małe dziecko, praca, L4

24.09.11, 17:21
Jak to wszystko poukładać do cholery... Jestem na 3-miesięcznym okresie próbnym. Mam małe dziecko, które często choruje. Żłobek dziecka nie przyjmie nawet, kiedy ma tylko lekki katar (co poniekąd rozumiem). Dziecka w razie czego nie mamy z kim zostawić (dziadkowie pracują). Mąż niedawno brał wolne u siebie w pracy, też z powodu choroby małej. Na niańkę i żłobek na raz nie mam kasy, zresztą kto by chciał pracować na ewentualnie 1 tydz/m-c, nie wiadomo kiedy. Boję się brać wolne w pracy bo łatwo o nią nie było... Jak sobie radzicie?
    • purpurowa_komnata Re: małe dziecko, praca, L4 24.09.11, 17:48
      Nie tylko Ty masz takie problemy.
      Nie mogę nie pójść do pracy- nie ma mnie kto zastąpić. Nie mam też chętnych do pomocy.
      W razie choroby dziecka przychodzi opiekunka- 12 zł za godzinę płacę.
      Bardzo drogo fakt.
      • purpurowa_komnata Re: małe dziecko, praca, L4 24.09.11, 18:04
        a i żeby nie było opiekunka pracuje legalnie

        poza tym problem taki jak Twój ma tysiące pracujących rodziców w Polsce niestety
        • kropkacom Re: małe dziecko, praca, L4 24.09.11, 18:28
          Widać nie mają problemu, bo jakoś wątek się nie rozwinął...
    • kropkacom Re: małe dziecko, praca, L4 24.09.11, 17:48
      Widzę, że żadna matka pracująca się nie odezwała.

      Szczerze? Teraz masz problem i potem też go będziesz miała. Raczej wy go będziecie mieli. Niestety albo jedno z was musi być dyspozycyjne, albo niańka (po kosztach).
    • whitney85 Re: małe dziecko, praca, L4 24.09.11, 18:36
      Jeszcze zapytam z innej strony: istnieją wyrozumiali pracodawcy, czy raczej wylatuje się z powodu częstych nieobecności (powiedzmy jakiś tydzień raz na 2 miesiące)?
      • purpurowa_komnata Re: małe dziecko, praca, L4 24.09.11, 18:38
        Tydzień -raz na 2 miesiące to często jest.
        • jotyka Re: małe dziecko, praca, L4 24.09.11, 18:44
          Nie wyobrazam sobie chodzic do pracy po kosztach!
          Lepiej jest, gdy to facet wezmie wolne-jego i tak nikt nie wyrzuci..

          Moim dzieckiem opiekowalam sie ja, dizadkowie, moj chlopak..
          I nie pracowalam.
          A bylma w twoim wieku-26lat masz teraz?, to ja mialam 21..

          Nie iwme po co miec dziecko, skor nie mozesz obiwe pozowlic na niwepracowanie

          Totlana wiocha


          • gazeta_mi_placi Re: małe dziecko, praca, L4 24.09.11, 19:48
            Zgadzam się, wiocha.
          • whitney85 Re: małe dziecko, praca, L4 25.09.11, 12:11
            "Nie iwme po co miec dziecko, skor nie mozesz obiwe pozowlic na niwepracowanie

            Totlana wiocha "

            Tego to już zupełnie nie rozumiem. Nie wiem czy kiedykolwiek w życiu będę mogła sobie pozwolić na niepracowanie. I co, wg tego powinnam darować sobie zakładanie rodziny?
          • sabciasal Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 09:42
            przeczytaj powoli własną wypowiedź. Skąd wiara, że mężczyzny nikt z pracy nie wyrzuci? I naprawde założyłaś , że nie będziesz już pracować zawodowo od 21 roku życia, bo masz dziecko? I dlaczego inne postępowanie to "wiocha", tego już w ogóle nie jestem w stanie zrozumieć? Akurat na wsi statystycznie więcej kobiet nie pracuje zawodowo (choć to ni znaczy, że nie zajmuje się tylko dzieckiem).

            a założycielkę wątku niestety zapewniam, że ten problem dotyczy chyba każdego rodzica, który pracuje i wychowuje dzieci. Ja miałam opiekunki. Nawet w okresie przedszkolnym, bo dzici nie przestają niestety chorować. Trudno rozmawiać o Twoim problemie, bo nie wiadomo, jak kształtuje się wysokość zarobków do kosztów niani, jak często dziecko choruje (raz w miesiącu, przy wymianie ojciec-matka chyba pracodawca toleruje) itp. Ale zachęcam do kontynuowania pracy, będzie lepiej.
      • melancho_lia Re: małe dziecko, praca, L4 24.09.11, 18:42
        Jestem mamą dwójki dzieci (5,5 roku i 3 latka), średnio nie ma mnie ok. 1,5 tyg. na 2 m-ce z powodu chorób dzieci. Jakoś póki co mnie nie chcą wywalać- pracuję w tej firmie prawie 4 lata już.
        A jak dzieci chorują to albo ja albo mąż bierzemy zwolnienie. W zeszłym roku nie było mnie w pracy prawie trzy tygodnie (dzieci miały ospę) i tez specjalnie się nie czepiali- co mogłam robiłam w domu (mój zawód umożliwia zdalną pracę).
      • anel_ma Re: małe dziecko, praca, L4 25.09.11, 18:51
        istnieją, moja firma jest wyrozumiała, duzo u nas matek małych dzieci (ale w ogóle większość pracowników to kobiety smile )
    • wuwujama Re: małe dziecko, praca, L4 24.09.11, 19:21
      Jak jestes na okresie probnym to nie ma bata, maz musi brac zwolnienia albo opiekunka. Watpie ze Cie zatrudnia jak juz na probnym bedziesz brala wolne. Wrocilam do pracy jak corka miala 16 mcy. Chcielismy zaoszczedzic choc troche, zamiast opiekunki wybralismy prywatny zlobek. Niby nie mozna bylo przyprowadzac nawet z katarem, a choroby i tak sie zaczely. 9 m-cy tam wytrzymala. Tydzien w zlobku i dwa tygodnie w domu chora, tydzien w zlobku i znowu chora. Na L4 chodzilam na zmiane z mezem, wykorzystywalismy tez urlop wypoczynkowy. Nie bylo nas stac na oplacanie zlobka i jednoczesnie opiekunki na w razie czego, zreszta dzieckiem z rota nikt pewnie by sie nie chcial zajac za zadne pieniadze. Szef mi wprost powiedzial, ze jak tak dalej pojdzie to sie pozegnamy. Odpuscilismy zlobek i zatrudnilismy opiekunke, najtansza jaka sie trafila. Choroby sie skonczyly momentalnie. W ciagu 15 mcy zanim corka poszla do przedszkola przerobilismy 3 opiekunki.
    • kosmitka06 Re: małe dziecko, praca, L4 24.09.11, 20:47
      A tak sobie radzę, że w tym roku musiałam odpuścić sobie pracę sad Poprzednie lata były takie, że o mal nie nabawiłam się nerwicy. Wiadomo pracodawca zatrudniając mnie oczekuje pełnej dyspozycji, czasami mała wpadka ale nie non stop. My niestety także nie mieliśmy nikogo do pomocy sad Teraz jeszcze mąż ma takie zlecenia że czasami wyjeżdża na 2-3 dni, rzadko ale jednak więc jeżeli chodzi o zwolnienie to nie zawsze mógłby wziąć.
      No i tak sobie wegetuję w tym domu... i powoli zaczynam mieć doła sad I tu nie chodzi o pieniądze. Jeszcze jak mała teraz była chora więc tłumaczyłam sobie to tym, że jestem potrzebna no ale jak wróci od poniedziałku znowu mnie zacznie szlag jasny trafiać sad
      Pozdrawiam
    • joanna.pio Re: małe dziecko, praca, L4 24.09.11, 22:19
      To ja mam naprawdę szczęście. Gdy wracałam do pracy po macierzyńskim, rozmawiałam z szefem wprost - dziecko posyłałam do żłobka i wiedziałam z czym to się wiąże - pewnie z większą ilością zwolnień na chore dziecko (gdy dzieci chorują, idę na opiekę, nie bardzo mogę liczyć na jakąkolwiek pomoc ze strony dziadków). Szef wykazał się dużym zrozumieniem, twierdząc, że nie jestem pierwszą mamą małego dziecka, którą zatrudnia i że takie jest życie. Zresztą szef słynie z prorodzinnego podejścia smile Póki co jednak (tfu tfu!) dzieciaki są w miarę zdrowe, żłobkowicz zmaga się 2 tygodnie z lekkim katarem, ale daje radę.
    • hanalui Re: małe dziecko, praca, L4 24.09.11, 22:39
      whitney85 napisała:
      > Żłobek dziecka nie przyjmie nawet, ki
      > edy ma tylko lekki katar (co poniekąd rozumiem).

      Szukac zlobka gdzie pzyjmuja z katarem...katar to nie smiertelna choroba i spokojnie mozna z nim egzystowac....w wielu krajach osmarkane dzieci chodza do placowek i zyja i maja sie zdecydowanie lepiej niz te wiecznie chorujace polskie dzieci...

      Ta tak...wiem wiem zaraz sie odezwa dziesiatki mam smiertelnie poruszonych katarem i tym co za granica...no ale coz...a to PL wlasnie wink
      • duzeq Re: małe dziecko, praca, L4 24.09.11, 22:53
        Nie, odezwe sie tylko ja. Bo do mnie nie mozesz sie dowalic, ze to PL wlasnie.
        Wezze sie hanalui strzel kiedys mocna ceglowka, zeby ci sie jakis wadliwy chip w mozgu przestawil.
        Autorka watku napisala, ze do zlobka go nie przyjma, co oznacza, ze zlobek sobie takie reguly narzucil. Slusznie wiec napisalas, ze nalezy poszukac innego zlobka, ale moglas sobie darowac ten glupi bzdet w postaci wiecznie chorujacych polskich dzieci, i ze to PL wlasnie.
        • gazeta_mi_placi Re: małe dziecko, praca, L4 24.09.11, 23:05
          W Polsce nawet nie dość, że trawa mniej zielona niż zagranicą to jeszcze dzieci chorują.
          • wesola-guska Re: małe dziecko, praca, L4 24.09.11, 23:39
            To nie prawda że kiedyś życie było łatwiejsze bo nie było tego problemu. I nagle dzisiejsze matki sobie coś wymyśliły jeśli ktoś tak mówi to nie zna realiów. Kiedyś moja mama w ciągu całego roku przepracowała 4 m-ce , a pozostałe 8 przesiedziała z nami na zwolnieniach. Nikogo specjalnie to nie dziwiło, bo zwolnienie to nie było kiedyś coś gorszącego i uderzającego w przedsiębiorce. Rozumiem Was w pełni pracujące matki. Ostatnio po przepracowaniu 10 miesięcy w nowej firmie poszłam na 2 tygodniowe zwolnienie chorobowe na dziecko, sytuacja nas zmusiła. Dziecko od 5 dni miało gorączkę, w nocy dochodzącą do 41 stopni nie było wiadomo co się z nią dzieje. Bardzo cierpiała my razem z nią nieprzespane, noce, pogotowie, szpital, badania... dużo by opowiadać. Gdy zaniosłam zwolnienie do pracy usłyszałam, że nie szanuję pracy i zespołu jestem dużą egoistką gdyż myślę tylko o SOBIE! A gdy sytuacja się powtórzy będziemy musieli pomyśleć o rozstaniu. Wiem pewnie wiele mam teraz powie, że najłatwiej zmienić pracę albo w ogóle ją rzucić. Tylko o w miarę płatną pracę nie jest wcale łatwo. Zapłacić za opiekunkę? Tylko, że licząc 12 za h to wychodzi 1920zł na miesiąc przy zarobkach 2 tys można sobie darować bo harujemy dla kogoś a zarabiamy na czysto 80zł. Wyżyć z jednej pensji ( średnia krajowa) niemożliwe. Sytuacja jest trudna dla wszystkich mam bez pomocy dziadków, babć i cioć.
            • na_pustyni Re: małe dziecko, praca, L4 24.09.11, 23:47
              Nie wiem, kiedy się urodziłaś - jednak obstawiam, że wychowywałaś się jeszcze w PRL-u, kiedy to zwolnienie na dziecko było płatne w 100%, a wszystko opłacane z kasy państwa. Sytuacja Twojej mamy z mamą współczesną nie ma porównania.
              • denea Re: małe dziecko, praca, L4 25.09.11, 09:22
                zwolnienie na dziecko było płatne w 100%, a wszystko opłacane
                > z kasy państwa. Sytuacja Twojej mamy z mamą współczesną nie ma porównania

                Teraz też tzw. zwolnienie na dziecko czyli zasiłek opiekuńczy wypłaca ZUS, fakt że to 80% podstawy chorobowego.
                Problem nie polega na tym, że pracodawca ponosi Bóg wie jakie koszty z powodu nieobecności pracownika. Raczej chodzi o to, że firmy, zwłaszcza małe, zatrudniają najmniej osób, jak tylko się da i każdemu pracownikowi przydzielają tyle zadań, ile to możliwe. W związku z tym nagła nieobecność jednej osoby rozsypuje pracę całego zespołu, bo po prostu nie ma jej kto zastąpić (każdy orze swoją sporą działkę). Jedyne lekarstwo, które mi przychodzi do głowy, to obniżenie kosztów zatrudnienia (ha, ha) i spore zachęty dla pracodawców, którzy zatrudniają młodych rodziców (drugie ha, ha). Jak wiadomo, w Polsce tylko się dużo gada o polityce prorodzinnej, a rodzice na własnej skórze dotkliwie czują, że rodzicielstwo w Pl to jednocześnie znalezienie się w czarnej dupie zawodowej sad

                Do Autorki: na Twoim miejscu chyba jednak odżałowałabym koszty i szarpnęła się na opiekunkę, przynajmniej w okresie próbnym. Potraktowałabym to jako inwestycję w zdobycie zatrudnienia sad Ewentualnie jeśli infekcja dziecka to rzeczywiście tylko katarek, to może lekarz mógłby wystawić takie zaświadczenie ? Są dzieci z gilem do pasa, które nikogo nie zarażają, tylko po prostu mają objawy alergii. O ile wiem, nawet prywatne placówki kładące duży nacisk na to, żeby przychodziły tylko dzieci zdrowe, w takiej sytuacji nie robią problemu.
            • purpurowa_komnata Re: małe dziecko, praca, L4 25.09.11, 10:21
              Tylko, że licząc 12 za h to wychodzi 1920zł na miesiąc przy zarobkach 2
              > tys można sobie darować bo harujemy dla kogoś a zarabiamy na czysto 80zł. Wyży
              > ć z jednej pensji ( średnia krajowa) niemożliwe. Sytuacja jest trudna dla wszys
              > tkich mam bez pomocy dziadków, babć i cioć.

              Prawda- tak jest. Ja pisałam o tych 12 zł. Tyle, że u nas- gdyby to była dłuższa sprawa- to na zwolnienie pójdzie mąż- bo jemu jest akurat łatwiej- no i nie grozi mu zwolnienie z pracy z tego tytułu.
        • hanalui Re: małe dziecko, praca, L4 25.09.11, 00:24
          duzeq napisała:
          > bka, ale moglas sobie darowac ten glupi bzdet w postaci wiecznie chorujacych p
          > olskich dzieci, i ze to PL wlasnie.

          No popatrz nie moglam sobie darowac...bo nie znam zadnego tutejszego dziecka ani znajomych ani rodziny, ani obcych dzieci ale z mojego przedszkola ktore by chorowaly jak przecietne podawane tutejszych watkach o chorowaniu po rozpoczeciu przedszkola: tydzien w p-lu, 2 w domu, tydzien p-lu, 2-3 w domu...
          • lucky80 Re: małe dziecko, praca, L4 25.09.11, 08:44

            Współczuję, bo wiem jaki to ból mieć chore dziecko i siedzieć w pracy i udawać ze się nie martwisz
            Ja mam nianię więc problem zwolnień odpada, byłam przez cały rok może 3 dni na dziecko.
            Nieraz czułam się jak wyrodna matka że pozwalam niani zajmować się chorą malutką zamiast sama przy niej być
            A za rok przedszkole i nie wiem co będzie podczas choroby dziecka..niby mam teściową obok ale nie sądzę by chciała co miesiąc przez tydzień opiekować się Majką.
          • duzeq Re: małe dziecko, praca, L4 25.09.11, 10:26
            Alez ty nigdy nie znasz nic, co przemawialoby na korzysc PL. Nic. Kompletenie nic.
            Jak dzieci choruja, to tylko w PL. Jak matki ida na zwolnienie, to tylko w PL. Oczywiscie w Irlandii nie ma ani pol dziecka, ktore chorowaloby zaraz po przyjsciu do zlobka/przedszkola. Nieeeee, nie ma. Po prostu dlatego, ze taka hanalui wie wszystko o irlandzkich dzieciach i przedszkolach. Tja.

            To teraz ja, z NL (to straszne musi byc dla ciebie, ze nie masz mi jak dokopac z racji ze mieszkam w kraju maksymalnego zimnnego chowu). Mloda ma katar, zaczyna kaszlec-szczekac. Moj maz, Holender z dziada pradziada, mowi ze zostanie z nia w domu przynajmniej na jeden dzien. Dzwoni do zlobka, a tam niespodzianka - nie bedzie nikogo z jej 6-osobowej grupy. Ten sam szczekajacy wirus dopadl cala grupe. I te glupie, przewrazliwione holenderskie rodzice nie wyslaly kaszlacych dzieci do zlobka. Pacz pani, musisz poudzielac sie troche na holenderskich forach, bo jakze to...! Katar i kaszelek to nie choroby, a one (te rodzice) se dzieci pozabieraly...!
            • daneya Re: małe dziecko, praca, L4 25.09.11, 12:23
              duzeq napisała:

              > To teraz ja, z NL (to straszne musi byc dla ciebie, ze nie masz mi jak dokopac
              > z racji ze mieszkam w kraju maksymalnego zimnnego chowu). Mloda ma katar, zaczy
              > na kaszlec-szczekac. Moj maz, Holender z dziada pradziada, mowi ze zostanie z n
              > ia w domu przynajmniej na jeden dzien.

              hahahaha, tak przynajmniej na jeden dzien a maksymalnie na 2-3 big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin tia

              Dzwoni do zlobka, a tam niespodzianka -
              > nie bedzie nikogo z jej 6-osobowej grupy. Ten sam szczekajacy wirus dopadl cala
              > grupe. I te glupie, przewrazliwione holenderskie rodzice nie wyslaly kaszlacyc
              > h dzieci do zlobka. Pacz pani, musisz poudzielac sie troche na holenderskich fo
              > rach, bo jakze to...!

              Tiaaa, a wirus, ktory powoduje szczekajacy kaszel (moze infekcja krtani) to taka norma i zdarza sie co i rusz. Tiaaaabig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
              Poszukaj czegos bardziej sensownego aby udowodnic, ze polska psychoza katarkowo-kaszelkowa to bardzo uzasadniona i normalna sprawa. W Holandii to by cie wogole do lekarza nie umowili z taka piedola ale o tym to dobrze wiesz i nawet bys nie probowala.


              Katar i kaszelek to nie choroby, a one (te rodzice) se dzieci pozabieraly...!

              Nie, to nie choroby, z takimi to dzieci sa normalnie w przedszkolach, tak w Holandii, Belgii, Uk, Irlandii, Niemczech i wielu innych krajach na swiecie, a ''szczekajacy'' kaszel to jedniak unusual jest, ale ty tez to wiesz, tylko lubisz se tak poszczekac, ale to akurat norma jestsmile


              >
              >
              • duzeq Re: małe dziecko, praca, L4 25.09.11, 18:35
                Nie zaczailas o co chodzi, sorry. Zupelnie. I chyba nie myslalas, ze tobie odpisuje...?

                W Holandii rodzice sa o tyle normalniejsi od polskich lasek mieszkajacych za granica, ktore po nogach ze szczescia sikaja, ze moga kaszlaco-katarowe dzieci do zlobka oddac, ze nie biora pod uwage czy jest to kaszel czy katar czy powalajaca choroba, tylko samopoczucie.
                Dziecko ma katar i nawet szczekajacy kaszel, ale czuje sie dobrze i rozrabia od rana - won do zlobka. Dziecko ma katar i normalny kaszel, ale czuje sie wyjatkowo zle - zostaja z nim w domu, o ile jest to mozliwe.
                O to mi chodzi. Zupelnie tego nie zaczailas, podobnie jak nie czai tego hanalui, ale najwyrazniej obydwie nalezycie do owych sikajacych po nogach ze szczescia, ze omg, jakiez to postepowe, ze moge dziecka z gilem w zlobku zostawic.

                Oczywiscie, ze wiem jak dziala tu system i oczywiscie, ze nie umawiam sie wtedy z lekarzem, bo maz zostaje z wlasnej woli w domu. Jeszcze raz - zupelnie nie rozumiesz o co mi chodzilo.


                > Nie, to nie choroby, z takimi to dzieci sa normalnie w przedszkolach, tak w Hol
                > andii, Belgii, Uk, Irlandii, Niemczech i wielu innych krajach na swiecie, a ''s
                > zczekajacy'' kaszel to jedniak unusual jest, ale ty tez to wiesz, tylko lubisz
                > se tak poszczekac, ale to akurat norma jestsmile.

                O, hanalui nick na chwile zmienila? Szczekajacy kaszel nie musi byc unusual, naprawde. Jezeli tak sadzisz, to znaczy, ze w d...e mieszkasz i g....o widzialas. I ze szczekajacym dzieci zostaja w zlobkach/przedszkolach. A psychozy katarkowej w Polsce nie widzialam, widze tylko inne podejscie samych zlobkow, ktore nie pozstawiaja duzego pola manewru rodzicom.
                • hanalui Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 00:30
                  duzeq napisała:

                  > Nie zaczailas o co chodzi, sorry.

                  Tak...bo rorum jest od zgadywania co sobie duzeq w lepetynie wymyslilo a czego nie napisalo big_grin


                  > W Holandii rodzice sa o tyle normalniejsi od polskich lasek mieszkajacych za gr
                  > anica, ktore po nogach ze szczescia sikaja, ze moga kaszlaco-katarowe dzieci do
                  > zlobka oddac, ze nie biora pod uwage czy jest to kaszel czy katar czy powalaja
                  > ca choroba, tylko samopoczucie
                  .

                  A gdzies to pani wyczytala? Chyba sama sobie dospiewalas

                  > Dziecko ma katar i nawet szczekajacy kaszel, ale czuje sie dobrze i rozrabia od
                  > rana - won do zlobka. Dziecko ma katar i normalny kaszel, ale czuje sie wyjatk
                  > owo zle - zostaja z nim w domu, o ile jest to mozliwe.

                  A jak niemozliwe to zajwania do przedszkola


                  > O to mi chodzi. Zupelnie tego nie zaczailas,

                  Trudno zaczaic bo o samopoczuci nic nie pisalas a jedynie o szczekajacym kaszelku...

                  podobnie jak nie czai tego hanalu
                  > i, ale najwyrazniej obydwie nalezycie do owych sikajacych po nogach ze szczesci
                  > a, ze omg, jakiez to postepowe, ze moge dziecka z gilem w zlobku zostawic.

                  Tia...moze czas sie naucyc po pierwsze cyztac ze zrozumnieniem, po drugie wyrazac swoje mysli tak by rozumieli inni

                  > O, hanalui nick na chwile zmienila? Szczekajacy kaszel nie musi byc unusual, na
                  > prawde. Jezeli tak sadzisz, to znaczy, ze w d...e mieszkasz i g....o widzialas.

                  Po pierwsze pudlo...nie musze zmieniac swojego nicka, ale widze ze ty to musisz robic skoro innych o to podejrzewasz tongue_out

                  > I ze szczekajacym dzieci zostaja w zlobkach/przedszkolach. A psychozy katark
                  > owej w Polsce nie widzialam, widze tylko inne podejscie samych zlobkow, ktore n
                  > ie pozstawiaja duzego pola manewru rodzicom.

                  To przyro mi ze nie widzialas...widac w d...e mieszkalas i g....o widzialas
                  • daneya Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 11:00
                    duzeq napisała:
                    >
                    > > Nie zaczailas o co chodzi, sorry.

                    Zaczailam, tylko ty kota ogonem odwracacsz, bo argumentow brak wink ale to dla ciebie typowe w przeciwienstwie do szczekajacego kaszelku, ktory zaatakowal cala grupe przedszkolna.
                    • duzeq Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 18:23
                      Nie, nie zaczailas.

                      Mnie w hanalui drazni niezwykle to, ze cokolwiek w PL sie nie dzieje, nastepuje naduzycie kwantyfikatorow ZAWSZE, WIECZNIE, BO TO POLSKA WLASNIE.

                      Z pozycji kogos, kto bywa w Polsce raz na kilka lat, a wiedze o fenomenach w PL czerpie tylko i wylacznie z forum ematka tudzien inne male dziecko, uzycie w/w kwantyfikatorow swiadczy o wyjatkowo ograniczonym horyzoncie i braku rozsadnego myslenia, co, jak widac, udziela sie tez innym matkom.

                      Poniewaz bylas do niedawna moja fanka (mam wygrzebac ten watek?) , wiec laskawie odpowiem, ze ja grupe o szczekajacym kaszelku podalam jako merytoryczny argument, ze NIE TYLKO POLSKA WLASNIE. Ot, taki pierwszy lepszy dowod na to, ze w Holandii rodzice kataru czy kaszlu za chorobe nie uwazaja (podobnie jak w Polsce, wbrew temu co twierdza oswiecone dzieki mieszkaniu za granica emigrantki opierajac sie na jakichs pojedynczych przykladach), ale sa w stanie dziecko ze zlobka wyciagnac.

                      Wiec zamiast ujadac na te okropne matki-polki, moze trzeba by bylo wziac pod uwage inne warunki w Polsce (polityka zlobkow + polityka tfuprorodzinna).
                  • duzeq Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 18:02
                    Jakaz piekna jest przyjazn miedzy sikajacymi-po-nogach-matkami-co-za-cholere-nie-wezma-dzieciaka-ze-zlobka-bo-ma-tylko-katar! Naprawde, wzruszylam sie.

                    W sumie to wiedzialam, ze tak bedzie.
                    Nadzieja na to, ze ktos, kto ma klapy na oczach i licytuje sie z czym to on dziecka do zlobka/przedszkola nie wysyla, moze chwile sie zastanowi nad tym, ze nie wszyscy musza uwazac katar za chorobe, a dziecka do zloba i tak nie poslac, bylo liczeniem na cud.

                    Liczenie tez na to, ze wziecie pod uwage przez skonsolidowane sily wyspiarskie z kijem w tylku opcji, ze wiekszosc rodzicow w PL nie uwaza kataru za chorobe i chetnie by dziecko tam poslalo, ale nie moga, bo to ZLOBEK takie warunki stawia, tez bylo liczeniem na cud.

                    Liczenie na zrozumienie tez tego, ze zmiana zlobka w Polsce nie nalezy do najlatwiejszych - to tez cud.

                    . A psychozy
                    > katark
                    > > owej w Polsce nie widzialam, widze tylko inne podejscie samych zlobkow, k
                    > tore n
                    > > ie pozstawiaja duzego pola manewru rodzicom.
                    >
                    > To przyro mi ze nie widzialas...widac w d...e mieszkalas i g....o widzialas.

                    Hanalui, i kto to mowi? Ktos kto z duzymi oporami raz na 3 lata do PL przyjezdza ???
            • hanalui Re: małe dziecko, praca, L4 25.09.11, 15:12
              duzeq napisała:
              > Mloda ma katar, zaczy
              > na kaszlec-szczekac. Moj maz, Holender z dziada pradziada, mowi ze zostanie z n
              > ia w domu przynajmniej na jeden dzien.

              Wow...i twoj maz z dziada pradziada Holender wie ze szczekajacy kaszel w dzionek przechodzi... big_grin

              > Dzwoni do zlobka, a tam niespodzianka -
              > nie bedzie nikogo z jej 6-osobowej grupy. Ten sam szczekajacy wirus dopadl cala
              > grupe. I te glupie, przewrazliwione holenderskie rodzice nie wyslaly kaszlacyc
              > h dzieci do zlobka.

              Pacz pani w szoku jestem...bo u mnie jedyny raz kiedy byla zdziesiatkowana grupa wraz z jedna z opiekunek to tylko wtedy kiedy byla ospa...a i tak 3 dzieci w grupie bylo, bo juz akurat przeszly chorobe...
              Przykro mi ze nie zdarzylo sie w moim przedszkolu zdziesiatkowanie na wirus szczekajacego kaszlu...noz kurna sie rozplacze chyba
              • duzeq Re: małe dziecko, praca, L4 25.09.11, 18:44
                > Wow...i twoj maz z dziada pradziada Holender wie ze szczekajacy kaszel w dzione
                > k przechodzi... big_grin
                >
                Nie, moj rozsadny maz wie, ze to nie katar czy kaszel decyduje o zostaniu mlodej w domu tylko jej samopoczucie towarzyszace owemu katarowi czy kaszlowi czy innej przypadlosci. To dzieki jego podejsciu chce mi sie zawsze smiac z tego twojego goraczkowego udowadniania swiatu, ze omg, dziecko z katarem nalezy natychmiast wyslac do zloba bo jak nie, to sie bedzie jak te straszliwe Polki w Polsce...!!!

                NIe musisz rozpaczac nad grupa mojego dziecka. Ja ci tylko pokazuje jak bezsensowne jest twoje rozumowanie pt. PL vs zagranica.
                • hanalui Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 00:42
                  duzeq napisała:
                  > To dzieki jego podejsciu chce mi sie zawsze smiac z tego twoj
                  > ego goraczkowego udowadniania swiatu, ze omg, dziecko z katarem nalezy natychmi
                  > ast wyslac do zloba bo jak nie, to sie bedzie jak te straszliwe Polki w Polsce.

                  A mnie sie chce smiac ze twojego wtornego analfabetzmu i braku czytania ze zrozumieniem. Moze na przyszlosc wbij sobie do swojej glowki ze jak pisze o katarze, kaszelku to znaczy to katar, kaszelek...i nie nie znaczy to katar, kaszelek, goraczka, rzyganie, sranie, padanie z nog...to znaczy tylko i wylacznie to co napisalam...

                  • rosapulchra-0 Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 01:16
                    @hanalui, nie liczyłabym na twoim miejscu na zrozumienie smile Napisałaś kluczowe słowa: dziecko/dzieci, choroba, PL, wiecznie - znaczy się, cokolwiek więcej napisałaś, nie ma znaczenia, a większość pań odczytała to jako najazd na Polaków przez tak pogardzaną na tym forum emigrantkę wink
                    • hanalui Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 08:17
                      rosapulchra-0 napisała:

                      > @hanalui, nie liczyłabym na twoim miejscu na zrozumienie smile Napisałaś kluczowe
                      > słowa: dziecko/dzieci, choroba, PL, wiecznie - znaczy się, cokolwiek wię
                      > cej napisałaś, nie ma znaczenia, a większość pań odczytała to jako najazd na Po
                      > laków przez tak pogardzaną na tym forum emigrantkę wink

                      Aaaa to ja wiem... nie liczę, kaszelek i katarek jako śmiertelna choroba ma sie dobrze w społeczeństwie wink.
                      Tylko jak te biedne dzieci maja nie chorować skoro już w chelmofonach chodzą - takie sliczne zdjęcie było w sobotę Tuska w Wielkopolsce chyba, a w tle mamunia z oczapionym dziecieciem w chelmofon
                      • duzeq Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 19:02
                        Oczywiscie. Wszystkie polskie dzieci chodza w HHHHHHElmofonach (ty ograniczona jestes niesamowicie, hanalui. Wrzuc sobie haslo helmofon w google - wyskoczy twoj jak zwykle wybzdzony na maksa post z poprawna wersja ortograficzna) , wszysscy rodzice w PL traktuja katar i kaszel jako smiertelna chorobe. Niesamowite.

                        I to mowi ograniczona Poleczka z ograniczona ortografia przebywajaca w PL raz na pare lat.
                        • hanalui Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 21:20
                          duzeq napisała:

                          > Oczywiscie. Wszystkie polskie dzieci chodza w HHHHHHElmofonach (ty ograniczona
                          > jestes niesamowicie, hanalui. Wrzuc sobie haslo helmofon w google - wyskoczy tw
                          > oj jak zwykle wybzdzony na maksa post z poprawna wersja ortograficzna) , wszyss
                          > cy rodzice w PL traktuja katar i kaszel jako smiertelna chorobe. Niesamowite.

                          Ta wersja jezykowa byla specjalnie dla ciebie wink...zebys sie mogla przywalic, zeby cie nerwica trzepla i moglabys ujadac, i szczekac tongue_out oraz dla odroznienia od prawdziwego helmofonu tongue_out
                          A tu to urocze zachelmofonowane dzieciatko:
                          m.tokfm.pl/Tokfm/51,109983,10347823.html
                    • duzeq Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 17:49
                      JA mieszkam w NL, nie w PL, z hanalui zdazylam pare razy podystkutowac, a z twojego postu, rosapulchra, wnosze, ze naszych dyskusji nie sledzilas.
                      Tak, dla takich przypadkow jak hanalui pierwszy post w watku gdzie wystepuje slowo kluczowe DZIECKO+PRZEDSZKOLE+KATAR nastepuje natychmiastowe przestawienie sie na tryb : OMG-w-tej-strasznej-Polsce-matki-okropne-Polki-znowu-mysla-ze-katar-to-choroba.
                      Chociaz Whitney ma problem ze zlobkiem, nie z soba.
      • naomi19 Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 01:01
        ....w wielu krajach osmarkane dzieci
        No i jak tu się nie dziwic gazecie, że zakłada antyemigracyjne wątki? Skoro nawet zapytanie o to, jak sobie radzimy w sytuacjach podbramkowych jest pretekstem, żeby podkreslić, że w innych krajach dzieci nie chorują! Albo cos c o u nas jest chorobą, tam ne jest!
        To działa na nerwy.
        • hanalui Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 08:12
          naomi19 napisała:

          > Skoro naw
          > et zapytanie o to, jak sobie radzimy w sytuacjach podbramkowych jest pretekstem
          > , żeby podkreslić, że w innych krajach dzieci nie chorują! Albo cos c o u nas j
          > est chorobą, tam ne jest!

          Alez dzieci chorują ... tylko ze nie na smarki i kaszelki wink
    • izabellaz1 Re: małe dziecko, praca, L4 25.09.11, 08:54
      Wysupłać na opiekunkę. Tydzień raz na dwa miesiące nie zrujnuje Wam budżetu. Na okresie próbnym zwolnienie to jak strzał sobie w stopę.
    • kol.3 Re: małe dziecko, praca, L4 25.09.11, 09:54
      Powiem tak jeśli masz pracę i ona dobrze rokuję warto wynająć opiekunkę, choć byś miała wydać na nią lwią część swojej pensji. Dziecko za moment wyrośnie ze żlobka, przedszkola i chorób a praca będzie.
      • wesola-guska Re: małe dziecko, praca, L4 25.09.11, 10:53
        Oczywiście sytuacja nie jest tak rozpaczliwa, ani dramatyczna żeby się załamywać. Zresztą nie jestem taką osobą. Na razie dziecko spędza tydzień w żłobku, jeżeli przechodzi dwa to już super. Ostatnio nawet moja siostra wzięła kilka dni urlopu żeby się zająć małą jak chorowała. Niestety strasznie się umęczyły, chociaż na codzień dziewczyny się uwielbiają. Mała płakała za mamą leków w ogóle nie mogła jej wmusić o założeniu czopka nie było mowy. Opiekunka dochodząca, też mamy taki plan. Tylko to nie jest proste, nie mogę komuś obiecać stałych godzin pracy ani stałego wynagrodzenia. Na razie szukamy wśród znajomych i sąsiadów jakieś żwawej dyspozycyjnej emerytki albo młodej dyspozycyjnej osoby lubiącej dzieci. Mam też nadzieję że mała będzie rzadziej chorowała ( ale ro może już coś mamy strarszych maluchów się wypowiedzą) Praca rokująca dobrze na przyszłośc, hmmm... To jest taka w dzisiejszych czasach. W ostatniej firmie miałam najlepsze wyniki sprzedaży, a po prostu nie przdłużyli mi umowy, cięcia. To chyba nie te czasy żeby całe życie w jednej firmie przepracować. Chociaż nie chcę uogólniać.
        • kol.3 Re: małe dziecko, praca, L4 25.09.11, 12:07
          A nie lepiej w ogóle wynająć opiekunkę? Bez żłobka.
    • klubgogo Re: małe dziecko, praca, L4 25.09.11, 12:33
      Wróciłam do pracy, gdy dziecko miało 6 m-cy, od 11 m-ca poszło do niepublicznego żłobka, w którym przyjmowali dzieci z katarem. Od tamtej pory minęły 2 lata, L4 na dziecko brałam do tej pory 4 razy, raz 3 tygodnie na złamanie, a pozostałe 3 razy na maksymalnie tydzień, więc sama widzisz, że częstotliwość żadna. Czasami zdarza się, że dziecko jest przeziębione mocniej i wtedy może przyjechać jedyna pomoc, moja mama. Ale przyjeżdża z bardzo daleka i jej to też nie jest na rękę. Nie mam innej pomocy, na nianię mnie nie stać, dlatego bardziej dbam o odporność dziecka. NIe przegrzewam, jest maksymalnie długo na dworze, nie witaminizuję sztucznymi środkami.
      • purpurowa_komnata Re: małe dziecko, praca, L4 25.09.11, 13:21
        Ale przyjeżdża z bardzo daleka i jej to też nie jest na
        > rękę. Nie mam innej pomocy, na nianię mnie nie stać, dlatego bardziej dbam o o
        > dporność dziecka. NIe przegrzewam, jest maksymalnie długo na dworze, nie witami
        > nizuję sztucznymi środkami.
        Super pomysł- tylko co byś zrobiła gdyby Twoja mama akurat nie mogła, albo nie chciała do chorego dziecka przyjechać?.
        Dbanie o odporność nie wystarczy niestety.
        Fajnie, że masz pomoc- wiadomo- takie wyjście z sytuacji najlepsze.
        • klubgogo Re: małe dziecko, praca, L4 25.09.11, 17:57
          Gdy moja mama nie mogła, nie przyjechała, wzięłam L4, tyle mam tej pomocy.
          Zajebiste mam pomysły, prawda, dbanie o odporność dziecka, super pomysł. Masz lepszy? Czy lepiej tą odporność zaniedbywać?
          • purpurowa_komnata Re: małe dziecko, praca, L4 25.09.11, 18:09
            > Zajebiste mam pomysły, prawda, dbanie o odporność dziecka, super pomysł. Masz l
            > epszy? Czy lepiej tą odporność zaniedbywać?

            Pisałam o czymś innym: nawet super dbanie o odporność nie spowoduje,ze dziecko nie zachoruje w ogóle, więc problem pozostaje niestety.
            Nie wiem o co się złościsz.
    • wuwujama Re: małe dziecko, praca, L4 25.09.11, 18:47
      Nie kazda choroba to tylko katarek, moje dziecko w trakcie 9 mcy w zlobku mialo 4 razy rota, ospe, szkarlatyne, angine, zapalenie krtani, spojowek, pecherza. Dostawalo tran, jadlo bardzo duzo owocow warzyw, nie bylo przegrzewane. Do czasu pojscia do zlobka nie chorowala wogole. Jak porzucilismy zlobek na rzecz opiekunki choroby sie skonczyly. Poxniej w przedszkolu chorowala juz nieduzo.
    • naomi19 Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 00:58
      A nie masz jakiejś na sąsiadki na emeryturze, kogoś zaprzyjaźnionego? Może zamiast nie waidomo jakiej kasy mogłabyś jej jakoś się zrewanżować, może w związku z Twoim zawodem, zawodem męża?
      Ja nie mam tego problemu, bo mam babcię, nawet moje koleżanki zawsze mówiły, że w razie czego mam przywieźć małą, ale nigdy to nie było potrzebne.
    • slonko1335 Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 08:21
      Wcześniej miałam luzik w pracy, mogłam wziąć zwolnienie bez problemu.
      Teraz zaczęłam nową robotę, mąż także zmienia za chwilę i zatrudniliśmy opiekunkę na takie atrakcje, pani na emeryturce kochająca dzieci i chcąca sobie przy okazji coś dorobić, mieszka w naszym bloku, w klatce obok. Płacimy jej stawkę za dzień. Myślałam, że to awykonalne-sama pisałam podobny wątek jakiś czas temu a okazało się że takową bez większego problemu można znaleźć. Ja rozpuściłam wici na osiedlu i było kilka chętnych pań. Niektóre chciały się umawiać na stawkę godzinową(z reguły było to ok.10 zł/h), inne na dniówkę(50-100 zł, nasza chce 60 zł za pracę od 8-17) jeszcze inne mieć jakąś zagwarantowaną ilość godzin w miesiącu(pół etatu najczęściej ok. 500 zł). Miasto duże-Szczecin.
    • evee1 Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 09:33
      Ja wychwalam babcie, czyli moja mame, ktora mogla z dziecmi zostac jak byly chore.
      Chorobowego (na siebie czy dzieci) mam 8 dni na caly rok, wiec jak wykorzystam, to musze brac bezplatny. Ale ja to w zgnilym kapitalizmie zyje, w ktorym dopiero w tym roku wprowadzili urlop macierzynski. Urlop wychowawczy to nie istnieje w ogole.
    • lemonna Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 09:42
      Przestańcie szczepić swoje dzieci po urodzeniu to nie będą chorować!
      www.youtube.com/watch?v=ij1fN8j_8xg
      • penelopa40 Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 11:11
        miałam nianię wiec problemu nie było... pracowałam dodatkowo na opiekunkę... nigdy nie brałam na dziecko ani L4 ani jakiejś tam opieki czy jak to tam zwą ani urlopu....
        • owianka Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 18:55
          Tak tak, tuby uchowe to straszna sprawa.
    • joanna_poz Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 11:29
      odpuściłabym sobie żłobek i zostawiała dziecko z opiekunka.

      do 4 roku życia moj syn byl z opiekunką (zwolnienia bralam wtedy sporadycznie).
      zadnej babci w zanadrzu nie mieliśmy.

      jak poszedł już do przedszkola niewiele chorował - więc mogłam sobie pozwolić na branie zwolnienia na dziecko (lub jego tata brał)(.
    • whitney85 Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 11:30
      Mnie niestety nie jest stać na niańkę. W W-wie za jakieś 10h/dziennie wydałabym pewnie niewiele mniej niż zarabiam. Zresztą podobnie za prywatny żłobek. Żłobek mam państwowy i to koszt ok. 570zł/m-c więc OK. Wybrzydzać i szukać innej placówki nie mogę. Koleżanki, ktore same siedzą z małym dzieckiem nie wezmą pod opiekę chorego, wiadomo dlaczego. Koleżanki, które nie mają rodzin, nie pomogą tym bardziej. Moi rodzice niegdyś naciskając mnie bym zaraz po ślubie zdecydowała się na dziecko zarzekali się, że będą pomagać. Tym czasem w ciągu 9 m-cy posiedzieli raz a towarzyszyły przy tym postawy, jakby byli wielce wykorzystywani. Także sytuacja jest taka, że radzić musimy sobie sami. Z drugiej strony nie mam gwarancji, że np. za 5 lat byłoby mi łatwiej więc i tak decyzji o dziecku nie żałuję. Tylko pogodzić się trzeba z tym, że te pierwsze lata będą ciężkie.
    • lejla81 Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 11:31
      Doskonale Cię rozumiem, bo właśnie dziś przepłakałam cały ranek z powodu niedyspozycji dziecka, kolejnej zresztą w przeciągu ostatnich dwóch tygodni i kolejnej nabytej w jakiś bezsensowny sposób. W zeszłym tygodniu syn potknął się na schodach (po których schodził i wchodził już wiele razy) i rozbił sobie wargę. Zadzwoniłam do szefa, że się spóźnię. Wczoraj schodził z fotela i zrobił sobie coś w nogę sad Znów musiałam zadzwonić do pracy, że nie przyjdę, bo nie chce nawet na tej nodze stanąć. Co będzie jutro - nie wiem. Muszę, cholera, pracować.
    • irmaaa Re: małe dziecko, praca, L4 26.09.11, 12:54
      Dla mnie to jest dramat.
      Dwoje dzieci w "placówkach". Babci brak.
      Nianię chętnie zatrudnię, ale znalezienie dyspozycyjnej osoby, która może przyjść zawsze, kiedy dziecko chore, zaufanej osoby !, jest bardzo trudne.
      Nikt mnie z pracy nie zwolni, jednak problem jaki stwarzam swoją nieobecnością sprawia,że siwieję ze zdenerwowania.
      Współczuję szczerze wszystkim, którzy mają podobny problem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja