zefirek1612
29.08.11, 12:23
Wczoraj tam trafiłam z córeczką-rozcięła łuk brwiowy. Ja wiem że w szpitalu trzeba czekać, polskie standardy. Ale z tym jak się pacjentów kwalifikuje w jakiej kolejności są przyjmowani, w głowie mi się nie mieści. Na wejściu informacja, że o kolejności przyjmowania pacjentów decyduje personel. Ok. Pani w rejestracji na oko ocenia stan pacjenta i odsyła by posiedzieć,poczekać. I tu zaczynam się gotować. Moje dziecko, 1,5 roku cierpliwie czeka z krwawiącą raną, a przed nami wchodzą: 10-latka na konsultację, 13-latka na konsultację- na moje oko nie umierające, nie krwawiące, nie kulejące-może pani rejestratorka ma zeza?Dodam ,ze zjawiły się długo po nas owe pacjentki. W końcu jakieś maleńkie dziecko...a my czekamy. Trzecią godzinę czekamy. My jak my, ale piany dostałam jak zobaczyłam chłopca w wieku mojej Poli, który czekał 5 h ze złamaną nóżką na rękach mamy! Ta biedna kobieta prawie płakała, bo jak takiemu dziecku wytłumaczyć że ma się nie ruszać i cierpliwie czekać? Po 4 h nas przyjęto, późno w nocy, pani doktor do Poli oj czemu tak płaczesz? Bo może mnie boli i zmęczona jestem? Masakra.