Będę musiała pojechać z kotem pociągiem. Jak usłyszycie o tym w Faktach TVN, to znaczy, że chodzi o mnie

Mój kot (a konkretnie mała, drobna kotka) staje się w podróży miauczącą bezustannie bestią. Nie znosi jeździć. Ja bym ten miauk jeszcze jakoś przetrzymała, ale obawiam się, że współtowarzysze podróży nie wyrobią i wysadzą mnie po drodze. Jeździłyście kiedyś z kotem autobusem albo pociągiem? Jak sobie z tym poradzić? A może zamiast plastikowego nosidełka (takie mam) lepszy byłby plecak na kota albo taka torba na ramię? Ale co, jak do tego nasika? Pomocy