kataryniara
24.05.11, 20:44
Moja przyjaciółka wychodzi za mąż. Za miesiąc. Za mężczyznę, który ma dziecko z inną kobietą. Nie jest po rozwodzie, nie ożenił się z nią. Do obowiązków rodzicielskich się przykłada, uczestniczy w wychowaniu synka, łoży alimenty, nie wykręca się, itp.
Niestety stracił pracę kilka dni temu, a alimenty trzeba płacić. I tutaj powstał "problem". A jak do ślubu nie znajdzie pracy? Różnie to bywa. Co będzie po ślubie? Kto będzie płacił? Przyjaciółka przyznała, że nigdy się tym tematem nie interesowała - to była "jego" sprawa. Ona akceptuje ten fakt, często razem zabierali chłopczyka na spacery, wspólne wyjazdy. Nie było problemów przy kupnie jakichś upominków, lody, itp.
Ale w tej zaistniałej sytuacji wpadła mi do głowy myśl, że jak się pobiorą to alimenty będą ściągane z jej pensji - albo z urzędu albo płacone przez nią "dobrowolnie".
Poradziłam jej aby podpisała rozdzielność majątkową - to mi przyszło do głowy. Nie wiem, czy to jest dobre rozwiązanie? A co jeśli nie zdążą przed ślubem? Nie wiem czy do takiej sprawy są kolejki, czy można to załatwić "od ręki"? Czy można to uregulować po ślubie? A co jak będą mieli własne dzieci?
Proszę o poradę te, które znają się na temacie. Wydaje mi się że tą sprawę trzeba załatwić koniecznie przed ślubem, może się mylę?
Help!
Dziękuję.