieck
      > o upadłoby raniąc się, co najmniej bym się wystraszyła...

      ???
    • el_jot Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:14
      Masz pretensje do kobiety, ze stała z wysuniętą nogą? Przecież nie zrobiła tego specjalnie, to nieszcześliwy wypadek, a maż powinien pilnować dziecka. Kobieta na pewno się przestraszyla, ale ma rację - to nie jej wina.
      • czar_bajry Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:20
        Piszesz "... no i stało się... " to jak rozumiem czekałaś na ten wypadek?
        A na poważnie to wina nie leży po żadnej ze stron, wypadek i tyle.
        Pewnie nie jedna taka akcja przed wami.
      • ciepla.kawa Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:21
        No to ja mam inne zdanie. Kobieta chyba wiedziała, że jest na placu zabaw i są tam dzieci, a dzieci jak wiadomo nie patrzą co robią i gdzie biegną. I nie rozumiem tłumaczenia, że ta pani nie ma oczu z tyłu głowy.
        • el_jot Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:27
          ciepla.kawa napisała:

          > No to ja mam inne zdanie. Kobieta chyba wiedziała, że jest na placu zabaw i są
          > tam dzieci, a dzieci jak wiadomo nie patrzą co robią i gdzie biegną.

          Ty serio? Kobieta stała z wysuniętą nogą, czyli w pozycji spocznijbig_grin Rozumiem, że miała stać na baczność, torebkę trzymać na głowie, bo o torebkę się też może dziecko potknac i przewrócić. A przepraszam, jak będę na placu zabaw czy mogę się w głowę podrapać?
          • ciepla.kawa Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:59
            No wyobraź sobie, że serio. A nie mogła sobie stanąć gdzieś dalej a nie jak przypuszczam w okolicy zjeżdżalni, na drodze szalejących dzieci.
            Jak będziesz miała ochote drapać się po głowie czy nawet po innej części ciała - śmialo, nie krępuj się tylko się odrobinę rozejrzyj żeby kogoś nie dźgnąć łokciem a juz szczególnie dziecka.
            • kawka74 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:04
              A nie mogła sobie stanąć gdzieś dalej a nie jak prz
              > ypuszczam w okolicy zjeżdżalni, na drodze szalejących dzieci.

              Na placu zabaw NIE MA miejsca, w którym nie znalazłoby się jakieś dziecko, i to zwykle w dzikim pędzie. Jedno dziecko pobiegnie na zjeżdżalnię prosto, drugie obiegnie ją dookoła, a trzecie zrobi w międzyczasie ze dwie rundki dookoła huśtawki.
              Żeby nie stać dzieciom na drodze, dorośli musieliby mieć zakaz wstępu na plac.
              • ciepla.kawa Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:16
                Nie wiem, na jakich placach zabaw bywasz, ale tam gdzie ja chodzę WSZĘDZIE są ławki, gdzie dorośli moga posadzić swoje cztery litery.
                • kawka74 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:20
                  Genialny pomysł, zwłaszcza w przypadku rozległego placu i dzieci, które trzeba mieć na oku czy wręcz im pomagać w korzystaniu z zabawek.
                  • ciepla.kawa Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:29
                    Chyba nie przeczytałaś ze zrozumieniem. Autorka posta napisała "stała grupa kobiet" a nie "kobieta pomagała dziecku". Po kiego grzyba tam sobie stały, jeśli nie były zajęte swoimi dziećmi to mogły sie przenieść na ławki.
                    • gryzelda71 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:41
                      Ha haha A po grzyba ojciec dziecka stał jak słup soli zamiast je asekurować podczas biegu?
                      • verdana Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:25
                        W ogóle nie miał prawa stać, obowiazany był siedzieć z nogami pod ławką.
                      • ylunia78 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:33
                        gryzelda71 napisała:

                        > Ha haha A po grzyba ojciec dziecka stał jak słup soli zamiast je asekurować pod
                        > czas biegu?

                        No przestań jak za moim 4latkiem(prawie)miała bym latać od drabinek po koniec zjeżdżalni,to bym"ocipiała"wink
                        Moim zdaniem nie ponosi winy ani ojciec,ani pani,stojąca z wyciągniętą nogą.Po prostu tak bywa na placu zabaw.
                        • gryzelda71 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:38
                          No wiesz,wię trzeb na kogoś zwalić.Zaproponowałam ojca.
                      • czar_bajry Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:59
                        Ha haha A po grzyba ojciec dziecka stał jak słup soli zamiast je asekurować pod
                        > czas biegu?

                        Tatuś zajęty był kontemplacją zgrabnej nóżki, babka to zobaczyła i chciała ułatwić mu podgląd, wysuwając nogę, niestety trafiło na małątongue_out
                    • kawka74 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:49
                      Ja też STOJĘ (o zgrozo!), gdy moja córka się bawi na karuzeli albo na huśtawce. Jeszcze gorzej, czasem rozmawiam z innymi rodzicami.
                      Proponuję wprowadzić kilka zakazów - zaczniemy od zakazu stania osób dorosłych w grupach większych, niż jedna osoba.
                      Na siłę chcecie zrobić z wypadku usiłowanie zabójstwa.
                      • czar_bajry Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 16:02
                        Na siłę chcecie zrobić z wypadku usiłowanie zabójstwa.

                        Same tego nie rozgryziemy, proponuję najpierw zatrudnić "Detektywów", następnie sprawę przejmie "W11", po wnikliwym dochodzeniu wyrok zapadnie albo w u sędzi Wesołowskiej albo w Sądzie Rodzinnymtongue_out
                        • morekac Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 16:27
                          I jeszcze "Sprawa dla reportera"...
                    • wuika Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:53
                      Równie dobrze mogło być: "stała grupa kobiet, a ich dzieci bawiły się niedaleko". Nie jest zabronione stanie na placu zabaw, naprawdę, to nie jest przestępstwo.
            • wuika Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:17
              A w ogóle, to mogła przypuszczać, że dziecko na nią wpadnie i stanąć gdzie indziej. Jakby każdy wiedział, że się przewróci, to by usiadł. Wypadki się zdarzają. W miejscu, gdzie ponad połowa bywalców biega i / lub robi zamieszanie - tym bardziej. Nie da się upilnować dziecka, chyba, że zabawa na placu zabaw ma polegać na tym, że jedną rączką dziecko zawsze trzyma rodzica, a najlepiej w ogóle dwóch, bo co dwie głowy pilnujące, to nie jedna suspicious
        • czar_bajry Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:41
          Sugerujesz że podstawiła nogę specjalnie?
          Czy może powinna kulasy za ogrodzeniem zostawić.
        • mamula_to_ja Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:14
          No ale proszę.
          Wyobrażasz sobie że każda osoba na placu zabaw stoi na baczność z rękami wzdłuż ciała?
          Tak się nie da.
          Dzieciaki juz tak mają że lecą i nie patrzą gdzie.
          Ja zazwyczaj jak stoję-gdziekolwiek mam jedną nogę wysuniętą. I chyba większość z nas.

          Pewnie tu nie problem w samej pani nodze-może powiedziała nie takim tonem jakby chciała mama dziewczynki, albo co. No może fakt-dziwne to że się nie zmartwiła. Ja bym się zmartwiła gdyby jakieś dziecko się przez moja nogę gdzieś rozpłaszczyło. Tak czy siak-dziewczynka była z Tatą który na pewno się nią bardzo dobrze zajął.
        • nanuk24 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:31
          Masz racje! Uwazam, ze powinien byc zakaz wprowadzania na plac zabaw rak i nog przez doroslych!
      • kajmanik Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:25
        oczywiście ze to jej wina! na palcu zabaw dziecko ma być bezpieczne a ta kobieta stworzyła zagrożenie. i niby jak ojcieć miał ustrzec dziecko przed tym zagrożeniem? słusznie pilnował tam gdzie zagrożenie jest przewidywalne czyli przy zjezdzalni.
        • el_jot Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:29
          Następna mundrabig_grin
        • hanalui Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:36
          kajmanik napisała:

          > oczywiście ze to jej wina! na palcu zabaw dziecko ma być bezpieczne a ta kobiet
          > a stworzyła zagrożenie.

          Niby czym stworzyla to zagrozenie? Tym ze stala? Toz stac nie mozna pilnujac swoje dzieci? surprised?

          > i niby jak ojcieć miał ustrzec dziecko przed tym zagroż
          > eniem?

          A jak miala ustrzec ta kobieta przed zagrozeniem? Powinna sie teleportowac bo jakies dziecko akurat kolo niej przelatuje i sie potyka?

          słusznie pilnował tam gdzie zagrożenie jest przewidywalne czyli przy z
          > jezdzalni.

          Widac nie dosyc pilnowal, mogl w koncu przewidziec ze dziecko bedzie przelatywac kolo kobiety, ktora niechcaco wystawi noge i ze dziecko sie wywroci....tak wiem absurdalne, ale tak samo absurdalne jak obwinianie kobiety ze stala gdzie stal, wina tatusia ze stal tam gdzie stal a nie tam tam gdzie powinien, bo tam powinien przewidziec zagrozenie a nie przy zjezdzalni tongue_out
          • ib_k Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:42
            moje dziecko, biegnąc, wpadło kiedyś na idącą kobietę, która nagle zawróciła, przez myśl mi nie przeszło mieć do niej pretensje że nie uważa na placu zabaw i robi niesygnalizowane zwroty
            • morekac Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:49
              bo powinna kierunkowskazy włączyć...
            • verdana Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:27
              A ja, wyobraźcie sobie, mam taki zwyczaj, ze jak chodzę, to wysuwam jedną nogę przed drugą. nie pomyślałam, ze mogę wyciągniętą nogą spowodować groźny wypadek.
              Z palcy zabaw nalezy zatem ewakuować się pełznąć.
              • estelka1 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 18:21
                A taki miał być poważny ba, dramatyczny wątek. Tylko czemu ja rechoczę? big_grin Dziewczyny jesteście wielkie. Mój dołek przy Was się zakopał. I to za pomocą wysuniętej nóżki big_grin
              • morekac Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 10:54
                Nie, jak będziesz pełzała, to zajmiesz za dużą przestrzeń i też się ktoś potknie. Jedyna możliwa droga to start pionowy...
          • kajmanik Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:47
            ciekawe czy byłabyś taka ,,mądra" i tolerancyjna gdyby to twoje dziecko zalało się krwią z winy beztroskiej kretynki.
            • czar_bajry Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:51
              Wytłumacz mi, bardzo Cię proszę gdzie jest wina tej beztroskiej kretynki?

              Moje dziecko nie raz zalało się krwią gdyż jako żywe i wszędobylskie dziecko co i raz ma jakąś kraksę.
              • kajmanik Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:01
                dla kogo jest plac zabaw? dla dzieci. nie dla plotkujących bab. to raz. dwa- jak się dziecko potknie samo, przewróci na rolkach itd to trudno - bywa. ale jak ktoś mu podstawi noge, przewróci, popchnie itd. to już inna sprawa. tutaj ewidentnie baba wykazała się beztroską. a skoro już zawiniła to powinna zaproponować ojcu pomoc itd. kulturalnie byłoby dać ,,na w razie czego" numer telefonu, nie sądzisz?
                • kawka74 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:06
                  napisała:

                  > dla kogo jest plac zabaw? dla dzieci. nie dla plotkujących bab.

                  Zakaz wstępu dla wszystkich powyżej trzeciego roku życia??

                  jak
                  > ktoś mu podstawi noge, przewróci, popchnie itd. to już inna sprawa.

                  Kto mu podstawił nogę czy popchnął?
                  --
                  Postanowiłem więc przestać wszystko owijać w bawełnę i spojrzeć prawdzie w oczy, żeby móc później spojrzeć we własne oczy w lustrze.
                • chloe30 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:08
                  kajmanik napisała:

                  > kulturalnie byłoby dać ,,na w razie czego" numer telefonu, ni
                  > e sądzisz?

                  ale w razie CZEGO konkretnie??
                  Żeby ją mozna pozwać za podstawianie nogi niewinnym dzieciątkom?
                  • kawka74 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:11
                    I wyrokiem sądu amputować kończynę. Najlepiej obie, na wszelki wypadek.
                    • chloe30 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:13
                      kawka74 napisała:

                      > I wyrokiem sądu amputować kończynę. Najlepiej obie, na wszelki wypadek.

                      W przypadku Kajmanik musiałoby to byc powiązane z zakazem wychodzenia tej kobiety po amutacji z domu - ona swoje dziecko chroni przed widokiem niepełnosprawnych
                      • kawka74 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:24
                        W takim razie od razu szkodnicę zastrzelić - nie będzie się tu ze swoimi kończynami szwendać po placu zabaw.
                        • czar_bajry Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:28
                          big_grinbig_grinbig_grin
                          oplułam monitor, ale nie szkodzi sama wytrębig_grin
                          • ylunia78 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 22:32
                            czar_bajry napisała:

                            > big_grinbig_grinbig_grin
                            > oplułam monitor, ale nie szkodzi sama wytrębig_grin

                            Ja po twoich wpisach mam tak samowink
                          • kawka74 Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 10:57
                            Zdaje mi się, że mieszkamy niedaleko siebie, więc w razie czego mogę przyjść z chusteczką.
                            Albo możemy się spotkać na jakimś placu zabaw ;p
                            • czar_bajry Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 15:21
                              Albo możemy się spotkać na jakimś placu zabaw ;p

                              Tylko nogi nie wystawiajtongue_out
                      • marychna31 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 18:24
                        > W przypadku Kajmanik musiałoby to byc powiązane z zakazem wychodzenia tej kobie
                        > ty po amutacji z domu - ona swoje dziecko chroni przed widokiem niepełnosprawny
                        > ch

                        NO WŁAŚNIE! Nie zapominajmy, ze według kajmanik widok niepełnosprawnej osoby wywołuje w biednym dzieciątku szok i straty moralne na całe życie.
                        • el_jot Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 19:00
                          marychna31 napisała:

                          > >
                          > NO WŁAŚNIE! Nie zapominajmy, ze według kajmanik widok niepełnosprawnej osoby wy
                          > wołuje w biednym dzieciątku szok i straty moralne na całe życie.

                          A, to kajmanik jest od niepełnosprawnychbig_grin
                    • kajmanik Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:15
                      ok. a jak zarysujecie komuś - absolutnie przypadkowo i nieumyslnie- samochód na parkingu to zostawiacie namiary do siebie czy uciekacie? bo to dokładnie taka sytuacja. nie istotne są intencje - wazny jest fakt - jest sprawca ( chocby i nieumyslny) i poszkodowany . proste.
                      • kawka74 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:18
                        Czyli jeśli nadepnę komuś na stopę w autobusie, powinnam dać mu numer telefonu?
                        • a-ronka Kawka 19.05.11, 14:20
                          186 postów temu powiedziałaś ,ze jestem bee.Dasz mi numer ?smile
                          • kawka74 Re: Kawka 19.05.11, 14:28
                            Wszystkich poszkodowanych przeze mnie lub moją kończynę (w tym wypadku rękę, a nawet dwie, albowiem piszę na dwie ręce) uprasza się o zgłaszanie się mailem na adres gazetowy ;p

                            Tia, i za pięć minut będę miała zapchaną skrzynkę ;p
                        • babcia.stefa Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:24
                          Oczywiście. Jak inaczej jego prawnicy mieliby się skontaktować z Twoimi prawnikami?
                          • kawka74 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:30
                            Jeśli stopa będzie należała do jakiegoś przystojniaka, to lepiej, żeby kontaktował się ze mną osobiście smile
                            BTW świetna metoda na podryw: 'Oj, przepraszam, że nadepnęłam panu na stopę, proszę, oto moja wizytówka, gdyby się okazało, że nadepnięcie było brzemienne w skutki'.
                      • gryzelda71 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:20
                        Samo chód można naprawić i sa to koszta.
                        Czy pani winna się spodziewać rachunku za gaziki?
                      • babcia.stefa Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:21
                        Była żona mojego kumpla chciała dzwonić do jednostki wojsk chemicznych, jak rozbiła termometr rtęciowy. (Nie, nie żartuję). Jesteście spokrewnione?
                        • czar_bajry Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:40
                          Umarłambig_grin
                      • morekac Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:54
                        Nie, natychmiast uciekam, licząc że nie znalazłam się w zasiegu kamer jakiegoś monitoringu. wink
                      • czar_bajry Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:32
                        ok. a jak zarysujecie komuś - absolutnie przypadkowo i nieumyslnie- samochód na
                        > parkingu to zostawiacie namiary do siebie czy uciekacie? bo to dokładnie taka
                        > sytuacja. nie istotne są intencje - wazny jest fakt - jest sprawca ( chocby
                        > i nieumyslny) i poszkodowany . proste.

                        Idąc Twoim prostym tokiem rozumowania to tatuś dziewczynki powinien tę panią przeprosić i dać w razie czego numer telefonu.
                        Z oburzeniem zapytasz :
                        - dlaczego????
                        a dla tego, że ta pani stała i dziecko na nią wpadło a potykając się pewnie kopnęło w nogę, nie wiadomo do końca bo może but zabrudziło...tongue_out
                      • pieskuba Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:34
                        Jeśli już szukamy analogii, to w tym przypadku dziecko było w ruchu, czyli było tym, zarysowującym. Kobieta stała w jednym miejscu. Dziecko mogło ją ominąć.
                        • morekac Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:47
                          Jeśli już szukamy analogii, to w tym przypadku dziecko było w ruchu, czyli było
                          > tym, zarysowującym. Kobieta stała w jednym miejscu. Dziecko mogło ją ominąć.

                          Ale wszak pani nie zachowała należytej ostrożności przy wysuwaniu nogi!
                          Jeśli wyjeżdżasz ze swojego miejsca na parkingu (tak tyłem, chyłkiem i znienacka - wydaje mi się, że to najlepsze samochodowe przybliżenie wysunięcia nogi) i wjedzie w ciebie inny samochodzik jadący po parkingu, to czyja to będzie wina? Hę?
                          • pieskuba Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:58
                            Poddaję się... Nie mam prawa jazdy... :o)
                          • verdana Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:58
                            O, nienienie!!!
                            Ta pani nie wyjeżdżała, była zaparkowana.
                            • morekac Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 16:24
                              Była zaparkowana tylko jedną nogą, druga noga była w ruchu! W ruchu niesygnalizowanym.
                      • marychna31 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 18:26
                        > ok. a jak zarysujecie komuś - absolutnie przypadkowo i nieumyslnie- samochód na
                        > parkingu to zostawiacie namiary do siebie czy uciekacie? bo to dokładnie taka
                        > sytuacja. nie istotne są intencje - wazny jest fakt - jest sprawca ( chocby
                        > i nieumyslny) i poszkodowany . proste.
                        a co robisz jak na aucie jest naklejka osoby niepełnosprawnej? Niech zgadnę- gaz do dechy i zwiewasz gdzie pieprz rośnie, żeby nie uraczyć swych boskich oczu i oczu dziecięcia widokiem kaleki? No chyba nie zostawiasz TAKIEMU swojego numeru telefonu????
                • wuika Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:19
                  Ale jak plac jest dla dzieci, to pilnujących rodziców też tam nie powinno być. Wyobrażasz sobie zostawienie dzieciaków na zupełny żywioł? Niech sobie radzą? Czy myślisz, że wtedy będzie mniej wpadania na kogoś innego czy na jakiś sprzęt?
                • przeciwcialo Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:35
                  Te "plotkujace baby" jak je nazwałas pewnie były tam ze swoimi dziecmi.
                • morekac Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:50
                  kulturalnie byłoby dać ,,na w razie czego" numer telefonu, ni
                  > e sądzisz?
                  A ładne te nogi miała? wink
                  • majenkir Re: wypade 19.05.11, 14:56
                    morekac napisała:
                    > kulturalnie byłoby dać ,,na w razie czego" numer telefonu, nie sądzisz?


                    W razie "czego"?????
                    Sorry, niektorym to sie juz w du.pach poprzewracalo.
                    • morekac Re: wypade 19.05.11, 15:11
                      ja tylko cytowałam wink
                      Ale mąż - skoro właścicielka felernej nogi spowodowała wypadek w ruchu lądowym, powinien wezwać policję na miejsce zdarzenia.
                      • babcia.stefa Re: wypade 19.05.11, 15:24
                        Jaki wypadek? Katastrofę! Katastrofę w ruchu lądowym!
                • czar_bajry Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:27
                  Nie nie sądzę, z tej prostej przyczyny iż nie widzę winy baby.
                  Kobieta stała i nie ma znaczenia czy stała sama czy też w większej grupie, "wysunęła"nogę ( ja sobie wyobrażam, że do pozycji "spocznij", sama stoję tak nagminnie) , leciało dziecko i potknęło się o tę nogę. Mogło potknąć się o cokolwiek innego, mogło patrzeć jak leci, i wiele innych mogło... to co się stało to po prostu wypadek.
                  A tatuś dziewczynki znający z autopsji wredny charakter swojej małżonki wolał zwalić winę na obcą babę, w innym razie, rzeczona małżonka urwała by mu łeb przy samych jajachtongue_out
                • nanuk24 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:43
                  > dla kogo jest plac zabaw? dla dzieci. nie dla plotkujących bab.

                  Co w takim razie robil tam chlop?Dla bab zakaz wstepu, a chlopom wolno sie wchodzic?
                  • nanuk24 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:43
                    wolno wchodzic
        • czar_bajry Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:43
          oczywiście ze to jej wina! na palcu zabaw dziecko ma być bezpieczne a ta kobieta stworzyła zagrożenie.

          Oświeć mnie w sprawie tego zagrożeniabig_grin
    • klubgogo Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:26
      Tez mam inne zdanie, podałaś, że stala grupa kobiet. Skoro zajęte byly plotkowaniem, mogły stanąc z boku, a nie na linii frontu dzieci. Obserwuję, co wyprawiają mamusie na placach zabaw, zwłaszcza te zgrupowane, które zachowują się tak, jakby plac zabaw byl dla nich.
      • rupiowa Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:38
        > ją mamusie na placach zabaw, zwłaszcza te zgrupowane, które zachowują się tak,
        > jakby plac zabaw byl dla nich.

        O, to, to! Bylam ostatnio w zoo i tam bylo takie zgromadzenie wiernych - 6 wozkow plus starsze rodzenstwo. Tornado to przy tym pikus! Szlo toto cala rozpietoscia chodnika spychajac innych do klatek ze zwierzetami, wlazilo pod nogi, wpychalo sie bezczelnie a ominac nie szlo zadna metoda (nawet przelot nad wydawal sie ryzykowny). MAMY!! My tez jesmesmy mamami a wy nie jestescie swietymi krowami!!
      • czar_bajry Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:46
        Czyli dochodzimy do sedna sprawy, tu nie chodzi o wystawioną nogę tylko o to że pańcia rozmawiała(czytaj plotkowała) z innymi pańciamibig_grin
        A fe to nie ładnie być zazdrosnym o życie towarzyskie innychbig_grin
        • ledzeppelin3 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:22
          A fe to nie ładnie być zazdrosnym o życie towarzyskie innychbig_grin

          NIEŁADNIE, nieładnie, zwykle nie zwracam uwagi na literówki, ale ....
          • czar_bajry Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:58
            aj tam, aj tamtongue_out
      • kawka74 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:57
        podałaś, że stala grupa kobiet. Skoro zajęte byly plotkowa
        > niem, mogły stanąc z boku, a nie na linii frontu dzieci

        Gdzie????

        Stanąć nie wolno, rozmawiać nie wolno, wysuwać nogi nie wolno, chodzić lepiej też nie - bo się stwarza zagrożenie.
        Z przykrego przypadku zaraz zrobi się opowieść o podstępnym ataku strasznego babska, które czaiło się razem ze swoją nogą, żeby podstawiać ją niewinnemu dziecku.
    • mondovi Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 13:57
      >jedna z pań nie zauważyła mojego dziecka, wy
      > stawiła nogę
      zdarza się, ani pani wina, ani dziecka, ani ojca.
      >Gdyby przeze mnie (tudzież moją kończynę) jakieś małe dzieck
      > o upadłoby raniąc się, co najmniej bym się wystraszyła...
      gdyby przez moją wystawioną spontanicznie kończynę ktoś sobie rozbił nos - obojętnie kto - małe, duże dziecko, czy dorosły, zdenerwowałabym się. Gdyby w obronie poszkodowanego ktoś ruszył na mnie husarią, powiedziałabym prawdę -ale to nie moja wina.
    • deodyma Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:00
      no bo i nie jej wina a ona chyba specjalnie tej nogio nie wystawila.
      pamietam , jak kiedys moj mlodszy brat, bedac dzieciakiem, wpadl na jakas kobiete w srednim wieku, odbil sie od niej i przewrocil.
      i to nie byla wina tej kobiety.
      • a-ronka mąz autorki to pierdoła 19.05.11, 14:08
        bo dzieciaka nie upilnował,a dzieciak tez jakaś sierota bo nawet w czasie zabawy upadnie bo zawadzi o nogę PANIUSI.
        Następna sfochowana mamusia razem z mężem pierdołą i córeczką niedorajdą.
        • deodyma Re: mąz autorki to pierdoła 19.05.11, 14:16
          a zwrocilas uwage na nazwe nicka?
          niezwyke adekwanty do osobowosci autorki tego watkubig_grin
        • laaisa Re: dobreee i prawdziwe. n/t 19.05.11, 14:17
        • czar_bajry Re: mąz autorki to pierdoła 19.05.11, 14:59
          big_grin
          czyścisz mi monitorbig_grin
    • ma_dre Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:16
      Gdyby byla przyzwoita i okrzesana to by przynajmniej przeprosila NAWET JESLI to nie jej wina.
      Poza tym plac zabaw to PLAC ZABAW a nie "plotkarnia", nie znosze takich panci co to sie zbiora w kupe i zabieraja miejsce przeznaczone wlasnie do zabawy i biegania dla DZIECI. Jesli juz chca gadac, to moglyby to robic gdzies na uboczu, a nie zaraz przy instalacjach.
      • a-ronka Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:18
        wystrzelać matki
        Dzieci do żłobków ,tatusiowie do kochanek a mamusie w piach.

        Kuźwa 30 stopni i już mózgi niektórym przegrzałosad
        • ma_dre Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 22:02
          wez aspiryne, powinno ci pomoc
      • gryzelda71 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:24
        Pewnie pani przeprosiła,tylko mąż zapomniał o tym.Wszak autorka nie była świadkiem zdarzenie,tylko pisze co mąż powiedział.
        • przeciwcialo Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:54
          A co miał powiedziec? że nie upilnował dzieciaka? Dopiero byłaby awantura, a tak "oberwało " sie pani co noge wystawiła.
      • czar_bajry Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:07
        A ja nie znoszę takich pańci co wszędzie, we wszystkim i w każdym widzą zagrożenie dla swoich pierdołowatych dzieci...
        • a-ronka Wieczorem w TVN 19.05.11, 15:12
          ale jaki bunt jest w tej wrednej aguli. Normalnie jakby zamiast męża-pierdoły stała on ,to dziś w TVN byłby news:

          "W dniu dzisiejszym na placu zabaw doszło do zbrodni. Matka zabiła wzrokiem krawcową l.38 za odstawienie na bok nogi. Dziś sejm zwołał posiedzienie,gdzie uchwali większością głosów ustawę o nogach. Kazda krzywa noga będzie amputowana jak zapowiedział prezio Kaczyński"
        • ma_dre Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 21:56
          A ja nie znosze chamstwa. Jak sie ktos potknie o moja noge to pierwsze co mowie to "przepraszam" a nie "to nie moja wina". Moze jeszcze "uwazaj jak leziesz?" to takie polskie uncertain
          • gryzelda71 Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 09:19
            Jak sie ktos potknie o moja noge to pierwsze co mowie
            > to "przepraszam"

            A jak ktoś wjedzie koszykiem w tyłek to też przepraszasz?
      • asia_i_p Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 16:58
        O nie. Rozsądni ludzie, nawet bardzo przyzwoici i okrzesani, nie przepraszają za rzeczy nie będące ich winą. Nas tak tresowano w dzieciństwie i sama musiałam się tego oduczać - bardzo mi pomogła jedna pani, z którą się splątałam parasolami. Powiedziałam "przepraszam" na co ona ryknęła "to nie możesz uważać?". Założę się, że gdybym ryknęła "Jak pani łazi?", to ona by mnie przeprosiła. Istnieje gatunek ludzi, których niebezpiecznie jest przepraszać i dlatego przepraszając, trzeba być pewnym że się zawiniło, żeby w razie czego nie oberwać za niewinność.

        I nie widzę nic złego w tym, że grupa matek stoi przy "instalacjach" w odległości interwencyjnej i obserwując swoje dzieci rozmawia. I założę się, że gdyby siedziały na ławkach, a dziecko autorki wątku zderzyło się z dzieckiem którejś z nich, wersja byłaby o tych "babach, co siedzą i plotkują i nie pilnują swoich dzieci". Jedyna poprawna wersja matki na placu zabaw to taka, która stoi na baczność w średniej odległości od drabinek i tylko głowa jej chodzi za ruchem dziecka, tam i z powrotem.
        • ma_dre Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 22:01
          1. no tak, jak na codzien obcuje sie z chamstwem to nie idzie nie schamiec uncertain
          2. nie, siedzenie na lawkach nie przeszkadzaloby mi, gdyby tylko patrzyly co robia dzieci, zakladajac ze na placach zabaw sa lawki (jak was tak czytam to ich brak by mnie nie zdziwil, Polska to z Mrozka wzieta) osobiscie tak robie i wszsytkie znane mi matki tez (o ile lawek starczy)
    • boziaj Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:22
      współczuje urazu, ale niestety tak bywa, a okolice twarzy sa generalnie silnie ukrwione, wiec widok jest spektakularny nawet przy powierzchownych otarciach
      co do samego zdarzenia - to się nazywa wypadek w wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności i nie warto na siłę szukać niczyjej winy
      chyba ze zamierzasz winic kobietę za nieprzewidywalną zmiane pozycji, męża za brak wyobraźni, a dziecko, ze nie patrzy pod nogi
      • aagata4 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:36
        myślę, że tu nie chodzi o winę ale o to co powiedziała ... zamiast mówić: to nie moja wina powinna powiedzieć: tak mi przykro ... zupełnie inaczej by to wyglądało - ale pewnie sama była w szoku jak zobaczyła co się stało i stąd to usprawiedliwianie się. Nie wykluczam, że została też dodatkowo zaatakowana przez Was lub innych rodziców więc w naturalny sposób zaczęła się bronić negując - co zostało bardzo źle odebrane.

        jak coś się stanie zawsze szuka się winnego - to taka norma psychologiczna i przez powiedzenie: to nie moja wina pani stała się przedmiotem ataku. Jak się czuje dziecko? Czy już doszło do siebie? Bo to chyba w tym wszystkim jest najważniejsze ...

        pozdrawiam

        Agata
        • kawka74 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:43
          ale o to co powiedziała ... zamiast mówić: to ni
          > e moja wina powinna powiedzieć: tak mi przykro ...

          Nie wiemy, czy powiedziała, czy nie - umieszczenie w opisie przeprosin zabiłoby całą dramaturgię.
        • gryzelda71 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:44
          Masz zapis tego zdarzenie,że wiesz co powiedziała,a czego nie
        • heca7 Re: Już to widzę;) 19.05.11, 14:52
          Facet wraca do domu z zaryczanym dzieckiem i telefonem do jakiejś laskibig_grin To by dostał zj...ba.
          • czar_bajry Re: Już to widzę;) 19.05.11, 15:36
            big_grin
            dawno nie było tu tak wesołobig_grin
            • chloe30 Re: Już to widzę;) 19.05.11, 15:39
              czar_bajry napisała:

              > big_grin
              > dawno nie było tu tak wesołobig_grin

              właśnie miałam pisać - wątek o rozkwaszonym nosie, a ja sie obśmiałam jak norka smile
    • agula_wredziula Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:56
      Chciałam już nie zabierać głosu w tej sprawie, ale jednak muszę. Po pierwsze mój mąż niedorajdą nie jest, moje dziecko to już w szczególności. Poza tym na jakiej podstawie analizę mojej osobowości przeprowadziłyście. Ja nie napisałam, że to nie był wypadek, bo był. Ale wypadałoby chociaż przeprosić, za to,że się niechcący dziecku nogę podłożyło. Jak kogoś nadepniecie, choćby niechcący to przepraszacie. Skończyło się tylko na mocno obitym i zdartym nosie. Gdyby to wasze dziecko ucierpiało to inaczej byście śpiewały. Ja uważam, że to dorośli mają uważać na dzieci a nie odwrotnie... A za spowodowanie wypadku też ponosi się odpowiedzialność i konsekwencje, nieumyślne również.
      • majenkir Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 14:59
        gula_wredziula napisała:
        > A za spowodowanie wypadku też ponosi się odpo
        > wiedzialność i konsekwencje, nieumyślne również.


        LOL! Mogl Szanowny Tatus na miejscu ukamieniowac gadzine big_grin
      • gryzelda71 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:02
        Kobieto,idz na ten plac z mężem,dorwij babę i pozwij ją.Może ulżysz sobie.
        Nie wierzę,ze nie powiedziała przepraszam.Może tylko raz ,a może pan mąz ma krótką pamięć,albo nie słyszał.
        • czar_bajry Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:39
          Pan mąż był w stresie, bał się co mu zrobi żona po powrocie do domutongue_out
          • gryzelda71 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:43
            Już wówczas myślał,jak tu winę za niedopilnowanie zwalić na jakąś babę.
      • dulcymea11 tu jest pies pogrzebany 19.05.11, 15:24
        agula_wredziula napisała:
        Ja uważam, że to dorośli mają uważać na dzieci a nie odwrotnie... A za spowodowanie wypadku też ponosi się odpowiedzialność i konsekwencje, nieumyślne również.


        I sama sie podkladasz do krytyki.
        Co znaczy, ze dorosli maja uwazac na dzieci? RODZICE to maja uwazac na swoje dzieci i tylko to.
        Oczekujesz, ze kazdy dorosly przechodzien, ktory spotyka Twoje dziecie na ulicy, w sklepie, w autobusie i na placu zabaw ma na nie uwazac?
        A przepraszam kiedy to twoje dziecko mialoby sie w takim razie nauczyc, ze ma uwazac na ludzi i po nich nie deptac, nie wymazac je lodem, nie obsypac piaskiem i nie wpadac na nich? Zaczniesz je tego uczyc jak bedzie miec 18 lat - czyli jak bedzie dorosle?

        Ja miliard razy powtarzam mojej corce - UWAZAJ !!! Zarowno w trosce o nia sama jak i o innych ale ewidentnie dre sie do swojego dziecka a nie do innych....
        • agula_wredziula Re: tu jest pies pogrzebany 19.05.11, 15:30
          o matko, czemu tak dosłownie. Miałam na myśli spowodowanie wypadku, nie tylko w odniesieniu do dzieci!!!
          • dulcymea11 Re: tu jest pies pogrzebany 19.05.11, 15:43
            agula_wredziula napisała:
            > o matko, czemu tak dosłownie. Miałam na myśli spowodowanie wypadku, nie tylko w
            > odniesieniu do dzieci!!!

            Wypadek - zdarzenie losowe
            spowodowac wypadek - spowodowac zdarzenie losowe

            Choc bardzo bym chciala to nijak nie widze, ze ta kobieta (ktora dala krok) SPOWODOWALA ten wypadek. Podobnie jak nie widze aby to Twoje dziecko zawinilo bo dziecko jak to dziecko biega wszedzie i malo sie rozglada.
            Stal sie wypadek - po prostu. Nie ma winnych.

            Moze sprobuje inaczej. Gdyby owa Pani byla w zaawansowanej ciazy i zrobilaby krok, potykajac sie o Twoje dziecko, ktore wlasnie zjechalo ze zjezdzalni i Pani stracilaby rownowage, upadajac na brzuch - czulabys, ze Twoje dziecko zawinilo? Napisalabys, ze przeciez mogla patrzec gdzie lezie czy, ze twoje niesforne dziecko zjechalo jej prosto pod nogi.

            TERAZ ROZUMIESZ??
      • mamamisi2005 mąż panią przeprosił? 19.05.11, 20:07
        i owszem przeprosić wypada, nawet jak zrobi sie coś niechcący i byłaby to łyzka miodu do tego całego zdarzenia, gdyby kobieta wydusiła z siebie to przepraszam
        mam nadzieje, że skoro jesteście tacy kulturalni, to mąż przeprosił panią w imieniu dziecka, bo skoro wpadło na jej nogę z takim impetem, to pewnie było bolesne
    • majenkir Do wesela sie zagoi ;) n/t 19.05.11, 14:57

      • czar_bajry już wiem kto winny 19.05.11, 15:14

        ...mąż oczywiściebig_grin
        A teraz napisze dlaczego:

        No i stało się. Mąż był z córką (3,5) na placu zabaw. Bawiła się na zjeżdzalni. Mąż czekał na nią przydrabince

        , jedna z pań nie zauważyła mojego dziecka, wystawiła nogę i moja mała z całym impetem upadła uderzając nosem w drewnianą część konstrukcji drabinki

        Czyli mąż był w chwili wypadku w miejscu gdzie dziecko upadło, jak by nie był zapatrzony w plotkujące pańcie( ciekawe jak wyglądałysmirk) to by dziecko złapałtongue_out
    • dulcymea11 Ale czego Ty oczekujesz? 19.05.11, 15:14
      Bo nie rozumiem intencji watku...
      Zdarzyl sie wypadek - no mogl sie zdarzyc (nie pierwszy i nie ostatni w zyciu Twojego dziecka).
      I o co chodzi? Ze pani nie przeprosila? No mogla uznac, ze to Twoje dziecko na nia wpadlo gdy zrobila krok.

      Naprawde widzisz WINE tej kobiety? Co miala stac nieruchomo bo moze jakies dziecko bedzie przebiegac?
      Ja mysle, ze gdyby dziecko sie tylko potknelo i wyladowaloby miekko na trawce - byloby milutko i tatus powiedzialby: nic sie nie stalo > a Ty nie biegaj skarbie i patrz na ludzi.
      A ze krew sie polala to tatus pewnie zbladl (jak to tatus) i znalazl winna... tak jest latwiej zniesc ta tragedie smile

      Do wesela sie zagoi - nie martw sie.
      Nastepnym razem obowiazkowo duze lody dla coreczki i mnostwo przytulania - gwarantuje, ze pomoze.
    • agula_wredziula Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:24
      Wypadek się zdarzył i tyle. Nie chodzi o kamieniowanie, obarczanie winą, ale wystarczyło przepraszam.
      • el_jot Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:31
        A skąd wiesz, że nie powiedziała przepraszam. Mąż był pewnie zaaferowany tym co się stało, mógł nawet nie usłyszeć dobrze. Mogła powiedziec: przepraszam, ale to nie moja wina.
        • agula_wredziula Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:35
          Być może. A dlaczego tutaj tyle jadu się sączy? Ja nie widzę zagrożeń dookoła czyhających na moje dziecko. Ma zdartą skórę na nosie, boli ją to. To nie jest lekkie otarcie.
          • verdana Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:39
            To powiedz dziecku, zeby nastepnym razem uwazało, jak biegnie.
            Albo pozwalaj mu się poruszać wyłacznie na idealnie pustych placach.
          • lelija05 A ja rozumiem autorkę 19.05.11, 15:43
            A ja ciebie rozumiem, też byłabym zirytowana w takiej sytuacji.
            Zwłaszcza, że jeśli należy się do osób przejmujących się wszystkim, nawet tym, że usiadło się psu na ogon. Pies się nie obraził, ale mnie było przykro i dostał zaraz ciasteczko smile
            Tym bardziej przejęła bym się dzieckiem, które przez moje wystające giry przewróciło się i stłukło nos. Jezu, a jakbym zobaczyła krew, to chyba bym płakała razem z tym dzieckiem.
            No ale to ja.
            Z tego co czytam, to jesteście empatyczne, ale tylko w odniesieniu do tych osób, przez które się coś stało, 2,5 latka sama sobie winna, ojciec pierdoła, powinna jeszcze przeprosić tę panią i z kwiatami przyjść, że swym upadkiem przeszkodziła w rozmowie.
            Ech, dziwne jesteście, bronicie homoseksualistów, itp, takie jesteście tolerancyjne, wyrozumiałe, a w takiej zwykłej codziennej sytuacji, gdzie wystarczyło, o jezu, dziecinko, przepraszam, polegacie na całej linii.
            • lelija05 Re: A ja rozumiem autorkę 19.05.11, 15:44
              3,5 latka, co nie zmienia faktu, że to malutkie dziecko, a kobieta dorosła i korona by jej z głowy nie spadła.
              • estelka1 Re: A ja rozumiem autorkę 19.05.11, 18:49
                A ja mimo wszystko podejrzewam, że kobieta przeprosiła, tylko mąż zapomniał o tym powiedzieć.
            • gryzelda71 Re: A ja rozumiem autorkę 19.05.11, 15:46
              Nie ma dowodów,że to przepraszam nie padło.
            • el_jot Re: A ja rozumiem autorkę 19.05.11, 15:53
              lelija05 napisała:

              Ja też bym płakała razem z dzieckiem, gdyby się potknęlo o moją nogę i by płakało i krew by się lała. Ale naprawdę, nie widzę winy tej kobiety. Autorka sama przyznała, ze tak naprawdę to niewiadomo czy jednak nie powiedziała przepraszam, bo autorki nie było na miejscu.
              • lelija05 Re: A ja rozumiem autorkę 19.05.11, 16:03
                No to już teraz autorka musi się wypowiedzieć.
                Ale podejrzewam, że bez powodu tego tematu nie założyła, jakaś wymiana zdań musiała nastąpić.
                • gryzelda71 Re: A ja rozumiem autorkę 19.05.11, 16:36
                  jakaś wymiana zdań mus
                  > iała nastąpić.

                  Najpewniej międzzy autorką,a jej mężem.
            • asia_i_p Re: A ja rozumiem autorkę 19.05.11, 17:08
              Gdyby homoseksualista założył wątek, w którym by biadał, że sąsiad kupił sobie rower i to na pewno obraźliwa aluzja, reagowałabym tak samo. Nie lubię przesady.
              Zwłaszcza że, zwróć uwagę, autorka nie oczekiwała słówka przepraszam, tylko tego, że kobieta się "co najmniej" wystraszy.
              • lelija05 Re: A ja rozumiem autorkę 19.05.11, 17:28
                No właśnie na to zwróciłam uwagę.
                Jeśli kobieta się nie wystraszyła, tylko olała ciepłym moczem zakrwawionego brzdąca, to niezbyt dobrze to o niej świadczy jako o człowieku. Tak po prostu. I nieważne, że obok był ojciec, skoro się nie przejęła, to przykre i tyle.
                No ale nie wiemy dokładnie, co się tam wydarzyło, mam nadzieję, że autorka sprecyzuje, bo ja się tu produkuję, a mogło być inaczej.
                • asia_i_p Re: A ja rozumiem autorkę 19.05.11, 20:45
                  Równie dobrze może świadczyć o tym, że wychowała dwójkę i umiała ocenić właściwie powagę sytuacji.
                  Ale może ja jestem za bardzo wyluzowana po mojej siostrze, u której zdarta skóra to nie był problem - problem się robił, jak łamała rękę albo rozwalała głowę o framugę. I załapałam od mojej mamy zimne podejście, które uspokajająco działało na nas wszystkich.
          • czar_bajry Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:47
            Kto jadem wojuje, od jadu ginietongue_out
          • el_jot Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:48
            Wyobrażam sobie, że ją to boli, nie twierdzę, że nie, zwłaszcza, ze nos to szczególnie wrażliwe miejsce. Ale nie możesz szukać winy w tej kobiecie. Nieszczęśliwy wypadek, jakich wiele, niestety.
          • morekac Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:48
            Ucałuj od nas maleńką. Wszak nikt nie pisze, że nie boli.
          • agula_wredziula Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:50
            i miłego obśmiewania i wyśmiewania i generalnie miłej zabwy życzę kosztem rozwalonej buzi mojego dziecka...
            • gryzelda71 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:53
              Teraz to i nasza wina?
            • czar_bajry Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:56
              O nie moja droga, z Twojego dziecka nikt się nie naśmiewa i nie bawi tym faktem, nas bawi głupota co poniektórych rodziców.
              A córce szybkiego gojenia życzę i dużych lodówsmile
            • nanuk24 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 18:43
              Zapewniam cie, ze tu niejedna mama obmywala powazne rany swojemu dziecku, ale malo ktora wpadala w taka paranoje w jaka ty wpadlas
      • gryzelda71 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 15:35
        Zapewne padło to słowo.Nie było cię,więc nie wiesz.
        • girasole01 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 16:24
          A Ty tam bylas, ze wiesz, ze padlo? Czy po prostu zakladasz, ze kazdy by w takiej sytuacji przeprosil? I moze stad wlasnie taka irytacja autorki i jej meza - bo kazdy by przeprosil, a ta babka tego nie zrobila.
          • gryzelda71 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 16:35
            Gdyby to przytrafił się mojemu dziecku na spacerze z ojcem,to na tegoż ojca byłabym zła jak już,a nie na inna matkę.
            Już widzę jak dziecko pada,krew się leje,a pani stoi nie przerywając pogawędki i tylko od niechcenie rzuca nie moja wina.
            Choć nie,czytając co poniektóre wpisy jest to możliwe.
      • lusitania2 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 18:12
        agula_wredziula napisała:

        > Wypadek się zdarzył i tyle. Nie chodzi o kamieniowanie, obarczanie winą, ale wy
        > starczyło przepraszam.

        i owszem, twój mąż powinien był przeprosić panią za niedopilnowanie dziecka.
        Dziecko na razie tłumaczy wiek, ale zacznij je jak najszybciej uczyć, że jak się wpada na innych, to należy użyć takiego słowa.


      • estelka1 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 18:47
        Agula, bez urazy, rozumiem że Twoje dziecko zostało poszkodowane w całej tej sytuacji, ale jakby to wszystko za wszelką cenę rozpatrywać z kategorii winy, to więcej jest jej po stronie Twojego dziecka i męża, niż tej kobiety. Mąż nie dopilnował, niestety. Dziecko pędziło jak szatan, nie uważało i wpadło na stojącą kobietę, która prawdopodobnie tylko zmieniała pozycję. Prawdopodobnie na skutek tego zderzenia, kobieta została kopnięta w stopę i ją zabolało. Tylko, że szukanie winy jest w tej sytuacji śmieszne, bo ani Twoje dziecko, ani mąż, ani tym bardziej ta kobieta nie mieli złych intencji. To był po prostu wypadek. A jeśli ktoś kogoś miał tu przeprosić, to wybacz, ale przeprosić powinien Twój mąż. I powinien przeprosić zarówno dziecko, którego nie upilnował, jak i kobietę, na które wpadło.
    • asia_i_p Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 17:03
      Dziecko upadło, wystraszyło się, boli je. Nie histeryzujcie nad nim, nie nakręcajcie się, nie uczcie go, że cokolwiek złego się stanie, to musi być obowiązkowo czyjaś wina. Wypadki się zdarzają, dziecko się przytula, ocenia rozmiar strat i interweniuje w razie potrzeby.
      Naprawdę, dziecku które właśnie rąbnęło w drabinkę najmniej jest potrzebna kłótnia dorosłych nad jego głową.
    • nastoletnia-mama Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 18:46
      Zwykły wypadek i tyle. Ja tu winy niczyjej nie widzę. W ogóle nie wiem jak można zwalać winę na ojca? Miał latać od zjeżdzalni do drabinek? Ja też zawsze stoję przy drabinkach, czekam jak mały zjedzie i przyjdzie spowrotem i nic złego nigdy się nie stało, a gdyby się stało to zajęłabym się opatrywaniem ran a nie rozkminianiem czyja to wina. Dzisiaj też na placu zabaw 3-letnia dziewczynka siedziała na ławce obok nieznajomej kobiety i pech chciał, że spadła, cały polik zdarła do krwi... sad A tamta kobita tylko "leć do mamy". Matka od razu ruszyła w jej stronę i zabrała dziewczynkę do domu. Ja nie uważam, że obcy mają zajmować się dziećmi ale trochę empatii w ludziach powinno być. Mogła chociaż ją podnieść, no niewiem, pomóc jakoś... Ja zawsze gdy bawię się z synem, robię przy okazji babki innemu dziecku, dyskutuję z jakimś starszakiem i jeśli widzę, że rodzica nie ma w pobliżu to zwracam uwagę czy nikomu się krzywda nie dzieje.
      • lusitania2 Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 18:58
        nastoletnia-mama napisała:

        > Zwykły wypadek i tyle. Ja tu winy niczyjej nie widzę. W ogóle nie wiem jak możn
        > a zwalać winę na ojca?

        To banalnie proste: dziecko było pod opieką ojca. To na nim i tylko na nim ciążył obowiązek dbania o to, żeby dziecku nic się nie stało.
        Tym razem było lightowo - przewróciło się i zdarło skórtę z nosa. Następnym razem, jak tatuś nie będzie uważał, dziecko zleci z górnego stopnia zjeżdżalni albo zostanie uderzone rozbujaną huśtawką. I nie, nie będzie to wina huśtających się dzieci ani ich rodziców.

        • el_jot Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 19:07
          lusitania2 napisał:

          >albo
          > o zostanie uderzone rozbujaną huśtawką. I nie, nie będzie to wina huśtających s
          > ię dzieci ani ich rodziców.
          >
          "Przeze mnie" o mało co nie doszlo do wypadku. Huśtałam córkę i pod rozbujaną huśtawką przechodziła kobieta z ok. 2 letnim dzieckiem. W ostatniej chwili udało mi się przytrzymać krzeselko, o mało co córka by z tej huśtawki spadła.
          • jowita771 Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 10:10
            Moja pięciolatka huśta się sama, a ja przy huśtawce nie waruję, więc nawet bym nie miała możliwości załapać huśtawki w takim przypadku. Często huśtają się tez starsze dzieci, np. dwunastolatki, rodzice też przy nich nie stoją. Jak moja córka była młodsza, to chodziłam za nią, żeby nie weszła pod huśtawkę, bo osoba huśtająca się nie ma możliwości zatrzymać huśtawki w locie. I jak jakieś dziecko wejdzie mojej córce pod huśtawkę, to będzie mi przykro, że stał się wypadek, ale winna się nie będę czuła i dopilnuję, żeby moje dziecko też się winne nie czuło.
        • franczii Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 19:24
          Gdyby chodzilo o roczne dziecko to owszem ale za 3,5 latkiem naprawde nie mozna juz krok w krok chodzic, to nawet niewskazane jest. 3,5 latek moze spasc z drabinki lub drzewa no chyba ze caly czas nad nim wisiec bedziesz , gdzie tu samozielnosc? A przelatywanie zbyt blisko hustawek zdarza sie nagminnie i mozna gardlo zedrzec na tlumaczeniu a za 2 minuty znow sie zapomni.
      • franczii Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 19:08
        Mogl upominac, zeby uwazala na ludzi kiedy biega, na pewno widzial, ze sie slizga po innych przebiegajac obok. To nie wina dziecka bo chyba jeszcze w tym wieku nie umie dobrze odleglosci oceniac ale 3,5 latka trzeba zaczac tego uczyc. Bo 3,5 latek juz nie jest takim malenstwem i nie bedzie wpadal tylko na wiekszych od siebie a coraz czesciej na mniejszych. Zobaczycie jak to milo kiedy wasz 3latek biegajac poturbuje jakiegos 2latka. I nie pisze tego zlosliwie, sama mam gagatka, ktory w zaaferowaniu zapomina, ze sa tez inni na placu zabaw.
      • wuika Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 20:14
        Wiesz, że niektórzy rozhisteryzowani rodzice za dotknięcie ich dziecka posłaliby do więzienia?
      • asia_i_p Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 20:49
        Nie wiem, od jak dawna tu jesteś, ale był tu kiedyś taki wątek, że matka tylko się odwróciła, a dziecko gdzieś jej przepadło w sklepie, a potem jakiś facet niósł je na rękach i twierdził, że idzie zgłosić do ochrony. Ona mało nie wezwała policji. Twierdziła, że gdyby miał dobre intencje, to by nie niósł na rękach. Nie wiem, czy na miejscu tego faceta kiedykolwiek potem chociaż spytałabym dziecko, gdzie jest jego matka.
        Niestety niektóre matki działają na niekorzyść matek w ogóle i skutecznie oduczają ludzi interesowania się dziećmi.
    • tempera_tura Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 21:15
      Ja sie nie zgodze. Uważam ze to jej wina. Na placu zabaw panują troche inne zasady niż na ulicy. Baba powinna najpierw patrzyc a potem wystawiac noge.... Przecież to plac zabaw i na bank tam jakis dzieciak leci biegiem.
      Ja sie na placu zachowuje inaczej niż poza placem bo to teren dla dzieci do biegania właśnie i wydurniania się...
      Gdybym to ja podstawiła noge Twojej córce to na bank wróciłabym z prezentem "przepraszającym". Dzieciaki powinny sie czuc bezpiecznie na placu zabaw i baby które stoją i plotkują zamiast bawić sie z dziećmi niech spadają za płotek.
      • el_jot Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 21:23
        tempera_tura napisała:

        Baba powinna najpierw patrzyc a potem wystawiac noge.... Prze
        > cież to plac zabaw i na bank tam jakis dzieciak leci biegiem.

        Rany Julekbig_grin Toż ona pewnie bezwiednie tę nogę wystawiła, może zmieniała pozycjębig_grin następna, co szuka winy tam gdzie jej nie mabig_grin
        > Ja sie na placu zachowuje inaczej niż poza placem bo to teren dla dzieci do bie
        > gania właśnie i wydurniania się...

        A jak się zachwujesz? Czołgasz się, skaczesz jak żabka, przemykasz chyłkiem, mówisz szeptem. Jestem bardzo ciekawa, jak się należy zachowywać na placu zabaw.
        > Gdybym to ja podstawiła noge Twojej córce to na bank wróciłabym z prezentem "pr
        > zepraszającym". Dzieciaki powinny sie czuc bezpiecznie na placu zabaw i baby kt
        > óre stoją i plotkują zamiast bawić sie z dziećmi niech spadają za płotek.

        Ale one pewnie miały swoje dzieci na placu zabaw. a nawet, jeżeli jedna tylko miała, to druga juz nie mogą tam stać i rozmwiać? No dobra, psom wstęp wzbroniony, rozumiem to. Ale żeby babom zabraniać,to jawna dyskriminacja.
      • czar_bajry Re: wypadek na placu zabaw :( 19.05.11, 22:49
        Ja sie nie zgodze. Uważam ze to jej wina. Na placu zabaw panują troche inne zas
        > ady niż na ulicy. Baba powinna najpierw patrzyc a potem wystawiac noge...

        Przecież ona szpagatu nie zrobiła, stanęła inaczej niż na baczność...
      • gryzelda71 Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 09:31
        Dzieciaki powinny sie czuc bezpiecznie na placu zabaw i baby kt
        > óre stoją i plotkują zamiast bawić sie z dziećmi niech spadają za płotek.

        A ojciec dziecka?Bawił się z nim,czy se stał?Miał też spadać?

        > Gdybym to ja podstawiła noge Twojej córce to na bank wróciłabym z prezentem "pr
        > zepraszającym"

        I masz rację.Problem tylko taki,że pani noginie podstawiła.
        • agula_wredziula Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 10:25
          moja córka cały czas bawiła się przy tej zjeżdżalni. Kobieta widziała ja, bo moja mała co chwila ją mijała. To ta kobieta, nie wiadomo czemu, weszła nagle na drogę mojego dziecka, które niestety nie zdążyło jej wyminąć.
          • a-ronka agula zamilcz 20.05.11, 10:33
            bo głupota twoja poraża.
            Matka stała i plotkowała ,NAGLE zobaczyła twoje dziecko i WLAZŁA jej pod nogi.....
            Dziewczyno niech do ciebie dotrze że w tym zamieszaniu zabawą twoje dziecko zwyczajnie nie zauważyło nogi /kobiety/baby/

            NO chyba,że faktycznie twoja córka to pierdoła a mąz jeszcze większa pierdoła bo 3,5 latki nie upilnował.
            • agula_wredziula Re: agula zamilcz 20.05.11, 10:45
              nieelegancko tak wyzywać kogoś od głupoli nie zamieniwszy wcześniej z tym kimś nawet zdania. Wystawiła ta baba nogę czy nie, nie ma to dla mnie znaczenia, wasze zalatujące psychoanalizą i rozśmieszające mnie odpowiedzi również. Moje dziecko ma rozwalony nos i tyle mnie interesuje. Czy ja gdzieś pisałam, że żądam od tej panie jakiegoś zadośćuczynienia? Albo chcę jej numer telefonu? Nie wiem, że dzieciom zdarzają się upadki? Skąd takie wnioski? I to, ze na pewno jestem przewrażliwioną mamuśką, skąd wiecie? I skąd wniosek, że mam "pierdołę" a nie dziecko? Znacie je? Akurat moje dziecko to niezłe ziółko, a nie rozmemłany mamlas. To tylko rozbity nos na szczęście.
              • a-ronka Re: agula zamilcz 20.05.11, 10:48
                wlazłaś na boguducha winną kobietę. Dziecko wpadło,nos rozwaliło i tyle Ty wystawiasz jej psychoanalizę,że babszty,że potkara,że specjalnie podstawiła nogę,weszła itd. Może się jeszcze okaze że próbowała porwać małą pierdołę?
                • agula_wredziula Re: agula zamilcz 20.05.11, 10:50
                  polecam naukę czytania ze zrozumieniem pierdoło
                • agula_wredziula Re: agula zamilcz 20.05.11, 10:52
                  Gwoli wyjaśnienia napisałam, że nie zauważyła mojego dziecka. Nie ma słowa o tym, że zrobiła to specjalnie, nawet nie stawiam takiej hipotezy. Moje dziecko gdyby biegło wolniej być może zobaczyłoby przeszkodę.
          • chloe30 Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 10:38
            agula_wredziula napisała:

            > To ta kobieta, nie wiadomo czemu, weszła nagle na
            > drogę mojego dziecka, które niestety nie zdążyło jej wyminąć.

            A w pierwszym poście tylko noge wystawiła
            teraz weszła w drogę
            za chwile może sie okazać że wilcze doły kopała na drodze twojego dziecka
            • jowita771 Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 10:42
              I coraz więcej szczegółów. Ciekawe, zwłaszcza, że autorki nie było na miejscu.
              • agula_wredziula Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 10:47
                No nie było, nie było mnie na miejscu. Czy ja kogoś oskarżam o próbę zamachu na moje dziecko? Dlaczego same tworzycie sobie opowieść.
                • agula_wredziula Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 10:49
                  Dobrze, że skończyło się tylko na nosie. Koniec tematu.
                  • mamuska-to-ja Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 12:19
                    Nie słuchajsmile
                    To Twoje dziecko miało wypadek wiec co tu Panie mają do gadania. Gdyby to ich dzieciak miał taką stłuczkę przez darną babę inaczej by gadałysmile Widać lubia na placach stać i plotkować zamiast sie z dzieciakami bawić.
                    • a-ronka następna nawiedzona 20.05.11, 13:21
                      mamuska-to-ja napisała:

                      > Nie słuchajsmile
                      > To Twoje dziecko miało wypadek wiec co tu Panie mają do gadania. Gdyby to ich d
                      > zieciak miał taką stłuczkę przez darną babę inaczej by gadałysmile Widać lubia na
                      > placach stać i plotkować zamiast sie z dzieciakami bawić.
                      Wsadzcie sobie te dzieci za pazuchę bo przebywanie z nimi 24h to za mało. Postać nie mozna,pogadać nie można tfu tylko z własnym bachorem się bawić bo inne dzieci to już be.
                      Masz PZM?
                    • kawka74 Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 13:26
                      No, nie wiem, ja nie mam paranoi i nie usiłuję za wszelką cenę postawić kogoś pod mur.
                      Chociaż to może być miłe uczucie - wiedzieć, że nie przez moją nieuwagę dziecko się przewróciło, albo przynajmniej sobie upuścić trochę pary na jakąś 'babę', która śmiała się poruszyć.
                    • asia_i_p Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 16:12
                      Potwierdzam. Na placu zabaw, zamiast wykonywania kolejnej babki, zdecydowanie wolałam pogadać z moją macochą. Ona też tak miała.
                      Ja generalnie nie mam nic przeciwko bawieniu się z dzieckiem, ale znajdź mi osobę, która dorwawszy wreszcie inną osobę mówiącą w tym samym języku, nie skusi się na pogawędkę z nią.
              • morekac Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 10:53
                Mąż był. I właśnie staranniej go przesłuchała.
                • kawka74 Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 11:00
                  Jeszcze jedno przesłuchanie męża i będziemy mieli co oglądać w 'Uwadze'.
          • kawka74 Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 11:08
            To ta kobieta, nie wiadomo czemu, weszła nagle na
            > drogę mojego dziecka,

            To jak w końcu było, wysunęła kończynę czy cała się wysunęła?
            Przypomniałam sobie ostatnią kraksę w wykonaniu mojej córki - w naszym własnym domu potknęła się o moje osobiste, matczyne kończyny, przewróciła się i rozkwasiła sobie nos. Powinnam się wyprowadzić z domu czy wystarczy dać jej numer telefonu?

            Jesteś żywym dowodem na tendencję, którą obserwuję od dłuższego czasu - w wypadku, w którym poszkodowane jest dziecko (pisząc 'wypadek' nie mam na myśli wydarzenia kalibru kraksy samochodowej), u większości rodziców natychmiast pojawia się chęć znalezienia winnego. Winnym może być inny rodzic, bo wysunął kończynę, producent zabawek, bo huśtawka była za wysoka/za niska, spółdzielnia, bo trawa nie była skoszona, spółdzielnia, bo właśnie skończyli kosić trawę, inne dziecko, bo się właśnie spojrzało na nasze dziecko i je rozproszyło, i tak dalej, i tak dalej. Czy to taki trend jest, czy to próba zagłuszenia własnego poczucia winy, że się dziecka nie dopilnowało?
            • czar_bajry Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 15:32
              To jak w końcu było, wysunęła kończynę czy cała się wysunęła?
              > Przypomniałam sobie ostatnią kraksę w wykonaniu mojej córki - w naszym własnym
              > domu potknęła się o moje osobiste, matczyne kończyny, przewróciła się i rozkwa
              > siła sobie nos. Powinnam się wyprowadzić z domu czy wystarczy dać jej numer tel
              > efonu?

              big_grinbig_grinbig_grin
              Kawka przychodzisz ze szmatą na plac zabawbig_grinbig_grinbig_grin
              • kawka74 Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 16:29
                Spoko - zostawię kończyny przed wejściem.
                W ogóle to postuluję zrobić coś takiego, jak stojaki rowerowe - stojak na kończyny, mniejszy na ręce, większy na nogi (właściwie to na ręce może być wieszak).
                Albo szafki na kluczyk, bo ktoś może próbować podmienić swoje nogi na ładniejsze.
          • gryzelda71 Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 13:13
            Czyli zaplanowała ten upadek?A to suka...POZWIJ JĄ
          • gryzelda71 Re: wypadek na placu zabaw :( 20.05.11, 13:17
            Relacjonujesz wydarzenie jakbyś tam była.A ponoć był mąż.Więc mąz zagapił się na pania skoro powiedział,ze pani cały czas widziała dziecko?Nie dopilnował znaczy.Zamiast na panią powinien na dziecko patrzeć nie sądzisz?
            • laaisa Na nóżkę się zapatrzył, na nóżkę 20.05.11, 13:36
              pewnie i opalona i zgrabna była, baba pewnie specjalnie facetowi się nastawiała, a autorka wkurzona, bo jej metoda podgrzewania temperatury, tj. łapanie męża za krocze już nie wystarczy. Wystarczyła nóżka....
              • agula_wredziula Re: Na nóżkę się zapatrzył, na nóżkę 20.05.11, 15:45
                hahahaha naprawdę dobre, mój mąż się zapatrzył. Oczywiście nawiązał już romans, jutro się rozwodzimy.
                • agula_wredziula Re: Na nóżkę się zapatrzył, na nóżkę 20.05.11, 15:58
                  jesteście bardzo niespójne w swoich komentarzach i osądach. jest się albo zestresowana przejętą matką, która tylko widzi zagrożenie i broń boże by ktoś śmiał spojrzeć lub dotknąć jej dziecka, albo rodzicem nieodpowiedzialnym, który nie dopilnował dziecka. Ale być tym i tym jednocześnie? I nie życzę sobie obrażania mojego męża i dziecka. Ja również nie rzucam na was obelg. Choć nie wiadomo jak wiele kultury osobistej można wymagać od kogoś kto prawdopodobnie gdzieś przed wejściem na forum ją porzucił.
                  • asia_i_p Re: Na nóżkę się zapatrzył, na nóżkę 20.05.11, 16:15
                    No zmiłuj się. Jak dwadzieścia osób ma być spójne? My, wbrew pozorem, nie siedzimy przy jednym komputerze.
                    Nie mam nic przeciwko tobie, twojemu mężowi ani twojemu dziecku. Mam inne zdanie niż ty. To się zdarza.
                • czar_bajry Re: Na nóżkę się zapatrzył, na nóżkę 20.05.11, 16:22
                  Jutro jest sobota i sądy nie pracujątongue_out
                  A tak swoją drogą to może mu wybacz.smirk
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka