Dodaj do ulubionych

Dylemat mieszkaniowy

12.09.11, 10:43
Poradźcie bo nie wiem co zrobić.
Chcemy z mężem kupić mieszkanie na kredyt. Opcje są dwie:
1. Sprzedajemy obecne mieszkanie - duza kawalerka ( kiedyś to było dwupokojowe) i kupujemy czteropokojowe w nowym budownictwie
2. Zostawiamy obecne mieszkanie pod wynajem i kupujemy czteropokojowe mieszkanie ale w wielkiej płycie.
Zostawienie mieszkania i kupno w nowej technologii nie wchodzi w gre- po prostu nie stać nas na tak duży kredyt. Mnie jest troche szkoda sprzedać, bo to tylko moje mieszkanie własnościowe, które dostałam jeszcze z czasów panieńskichsmile
Co byście zrobiły na moim miejscu?
Obserwuj wątek
    • jajko54 Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 10:58
      ja swego czasu wybrałam opcję 1. ale rodzina nieco się niepokoiła i pytała po kątach czy 'jestem pewna' swojego małżonka.
      • burza4 Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 11:11
        Zależy jaki jest rynek wynajmu tam, gdzie mieszkacie. Ja bym raczej szła w kierunku rozwiązania nr 2, ale zależy to również od okoliczności przyrody w konkretnym mieście. Niegdysiejsze mieszkania mają po prostu o niebo lepszy rozstaw, są też często w lepszych lokalizacjach (dostępność przedszkoli, szkół, infrastruktury). Coś za coś.

        Nawiasem mówiąc - rzeczy nabyte w zamian za majątek osobisty jednego z małżonków nadal stanowią majątek odrębny, który nie podlega podziałowi w razie rozwodu. Warto jedynie zaznaczyć ten wkład w akcie notarialnym.
        • aqua48 Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 11:19
          Ja bym wybrała opcję 2. Na sprzedaż zawsze można się zdecydować, a mieszkanie dobrze wynajęte może opłacić część rat kredytu hipotecznego, albo kiedyś w razie potrzeby być zabezpieczeniem.
      • anetapzn Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 11:36
        jajko54 napisała:
        rodzina nieco się niepokoiła i pytała po k
        > ątach czy 'jestem pewna' swojego małżonka.
        Ja bym wybrała opcję 2, pewna to jest niestety tylko śmierćbig_grin Sprzedać zawsze zdążysz.
    • kajos5 Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 11:32
      zdecydowanie 2.
      • zajola Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 11:39

        Nie pozbywaj się czegoś co jest tylko Twoim majątkiem własnym.
    • ally Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 11:41
      Opozycja nowe budownictwo, czyli coś fajnego, versus wielka płyta, czyli beznadzieja, jest fałszywa. Dużo zależy m.in. od lokalizacji (Ta wielka płyta to na blokowisku? Blokowiska też są b. różne!). Obecnie powstające budynki mieszkalne czy miniosiedla to najczęściej dramat - zła jakość wykonania, badziewne projekty, zaglądanie do okna sąsiadowi, brak zieleni (mimo że jest jej mnóstwo na wizualizacjach dewelopera), brak infrastruktury.
    • mondovi Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 11:49
      Kierowałabym się lokalizacją po pierwsze. Mieszkam w nowym bloku na starym osiedlu i to wg mnie jest opcja super, bo jest cała infrastruktura zbudowana, szkoły, przedszkola, sklepy, place zabaw parki, ba, nawet górka do zjeżdżania na sankach zimą dla dzieci, a nowy blok - jak to nowy, docieplony z odpowiednią ilością gniazdek w pomieszczeniach itp.
      Chociaż wynajem to też dobra opcja, odradzam kupna mieszkania w wieżowcu tylko zdecydowanie...
    • naomi19 Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 12:19
      2.
      • hanna26 Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 12:27
        Nigdy nie zdecydowałabym się na wielką płytę. Wolałabym mniejsze w nowym niż większe w wielkiej płycie.
        My akurat zdecydowaliśmy się na opcję 1 i nigdy tego nie żałowałam. Nie mam kłopotu z wynajmem, a mam takie mieszkanie, o którym zawsze marzyłam. Jeżeli już brać kredyt na lata, to na mieszkanie, w którym rzeczywiście chcesz przez te lata mieszkać.
    • kobieta306 Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 12:31
      ja Ci powiem tylko tyle- jak juz się zdecydujesz na sprzedaz, to dobrze zaznacz w dokumentach zakupu nowego mieszkania, że pieniądze poszły z Twojego majątku odrębnego.
    • whitney85 Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 12:37
      Mam podobny dylemat. Mam 2 pokojowe mieszkanie w wielkiej płycie w dobrej lokalizacji. Brakuje nam jednak przestrzeni i chcemy zmienić na większe. I rozważam teraz 4 pokoje, ok 70m, na przedmieściach w nowym budownictwie albo podobne ale w dobrej lokalizacji w wielkiej płycie. Wiem, że wielka płyta ma ogólnie złe opinie ale choćby w moim bloku jest cicho, ciepło (po ogrzaniu bloku nie musimy zimą odkręcać grzejników) no i przede wszystkim wszędzie blisko. Podobno w 70. ludzie z pocałowaniem ręki zamieniali mieszkania w kamienicach na wielką płytę. Może teraz też po czasie okaże się, że nie jest tak źle z prl-owskimi bloczyskami.
      • ally Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 13:26
        Np. w Finlandii do tej pory stosuje się wielką płytę. Wielka płyta kojarzy się z PRL-em, siermiężnością i niedoróbkami (budowanie na szybko), ale nie jest aż taka straszna.
    • pederastwa Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 12:49
      Mieszkam w nowym, 3 piętrowym bloku, ale chyba lepiej wspominam dzieciństwo w wieżowcu wink. Kolejne mieszkanie chętnie sobie sprawię w wielkiej płycie. Na nowych osiedlach ciężko o mieszkanie z dobrym rozkładem - dominują wielkie salono-kuchnie.

      Opcja z zostawieniem sobie starego mieszkania jest opłacalna tylko pozornie. W praktyce zwykle zysk z wynajmu jest znacznie niższy od zakładanego. Weź tez pod uwagę, że jak przez kilka miesięcy nie znajdziesz najemcy, to w tym czasie płacisz swój kredyt, ale też rachunki za tamto drugie mieszkanie.

      Osobiście sprzedałabym dotychczasowe mieszkanie i kupiła używane w blokowisku, w dobrej lokalizacji.
      Tak więc
    • lineczkaa Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 12:55
      Zostawiłabym mieszkanie, wprowadziła się do wielkiej płyty.
      a) mieszkanie może być w przyszłości dla dziecka
      b) różnie się życie układa i jakby tfu tfu odpukać coś miałoby ci się w małżeństwie rozwalić, będziesz miała gdzie pójść, bez dodatkowych obciążeń finansowych.
    • martishia7 Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 13:31
      Musisz dobrze rozważyć inne tematy, o których wspominają przedmówczynie, bo może rzeczywiście nie taka wielka płyta straszna, jak ją malują. Gdybyś natomiast zdecydowała się na opcję numer 1, to przy akcie notarialnym kupna dużego mieszkania można zaznaczyć, że taki udział w mieszkaniu nowym, jaki zostanie pokryty z kwoty uzyskanej ze sprzedaży Twojego mieszkania nabywasz Ty do majątku odrębnego, natomiast resztę nabywacie z mężem do wspólności. Dla przykładu, jeżeli mieszkanie kosztuje 800.000, a Ty swoje sprzedasz za 200.000, to udział w wysokości 1/4 nowego mieszkania nabywasz Ty do majątku odrębnego, natomiast 3/4 nabywacie z mężem do wspólności. Można też napisać w akcie, że nabywacie całe do wspólności, natomiast w kwocie X cena zostanie zapłacona z pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży mieszkania wchodzącego do Twojego majątku odrębnego.
      • jamesonwhiskey Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 14:07
        > ieszkanie kosztuje 800.000, a Ty swoje sprzedasz za 200.000, to udział w wysoko
        > ści 1/4 nowego mieszkania nabywasz Ty do majątku odrębnego, natomiast 3/4 nabyw
        > acie z mężem do wspólności. Można też napisać

        swietny zapis ,
        brakuje mi tylko zapisu ze ten ktory zarabia wiecej ma "wiekszy" udzial w mieszkaniu bo inaczej to troche naciagane rady
        • wuika Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 14:55
          Tylko czym innym jest majątek sprzed ślubu, a majątek ślubny. Ten pierwszy jest oddzielny, ten drugi - wspólny, niezależnie od procentowego wkładu. Tak trudno to pojąć?
          • jamesonwhiskey Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 15:48
            majatek przedslubny pozostaje odrebny do momenu sprzedania, wtedy staje sie wspolny
            tak trudno to pojac?

            i teraz jakimis smiesznymi zapisami probujecie "zachowac" nienalezny juz majatek przedslubny i zalapac sie na wspolnote malzenska , traci chyba jaks hipokryzja nie sadzisz
            • martishia7 Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 16:05
              > majatek przedslubny pozostaje odrebny do momenu sprzedania, wtedy staje sie wsp
              > olny
              > tak trudno to pojac?

              Nie, nie staje się. Działa zasada substytucji. Owszem, państwo mogą nabyć całe nowe mieszkanie do majątku wspólnego, a jakże. Ale w razie ekhm, niepowodzenia związku małżeńskiego, to i tak jej wydatek zostanie potraktowany jako nakład z majątku odrębnego na majątek wspólny*, który należy uwzględnić przy podziale majątku. Gdyby mieli więc sprzedać mieszkanie i podzielić się pieniędzmi, to wpierw należałoby odliczyć nakład z majątku odrębnego i na pół podzielić resztę.

              *Trzeba jednoznacznie udokumentować, że konkretnie te pieniądze zostały wydane na nowe mieszkanie. W praktyce wystarczy wyciąg z konta, w którym zanotowano przybycie tych pieniędzy od kupującego i przelew na nowe mieszkanie - do dewelopera, bądź do banku.
              • jamesonwhiskey Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 16:41
                > majątku wspólnego, a jakże. Ale w razie ekhm, niepowodzenia związku małżeńsk

                no wlasnie, na taka propozycje to osobiscie juz z ta pania bym nic wspolnie nie kupowal
                wiec ta swietna rada to raczej do rozdzielnosci majatkowej moze prowadzic
                bo powiedz mi o zasadzie substytucji gdy jedno zarabia 10k a drugie 1k
                i co wtedy, wszytko wspolne ?
                • martishia7 Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 16:52
                  Nie zrozumiałeś. Czy państwo nabędą mieszkanie w taki sposób, jak napisałam w moim pierwszym poście, czy też w 100% do majątku wspólnego, to w zasadzie pozostaje bez różnicy. Pani albo będzie mieć udział w nieruchomości (prawo rzeczowe) albo ewentualnie roszczenie o nakłady na majątek wspólne. Wychodzi z grubsza na to samo, tylko deko inaczej w przypadku rozwodu.

                  > bo powiedz mi o zasadzie substytucji gdy jedno zarabia 10k a drugie 1k
                  > i co wtedy, wszytko wspolne ?

                  Jeżeli małżonkowie pozostają w ustawowym ustroju małżeńskim to tak, pobrane wynagrodzenie za pracę w chodzi do majątku wspólnego. Ale jednocześnie przy dokonywaniu podziału majątku jeden z małżonków może wnosić o nierówne podzielenie majątku, jeżeli w większym stopniu przyczynił się do jego powstania.
    • drinkit Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 14:18
      W życiu nie pozbyłabym się mieszkania. Myślę że za parę lat czeka mnie podobna sytuacja - zamierzam je wynająć.
      No i inna sprawa, że mam alergię na nowe, zamknięte osiedla.
    • ola Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 14:39
      Ja wybrałam opcję 1.
      Ze sprzedaży starego mieszkania spłaciłam ponad połowę kredytu na nowe i mam teraz niską, dającą się przeżyć ratę za duże nowe mieszkanie. Z wynajmu w życiu byśmy nie pokryli połowy raty początkowej. Do tego dochodzi fakt, że stare mieszkanie trudniej byłoby wynająć (było dosc duże), a w razie, gdybyśmy się chcieli z wynajmu wycofać, czekałby nas jeszcze kosztowny remont.
      • marminia Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 16:16
        Ja wybrałabym opcję 1. Zresztą niedawno tak zrobiłam - sprzedałam 4 pokoje w wielkiej płycie i kupiłam 5 pokoi (dwa razy większy metraż) na nowym osiedlu. Z kolei nasi "kupujący" kupili nasze 4 pokoje, a wynajęli swoje 2- pokojowe w nowym budownictwie. Przede wszystkim zadaj sobie pytanie na ile to ma być mieszkanie docelowe, czy podejmiesz się "obsługi" wynajmowanego mieszkania, czy będzie na nie popyt etc.
      • credaq Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 16:24
        Dziewczyny kwestia zaznaczenia w akcie notarialnym wiekszego mojego wkładu nie wchodzi w grę. Dla mnie to jest jakieś "nie w porządku", zreszta mąz zarabia ode mnie więcej, więc mozna powiedziec że więcej procentowo będzie spłacał nowe mieszkanie.
        Ja się boję sprzedać, bo zawsze uważałam ze kobieta jesli ma takie możliwości powinna coś posiadac niezależnie od faceta. Co prawda rozwodu nie przewiduje, ale skłamałabym gdybym powiedziała że jesteśmy super zgodnym małżeństwemsmile Tak więc kto wie... Mieszkam w dużym mieście, wiec z wynajmem raczej nie bedzie problemu. Kusi mnie jednak to nowe budownictwie - mam jednak na myśli bloki z lat 90-tych, a nie te budowane na szybko w czasie wielkiego boomu. Jakość wykonania jest chyba jednak lepsza, no i wartość takiego mieszaknia potencjalnie bedzie wzrastać, albo przynajmniej nie zmaleje. Natomiast niewiadomo jak będzie z płytą za kilkanaście lat. Boję sie też użerania z najemcami i ewentualnych przestojów. Normalnie biję sie cały czas z myślami, jak zrobić żeby nie żałować.
        • kasia12_2 Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 16:35
          Zależy, czy dasz radę mieszkać w wielkiej płycie, czy chcesz sobie poprawić standard. Czy na pewno lat 90 sa najlepsze? Obejrzyj kilka mieszkań i porównaj z tymi budowanymi teraz. Trochę się zmieniło np. rury w ścianach, kaloryfery itd, inne windy, jeśli są, bo w latach 90 standardem były 4- i 5-piętrowe bloki bez wind.
          Jeśli dasz radę spłacać raty za całość, to czemu nie, ale pamietaj o przestojach w wynajmowaniu.
          No i jeszcze jedno: ceny mieszkań powinny spadać - po ograniczeniu RnS i dostępności kredytów. Obserwuję rynek nieruchomości i już widać zmiany. Uważaj, żebyś nie zotsała z dużym kredytem i mało wartym mieszkaniem.
          • okruszek_h Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 16:46
            Jak z bloku bud. w latach 90' to dowiedz się z jakiego materiału jest wybudowany, bo w tych latach dominowały:prefabrykowane elementy kanałowe typu cegła żerańska- tzn taka lepsza wersja wielkeij płyty.

            No i sama wykonczeniówka jest inna, jak koleżanka powyżej już pisała.
    • okruszek_h Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 16:29
      Brałabym pod uwagę tylko opcję nr 1.
      Wielka płyta jak dla mnie odpada.
      Sama na kupnie meiszkania byłam jeszcze miesiąc temu i wybrałam nowy 3 piętrowy blok , w bloku mam też garaż.W wielkiej płycie i owszem mieszkania są tańsze, ale także mniej "chodliwe", mieszkania w ofercie u nas w mieście stoją długimi miesiącami, a nawet latami.

      I choć przeważnie rozkładowo mieszkania w wielkiej płycie sa lepsze, w nowym budynku też można znaleść perełki.
      Ja miaąłm zalożenia:
      - nowy blok
      - 3 pokoje
      - metraż 60-70m
      - osobno kuchnia(warunek niezbędny)
      - parter a najlepiej I piętro
      - żeby był plac zabaw, miejsce do grania w piłkę, boisko
      - w pobliżu przedszkole/szkoła
      I powiem, że udało się znaleść mieszkanie które satysfakcjonuje.
      • credaq Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 16:59
        Kosztowo wyjdę podobnie. Tzn przy załozeniu ze uda mi się wynająć mieszkanie. Wtedy wynajem spłaca część kredytu i rata jest podobna do tej co za nowe mieszkanie. Ale mieszkania już nie mam.
        Obecnie mieszakm w wielkiej płycie i nie narzekam, ale nowe budownictwo kusi. Moze to zabrzmi dziwnie, ale wydaje mi się że w takim bloku jest już jakies wyselekcjonowane towarzystwo i żadnych meneli tam raczej nie uświadczyśz. A w płycie to różnie z sąsiadami. My mamy np śmieciarza, co znosi różne graty do domu. Dzieli nas naszczęście kilka pięter, więc nie mam problemu np. z robalami czy smrodem. U kumpeli sąsiad narkoman przesiaduje z kolegami na klatce schodowej że czasem strach wyjść. Cieżka sprawa...

        • hanna26 Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 17:38
          Tak, mieszkania już nie masz, ale nie masz także problemu z wynajmem, użerania się z najemcami, comiesięcznych płatności w razie przestojów. Masz mieszkanie, zgoda, ale mieszkanie, które z roku na rok będzie traciło wartość. Nie oszukujmy się, mieszkań w wielkiej płycie, takich jak budowano kiedyś, nie będzie się już budować nigdy. Standard obecnego budownictwa jest nieporównywalny. Te mieszkania będą stale tanieć, to jest nieuchronne. Chcesz wziąć wielki kredyt i przez następnych trzydzieści lat mieszkać w wielkiej płycie? shock
          Oczywiście Twój wybór, każdy sam najlepiej wie, co dla niego najlepsze.
    • slonko1335 Re: Dylemat mieszkaniowy 12.09.11, 22:30
      Dla mnie podstawową kwestią jest taka czy to mieszkanie które zamierasz sprzedać lub wynajac jest tez w wielkiej płycie lub jeszcze gorzej w wieżowcu? jeżeli tak to absolutnie nie traktowałabym go w kategoriach że będzie dla dzieci bo za kilkanaście lat to podejrzewam ,że juz ani one tam mieszkać nie będą ani sprzedać się nie da...
      My mamy na zbyciu kawalerkę(wieżowiec-moja własność) i dwa pokoje(wieżowiec-nasza wspólna) rozważaliśmy opcję z wynajmem kawalerki(nie jako zostawienie dla dzieci tylko na początek coby w ratach kredytowwych nadgonić z wynajmu trochę) i zakupem ale jednak zdecydowaliśmy się na sprzedaż i mniejszy kredyt bo jak sobie przypomniałam o cyrkach z wynajmem jakie mieliśmy to mi sie jednka odechciało powtórki z rozrywki...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka