wzięłam sobie teraz kilka dni urlopu, że pozałatwiać sprawy, na które nigdy nie mam czasu, zrobić badania, zakupy, zanieść buty do szewca itp.
Wczoraj odebrałam telefon od kuzyna - przyjeżdżają do nas na 6 dni, 5 dorosłych osób. Przyjeżdżają jutro
I zamiast radosnego sprintu po sklepach, zaiwaniam od rana: sprzątnie, zakupy, jakiś obiad na jutro, sałatka... Bo przecież nie przyjmę ich o wodzie mineralnej i paluszkach...
Normalnie mam dość. Musiałam to napisać, żeby się wyżalić, bo małż twierdzi, że niegościnna jestem...