kama_mama 06.06.11, 11:34 Czy Wasi mężowie uczęszczają na takie spotkania z pracy? Impreza całą noc do białego rana a wy w domu. Co Wy na to? Wszystko spoko akceptujecie, jesteście spokojne? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
adwarp Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 11:36 a dlaczego mam być niespokojna? powiem więcej, u mojego męża takie integracje odbywają się wyjazdowo, więc są to zwykle 2 noce Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 11:43 Nie uczęszczają, albowiem takie spotkania nie są organizowane. Gdyby były to również by nie uczęszczali z powodu niechęci do narzuconych odgórnie form integracji. Albo czas wolny albo praca - nie ma innej opcji. Nakaz zabawy w postaci integracji w czasie teoretycznie wolnym powinien być płatny jak weekendowe nadgodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:43 moj mąż z checia korzysta z np z firmowych meczy organizowanych troche sluzbowo- jedni grają , a inni ogladają- nie ma przymusu, ale zdecydowana wiekszosc jezdzi czesto robia wypady na sluzbowe piwo, pozegnania itd- czesto- 1-2 w miesiacu kiedys mieli imprezy integracyjne w malej firmie, tak do 23/24h na jednej przypadkiem byłam- generalnie nudyyy Odpowiedz Link Zgłoś
dominikaonline Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:42 o boszeee... a wy błysnęliście odpowiedzią!!!!! ja ją popieram w 100% integracyjne imprezy są gorzej niż beznadziejne... i nie każdy musi lubić to co inni Odpowiedz Link Zgłoś
przystanek_tramwajowy Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:21 triss_merigold6 napisała: > Nie uczęszczają, albowiem takie spotkania nie są organizowane. Gdyby były to ró > wnież by nie uczęszczali z powodu niechęci do narzuconych odgórnie form integra > cji. > Albo czas wolny albo praca - nie ma innej opcji. Nakaz zabawy w postaci integra > cji w czasie teoretycznie wolnym powinien być płatny jak weekendowe nadgodziny. > Akurat ta wypowiedź triss mnie nie dziwi. Dwóch facetów spierdzieliło od niej w podskokach, to trzeciego przykuła do siebie łańcuchem, a na spacery wyprowadza na smyczy (krótkiej!). Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:27 To raczej Triss ich pogoniła. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:31 No bo to przecież logiczne, że faceci zawsze uciekają, kobiety NIGDY nie zakańczają związków A odnosi się to szczególnie do niektórych forumek Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:35 No właśnie mnie też już parę razy ktoś wytknął, że pierwszy mąż mnie porzucił, bo na pewno moja wersja jest nieprawdziwa Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:42 Gdyż albowiem wiadomym jest, że kobieta jako istota bezwolna, niesamodzielna umysłowo i zależna od swojego Pana jako pierwsza odejść nie może, jest jedynie przez Pana porzucana. Nie jest też możliwym zakończenie związku przez obopólną na to zgodę, zawsze jest strona porzucana! Czyli kobieta Odpowiedz Link Zgłoś
dominikaonline przystanek_tramwajowy 06.06.11, 13:46 porażką jest wywlekanie informacji z innych postów i świadczy o charakterze i ograniczeniu... wywlekającego ja w tej wypowiedzi o spotkaniach integracyjnych np. popieram tiss w 100% Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: przystanek_tramwajowy 06.06.11, 14:19 dominikaonline napisała: > porażką jest wywlekanie informacji z innych postów i świadczy o charakterze i o > graniczeniu... wywlekającego Ograniczeniu? Umiejętność zapamiętania i kojarzenia informacji to ograniczenie? Błaźnisz się, moja droga. A są to w tym przypadku informacje jak najbardziej korelujące. Cała sprawa z wyjazdami dotyczy przecież możliwości "skoków w bok". Skoro od kogoś dwóch facetów skoczyło w bok, to coś tu jest na rzeczy. I doprawdy nie ma znaczenia czy formalnie to oni powiedzieli że mają jej dosyć, czy to ona ich wystawiła za drzwi. W pierwszym przypadku niezależnie od tago jaki jest facet - mamy do czynienia z kobietą która była nie do wytrzymania. W drugim - z kobietą która dwukrotnie nie potrafiła odrzucić nieudanego kandydata na partnera odpowiednio wcześnie i władowała się w związek zakończony katastrofą. > ja w tej wypowiedzi o spotkaniach integracyjnych np. popieram tiss w 100% Pytanie czy popiera ją mąż, a jezeli to jak długo jeszcze będzie popierał. Odpowiedz Link Zgłoś
dominikaonline Re: przystanek_tramwajowy 06.06.11, 14:32 ja nie patrzę na spotkania integracyjne tylko w kontekście "skoku w bok"... zakładam też inny kontekst np: zmuszanie pracownika do uczęszczania na takie spotkania w ramach niby pracy - bo jak nie to np. zapomnij o awansie.. i tu widzę problem - bo wyobraź sobie, że są ludzie, którzy takiego spędzania czasu po prostu nie trawią. co do wywlekania: w dalszym ciągu uważam, że wywlekanie innych informacji niedotyczących wątku jest bardzo nieładne. uważasz, że jeśli autorka nie chce powtórzyć sytuacji z trzecim facetem i jest zła o te spotkania to robi źle? jej błędem może jedynie być to, że źle dobiera sobie panów z upodobaniami do zdrad. dziwnie zakładasz też, że skoro dwóch od niej odeszło to jej wina bo ona jest nie do wytrzymania - czyżby aż tak dogłębnie znasz problem, że wystawiłaś ocenę autorce postu? ja bym tak pochopnie nie oceniała nikogo Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: przystanek_tramwajowy 06.06.11, 14:35 Nieee, tamta wypowiedź nie była porażką, ty ja przebiłaś i to z nawiązką Swoja droga można się nieźle uśmiać, uważam, że triss jest na forum takim papierkiem lakmusowym - ilość jadu wylewanego w związku z jej życiem osobistym (o którym tyle wiecie, ile sobie same dośpiewacie) jest niezłym miernikiem własnego, życiowego nieudacznictwa i poczucia wiecznej krzywdy. Jesteście żałosne, wstrętne i zawistne babska, czasem to aż nie do uwierzenia. Poza tym triss nie ma męża, więc jesteś kiepsko poinformowana Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: przystanek_tramwajowy 06.06.11, 14:41 A mnie zastanawia jedno : dlaczego Triss a nie ktoś inny? co takiego zrobiła, że stała się "gwiazdą" dla pewnych kobiet tu na forum? i dlaczego co jakiś czas pojawiają się przytyki dot. jej zycia prywatnego? Jaki jest w tym cel? jaki sens wywlekać życie Triss przy każdej nadarzającej się okazji? Czy tylko ona jedna jest po rozwodzie? tylko Triss popełniała blędy w życiu? Serio myślisz, że jak człowiek u siebie w życiu nie ma do końca poukładane to się czepi kogoś i będzie tak sępił na nim żeby siebie podbudować ? Tak wiem./.. nawiniara jestem, że doszukuje się innych przyczyn. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: przystanek_tramwajowy 06.06.11, 15:10 Ekhm, nie chcę się chwalić, ale nie tak dawno w wątku o ulubionych forumkach, czyli w cyklicznym, tradycyjnym lizaniu sobie dupek, jedna wyskoczyła jak filip z konopii, że tak się cieszy, bo mój nick jest tak rzadko wymieniany! I w związku z tym już nie jestem tak popularna! Juhu! jaka qrwa radocha, janiemogie. Następna się dopisała, że tak, ona tez się cieszy!! Przyznam, że trochę mnie wtedy przytkało. Jak bardzo trzeba mieć nierówno pod deklem, żeby coś takiego wypisywać? I to była osoba DOROSŁA (tak mniemam), a nie trzynastolatka z rozchwianą psychiką. Można czasem w ferworze dyskusji stracić dystans, ale są pewne granice. Baby, zanim stracicie ten dystans, po prostu może odejdźcie od kompa, złapcie świeżego powietrza, bo idiotkę zrobić z siebie nieprawdopodobnie łatwo. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: przystanek_tramwajowy 06.06.11, 15:16 Pamiętać ja ten wątek pamiętać. Ale to nadal nie wyjaśnia fenomenu Triss. Rozumiem sympatie i antypatie ale wyciągnie prywatnego życia nawet jeśli było opisane na forum ? jaki sens, że się powtórzę i może ktoś z wyciągających mi odpowie. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: przystanek_tramwajowy 06.06.11, 15:23 Triss wydaje się być (nie znam jej, bazuję tylko na tym, co o sobie pisze) dość niezależną kobietą, ma poglądy, które potrafi bronić, zdroworozsądkowe podejście do życia. Nie jestem jej wielbicielką ale w wielu kwestiach ma rację, jej wyrazisty styl się wyróżnia, szczególnie na tle co bardziej rozmemłanych forumowiczek. Moja prywatna teoria jest taka, że największą agresję wzbudza u niespełnionych życiowo, udupionych i rozczarowanych bab, które choć przez chwilę mogą poczuć się ciut lepiej. Podwójna rozwódka?? HA !!!! A więc nie jest tak dobrze, jakby się mogło wydawać, na bank faceci od niej uciekają, trzyma ich na krótkiej smyczy, no porażka, jednym słowem! I już własny barłóg jakiś taki przyjaźniejszy Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: przystanek_tramwajowy 06.06.11, 15:37 Celem przypomnienia jej, że już miała kiepsko w życiu A skoro teraz ma dobrze, to żeby sobie nie zapomniała, że kobieta nie ma być szczęśliwa, ma być matką i żoną i znosić wszystko dzielnie w imię nie wiadomo do końca czego. A ona nie, stawia się jak jakaś głupia i jeszcze o tym pisze! Bezwstydnie i tak po prostu, literkami. Pacz pani, co za sodomia i gomoria Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Nie za gorąco dziś? 06.06.11, 17:14 Nie za gorąco dziś na darcie pierza? P Pragnę podkreślić, że wyraźnie napisałam, że u mojego faceta w pracy nie ma imprez integracyjnych. No, nie ma i co zrobić. U mnie w pracy też nie ma, poza takimi dla pracowników i rodzin (Mikołajki, festyn). Szkolenia są, wewnętrzne, w czasie pracy. Przypominam, że nie każda firma/instytucja musi koniecznie integrację wyjazdową czy wieczorną uskuteczniać. Nawet gdyby były, to takowe mamy w poważaniu, ponieważ czas wolny jest czasem świętym. Mam coś zrobić dotyczącego pracy w czasie wolnym? Chcę ekstra kasę. Proste. Problem puknięcia hostessy czy pani z innego działu podczas integracyjnego chlania, uważam za trzeciorzędny - i bez tego można znaleźć sobie okazje. Moje życie prywatne jest zadowalające, ale dziękuję za troskę. Odpowiedz Link Zgłoś
el_jot Re: przystanek_tramwajowy 06.06.11, 14:46 morgen_stern napisała: > > Swoja droga można się nieźle uśmiać, uważam, że triss jest na forum takim papie > rkiem lakmusowym - ilość jadu wylewanego w związku z jej życiem osobistym (o kt > órym tyle wiecie, ile sobie same dośpiewacie) jest niezłym miernikiem własnego, > życiowego nieudacznictwa i poczucia wiecznej krzywdy. O, to dobrze wypadam w takim razie Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 morgen_stern :> 06.06.11, 15:13 No musiałaś mnie uprzedzić? No musiałaś? Chociaż ja lepiej bym tego nie napisała i podpisuję pod każdym Twoim słowem! Szacun. Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: przystanek_tramwajowy 07.06.11, 10:04 morgen_stern napisała: > Nieee, tamta wypowiedź nie była porażką, ty ja przebiłaś i to z nawiązką > Swoja droga można się nieźle uśmiać, uważam, że triss jest na forum takim papie > rkiem lakmusowym - ilość jadu wylewanego w związku z jej życiem osobistym (o kt > órym tyle wiecie, ile sobie same dośpiewacie) jest niezłym miernikiem własnego, > życiowego nieudacznictwa i poczucia wiecznej krzywdy. Jesteście żałosne, wstrę > tne i zawistne babska, czasem to aż nie do uwierzenia. He, he he Widzisz, ona to przynajmniej co jakiś czas publikuje żałosne wynurzenia jaką to ma niedobrą siostrę albo obciachowe koncepcje przerywania ciąży dla zdrowia dziecka. Z tego można co nieco wywnioskować o niej. No i widać że jest napastliwa i agresywna. Natomiast skąd TY wzięłaś wizję mojego nieudacznictwa to nie wiem Ja się tu nie wywnętrzam na jakieś bolesne tematy (skądinąd raczej takich nie miewam). Czyżbyś właśnie zrobiła to co tak szlachetnie w obronie trissmerigold zarzucasz innym? > Poza tym triss nie ma męża, więc jesteś kiepsko poinformowana Mąż czy konkubent - przecież żadna różnica. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: przystanek_tramwajowy 06.06.11, 14:57 Ale bzdurzysz. Z tego co piszesz wynika, że za nieudany związek zawsze ponosi wina kobieta. Jeśli facet od niej odchodzi - jej wina jest oczywista, bo widać jest nie do wytrzymania. Jeśli kobieta odchodzi albo wystawia panu walizki za drzwi - też jej wina, no bo jak mogła w ogóle dopuścić do związania się z takim facetem, którego trzeba pogonić. Ja jednak żywię taką pewność, że Triss to po prostu silna i konkretna baba, która wie czego chce i nie da sobie w kasze dmuchać, stąd jej niechęć do trwania w nie do końca udanym związku. Jakoś uzależnienia od gaci i strachu przed ich utratą, u niej nie wyczuwam. Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: przystanek_tramwajowy 07.06.11, 10:09 imasumak napisała: > Ale bzdurzysz. Z tego co piszesz wynika, że za nieudany związek zawsze ponosi w > ina kobieta. Jeśli facet od niej odchodzi - jej wina jest oczywista, bo widać j > est nie do wytrzymania. Bo tak jest. Nie użyję może słowa "wina", ale "odpowiedzialność" jak najbardziej. Odpowiedzialność za rozpad związku ponoszą obie strony. Co oznacza, ach jakże mogę coś takiego powiedzieć, że kobieta TEŻ. > Jeśli kobieta odchodzi albo wystawia panu walizki za drzwi - też jej wina, no b > o jak mogła w ogóle dopuścić do związania się z takim facetem, którego trzeba p > ogonić. A co, kto jest ODPOWIEDZIALNY za to że ona sobie takiego wybrała? > Ja jednak żywię taką pewność, że Triss to po prostu silna i konkretna baba, któ > ra wie czego chce i nie da sobie w kasze dmuchać, stąd jej niechęć do trwania w > nie do końca udanym związku. Jakoś uzależnienia od gaci i strachu przed ich ut > ratą, u niej nie wyczuwam. Uzależniona może i nie jest, ale coś ją widocznie do tych gaci ciągnie. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: przystanek_tramwajowy 06.06.11, 14:58 Przede wszystkim to NIE JEST temat tego wątku. Nie wszystkich interesuje wypominanie cudzego życia, takie zachowanie jest prymitywne i chamskie. Tak dla przypomnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: przystanek_tramwajowy 07.06.11, 10:10 rosapulchra-0 napisała: > Przede wszystkim to NIE JEST temat tego wątku. Nie wszys > tkich interesuje wypominanie cudzego życia, takie zachowanie jest prymitywne i > chamskie. Tak dla przypomnienia. A co, Ciebie nie interesuje? To nie czytaj. A jeżeli to miało być użalenie się nad biedną obgadywaną meriglod6 - to o jej prywatnym życiu opowiada ona sama. I nie widzę powodu dlaczego informacje których ona sama dobrowolnie udziela miałyby być zapominane w innych wątkach. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: przystanek_tramwajowy 06.06.11, 23:03 Czy to tak ciężko uwierzyć, że facet woli odpocząć od pracy i współpracowników w domu, a nie jechać na dwudniowy kierat chlania? Naprawdę, niejeden ceni sobie tzw. święty spokój, nie mówiąc już o tak górnolotnych dyrdymałach, jak miłość do żony, chęć nacieszenia się jej towarzystwem, zanim mały wrzaskun odbierze spokój obojgu? Zastanowiłam się, co zrobiłby mój najdroższy, gdyby u niego miał miejsce takie integracje. Hmm - myślę, że czynnikiem decydującym byłaby możliwość wyspania się do woli i nie zrywania na zaplanowane atrakcje. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 14:53 przystanek_tramwajowy napisał: > Akurat ta wypowiedź triss mnie nie dziwi. Dwóch facetów spierdzieliło od niej w > podskokach, to trzeciego przykuła do siebie łańcuchem, a na spacery wyprowadza > na smyczy (krótkiej!). Rozumiem, że poprawiłaś sobie nastrój, tak? Gratuluję zatem i chamstwa i głupoty. tobie. Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:22 ciężko się nie zgodzic. fajną sytuacje miala moja znajoma pracujaca w firmie kosmetycznej. pogonili ich na zjazd integracyjny obowiazkowy na narty. znajoma miala pierwszy raz deski na nogach i lęk przed zjezdzaniem. efektem jest uszkodzone kolano, na ktore miala juz trzy operacje plus długotrwała i dosc kosztowna rehabilitacja, plus jednak zmniejszenie sprawnosci fizycznej. a co najlepsze - poniewaz dzialo sie to w czasie teoretycznie wolnym i nie w ramach pracy, ubezpieczenie pracownicze tego nie obejmuje i kolezanka sama musi sobie wszystko finansowac. a zeby bylo JESZCZE weselej - firma ma do niej pretensje za to ze nie jest tak dyspozycyjna jak kiedys (leczenie, szpitale, obnizona sprawnosc) i cholera wie czy jej nie zwolnią za brak wyników... Odpowiedz Link Zgłoś
ruta.dl Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 11:48 maz nie - ja uczęszczam. Często nie wracam wtedy na noc tylko nocuje u moich rodzicow, bo jest blizej z imprezy i taksowka kosztuje 50 zl a nie 200 (mieszkamy 40km od Warszawy). On zostaje z dziecmi i jestem spokojna o nich. Nie widzimy problemu - o ile takie imprezy nie sa zbyt czeste (3-4 razy w roku). Odpowiedz Link Zgłoś
a.nancy Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 11:53 mojemu sie nie chce chodzic czasem wpadnie na godzinke-dwie (jesli spotkanie jest na miejscu, a nie wyjazdowe), zeby podtrzymywac relacje towarzyskie, ale rzadko. na wyjazdowych byl chyba dwa razy, ale to b bylo jak pracowal w firmie, gdzie byly fajne kumpelskie relacje, wiec traktowal to jak wyjazd z kolegami. Odpowiedz Link Zgłoś
szarin Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 11:55 Uczęszcza. Nieuczęszczanie na takie imprezy jest u niego traktowane traktowane jako totalnie olanie pracy. Ma takie imprezy dwa razy w roku i przy okazji drinkowania jest tam załatwianych mnóstwo spraw związanych z pracą. Szeregowy pracownik może przy piwie pogadać z prezesem i dopchać się do niego z własnymi pomysłami na rozwój firmy, na co normalnie nie miałby szans. Kto nie jeździ (raz w roku na wyjazd poza miasto, raz w roku wyjście do knajpy na pół nocy) nie ma tam szans na awans - awans dostaje ten, komu się chce o ten rozwój firmy dbać. Firma jest przyjazna pracownikowi, daje elastyczne godziny pracy, dodatkowe urlopy (dodatkowy ojcowski, dodatkowy macierzyński), ale oczekuje zaangażowania chociaż trochę większego niż 8 godzin od 8 do 16. I tak, jestem spokojna o to, co tam robi. Mój mąż również jest spokojny, a ja mam takie wyjazdy kilka razy w roku (szkoleniowe, ale podczas szkoleń również są imprezy do białego rana), i to z reguły dłuższe niż jedna noc. Odpowiedz Link Zgłoś
semihora Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:00 >Nieuczęszczanie na takie imprezy jest u niego traktowane traktowane > jako totalnie olanie pracy. Bardzo lubię takie podejście do imprez integracyjnych. Najlepszy pracownik zostanie uznany za olewacza, bo nie poszedł na popijawę... Odpowiedz Link Zgłoś
szarin Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:19 Nie jest to po prostu popijawa i zle sie wyrazilam z tym totalnym olaniem pracy. ktos, kto chodzi do pracy od 8 do 16 i nie ma ochoty na nieformalne spotkanie z kolegami i przelozonymi jest odbierany wlasnie jako pracownik od-do i raczej nie ma szans na wybicie sie w firmie. co innego nie jechac raz, a co innego 10 razy 5 lat z rzędu. Ktos, kto tam jedzie i sie uchlewa, a potem wyznaje prezesowi miłość (zdarza się to co roku), też raczej większych szans na duże awanse nie ma. Takie życie - awansują tych, z którymi dobrze się dogadują na wszystkich płaszczyznach. Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:27 > ktos, kto chodzi do pracy od 8 do 16 i nie ma ochoty na nieformalne spotkanie > z kolegami i przelozonymi jest odbierany wlasnie jako pracownik od-do i raczej > nie ma szans na wybicie sie w firmie. ale widzisz bezsens takiego podejscia? a jak ktos siedzi nadgodzinami i robi swoje i nie tylko swoje, a na spotkania integracyjne nie chce jezdzic bo tego nie lubi to co? tez olewus?... ja nie mam natury bezwzględnie stadnej, nie czuję potrzeby integrowania się ze wszystkimi, wystarczą mi wybrane jednostki. moj mąż ma tak samo, nie z kazdym pic i gadac do switu bedzie. zebranie integracyjne jednonocne z ktorego mozna wyjsc jak sie znudzi - OK. ale wyjazd weekendowy - no nie, dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
diabel.lancucki Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:15 Nie jest to po prostu popijawa i zle sie wyrazilam z tym totalnym olaniem pracy > . ktos, kto chodzi do pracy od 8 do 16 i nie ma ochoty na nieformalne spotkanie > z kolegami i przelozonymi jest odbierany wlasnie jako pracownik od-do i raczej > nie ma szans na wybicie sie w firmie. Ale pracownikowi płaci się za od -do. I tak ma umowę podpisaną. Chore jest dla mnie zmuszanie pracowników do pracy/imprezowania/etc w nadgodzinach za free. Pracuję w celach zarobkowych, nie charytatywnie. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:23 No dokładnie. Skąd założenie, że pracownikowi te nieformalne spotkania z kolegami i przełożonymi PO PRACY sprawiają przyjemność i ma na nie ochotę? Praca nie musi sprawiać przyjemności, tylko być opłacana, ale spotkania towarzyskie chyba z założenia powinny być miłym relaksem. D Odpowiedz Link Zgłoś
kosher_ninja Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:49 Pracownik od-do ma płacone za od-do. Czasami ma premię za wykonaną pracę, czasami dostanie podwyżkę, jeśli się upomni. Ale rzadko jest tak, że idzie po podwyżkę, a prezes czy tam najwyższy przełożony mówi: "To jest dobry chłopak, dobrze się z nim gada, pełen pomysłów, lubi pracę tutaj - róbmy wszystko, żeby go zatrzymać", bo po prostu w pracy od-do nie dość, że nie ma czasu na siedzenie przy kawce/piwku i swobodne gadanie, to w dodatku prezes nawet nie wie, o kogo chodzi. Może w innych firmach jest inaczej, ja mówię na przykładzie tej. Nikt nikogo nie zmusza do imprezowania, do lubienia współpracowników. Ale jak pracownik nie chce raz na rok wyjść z kolegami (przy czym te nadgodziny za free to pobyt w dobrym ośrodku, z dobrym jedzeniem), to jest odbierany tak, że jest mu wszystko jedno, gdzie pracuje. A jak mu wszystko jedno, to raczej nie będzie się starał o dobro firmy ponad normę. A jak nawet będzie, to nikt się o tym nie dowie. A nawet jak się dowie, to nie z bezpośredniej relacji, tylko ktoś może gdzieś komuś szepnie, ale też niekoniecznie. I taki pracownik, wnioskujący o 500 zł podwyżki, dostanie moze te 500, może 300, a może nic. Pracownik, który jest znany przełożonym bliżej - dostanie tej podwyżki nawet 1000. Czyli jedno głupie spotkanie w roku może się przełożyć na zarobki. Mój mąż z każdego takiego spotkania wraca z nowymi pomysłami i po każdym takim spotkaniu praca znacznie rusza do przodu, realizowane są pomysły, które naprawdę trudno przepchnąć właśnie od 8 do 16, bo nikt nie ma na to czasu. Można raz do roku załatwić sprawy omijając drogę służbową (a często na przeszkodzie realizacji pewnych rzeczy stoi bezpośredni przełożony). Jeśli komuś się to nie podoba, to nikt go na siłę nigdzie nie ciągnie. Zostaje w domu, nie realizuje się charytatywnie, ale też nie ma co liczyć na to, że z szeregowego pracownika stanie się kiedyś dyrektorem. Nawet na kierownika nie ma co liczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
kosher_ninja Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:53 Nie przelogowałam się, chlip. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 23:13 To jest dobry chłopak, dobrze się z nim gada, pełen pomysłów, lubi pracę tutaj - róbmy wszystko, żeby go zatrzymać Czyli w tej firmie dostaje się podwyżki itd. "po uważaniu", a nie zgodnie z merytoryczną wartością swej pracy, tak? W takim razie więcej szans na karierę ma tu ktoś, kto umie bajerować, niż ktoś, kogo praca przynosi najwięcej efektów z całego zespołu, kto jest gotów zostać po godzinach, żeby skończyć coś pilnego np. w zastępstwie chorej osoby, kogo wiedza i doświadczenie przynoszą firmie więcej korzyści niż czyjeś "bycie równym chłopakiem". A prezes przy rozważaniu podwyżek powinien na tyle orientować się w swoich pracownikach, żeby wiedział "o kogo chodzi", jeśli ma do czynienia z dobrym, sumiennym i kreatywnym pracownikiem. Nawet, jeśli nie pił z nim wódki. Aha - i ostatnia rzecz, w którą uwierzę, to przedstawiciele kadry kierowniczej wyższego szczebla, którzy przy piwie najchętniej rozmawiają z początkującymi leszczami o ich wizji rozwoju firmy. Chyba raczej rozglądają się, która sekretarka ma zgrabniejsze nogi. Odpowiedz Link Zgłoś
dominikaonline Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:52 moim zdaniem to już przesada... szkoda, że jeszcze nie każą urlopów wspólnie spędzać... bo w końcu podczas urlopu też można tęsknić za szefem... Odpowiedz Link Zgłoś
kosher_ninja Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:59 Ale tam nikt nikomu nic nie każe. To nie jest ujęte w żadnym regulaminie. Nikt nikogo do niczego nie namawia. Źle się też nikt za niejechanie nie patrzy, ale dobrze też nie. Nieformalnie wiadomo, że ten, kto widzi swoją przyszłość w firmie, powinien raz w roku na to nieformalne spotkanie pojechać. Odpowiedz Link Zgłoś
dominikaonline Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 14:19 no właśnie niby nie każą.. a jednak jest przymus bo jak się nie pojedzie, to już ktoś strzeli focha... dla mnie to chore i gdybym miała wyjście to jak najdalej bym się trzymała takiej pracy. Niech sobie tam pracują ci, którzy lubią takie spotkania. nie cierpię integracji na siłę - tym bardziej, że raczej nie jestem towarzyska i po pracy chcę odpocząć w ciszy ze swoimi myślami w ogródku, a nie śmiać się na siłę z cudzych czytaj "szefa" nudnych dowcipów. Wypady organizuję sobie sama tam gdzie ja chcę a nie gdzie mi każą... Odpowiedz Link Zgłoś
kosher_ninja Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 14:47 Nie potrafisz chyba czytać ze zrozumieniem. Nikt nie strzela żadnego focha. Może to być tak: odchodzi jakiś kierownik. Trzeba wybrać nowego, najlepiej z zespołu. Jest dwóch kandydatów, równie zdolnych, z równymi szansami. Jeden jest z prezesem na "ty", przegadał z nim kiedyś pół nocy. Drugiego prezes kojarzy z nazwiska, ale nie wie nawet, jak wygląda. Który zostanie wybrany na kierownika? (to akurat jest firma, w której prezes lubi podejmować personalne decyzje sam). Prezes w tym przypadku nie jest idiotą, który oczekuje śmiania się z jego nudnych dowcipów. I prawdę mówiąc - współczuję doświadczeń. Jestem naprawdę wdzięczna losowi, że za każdym razem trafiałam w pracy na ludzi, z którymi nawet po odejściu do innej firmy utrzymuję dobre kontakty (również z byłym szefostwem). Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Spotkanie integracyjne męża 07.06.11, 15:53 kosher_ninja napisała: > Nie potrafisz chyba czytać ze zrozumieniem. Nikt nie strzela żadnego focha. > Może to być tak: odchodzi jakiś kierownik. Trzeba wybrać nowego, najlepiej z ze > społu. Jest dwóch kandydatów, równie zdolnych, z równymi szansami. Jeden jest z > prezesem na "ty", przegadał z nim kiedyś pół nocy. Drugiego prezes kojarzy z n > azwiska, ale nie wie nawet, jak wygląda. Który zostanie wybrany na kierownika? > (to akurat jest firma, w której prezes lubi podejmować personalne decyzje sam). > Prezes w tym przypadku nie jest idiotą, który oczekuje śmiania się z jego nudny > ch dowcipów. Ale jest idiotą który nie sprawdza umiejętności kandydata tylko awansuje tego z mocniejszą głową. Jest też idiotą który lubiąc podejmować decyzje personalne sam - nie zna swoich pracowników. Odpowiedz Link Zgłoś
policjawkrainieczarow Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 19:01 kosher_ninja napisała: > Ale tam nikt nikomu nic nie każe. To nie jest ujęte w żadnym regulaminie. Nikt > nikogo do niczego nie namawia. Źle się też nikt za niejechanie nie patrzy, ale > dobrze też nie. Nieformalnie wiadomo, że ten, kto widzi swoją przyszłość w firm > ie, powinien raz w roku na to nieformalne spotkanie pojechać. rozumiem, ze taka polityka skutecznie blokuje mozliwosc awansu dla np. samotnych matek czy ludzi, ktory co prawda maja pomysly i w godzinach sluzbowych chcieliby je przedstawic, ale nie maja jak, a poza praca ciagna drugi etat albo maja zobowiazania typu starsi, niepelnosprawni rodzice. Przy czym jak komus takiemu sie z rzadka uda wyrwac na jakis weekend to ma swiete prawo do nieogladania tych samych twarzy, ktore ma na codzien. Odpowiedz Link Zgłoś
kosher_ninja Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 19:56 Akurat ten brak awansu to w przypadku owych samotnych matek czy ludzi z ogromnymi zobowiązaniami blokowałaby nie tyle niemożliwość pojechania na JEDEN wyjazd integracyjny w roku (częściowo organizowany zresztą w ciągu godzin pracy), co niemożliwość pojechania na różne wyjazdowe kursy szkoleniowe. A bez tych kursów to akurat zarówno w pracy męża, jak i mojej, nie ma nie tyle szans na awans, co nawet na dalszą egzystencję na poziomie zwykłego pracownika. Ja muszę wyjeżdżać kilka razy do roku, czasem na 2-3 dni, a czasem nawet na 2 tygodnie. Jeśli komuś nie odpowiadają warunki pracy (z góry o nich wie), no to przecież nikt na siłę nie będzie go zatrudniał. Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: Spotkanie integracyjne męża 07.06.11, 15:54 kosher_ninja napisała: > ć kilka razy do roku, czasem na 2-3 dni, a czasem nawet na 2 tygodnie. Jeśli ko > muś nie odpowiadają warunki pracy (z góry o nich wie), no to przecież nikt na s > iłę nie będzie go zatrudniał. Czy na rozmowie o pracę kandydat jest informowany od razu że jeżeli nie lubi się napić z prezesem to nie awansuje? Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:05 Sa dwie imprezy w roku. W lipcu idzie sam bo po co ja mu tam potrzebna? a pod koniec karnawału idziemy razem. bo to w końcu karnawał i impreza dla par. Odpowiedz Link Zgłoś
el_jot Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:05 Hmm, mój mąż był na dwutygodniowym szkoleniu i teraz pojechał na tygodniowe. Szkolenie obowiązkowe, więc ani ja ani mąż nie mieliśmy nic do gadania, ale jestem całkowicie spokojna. Mąż imprezowy nie jest, wiem,że była jedna impreza, w której uczestniczył i teraz ma być znowu w noc przed końcowym egzaminem Stwierdził, że nie pójdzie, ale nawet jak pójdzie, to co? A, mój mąż nie pije Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:28 szkolenia też się liczą? No to mój na dniach jedzie na 3 m-c na szkolenie. jak znam życie to na bank będa imprezy pewnie pójdzie na dwie- trzy. ale mój tez nie pije. więc pewnie na imprezie posiedzi do pierwszego nietrzeźwego i zmyje się do pokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
el_jot Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:32 Nie wiem, może się liczą Wg mnie takie długie szkolenia wyjazdowe są jeszcze gorsze niż imprezy jednonocne, bo jest większa szansa nawiązać romans a nie tylko przezyć jednonocną przygodę Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:35 To co sugerujesz, żeby chłopa nie puszczać? przywiązać do kaloryfera i zakneblować? Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:37 Ona napisała tylko, co dla niej jest gorsze Odpowiedz Link Zgłoś
el_jot Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:41 imasumak napisała: > Ona napisała tylko, co dla niej jest gorsze Ale Ima przeczytaj mój pierwszy wpis. Nie jest to dla mnie ani gorsze, ani lepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
el_jot Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:39 Nie, chyba nie o tym świadczy mój pierwszy wpis w tym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:43 No... tak to jest jak człowiek na głupi humor od rana i doszukuje się podtekstów. Przepraszam, ale mam dziś dzień świra od samego rana. O zdradach w ogóle nie myśle. gdyby chciał to by na worku kartofli w piwnicy rogi mi doprawił. co ma byc to będzie. W tym przypadku romanse w ogóle wykluczam bo tam będą w 99% faceci a te biedne kobitki, które też jadą to w ogóle na drugim końcu miejscowości a chłopy pilnowane są tak, że bez zezwoleń nie wyjdą nawet za ogrodzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
el_jot Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:47 sadosia75 napisała: > O zdradach w ogóle nie myśle. gdyby chciał to by na worku kartofli w piwnicy r > ogi mi doprawił. co ma byc to będzie. O to mi właśnie chodzi też. > W tym przypadku romanse w ogóle wykluczam bo tam będą w 99% faceci a te biedne > kobitki, które też jadą to w ogóle na drugim końcu miejscowości a chłopy pilnow > ane są tak, że bez zezwoleń nie wyjdą nawet za ogrodzenie. Tam gdzie mój mąż jest, to nie ma takiego rygoru. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:04 Mój jak dziecko będzie miał godziny spania, śniadania, obiadu itp o 22 cisza nocna i każdy w swoim pokoju. najgorzej będzie z łóżkiem. bo mąż wysoki a łózka na 180cm zrobione więc jakieś 20 cm nogi będzie mu zwisać. A co do zdrady to ja w swojej wiecznej naiwności myśle zawsze o 2 rzeczach. 1. jak zechce to i w piwnicy wyjady mu nie potrzebne do tego. 2. za głupka nie wyszłam za mąż to może nie zdradzi a jak zdradzi to widocznie wyszłam za głupka. Odpowiedz Link Zgłoś
lilly_about Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:14 Uczęszczają, czasem nawet wyjazdowo. Niech się bawi, na zdrowie. Odpowiedz Link Zgłoś
penelopa40 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:22 mój mąż nigdy nie pracował w zawodzie/firmie, w których byłyby spotkania integracyjne, ale gdyby tak było chodził by na nie jeśli by chciał czy jeździł.... jesteśmy małżeństwem ale oprócz "węzła małżeńskiego" nie jesteśmy związani żadnym sznurkiem ani powrozem... Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:27 chodzi nie widze w tym problemu Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:32 Uczęszczają, zdarza się to ze 2-3 razy w roku. Czasem jest to wyjazd dwudniowy. Nie zawsze mnie to zachwyca (tak jak nadgodziny mnie nie zachwycają, choć płatne wszak dodatkowo), ale dlaczego miałabym być niespokojna? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:33 Nie podobają mi się takie pomysły, po pierwsze - kradzież przez firmę czasu wolnego, dwa - zachęta do chlania i pijackiego dymania po kątach, już się sporo o wyjazdach integracyjnych nasłuchałam. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:58 Dla mnie to przede wszystkim kradzież wolnego czasu pod pretekstem integracji, czasem z jakimiś chorymi zabawami z cyklu team building. Do pracy mam podejście pragmatyczne - płacą za od-do (albo zadaniowo), a praca nie jest po to żeby się spoufalać grupowo. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:21 W pewnej firmie mieli takie poronione pomysły, raz zjeżdżali na linie, nie wiem, jak to się fachowo nazywa, coś nie wyszło i dziewczyna wylądowała na drzewie - niestety, nie przeżyła. Od tego czasu przyhamowano zabawy, ale wyjazdy oczywiście nadal były. Mój osobisty eks-mąż wywrócił czołg (takie zabawy też bywały), tym razem nikomu nic się nie stało, choć było groźnie. Część ekipy jeździła tam z zaciśniętymi zębami klnąc pod nosem, reszta już w drodze zaczynała pić. Odpowiedz Link Zgłoś
julcia_kulcia123 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:35 No tak najpierw rozmowa z prezesem trele morele a potem bawią się i panie i panowie w większości po alkoholu. Widziałam już parę takich imprez zabawa na całego. Odpowiedz Link Zgłoś
julcia_kulcia123 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:37 Firmy przyczyniają się do integracji pracowników ale pomagają w rozpadach małżeństw Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:20 Ale, że jak? każdy pracownik przed wyjazdem dostaje ulotkę pt. " jak zdradzić żonę/ męża na imprezie " ? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:23 Sadosia, umówmy się, że to środowisko zdradogenne. Daleko od domu, sporo alkoholu, wielu i wiele znów poczuje studencki zew, naprawdę niewiele trzeba. ja wiem, że tu same żony wiernych i rozsądnych mężów, ale ktoś się na tych wyjazdach grzmoci, aż wióry lecą. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:27 Morgen umówmy się, że jak facet czy kobitka zechce to nie musi jeździć na integracyjne imprezy. jeśli człowiekowi chodzi to po głowie to alkohol tylko "pomoże" w urzeczywistnieniu swoich planów. Owszem bywają przypadki, że przypadkiem pan i pani spotkali się w jednym łóżku ale ile takich przypadków jest naprawdę a ile takich "grzmoceń" to po prostu skorzystanie a okazji? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:35 No wiadomo, ale po co mnożyć pokusy? Czasem to okazja czyni złodzieja, nikt nie jest z kamienia. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:43 Morgen Ty wiesz, że ja naiwniara taka jestem, że aż wstyd prawda? i ja świecie przekonana w swojej naiwności jestem, że jak człowiek zechce to sam znajdzie pokusę. a jak nie zechce to i nawał imprez integracyjnych w tym nie pomoże żeby zechciał. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:55 Jak ktoś zechce, to tak, znajdzie okazje niezależnie od wyjazdu. Pozostają jeszcze ci, którzy okazji specjalnie nie szukają, a na takich wyjazdach, podkręceni alkoholem i dobrą zabawą, z dala od domu, po prostu tracą kontrolę. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:57 no to własnie o tym pisałam wcześniej "Owszem bywają przypadki, że przypadkiem pan i pani spotkali się w jednym łóżku ale ile takich przypadków jest naprawdę a ile takich "grzmoceń" to po prostu skorzystanie a okazji? " Zdaje sobie sprawę z tego, że czasem człowiek aż szuka okazji ale czasem to po prostu działanie alkoholu, poczucie studenckiej przeszłości itp. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 14:01 sadosia75 napisała: ale czasem to po prostu działanie alkoholu, poczucie studenckiej przeszłości itp. No i takie przypadki nie są wcale takie rzadkie. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 22:14 no na imprezach integracyjnych mojego chlopa nie ma ani jednej !!! kobiety kurde rzeczywiscie musza sie tam grzmocic az milo chcialabym to zabaczyc Odpowiedz Link Zgłoś
julcia_kulcia123 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:27 A to twój mąż nie wie jak to się robi potrzeba mu instrukcja. Napewno jakaś pani mu wytłumaczy Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:42 No nie wie no. taka ciapa z niego, że chłop po prostu nie wie jak dorobić rogi żonie. a jak jakaś pani mu wytłumaczy to następnym razem mniej drzew pójdzie na ścięcie bo instrukcja już mu nie będzie potrzebna. jak rozumiem Twój mąż wie skoro tak sie dziwisz instrukcji? Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:56 sadosia75 napisała: > jak rozumiem Twój mąż wie skoro tak sie dziwisz instrukcji? Może to ta idiotka która ze 2 lata temu na całą Polskę krzyczała że jej Tieto sk*rwiło męża? Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 14:25 A pamiętam taki długaśny wątek na forum Wrocław był. Facet pojechał na weekend integracyjny i wrócił w podartej koszuli, brudny i pani sobie dośpiewała, że ją zdradził. Zrobiła aferę w firmie i na forum. Szukałam tego wątku, owszem, coś tam pokazywało, ale wszystko na oślej już jest, nie do wydobycia. Odpowiedz Link Zgłoś
sadosia75 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 14:28 Na Wrocław to mnie jeszcze nic nie zawiało i dlatego nic nie wiem. ale podejrzewam, że nic ciekawego i fascynującego tam nie było to i żadnej straty nie odczuwam. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 14:47 Kiedyś moderowałam Wrocław, więc co nieco mnie z tym forum łączy. A wątek był fascynujący - jeden z takich, co to się go pamięta Odpowiedz Link Zgłoś
deela Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 12:42 spoko akceptujemy i jestesmy spokojne - chyba ze maz ma ze 12 lat to bym sie martwila gdzie sie gowniarz cala noc szlaja Odpowiedz Link Zgłoś
lila1974 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:38 Ponieważ nie są to częste spotkania, w dodatku na niektóre chodzę z mężem, więc jak wypada takie, na które osoby towarzyszące nie są zapraszane, to nie wnoszę wielkiego sprzeciwu. Uważam mojego męża za normalną osobę i nie widzę, by miał tendencje do ekstremalnych zachowań, jak pies spuszczony z łańcucha. O ile mnie takim pomysłem nie zaskakuje znienacka i nie trafia na mój PMS, to dostaje moje błogosławieństwo Odpowiedz Link Zgłoś
tully.makker Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:38 Chlop na szczescie nie ma taki imprez, ja miewamsluzbowe wieczorne wyjscia nader czedsto niestety. No coz, trzeba przecierpiec. Chlop bywa na takich na ktore zaprasza sie wspolmalzonkow wystraczajaco czesto, by nie miec zadnych obaw z wyjatkiem tego, ze zostanie nie-wdowcem, bo ja moge umrzec z nudow. Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:39 kama_mama napisała: > Czy Wasi mężowie uczęszczają na takie spotkania z pracy? Impreza całą noc do bi > ałego rana a wy w domu. Co Wy na to? Wszystko spoko akceptujecie, jesteście spo > kojne? owszem uczęszczają ba, nawet wyjeżdżają na kilkudniowe imprezy integracyjne a co my na to? czekamy aż wrócą, a co mamy miec na to? Odpowiedz Link Zgłoś
bea.bea Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 13:50 akceptuję, on na integrację, a ja mam okazję na nocne pogaduchy z przyjaciółkami, takie babskie "upodlenie" a teraz w sobotę on zajmuje się młodym bo to ja mam imprezę integracyjną wyjazdową Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 14:00 Mój małżonek uczęszcza i to chętnie. Ja mu wtenczas chętnie za kierowcę służę na wypadek gdyby soczki z wkładką podawano Innym razem on zostanie z młodą a ja mam wychodne. miewamy "niewspólnych" znajomych nie tylko w pracy. Nie będę jednak kłamać że zawsze jestem spokojna itd. Bywają sytuacje, o które się kłócimy ale my jesteśmy wstrętne zazdrośniki. Nie zamierzamy mimo tego przestać sobie ufać i nie wychodzić z domu bez siebie Odpowiedz Link Zgłoś
el_jot Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 14:26 chipsi napisała: > > > Nie będę jednak kłamać że zawsze jestem spokojna itd. Bywają sytuacje, o które > się kłócimy ale my jesteśmy wstrętne zazdrośniki. Nie zamierzamy mimo tego prze > stać sobie ufać i nie wychodzić z domu bez siebie Albo sobie ufacie, albo jesteście zazdrośnikami. Niestety, nie da się mieć zaufania, będąc równocześnie zazdrosnym o męża. Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 14:46 A jednak można Logicznie myśląc wiem, że mój mąż nie zrobi nic głupiego, wierze że mnie nie zdradzi itd. Co nie znaczy że czasami serducho nie współgra z rozumkiem i nerwowo reaguję bo np. jakaś baba usiadła mu na kolanach. Jednak gdy się uspokoję dociera do mnie że niepotrzebnie się denerwuję, przecież babe z kolanek pognał i nie jego wina że koleżanka się zbytnio spoufaliła. Nie wpadłabym też na pomysł by mu kontakty z koleżanką uniemożliwić. Odpowiedz Link Zgłoś
el_jot Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 14:53 Potwierdzasz tylko to co napisałam wyżej Gdybyś miała 100% zaufanie, to nie było by tego pikania serducha, bo serducho wiedziałoby, że mąż sobie nie pozwoli, żeby obca baba siadała mu na kolanach. I nie byłoby z tego powodu wszczynanych kłótni. Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 15:20 Oj, nieprawda. Zaufania nie mam do rzeczonej baby. Nie w sensie że zgwałci mi męża ;P , po prostu drażnią mnie pewne zachowania. A emocje to emocje i nie zawsze potrafię nad nimi panować. Nie przeszkadza mi zazdrość męża, przeciwnie. Martwiłabym się gdyby mu wisiało co i z kim robię. Oczywiście mówimy o zdrowych uczuciach, nie utrudniających życia Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 14:15 Nie mamy na szczęście takich imprez. Jak jeszcze są to dobrowolne spędy, to rozumiem, ale obowiązkowa integracja to jakaś pomyłka, przecież wcale nie muszę chcieć się bawić akurat w towarzystwie ludzi, z którymi pracuję. Co dziwnego w tym, że człowiek chce spędzać wolny czas z rodziną albo ze znajomymi, których sam sobie wybierze? Odpowiedz Link Zgłoś
wioskowy_glupek Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 15:06 Nie pozwoliła bym na takie wyjazdy mężowi... Owszem piknik rodzinny z żoną i dziećmi to może być integracja. Ale nie żadne całonocne wypady czy nie daj boże wyjazdowe... Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 15:13 > Ale nie żadne całonocne wypady czy nie daj boże wyjazdowe... To też integracja tylko z kimś innym. Odpowiedz Link Zgłoś
el_jot Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 15:45 A co byś zrobiła gdyby to chodziło o szkolenie wyjazdowe, obowiązkowe? Odpowiedz Link Zgłoś
katia.seitz Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 17:07 Całonocnych imprez w firmie mojego męża nie robią. Były jakieś tam kolacje integracyjne, ale można było przychodzić ze współmałżonkiem. Więc najadłam się i napiłam parę razy na koszt firmy. A na wyjazdowe konferencje / delegacje uczęszczam ja, a nie mąż. Póki co mnie puszcza Odpowiedz Link Zgłoś
gku25 Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 17:09 Ostatnio miał takie dwie, musiałam go wygonić na nie. Z jednej go zabrałam w nocy samochodem, z drugiej sam wrócił przed 23. Jak nastolatek Odpowiedz Link Zgłoś
prophetess.pl Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 17:34 Mój małżonek nie lubi (podobno) takich spotkań, ale jeździ, mi dotąd nie przeszkadzało, ale... może przemyślę... Parę m-cy temu kolega z pracy się z kol. za mocno zintegrował i już jest po rozwodzie. Oto do czego prowadzi źle pojęta idea integracji pracowniczej :p. Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: Spotkanie integracyjne męża 06.06.11, 18:35 tak. raz w roku mają integracyjny wyjazd, raz imprezę opłatkową i raz rocznicę założenia firmy. i te trzy razy w roku akceptuję i nie "buczę" i tak jestem spokojna, ale wiem, kto tam jest i naprawdę nie widzę żadnego zagrożenia. Odpowiedz Link Zgłoś