Dodaj do ulubionych

Psy latające samopas - pytanie

24.07.11, 00:20
W okolicy, w której często przebywam (osiedle domków jednorodzinnych na wsi), właściciele psów mają dosyć brzydki zwyczaj puszczania psów luzem.

Żeby było jasne -nie chodzi mi tutaj o sytuację, kiedy właściciel bierze sierściucha na spacer i spuszcza go ze smyczy, cały czas mając go na oku. Chodzi mi o coś takiego - panu Zenkowi nie chce się rano pomykać na spacer ze swoim Burkiem, więc wypuszcza go na ulicę, żeby sobie polatał - bez jakiegokolwiek dozoru, bez kagańca, bez smyczy, ot pies leci, gdzie chce, a właściciel zadowolony siedzi sobie w ciepłym domku.

Gdyby te puszczane luzem psy to były jakieś małe kundelki, można byłoby to znieść. Problem w tym, że często robią tak właściciele większych zwierzaków, na przykład podrabianych wilczurów z pokątnej hodowli pana Gienia (poprawniej politycznie brzmiałoby: "psów w typie owczarka niemieckiego").

I teraz moje pytania:
1) Spotkałyście się z takimi praktykami?
2) I teraz taki przypadek. Muszę dostać się do domku, który usytuowany jest przy bocznej uliczce (wąskiej i ślepej, nie ma innego sposobu dostania się tam). Idę główną ulicą, skręcam w tę mniejszą, a tu 10 metrów od zakrętu leży sobie wilczur. Spokojnie, nie wykonując gwałtownych ruchów, idę dalej, próbując wyminąć psa. Niestety urocze zwierzątko nie pozwala mi przejść, zaczyna warczeć, wstaje, zaczyna iść w moim kierunku. Powoli więc się wycofuję i co dalej? Mam czekać w deszczu, aż pieskowi się znudzi i sobie pójdzie? Co mam zrobić, jeżeli chcę po prostu dostać się na drugi koniec ulicy, nie ryzykując ugryzienia (szczerze wątpię, aby właściciele uroczego Burka go szczepili)?
Obserwuj wątek
    • taka-sobie-mysz Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 00:27
      Ad. 1

      Nie spotkałam się z takim praktykami.

      Ad. 2

      W zwiazku z ad. 1 nie mogę odpowiedzieć na pytanie nr 2, ciężko mi sobie wyobrazić taką sytuację, w realu się z nią nie spotkałam. nie spotkałam się, by groźny, niebezpieczny pies był puszczony samopas i właścieiela nie było w pobliżu (bo sytuację, że taki groźny piesek był bez smyczy już miałam w życiu, ale właścicel gdzieś się tam zawsze kręcił)
      • 3.14-roman Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 00:43
        W sumie ja też z czymś takim się rzadko spotykam - mieszkam w mieście, gdzie zwierzaki prowadzone są na smyczy, a jeżeli latają luzem, to pod nadzorem właściciela. Mam wrażenie, że takie zwyczaje panują głównie w mniej zaludnionych okolicach, typu podmiejskie wsie.

        A swoją drogą - tam w pobliżu jest bardzo ruchliwa szosa. Cudowny właściciel z tego człowieka - nie dość, że nie chce mu się poświęcić zwierzakowi paru minut, to jeszcze naraża swojego uroczego pupilka na potrącenie. Dziwi mnie taka bezmyślność.
    • 3.14-roman Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 00:34
      Już odpowiadam na pytania, które pewnie padną:

      1) Tak, wolę koty.
      2) Nie, zazwyczaj nie mam problemu z obcymi psami spotykanymi na ulicy. Może dlatego, że 90% właścicieli psów w okolicy, w której mieszkam, wyprowadza swoje pupilki na smyczy, a te 10% posiada psy wytresowane i spokojnie się zachowujące.
      3) Tak, nie lubię psich kup na chodniku, ale to nie ten temat smile
      4) Nie, nie wpadam w panikę na widok latających luzem psów. Po prostu dość duży, obcy, warczący pies nie wzbudza mojego zaufania i wolę się do takiego nie zbliżać. Poza tym, nie przepadam za zastrzykami.
      5) Nie, nie jestem zwolennikiem przemocy wobec zwierząt. Nie mam rogów ani nie zionę siarką. To, że pies na mnie zawarczał, nie oznacza, że jestem ukrytym masonem/pedofilem/seryjnym mordercą odgryzającym główki nietoperzom i wyrywającym skrzydełka motylkom.*
      Zgodnie z tym, co powiedzieli mi znajomi, ten pies dosyć często jest puszczany samopas po okolicy, jest dość agresywny, ujada i skacze na wszystkich szczęśliwców, którzy mają przyjemność znaleźć się w jego pobliżu.

      * tak, czasami czytam forum Zwierzęta i wiem, że wg niektórych psiarzy fakt, że jakiś pies Cię nie darzy sympatią, oznacza, że jesteś złem całego świata i odpowiadasz za AIDS, II wojnę światową i scenariusz serialu Klan.
    • e-dziunia Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 00:53
      3.14-roman napisał:

      > I teraz moje pytania:
      > 1) Spotkałyście się z takimi praktykami?

      Tak, spotykam się z tym na co dzień, chociaż mieszkam na wcale nie małym blokowisku. Niestety takich swobodnych psiaków jest u nas całkiem spore stadko.

      > 2) I teraz taki przypadek. Muszę dostać się do domku, który usytuowany jest prz
      > y bocznej uliczce (wąskiej i ślepej, nie ma innego sposobu dostania się tam). I
      > dę główną ulicą, skręcam w tę mniejszą, a tu 10 metrów od zakrętu leży sobie wi
      > lczur. Spokojnie, nie wykonując gwałtownych ruchów, idę dalej, próbując wyminąć
      > psa. Niestety urocze zwierzątko nie pozwala mi przejść, zaczyna warczeć, wstaj
      > e, zaczyna iść w moim kierunku. Powoli więc się wycofuję i co dalej? Mam czekać
      > w deszczu, aż pieskowi się znudzi i sobie pójdzie? Co mam zrobić, jeżeli chcę
      > po prostu dostać się na drugi koniec ulicy, nie ryzykując ugryzienia (szczerze
      > wątpię, aby właściciele uroczego Burka go szczepili)?

      W takiej sytuacji oddalam się w bezpieczne miejsce i dzwonię po policję/straż miejską (u nas ci drudzy szybciej przyjeżdżają, bo stać ich na paliwo) i niech się rozprawią z psem i właścicielem. Powtarzam scenariusz za każdym razem, gdy wymaga tego potrzeba. W końcu leniwemu sąsiadowi braknie kasy na mandaty i opłaty za hotel dla psa.
      • konwalka Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 08:56

        Mam czekać w deszczu, aż pieskowi się znudzi

        Nigdy w Zyciu!
        Ty na deszczu, wilki jakieś..., o nie!
        • 3.14-roman Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 11:11
          No to co mi radzisz? Co mam wg Ciebie zrobić? Nie chcę nic od Burka, chcę tylko przejść spokojnie, bez poszarpanych spodni czy ugryzień?
          • czarnaalineczka Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 11:26
            naokolo przejsc sie nie da ?
            na samym srodku siedzi ?
            • 3.14-roman Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 11:44
              Napisałem, że jest to wąska uliczka, w pierwszym poście. To jest droga dojazdowa do trzech posesji, taka na jedno auto (dwa nie byłyby w stanie się wyminąć). Pies rozłożył się, wzorem indyjskiej świętej krowy, na samym środku. Próbowałem przejść powoli, idąc przy krawędzi płotu, nie patrząc na psa, ale i tak nie pozwolił mi przejść - zaczął warczeć, wstał, więc stwierdziłem, że lepiej jest się wycofać.

              Uliczka nie ma chyba nawet 3 metrów szerokości (nie mierzyłem, oceniam na oko).
    • mia_siochi Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 10:17
      Latające psy powiadasz...
      Ja tam bym wpadła w panikę na ich widok...
      • edor67 Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 10:32
        Owszem, spotkałam się z taką sytuacją. Tylko nie były to psy nikogo ze wsi, a bezpańskie porzucone przez mieszczuchów w okresie wakacyjnym. To trzeba mieć "nakukane", żeby psa przywieźć na wieś i wyrzucić. Paniusie z miasta, której pies znajduje się obecnie u mnie, a kilka innych u sąsiadów?Przyznać się.
        • 3.14-roman Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 11:21
          Pies z przykładu raczej nie był bezpański, jest dobrze odżywiony, wygląda zdrowo. On dosyć często lata luzem po tej okolicy, niestety nie wiem, kto jest właścicielem. Nie znam za bardzo okolicznych mieszkańców, bo nie mieszkam tam, tylko co jakiś czas muszę tam się udać, w celu załatwienia pewnych spraw.

          Zresztą, parę minut wcześniej napotkałem dość podobny obrazek - podwórko, furtka otwarta na oścież, a przed furtką spaceruje sobie dorodny, rasowy owczarek niemiecki. Irasiad nie był ani zdenerwowany ani mną zainteresowany, więc rozeszliśmy się w pokoju.
          • agata_1981 Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 12:00
            Ja chodziłam z piszczącym odstraszaczem na zwierzęta a jak to nie pomagało i pies chciał atakować to miałam przy sobie gaz pieprzowy.
            Lubię i mam własne futrzaki ale niestety w mojej okolicy jest dużo wlaśnie takich wolno latających i niestety potrafią atakować.
            • 3.14-roman Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 12:08
              O. A możesz mi powiedzieć, ile mniej więcej kosztuje taki odstraszacz? Jest w miarę skuteczny?
              • miarka71 Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 12:20
                Sama mam dwa psy, ale dobija mnie to że u nas na wsi wiele psów biega luzem. A i nie tylko wypuszczają te psy ludzie ze wsi, także ci co się przeprowadzili z miasta.
    • krolowa_kier Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 11:54
      Ja na taki problem mam gaz pieprzowy. Wiem, że to niepoprawie politycznie albo cuś, no ale jak właściciel niereformowalny to co mam innego zrobić? Poprosić grzecznie pieska, aby sobie poszedł?
      • czarnaalineczka Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 11:57
        >Poprosić grzecznie pieska, aby sobie poszedł?
        a wlasciwie czemu nie ? big_grin
      • 3.14-roman Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 12:06
        Kiedyś natknąłem się na post ematki, która nie pozwalała swojemu dzieciakowi (chyba takiemu 3,4,5 letniemu) oddać, kiedy było bite, nawet po prostu odepchnąć atakującego czy wyrwać mu z powrotem swojej zabawki nie mogło - w zamian za to kazała mu mówić atakującemu, że go boli, że mu przykro, że to nieładnie bić.

        Myślę, że na tej samej zasadzie powinienem odwoływać się do empatii psa, tłumacząc mu błagalnie, że jestem chory, że się przeziębiłem, że muszę tę sprawę załatwić, a jest deszcz i zimno.

        Myślicie, że Burek akceptuje prośby ustne, czy trzeba mu napisać całe podanie? I czy w tym drugim przypadku potrzebna jest szczególna forma (nie wiem, forma pisemna z datą pewną, akt notarialny czy cuś)?
    • 3.14-roman Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 12:21
      Mam jeszcze takie pytanie - jak można po prostu przegonić psa, żeby nie zrobić mu krzywdy? Nie lubię agresywnych psów, ale dla mnie gaz pieprzowy to ostateczność (to znaczy - do obrony w razie ataku psa, nie w wypadku, kiedy ten po prostu warczy, ale nie rzuca się na kogoś).

      Jak dokładnie działa gaz pieprzowy? Pytam, bo nigdy takiego czegoś nie używałem. On tylko oszałamia na moment, czy może też jakoś uszkodzić psa?

      Na innym forum przeczytałem, że takiemu psu należy rzucić jakiś patyk czy coś, żeby sobie poszedł precz. Co o tym sądzicie? Czy rzucenie czegoś psu jeszcze go nie powkurza bardziej?
      • mary_an Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 12:58
        Ja zawsze chodze z gazem pieprzowym i nie raz uzywalam na psy probujace zaatakowac mojego pieska. Kiedys zle wycelowalam czy mi sie nacisnelo przez przypadek i dostalam tym po twarzy - piecze jak cholera, zaczynasz kaszlec, kichac i po chwili przechodzi. Ale oczy pieka jeszcze potem dlugo. To tak jakby sobie posypac duza ilosc pieprzu na twarz - malo przyjemne, nie? Ale wystarczy, zeby odstraszyc psa, wystarczy nawet zwykly dezodorant.

        Ale moj mega patent na takie bezdomniaki to po prostu sie schylic. Sprobuj - jak widzisz takiego psa schylasz sie i od razu ucieka. Mysle, ze to dlatego, ze ludzie rzucaja w nie kamieniami. Ta rade wyczytalam kiedys w gazecie i swietnie sie sprawdza, ale tylko na bezdomniaki czy takie psy co duzo lataja luzem - moj piesek przeciez w zyciu by nie pomyslal, ze moje schylenie sie to moze byc dla niego cos zlego.
        • berdebul Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 15:35
          > Ale moj mega patent na takie bezdomniaki to po prostu sie schylic. Sprobuj - ja
          > k widzisz takiego psa schylasz sie i od razu ucieka. Mysle, ze to dlatego, ze l
          > udzie rzucaja w nie kamieniami. Ta rade wyczytalam kiedys w gazecie i swietnie
          > sie sprawdza, ale tylko na bezdomniaki czy takie psy co duzo lataja luzem - moj
          > piesek przeciez w zyciu by nie pomyslal, ze moje schylenie sie to moze byc dla
          > niego cos zlego.
          Jak się schylisz to masz zerową szansę obrony - ani się nie odchylisz szybko, ani nie odskoczysz, a pochylenie się nad psem to wyraźna groźba = pies nastawiony konfliktowo może zaatakować, wtedy zaatakuje twarz, bo będzie miał najbliżej.

          Żadnego rzucania kamieniami. Dla własnego bezpieczeństwa woda w spray'u (jak chcemy być mili), lub gaz pieprzowy (kiedy mili być nie chcemy) + telefon do straży miejskiej/na policję.
          • 3.14-roman Re: Psy latające samopas - pytanie 24.07.11, 23:29
            Jak to wygląda ze strażą miejską?

            1. Czy oni mogą tak po prostu odmówić interwencji? (pewnie mogą smile )
            2. Co SM może zrobić w takiej sytuacji jak opisana? Złapać psa?
            3. Czy jeżeli zgłoszę coś takiego, to właściciele psa będą mieli wgląd w moje dane osobowe?
    • default Re: Psy latające samopas - pytanie 25.07.11, 08:07
      U mnie "na wsi" (piszę w cudzysłowie, bo to w zasadzie Warszawa jest - tylko "skrajna") to zjawisko tak powszechne, że traktowane niemal jak normalne smile Sama mam dużą gromadę, ale one nie chodzą samopas - chyba bym umarła ze strachu, że wpadną pod samochód lub zostaną napdnięte przez inne psy. Natomiast ja niejednokrotnie zostałam napadnięta przez jakieś krwiożercze bestie albo biegające samopas albo z łatwością wydostające się spoza nieszczelnych ogrodzeń. Przedwczoraj np. - ogromny "wilczurowaty" niby za ogrodzeniem, ale nagle przez jakąś dziurę wyskoczył na drogę i rzucił się na moją sunię (wielkości ratlerka). Zasłoniłam ją własnym ciałem smile Na potwora tupnęłam, wrzasnęłam i zamachnęłam się smyczą. Naszczekał na mnie, ale oddalił się. Ale stracha miałam.
      Pewnie gdybyś na owego burka też tupnął i warknął groźnie "buda!" czy coś w tym stylu, to nie zaatakowałby. No ale zapewne jest to ryzyko smile
    • niya Re: Psy latające samopas - pytanie 25.07.11, 08:25
      Jak nie wiesz kto jest właścicielem to raczej nic nie zrobisz, najlepiej mieć przy sobie jakiś odstraszacz i go użyć w razie konieczności ( gaz pieprzowy) i raczej koło psa a nie na psa jeśli bardzo agresywny nie jest.
      Tu gdzie mieszkam jest to samo, zaznajomiłam się już z bernardynem, który wychodzi po swoja panią na przystanek autobusowy z gracją przeskakując ogrodzenie swojego domu, znam dwa owczarki niemieckie które wałęsają się razem po wsi i znam dobermana, ale on jest taki stary że ziewa z trudem smile. Nie obawiam się dużych psów, obawiam się tych małych biegających stadami bo właśnie one są groźne ( w kupie raźniej chyba). Zaatakowała mnie taka grupka psów jak byłam na spacerze ze swoim "wilczurem" jak to nazywasz i były groźne dopóki mój pies miał kaganiec, gdy go odpięłam ( wciąż był na smyczy) to pieski z pouciekały tracąc odwagę, aczkolwiek był u nas przypadek że taka wataha małych psów pogryzła jakąś kobietę. Przyjechała straż miejska, policja, odnalazła właścicieli ( aż 5 psów nie było szczepionych na nic) powystawiała solidne mandaty i wezwała weterynarza który na koszt właścicieli poszczepił psy. Był spokój z nimi miesiąc a teraz od nowa się zaczyna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka