Dodaj do ulubionych

wojna o chrzest :/

11.06.11, 20:35

No i natrafiłam na problem, jakiego się nie spodziewałam.

W skrócie: jestem ateistką, nastawioną anty-KK i przy okazji apostatką wink
M- wierzący, niepraktykujący, do KK nastawiony sceptycznie

Dziadkowie- wszyscy jak jeden mąż wierzący, praktykujący, z czarnymi za pan brat, jak to mówią.

No i wybuchła wielka wojna o chrzciny, rodzice nas cisną, ale ja trzymałam się twardo- nie chcę i nie zamierzam chrzcić dziecka, bez sensu, po co ma się wychowywać w hipokryzji. Myślałam że M mnie wesprze w walce z babciami, a on co? Stwierdził że 'skoro żyjemy w katolickim kraju to on chce dziecko ochrzcić żeby z niego nie robić odszczepieńca i od małego pod górke'. No szlag mnie trafił! Wychodzi na to że muszę toczyć bój samotny z całą rodziną (a nawet dwiema).

Czy ktoś z was był w takiej sytuacji? Warto obstawać przy swoim czy dla świętego spokoju zagryźć zęby i odpuścic?

Nie chcę żeby dziecko żyło w hipokryzji, dziwię się mojemu facetowi, ze ma takie podejście, zwłaszcza, że bynajmniej, nie żyjemy po katolicku suspicious pomijając mnie i moje świry, żyjemy bez ślubu, żremy mięcho w wielkie piątki (hehe), całą robotę zostawiamy na niedzielę, a jakże, kościoła wewnątrz nie widzieliśmy od czasów niepamiętnych, a księdza po kolędzie szczujemy kotami. I ja naprawdę nie wiem JAK w takim domu ma wychowywać się dziecko, teoretycznie w duchu katolickim? Zytałam Ema o tę drobną nieścisłość, wzruszył ramionami i stwierdzil rozbrajająco: 'przecież to tylko chrzest, za bardzo się nakręcasz'

No ręce opadają. Póki co zawzięłam się i zapowiedzialam, że ja do tego ręki nie przyłożę, a obawiam się że bez mojej zgody mi nie ochrzczą dziecka potajemnie wink

Pomijam fakt, że moi rodzice nie wiedzą że sie wypisałam KK, to by ich kosztowało zawał chyba, żal mi ich było, niech tam sobie w duchu wierzą że mi 'przejdzie' wink Przy chrzcie to by chyba wylazło? Nie orientuję się wcale w tych kościelnych meandrach.

Jeśli ktoś z was był w podobnej sytuacji- w opozycji do rodziny, napiszcie mi proszę jak sobie z tym poradziliście. Odpuścić? czy się zaprzeć?
Obserwuj wątek
    • poecia1 Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 20:42
      Wytłumacz swojemu partnerowi, że to nie jest tylko chrzest, później będzie komunia, bierzmowanie itd. A w międzyczasie dziecko pójdzie do szkoły, gdzie będą lekcje religii. Jak już zacznie odprawiać się szopkę, ciężko będzie w którymś momencie powiedzieć stop.
      Poza tym dziecko zacznie szybko zadawać pytania o Boga, śmierć, anioły, niebo i milion podobnych, trzeba mieć wspólny front w takich sprawach i to od początku najlepiej.
      • czarnaalineczka Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 20:49
        > Wytłumacz swojemu partnerowi, że to nie jest tylko chrzest, później będzie komu
        > nia, bierzmowanie itd.
        oo toto
        i powiedz mezowi ile kasy na to pojdzie tongue_out
        • poecia1 Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 20:54
          > i powiedz mezowi ile kasy na to pojdzie tongue_out

          Nie chciałam pisać o kasie, ale to też argument wink
      • asia_i_p Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 09:29
        > Poza tym dziecko zacznie szybko zadawać pytania o Boga, śmierć, anioły, niebo i
        > milion podobnych, trzeba mieć wspólny front w takich sprawach i to od początku
        > najlepiej.
        Wspólny front nie jest, według mnie, potrzebny. Wyobrażam sobie sytuację, że mama nie wierzy, tata wierzy i obydwoje szczerze się do tego przed dzieckiem przyznają.
        Co jest potrzebne w takiej sytuacji, to tolerancja i szacunek wobec przekonań drugiej strony. Strona wierząca musi się douczyć w kwestiach własnej wiary na tyle, żeby wiedzieć, że niewiara nie jest równoznaczna z wiecznym potępieniem, strona niewierząca musi zrezygnować z ataków na religię. I obie strony muszą zrezygnować z przeświadczenia, że dziecko jest ich własnością i ma mieć dokładnie takie poglądy, jak oni.
        Taka sytuacja, jeśli się to wszystko uda, może zaowocować bardzo mocnym związkiem i bardzo mądrym, tolerancyjnym dzieckiem.
        No i niestety nie wiem, czy jest to możliwe w przypadku każdej religii. Katolickiej na pewno, po II soborze watykańskim, ale nie wiem, jak na przykład w przypadku islamu lub Świadków Jehowy, tam chyba podejście "niewierny - twój wróg" jest usankcjonowane przez prawdy wiary, a nie jest tylko, jak w przypadku katolicyzmu, złą praktyką.
    • cherry.coke Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 20:43
      Przede wszystkim na razie zlej rodzine i ustal stanowisko z partnerem...
      • aqua48 Pogadaj z księdzem 11.06.11, 20:54
        Ręce opadają, chrzcić dziecko "dla świętego spokoju"? Przecież to bez sensu. Kto mu zapewni wychowanie religijne? Jeśli nie dojdziesz do porozumienia z partnerem, to po prostu idź do parafii w której dziecko miałoby być chrzczone i powiedz uczciwie i spokojnie księdzu jak sprawa wygląda - zero wiary, zero praktyk religijnych i brak nadziei na poprawę sytuacji w przyszłości, nacisk dziadków. Każdy ksiądz w takiej sytuacji powinien zrezygnować z udzielenia chrztu. Z resztą PRZED sakramentem chrztu jeśli sytuacja rodzinna jest nie bardzo "katolicka" ksiądz ma OBOWIĄZEK rozmowy z rodzicami i zorientowania się czy dziecko ma szansę na wychowanie w wierze.
    • diablica_diabla m00nlight 11.06.11, 20:49
      mam takie pytanie: w jaki sposob dokonalas wypisu z kosciola? Ja nie naleze wogole do KK, jestem z rodziny ateistow, ale pytam w imieniu kumpeli smile

      co do Twojego pytania, to napewno nie ulegaj, rodzina nie ma prawa sie wtracac, to jest sprawa tylko i wylacznie miedzy Toba w Twoim partnerem.
      • izak31 Re: m00nlight 11.06.11, 20:56
        Diablico.....kliknij w moją sygnaturkę.....

        Autorce współczuje.....My jeszcze nie mamy dzieci ale wszyscy dziadkowie wiedzą,ze nasze dziecko ochrzczone nie bedzie. Tylko ja jestem bardzo asertywna i jak teście wyskoczyli z tekstami o "bedzie inne i wyśmiewane" to odpowiedziałam,ze to nie ich problem, to bedzie moje dziecko, oni juz swoje wychowali i mają się od nas w tym zakresie odpieprzyć. Dosłownie takie słowa padły. Moze wulgarnie ale wystarczyło raz a porządnie. Czasami naprawdę trzeba ostro i konkretnie. A rodzinie o apostazji bym powiedziała. Ja powiedzialam i trochę szok był.
        • diablica_diabla Re: m00nlight 11.06.11, 21:18
          dzieki smile
        • rosapulchra-0 Re: m00nlight 11.06.11, 21:40
          W twoim linku jest napisane: Apostazją nazywano odstępstwo od wiary chrześcijańskiej z jednoczesnym przejściem na inną religię.

          A autorka posta napisała, że jest ateistką, czyli wychodzi mi na to, że chyba nie może być apostatką. Mylę się?
          • czarnaalineczka Re: m00nlight 11.06.11, 21:45
            nazywano
            czas przeszly smile
            • rosapulchra-0 Re: m00nlight 11.06.11, 21:53
              Racja. Nie zwróciłam na to uwagi.
      • rosapulchra-0 Re: m00nlight 11.06.11, 21:35
        Też chciałam o to samo zapytać. Jak się formalnie wypisałaś z KK? Masz na to jakiś papier?
        • naomi19 Re: m00nlight 12.06.11, 20:03
          Wystarczy pójść do swojej parafii, tzn tam gdzie widnieje się w księdze chrztu i dać księdzu karteczkę ze zdaniem:
          Niniejszym dokonuję apostazji, prosze o wypisanie mnie z księgi chrztu.
          Możesz to wysłac również listem poleconym, możesz wyjaśnić dlaczegi chcesz dokonać apostazji i na jakiej podstawie (konstytucja i prawo do wolności religijnej).

          Ksiądz wypisuje, całość powinno zająć jakies 3 min.
          Niestety w Polsce księża robią utrudnienia, błagają, aby nie dokonywać, straszą szatanem i ogólnie panikują, nie wiedzą co robić, dzwonią do biskupa itd

          Jak ksiądz już przestanie jęczeć i straszyć szatanem i wypisze, wtedy już nie jeste ś częścią KK.
    • kawka74 Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 20:51
      Zytałam Ema o tę drobną nieścisłość, wzruszył ramionami i stwierdzil rozbr
      > ajająco: 'przecież to tylko chrzest, za bardzo się nakręcasz'

      To nie jest 'tylko chrzest', tylko pewnego rodzaju zobowiązanie.
      W podobnej sytuacji, kiedy mąż wyraził drobną wątpliwość, czy aby, powiedziałam mu, że ja takie rzeczy traktuję poważnie i jeśli zobowiąże się, że wychowa (bez mojej pomocy) dziecko w religii katolickiej, to proszę bardzo, ale oczekuję konsekwencji.

      Jeśli racjonalne argumenty nie są wystarczające, zawsze możesz powiedzieć swojemu chłopu, że jest miękką fają, a w dodatku parszywym leniem, któremu się nie chce wysilić przy wychowywaniu własnego potomstwa. Za skutki nie ręczę ;p
    • attiya Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 20:52
      z całym szacunkiem smile ale wychodzi mi, że to Twój mąż jest hipokrytą, co to znaczy, że to tylko chrzest? A może aż chrzest... Dziecka bez zgody matki ochrzcić nei można ale wiesz, różne cuda się zdarzają
      kibicuję twojej nieugiętej postawie smile
      • izak31 Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 20:58
        Alez całkowicie i naprawdę można ochrzcić dziecko bez zgody matki gdyz w kk dziecko przyłącza się do wyznania ojca.....patriachat się kłania....
    • deela Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 20:57
      tak, bardzo podobnie, no moi rodzice NIE naciskali a i maz byl twardy
      obecnie moj 2 i 4,5 latek są nieochrzczeni, jak im kiedys odbije to sie sami ochrzczą
      NIE BEDE ROBILA KOMUS DOBRZE bo na tym zawsze sie ZLE wychodzi, mieli swoje dzieci - ubierali jak chcieli, nazwali jak chcieli, chcieli to ochrzcili, a to sa MOJE dzieci i wychowujemy je z chlopem po swojemu
      tesciowa jakos przelknela, tesc truje nadal ale chlopu nie mi - mi nie ma odwagi
    • niezwykladziewczyna Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 20:57
      Ile dziecko ma miesięcy/lat, tzn jak świeża jest ta sprawa?
      Jestem w podobnej sytuacji.
    • mamula_to_ja Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 21:00
      A słuchaj-może nie będzie tak różowo.
      Chrzest ma być w "waszej" niejako parafii? Zgodnej z miejscem zamieszkania?
      Czy w jakiejś innej?
      Bo jak jest tam gdzie wiedzą o Twoim opuszczeniu kościoła to według mnie nie dadzą Ci zgody na chrzest suspicious
      A jak jest gdzie indziej to i tak musisz pójść do swojej po zgodę na chrzest w innej.

      A jak to się nie uda-możesz owszem-chodzić i załatwiać-ale być wszędzie rozwalająco szczera-że Ty nie katolik smile

      Nie wiem co poradzić.
      Ja trzymałam się dwa lata przy starszej córce-i się poddałam-bo miałam dosyć uncertain
      A z młodszą....no co zrobić-jedną ochrzciłam to i drugą (jeszcze by się na mnie po-obrażały ze jedna ma a druga nie...no nie wiem).
      • czarnaalineczka Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 21:03
        a nie lepiej starsza wypisac ?
        • majenkir Re: 12.06.11, 16:26
          czarnaalineczka napisała:
          > a nie lepiej starsza wypisac ?



          Chyba sie nie da. Starsza dopiero sama sie moze "wypisac" jak bedzie pelnoletnia.
          Czyli: maja ja big_grin!
    • klubgogo Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 21:02
      Ustalaliście z mężem przed ślubem? Jeśli nie, ustalcie teraz sami absolutnie nie ulegając presji rodziców. Kto niby miałby to dziecko wychowac w wierze, kiedy mąż nie praktykuje?
      Moja rodzina jest w podobnej sytuacji, tylko nie mamy takiego parcia ze strony rodziców, jeśli mamy, walczę, bo nie znoszę hipokryzji. A jak dziecko urośnie i zrozumie, zrobi ze sobą co zechce.
      Bliskie mi osoby o podobnym statusie pod presją ochrzciły dziecko, ale na religię w szkole i do komuni już nie poszło, nie chciało.
      • ceide.fields Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 21:10
        Abstrujując od kwestii chrzcin, te wynurzenia ta temat "mięcha w piątek" i "roboty w niedzielę" znamionują poziom wojującej fajterki ateizmu.
        • czarnaalineczka Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 21:14
          a to cos zlego ? suspicious
          • ceide.fields Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 21:22
            Złego? Nie. Raczej śmiesznego i żałosnego. Demonstracja gó...ary.
            • czarnaalineczka Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 21:24
              smieszniejsze i zalosniejsze niz demonstracje pod krzyzem ?
              • ceide.fields Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 21:37
                O właśnie, ten sam poziom, tylko z drugiej strony barykady.


                czarnaalineczka napisała:

                > smieszniejsze i zalosniejsze niz demonstracje pod krzyzem ?
                • czarnaalineczka Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 21:39
                  tyle ze ona raczej nie trakruje tego smiertelnie powaznie
                  a ci spod krzyza juz tak
                  • des4 Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 21:46
                    Idż na spacer, codzienny dyżur na forum ci nie służy. Może jakiegoś faceta spotkasz w końcu wink
                    • krejzimama desiu nie przelogowałes sie... 11.06.11, 22:03
                      chłopaczku...
                    • mia_siochi Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 03:57
                      A po co jej facet?
                  • attiya Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 06:57
                    o to to
                    nawet umierać za ten krzyż chcą uncertain
                • soczek_bez_gazu Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 00:25
                  ceide.fields napisała:

                  > O właśnie, ten sam poziom, tylko z drugiej strony barykady.
                  >
                  O pardą, gwoli ścisłości, ten sam poziom byłby gdyby na wskutek niepowiązanej bezpośrednio tragedii (dajmy na to - helikopter zepsuł się i spadł akurat nad Watykanem) grupa rozszalałych ateistów rozstawiła obóz przed Kościołem Mariackim i domagala się stanowczo zrównania go z ziemią. "Gdzie jest walec" i takie tam.
                  Poziom "mięcha w piątek" i "roboty w niedzielę" to z drugiej strony raczej wynurzenia typu "Ateiści? A etyka, moralność? Skąd mają niby wiedzieć, że nie można mordować, gwałcić, ani kraść jak się na katechezie nie dowiedzą że ksiądz nie kazał tak robić?"
                  • attiya Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 07:03
                    myślę, że zasady "nie kradnij, nie zabijaj, bądź dobry dla innych, nie wyrzucaj śmieci do lasu" są alternatywne dla wszystkich ludzi, nie tylko dla katolików. Tego się nie uczy na religii w szkole - nota bene tam się uczy formułek, mnóstwa modlitw i innych bzdet nikomu w życiu niepotrzebnych - takich rzeczy uczy się od małego w rodzinie, od rodziców, także w przedszkolu czy w szkole.
            • kawka74 Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 21:27
              IMO cały ten passus na temat niejedzenia mięcha w piątki i podobnych był pisany z lekkim przymrużeniem oka. Nie widzę powodu do nabzdyczania się.
            • black.joanna Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 23:44
              Żałosny tekst...
            • attiya Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 06:55
              ceide.fields napisała:

              > Złego? Nie. Raczej śmiesznego i żałosnego. Demonstracja gó...ary.

              no i już wiadomo, ze ateista albo ktoś kto mimo ochrzczenia nim nie jest to gó...arz
              no jak łatwo wszystko można spłycić
          • aga_sama Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 21:30
            Moje dziecko jest nieochrzczone. Mąż miał podobne powody co Twój za przyjęciem sakramentu.
            Powiedziałam, że nie będę się sprzeciwiać pod dwoma warunkami: po pierwsze sakrament i ceremonię zorganizuje sam, bez pomocy i angażowania rodziców, ja będę tylko gościem, a po drugie sam wychowa dziecko w wierze katolickiej.
            Uświadomiłam go, że to nie jest tylko paciorek, religia w szkole i komunia. To np. obowiązek uczestnictwa co tydzień w mszy świętej, w sakramencie spowiedzi i komunii, wizyty duszpasterskie itp. Ja chociaż nie chodzę do kościoła, bardzo poważnie traktuję rytuały i uważam, że nie można być religijnym "tylko trochę". Albo wte albo wewte...
            Mąż zrezygnował.
    • niebieski_lisek Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 21:25
      Nie przerabiałam tego osobiście, ale słyszałam, że parze niemającej ślubu kościelnego ciężko jest ochrzcić dziecko. Biorąc pod uwagę że jesteś apostatką to wydaje mi się że będzie wam jeszcze trudniej. Dziwi mnie postawa waszych rodziców - to że ich dzieci są niewierzące im nie przeszkadza ale brak sakramentów wnuka już tak. Skoro nie wierzysz to na twoim miejscu nie robiła bym nic. W potajemne chrzciny nikt nie będzie się bawił.
      • klubgogo Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 21:36
        No co Ty, grubsza koperta wszystko załatwi.
      • czarnaalineczka Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 21:37
        >W potajemne chrzciny nikt nie będzie się bawił.

        nie bylabym taka pewna tongue_out
        • anna_geras Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 21:46
          Moja córka nie ma chrztu. Na początku teść jako jedyny robił dym z tego powodu. Nie odpuściłam. Teraz rocznik córki miał komunie, my wyjechaliśmy na fajna wycieczke. Dzieci w ogole nie opowiadały o komunii, nie chwaliły się prezentami nic a nic. Przez te wszystkie lata nigdy nie odczułam,że córka ma pod górkę. Jest nawet kilku rodziców, którzy mówili mi,że podziwiaja mnie za odwagę,że fajnie zrobiłam i że w przyszłym roku też nie będa puszczać dzieci na religie - nieźle co? Nie daj się, masz słuszne przekonania a kk nie jest nikomu do szczescia potrzebny.
        • arwena_11 Re: wojna o chrzest :/ 11.06.11, 21:52
          U mojej przyjaciółki Teściowa strasznie truła o chrzest. Młodzi bez ślubu kościelnego stwierdzili ze nie ochrzczą, bo nie sa hipokrytami.
          Przy kolejnej akcji typu kiedy chrzest padło stwierdzenie - kiedy tylko Mama podpisze nam zobowiązanie przed notariuszem, ze będzie wnuka uczyła religii, chodziła w niedziele do Koscioła itd. Temat sie skończył i do tej pory nie wrócił
          • anna_geras akt apostazji 11.06.11, 21:57
            forum.gazeta.pl/forum/w,21155,23026577,23026577,_9658_9658_9658_9658_9658_9658_9658_.html
    • 3-mamuska Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 00:09
      Wysylaj meza co niedziele do kosciola z dzieckiem,a jak sie bedzie stawial to powiedz to albo chrzciny i praktyka co niedziele albo bez chrzcin.
      Dawaj mu w piatek bezmiesne danai a sama zjadaj miesne.Na przyjscie ksiedza naszykuj dom i zostaw faceta samego.Ale mysle ze latanie na msze co niedziele wystarczy zeby go wyleczyc z chrzcin.
      • soczek_bez_gazu Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 00:47
        3-mamuska napisała:

        > Wysylaj meza co niedziele do kosciola z dzieckiem,a jak sie bedzie stawial to p
        > owiedz to albo chrzciny i praktyka co niedziele albo bez chrzcin.
        > Dawaj mu w piatek bezmiesne danai a sama zjadaj miesne.Na przyjscie ksiedza nas
        > zykuj dom i zostaw faceta samego.Ale mysle ze latanie na msze co niedziele wyst
        > arczy zeby go wyleczyc z chrzcin.

        Popieram! Powiedz mężowi że na chrzest się zgadzasz, skoro on jest katolikiem, ale wszystkie rozmowy z księdzem w temacie chrztu, wybór ubranka na chrzest, wybór chrzestnych, potem przygotowania na pierwszą komunię, latanie z dzieckiem do kościoła co niedziela po karteczki i do spowiedzi i potem biały tydzien i rocznica komunii i bierzmowanie i świadkowie to wszystko leży na jego barkach.
        Ale skoro mówisz, że on taki letni katolik to zapowiedz mu, że ty się z niezapisywania na religię nie będziesz sie przed rodzicami tłumaczyć, a jakby jednak na religię było zapisane to dlaczego nie idzie do komunii, dlaczego nie chodzi do kościoła, dlaczego nie idzie do bierzmowanie to wszystko to. są. jego.sprawy.
        Żeby nie było że mówię czcze słowa, mam znajomą, która chowana była na katoliczkę, ale została ateistką, a jej mąż, tak wyszło, jest protestantem. Ona zgodziła się wychowanie dzieci w tej wierze, i rzeczywiście mąż lata z dziećmi do kościoła, mąż (w przyszłości) będzie je na konfirmację przygotowywał, jednym słowem to sprawa męża a nie jej. Czyli (sakramentalne) da się.
    • zebra12 Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 08:54
      Księża są różni. Dziadkom dziecka nie ochrzaczą, ale Twój mąż może to zrobić bez Twojej wiedzy i zgody, bo ja tak zrobiłam z moimi dziećmi. Po drugie nie było przeszkodą to, że sama nie mam chrztu w KK (poinformowałam o tym księdza). Wystarcza chrzestni, by właściwie wychowywac dzieci w wierze. Ochrzciłam dzieci, bo same chciały (były juz w szkole). Zaznaczyłam im, że ja z nimi do kościoła chodzić nie będę. Biegały więc same, ale teraz im przeszło. Starsza nie chodzi na religię wcale, a młodsza nie chce chodzić. Kazałam jej jednak skończyc podstawówkę, a potem może odpuścić. Zastanawiam się czy najmłodsza posłać na religię (idzie do zerówki we wrześniu).
      Jak się więc Twój mąż uprze to ochrzcie dziecię bez Twej zgody i wiedzy.
      Dodam, że nie płaciłam za to ani grosza. nikt nie żądał, a ja zwyczajów w KK nie znam, bo tam nie chodzę.
    • asia_i_p Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 09:22
      Rodzinie powiedzieć, że to wasz wybór i wasza sprawa i w ogóle nie wdawać się w dyskusje. Nie udowadniać, że masz rację, nie przytaczać swoich i męża poglądów, bo to, wbrew pozorom, dowód, że może jeszcze się dasz przekonać, skoro chcesz dyskutować. To nasz wybór, mamo/ tato (jakoś grzeczniej brzmi niż "to nasza sprawa") i nie rozmawiajmy o tym, bo się niepotrzebnie denerwujemy.
      Gorszy problem z mężem, bo z nim tak walczyć nie możesz i nawet nie masz prawa - decyzje o dziecku powinniście podejmować obydwoje.
      Możliwości są dwie: albo mówi ci prawdę i wtedy na spokojnie może ci się uda go przekonać. Albo jest bardziej wierzący, niż ci się przyznaje, a przy stopniu twojego antykościelnego zacięcia nie dyskutuje z tobą, bo nie chce walczyć. Niejeden agnostyk jest ciągany do kościoła przez wierzącą małżonkę - u was może być na odwrót - agnostyk bądź umiarkowany wierzący może być bardziej ateistyczny niżby chciał, żeby uniknąć kłótni z żoną ostro antykościelną. To już ty musisz sobie przypomnieć, na ile jego obecny stosunek do religii już był, kiedy zaczynaliście wspólne życie, a na ile powstał pod twoim wpływem. Wiem, że nie zakazywałaś na pewno - ale przypomnij sobie na przykład, czy aby każdy przejaw jego życia religijnego nie kończył się twoim wykładem na temat przeszłych i obecnych zbrodni Kościoła. 90% ludzi w takiej sytuacji odpuści dla komfortu psychicznego.
      Czeka was długa i szczera rozmowa.
      • ylunia78 Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 09:38
        Ja dzieci ochrzciłam,ale moja przyjaciółka też jest anty KK.Stwierdziła,że jak urodzi dziecko,też nie ochrzci go,ale jeżeli będzie samo chciało w przyszłości to zrobić,to nie będzie mu bronić.
        Ciężką masz sytacje.I dokładnie!Jeżeli je teraz ochrzcisz,to potem są jeszcze inne sakramenty.Bierzmowanie widzę,nie jest AŻ tak ważne dla kk wink z tego co zaobserwowałam,ale skoro mąż upiera się i rodzina przy chrzcie to prawdopodbnie do Komunii św.też będzie chciał dziecko posłać.
        Może to jest jakieś rozwiązanie?Powiedz,ze dziecka nie ochrzcisz,ale jak będzie chciało same jak będzie starsze,to mu nie zabronisz.Prawda jest taka,że jeżeli zyjecie anty KK to to dziecko nie będzie miało żadnych wzorców.
        Prawdą jest też,że KK nie"idzie z duchem czasu" niestety.sad
    • lemonna Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 09:36
      m00nlight napisała:
      Myślałam że M mnie wesprze w walce z babciami, a on co? Stw
      > ierdził że 'skoro żyjemy w katolickim kraju to on chce dziecko ochrzcić żeby z
      > niego nie robić odszczepieńca i od małego pod górke'. No szlag mnie trafił! Wy
      > chodzi na to że muszę toczyć bój samotny z całą rodziną (a nawet dwiema).

      Kochana moonlight! Wcale nie robisz z dziecka odszczepienca, bo jest BAAArdzo duzo ludzi takich jak ty, ktorzy nie chcrzcza dzieci, i sama sie o tym przekonasz kiedy dziecko pojdzie do podstawowki, ja w swoim srodowisku mam ok 10 dzieci takich, co prawda to Warszawa. ale ogolnie jest coraz wiecej dzieci, ktorych rodzice nie chca tkwic w hipokryzji a nie chcrzac latwo przerwac ten chory ciąg. Ja takze nie bede chrzcic swojego dziecka.
      Pozdrawiam
    • triss_merigold6 Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 09:50
      Najpierw cisną o chrzest, potem będą namawiać na posyłanie dziecka na katechezę, a później, żeby koniecznie przystąpiło do komunii, bo wszyscy etc. uncertain
      Nie odpuszczaj.
      Nie ochrzciłam syna, nowego dziecka też nie ochrzcimy, ale ja jestem ateistką z ateistycznej rodziny, a rodziny eksa i aktualnego partnera nie miały nic do gadania. Mogli sobie szemrać po cichutku we własnym gronie, ale bez przekazywania mi swoich cennych uwag.
      Potomek nie chodzi na katechezę, wyegzekwowałam w końcu to, że za każdym razem jest odprowadzany do innej grupy zerówkowej, w pierwszej klasie też oczywiście nie będzie chodził. Problemów z rówieśnikami na tym tle nie ma, dzieci innymi tematami żyją niż akurat religia szkolna. Jeśli ktoś w szkole spróbuje mojemu dziecku czynić uwagi z tego tytułu albo dojdzie do szykan, to ja zareagować potrafię i mam no limits.
      • marzeka1 Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 15:04
        Problem jest jeden i leży w tobie, tu prezentujesz wojowniczość, ale nie jesteś na tyle pewna swoich przekonań i tego, jak chcesz wychować dziecko, że nie przyznałaś się rodzinie dlaczego, a powód jest taki: nie wierzysz i wypisałaś się z KK- i dopóki do tego się nie przyznasz (i tu nawet nie tyle o przyznanie chodzi, co o zwykłe poinformowanie dlaczego!!!), będziesz miała jazdy.
        Jestem wierząca i pojąc nie mogę, jak można nie przyznawać się do swojego światopoglądu, a twoje niemówienie o apostazji wygada tak, jakbyś zrobiła pokątnie coś złego, a teraz wstydziła się swojego dorosłego w końcu wyboru.I tu leży zasadniczy problem.
        • triss_merigold6 Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 15:25
          Też zauważyłam. Autorka nie jest konsekwentna do końca.
          TY wierzysz i jesteś konsekwentna, ja nie wierzę też ze wszystkimi konsekwencjami i stąd dylematy chrzcić/nie chrzcić są mi obce. Zapytana, otoczeniu komunikuję informacyjnie jako coś w naszym wypadku oczywistego i nie podlegającego dyskusji. I naprawdę, w dorosłym życiu, bardzo rzadko spotykałam się ze zdziwieniem czy krytyką takiego podejścia.
          • diablica_diabla Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 16:38
            no wiec wlasnie, moje dziecko tez nie ma na tym tle zadnych problemow, a na pytania obcych (rodzina sie przyzwyczaila) dlaczego dziecko nie chrzczone mowie: bo jestesmy niewierzacy, ja nawet do kosciola nie naleze, bo tez jestem nieochrzczona, wiec nawet apostatka nie jestem smile
    • annajustyna Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 15:23
      Kanon 868 - ksiadz odmowi Wam chrztu, wiec sie nie masz co przejmowac...
    • koza_w_rajtuzach Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 17:01
      Ja mojemu M powiedziałam, że jak chce, to niech chrzci, ja do tego ręki nie przyłożę, do niego będzie należała organizacja wszystkiego, a ja co najwyżej na chrzest mogę przyjść jako gość, bo katoliczką nie jestem i to byłaby obłuda z mojej strony. Jakoś nigdy później do tematu nie wracał.. przy drugim dziecku też ani słowa na ten temat nie było.
    • ladyjm Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 18:53
      ja bym nie odpuscila. to twoje dziecko wiec ty decydujesz.
      • marzeka1 Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 19:31
        Oczywiście, że jej dziecko i ona decyduje, tylko problem polega na tym, że sama boi się przyznać do wypisania z KK, nie potrafi jasno artykułować swoich przekonań, dlatego woli widzieć, że to źle są rodzice czy teściowie, a nie że ona robi błąd, odważna będąc w necie, a nie w realnym życiu. Od tego powinna zacząć, wtedy niechrzczenie dziecka i inne praktyki religijne, których nie ma zamiaru przestrzegać, będą wynikiem jej życiowego wyboru.
        • triss_merigold6 Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 19:38
          Można przyjąć, że ojciec dziecka mieszkający pod tym samym dachem również ma coś do powiedzenia na temat modelu wychowania. Pod warunkiem, że zobowiąże się do przyjęcia całokształtu starań i obowiązków wynikających ze chrztu dziecka tzn. będzie "uświadamiał religijnie", chodził na msze z dzieckiem, uczył modlitw, zorganizuje wszystko co jest związane z przystępowaniem do I Komunii, etc. Życie pokazuje, że - poza nielicznymi wyjątkami - panowie postawieni przed takim wyzwaniem, natychmiast przestają się upierać. Tak sobie tylko bredzili niezobowiązująco, żeby przypadkiem nie musieć podejmować decyzji. uncertain
          • marzeka1 Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 19:59
            Nie mniej to sprawa rodziców- to nie teściowie czy jej rodzice są źli, oni po prostu nie mają pojęcia, że ich córka/synowa nie jest w KK, gdyby wiedzieli sprawa wyglądałaby inaczej.
            I owszem, gdyby ojciec uparł się, że on chce dziecko wychowywać religijnie, to byłaby to jego rola, ale na 100% pan nie ma na to chęci i tylko tak gada.
            Naprawdę tej jednej rzeczy pojąc nie mogę,że ludzie, dorośli ludzie dokonują różnych życiowych wyborów, a potem jakby ich się wstydzili. Pracuję z ludźmi o zróżnicowanym światopoglądzie: mam i prawosławną, i jehowitkę, kilka osób to niewierzący, jedna osoba jest protestantką, ale zwyczajnie nie ma z tym problemu.
    • naomi19 Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 20:12
      Miałam podobną sytuację, uległam, ochrzciłam. I powiem jedno- nie rób tego! To była najgłupsza rzecz, jakiej się dopuściłam jako matka, niesamowicie żałuję. To ja jestem matką, nikt nie ma prawa wywierać na mnie tego typu presji, nacisków, nikt, nawet najbliższa rodzina nie ma prawa dyskryminować mnie z powodu bycia niewierzącą. Córki już nie poślę do komuni ani na lekcje religii. Pomimo, że to może oznaczać wojnę rodzinną oraz dyskryminację w szkole a nawet w przedszkolu, gdyż żyję w małym, ok. 40 000 mieście, na śląsku, więc katolickie środowisko. Trudno. Teraz wiem, że tak będzie lepiej.
    • anorektycznazdzira Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 20:47
      m00nlight napisała:
      > W skrócie: jestem ateistką, nastawioną anty-KK i przy okazji apostatką wink
      > M- wierzący, niepraktykujący, do KK nastawiony sceptycznie
      > bynajmniej, nie żyjemy po katolicku suspicious pomijając
      > mnie i moje świry, żyjemy bez ślubu, żremy mięcho w wielkie piątki (hehe), cał
      > ą robotę zostawiamy na niedzielę, a jakże, kościoła wewnątrz nie widzieliśmy od
      > czasów niepamiętnych, a księdza po kolędzie szczujemy kotami.

      Może Wam po prostu tego chrztu nie dają? Żeby chrzest się odbył trzeba spełniać pewne podstawowe wymagania. Ostatnimi czasy w dalszej rodzinie nici wyszły z chrztu dziecka, teoretycznie, dwójki chadzających do kościoła osobników, ponieważ osobnicy wpadli z tą ciążą kiedy ona była zamężna z innym gościem. Księdza bynajmniej nie uskrzydla wizja, że ze szpon szatana wyciągnie chrztem jakieś biedne dziecko (ostatecznie nie dziecka wina kto i w jakich okolicznościach je robił... tongue_out). Ksiądz TAKIEGO dziecka nie ochrzci. Skoro jesteś apostatką i pewnie żyjecie bez kościelnego ślubu, to Wasze też jest prawdopodobnie TAKIE wink
      • czarnaalineczka Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 20:54
        znam dwoje dzieci ochrzczone bez zgody rodzicow ( jedno nawet bez wiedzy )
        wiec wszystko sie da big_grin
      • naomi19 Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 21:33
        Hmmm... mnie ksiądz tłumaczył, że rodzice go nie obchodzą, bo nie mogą, istotni są w tym wypadku rodzice chrzestni, oni muszą być nieskazitelni.
    • klawiatura_zablokowana Re: wojna o chrzest :/ 12.06.11, 22:32
      Ja też toczę z mężem boje o chrzest, tyle, że on katolik, z wierzącej rodziny. Sam co prawda nie praktykuje, ale rodziny się boi (zabronił mi mówić o apostazji, żeby się na mnie teściowa nie obraziła na wieki). I ja mu zapowiedziałam, że nie kiwnę palcem przy załatwianiu go, imprezie etc. Na razie dzieci nie mamy, więc to dyskusja hipotetyczna.
    • mama-ola Re: wojna o chrzest :/ 13.06.11, 09:38
      Po pierwsze: czy Ty w ogóle możesz ochrzcić? Jako apostatka? Bo może nie masz takiego prawa i problem z głowy?

      > Jeśli ktoś z was był w podobnej sytuacji- w opozycji do rodziny, napiszcie mi p
      > roszę jak sobie z tym poradziliście. Odpuścić? czy się zaprzeć?

      Ja byłam w takiej sytuacji i się nie zaparłam. Chcą - niech chrzczą. No i chrzest był. Nie angażowałam się w przygotowanie. Przyszłam jedynie do kościoła, podpisałam dokumenty,
      mszy nie było, tylko obrządek. Potem obiadek, ale gotować to ja lubię.
      Nie podchodzę do tego ideologicznie, że po moim trupie czy coś takiego. Wyrosłam w tej religii i nie nienawidzę jej. Ja po prostu już nie jestem wierząca i nie sądzę, by moje dzieci były, więc pusty obrządek uważam za bezsensowny. Ale rejtana robić nie zamierzałam, bo aż tak mi nie zależy (mnie nie zależy w żadną stronę, ja to mam gdzieś).

      Od razu dodam, że u mnie to nie było dla świętego spokoju, bo mi nikt spokoju nie zakłócał. Po prostu zorganizowali (za moją wiedzą, bez mojego protestu), to poszłam.

      Natomiast inaczej się ma sprawa ze szkołą. Na religię nie zapisałam, komunii nie będzie. I tu już nie zamierzam pozwolić. Przede wszystkim dlatego, że tego się nie da przeprowadzić poza rodzicami, a nie będę się angażowała.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka