Dodaj do ulubionych

Gardzę szkołami niepublicznymi ;-)

24.10.11, 13:04
wyborcza.pl/1,75480,10513690,Szkola_waznych_ludzi.html
Czy może mi ktoś wytłumaczyć, dlaczego przeciętnie ludzi uwiera że inni ludzie decydują sięposyłać swoje dzieci do prywatnych szkół? Czy to frustracja selekcją społeczną w tak jawnej formie?
Jestem zniesmaczona jadem, wylewającym się z komentarzy do artykułu, stąd moje nieśmiałe zapytanie...

A co do jakości kształcenia w szkołach prywatnych i społecznych, przynajmniej w moim mieście jest ona bardzo wysoka, porównując chociażby wyniki sprawdzianu podstawówkowego i testu gimnazjalnego. Najwyższe osiągają właśnie uczniowie szkół prywatnych i społecznych (do sprawdzenia na stronie OKE). Większość dzieci moich znajomych i rodziny chodzi do szkół niepublicznych i ich oferta jest nieporównywalna z tym, co przeciętnie dostajemy w szkole publicznej. A dysporoporcja między szkołami publicznymi i niepublicznymi systematycznie się pogłębia (z paroma wyjątkami, jak to zwykle bywa...)
Może to tak bardzo niektórych komentujących frustratów "boli"? Stąd też te pomyje, wylewane na dzieciaki, wypowiedające się w artykule?

Obserwuj wątek
    • tosterowa Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 13:50
      Pierwsze dwie strony tego artykułu da się przeczytać i miło, że są szkoły, które (choć za grubą kasę) mają takie podejście do nauczania i uczniów.
      Na następnych stronach zrobiło się strasznie.
      A na końcu przerażająco.
      • kolpik124 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 14:12
        Dokładnie, ja się czyta o tym "kiderowaniu" i koszmarze nieporadzenia sobie na medycynie i zkasania na defaultowy biznes. , to nie widomo czy śmiać się czy płakac.

        Biedne dzieciątka, które nie wiedzą jeszcze, ze żaden papierek z zadnej szkólki nie zagwarantuje sukcesu w biznesie, co najwyżej tatuś, który do tej szkólki wyslał.
    • harrison_bergeron Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 13:57
      Słowniczek na dziś: racjonalizacja. Słodkie cytryny, kwaśne winogrona.

      Czyli zawiść w pigułce.
      • generation-me Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 14:16
        Tak, a "pieniądze szczęścia nie dają"...
        • ceide.fields Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 14:27
          Szkoły prywatne i elitarne niczego nie gwarantują. Znam kilka osób które takie ukończyły. Wszystkie bez jednego pracują w budżetówce na srednich stanowiskach w centralnych instytucjach państwowych. Ten jeden szczęśliwiec jest key accout managerem w jednej z międzynarodowych firm spożywczych, jeździ i sprawdza gdzie leżą firmowe produkty na pólkach w hipermarketach smile
          • generation-me Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 14:52
            Jasne, że nie. Podobnie, jak szkoła publiczna i masowa. Ale jak jest wybór - 16-osobowa klasa, dwoje nauczycieli, efektywna nauka j. angielskiego oraz innych przedmiotów, zdecydowanie mniej szpanu (niestety, ale to tam, gdzie nie ma pieniędzy, jest więcej skupienia ma ostentacyjnej konsumpcji, czyli kto jaki ma telefon albo czym ojciec albo matka do szkoły przywożą i na tej podstawie określa się wartość człowieka), wulgaryzmów, wrzasku i przemocy - mam ochotę z niego korzystać. Bez gwarancji zatrudnienia w londyńskim City smile
            • makurokurosek Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 22:35
              Jak dla mnie jedynym atutem szkół niepublicznych są języki.

              ", zdecydowanie mniej szpanu"

              Szpanu jest tyle samo co w szkoła publicznych, to nie zależy od kasy ale od rodzaju człowieka, sposobu wychowania. Widać wybiórczo przeczytałaś artykuł. Rożnica jest taka, że w pipidówce szpanem jest noszeniem ciuchów z sieciówek, a tam zegarków czy ciuchów z wyższej półki (nie pokuszę się o marki bo ich nie znam, pocieszające przynajmniej nie zrobią na mnie wrażenia smile )
              • volta2 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 07:10
                Szpanu jest tyle samo co w szkoła publicznych, to nie zależy od kasy ale od rod
                > zaju człowieka, sposobu wychowania.

                no więc się mylisz - szpanu nie ma, bo nikt nikomu niczego nie musi udowadniać.
                to są szkoły w których z reguły nie ma rywalizacji, nawet na poziomie gadżetów.

                możesz sobie wyobrazić, że w 8 latkach żadno dziecko nie ma komórki w klasie? może w domu - tak, na pewno nie w szkole i nikt o tych komórkach nie ma potrzeby gadać,
                tak samo z ciuchami i butami - szkoła która kosztuje 5 koła miesięcznie, czyli relatywnie raczej nie mało - w tej szkole większość dzieci ma buty z mothercare - zauważyłam, jak miałam podejrzenie, że syn założył cudze buty po zajęciach dodatkowych i jak szukałam które dziecko mogłoby mieć jego, to okazało się, że tak dużo tych butów mają dzieci, że odpuściłam śledztwo. sprawa była nie do wykrycia.

                oczywiście są armanie i burberry, ale nikt na to uwagi nie zwraca, to nie jest temat na rozmowę.
            • gabi683 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 08:08
              generation-me napisała:

              > Jasne, że nie. Podobnie, jak szkoła publiczna i masowa. Ale jak jest wybór - 16
              > -osobowa klasa, dwoje nauczycieli, efektywna nauka j. angielskiego oraz innych
              > przedmiotów, zdecydowanie mniej szpanu (niestety, ale to tam, gdzie nie ma pien
              > iędzy, jest więcej skupienia ma ostentacyjnej konsumpcji, czyli kto jaki ma tel
              > efon albo czym ojciec albo matka do szkoły przywożą i na tej podstawie określa
              > się wartość człowieka), wulgaryzmów, wrzasku i przemocy - mam ochotę z niego k
              > orzystać. Bez gwarancji zatrudnienia w londyńskim City smile


              Ja mam pytanie czy twoje dziecko kiedykolwiek uczęszczało do szkoły państwowej ?
          • aneta-skarpeta Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 16:12
            Szkoły prywatne i elitarne niczego nie gwarantują. Znam kilka osób które takie
            > ukończyły
            dają jedno-ZNAJOMOŚCIsuspicious
            • makurokurosek Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 22:36
              To na pewno, tylko znajomości na zasadzie znamy się póki jesteśmy z tej samej półki.
    • peonyred Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 14:41
      Mam dziecko w szkole niepublicznej z międzynarodową matura...
      szkoła jak szkoła, dzieci jak dzieci. Dzieci znajomych chodzące do szkół publicznych bywa, że bardziej patrzą na kasę i metkę na ciuchu niż koleżanki z klasy mojego syna.
      Obecnie w jesienne chłody chodzi do szkoły w polarach kupionych za 30 PLN sztuka ( naciągają się nieco - wiec już 2 sezon z rzędu), buty jesienne kupione w Deichmanie - nie słyszałam, żeby z tego powodu były negatywne komentarze, podejrzewam, że ani mój syn ani jego najbliższe otoczenie w klasie na to nie zwraca uwagi.
      Są dzieci, podwożone porsche do szkoły i w ciuchach za paręnaście tysięcy – nie widzę, że jakoś lepiej się uczą / maja więcej kolegów.
      Artykuł w gazecie czytałam, czytał syn – i doszliśmy do wniosku, ze w każdej szkole, są różni ludzie i nie można uogólniać, jak to zrobił profesor, jako komentarz do artykułu.
      Wg niego dziecko kształcone w szkole na przedmieściu – najlepiej niebezpiecznej dzielnicy to zna życie, a szkoła mojego syna to enklawa dobrobytu… i oni nie wiedzą, co to życie a świat znają z resortów i wycieczek z przewodnikiem…
      To uogólnienie, nieprawdziwe i niemiłe wobec tych młodych ludzi.
      Nie mogę pisać za innych, ale to właśnie to „dziecko z enklawy” spędziło rok w przeciętnej amerykańskiej szkole pod Detroit (wcale nie na ekskluzywnym przedmieściu) pracował w policji w Detroit i patrolował takie okolice, o jakich pan Profesor wyłącznie czytał u Chandlera, obecnie pracuje w straży pożarnej w Polsce i jestem przekonana, że to nie jest życie pod kloszem…
      A nie jest to jedyny młody człowiek, który uczył się w USA i dawał sobie rade wśród młodzieży z różnych środowisk w Michigan.
      Pan Profesor uogólnił, a zważywszy na odpowiedzialność za drukowane słowa i jego tytuł naukowy powinien być bardzej obiektywny. Takie napuszczanie jednych na drugich – tych z „publicznych” na tych z „prywatnych” niczemu nie służy.
      Dochodzimy do absurdu, ze jak dziecko się włóczy po klubach i ma w d… naukę – to „zła i niewychowana młodzież”, jak się czymś interesuje i realizuje swoje pasje zamiast pić – to: „wtłoczony w kierat człowiek, który się nie może zbuntować”
      Ja pyszczy na rodziców i się z mini kłóci – to nie ma szacunku, jak szanuje rodziców i ich prace – to złamany charakter spod klosza…
      Czy jest możliwość, aby ktoś napisał o młodzieży cos dobrego??
      Czy po prostu dla pana Profesora i innych – młodzież z definicji jest zła , i cokolwiek zrobi to się stosowną interpretację znajdzie aby udowodnić, że ta młodzież ma przechlapane?
      • sylwia11022000 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 14:53
        Ja tez mam dzieci- bo 2 w szkole prywatnej.
        I to była jedna z najlepszych decyzji.
        I nie ma tam wyścigu szczurów. Ceni się indywidualność. Uczy odpowiedzialności za siebie i innych. Żadnych przepychań, drwin.
        Dzieci jak sa chore to marudzą ze nie mogą iść do szkoły.
        A artykuł .... Cóż każdy może mieć swoje zdanie.
      • generation-me Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 15:11
        Jestem podobnie rozczarowana komentarzem Czapińskiego, najzwyczajniej pod publiczkę.

        A co do szpanu w szkole (z moich doświadczeń doświadczeń): dla zdecydowanej większości dzieci w szkole moich dzieci strój to rzecz absolutnie drugorzędna! Nie ma paradowania z komórkami, wyzywających strojów, konkurowania na marki butów czy plecaków... Skąd więc to stereotypowe "widać, że nie ubieram się w smyku"? Jedno zdanie urosło do rangi symbolu tej "pożałowanie godnej" młodzieży... Pożywka dla upupiania w stylu: "bogaty tatuś" i "papierek ze szkółki" - jak to ktoś powyżej był uprzejmy z pogardą określić..
    • gazeta_mi_placi Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 14:43
      Jak nie lubię szkoły i nauki tak do takiej szkoły z miłą chęcią bym chodziła.
    • dorry Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 14:48
      >Najwyższe osiągają właśnie uczniowie szkół prywatnych i społecznych

      Nie wiem gdzie mieszkasz, ale w przypadku liceów to już nie działa. Na szczycie najlepszych liceów w Polsce są licea publiczne, np "nasze" III Liceum w Gdyni.
      • generation-me Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 14:58
        Jestem mamą dzieci podstawówkowych. Ta reguła w Poznaniu dotyczny właśnie szkół podstawowych i gimnazjów. Zgadzam się z Tobą - liceów to nie dotyczy w takim stopniu, choć i tak niepubliczne są w czołówce.
      • azjaodkuchni Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 15:44
        Szkół niepublicznych jest całe mnóstwo opisane w artykule dzieci uczą się w szkole międzynarodowej pomyślanej o dzieciach obcokrajowców którzy są w Polsce kilka lat. Szkoła międzynarodowa ma niewątpliwie wiele zalet. Sami się zastanawiamy nad posłaniem dziecka do takiej szkoły ( nie w pl) . U nas wygrał wyższy poziom w szkołach lokalnych. A dzieciaki jak wszędzie jedne ambitne inne leniwe.
    • sumire Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 15:07
      pomyje to skutek uboczny źle pojmowanej wolności słowa - niektórym lepiej, jak sobie anonimowo pojeżdżą po innych jak po łysej kobyle.
      natomiast co do szkół samych w sobie - jestem ostatnią osobą skłonną do zakładania a priori, że jakość kształcenia w szkołach prywatnych jest wyższa, bo nie jest to regułą. sama kończyłam taką szkołę. oferta teoretycznie była bogatsza, warsztatów co niemiara, teatr co tydzień, cuda wianki, ale poziom edukacji Bogiem a prawdą był taki sobie, niższe stany średnie. jestem przekonana, że podobnie jak w przypadku szkół wyższych, 'prywatność' niekoniecznie równa się wysokiej jakości nauczania i świetlanej przyszłości absolwentów.
    • minkapinka Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 15:12
      Wyniki testów nie swiadczą o poziomie nauczania.
    • ciotka_od_wuja_zdzicha Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 15:25
      nie gardzę szkołami niepublicznymi, ale jestem zwolenniczką edukacji w publicznych szkołach. Wsród naszych znajomych jest trend, zeby wysyłać dzieci do publicznych szkół.

      • laminja Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 15:45
        przy zestawianiu różnic między szkołami publicznymi i niepublicznymi trzeba brać pod uwagę logistykę. Jeśli szkoła publiczna ma lekcje od 8 i dobrze zorganizowaną świetlicę tj. nie zbiorczą to OK, ale problem się pojawia kiedy dziecko w I klasie lekcje zaczyna o 10:45, a po lekcjach trafia do świetlicy zbiorczej z wielką grupą innych dzieci. W szkołach niepublicznych zazwyczaj nie ma takiego problemu, choć z drugiej strony część z nich nie dysponuje tak dobrymi warunkami do nauki jak szkoły publiczne.
        • estragonka Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 19:38
          laminja napisała:

          >Jeśli szkoła publiczna ma lekcje od 8 i dobrze zorganizo
          > waną świetlicę tj. nie zbiorczą to OK, ale problem się pojawia kiedy dziecko w
          > I klasie lekcje zaczyna o 10:45, a po lekcjach trafia do świetlicy zbiorczej z
          > wielką grupą innych dzieci.

          to byl w sumie najwazniejszy powod, dla ktorego poslalam corke do spolecznej podstawowki. codziennie zaczyna o 8. szkola jak szkola. lepsze warunki jesli chodiz o liczebnosc klas, warunki w szkole. ale sa i rzeczy wkurzajce. czas pokaze czy bedzie nadal do niej chodzic. szpanu nie ma. sa dzieci i bogatszych osob, i poziomu mojego (okresle go jako mocno przecietny pod wgledem finansowym).

          • gabi683 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 08:21
            estragonka napisała:

            > laminja napisała:
            > to byl w sumie najwazniejszy powod, dla ktorego poslalam corke do spolecznej po
            > dstawowki. codziennie zaczyna o 8.

            Moja córka chodzi do państwowej szkoły codziennie chodzi na 8 rano tongue_out Choć klasa liczna i rodzice chcieli rozbić na polowe bo 32 osoby ,nasze dzieci nie chciałytongue_out

            szkola jak szkola. lepsze warunki jesli chod
            > iz o liczebnosc klas, warunki w szkole. ale sa i rzeczy wkurzajce.

            Nasza szkoła jest po remoncie ,wszystko czyste lśniące ławki dopasowane tongue_out


            czas pokaze
            > czy bedzie nadal do niej chodzic. szpanu nie ma. sa dzieci i bogatszych osob, i
            > poziomu mojego (okresle go jako mocno przecietny pod wgledem finansowym).
            >

            Mam wrażenie ze rodzice tylko po to posyłają do prywatnych szkół aby mieć pewność ze nie będzie wstydu i zda ,kulawo bo kulawo ale zda .Moje dzieci wszystkie uczęszczaj do państwowych placówek ,nie dla tego ze mnie nie stać .Ale dla tego ze wzbieram szkoły z dobrym poziomem ,i nie muszę kupować ocen dla swojego dziecka .
            • laminja Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 09:04
              gabi683 napisała:

              > Mam wrażenie ze rodzice tylko po to posyłają do prywatnych szkół aby mieć pewno
              > ść ze nie będzie wstydu i zda ,kulawo bo kulawo ale zda .Moje dzieci wszystkie
              > uczęszczaj do państwowych placówek ,nie dla tego ze mnie nie stać .Ale dla tego
              > ze wzbieram szkoły z dobrym poziomem ,i nie muszę kupować ocen dla swojego dzi
              > ecka .

              to klasyka stereotypów. Tak, są tacy rodzice i szkoły, które to robią, ale jak spojrzysz na wyniki większości szkół niepublicznych to zobaczysz, jak bardzo się mylisz. Przeważnie jest dokładnie odwrotnie niż piszesz. Szkoła wymaga od nas współpracy, pracy z dzieckiem i wychowywania go przede wszystkim w domu. Brak współpracy może skutkować rozwiązaniem umowy. Poza poziomem jest wiele innych czynników, które się bierze pod uwagę przy wyborze szkoły. Jak masz fajną państwową podstawówkę w okolicy to zazwyczaj prywatnej nie szukasz - chyba że masz szczególne wymagania względem szkoły. Jak nie masz, to punkt widzenia, może się diametralnie zmienić.
            • dorek3 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 09:49
              Gabi, przyjmij do wiadomości że nie wszystkim jest dane mieć taka szkołę pod bokiem. Aczkolwiek 32 dzieci w klasie to przegięcie niezależnie od tego co dzieciaki sądzą. Koło mnie wszystkie szkoły maja po ok 10 klas w jednym roczniku. Nawet nie chciało mi się analizować co więcej szkoła może zaoferować, bo w takiej masie złego jest więcej niż dobrego. Ale gdybym miała obok kameralna publiczną to bym nie cudowała z niepubliczną dla zasady. Ja po prostu przedkładam komfort nauki nad komfort własny (morduję się codziennie dowożąc zamiast zaprowadzić 10 min od domu). Kto nie musi dokonywać takich wyborów ten ich po prostu nie dokonuje.
              • gabi683 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 11:56
                dorek3 napisała:

                > Gabi, przyjmij do wiadomości że nie wszystkim jest dane mieć taka szkołę pod bo
                > kiem. Aczkolwiek 32 dzieci w klasie to przegięcie niezależnie od tego co dzieci
                > aki sądzą. Koło mnie wszystkie szkoły maja po ok 10 klas w jednym roczniku. Naw
                > et nie chciało mi się analizować co więcej szkoła może zaoferować, bo w takiej
                > masie złego jest więcej niż dobrego. Ale gdybym miała obok kameralna publiczną
                > to bym nie cudowała z niepubliczną dla zasady. Ja po prostu przedkładam komfort
                > nauki nad komfort własny (morduję się codziennie dowożąc zamiast zaprowadzić 1
                > 0 min od domu). Kto nie musi dokonywać takich wyborów ten ich po prostu nie dok
                > onuje.



                To nie jest żaden argument naprawdę jeśli dziecko jest zdolne i dobrze się uczy poradzi sobie w każdych warunkach .I nie ma to znaczenia czy prywatna czy nie ,ma to jednak znaczenie jeśli dziecko jest przeciętne i nawet 10 osobowa klasa nie pomorze aby się dobrze uczył.Sukcesy innych nie są sukcesami twojego dziecka .Mam znajoma która posłała swoje dzieci do prywatnej szkoły i uwierz mi nie sugerowała się liczebnością klasy a jedynie tym ze martwiła się ze jej dzieci nie są orłami i ze sobie nie poradzą w szkole państwowej.
                • dorek3 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 12:02
                  Nie wiem jak mam przewidzieć czy mój 7-latek będzie orłem czy nie. Jest małym dzieckiem i dla mnie się liczy jego psychiczny komfort. I nie zgadzam się że przeciętniakom to nie pomoże. Właśnie tych przeciętnych jest najwięcej i jeśli stworzy im się dobre warunki to sobie poradzą daleko lepiej niż w dżungli jaka oferują NIEKTÓRE (większość?) szkoły publiczne.
                  Myślę że są zupełnie inne kryteria decyzji publiczna/niepubliczna w zależności od etapu edukacji. Te argumenty, o których Ty piszesz to raczej na poziomie szkoły średniej/wyższej. I rzeczywiscie mam nadzieję, że moje dzieci po ukończeniu społecznej podstawówki i gimnazjum pójdą to publicznej średniej.
                  • gabi683 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 12:17
                    dorek3 napisała:

                    > Nie wiem jak mam przewidzieć czy mój 7-latek będzie orłem czy nie. Jest małym d
                    > zieckiem i dla mnie się liczy jego psychiczny komfort.

                    To znaczy ze w szkołach podstawowych państwowych zjadają na śniadanie dzieci tongue_out? Zdziwię ciebie nikt nikogo nie zjada smile

                    I nie zgadzam się że prz
                    > eciętniakom to nie pomoże. Właśnie tych przeciętnych jest najwięcej i jeśli stw
                    > orzy im się dobre warunki to sobie poradzą daleko lepiej niż w dżungli jaka ofe
                    > rują NIEKTÓRE (większość?) szkoły publiczne.

                    Przeciętny zawsze będzie przeciętnym i najlepsza szkoła nie pomorze oraz najlepsze warunki ,teraz go izolujesz a co zrobisz w liceum będziesz chodzić na lekcje razem z nim ?O ile w ogóle będzie się nadawać na liceum ,bo ta szkoła nie daje ci pewności na piśmie ze takie będą koleje losu twojego syna .

                    > Myślę że są zupełnie inne kryteria decyzji publiczna/niepubliczna w zależności
                    > od etapu edukacji. Te argumenty, o których Ty piszesz to raczej na poziomie szk
                    > oły średniej/wyższej.

                    Moje dziecko się bardzo dobrze uczy wiec nie mam kłopotu jeździ na olimpiady bez korepetycji po prostu jest zdolna.Uczęszcza do dżungli i jest naprawdę szczęśliwym dzieckiem tongue_out

                    I rzeczywiscie mam nadzieję, że moje dzieci po ukończeniu
                    > społecznej podstawówki i gimnazjum pójdą to publicznej średniej.


                    A takiego gwarancji ci te szkoły nie dają tongue_out
                    • dorek3 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 12:23
                      No i co z tego? Twój wybór, Twoja sprawa. Gwarancji nie mam ani ja ani Ty. Wypraszam sobie tylko uogólnienia, że do niepublicznych posyłają rodzice którzy w ten sposób kupują oceny czy promesę do następnej klasy.
                      I od czego takiego izoluję moje dzieci: od przepełnionej klasy, nauki na zmiany, nauczycieli nieogarniających 1000 uczniów w jednym budynku, przepełnionej świetlicy? Naprawdę to wszystko jest potrzebne dziecku w wieku do 14 rż aby wyszło na ludzi?
                      • gabi683 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 12:30
                        dorek3 napisała:

                        > No i co z tego? Twój wybór, Twoja sprawa.
                        Tak samo jak twój.

                        Gwarancji nie mam ani ja ani Ty.

                        Ja wim jak moje dziecko się uczy a ty dopiero zaczynasz wiec okaże się w klasie czwartej smile

                        Wypr
                        > aszam sobie tylko uogólnienia, że do niepublicznych posyłają rodzice którzy w t
                        > en sposób kupują oceny czy promesę do następnej klasy.

                        Ale tak najczęściej jest wiec po co się pieklisz ?Napij się melisy i nie denerwuj się tak .Bo nie zmienisz opinii o szkołach nie publicznych .

                        > I od czego takiego izoluję moje dzieci: od przepełnionej klasy, nauki na zmiany

                        Ale jeśli jest zdolny to przepełniona klasa w niczym nie przeszkadza ,nie ma w naszej szkole nauki na zmiany tongue_out

                        > , nauczycieli nieogarniających 1000 uczniów w jednym budynku,

                        horrorów się na oglądałaś nie każda podstawówka państwowa tak wyglądatongue_out

                        przepełnionej świ
                        > etlicy? Naprawdę to wszystko jest potrzebne dziecku w wieku do 14 rż aby wyszło
                        > na ludzi?

                        w sadz pod klosz i pilnuj smile
                        • laminja Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 13:06
                          Gabi, a może dla odmiany uszanujesz to, że nie wszyscy mamy jednakowe potrzeby? Tak jak ze szpitalami - państwowe oferują pewien standard i rodzaj opieki za ekstra wymagania trzeba zapłacić lub zdecydować się na poród w placówce prywatnej. Często coś za coś, ale to wybór każdej z nas w oparciu o nasze możliwości, potrzeby, a w przypadku szkoły często przede wszystkim potrzeby naszych dzieci. Generalizujesz mniej więcej tak jakbyś pisała, że klinikach prywatnych rodzą tylko snobki, które chcą się pochwalić tym, że mają dużo pieniędzy... A wiele kobiet miesiącami odkłada pieniądze na poród w klinice prywatnej np dlatego, że w szpitalu w ich mieście nie ma gwarancji znieczulenia, itp. Ze szkołami jest podobnie, często nasz wybór opieramy na indywidualnych fobiach własnych np. boimy się dużych szkół. Czasem mamy też specyficzne oczekiwania, również oparte na doświadczeniach własnych lub innych pobudkach i szukamy szkoły, która je spełni. Masa rodziców, których dzieci uczą się w szkołach prywatnych dokonała wyboru z braku sensownej szkoły publicznej w okolicy. Pomyśl np o rodzicach pierwszoklasistów, których dzieci chodzą na trzecią zmianę i zaczynają lekcje o 14... a w okolicy brakuje szkół. Tacy rodzice, jeśli ich stać, często na gwałt szukają szkoły prywatnej, bo chcą dzieciom oszczędzić siedzenia w szkole do 18 (na lekcjach).
                        • kannama Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 14:32
                          Gabi, trafilas na dobra podstawówkę i wpierasz innym, że prywatne wcale nie sa lepsze. Ale nie kazdy ma pod nosem taka podstawówkę. Kiedyś nie miałam najlepszej opinii o szkołach prywatnych, ale przez lata zmieniły swoja ofertę i naprawdę postawiły na jakość kształcenia. A co bys nie mówiła- 10 osób w klasie daje lepsze możliwości pracy z dziećmi niz 32. Nawet tymi genialnymi by były bardziej genialne.
                      • minkapinka Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 26.10.11, 18:16
                        dorek3 napisała:


                        > I od czego takiego izoluję moje dzieci: od przepełnionej klasy, nauki na zmiany
                        > , nauczycieli nieogarniających 1000 uczniów w jednym budynku, przepełnionej świ
                        > etlicy?
                        Masz błędny obraz szkoły publicznej. Moja córka w szkole publicznej ma 22 osoby w klasie (w równoległej 19), nauki na zmiany nie ma, w szkole jest 400 uczniów, świetlica zapewnia opieke do 18 i KAZDA klasa ma oddzielną salę i wychowawcę.
                        • dorek3 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 27.10.11, 09:00
                          Minkapinka, czy mam użyć capsloca abyś zrozumiała, że moje wypowiedzi nie dotyczą generalnie szkół publicznych (przeciwieństwie to postów co poniektórych osób wypowiadających się w tym wątku, które swoje poglądy uogólniają i wszystko widzą biało-czarno). Dokładnie taka ofertę jak napisałam maja podstawówki w mojej dzielnicy. Gdyby była szkoła oferująca standard Twojej to na pewno bym, ją rozważała co nie oznacza że liczebność klasy przesądza o wszystkim
                          • minkapinka Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 27.10.11, 16:07
                            dorek3 napisała:

                            Dokładnie taka ofertę jak napisałam maja podstawówki w mojej
                            > dzielnicy.
                            z mojej pewnie tez, dlatego wożę córkę 10km.
                            • dorek3 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 28.10.11, 09:34
                              Ja tez wożę - do niepublicznej. Żeby dowieść do dobrej publicznej lekcje musiałyby zaczynać się od 9 . I nie wiem kto by robił przerzut dzieciaków z powrotem.
                              Ot, uroku życia w totalnie zakorkowanej Warszawie.
                • laminja Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 12:10
                  Gabi szkoła to nie tylko liczebność klas czy poziom nauczania. To też godziny zajęć, dodatkowe zajęcia, ilość lekcji danego przedmiotu czy organizacja. Zazwyczaj bierzemy te wszystkie opcje pod uwagę i tu przeważnie w szkołach niepublicznych są większe możliwości, więc może z pobudek czysto egoistycznych część rodziców je wybiera, a nie po to, żeby przepychać dziecko z klasy do klasy...
                • olena.s Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 13:02
                  Gabi, uważam, że nie masz racji, jestes niesprawiedliwa i usiłujesz dopiec rodzicom z dziećmi poza systemem publicznym.
                  Czy zdolny poradzi sobie w każdych warunkach? A skąd, weź sobie sztandarowy przykład Janka Muzykanta, jako tego, który sobie nie poradził. Serio zaś, masz dzieci inteligentne, ale wycofane, nieśmiałe. Masz dzieci super zdolne w jakiejś dziedzinie, ale fatalne w innej. Masz dzieci z deficytem posagu kulturowego. Więc skąd pomysł, ze jakość szkoły nie ma znaczenia?????
                  A dzieci słabsze, mniej uzdolnione?
                  Dziecko plasujące się intelektualnie gdzieś na 50 centylu spokojnie podskoczy w dobrej szkole do 60 i lepiej, a w złej spadnie do 40.
            • edytka2001 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 26.10.11, 14:31
              gabi683 napisała:

              >Moje dzieci wszystkie
              > uczęszczaj do państwowych placówek ,nie dla tego ze mnie nie stać .Ale dla tego
              > ze wzbieram szkoły z dobrym poziomem ,i nie muszę kupować ocen dla swojego dzi
              > ecka .
              >
              Może u Ciebie można sobie szkoły wybierać jak się chce, u mnie obowiazuje rejonizacja, dyrektorzy nie chcą przyjmować wiekszej liczby dzieci niż muszą, nie chcą pogarszać warunków nauki "swoim" uczniom i nauczycielom. Wiem, bo szukałam dobrej podstawówki publicznej dwa lata temu dla drugoklasistki i drugi raz w tym roku dla czwartoklasistki.
              • gabi683 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 26.10.11, 17:05
                edytka2001 napisała:
                > Może u Ciebie można sobie szkoły wybierać jak się chce, u mnie obowiazuje rejon
                > izacja, dyrektorzy nie chcą przyjmować wiekszej liczby dzieci niż muszą, nie c
                > hcą pogarszać warunków nauki "swoim" uczniom i nauczycielom. Wiem, bo szukałam
                > dobrej podstawówki publicznej dwa lata temu dla drugoklasistki i drugi raz w ty
                > m roku dla czwartoklasistki.


                Wybacz nie żyjemy w czasach komuny rejonizacja oczywiście obowiązuje,ale wystarczy napisać podanie do dyrektora .Szkoły która wybierzesz a dyrektorzy przyjmują ,bo za każdym dzieckiem przyjętym idzie kasa.
                • elf1977 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 26.10.11, 17:54
                  To nie do końca prawda. Jeśli w szkole jest dużo dzieci, nikomu nie zależy na tym, żeby jeszcze je zbierać spoza rejonu.
                  • gabi683 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 27.10.11, 08:10
                    elf1977 napisała:

                    > To nie do końca prawda. Jeśli w szkole jest dużo dzieci, nikomu nie zależy na t
                    > ym, żeby jeszcze je zbierać spoza rejonu.


                    Nie prawda nie ma problemu ,trzeba tylko napisać podanie .W klasie równoległej z j.niemieckim jest osób 16 to dopiero przepełnienie tongue_out
                    • elf1977 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 27.10.11, 15:10
                      Możliwe, ale ja mam córkę w szkole pracującej na 2 zmiany, jest 9 klas pierwszych, w tym 4 sześciolatków, już podczas naboru pani dyrektor mówiła, że nie zależy jej na przyjmowaniu dzieci spoza rejonu, bo ma aż za dużo swoich.
            • przeciwcialo Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 26.10.11, 15:09
              32 osoby w klasie to kołchoz a nie klasa. Słabsze zginą w tym tłumie.
              • gabi683 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 26.10.11, 17:06
                przeciwcialo napisała:

                > 32 osoby w klasie to kołchoz a nie klasa. Słabsze zginą w tym tłumie.


                Nie koniecznie smileMamy teraz po dwóch nauczycieli i zaznaczam jest to szkoła państwowa .
      • dorry Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 16:45
        >jest trend, zeby wysyłać dzieci do publicznych szkół.

        Podejmując decyzje nie jest wskazane kierować się trendami tylko dobrem dziecka. Np moja córka "odżyła" dopiero w społecznym gimnazjum.
        • ciotka_od_wuja_zdzicha Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 17:12
          nie miałam na mysli mody wink moje dziecko chodzi do szkoły publicznej, ale nie jest to typowa szkoła podstawowa, bo połowa dzieci jest spoza rejonu smile
    • zebra12 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 15:47
      Dlaczego to nie działa w liceach? To proste: w szkołach masowych są różne dzieci. Są więc i takie, którymi rodzice się nie interesują, są dzieci zaniedbane, z rodzin patologicznych itd. Takie dzieci odpadają w gimnazjum i do liceum idą już te przesiane. A nauczyciele w szkołach masowych i ekskluzywnych są tacy sami...
    • laminja Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 16:13
      przede wszystkim autorka koncentruje się na uczniach szkół międzynarodowych, które faktycznie kosztują spore pieniądze i skupiają niemal wyłącznie dzieci z zamożnych domów. Jednak to jak się dzieci zachowują zależy od domu. Tak będzie w każdej szkole. Opisywane szkoły to mały procent szkół prywatnych/niepublicznych. Znacznie więcej jest szkół społecznych (choćby sieć należących do STO), w których czesne kosztuje poniżej 1000zł i uczą się tam dzieci z najróżniejszych środowisk. Szkoły te mają system stypendialny. Polecam bardzo ciekawą rozmowę z Panią Starczewską, która od wielu lat prowadzi jedną z najlepszych szkół niepublicznych w Warszawie:

      www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1520290,1,rozmowa-z-krystyna-starczewska-pedagogiem.read
      Szkoła szkole nie równa. Tak jak szkoły publiczne tak też szkoły prywatne są przeróżne i nie należy generalizować, co jednak czyni większość, choć nie znają tematu.
      • azjaodkuchni Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 17:11
        Szkoły sto to nie 1000 a bliżej 1600 ... a do szkoły pani S bardzo bardzo trudno się dostac a kryteria są niejasne... sad już wolę szkołę gdzie się wszysko na punty przelicza. Wiem czy mam szansę czy nie...
        --
        azjaodkuchni.blogspot.com/
        • laminja Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 17:47
          Szkoły STO kosztują koło 1000zł w Warszawie pewnie +/- 200zł. Podobne są ceny wielu innych szkół niepublicznych.

          www.szkolyspoleczne.sto.org.pl/main.php?m=7
          nie wiem na podstawie jakich kryteriów przyjmowani są uczniowie na Bednarską, ale myślę, że ciężko tę szkolę nazwać enklawą odrealnionej młodzieży.
          • azjaodkuchni Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 18:41
            www.spchocimska.edu.pl/szkola-podstawowa/cennik/ - 1350 przez 12 miesięcy + wpisowe równe jednemu czesnemu. + niektóre usługi płatne dodatkowo. Czyli niewiele się pomyliłam, bo nie przyszło mi do głowy , że można płacic za szkołę w wakacje.
            • peonyred Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 19:24
              "bo nie przyszło mi do głowy , że można płacic za szkołę w wakacje."

              już od wielu lat tak się płaci np w gimnazjum i liceum katolickim
              • wioskowy_glupek Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 20:47
                Nie gardzę, zazdroszczę umiejętności i możliwości po takich szkołach... Te dzieci nawet nie muszą myśleć o naszych uniwerkach, tylko o Sorbonach Harvardach i Ivy League...

                Znają świetnie języki w stopniu w jakim nigdy nie nauczysz się w szkole a nawet przez 5 lat filologii, bo cały czas w tym języku mówią. Najczęściej od 7 go roku życia...

                Praktyki w najlepszych przedsiębiorstwach itp. I nikt mi nie wmówi że 90% uczniów tej szkoły nie ma lepszego startu w życie i perspektyw od 90% ludzi w szkołach państwowych. O jednostkach nie mówię bo różnie bywa.
                • laminja Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 21:07
                  pewnie, ale Ci młodzi ludzie muszą się nieźle napracować, żeby móc iść własną drogą. Pieniądze i wpływy rodziców nie wszystko mogą załatwić.
            • laminja Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 21:05
              szkoła na Chocimskiej jest nowa (ruszyła rok temu) i nie należy do szkół STO, właścicieli ma prywatnych i nie jest organizacją non-profit, z resztą nie bardzo rozumiem, co chcesz udowodnić, że nie ma szkół niepublicznych kosztujących mniej niż 1000zł, czy może jeszcze coś innego? W pierwszym wpisie chciałam oddzielić szkoły bardzo drogie, które przez swoją cenę stają się faktycznie dostępne tylko dla ludzi bogatych od innych szkół niepublicznych, które są znacznie tańsze i dostępne dla szerszej grupy osób zaś to, że dziecko do takiej szkoły uczęszcza nie znaczy, że należy do elity finansowej.
              • azjaodkuchni do laminja 25.10.11, 09:52
                aminja napisała:

                > szkoła na Chocimskiej jest nowa (ruszyła rok temu) i nie należy do szkół STO, w
                > właścicieli ma prywatnych i nie jest organizacją non-profit, z resztą nie bardzo
                > rozumiem, co chcesz udowodnić, że nie ma szkół niepublicznych kosztujących mni
                > ej niż 1000zł, czy może jeszcze coś innego? W pierwszym wpisie chciałam oddziel
                > ić szkoły bardzo drogie, które przez swoją cenę stają się faktycznie dostępne t
                > ylko dla ludzi bogatych od innych szkół niepublicznych, które są znacznie tańsz
                > e i dostępne dla szerszej grupy osób zaś to, że dziecko do takiej szkoły uczęsz
                > cza nie znaczy, że należy do elity finansowej.

                Akurat do szkoły typu Bednarska i Chocimska bardzo bardzo trudno się dostać i chodzą tam dzieci wybrane z wielu setek chętnych. Gimnazjum na Bednarskiej jest niewątpliwie dobrą szkołą, ale próg finansowy jest wysoki.
                Mam znajomych posyłających dzieci do warszawskiej katolickiej za 600 zł miesięcznie dzieciaki super mądre , zdolne ... Są szkoły niepubliczne pewnie i za 500, ale Bernarska to wyższa półka cenowa - niewiele drożej wychodzi szkoła niemiecka w pionie polskim. Tylko na " bananową młodzież" i " rozpsute dzieciaki " łatwiej napluć i uznać , że bez kasy byliby niczym co pewnie autor artykułu chciał osiągnąć. Kiedyś chyba Olena.S która ma córkę w szkole międzynarodowej w bardzo bogatym państwie pisała jak mądrze się dzieci prowadzi i każe budować domy lub szkoły gdzieś na końcu świata tylko o to by cenili pracę i zobaczyli efekt.
                Sama posyłałam moje dziecko w Pl do szkoły prywatnej i dla wielu rodziców opłata za szkołę była najważniejszą ( najwyższą ) pozycją w miesięcznych wydatkach a o ciuchach metkach markach dzieci miały mniejsze pojecie niż ich rodzice.
                • laminja Re: do laminja 25.10.11, 10:19
                  Azja, ale mylisz kilka spraw. Pisałam o cenach za szkoły społeczne w odniesieniu do szkół sieci STO, bo jest ich dużo, mają dobrą opinię i ceny koło 1000zł. Rozumiem, że odniosłaś się do Bednarskiej i związanej z nią podstawówki na Chocimskiej, bo w tamtym poście zalinkowałam też rozmowę z p. Starczewską, ale nie miało to związku z ceną. Poleciłam, bo to ciekawe uzupełnienie tematu - inne podejście niż to zaprezentowane w artykule z Dużego Formatu. W szkołach międzynarodowych wg artykułu ważne są przede wszystkim wyniki w nauce oraz dodatkowe aktywności np. sportowe. W szkole p. Starczewskiej wyniki są ważne, ale to wrażliwość społeczna i kulturowa jest najważniejsza. Ścierają się więc dwa typy elitarności. Opisywany w artykule jest przede wszystkim finansowy, na Bednarskiej raczej środowiskowy. Nie wiem jak jest z przyjmowaniem do tej szkoły. Znam masę jej absolwentów z najróżniejszych środowisk i poziomów zamożności. Wiem za to ile w ich kształtowanie wniosło m.in to o czym p. Starczewska wspomina czyli prowadzenie świetlicy dla dzieci uchodźców. Nie warto wszystkiego wrzucać do jednego worka, szkoła niepubliczna nie oznacza odrealnionego, zepsutego pieniędzmi dziecka, a tak bardzo często jest widziana.
            • dorek3 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 09:51
              To chyba jedna z droższych STO. Ja płacę 900+750 (za 2 dzieci) przez 10 miesięcy.
              • laminja Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 10:34
                Szkoła na Chocimskiej nie jest szkołą STO.
    • edelstein Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 20:54
      Niech ich uwieraja prywatne szkoly,koneksje,karty vip dla dzieci itd.nie oni za to placa,wiec pozostaje im pogadac i popsioczyc.
      To dziala na zasadzie tego zartutongue_outanie Boze spraw by sasiad,ktory ma sto swin,mial jedna jak jatongue_out
      • gazeta_mi_placi Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 21:11
        big_grin
        Sąsiad z jedną świnią, a najlepiej bez żadnej jest najlepszy big_grin
        • peonyred Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 21:34
          Gdy wieczorne zgasną zorze,
          zanim głowę do snu złożę,
          modlitwę moją zanoszę, Bogu Ojcu i Synowi.
          Dopie...ie sąsiadowi!
          Dla siebie o nic nie proszę,
          tylko mu dosrajcie, proszę! Kto ja jestem?
          Polak mały! Mały zawistny i podły!
          Jaki znak mój? Krwawe gały!
          Oto wznoszę swoje modły do Boga, Marii i Syna!
          Zniszczcie tego sku...syna!
          Mojego rodaka, sąsiada,
          tego wroga, tego gada!
          Żeby mu okradli garaż,
          żeby go zdradzała stara,
          żeby mu spalili sklep,
          żeby dostał cegłą w łeb,
          żeby mu się córka z czarnym
          i w ogóle, żeby miał marnie!
          Żeby miał AIDS-a i raka,
          oto modlitwa Polaka!"
    • makurokurosek Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 22:11
      Mnie nie uwiera, sama gdybym posiadała takie fundusze posłałabym córkę do dobrej szkoły prywatnej z naciskiem na słowo dobra , bo kiepskich też jest full.
      Z artykułu rozwalił mnie tylko jeden tekst

      "Nicolas: - Na matmie poziom jest taki jak na pierwszych latach politechniki. Jestem dobry z matmy. "

      Jestem po polibudzie, wszystkie kierunki mają tylko rok matmy, przez który uczą się rozwiązywać całek, różniczek i macierzy i czasami wchodzi rachunek prawdopodobieństwa. Zaliczenie matmy jest trudne nie dlatego, że zadania sa kosmiczna ale dlatego że połowa pytań to teoria czyli twierdzenia. Same zadania są banalne, a do ich rozwiązania potrzebna jest wiedza z podstawówki, poszerzona o logarytmy. W porównaniu do matmy ze szkoły średniej, ta na studiach to łatwizna. Tak więc rozwala mnie stwierdzenie, że mamy poziom jak na polibudzie, bo matma z polibudy nie wykorzystuje materiału ze szkoły średniej a bazuje na wiedzy ze szkoły podstawowej.

      • count_zero Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 22:51
        Nicolas chodzi do szkoły francuskiej, która realizuje francuski program nauczania. Przypuszczam, że porównanie z Politechniką to tylko taka firgura retoryczna (założę się, że chłopak nie ma pojęcia jaki jest program na politechnice). Chodzi o to, że poziom matematyki w szkole francuskiej jest nieporównywalnie wyższy niż w szkole polskiej. Dośc powiedzieć, że ja miałam 9 godzin matematyki w tygodniu we francuskiej szkole.
        • makurokurosek Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 23:02
          Nie wiem jaki jest poziom szkoły francuskiej.Natomiast ilość godzin z danego przedmiotu nie musi oznaczać wyższego poziomu, mogą one być przeznaczone na opanowanie materiału, a mogą być przeznaczone na poszerzenie materiału o zadania na poziomie olimpijskim.
          • count_zero Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 23:04
            makurokurosek napisała:

            > Nie wiem jaki jest poziom szkoły francuskiej.

            Ale ja wiem.
            • makurokurosek Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 23:08
              I porównując go z poziomem matematyki w liceum z przed 10 lat postawiłabyś go na poziomie olimpijskim. Jeżeli tak to dlaczego olimpijczykami zostawały osoby po szkołach publicznych.
              • makurokurosek Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 23:12
                Podaję linka do wyników testów po podstawówce szkół poznańskich
                Proszę spojrzeć na wyniki jak i liczę uczniów

                poznan.gazeta.pl/poznan/1,36022,9825832,Sprawdz__ile_puntow_zdobyli_uczniowie_poznanskich.html
              • gabi683 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 11:59
                makurokurosek napisała:

                > I porównując go z poziomem matematyki w liceum z przed 10 lat postawiłabyś go n
                > a poziomie olimpijskim. Jeżeli tak to dlaczego olimpijczykami zostawały osoby p
                > o szkołach publicznych.


                dokładnie dwie osoby z mojej szkoły zachodniopomorskie maja bardzo wysokie wyniki w olimpiadach miedzy szkolnych tongue_out
                • ciotka_od_wuja_zdzicha Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 12:10
                  gabi683 napisała:

                  > dokładnie dwie osoby z mojej szkoły zachodniopomorskie maja bardzo wysokie wyni
                  > ki w olimpiadach miedzy szkolnych tongue_out
                  międzyszkolnych tongue_out
                  • gabi683 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 12:22
                    ciotka_od_wuja_zdzicha napisała:

                    > gabi683 napisała:
                    >
                    > > dokładnie dwie osoby z mojej szkoły zachodniopomorskie maja bardzo wysoki
                    > e wyni
                    > > ki w olimpiadach miedzy szkolnych tongue_out
                    > międzyszkolnych tongue_out


                    kliknęłam w pedzie moja winatongue_out
    • kawka74 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 22:19
      > Czy może mi ktoś wytłumaczyć, dlaczego przeciętnie ludzi uwiera że inni ludzie
      > decydują sięposyłać swoje dzieci do prywatnych szkół? Czy to frustracja selekcj
      > ą społeczną w tak jawnej formie?

      Kwaśne winogrona plus stereotypy ("z prywatnych szkół to tylko rozwydrzone bachory wychodzą").
      • olena.s Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 24.10.11, 22:48
        Ja myślę, że jest jeszcze coś więcej, niż czysta zawiść, a mianowicie nasz stosunek do elitarności (lub "elitarności").
        Ja wahałabym się nieco, czy posłać dziecko do warszawskiej szkoły amerykańskiej, a przed posłaniem do moskiewskiej zaczęłabym mocno wierzgać. Bo obawiałabym się nadmiaru dorobkiewiczowskiej młodzieży epatującej forsą, uważającej się za lepszą z tytułu posiadanych dóbr. Może to być głupie uprzedzenie, ale tak bym się trochę czuła.
    • tuje.1 Jesli 24.10.11, 22:40
      dziecko jest mądre to i po publicznej szkole osiagnie sukces, jesli dziecko jest tępe to i zadna szkoła prywatna nie pomoze i nigdy nie przescignie madrego
      • tuje.1 Re: Jesli 24.10.11, 22:43
        więc nie ważna szkoła i tak wszystko zalezy od predysdpozycji dziecka
        • makurokurosek Re: Jesli 24.10.11, 23:06
          Nawet jeżeli dziecko jest mądre, to i tak ma niewielkie szanse trafić do elity, jeżeli w parze z wiedzą nie idą układy.
          • olena.s Re: Jesli 25.10.11, 07:13
            Do elity, z samej definicji, kazdemu jest trudno trafić.
        • olena.s Re: Jesli 25.10.11, 07:02
          A tu się wcale nie zgadzam. Nie ma tylko dwóch gatunków dzieci - utalentowane i tępe. Najliczniej występują przeciętne, które mozna zachęcić lub zniechęcić, które moga uznac przedmiot x za trudną nudę, lub za całkiem ciekawą dziedzinę. Zresztą dobra szkoła (nie mylic z pojeciami "prywatna",, "droga", ani "mająca wyśrubowane oczekiwania wobec wyselekcjonowanej młodzieży") kazdemu dziecku i tępemu, i zdolnemu, i średniemu - da lepszy start niż szkoła kiepska. A szkoły z artykułu dają oprócz tego doskonałą znajomość języka obcego: więc nawet całkiem średnio uzdolniony młody człowiek ma o wiele szersze możliwości zawodowe, bo może realizować je nie tylko w jezyku polskim, umówmy się - niszowym.
          • volta2 Re: Jesli 25.10.11, 07:20
            olena, off top
            mogłabyś mi na priva skrobnąć, jak wyglądał u was national day - pisałaś gdzieś o tym, że nawet brałaś udział.
            u nas właśnie będzie taki event po raz pierwszy, mamy zorganizować polski stolik, ale nie mamy doświadczenia w czymś takim
            emblematy czy symbole - to wiadomo
            jakieś książki?
            i co do jedzenia dawałaś, jeśli dawałaś(ja pierogów nie lepięsmile)
            • olena.s Re: Jesli 25.10.11, 12:53
              Gazetowy odbierasz?
              • volta2 Re: Jesli 25.10.11, 14:34
                tak, odbieramsmile
      • dorry Re: Jesli 25.10.11, 10:33
        Moja "tępa" córka jakoś dziwnie nabrała ochoty do nauki i osiąga lepsze rezultaty w dobrej szkole (akurat przypadkiem jest to szkoła społeczna). Cud, pani, istny cud.

        Coś mi się wydaje, ze już nie pierwszy raz nazywasz mniej zdolne osoby "tępymi". Radzę Ci uważać na słowa.
    • snob_nad_snoby Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 08:05
      Mam wrażenie, ze niektórym wydaje się, ze szkoła niepubliczna zapewni dziecku wysoki poziom edukacji, dostatek i karierę. Mam w rodzinie dziecko, które po publicznej szkole w malym 30 tys. miescie dostało się na medycynę. Dodam, ze bez korepetycji.
      • laminja Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 09:14
        Myślę, że w opisywanych szkołach kariera i dostatek mają mniejsze znaczenie dla uczniów, bo w dużej mierze "odziedziczą" to po rodzicach. Ambitni chcą udowodnić, że dadzą radę doścignąć ojców i sprostać ich oczekiwaniom. Studia to dopiero początek drogi, potem trzeba znaleźć pracę. Dobra szkoła to narzędzie, które może ułatwić życie.
      • odcienie.szarosci Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 09:25
        Znam bardzo wiele osob, ktore dostały sie na medycynę z małych miasteczek, wsi i są bardzo zdolne, bardzo. Mój narzeczony pochodzi z małego miateczka- bez korepetycji dostał się na studia, zna bardzo dobrze 3 języki obce, których uczył sie tylko w szkole publicznej, a sam nadrabiał suchająć muzyki, oglądając filmy i czytając ksiązki w jezykach obcych.w. Te z duzych miast, które miały szansę edukować się w najlepszych szkołach są róże od zdolnych po przecietne ale pracowitością wiele nadrabiająsmile. Moje dziecko będzie chodziło do szkoły publicznej.
        • laminja Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 10:32
          odcienie.szarosci napisała:

          Moje dziecko będzie chodziło do szkoły publicznej.

          hehe, kilka lat temu też tak mówiłam. Nasze dzieci miały chodzić do państwowego przedszkola i rejonowej szkoły big_grin Zmieniłam zdanie po starciu z publicznym przedszkolem - musiałam dziecko przenieść do prywatnego, więc drugie od razu do prywatnego poszło. Potem zaliczyłam zerówkę w szkole państwowej i zrozumiałam, że mam wyższe oczekiwania w pewnych obszarach, więc dziecko trafiło do szkoły niepublicznej. Finansowo nie wychodzę na tym dużo gorzej, bo zajęcia dodatkowe są w ramach czesnego, a świetlica jest od 16. Do tego czasu trwają zajęcia programowe w klasach i zajęcia dodatkowe dla chętnych. Klasy są stosunkowo małe, a na języki i na basenie jeszcze dzielone na grupy. I wiem, że podobnie jest też w wielu szkołach publicznych, ale nie w naszej okolicy. W szkole, która ma budynek wielkości naszej rejonowej podstawówki uczy się około 240 uczniów podstawówki i 60 uczniów gimnazjum - czyli kilkadziesiąt procent mniej niż w szkole rejonowej i innych szkołach publicznych w naszej dzielnicy.
    • kol.3 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 08:22
      W artykule nie ma mowy o zwykłych szkołach niepublicznych za kilkaset zł. miesięcznie, tylko o szkołach międzynarodowych za parę tysięcy miesięcznie, a to jest znaczna różnica Dzieciaki wiedzą co mają powiedzieć: "jestem bogaty ale czy możemy o tym nie pisać." Poza tym nie przesadzajmy dzieci z zupełnie przeciętnych rodzin, które uczą się angielskiego (uczą się, a nie chodzą na angielski dla szpanu) jest sporo, na znajomość języka wpływają podróże do kraju gdzie się używa języka rdzennego. Znam dzieciaki, które uczyły się w zwykłych liceach a teraz studiują za granicą na dobrych uczelniach, jest to kwestia determinacji, zorientowania na sukces i wyników w nauce, nie tylko kasy. Znam dzieciaki z nadmiarem pieniędzy, przy brykach których używany lexus po mamusi z artykułu to gruchot i które niczego nie skończyły, bo po co, skoro rodzice wszystko zapewniali.Nigdy niczego nie trzeba nikomu zazdrościć. Nikt nie ma wszystkiego.
    • nellyssima Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 09:08
      W artykule nie ma mowy o dzieciach z setek szkół prywatnych w Polsce. W artykule mowa jest o szkołach z samego topu finansowego. Nie chodzą tam dzieci przeciętnych rodziców. I dzieci te nigdy nie będą przeciętne. Od dziecka mają zapewniony lepszą edukację, lepszy start, lepszych znajomych, lepsze środowisko, co de facto sprawi, że na końcu swojej edukacji znajdą sie w miejscu takim, do którego dzieci po tysiącach szkół prywatnych i publicznych w Polsce mogą nigdy nie dojść.
      A komentarz pana Profesora jest tendencyjny. Bardzo jestem rozczarowana pisaniem pod publikę.
      • iwoniaw Dokładnie, Nellyssima. Zresztą trafnie mówi jeden 25.10.11, 10:17
        z uczniów - "pieniądze/bogactwo sprawia, że droga do sukcesu jest o ten krok krótsza". I to jest clou całej sprawy. Zaś komentarz profesora żenujący, zwłaszcza że akurat artykuł pokazuje ambitne, pracowite, inteligentne i ogarnięte dzieciaki, których jedyną "winą" jest fakt, że rodzice zapewnili im start na poziomie, który dla 99% populacji będzie nieosiągalny na mecie. Zresztą o jakim "odrealnieniu" mówimy? Te dzieci ŻYJĄ właśnie w takim, REALNYM środowisku. Zarzut jest równie od czapy, jakby ktoś zarzucał np. mnie, iż "odrealniam i rozpuszczam" dziecko opłacając mu zajęcia na basenie i zapewniając przybory szkolne zamiast zapoznać z trudami życia ludzi, którzy śpią w kanałach i grzebią w śmietnikach - jak nic dziecko świata nie pozna i nieprzygotowane w życie pójdzie...
        • falka32 Re: Dokładnie, Nellyssima. Zresztą trafnie mówi j 25.10.11, 21:12
          "pieniądze/bogactwo sprawia, że droga do sukcesu jest o ten krok kr
          > ótsza". I to jest clou całej sprawy. Zaś komentarz profesora żenujący, zwłaszcz
          > a że akurat artykuł pokazuje ambitne, pracowite, inteligentne i ogarnięte dziec
          > iaki, których jedyną "winą" jest fakt, że rodzice zapewnili im start na poziomi
          > e, który dla 99% populacji będzie nieosiągalny na mecie. Zresztą o jakim "odrea
          > lnieniu" mówimy? Te dzieci ŻYJĄ właśnie w takim, REALNYM środowisku.

          Dokładnie - zgadzam się z każdym słowem. Bardzo sensowne są te dzieciaki.
      • dorry Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 25.10.11, 10:40
        >na końcu swojej edukacji znajdą sie w miejscu takim, do któreg
        > o dzieci po tysiącach szkół prywatnych i publicznych w Polsce mogą nigdy nie dojść.

        Prawdopodobnie i bez tych szkół znalazłyby się w dokładnie tym samym miejscu - z racji samego urodzenia.
        Natomiast np drugim Jobs'em czy Gates'em albo noblistą z tego powodu i tak nie zostaną. Do tego potrzebny jest jeszcze przebłysk geniuszu.
    • sonniva Dlaczego tak jest? 26.10.11, 07:54
      Odpowiedź jest prosta
      Fakt chodzenia dziecka do szkoły niepublicznej, prywatnej, społecznej to przede wszystkim możliwość "zadzierania nosa" i "wywyższania" się, a więc ni mniej ni więcej jak proba pokazania wszystkim innym, że się jest lepszym.
      I to właśnie się wywyższanie i podkreślanie, ze się jest lepszym od innych tak ludzi razi.
      A prawda jest taka, ze szkoła za którą rodzice płacą, wcale nie jest gwarancją sukcesu dla dzieci w dorosłym życiu, kim dziecko będzie zależy od niego samego, a nie od tego czy rodzice płacą czy nie. Oczywiście lepsza edukacja dziecku moze pomóc, ale uwaga WCALE nie musi.
      I wszystko w temacie.
      • dorek3 Re: Dlaczego tak jest? 26.10.11, 09:54
        Nie przykładaj do wszystkich własnej miary.
      • olena.s Re: Dlaczego tak jest? 26.10.11, 11:19
        A nie pomyślałaś, że jest odwrotnie? Że ty tak bardzo oczekujesz, że ktoś będzie ci się starał udowodnić swoją wyższość, że każde zachowanie zinterpretujesz jako "darcie nosa"? Bo takie zachowanie wydaje ci się oczywiste u kogoś, kogo stać na niepubliczną szkołę czy inne udogodnienia?
        • gabi683 Re: Dlaczego tak jest? 26.10.11, 11:50
          Żadna z was nie podała sensownego argumentu ,a wręcz przeciwnie kiedy ktoś ma inne zdanie na temat takich placówek od razu oburzenie .W moim mieście zrezygnowano z prywatnej oraz podstawówki ,przedszkola oraz liceum .Mamy dobre szkoły państwowe bardzo dobrze stojące w rankingach szkół ,wiec te szkoły prywatne nie maja racji bytu .Ostały się studia prywatne i uwierzcie mi ze nikt kto chce mieć dobre papiery nie pójdzie na te prywatną ucznie.Większość studiuje z naszego miasta w Szczecinie na dobrych państwowych uczelniach lub jada dalej.Tak wy z takie matki kwoki cale życie pomagać,bo synuś córeczka nie dadzą rady bo moloch ,bo pani jena co to za argumenty .A w liceum to dopiero dżungla i jeszcze aby wasze dzieci miały dobra ilość pkt aby do tego najlepszego się dostały tego wam życzę .Ale życie pisze rożne scenariusze i najczęściej jest tak że nie wychodzi tak jak się chcetongue_out
          • dorek3 Re: Dlaczego tak jest? 26.10.11, 11:56
            Wasze wypowiedzi mierzą nie w placówki tylko w rodziców, którzy podejmują decyzję o wysłaniu dziecka do szkoły niepublicznej. Ja nie mówię, że szkół niepubliczne są świetne a publiczne beznadziejne. Ale twierdzę że publiczne w mojej okolicy nie dadzą moim dzieci tego, czego ja oczekuje od szkoły stąd decyzja o niepublicznej. Gdyby było odwrotnie nie wydawałabym pieniędzy bezsensownie.
            Widzę że masz wielką nadzieje że moim dzieciom i ich kolegom się nie uda. To zupełnie odwrotnie niż ja, bo Twojej córce życzę powodzenia.
          • olena.s Re: Dlaczego tak jest? 26.10.11, 12:18
            Zastanawiam się, czemu jesteś taka nieprzyjemna?
            Są różne dobre i złe szkoły - i publiczne, i prywatne. Naprawdę chcesz wierzyć, że publiczne muszą być lepsze? No nie muszą.
            W Warszawie w czołówce podstawówek są właśnie szkoły społeczne i parę prywatnych. Z liceami jest różnie, trzyma się kilka fenomenalnych państwowych, ale mają tam skrajnie poprzebieranych uczniów, więc takie wyniki nie dziwią.
            Jeżeli poczytasz wątki matek zastanawiających się, dokąd posłać dziecko, to zauważysz, że kierują się bardzo różnymi czynnikami. Naprawdę, tylko ktoś z mocno złą wolą uzna, ze dominuje wśród nich optyka kwoki.
            • minkapinka Re: Dlaczego tak jest? 26.10.11, 12:29
              olena.s napisała:

              > Zastanawiam się, czemu jesteś taka nieprzyjemna?
              > Są różne dobre i złe szkoły - i publiczne, i prywatne. Naprawdę chcesz wierzyć,
              > że publiczne muszą być lepsze? No nie muszą.
              > W Warszawie w czołówce podstawówek są właśnie szkoły społeczne i parę prywatnyc
              > h.
              a co to znaczy, ze są w czołóce? na jakiej podstawie to stwierdzasz?
              • olena.s Re: Dlaczego tak jest? 26.10.11, 12:48
                No niestety wyłącznie z rankingów, przy czym mam w pełni świadomość, jak bardzo niedoskonały jest to miernik. A rankingi opierają się głównie na wynikach testów plus ewentualnie ofercie dodatkowej.
                I wiem też, oczywiście, że generalnie do szkół społecznych/prywatnych, zwłaszcza podstawowych idą dzieci ze statystycznie bogatszym bagażem kulturowym i o statystycznie wyższym poziomie dobrobytu rodziny, co na pewno sprzyja wyższej punktacji, tym samym krzywdząc szkoły z biedniejszymi dziećmi z mniej wykształconych środowisk, która to szkoła staje na uszach i dokonuje z dzieciakami istnych cudów.
                Więc nie, ja się nie upieram, że nie dobrych czy świetnych szkół publicznych - na pewno są. Ale niepubliczne też są, i naprawdę nie rozumiem, czemu parę osób usiłuje obrazić rodziców do takich szkół swoje dzieci posyłających.
                • laminja Re: Dlaczego tak jest? 26.10.11, 13:52
                  Dyskutujac na ten temat trzeba zadać pytanie "jaka jest dobra szkoła?". Tyleze tu odpowiedzi będzie wiele. Dla jednych z wysokim poziomem nauczania i bezpieczna. Dla innych taka, w której lekcje zaczynaja sie od 8. Jeszcze inni cenią sobie kameralnosc czy pewne wartości wyż zwane w placówce. Myśle, ze mało kto wybiera szkole niepubliczna dla zasady. Raczej przesądzają o tym inne względy.

                  Podstawowym miernikiem poziomu edukacji danej szkoły są wyniki testów na koniec szkoły podstawowej czy gimnazjum. A w tych przeważnie przewagę maja placówki niepubliczne. Wyżej ktoś wrzucił link z lista wyników z Poznania.
                  • olena.s Re: Dlaczego tak jest? 26.10.11, 14:00
                    Ja bym to zdefiniowała tak: najlepsza szkoła to taka, w której maksymalny odsetek dzieci dostaje maksimum wsparcia do najbardziej efektywnego rozwoju. Czyli taka szkoła, w której dziecko ma największą szansę na właściwe wsparcie i impuls do rozwoju.
                    Oczywiście bezpieczeństwo, stosunek do ucznia, szerokość oferty edukacyjnej i wreszcie ułatwianie życia rodzicom (położenie, oferta zajęć dodatkowych, godziny i jakość świetlicy) tez są bardzo ważne.
          • generation-me Re: Dlaczego tak jest? 26.10.11, 12:35
            Ostatnie zdanie i ta wykrzywiona twarzyczka wielce wymowne smile "Modlitwa Polaka" z Dnia Świra, jako żywo.Żeby tylko inny miał marnie. Na pochybel tym wszystkim wychuchanym synalkom i córeczkom matek-kwok smile Zgadzam się, że prawdpodobnie zostaliby "zadeptani" przez absolwentów szkół z 35-osobowymi klasami, w których "nauka życia" odbywa się na szkolnej świetlicy, pod okiem "doświadczonych" kolegów i koleżanek. Jest jednak spora szansa, że dzięki pogłębiającej się selekcji społecznej w edukacji pawdopodobnie nigdy się nie spotkają... Ani w kolejce do lekarza, ani w przyszłej pracy, ani na tzw. podwórku. Chyba, że - zgodnie z marzeniem Gabi - "nie wyjdzie" smile Ale o to się z Tobą nie pomodlę.
            • sonniva Re: Dlaczego tak jest? 26.10.11, 13:42
              "Jest jednak spora szansa, że dzięki pogłębiającej się selekcji społecznej w edukacji pawdopodobnie nigdy się nie spotkają... "
              śmiem wątpić... życie nie polega tylko na spotykaniu się w szkole
        • sonniva Re: Dlaczego tak jest? 26.10.11, 13:40
          "Bo takie zachowanie wydaje ci się oczywiste u kogoś, kogo st
          > ać na niepubliczną szkołę czy inne udogodnienia?"
          Mnie osobiście stać na niepubliczną szkołe, nosa nie zadzieram, ale cała reszta którą znam, zadziera i to bardzo. Dlatego więc nie dziwię się wszystkim, którzy tępią takie zachowanie. A takie zadzieranie nosa widzę codziennie.

          • olena.s Re: Dlaczego tak jest? 26.10.11, 13:56
            Ja się w ogóle nie wypowiadałam na temat środków finansowych, jakie masz w dyspozycji, skąd u ciebie takie skojarzenia?
            Natomiast jeżeli rzeczywiście jest tak, że wszyscy rodzice ze szkół niepublicznych jacy cię otaczają zadzierają nosa z powodu płacenia czesnego, to bardziej rozumiem twoją postawę, ale tez bardzo głęboko ci współczuję.
          • laminja Re: Dlaczego tak jest? 26.10.11, 13:59
            Moje dziecko jest w 2 klasie i nie zdaje sobie sprawy z tego, ze chodzi do szkoły niepublicznej. Szkoła jak szkoła, z jego punktu widzenia, tylko nieznacznie sie różni od rejonowej, do której chodzi nasz sąsiad. Dziecko zadzierajace nosa z powodu chodzenia do prywatnej szkoły, będzie go zadzierać w wielu innych obszarach, bo taka postawę wynosi z domu, wiec gdyby trafiły do szkoły państwowej to tez znalazłyby powody do zadzierania nosa. Szkoła dla takich ludzi jest tylko jednym ze sposobów na popisanie sie. Widocznie ludzie, których znasz prezentują taki poziom, co nie znaczy, ze wszyscy rodzice dzieci chodzących do szkół niepublicznych są tacy.
            • elf1977 Re: Dlaczego tak jest? 26.10.11, 18:10
              Uczę w prywatnej szkole, widzę różnice w traktowaniu uczniów w zwykłej placówce i tej, w której teraz uczę. Wielu nauczycieli zawyża uczniom oceny, przeciętnym wmawia się, że są nadzwyczajni, gimnazjaliści są nauczeni przez rodziców, że mogą za wszystko zapłacić, nauczycieli traktują jak szlachta chłopstwo...
              Owszem, wyniki są wyższe, bo dzieci na wstępie zdają egzamin, więc się je selekcjonuje. Sama jestem za selekcją, bo przyjemniej mieć efekty, niż męczyć się z tymi, którzy mają deficyty i chętnie je manifestująsmile
              Pozytywem szkół niepublicznych jest względne bezpieczeństwo uczniów, więc jestem skłonna posłać swoje dziecko po dobrej publicznej szkole do dobrego prywatnego gimnazjum.
              • gabi683 Re: Dlaczego tak jest? 27.10.11, 08:16
                elf1977 napisała:

                > Uczę w prywatnej szkole, widzę różnice w traktowaniu uczniów w zwykłej placówce
                > i tej, w której teraz uczę. Wielu nauczycieli zawyża uczniom oceny, przeciętny
                > m wmawia się, że są nadzwyczajni, gimnazjaliści są nauczeni przez rodziców, że
                > mogą za wszystko zapłacić, nauczycieli traktują jak szlachta chłopstwo...



                Bardzo dobrze że to napisałaś,moja dobra znajoma tak samo uczy w niepublicznej placówce i odczucia ma takie same .To nie jest wymysł tylko po prostu szara rzeczywistość,i nie uwarzę w te super zapewnienia mamuś ze tak idealnie wybrała i ze dzieci po takiej szkole to normalnie geniusze i pracę w znajdą tongue_out
                > Owszem, wyniki są wyższe, bo dzieci na wstępie zdają egzamin, więc się je selek
                > cjonuje. Sama jestem za selekcją, bo przyjemniej mieć efekty, niż męczyć się z
                > tymi, którzy mają deficyty i chętnie je manifestująsmile
                > Pozytywem szkół niepublicznych jest względne bezpieczeństwo uczniów, więc jeste
                > m skłonna posłać swoje dziecko po dobrej publicznej szkole do dobrego prywatneg
                > o gimnazjum.
                • laminja Re: Dlaczego tak jest? 27.10.11, 08:49
                  wciąż nie umiesz wyjść ponad swoje wypaczone spojrzenie na tą sprawę. Zrozum, że wielu rodziców wybiera szkołę prywatną nie po to, żeby dziecku zapewnić lepszą przyszłość, tylko po to, żeby w danej chwili dać mu lepsze warunki (to, że w Twoim mieście jest dobrze, nie znaczy że wszędzie są takie szkoły czy możliwości zapisywania dzieci do wybranej szkloły) lub/i sobie też ułatwić życie. Poziom nauczania jest dla wielu osób sprawą drugorzędną. Szara rzeczywistość dla wielu z nas to konieczność wybrania szkoły niepublicznej np. ze względów organizacyjnych.

                  przeczytaj:
                  praca.gazetaprawna.pl/artykuly/544923,rzeczywistosc_pierwszakow_w_szkole_lekcje_od_godz_14_do_18_zajecia_wf_w_namiocie.html
                  dodam, że na warszawskiej Białołęce, o której jest mowa nie ma wielu szkół (a osiedle jest duże), nie da się dzieci zapisać do innej szkoły - chyba że w innej dzielnicy, co też nie jest łatwe, bo te ościenne mają ograniczoną ilość miejsc, a ponad to wydostanie się z Białołęki rano zajmuje czasem kilkadziesiąt minut. W takiej sytuacji każda szkoła z normalnymi godzinami lekcji jest na wagę złota smile
                  • gabi683 Re: Dlaczego tak jest? 27.10.11, 09:04
                    Ale czyja to wina ze taka szkoł jest ,tych co mieszkają w pobliżu i zamiast walczyć o szkołę narzekają ze są tam takie warunki to miedzy innymi społeczność odpowiada za taki stan rzeczy .
                    • dorek3 Re: Dlaczego tak jest? 27.10.11, 09:08
                      Gabbi, gdzie ty mieszkasz? Ile mieszkańców liczy miasto/wieś w której Twoje dziecko chodzi do szkoły?
                      • gabi683 Re: Dlaczego tak jest? 27.10.11, 10:49


                        dorek3 napisała:

                        > Gabbi, gdzie ty mieszkasz? Ile mieszkańców liczy miasto/wieś w której Twoje dzi
                        > ecko chodzi do szkoły?

                        Miasto smile
                        • gabi683 Re: Dlaczego tak jest? 27.10.11, 11:05
                          gabi683 napisała:

                          >
                          >
                          > dorek3 napisała:
                          >
                          > > Gabbi, gdzie ty mieszkasz? Ile mieszkańców liczy miasto/wieś w której Two
                          > je dzi
                          > > ecko chodzi do szkoły?
                          >
                          > Miasto smile24599 mieszkańców
                          >
                          >

                          a pochodzę z miasta które liczy sobie
                          381.683 smile
                          • laminja Re: Dlaczego tak jest? 27.10.11, 23:11
                            No widzisz, a przywoływana przeze mnie Białołęka ma prawie 83 TYSIĄCE mieszkańców + pewnie spory procent niezameldowanych. Przy takiej ilości mieszkańców (bardzo dużo młodych rodzin) jest tylko 10 szkół podstawowych, a dzielnica jest duża zajmuje 73,04 km2 (14,1% powierzchni miasta stołecznego Warszawy). Część szkół jest w willowej części dzielnicy - są to szkoły małe np. jedna ma 405 uczniów. Kolejna też maleńka ma 6 sal lekcyjnych. Jest jeszcze taka dla 160 uczniów i kolejna niewielka szkoła z 7 salami lekcyjnymi. A dzieci od 7 do 15 roku życia jest w tej dzielnicy (na papierze) ponad 8000.
                            • dorek3 Re: Dlaczego tak jest? 28.10.11, 09:43
                              Laminja, dobrze że to napisałaś. Choć jeśli to dane oficjalne to na pewno nieprawdziwe tzn zaniżone. Ja właśnie mieszkam na Białołęce, a dokładniej na Tarchominie. wokół mnie są 3 szkoły i każda pracuje na zmiany, jest przepełnionym molochem z wszystkimi tego konsekwencjami.
                              Zupełnie inaczej funkcjonuje się w małych społecznościach takich na poziomie miasteczka 25 000 a zupełnie inaczej w takich metropoliach. Tu lokalne społeczności mogą wpływać na wygląd własnego podwórka, a nie na to czy szkołę zbudują czy nie. Poza tym nawet jeśli zbudują jedną to i tak to problemu nie załatwi, bo potrzeby są większe a teren olbrzymi i zakorkowany.
                              I na wszelki wypadek uprzedzając złośliwe komentarze, ja nie przyjeżdżałam za pracą do W-wy. Ba, nawet chętnie się bym z niej wyniosła ale pech chce że w moim zawodzie prace mam tylko tutaj.
                    • laminja Re: Dlaczego tak jest? 27.10.11, 09:18
                      Bynajmniej nie rodziców. Wina jest bardzo złożona i trzeba ją rozłożyć na bardzo wiele osób. Widzę, że argumenty Ci się skończyły, więc zamiast odpuścić czepiasz się czegoś innego :p Walka o szkoły i przedszkola w tej części miasta trwa od lat. To jest nowa i bardzo nowoczesna szkoła, ale wypełniła się jak widać błyskawicznie... Można oczywiście obwinić ludzi, którzy za pracą przyjechali do Warszawy, osiedlili się w taniej dzielnicy, nie mają świadomości tego, że za kilka lat zderzą się z brutalną rzeczywistością. Niestety za sprawą ministra edukacji doszło do zwiększenia liczby uczniów w tym roczniku, ale bez winy nie zostaje globalny kryzys, który zachwiał rynkiem walutowym i doprowadził do tego, że Ci ludzie nie mogą sprzedać swoich mieszkań (kredyty we frankach) i się przeprowadzić do innej dzielnicy big_grin Trzeba też dopisać do listy winnych całą masę innych osób oraz sytuację kraju na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat (hmmm może nawet kilkuset) wink
                      • gabi683 Re: Dlaczego tak jest? 27.10.11, 11:01
                        laminja napisała:

                        > Bynajmniej nie rodziców. Wina jest bardzo złożona i trzeba ją rozłożyć na bardz
                        > o wiele osób. Widzę, że argumenty Ci się skończyły, więc zamiast odpuścić czepi
                        > asz się czegoś innego :p Walka o szkoły i przedszkola w tej części miasta trwa
                        > od lat. To jest nowa i bardzo nowoczesna szkoła, ale wypełniła się jak widać bł
                        > yskawicznie... Można oczywiście obwinić ludzi, którzy za pracą przyjechali do W
                        > arszawy, osiedlili się w taniej dzielnicy, nie mają świadomości tego, że za kil
                        > ka lat zderzą się z brutalną rzeczywistością. Niestety za sprawą ministra eduka
                        > cji doszło do zwiększenia liczby uczniów w tym roczniku, ale bez winy nie zosta
                        > je globalny kryzys, który zachwiał rynkiem walutowym i doprowadził do tego, że
                        > Ci ludzie nie mogą sprzedać swoich mieszkań (kredyty we frankach) i się przepro
                        > wadzić do innej dzielnicy big_grin Trzeba też dopisać do listy winnych całą masę inny
                        > ch osób oraz sytuację kraju na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat (hmmm
                        > może nawet kilkuset) wink

                        Przestań wypisywać bzdury za likwidacje szkól przedszkoli i prywatyzacje tych placówek jest odpowiedzialna tylko włącznie społeczność lokalna. Kiedy przeprowadziłam się z dużego miasta do małego miasteczka znalazłam fajne państwowe przedszkole okazało się ze kilku tak zwanych ludzi z elit ,wymyśliło sobie ze sprywatyzuje w naszym mieści najlepsze przedszkole .Nie udało się ale tylko dla tego ze rodzice walczyli aby placówka była publiczna .
                        • laminja Re: Dlaczego tak jest? 27.10.11, 22:51
                          nie piszę nigdzie o żadnej likwidacji... Powstało wielkie osiedle, nie zbudowano na nim wystarczającej ilości szkół, przedszkoli i żłobków. Społeczność lokalna nie wiele ma do powiedzenia w tak dużej aglomeracji jak Warszawa. Z problemem braku szkół przy wielkich (na kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców) osiedli boryka się kilka gmin an terenie Warszawy, ale możliwości mają bardzo ograniczone. Zwłaszcza kiedy na papierze masz znacznie mniej mieszkańców/dzieci/kobiet w ciąży, bo spora część to ludzie zameldowani w swoich rodzinnych stronach, którzy korzystają z infrastruktury w Warszawie, ale podatki płacą w miejscu zameldowania. Trudno więc dokładnie oszacować i wykazać zapotrzebowanie na placówki edukacyjne, zwłaszcza na tak dużych osiedlach gdzie masa mieszkań jest wynajmowanych. Analogiczny problem mają warszawskie porodówki - wg oficjalny obliczeń ilość miejsc odpowiada ilości mieszkanek, ale de facto wciąż są problemy, bo jest duża grupa kobiet w Warszawie mieszkających, ale tu nie zameldowanych oraz przyjeżdżających z okolic Warszawy.

                          Oczywiście, wiem że to dla Ciebie żadnen argument, bo masz takie klapki na oczach, że nic nie przyjmujesz, ale informuję Cię, że tam nie było co prywatyzować czy przejmować, nikt się nie zmówił w tym zakresie.
                          • gabi683 Re: Dlaczego tak jest? 28.10.11, 10:49
                            laminja napisała:
                            > Oczywiście, wiem że to dla Ciebie żadnen argument, bo masz takie klapki na ocza
                            > ch, że nic nie przyjmujesz, ale informuję Cię, że tam nie było co prywatyzować
                            > czy przejmować, nikt się nie zmówił w tym zakresie.


                            Nie obrażaj mnie bo nie mam klapek na oczach to po pierwsze po drugie nie mów mi ze trzy lata temu nie było ogólnopolskiej akcji likwidacji szkół ,przedszkoli, żłobków lub aby przekształcić je w placówki niepubliczne .Tak jedna jedyna Warszawę ocalono i nic nie sprywatyzowano tongue_out
                            dominiak.blog.onet.pl/Kup-Pan-szkole-czyli-o-tuskowo,2,ID356570042,n
                            Tu 2007 o przedszkole 29 walczyliśmy i jest przedszkolem publicznym w Szczecinie
                            Nie jest to wieś a miasto
                            wiadomosci.gazeta.pl/kraj/1,34309,3870793.html
                            Po to są radni aby pomagali laski nikomu nikt nie robi
                            • dorek3 Re: Dlaczego tak jest? 28.10.11, 10:53
                              Chyba jednak robią łaskę. znam dokładnie jednego radnego któremu coś się chce. Nie wiem jak globalnie wyglądała sprawa w W-wie, ale w mojej dzielnicy nie sprywatyzowano/zlikwidowano żadnej szkoły czy przedszkola. Niestety dzielnica rozwija się bardzo intensywnie i infrastruktura kompletnie za tym nie nadąża. Przedszkoli prywatnych jest multum, ze szkołami jest dużo trudniej więc i o taka alternatywę ciężko.
                              • gabi683 Re: Dlaczego tak jest? 28.10.11, 11:29
                                dorek3 napisała:

                                > Chyba jednak robią łaskę. znam dokładnie jednego radnego któremu coś się chce.
                                > Nie wiem jak globalnie wyglądała sprawa w W-wie, ale w mojej dzielnicy nie spry
                                > watyzowano/zlikwidowano żadnej szkoły czy przedszkola. Niestety dzielnica rozwi
                                > ja się bardzo intensywnie i infrastruktura kompletnie za tym nie nadąża. Przeds
                                > zkoli prywatnych jest multum, ze szkołami jest dużo trudniej więc i o taka alte
                                > rnatywę ciężko.


                                Bo ktoś na to pozwolił,a co do radnych to są normalni ludzie czasem trzeba przypomnieć po co są i jaką składają przysięgę.Choć w moim przypadku nie musiałam takich przypomnień stosować ,byli życzliwi i pomocni bo nikt nie będzie strzelał sobie w kolano i wyborców w puszczała w maliny .
                                Co do samej prywatyzacji nie jestem przeciwnikiem aczkolwiek z umiarem .Dla tego w naszym małym miasteczku jest jedno przedszkole prywatne oraz studia i to na tyle .kto chce to tam idzie było jeszcze liceum ale z niego zrezygnowano.Malo tego nauczyciel w palcówce niepublicznej pracuje na innych zasadach .
                            • laminja Re: Dlaczego tak jest? 28.10.11, 19:27
                              Nie słyszałam o prywatyzowaniu jakichkolwiek szkół, przedszkoli czy żłobków w Warszawie, a jestem w temacie z racji posiadania dzieci. Koło mnie jest kilka przedszkoli - wszystkie państwowe. Szkoły prywatnej/społecznej nie mamy w bliskiej okolicy żadnej, przedszkoli kilka malutkich. Ale ja mieszkam w małej, strarej dzielnicy, więc jest łatwiej o miejsce w publicznych placówkach. Na opisywanej Białołęce też żadna szkoła nie została sprywatyzowana. Przedszkole czy żłobek też nie. Radni w Warszawie mają bardzo ograniczone możliwości. Jakoś mimo zabiegów na Białołęce sytuacja się od lata szczególnie nie zmieniła, choć radni też mają dzieci. Są sprawy nie do przeskoczenia - np. brak gruntów z wyjaśnioną własnością czy planu zagospodarowania terenu.
              • dorek3 Re: Dlaczego tak jest? 27.10.11, 09:07
                Cóż, ja mam doświadczenia krótkie ze szkołą niepubliczną, ale nasza szkoła przyjmuje wg kolejności zapisów, nikogo nie egzaminuje, wyniki ma niezłe choć w szkole na pewno jest sporo dzieci z deficytami (jakoś bardziej uwierzę w pomoc w kameralnej szkole i małej klasie niż typowej tysiąclatce na 1000 uczniów). Uczniowie są traktowani normalnie, nikt nikomu w tyłek nie wchodzi (a już na pewno nie nauczyciele rodzicom).
                Jeżeli uczysz w prywatnej szkole a z drugiej strony piszesz o zawyżaniu ocen to może najpierw warto spojrzeć w lustro?
                • elf1977 Re: Dlaczego tak jest? 27.10.11, 14:38
                  No tak, świat jest czarno - biały, prawda? Pracuję w prywatnej szkole, ponieważ dostrzegam w tej pracy więcej plusów niż minusów. Napisałam, że niektórzy zawyżają oceny, ja staram się tego nie robić, choć presja jest czasem spora.
                  To, że dostrzegam negatywy szkół prywatnych, nie oznacza, że mają tylko złe strony. Pracowałam w publicznych, pracuję w prywatnej, w żadnej nie było różowo, ale to nie wątek na tego typu rozważania. Sama napisała, że gimnazjum dla córki wybrałabym właśnie prywatne - wydaje mi się, że jestem w miarę obiektywna.
                  • malila Re: Dlaczego tak jest? 27.10.11, 17:57
                    elf1977 napisała:

                    > No tak, świat jest czarno - biały, prawda? Pracuję w prywatnej szkole, ponieważ
                    > dostrzegam w tej pracy więcej plusów niż minusów. Napisałam, że niektórzy zawy
                    > żają oceny, ja staram się tego nie robić, choć presja jest czasem spora.

                    Po co nauczyciele mieliby zawyżać oceny? Jeśli rodzice rozliczają szkołę z wyników dzieci, to raczej z egzaminów końcowych, a nie z ocen.
                    • ciotka_od_wuja_zdzicha Re: Dlaczego tak jest? 27.10.11, 18:12
                      po to, zeby rodzice byli zadowoleni. Od przyjecia do szkoły do egzaminu koncowego droga daleka.

                      Kilka lat temu w któryms z tygodników ( Newsweek, Wprost lub Polityka) tez pisano o tym, ze w szkołach płatnych oceny sa zawyzane, powoływano sie na czyjeś wyniki badań do pracy doktoranckiej.
                    • elf1977 Re: Dlaczego tak jest? 27.10.11, 18:54
                      O święta naiwności. Nie wiem po co, może dlatego, że jest mnóstwo rodziców, którym zależy na ocenach, a nie wymiernych wynikach. Może dlatego, że są punkty za świadectwo, a w III klasie każda piątka, szóstka się liczą? Nie jest więc tak jak piszesz, połowa punktów jest ze świadectwa.
                    • elf1977 Re: Dlaczego tak jest? 27.10.11, 18:55
                      Zresztą, nie chcesz, nie musisz wierzyć. Po co miałabym kłamać? Mnie to drażni, ale się z tym pogodziłam, w każdej pracy jest jakiś feler...
                  • dorek3 Re: Dlaczego tak jest? 28.10.11, 09:46
                    No właśnie nie jest. Napisałam to aby Ci pokazać że nie wszyscy selekcjonują aby mieć dobre wyniki. Tak samo jak zawyżają oceny.
    • omernik Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 27.10.11, 10:44
      Ja nimi nie gardzę. Sama kończyłam prywatne szkoły za granicą, jak i Polsce.
      Zniesmacza mnie natomiast fakt, że w ruchu tzw. "oburzonych" jest większość młodzieży właśnie ze szkół prywatnych (lepiej napisać "drogich"). Skąd ten strach u tej "lepszej części" społeczeństwa przed dorosłym życiem ?
      • tosterowa Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 27.10.11, 11:11
        Paradoksalnie to właśnie oni mogą pozwolić sobie na protesty, bo nie muszą martwić się o swoją egzystencję na co dzień.
        • gabi683 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 27.10.11, 11:16
          tosterowa napisała:

          > Paradoksalnie to właśnie oni mogą pozwolić sobie na protesty, bo nie muszą mart
          > wić się o swoją egzystencję na co dzień.



          Oni czyli kto ?Sprecyzuj ...
          • tosterowa Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 27.10.11, 11:21
            matko, a o czym jest wątek? ...
            o uczniów ze szkół niepublicznych.
            • gabi683 Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 27.10.11, 11:31
              tosterowa napisała:

              > matko, a o czym jest wątek? ...
              > o uczniów ze szkół niepublicznych.


              Dla czego tego nie sprecyzujesz tongue_out

              I aby była jasność nie gardzę ,ale bawią mnie argumenty typu duże klasy moloch itp
    • lipsmacker Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 27.10.11, 14:29
      Moim zdaniem mlodzi ludzize w tym artykule wypowiadaja sie bardzo sensownie i ciekawie opisuja program swych szkol. Dobrze ze sa takie szkoly w Polsce, ja bedac w Polsce przez 2 lata mieszkalam niestety na lubelszczyznie gdzie o dobrej prywatnej szkole moglam sobie pomarzyc, zapisalam syna do takiej jaka byla i po pol roku koszmaru przepisalam go do publicznej ktora w porownaniu byla o niebo lepsza. Na szczescie teraz jestesmy spowrotem w AU, gdzie szkoly opisywane w artykule sa norma a nie anomalia dostepna tylko dla elit.
      • fogito Re: Gardzę szkołami niepublicznymi ;-) 28.10.11, 10:11
        Ja mam syna (prawie 8 lat) w takiej anglojęzycznej szkole w W-wie. Jestem bardzo zadowolona z wielu powodów. I również z tego, że w szkole są mundurki i zakaz przynoszenia komórek do szkoły. Wśród dzieci nie zauważam szpanu. Więcej jest go wśród rodziców i to najczęściej matek. Może około 5 % z nich ubiera się jak na pokaz mody odbierając dziecko ze szkoły i najczęściej są to właśnie Polki. Obcokrajowcy nie epatują drogimi markami, bo dla nich to nie powód do dumy. W każdym razie jest tam sporo fajnych rodziców i sporo mądrych dzieciaków.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka