26.06.11, 23:06
Jest tu ktos taki?
Potraficie stworzyc rodzinę bez podstaw nauczonych w dzieciństwie?
Ja jestem przykładem książkowym DDR,wybrałam faceta,aby zalożyc z nim rodzine byl to moj priorytet,dzis jestem dawno po rozwodzie i przed ślubem...drugim..
Jest tu ktos komu się udało?Stworzyc normalna,fajną rodzinkęsmile


Historia małej Emmy Marii
Emka smile
https://img362.imageshack.us/img362/5382/img7028tl9.jpg
Obserwuj wątek
    • anorektycznazdzira Re: DDR 26.06.11, 23:13
      A co to, bo wujek Gugiel wyrzuca
      Double Data Rate Synchronous Dynamic Random Access Memor
      oraz Dance Dance Revolution, sądzę, ze nie o to chodziło...
      • odcienie.szarosci dorosłe dzieci rozwodnikow 26.06.11, 23:15

        • anorektycznazdzira Re: dorosłe dzieci rozwodnikow 26.06.11, 23:26
          Dziękuję.
          Ale podpadam pod co innego.
          • princess_yo_yo Re: dorosłe dzieci rozwodnikow 28.06.11, 17:02
            czego to ludzie nie wymysla smile czekam na ladna nazwe syndromu doroslych dzieci malzenstw z wpadki, albo malzenstw zyjacych ze soba tylko i wylacznie z obowiazku itd..., mozna tak do rana.
    • el_jot Re: DDR 26.06.11, 23:21
      Nie wiem czy się łapię, bo moi rodzice rozwiedli się jak ja miałam 20 lat, ale od kiedy tylko sięgam pamięcią to się kłócili, strasznie się kłócili, wyzywali itp itd. Rozwód trwał jakieś 3 lata.
      Ja mam jedynego męża od 8 lat, od 11 lat jesteśmy razem. Raz jest lepiej, raz gorzej, mój mąż nie ma łatwego charakteru, ale kocham go, on mnie chyba też, skoro tyle wytrzymaliśmy. Mieliśmy jeden naprawdę powazny kryzys. Na rozwód się nie zapowiada. Jestem drugą żoną mojego męża, jest ode mnie starszy o 10 lat.
      • c2h6 Re: DDR 28.06.11, 16:49
        el_jot napisała:

        > Nie wiem czy się łapię, bo moi rodzice rozwiedli się jak ja miałam 20 lat, ale
        > od kiedy tylko sięgam pamięcią to się kłócili, strasznie się kłócili, wyzywali
        > itp itd. Rozwód trwał jakieś 3 lata.

        Sam fakt rozwodu nie jest kluczowy, tylko właśnie okres życia przed rozwodem.

        > Ja mam jedynego męża od 8 lat, od 11 lat jesteśmy razem. Raz jest lepiej, raz g
        > orzej, mój mąż nie ma łatwego charakteru, ale kocham go, on mnie chyba też, sko
        > ro tyle wytrzymaliśmy. Mieliśmy jeden naprawdę powazny kryzys. Na rozwód się ni
        > e zapowiada. Jestem drugą żoną mojego męża, jest ode mnie starszy o 10 lat.

        Czyli facet ze znanym Ci doświadczeniem.
    • karro80 Re: DDR 26.06.11, 23:22
      Ja i chłop(oboje) -nieźle jest - bo staż może nie jakiś na razie imponujący - prawie 10 lat po ślubie(13 razem), w sumie kryzysów jakiś nie było odnośnie związku(bo insze to tak i się okazało, że w tych chwilach było się na kim wesprzeć)
      Tylko ja to chyba wybitnie nieksiążkowy osobnik jestem, chłop już bardziej, no i w naszych rodzinach nie było przemocy, co też pewno jest istotne.
      • karro80 Re: DDR 26.06.11, 23:23
        o kurka mi się z alkoholikami pomyliło - a to nie, starzy się nie rozwiedli - sorki za wcinkę nie na temat.
    • morgen_stern Re: DDR 26.06.11, 23:23
      Niestety, mój przykład nie napawa nadzieją - rodzice rozwiedzeni, my obie z siostrą również.
      Nie miałam żadnych dobrych wzorców, zdrowego partnerstwa uczę się do dziś. Mam o to żal do rodziców.
      • echtom Re: DDR 26.06.11, 23:29
        Moi byli razem 42 lata, mój związek rozleciał się po 3, więc nie wiem, czy to tak prosto się przekłada.
        • nangaparbat3 Re: DDR 26.06.11, 23:38
          U mnie podobnie, byli razem do śmierci ojca, znaczy 50 plus, do końca się kochali, i to taka żywą, też zmysłową miłością. Ale okropnie się kłócili. Ja z mężem w sumie 13 lat razem, z tego 9 małżeństwa. Ostatni rok się nie liczy, bo niby razem, ale osobno. Nie umielismy sie kłócić i to był nasz podstawowy problem.
          A mój brat pewnie będzie z żoną do śmierci, i na pewno są dobrym małżeństwem, od dziecka.
          To co tu mozna przewidzieć?
      • sniyg Re: DDR 27.06.11, 19:33
        morgen_stern napisała:

        > Nie miałam żadnych dobrych wzorców, zdrowego partnerstwa uczę się do dziś. Mam
        > o to żal do rodziców.

        He, he, często łatwiej mieć żal do rodziców niż pretensje do siebie.
      • setia Re: DDR 28.06.11, 21:20
        morgen_stern napisała:
        > Nie miałam żadnych dobrych wzorców

        ja też nie miałam żadnych dobrych wzorców, mimo, że moi rodzice się nie rozwiedli. chyba tylko ten, że choćby się waliło paliło, w małżeństwie trzeba trwać. i to niestety pokutuje, bo od kilku lat nie potrafię zakończyć związku, który mnie coraz bardziej frustruje uncertain
    • mamamira Re: DDR 26.06.11, 23:35
      Tak udało się.Jestem mężatką już bardzo długo.Rodzice rozeszli się bez awantur i kłótni.Po rozwodzie miałam lepsze kontakty z ojcem jak przed.
    • hrabina_murzyna Re: DDR 26.06.11, 23:44
      Ja zakochałam się w liceum, jesteśmy razem do dziś. Po ślubie 7 lat, jestem szczęśliwa, kocham i czuję się kochana, doceniana, najpiękniejsza, najlepsza i w ogóle uwielbiana. Nie mam żalu do ojca, zresztą mama nigdy mi go nie zaszczepiła. Jako dziecko wiele przeszłam, tato zginął tragicznie jak miałam 7 lat. Żałuję do dziś, bo może z czasem nawiązalibyśmy jakieś kontakty, ale trudno, mam cmentarz i odwiedzam go tam. Z czasem wybaczyłam tacie, spróbowałam zrozumieć i nie czuję nienawiści. Nawet moja mama- kobieta porzucona, skrzywdzona nie ma żalu, stwierdziła, że zwyczajnie do siebie nie pasowali, nie kochali się tak jak należy, tatę odwiedza regularnie na cmentarzu, obrączkę nosi do dziś.Może to ona dała mi taką siłę i nie spaczyła? Nie wiem. Męża kocham jak wariatka, nie chciałabym, aby się rozpadło, ale też nie zapieram się pazurami, wiem, że sobie poradzę- mama dała radę ja też dam. Wymagam od niego, ale i troszczę, nie wyobrażam sobie, że mogłoby go nie być. Jak na razie do pełni szczęścia brakuje nam małej istotki i wtedy dopiero stwierdzę, że jesteśmy rodziną w pełnym tego słowa znaczeniu. Wszystkie te teorie o ddr można o kant dupy rozbić. Podstawą dobrego związku jest jednak miłość, a nie rozsądek.
      • el_jot Re: DDR 27.06.11, 18:00
        Zaraz, zaraz, z tego co piszesz to wynika, że twój tata zginął, a nie że rodzice się rozwiedli?
        • hrabina_murzyna Re: DDR 28.06.11, 09:18
          el_jot napisała:

          > Zaraz, zaraz, z tego co piszesz to wynika, że twój tata zginął, a nie że rodzic
          > e się rozwiedli?

          Najpierw się rozwiedli.
      • wartosc.energetyczna Re: DDR 27.06.11, 18:11
        hrabina_murzyna napisała:

        > Wszystkie te teorie o ddr można o kant dupy rozbić. Podstawą dobrego
        > związku jest jednak miłość, a nie rozsądek.

        jednym słowem twierdzisz że to w jakich warunkach się wychowaliśmy nie ma absolutnie żadnego wpływu na to jakie związki tworzymy - albo co ważniejsze - z kim je tworzymy ??
        • echtom Re: DDR 27.06.11, 22:32
          > jednym słowem twierdzisz że to w jakich warunkach się wychowaliśmy nie ma absolutnie żadnego wpływu na to jakie związki tworzymy

          Ma wpływ, ale nie determinuje.
        • hrabina_murzyna Re: DDR 28.06.11, 09:22
          wartosc.energetyczna napisała:

          > hrabina_murzyna napisała:
          >
          > > Wszystkie te teorie o ddr można o kant dupy rozbić. Podstawą dobrego
          > > związku jest jednak miłość, a nie rozsądek.
          >
          > jednym słowem twierdzisz że to w jakich warunkach się wychowaliśmy nie ma absol
          > utnie żadnego wpływu na to jakie związki tworzymy - albo co ważniejsze - z kim
          > je tworzymy ??
          >
          Ma wpływ, ale jak się nie ulega teoriom, nie wmawia sobie własnej "ułomności" w postaci braku rodzica, nie zostało się wychowanym w domu ziejącym ogniem na słowo ojciec, a w domy gdzie wyrażano swoje uczucia, okazywano sobie ciepło to szanse na udany związek są jak najbardziej możliwe. Nie wszystkie córki alkoholików żyją z alkoholikiem i nie wszyscy synowie ojca przemocowca biją swoje żony. Zbyt dobrze by byłotongue_out
          • wartosc.energetyczna Re: DDR 29.06.11, 00:29
            hrabina_murzyna napisała:

            > wartosc.energetyczna napisała:
            >
            > > hrabina_murzyna napisała:
            > >
            > > > Wszystkie te teorie o ddr można o kant dupy rozbić. Podstawą dobre
            > go
            > > > związku jest jednak miłość, a nie rozsądek.
            > >
            > > jednym słowem twierdzisz że to w jakich warunkach się wychowaliśmy nie ma
            > absol
            > > utnie żadnego wpływu na to jakie związki tworzymy - albo co ważniejsze -
            > z kim
            > > je tworzymy ??
            > >
            > Ma wpływ, ale jak się nie ulega teoriom, nie wmawia sobie własnej "ułomności" w
            > postaci braku rodzica, nie zostało się wychowanym w domu ziejącym ogniem na sł
            > owo ojciec, a w domy gdzie wyrażano swoje uczucia, okazywano sobie ciepło to sz
            > anse na udany związek są jak najbardziej możliwe. Nie wszystkie córki alkoholik
            > ów żyją z alkoholikiem i nie wszyscy synowie ojca przemocowca biją swoje żony.
            > Zbyt dobrze by byłotongue_out
            >

            nie twierdzę że trzeba "ulegać teoriom" w takim sensie że jak miałam zrąbane dzieciństwo to nic dobrego mnie w życiu nie spotka. chodzi tylko o to żeby zdawać sobie sprawę z pewnego obciążenia i zwracać większą uwagę na to co warunkuje nasze wybory.

            PS: żadna teoria którą chętnie rozbijesz o kant .. nie głosi że córka alkoholika zawsze wyjdzie za alkoholika
      • fantasmagoria07 Re: DDR 28.06.11, 17:05
        hrabina_murzyna napisała:

        Jak na razie do pełni szczęścia brakuje nam małe
        > j istotki i wtedy dopiero stwierdzę, że jesteśmy rodziną w pełnym tego słowa zn
        > aczeniu. Wszystkie te teorie o ddr można o kant dupy rozbić. Podstawą dobrego
        > związku jest jednak miłość, a nie rozsądek.

        I w tym tkwi sedno sprawy!!! Moje małżeństwo rozpadło się po urodzeniu dziecka! Bo właśnie ta mała istotka jest sprawdzinem związku! Wszystko staje na głowie i nic nie jest już takie jak dotąd! trzeba zrezygnować z własnego egoizmu, wygody... Nie każdy jest na to gotowy!!! Mimo to zyczę, by Wam się udało!
    • morgen_stern Re: DDR 26.06.11, 23:48
      Nawiasem mówiąc, poczekałabym z tymi zapewnieniami o długim stażu małżeńskim, moi rodzice rozwiedli się po 15 latach.
      Ale oczywiście życzę wszystkim jak najlepiej smile
      • hrabina_murzyna Re: DDR 26.06.11, 23:52
        Wiesz, nigdy nic nie wiadomo. Można się rozwieść i po 40 latach, ale akurat teraz nie zaprzątam sobie tym głowy. Będzie co będzie i jak na razie jest dobrze to po co się katować, bo a nóż widelec?
        • echtom Sorry, ale dowcip mi się przypomniał 26.06.11, 23:57
          Przychodzi do sądu para 90-latków i mówią, że chcą się rozwieść
          - Ale czy państwu warto - w tym wieku, 70 lat po ślubie?
          - A bo my czekaliśmy, aż dzieci pomrą.
          • hrabina_murzyna Re: Sorry, ale dowcip mi się przypomniał 27.06.11, 00:09
            echtom napisała:

            > Przychodzi do sądu para 90-latków i mówią, że chcą się rozwieść
            > - Ale czy państwu warto - w tym wieku, 70 lat po ślubie?
            > - A bo my czekaliśmy, aż dzieci pomrą.

            big_grinbig_grinbig_grin
          • nangaparbat3 Re: Sorry, ale dowcip mi się przypomniał 27.06.11, 00:21
            Słysząłam o takiej parze, co sie rozwiodła, ale ukrywała to przed dziećmi - i wnukami, aż do śmierci już exa. Tak więc dzieci miały podwójną atrakcję.
            • anorektycznazdzira Re: Sorry, ale dowcip mi się przypomniał 27.06.11, 19:26
              O matko, jak ukrywali???
              Musieli więc mieszkać razem i jakby nigdy nic funkcjonować. To po cholerę się rozwodzili?!
      • el_jot Re: DDR 27.06.11, 18:01
        morgen_stern napisała:

        > Nawiasem mówiąc, poczekałabym z tymi zapewnieniami o długim stażu małżeńskim, m
        > oi rodzice rozwiedli się po 15 latach.
        > Ale oczywiście życzę wszystkim jak najlepiej smile
        >
        Moi po 25, a nie powinni wcale się ze sobą wiązać.
        • olifra1 Re: DDR 27.06.11, 21:01
          el_jot napisała:

          > morgen_stern napisała:
          >
          > > Nawiasem mówiąc, poczekałabym z tymi zapewnieniami o długim stażu małżeńs
          > kim, m
          > > oi rodzice rozwiedli się po 15 latach.
          > > Ale oczywiście życzę wszystkim jak najlepiej smile
          > >
          > Moi po 25, a nie powinni wcale się ze sobą wiązać.

          moi teściowie są prawie 38 lat po slubie - nawet dzisiaj jak się patrzy na też związek to nie można uwierzyć, mój mąż od dziecka marzył o tym, żeby matka odeszła od ojca (dzisiaj zdania nie zmienił) a ona tak tkwi za wszelką cenę w tym bagnie. i cały czas usiłuje nas przekonać (teraz to już nasze dzieci), ze tatuś (dziadziuś) jest czasem dobry sad ręce opadają.

          ale tak właśnie sobie uświadomiłam jedną rzecz: rozwiodło się ostatnio moich 6 kumpeli - ani jedna nie była z rozwiedzionej rodziny.
    • noemi29 Re: DDR 26.06.11, 23:51
      Udało się... jesteśmy 10 lat po ślubie, ale włóczę się od psychologa do psychologa sad niestety jest we mnie dużo gniewu, niepewności, dodatkowo jeszcze jestem DDA - ojciec pił na umór.
      Mimo wszystko trwamy...




    • rosapulchra-0 Re: DDR 27.06.11, 00:14
      DDR, DDA, współuzależniona.
      18 lat razem, 11 lat po ślubie.
      Ale czy utrzymamy ten stan? Może tak, może nie.
    • echtom Re: DDR 27.06.11, 08:00
      Jako osoba, delikatnie mówiąc, sceptyczna wobec współczesnej psychologii uważam, że największym nieszczęściem DDR jest świadomość istnienia zaburzenia pod nazwą DDR. Już na starcie dają sobie wmówić, że jako dzieci rozwodników nie mają szans na stworzenie szczęśliwej rodziny i przeważnie to się sprawdza.
      • turzyca Re: DDR 27.06.11, 12:33
        echtom napisała:

        > Jako osoba, delikatnie mówiąc, sceptyczna wobec współczesnej psychologii uważam
        > , że największym nieszczęściem DDR jest świadomość istnienia zaburzenia pod naz
        > wą DDR. Już na starcie dają sobie wmówić, że jako dzieci rozwodników nie mają s
        > zans na stworzenie szczęśliwej rodziny i przeważnie to się sprawdza.

        E, tam. Moje chlopie, mimo intensywnych kontaktow z psychologia tego akurat terminu wczesniej nie slyszalo. Rodzice zadbali, zeby rozwod nie odbyl sie z krzywda dla dziecka, wzorowe kontakty utrzymuja do tej pory i w ogole cud miod. I faktycznie bardzo wiele objawow w ogole nie wystepuje. Ale czasem zdarza mi sie szeroko otwierac oczy ze zdumienia, bo naprawde pewne rzeczy przekraczaja moje pojmowanie. Jak w ogole mozna sie tak zachowywac albo myslec takie rzeczy???
        Ano mozna, bo brakuje obserwacji, doswiadczen. Ja pewne rzeczy widzialam i sa dla mnie oczywiste, a on je sobie musi wyobrazic. Czasem nie daje sobie rady wyobrazic albo wyobraza w nieco niewlasciwym kierunku. ;] Ot chociazby ja widzialam jako pietnastolatka, jak moi rodzice gdzies sie tam obsciskuja - normalny objaw milosci, takze tej wieloletniej, buchajaca namietnosc nie jest zarezerwowana dla swiezego zakochania. Moj chlop tego nie widzial. Ja wielokrotnie widzialam, jak malzenstwo po klotni okazuje sobie milosc, ze z kryzysow sie wychodzi (i pare roznych sposobow wyjscia z kryzysu tez widzialam), on tego nie widzial. Krotko mowiac, ja z bardzo bliska widzialam jak funkcjonuje kochajace sie malzenstwo z wieloletnim stazem, a jemu takich bliskich obserwacji brakuje.

        I swiadomosc tego, ze pewne jego zachowania, ktore dla mnie sa nieakceptowalne, bo sa antybliskosciowe, nie sa objawem braku milosci, checi bycia w zwiazku, potrzeby bliskosci, ale efektem wlasnie rozwodu rodzicow, daje mi sporo spokoju i cierpliwosci w przekonywaniu, pokazywaniu, a czasem zaciskaniu zebow i przeczekiwaniu tego kretynskiego zachowania. DDR nie jest wyrokiem, jest diagnoza. Diagnoza, ktora mozna obrocic na nasza korzysc.
        • atowlasnieja Re: DDR 27.06.11, 14:09
          Znam parę której małżeństwo zakończyło się spektakularnym rozwodem. Oboje byli DDR.

          Parę razy miałam okazję bycia świadkiem ich "dyskusji" nie szukali wspólnych rozwiązań od razu było zabieranie zabawek i obrażony marsz do własnej piaskownicy...
          • kropkacom Re: DDR 27.06.11, 14:14
            Na tym forum jest pełno DDR. I to widać po odpowiedziach na wątki o problemach rodzinnych.
            • czarnaalineczka Re: DDR 27.06.11, 18:02
              a po czym to widac ?
              • kropkacom Re: DDR 27.06.11, 18:34
                Pewnie przesadzam. Jednak mam wrażenie, że to forum ludzi po przejściach. W związku dystans (asekuracja), brak woli kompromisu, jednocześnie strach przed odrzuceniem.
      • nasturcja0-1 Re: DDR 27.06.11, 19:40
        Dokładnie, wmawiaja ludziom rózne urojone syndromy, których symptomów potem ludzie się u siebie na siłę dopatrują uncertain Pewne rzeczy są wrodzone - brak doswiadczenia można z łatwością zastapic zwykłym zdrowym rozsadkiem, który jest wrodzony, zreszta doswiadczenie własne, które zdobywa sie samemu w zyciu i którego na początku kazdemu brakuje to nie to samo co obserwacje cudzych zachowan.
        • c2h6 Re: DDR 28.06.11, 16:45
          nasturcja0-1 napisała:

          > Dokładnie, wmawiaja ludziom rózne urojone syndromy, których symptomów potem lu
          > dzie się u siebie na siłę dopatrują uncertain Pewne rzeczy są wrodzone - brak doswiadc

          Nie. Te syndromy widać u ludzi którzy nigdy w życiu nie słyszeli o DDR, DDA i innych DD*.


          > zenia można z łatwością zastapic zwykłym zdrowym rozsadkiem, który jest wrodzon
          > y, zreszta doswiadczenie własne, które zdobywa sie samemu w zyciu i którego na

          Doświadczenia zdobyte w rodzinie która się rozpadła dają Ci jedynie kwalifikacje do życia w rodzinie która się rozpadnie. Jeżeli potrafisz się sama nauczyć więcej - Twoje szczęście. Jeżeli Twój partner ma wystarczające kwalifikacje żeby utrzymać rodzinę w całości - Twoje szczęście.


          > początku kazdemu brakuje to nie to samo co obserwacje cudzych zachowan.
          • echtom Re: DDR 28.06.11, 17:47
            > Doświadczenia zdobyte w rodzinie która się rozpadła dają Ci jedynie kwalifikacje do życia w rodzinie która się rozpadnie.

            Oprócz doświadczeń są jeszcze indywidualne predyspozycje. Córki mojej babci wychowały się bez ojca, który wcześnie zmarł, czyli też nie miały prawidłowego wzorca życia rodzinnego. Rezultat: panna, rozwódka z dzieckiem, mężatka bezdzietna, mężatka dzietna, czyli moja mama - oba związki na całe życie. Kuzynka bardzo wcześnie wyszła za mąż i szybko się rozwiodła, drugie małżeństwo już ponad 30 lat. Ja po szybkim rozstaniu z mężem odkryłam, że jestem stworzona na singla. I to wcale nie oznacza, że moje córki będą miały tak samo.
            • hrabina_murzyna Re: DDR 28.06.11, 17:57
              > Doświadczenia zdobyte w rodzinie która się rozpadła dają Ci jedynie kwalifikacje do życia w rodzinie która się rozpadnie.

              Niekoniecznie. Mam w rodzinie dwa przykłady, rodzice żyją ze sobą szczęśliwie do dziś. Jedna kuzynka rozwiedziona- mąż po 3 latach małżeństwa poszedł do innej. Druga kuzynka rozwód po pół roku małżeństwa, dziś ma nową rodzinę. Moi dziadkowie- 60 lat zgodnego życia- moja mama po roku porzucona przez ojca. Ja- jak na razie 7 lat po ślubie i oby tak dalej. Nie ma reguły.
              • c2h6 Re: DDR 29.06.11, 09:38
                hrabina_murzyna napisała:

                > > Doświadczenia zdobyte w rodzinie która się rozpadła dają Ci jedynie kwali
                > fikacje do życia w rodzinie która się rozpadnie.
                >
                > Niekoniecznie. Mam w rodzinie dwa przykłady, rodzice żyją ze sobą szczęśliwie d
                > o dziś. Jedna kuzynka rozwiedziona- mąż po 3 latach małżeństwa poszedł do innej
                > . Druga kuzynka rozwód po pół roku małżeństwa, dziś ma nową rodzinę. Moi dziadk
                > owie- 60 lat zgodnego życia- moja mama po roku porzucona przez ojca. Ja- jak na
                > razie 7 lat po ślubie i oby tak dalej. Nie ma reguły.

                Boszsz, ręce opadają. Oczywiście że nie ma reguły. Jest korelacja.
      • ahhna Re: DDR 28.06.11, 15:11
        Ano patrz, a u nas zadziałało to odwrotnie... I to nie psycholog to z nas wywlókł, tylko ja, domorosły psycholog wink, choć chodziliśmy też do normalnego. Jakoś jak poczytałam o DDR i DDA, to uświadomiłam sobie, że to nie my sami w sobie źli jesteśmy i kretyni, tylko w jakimś stopniu (ale nie jedynie oczywiście!) odpowiada za to nasze dzieciństwo. Ja od razu inaczej spojrzałam na siebie, na męża, a i on na mnie.
        Może dlatego, że zyskałam tę świadomość (znaczy o istnieniu takich syndromów) już po kilku latach małżeństwa.
    • thana203 Re: DDR 27.06.11, 11:26
      Tak. Ale bardzo trudno było mi zaufać. Zdecydować się na ślub, na rodzinę. Lęk, że się nie uda był duży i pokonanie tego lęku to był z mojej strony akt wielkiej odwagi. smile Jak na razie mogę powiedzieć, że się udało, a to już (a może dopiero?) 11 lat związku.
    • triss_merigold6 Re: DDR 27.06.11, 18:06
      Moi rodzice przeżyli razem 38 lat, do śmierci mamy. Ja jestem po 2 rozwodach i związków w życiu miałam sporo.
    • katia.seitz Re: DDR 27.06.11, 19:14
      Myślałam, że chodzi o NRD smile
      Nie jestem dzieckiem rozwodników, choć czasem jak patrzę na relacje między moimi rodzicami, to bym wolała tongue_out
    • anorektycznazdzira Re: DDR 27.06.11, 19:29
      Mój mąż jest DDR i DDA i czasami jest ciężki do wytrzymania, co tłumaczę sobie tymi "dede". Tak czy siak- nieźle mu i tak idzie, bo jesteśmy razem coś koło 20 lat z tego prawie 15 jako małżeństwo. Ale ja jestem inne "dede" i tłumaczę sobie, ze jestem wystarczająco porąbana, żeby go zrozumieć.
    • imasumak Re: DDR 27.06.11, 20:02
      DDR 1,2 czy 3?
      Dla mnie to termin informatyczny.
      • moofka Re: DDR 28.06.11, 21:11
        imasumak napisała:

        > DDR 1,2 czy 3?
        > Dla mnie to termin informatyczny.

        big_grinbig_grin
        to sie chili musisz jeszcze duzo od forumowych psycholozek nauczyc
        syndrom ddr co to go nie ma i go sobie wspolczesna psychologia na sile wymyslila zaraz obok syndromu dzieci z wpadki i polega na tym, ze jest -uwaga - zaburzeniem w wyniku ktorego nie bedzie sie dobra zona i sie z mezem kloci
        abogdyż nie ma się prawidłowych wzorcow i sie nie widzialo jak tatko caluje matke a tylko patelnia po glowie bil
        i to determinuje - choc uwaga - nie musi postawy malzenskie
        a nie musi bo milosc wystarczy a nie rozsadek
        a ta wszystko przetrwa
        no ale i rozsadek sie przyda tongue_out
        jeden z najdurniejszych watkow tego forum, psychoematki big_grinbig_grin
        z cala sympatia dla mamyemmy, bo szczerze powodzenia zycze smile
        • echtom Re: DDR 28.06.11, 22:07
          > jeden z najdurniejszych watkow tego forum, psychoematki big_grinbig_grin

          A mogłabyś tak składnie wyrazić swoją opinię? smile
    • baltycki Re: DDR 27.06.11, 21:41
      Sam nie jestem DDR, ale moje corki sa..
      Z poczatku wydawalo mi sie, ze maja problemy z tworzeniem zwiazkow, nawet zaczalem obarczac siebie wina (wyrzuty sumienia.. i takie tam mysli).
      Kiedys podzielilem sie moimi myslami z corka. Odpowiedziala Wiesz ... (imie moje.. od 12 r.z. zwraca sie do mnie po imieniu), ja juz sobie z tym poradzilam, Ty tez musisz sobie poradzic".
      Odebralem jako "rozgrzeszenie"smile
      No i.. mezatka, 2 dziecismile.. druga panienka.. poki co, lata po swieciesmile.

      Dla DDR wink
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ri/qb/gx5h/bKLU3n8NgKJt8iuyrX.jpg
      -
    • ahhna Re: DDR 28.06.11, 15:00
      Ja DDR, mój mąż DDA. I zaczęlismy od wpadki w wieku 23/25 lat. Wpadka ma się świetnie, doszła druga smile Jesteśmy razem 16 lat. Jeden koszmarny kryzys, kila mniejszych, kilka wizyt u psychologa i zyskana bezcenna świadomość, że nie jesteśmy łatwymi we współżyciu ludźmi: każde z osobna i tym bardziej razem. Ale po naoglądaniu się życia naszych rodziców nie palimy się do takiego samego. Na pewo się kochamy. Całą resztę trzeba było w mozole wypracowywać. Wciąż bywa ciężko. Ale tylko bywa smile
    • ylunia78 Re: DDR 28.06.11, 22:55
      Melduję sięsmile
      Mam normalną,fajną rodzinkę.Kochającego i kochanego męża i dwójkę kochanych,bądź co bądź łobuzówsmile
      • ylunia78 Re: DDR 28.06.11, 22:57
        Ale po kiego licha sie tu wypowiadam,jak moi rodzice ani nie alkoholicy ani nie rozwodnicy.Sooorkitongue_out
    • nutka07 Re: DDR 29.06.11, 10:54
      Myslalam ze to watek o Niemczech.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka