agula_wredziula
19.05.11, 13:01
No i stało się. Mąż był z córką (3,5) na placu zabaw. Bawiła się na zjeżdzalni. Mąż czekał na nią przy drabince na zjeżdzalnie, a ona zjeżdżała i przybiegała do niego na kolejną rundkę. Gdzieś w pobliżu stała grupka kobiet. I pewnym momencie gdy moja mała biegła do taty, jedna z pań nie zauważyła mojego dziecka, wystawiła nogę i moja mała z całym impetem upadła uderzając nosem w drewnianą część konstrukcji drabinki. Krew się lała, nos cały zdarty a pani powiedziała, że to nie jej wina... Gdyby przeze mnie (tudzież moją kończynę) jakieś małe dziecko upadłoby raniąc się, co najmniej bym się wystraszyła...