broceliande
29.10.11, 20:53
Lekcji nie załatwia sprawy...
W pierwszej podstawowej.
Myślałam, że będzie bezboleśnie. Religia jest wtorek piątek na ostatniej lekcji.
Można się czepić, że jeszcze mi źle.
Musiałam napisać oficjalne pismo, że dziecko NIE będzie chodzić na religię.
Po drugie syn musi chodzić na ćwiczenia korekcyjne i zajęcia logopedyczne. A te są "po lekcjach" czyli po religii. Czyli syn ma "okienko".
Rozwiązałam to w ten sposób, że przychodzę po niego i zabieram na godzinkę ze szkoły, a potem przyprowadzam na te dodatkowe zajęcia, jako, że on jest mały, a ja nadopiekuńcza.
Dobrym wyjściem byłby jego pobyt na świetlicy, no, ale dlaczego on ma siedzieć na świetlicy, skoro matka może go odebrać, kiedy chce (mój status zawodowy jest skomplikowany)?
Sprawa jest jasna, chodzimy do biblioteki w tym "okienku", ale wiecie, co mnie denerwuje?
Ta oczywistość, że "po lekcjach", że każde dziecko przecież chodzi na religię, w czym problem, proszę pani?