Dodaj do ulubionych

Spławiłam staruszkę

29.10.11, 22:17
Taka mało zręczna, irytująca sytuacja.
Dzwonek do drzwi znienacka (bo nikomu domofonem nie otwierałam), otwieram: staruszka. Nie Cyganka, normalna staruszka. Od razu mówię, że kasy nie dam, mogę dać jedzenie. Taka babina wiekowa bardzo, z siatkami i prosi o pieniążek. Powiedziałam jeszcze raz, że pieniędzy nie dam, mogę dać jedzenie. Ona nie, że co ona zrobi z jedzeniem, że ona nie je dużo, że wędlin nie je (jeszcze nie zdążyłam zaproponować wędliny) i prosi o parę groszy, malutki pieniążek etc. Zirytowałam się, pokazuję babinie kierunek na korytarzu i mówię "tam jest kościół, proszę iść do księdza, caritas wspomaga biednych, niech wspomoże finansowo". Staruszka strzeliła focha, a ja zamknęłam drzwi.

Gdyby poprosiła o żarcie to z dychę bym dołożyła. Ale najwyraźniej żarcie nie było jej potrzebne, a ja nie mam zamiaru finansować dvd czy rat za samochód jakiejś przedsiębiorczej rodzinie. uncertain
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:19
      Spławiam na tej samej zasadzie informując, że nie uprawiam działalności charytatywnej i nie, nie wspomogę. O to czy głodny ktoś, zwykle pytam. I w 8 przypadkach na 10 okazuje się, że nie i jedzenia akurat nie potrzebuje (a u mnie można się różnymi cudami o dłuższym terminie ważności pożywić, więc mieliby na zapas...).
      • violon-czela Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:20
        "a u mnie można się różnymi cudami o dłuższym terminie ważności pożywić, więc mieliby na zapas"

        znaczy możemy wpaść?
        • lolinka2 Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:28
          To znaczy jeśli będziesz żebrać w moim bloku, jest szansa, że zapytam cię czy masz co jeść i gdy odpowiesz, że nie, dostaniesz coś (np pakowaną wędlinę, albo coś w słoiku etc.). Rozumiem, że tym się trudnisz quasi-zawodowo?
          • violon-czela Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:55
            jak przyjda gorsze czasu trzeba wiedziec w które drzwi zapukac.
    • violon-czela Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:19
      Może chciała na leki big_grin
      • kali_pso Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:20

        ...ale śmieszne....
        • triss_merigold6 Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:23
          Nie to nie jest śmieszne, palnęłam tak, bo mnie zaburzyła mi sobotni komfort psychiczny,a kościół widać z okien więc tak mi się skojarzyło. Adresu MOPS nie znam więc nie mogłam wskazać, a kościół w sobotę chyba czynny?
          • kali_pso Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:26

            ..ale ja miałam na myśli ten durnowaty komentarz violonczeli...
            • violon-czela Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:55
              nie musisz mnie obrażać tylko dlatego że masz inne poczucie humoru nie? nikt ci nie kaze czytac i sie śmiac - myle sie?
              • easyblue Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 19:12
                To nie poczucie humoru, a mowiąc wprost, twój prymitywizm.
                ___________________
                A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia.
                Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji.
                Andrzej Sapkowski
      • violon-czela Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:24
        nie musisz się śmiać.
        • mallard Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 19:12
          violon-czela napisała:

          > nie musisz się śmiać.

          Tym bardziej, że nie ma z czego...
    • amoreska Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:22
      Też staram się nie dawać pieniędzy, więc chyba postąpiłabym podobnie.

      A tak na marginesie - z tego co pamiętam, mieszkasz na strzeżonym grodzonym osiedlu, więc jakim cudem niezidentyfikowana staruszka - żebraczka znalazła się pod twoimi drzwiami?
      • kali_pso Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:24

        No wiesz, nawet na zamkniętych osiedlach mieszkają ...hmmm...ludziewinkP
      • triss_merigold6 Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:25
        Normalnie, pewnie weszła przejściem obok szlabanu albo ktoś się zlitował i ją wpuścił jak odpowiednio długo postała przy furtce. Domofonem mogła dzwonić do innych sąsiadów, nie mieszkam sama na klatce.
      • morgen_stern Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:27
        Myślisz, że strzeżone osiedle to twierdza nie do zdobycia? Wystarczy wejść za kimś, kto otworzył drzwi domofonem.
    • marina2 Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:24
      Taka mało zręczna, irytująca sytuacja.
      Dzwonek do drzwi znienacka (bo nikomu domofonem nie otwierałam), otwieram: staruszka. Nie Cyganka, normalna staruszka. Od razu mówię, że kasy nie dam, mogę dać jedzenie. Taka babina wiekowa bardzo, z siatkami i prosi o pieniążek. Powiedziałam jeszcze raz, że pieniędzy nie dam, mogę dać jedzenie. Ona nie, że co ona zrobi z jedzeniem, że ona nie je dużo, że wędlin nie je (jeszcze nie zdążyłam zaproponować wędliny) i prosi o parę groszy, malutki pieniążek etc. Zirytowałam się, pokazuję babinie kierunek na korytarzu i mówię "tam jest kościół, proszę iść do księdza, caritas wspomaga biednych, niech wspomoże finansowo". Staruszka strzeliła focha, a ja zamknęłam drzwi.

      Gdyby poprosiła o żarcie to z dychę bym dołożyła. Ale najwyraźniej żarcie nie było jej potrzebne, a ja nie mam zamiaru finansować dvd czy rat za samochód jakiejś przedsiębiorczej rodzinie. uncertain


      nie mniej my się,że nie czujesz się z tym dobrze
      • morgen_stern Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:29
        Poćwicz trochę cytowanie smile
        • papalaya Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 23:38
          nie spędza widać tyle życia w sieci co ty....
      • triss_merigold6 Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:29
        Nie, bo nie lubię takich sytuacji. Możliwe, że ktoś (przedsiębiorcza rodzina?) wysyła panią w miasto na żebry, współczuję jej, przykro mi ale forsy nie dam. Poza tym mnie wkurza jak ktoś niezapowiedziany dzwoni do drzwi, w tygodniu - ok., to moze być administracja, listonosz, ale w weekend nikogo niezapowiedzianego nie oczekuję.
        • marina2 Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:34
          cokolwiek byś w tej chwili nie wymyśliła tłumacząc fakt nie dania jej pieniążka nie czujesz się z tym ok.pomyśl sobie :"następnym razem jej dam.jej albo komuś podobnemu".może poczujesz ulgę.
          • triss_merigold6 Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:37
            Nie, bo wiem, że nie dam. Nie mam wyrzutów sumienia tylko dyskomfort.
            • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 14:48
              triss_merigold6 napisała:

              > Nie mam wyrzutów sumienia tylko dyskomfort.

              A ten dyskomfort to z nudów?
    • kali_pso Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:28

      Ja bym pewnie dała ten mały pieniążek- licząc w duchu, że całodzienne zbiory pozwolą tej babinie chociazby spać w domu a nie w jakiejś szopie, " za karę"...
    • anorektycznazdzira Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:29
      Ja tam na starych ludzi miętka jestem. Bez mrugnięcia okiem zepchnełabym ze schodow utykającego 45-latka, ale babcia zawsze na mnie działa. Pomyślałabym, że moze nie ma na czynsz, na prąd, przy świeczce bidula siedzi, na świeczke też nie ma, ciemno, zimno, a jak się przeziębi, to nie będzie miala za co nawet aspiryny kupić.
      • amoreska Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:34
        CytatPomyślałabym, że m
        > oze nie ma na czynsz, na prąd, przy świeczce bidula siedzi, na świeczke też nie
        > ma, ciemno, zimno, a jak się przeziębi, to nie będzie miala za co nawet aspiry
        > ny kupić.

        Możliwe.
        Tylko że żebracy bardzo często na takim myśleniu potencjalnych darczyńców żerują uncertain.
        • triss_merigold6 Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:35
          Miałam do wyboru: poczuć się jak świnia albo poczuć się jak frajer do skubnięcia.
          • marina2 Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:37
            ...ale to nie zadziałało...
            świnia nie założyłaby tego wątku
          • amoreska Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:38
            Ja, od czasu gdy parę lat temu zostałam potraktowana jak taki właśnie frajer do skubnięcia, jestem o wiele bardziej ostrożna. Albo skąpa, jak kto woli.
          • kosher_ninja Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:59
            Ja jestem frajer do skubnięcia.
            Od dwóch miesięcy chodzą regularnie. Ale spławia mój mąż. Nigdy wcześniej nie chodzili, a teraz stosują naprawdę niezłe sztuczki, żeby się dostać na klatkę (wiem, bo jestem numerem często wybieranym). I ostatnio byłam sama. Otworzyłam drzwi, a tam zabiedzona babcia. Akurat rozmawiałam przez telefon, więc powiedziałam "nienienie" i zamknęłam drzwi. Po czym poczułam się jak świnia. Przetrawiłam to jakieś 30 sekund i uznałam, że może ta babcia faktycznie z głodu umiera. Wyciągnęłam pierwsze lepsze drobne (pewnie ze 3 zeta było, po 50 groszy) i wyszłam na klatkę babcię łapać. Złapałam, dałam, a ona przy mnie zaczęła liczyć i obdarzyła mnie takim wzrokiem... Żesz ku..., nigdy więcej nie dam. Poczułam się jak koszmarny frajer, który właśnie oddał naciągaczce równowartość 6 pieluch dla dziecka.
            • malgosiek2 Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 23:02
              No niestety, ale ja też już nie daję.
              Może to głupio zabrzmi, ale mi też nikt nie daje, tylko muszę zarobić.
              Starsza pani może się udac o pomoc do opieki społecznej.
              • ciociacesia na mnie działaja 29.10.11, 23:35
                i mi serce mieknie - zaraz mi przed oczami staje moja babcia
                • mamaemmy Re: na mnie działaja 30.10.11, 00:18
                  ciociacesia napisała:

                  > i mi serce mieknie - zaraz mi przed oczami staje moja babcia

                  mnie też..
                • krecik Re: na mnie działaja 30.10.11, 01:51
                  >> i mi serce mieknie - zaraz mi przed oczami staje moja babcia
                  >
                  >mnie też..

                  Macie ta sama zebrajaca babcie?

                  Ag
                • amoreska Re: na mnie działaja 30.10.11, 09:29
                  A mi często w podobnych sytuacjach stają przed oczami moi niegdysiejsi uczniowie na jednej z godzin wychowawczych - uczniowie doskonale zorientowani w technikach żebrania i "instruujący" swojego nauczyciela, jak dobrać owe techniki, by były najbardziej skuteczne - czyli co mówić, żeby ludzie dawali.
                • ggmadzik Re: na mnie działaja 30.10.11, 13:06
                  mnie nie staje przed oczami moja babcia, moja babcia ma emeryturę...
                  • ciociacesia moja swoja 30.10.11, 13:09
                    oddaje na swiatynie opatrznosci i szkole rydzyka
                    i wazy jakies 45 kilo, bo nigdy nie jest glodna i jak ja corka nie przypilnuje i nie bedzie nad nia stala to nie zje obiadu. zasadniczo kasy nie daje, ale serce mi sie skreca i pomagam nosic torby, ustepuje miejsca nawet wrednym i dyszacym nad uchem
            • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 23:41
              Dziwne. Jeszcze nie widziałam, żeby ktoś liczył, czy żeby nie podziękował. A zazwyczaj daję 2 zł.
              Najpiekniej mi podziękował cyganski nastolatek z Rumunii, kiedy mu dałam dwa święcone jajka pod kościołem.
              • mamaemmy Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 01:02
                nangaparbat3 napisała:

                > Dziwne. Jeszcze nie widziałam, żeby ktoś liczył, czy żeby nie podziękował. A za
                > zwyczaj daję 2 zł.

                Ja zazwyczaj też,jak mi sie kogoś żal zrobi,czasem wiecej troszkę.Nigdy zaś nie daję żebrzacym na Rynku dzieciom,rumuńskim matkom z niemowlakami i nigdy nikomu kto chodzi po domach-wiec chyba też nie dalabym w takim przypadku jak opisany przez autorkę,i pewnie tez zaproponowałabym jedzenie.Ale pewnie bym nawet nie otworzyła drzwi bo sie naczytalam,że to są metody takie wlasnie-babcia prosi o datek,ty idziesz do domu po drobne,a wtedy zza rogu wpada dwóch zbirów..Były w Krk takie przypadki..

                > Najpiekniej mi podziękował cyganski nastolatek z Rumunii, kiedy mu dałam dwa św
                > ięcone jajka pod kościołem.

                smile
                A mnie ostatnio chlopczyk,ktory zaczepil mnie w drodze na przystanek -czy moglabym mu dac 2,6 bo sobie nie wzial z domu na picie a jadzie z klasa na wycieczkę.Dałam mu 5zł,ale jego mina była taka jakby dostal sztabkę zlota i tak mi slicznie podziękowałsmile
              • kosher_ninja Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 08:56
                Ona podziękowała, ale pod nosem, licząc już te pieniądze. A potem puściła spojrzenie.
                Nigdy nikomu nie daję, to był mój pierwszy raz od dawna, więc tym bardziej poczułam się jak jeleń.
                • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 10:45
                  Myślę, że od tego ile się daje ważniejsze jak się to robi.
                  Jak mam w sobie negatywne uczucia wobec żebrzącego, nie daję.
              • wrednadziewucha Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 16:01
                A jak? Napisz, to może rozjaśni trochę wątekwink
                • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 16:18
                  Widzę, że rozbuchana fantazja zmusiła aż do zmiany nicku.
          • anorektycznazdzira Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 08:55
            triss_merigold6 napisała:
            > Miałam do wyboru: poczuć się jak świnia albo poczuć się jak frajer do skubnięci
            > a.

            Perfekcyjnie ujęte.
            No i zwykle zabierając się do reakcji w takiej sytuacji robię szybką introspecję, które samopoczucie mi bardziej danego dnia zaszkodzi. Odpowiednio do tego reaguję. Czyli- pobudki mam silnie egoistyczne big_grin
      • kropkacom Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:38
        Ja też pewnie bym dała. Generalnie bałabym się tego, że przychodziłaby regularnie. Nie dlatego aby mi miało ubyć, ale to państwo powinno jej pomóc, a jeśli za tym ktoś stoi inny...
    • broceliande Potrzebujący... 29.10.11, 22:34
      Najgorsze, że bezdomny, który mieszka na naszym podwórku, nigdy nie chce kasy.
      A jeśli już, to za pracę: wyniesie i posegreguje śmieci z restauracji za jedzenie i piwo, można z nim załatwić utylizację starego odkurzacza czy telewizora.
      Niedaleko mojego domu jest "baza" bezdomnych.
      Oni nie żebrzą.
      Mają cały system... nie będę opisywać, ale żebrania w tym mało albo wcale.
      Tym bardziej obcego żebrzącego bym odprawiła z kwitkiem.
    • iwles Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:50

      pieniędzy nigdy nie daję.
    • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 22:51
      To ja się pochwalę - nie dobrocią bynajmniej, ale odwagą.
      Parkowałam 3 dni temu po 22 w kącie ciemnego placu na dość parszywym parkingu, wkoło pusto, podchodzi pan - z 1.90m, dobrze ubrany, przystojny, taki koło 40 - mówi, że mu sie w zyciu nie ułozyło, i że prosi o parę złotych. Trochę od niego jechało alkoholem. Troche się bałam, ale spławiłam.
      • asia_i_p Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 14:45
        To rzeczywiście odważnie.
        Mnie w Zamościu na rynku całe nasze dość krótkie życie małżeńskie przeleciało przed oczyma, kiedy trzech podpitych młodzieńców poprosiło męża, żeby się dołożył na piwo, na co on wyjaśnił, że się z reguły nie dokłada. Na to jeden z młodzieńców wyciągnął prawicę, którą mój mąż uprzejmie uścisnął i poszliśmy dalej.
        Ja do dzisiaj twierdzę, że ten uścisk ręki spowodował, że nie oberwał, bo panu zaburzył schematy postępowania. Schemat był pewnie "proszę - on daje - OK, idę dalej" i "proszę - on nie daje - wyciągam rękę - on nie podaje swojej - walę w zęby". Opcji, kiedy nagabnięty podaje rękę pewnie nie było i nim panowie przeprocesowali, my już byliśmy w samochodzie.

        Ale nie podszedł mi wtedy ten Zamość strasznie. Planowaliśmy spacer po parku, ale po tym incydencie w rynku ja się do tego parku bałam wejść. Po ślubie koleżanki i obiedzie wróciliśmy na Rynek poczekać jeszcze na jedną koleżankę i byłam świadkiem kolejnej sceny, która sprawiła, że w ogóle mi się odechciało tam być. Na ławeczce siedział starszy pan, a do starszego pana podszedł pies. I wtedy starszy pan wrzasnął na psa i walnął go czapką. Uderzenie nie było mocne, ale ogólnie wybuch agresji był tak nagły i tak intensywny, że mi się natychmiast przypomniał Smeagol przekształcający się w Golluma i Bilbo owładnięty urokiem pierścienia. Ja wiem, że to brzmi komicznie, ale uwierzcie, nie było mi do śmiechu. To była agresja w koncentracie.
        --
        Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
        Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
        • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 15:27
          Mnie tak nie podeszło małe miasteczko gdzieś tam - nieważne gdzie, zresztą miasteczko urokliwe samo w sobie.
          BYliśmy tam z exem w pierwszej wspólnej podrózy, rok 1988. Popołudnie przed wolnym dniem - nie pamiętam już, czy święto, czy niedziela. Wszyscy mijający nas na ulicy mężczyźni byli "napici". Na tyle, że było to widać. KAżdy z nich próbował kopnąc małą czarną suczkę, która pętała się pod nogami. Te skuloną kopana suczkę widze do dzisiaj. Nie oberwała jakoś szczególnie, albo oni nie trafiali, albo ona robiła unik w porę - ale każdy przynajmniej wierzgnął nogą w jej stronę. Tak jakby obyczaj.
    • naomi19 Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 23:01
      Nie daję pieniędzy, średniej klasy żebrak wyciąga 6tys miesięcznie, przynajmniej tak było kilka lat temu.
      Jeśłi ktoś nie chce jedzenia, tzn że nie jest potrzebujący. Ja zapraszam na obiad/kolację i robię paczki żywnościowe. I tylko tak mogę pomóc.
      Najgorsze co można zrobić to dać pieniądze żebrzącym dzieciom, wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jaką krzywdę się im w ten sposób wyrządza.
      • bi_scotti Re: Spławiłam staruszkę 29.10.11, 23:11
        Zawsze daje pieniadze. Szczegolnie starym, zlachanym alkoholikom lub mlodym narkomanom, po ktorych widac, ze musza JUZ ... Nie mnie oceniac dlaczego tak im sie zycie poukladalo - wole dac staremu alkoholikowi z poczuciem, ze dokladam sie do jego 5 minut szczescia niz jakies zafajdanej organizacji charytatywnej, ktora gros dotacji przeznaczy na wlasna administracje albo zwyczajnie zmarnuje forse jak sie dzieje np. w Haiti czy w Afryce. Tej Twojej babci, Triss, tez bym dala. Bez zadnych zludzen, ze daje na lekarstwa czy inne "pierwsze potrzeby" - jesli ktos ma w glowie to poczucie, ze jedyny sposob zycia to zebry i chodzenie po domach z wyciagnieta reka to dla mnie jest to czloweik poza norma a takiego zawsze wspomoge. Osobiscie nie wyobrazam sobie siebie zebrzacej chocby i mialo mi to przyniesc te jakies astronomiczne dochody, ktore sa stala czescia urban legends pod kazda szerokoscia geograficzna.
        • claudel6 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 00:35
          o, pierwsza wypowiedź, z którą się zgadzam. mam tak samo.
          jakoś przypomniał mi sie ten wiersz Tuwima, "straszni mieszczanie w strasznych mieszkaniach", głęboko z siebie zadowoleni.
        • iwles Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 00:42

          tylko, że za tymi 5 minutami szczęścia narkomana czy alkoholika być może stoi nieszczęście jego rodziny.
          Matka znow będzie szukać syna - młodego narkomana, po calym mieście, a ten byc moe wlaśnie oddaje sobie zloty strzal.
          a zlachany alkoholik po powrocie do domu wtłucze żonie, albo i wygoni ja z domu sad
          • bi_scotti Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 01:08
            iwles napisała:

            >
            > tylko, że za tymi 5 minutami szczęścia narkomana czy alkoholika być może stoi
            > nieszczęście jego rodziny.
            > Matka znow będzie szukać syna - młodego narkomana, po calym mieście, a ten byc
            > moe wlaśnie oddaje sobie zloty strzal.

            Sure. Tyle, ze ja calego swiata nie zbawie a juz na pewno nie usprawiedliwiajac sama przed soba niecheci dania zebrakowi dolara czy dwoch. Poza tym chyba wszyscy tu jestesmy swiadomi, ze procz codziennej "daniny" czlowiek jakos tam angazuje sie w rozne inne dzialania wspierajace ubogich, w nalogu, z chorobami psychicznymi ... Warto jednak miec swiadomosc, ze istnieje (calkiem spory!) margines ludzi, ktorym mozna juz tylko sie dolozyc do "zlotego strzalu" bez zadnego oceniania motywow/przeszlosci/terazniejszosci ...
            > a zlachany alkoholik po powrocie do domu wtłucze żonie, albo i wygoni ja z domu
            > sad
            >
            >
            >
            • kobieta_z_polnocy Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 12:43
              Myślę podobnie. Mam w sobie na tyle dużo pokory, by wiedzieć, że nie zbawię świata. Jasne, ważniejsza wędka od ryby, ale w takich chwilach działanie długoterminowe jest zgoła niemożliwe, bo czasem są to rzeczywiście ludzie, którzy z jakiś powodów są poza "normalną" wspólnotą, a to wystarcza by wzbudzić moją litość. Nie daję wszystkim, ale myślę, że w opisanej sytuacji na pewno bym dała kilka złotych. Trudno, nic złego w tym, że czasem jest się frajerem.
              • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 13:02
                Bo to chyba w tym problem: czy łatwiej znieść myśl, że się czasem jest frajerką, czy że czasem odmówi się jałmużny komuś, kto naprawdę potrzebuje.
        • kosher_ninja Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 09:16
          Ty to bi_scotti strasznie bogata jesteś. No to ja ci mogę podać numer swojego konta, bo mi ostatnio brakuje fajnych butów. Już jedne kupiłam w tym miesiącu, a sobie limit taki ustawiłam. To co, prześlesz? Ja w tej grupie poza normą, która się nie wstydzi na forum o pomoc pisać.

          A tak serio - moja dzienna stawka żywieniowa do pracy wynosi ok. 6-7 zł. Jakaś sałatka, jabłko, czasem coś tam innego. Pewnie średnio wychodzi własnie tyle. Gdybym dawała żebrającym zawsze, to bym musiała z głodu paść, bo dając np. złotówkę tyle by mnie właśnie wyszło. Codziennie. Mam codziennego żula pod sklepem. Potem codziennego żula na przystanku (który jak od kogoś dostanie kasę, to potem na tym przystanku sika, sra i rzyga - miodzio, co nie?). Codzienną cygankę z dzieckiem na ręku (dzień w dzień ta sama, zawsze jeździ o tej porze co ja). Codziennego pana z psem na chodniku. Codzienną staruszkę, co na leki. I gdzie się nie ruszę poza ustaloną trasę do roboty, to spotykam kolejnych.

          I tym cygankom z dziećmi też byś dawała? Odrobina szczęścia... Tak, odrobina szczęścia dla niemowlaka w postaci kolejnej dawki środka uspokajającego, alkoholu czy czego tam im dają, żeby spał cały dzień. Widziałaś niemowlę, które NIGDY nie krzyczy? A one mają TYLKO takie.

          Albo grosik dla biednego dziecka, co to niby na jedzenie. A za rogiem stoi tatuś, który wszystko od razu zabiera, wydaje na wódkę i dziecku na dobranoc jeszcze w zęby da, że tylko na tę jedną wódkę. Ten przypadek akurat znałam osobiście uncertain No ale ten tatuś poza normą, więc należy się nad nim pochylić, bo przecież on innego życia nie zna...
          • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 10:50
            kosher_ninja napisała:

            > I tym cygankom z dziećmi też byś dawała? Odrobina szczęścia... Tak, odrobina sz
            > częścia dla niemowlaka w postaci kolejnej dawki środka uspokajającego, alkoholu
            > czy czego tam im dają, żeby spał cały dzień. Widziałaś niemowlę, które NIGDY n
            > ie krzyczy? A one mają TYLKO takie.
            >

            Bo te dzieci siedzą stale na matce, wtulone w nią, czują jej zapach, jej ciepło, słyszą jej głos, czują się zwyczajnie bezpieczne. "Są noszone" na okrągło i po prostu mają to, co w ich wieku najbardziej potrzebne.
            • kosher_ninja Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 10:53
              O naiwna. Myślisz, że te, które je noszą, to ich matki?
              • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 11:27
                Matki, ciotki, siostry, kuzynki, babcie.
                Sądzę jednak, że najczęściej matki.
                Dlaczego sądzisz, że nie?
                • jowita771 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 12:05
                  Jeśli chodzi o Romki, to przeważnie mają cudze dzieci. Tak działają ichnie gangi żebracze - kobieta dostaje obce dziecko, bo ze swoim by mogła zwiać. Całą kasę zbiera organizator wyprawy. A dzieci są pojone różnymi specyfikami, żeby spały.
                • kosher_ninja Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 12:08
                  Bo matka ze swoim dzieckiem by uciekła. Te dzieci nigdy nie są karmione piersią. Dostają butlę z dodatkiem uncertain
                  I to nie jest mój wymysł - powstało wiele programów o tym procederze. Osoby żebrzące nie dostają z tych żebrów nic, jedynie miskę z najgorszym jedzeniem. Cała kasa idzie do góry, do mafiosów budujących sobie pałace. I te pałace to nie przenośnia - w Rumunii są całe dzielnice willowe, z pałacami ze złota. Dosłownie ze złota. Masz tu ich właścicieli: pufone.org/blog/in-gold-we-trust/
                  • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 12:17
                    A dokąd by uciekła?
                • kawka74 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 12:21
                  Bo to jest praca, a dziecko jest rekwizytem i ma zmiękczać wrażliwe serduszka. Jak widać, działa.
                  • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 12:32
                    Nie bardzo rozumiem. Te kobiety zazwyczaj maja po kilkoro jak najbardziej własnych dzieci. Dlaczego akurat do pracy miałyby chodzić z cudzymi?
                    • mama_kotula Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 12:51
                      nangaparbat3 napisała:
                      > Nie bardzo rozumiem. Te kobiety zazwyczaj maja po kilkoro jak najbardziej własn
                      > ych dzieci. Dlaczego akurat do pracy miałyby chodzić z cudzymi?

                      No własnie po to, aby nie mogły wymiksować się z tej pracy. Bo próba ucieczki (choćby do organizacji udzielającej pomoc cudzoziemcom) z cudzym dzieckiem oznacza, że swoich się na oczy nie zobaczy więcej.
                      • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 13:05
                        Jasne. Polska pełna jest organizacji udzielających pomocy uciekającym rumuńskim Cygankom. Nawet gdyby były, nawet gdyby chciały pomóc - to niby jak?
                        I pamiętaj, że dla nich nie ma bardziej przerażającej perspektywy niż życie poza własną rodziną - to jest u Cyganów najsurowsza kara.
                        • mama_kotula Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 13:09
                          Co nie zmienia faktu, że te panie żebrzą z cudzymi dziećmi. Oraz, że dzieciom są podawane "środki uspokajające". Czemu zaprzeczasz faktom? Ja te fakty znam od romskich dziewczyn - moich niegdysiejszych lubelskich sąsiadek - nie z reportaży prasowych i telewizyjnych.
                          • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 13:19
                            A skąd te sąsiadki wiedzą? Polscy Cyganie nie zadają się z rumunskimi, nie lubią ich - psuja im i tak kiepski PR.
                            • naomi19 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 08:03
                              Po prostu nie dawaj kasy Rumunkom, taki jest przekaz.
                              • naomi19 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 08:07
                                Ani Cyganon. wink
                                • mama_kotula Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 08:08
                                  naomi19 napisała:
                                  > Ani Cyganom wink

                                  Ja Cyganom dawałam kasę, ale oni mi za to dawali patelnie tongue_out
                                  • naomi19 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 08:45
                                    smile
                              • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 17:49
                                naomi19 napisała:

                                > nie dawaj kasy Rumunkom, taki jest przekaz.

                                Oczywiście, że taki jest przekaz.
                                Na szczęscie mam prawo decydować, które przekazy sa dla mnie wiążące.
                            • mama_kotula Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 08:07
                              nangaparbat3 napisała:
                              > A skąd te sąsiadki wiedzą? Polscy Cyganie nie zadają się z rumunskimi, nie lubi
                              > ą ich - psuja im i tak kiepski PR.

                              To, że ich nie lubią, nie znaczy że nie wiedzą, jak u nich działa.
                              Poza tym "nie lubią" to pojęcie względne i nie do końca zgodne, jak zresztą wiele pojęć odnoszących się do CAŁEJ grupy. Podobno tez Cyganie z definicji nie pukają się z nie-cyganami, czemu jak najbardziej przeczyły sceny odbywające się w krzakach w sadzie pod moimi oknami.
                              • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 17:52
                                Ale co my tu mamy za informację? Że jedna pani drugiej pani powiedziała - a skąd ta pierwsza wiedziała?
                                I tak dalej.
                                W dodatku mozna domniemywać, że ta pierwsza nie darzy sympatią tego o kim mówi.
                                Co sądzić?
                                Kazdy co mu pasuje. Jak mu pasuje przekaz: nie dawaj pieniędzy rumuńskim Cygankom - uwierzy.
                                Jak mu ten przekaz nie pasuje - bedzie wątpic.
                                I tyle.
                                • dynema Re: Spławiłam staruszkę 01.11.11, 12:43
                                  www.polityka.pl/kraj/261862,1,na-oczy-czarne.read
                                  Filmy dokumentalne na ten temat tez byly zawierajace wypowiedzi osob np. z osrodkow pomocowych. Ogolnie sporo jest na ten temat informacji.
                                  • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 01.11.11, 15:29
                                    Oczywiście że na ten temat dużo jest informacji. Szczególnie dużo jakoś dziwnie zbiegło się w czasie z wyrzucaniem Romow przez Sarko, wbrew uniknemu prawu.
                                    Nie będę się zarzekać, że kupowanie dzieci, okaleczanie ich, wykorzystywanie nigdy się nie zdarzają.
                                    Ale jak często dzieje się to naprawdę - a jak często przypisujemy to zupełnie zwyczajnym matkom - tego pewnie nie wie nikt (może poza samymi Cyganami, ale oni zwierzać się nie będą).
                                    Artykuł z Polityki przeczytałam uważnie.
                                    Co pewnego z niego można wyczytać? Ano to:
                                    Ze statystyk MSWiA: w 2007 r. odnotowano tylko sześcioro nieletnich z podejrzeniem: kupiony, sprzedany. Tymczasem sześcioro dzieci o ciemnej karnacji można spotkać w ciągu godziny w jednym warszawskim tramwaju.

                                    I jeszcze pointę artykułu:

                                    Bo Rumun poczuł się obywatelem Unii. Wysoki urzędnik w MSWiA proponuje: „Nie dawać w kubek. Może pójdą gdzie indziej". To póki co jedyne rozwiązanie.


                                    Uczyli mnie na historii: jak coś czytasz , najpierw zastanów się, kto, kiedy, do kogo i w jakim celu pisze. I cel jest oczywisty - nie dać, niech idą gdzie indziej. I ja to nawet rozumiem i szczególnie sie jakoś nie oburzam, ale nie bedę w to grać.
                                    I jeszcze jedno: rozmawiałam kiedyś z kuratorką, która ma pod nadzorem obozowisko rumuńskich Cyganów w moim mieście. Zrobili tam badania lekarskie dzieciom. Były zdrowe, w dobrej formie.
                                    Ale to nie pasuje do obrazu, nie pasuje do naszych politycznych celów: pozbyć się kłopotu.
            • naomi19 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 08:44
              Bo te dzieci siedzą stale na matce, wtulone w nią, czują jej zapach, jej ciepło, słyszą jej głos, czują się zwyczajnie bezpieczne. "Są noszone" na okrągło i [u]po prostu mają to, co w ich wieku najbardziej potrzebne[/u]Uwaga, post nadający się na posta roku w kategorii Kompletna Paranoja!
              • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 17:53
                O! Uzasadnij, proszę.
          • echtom Przypomniało mi się coś śmiesznego 31.10.11, 22:58
            Znajoma mamy, malutka, chudziutka, dała kiedyś parę złotych żebraczce w tunelu dworca. I ta żebraczka wciskała jej pieniądze z powrotem, tłumacząc z przejęciem, że od niej nie może przyjąć smile
        • kawka74 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 13:33
          Szczegolnie starym, zlachanym alkoholikom lub mlodym nar
          > komanom, po ktorych widac, ze musza JUZ ... Nie mnie oceniac dlaczego tak im si
          > e zycie poukladalo - wole dac staremu alkoholikowi z poczuciem, ze dokladam sie
          > do jego 5 minut szczescia

          Dokładasz się nie do pięciu minut szczęścia, tylko do pogłębienia nałogu i śmierci.
          Na szczęście na osłodę pozostaje Ci poczucie własnej szlachetności i wielkoduszności.
          • aandzia43 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 00:15
            Ja tez czasami daje staremu pijakowi. Nie mam na osłode poczucia swojej szlachetnosci, raczej na doła poczucie przegranej starego pijaka. To z fatalizmu tak, Wysoki Sadzie wink Im juz nic nie pomoze, to niech sobie zrobia dobrze raz jeszcze za moje 2 zł.
            Młodym pijakom nie daje, taki ze mnie perwers wink
            • kawka74 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 07:17
              Gdybym nie przeżyła dwudziestu lat w towarzystwie coraz starszego alkoholika, też pewnie usiłowałabym 'osłodzić' żulom życie.
              • aandzia43 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 17:23
                Tknięta jestem i ja rodzinnie i środowiskowo obcowaniem z coraz starszymi alkoholikami i pijakami. Ty jesteś po prostu konsekwentna po całości, ja twarda jak Roman Bratny jestem tylko wobec "swoich" pijusów, bez względu na wiek (oj, nie ma pomiłuj). Ale czasem w duszy coś załka, jakaś resztka współuzależnienia, czy tożsamości uzależniającej się, kto wie? wink I wtedy daję staremu pijakowi na prytę. Może to ostatnia chwila uniesienia w jego zmarnowanym życiu, a może tym razem napiwszy się zamarznie w rowie i uwolni rodzinę od koszmaru obcowania ze swoją koszmarną osobą? ;-/
                • kawka74 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 19:05
                  może tym r
                  > azem napiwszy się zamarznie w rowie i uwolni rodzinę od koszmaru obcowania ze s
                  > woją koszmarną osobą? ;-/

                  Jedna taka, kiedy dowiedziała się, że jej mąż-alkoholik został cudem odratowany, że wystarczyłby jeszcze jeden kieliszek, a powiększyłby grono aniołków, stwierdziła: 'Gdybym wiedziała, sama bym mu ten kieliszek dała'.
                  Mnie uderzyło co innego - zadowolenie Bi_scotti z siebie, bo przecież DAŁA, nieważne, z jakim skutkiem. To chyba nie tak powinno być?
                  • aandzia43 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 19:29
                    Jeśli chodzi o Bi, to skłonna jestem zgodzić się z jej stwierdzeniem:

                    "Warto jednak miec swiadomosc, ze istnieje (calkiem spory!) margines ludzi, ktorym mozna juz tylko sie dolozyc do "zlotego strzalu" bez zadnego oceniania motywow/przeszlosci/terazniejszosci ... "

                    Poza tym głosuję ręcami i nogami za myśleniem, komu i na co dajemy.
    • rosapulchra-0 Mślisz, że to dvd czy inne kredyty? 29.10.11, 23:57
      O naiwna!
      Moja osobista rodzona babcia miała emeryturę trzy razy większą od mojej bankowej pensji w swoim czasie suspicious
      I co robiła?
      Ano żebrała po pobliskich sklepach a to jabłuszko zgniłe, bo za darmo, a kawałek suchego chleba, a to resztki wędlin..
      Aż z tej chytrości (przechodziła ciemnym przedpokojem do drzwi wyjściowych i się potknęła o próg) złamała sobie obojczyk i przebiła tętnicę. Na kilka tygodni ją w gips wsadzili i unieruchomili w domu. No i zaczęły się pochody pań sklepowych do mojej babci znoszących jej jabłka, jajka, chlebki i inne duperelki suspicious Ale każda z tych pań gdy weszła do pokoju mojej babci i widziała tę biedną, zagłodzoną staruszkę w łożu ogromnym, z pilotem w ręku i tacą pełną jedzenia to.. przepraszały, że do TAKIEGO domu pchają się z takimi byle jakimi prezentami. No i skończyło się babci żebranie. I żal był wielki do wszystkich wokół. Serio, serio.
      • bi_scotti Re: Mślisz, że to dvd czy inne kredyty? 30.10.11, 00:24
        Rosa - Twoja babcia potwierdza moja teorie, ze jesli ktos zebrze nie z faktycznej biedy tylko z jakiejs niezdrowej zachlannosci to jest w grupie tych poza norma a wiec jedyne co mozna zrobic zeby dac im chwile szczescia to dac tych pare centow/groszy, to jakies jablko czy inna konserwe, o ktore prosza. To sa drobne gesty a kogos jak Twoja babcia czynia na chwile "king/queen of the world" smile Wiec czemu nie?
        • rosapulchra-0 Re: Mślisz, że to dvd czy inne kredyty? 30.10.11, 01:07
          Jasne, że czemu nie. Tylko, że przez takie staruszki jak moja babcia (która swoją emeryturkę odkładała na koncie, a co pół roku zgarniał ją w całości jej najmłodszy syn) te naprawdę potrzebujące staruszki już miały marne szanse na porywy serca pań sklepowych.
        • jowita771 Re: Mślisz, że to dvd czy inne kredyty? 30.10.11, 12:10
          Bi_scotti, jak ktoś ma sporo kasy, to jasne, czemu nie. Ale są ludzie, którzy zrezygnują z czegoś dla siebie i dadzą takim naciągaczom. Ktoś pomyśli: "nie zjem kolacji, tylko dam tej starszej pani parę złotych, bo bardziej potrzebująca".
          • nangaparbat3 Re: Mślisz, że to dvd czy inne kredyty? 30.10.11, 12:19
            jowita771 napisał:

            > Ktoś pomyśli: "nie zje
            > m kolacji, tylko dam tej starszej pani parę złotych, bo bardziej potrzebująca".
            >

            big_grin big_grin big_grin

            A jeśli nawet - niejedzenie kolacji jest zdrowe tongue_out
            • rosapulchra-0 Re: Mślisz, że to dvd czy inne kredyty? 30.10.11, 13:06
              nangaparbat3 napisała:

              > A jeśli nawet - niejedzenie kolacji jest zdrowe tongue_out

              Nanga, ja cię proszę - jak już coś piszesz, to pisz z sensem tongue_out
              • nangaparbat3 Re: Mślisz, że to dvd czy inne kredyty? 30.10.11, 13:22
                Ale co?
                Nie znasz starego przysłowia? Jedz śniadanie jak król, obiad jak skąpiec, a kolacje jak żebrak? Albo jakos podobnie to szło.
                Gdybyś wiedziała, ile wysiłku wkładam w ograniczenie kolacji sad
                • rosapulchra-0 Re: Mślisz, że to dvd czy inne kredyty? 30.10.11, 16:24
                  A widzisz jak łatwo cię sprowokować? tongue_out
                  A tak na serio, wiem doskonale, jak ciężko się ograniczać z jedzeniem, szczęśliwie jestem teraz, po tej mojej chorobie, szczupła, więc jem bezkarnie. Dobrze i dużo big_grin
                  • nangaparbat3 Re: Mślisz, że to dvd czy inne kredyty? 30.10.11, 16:31
                    Wcale się nie czułam sprowokowana, tylko chciałam uprzejmie odpowiedzieć, a pogubiłam się.
                    Serdeczności smile
                • iwles Re: Mślisz, że to dvd czy inne kredyty? 30.10.11, 20:34

                  nangaparbat3 napisała:

                  > Jedz śniadanie jak król, obiad jak skąpiec, a kolacje jak żebrak?


                  w obliczu tej dyskusji, to akurat żebrak kolację je jak król tongue_out
                  • nangaparbat3 Re: Mślisz, że to dvd czy inne kredyty? 31.10.11, 00:00
                    Słusznie. Wszyscy chcą jak nie ugoscić, to chociaż nakarmić. Taki to ma klawe zycie, nie?
            • jowita771 Re: Mślisz, że to dvd czy inne kredyty? 30.10.11, 16:49
              > A jeśli nawet - niejedzenie kolacji jest zdrowe tongue_out

              No to może inaczej. Jakaś niezbyt bogata matka, której kiedyś powodziło się bardzo kiepsko, a teraz na tyle dobrze, że dwa razy w tygodniu stać ją na owoce dla dziecka. I taka matka pomyśli: "w tym tygodniu moje dziecko nie zje owoców, za to dam pieniądze tej staruszce, bo wygląda na taką, co nie tylko na owoce, ale nawet na chleb nie ma".
              • nangaparbat3 Re: Mślisz, że to dvd czy inne kredyty? 30.10.11, 20:17
                Daj spokój. Wyobraźnia Cie ponosi.
                • naomi19 Re: Mślisz, że to dvd czy inne kredyty? 31.10.11, 07:54
                  Nie sądzę. Osoba uboga jest w stanie oddać o wiele więcej potrzebującym niż bogacz, który z takimi ludźmi nawet nie ma kontaktu.
                  • jowita771 Re: Mślisz, że to dvd czy inne kredyty? 31.10.11, 18:15
                    Też tak myślę. Człowiek, który sam niedawno nie miał co jeść, ktoś mu pomógł i teraz może sobie nawet na jakąś przyjemność pozwolić, wcale nierzadko z tego zbytku zrezygnuje, żeby się podzielić z kimś bardziej potrzebującym.
                    • nangaparbat3 Re: Mślisz, że to dvd czy inne kredyty? 31.10.11, 19:05
                      Rozumiem, że macie na myśli Ematki.
      • claudel6 Re: Mślisz, że to dvd czy inne kredyty? 30.10.11, 00:36
        no zdarzają sie takie cholery, w pomoc obcym osobom jest wpisane ryzyko trafienia na taką smile
    • claudel6 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 00:35
      ja bym na pewno dała. ja w wolnym czasie uprawiam działalność charytatywną, wiec nawet nie miałabym wymówki (przed sobą).
    • karra-mia Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 08:51
      Dobrze zrobiłaś. Robię tak samo i nie interesuje mnie, czy o staruszka, dziecko czy ktokolwiek inny. Mogę poczęstować jedzeniem, piciem, nawet dam na zapas, ale nigdy przenigdy nie dam kasy. Od tego jest MOPS, który dzielnie wspiera masę cwaniactwa w kraju, więc niech powspiera równiez tych najbiedniejszych.
    • zebra12 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 09:29
      Dobrze zrobiłaś. Robię podobnie. Czasem nie daję nic, czasem jedzenie czy ciuszki.
    • morgen_stern Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 09:43
      Nie daję kasy, czasem daję 2 złote grającym na ulicy, jeśli grają ładnie smile Bardzo chętnie kupię jedzenie, obiad w barze, a nawet wykupię starszej pani leki, jeśli mi da recepty. Ale jakoś nie miałam okazji...
      Poza tym stale wspieram różne organizacje charytatywne, sorry, nie dam rady pomóc wszystkim. I każda organizacja wspierająca różnych potrzebujących wam powie, żeby NIE pomagać na ulicy rzucając "pieniążka". Bi scotti, z całą sympatią, którą do niej mam, niestety wykazuje się tutaj skrajną naiwnością, na której cwaniacy zarabiają. A wrzucanie wszystkich organizacji do worka "wydadzą nie wiadomo na co" jest bardzo krzywdzące.
      • aandzia43 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 12:16
        Oj, ja też daję chętnie ulicznym grajkom, co ładnie grają. Fałszującym nie daję wink
      • echtom Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 22:27
        > Nie daję kasy, czasem daję 2 złote grającym na ulicy, jeśli grają ładnie smile

        Ładne granie to uczciwa praca, więc tu nie mam dylematu. Nawet trochę im zazdroszczę, bo też bym tak chciała, a nie umiem wink
    • sotto_voce Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 10:40
      No tak, okres przedświąteczny się zaczyna. Bardzo dobrze zrobiłaś, nie masz sobie nic do zarzucenia. Wypróbowany sposób na poczucie dyskomfortu - wpłacić okrągłą sumkę na jakąś organizację dobroczynną, najlepiej nie jakąś wielką i rozreklamowaną tylko taką, z której kogoś znasz i wiesz, że rzeczywiście pomagają.
      Ja też zawsze proponuję jedzenie. Smutne jest to, że prawie zawsze ludzie są zainteresowani.
    • lelija05 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 11:14
      U mnie chodzi jakaś baba i przedstawia się, że jest z fundacji i zbiera na dzieci.
      Nie mówi z jakiej fundacji, na jakie dzieci, łazi po emerytach i zbiera. Ja jej nie otwieram, ignoruję, ale jak tak kiedyś trafi, że będę miała pms, to może się zainteresuję.
      Tylko boję się, że mogę po gębie dostać.
    • kol.3 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 11:42
      Na ogól nie otwieram dzwoniącym do drzwi żebrakom. Żebrzącym np. w pociągach dzieciom daję małe kwoty. Dla mnie ryzyko finansowe żadne, a dziecko może sobie bułkę kupi. Niektóre naprawdę są bardzo głodne, rzucają się na jedzenie. Cyganom nic nie daję, bo bogaci są, tylko dziadują.
    • lilly_about Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 12:37
      Postąpiłabym podobnie. Z zasady nie daję kasy.
    • klubgogo Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 12:44
      Bardzo dobrze zrobiłaś. Do mnie też raz dobijała się nie stara kobitka i o pieniądze, na propozycję jedzenie też się ofuknęła, w głowach im się poprzewracało.
    • ardzuna Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 13:40
      Ja kiedyś, tylko raz, złamałam się i dałam takiej biednej skromnej staruszce w porywie dobroci serca. Dałam 10 złotych zeby szybciej uzbierała na swoje leki. Bardzo sie ucieszyła. Za 4 godziny zapukała jeszcze raz wygłaszając ten sam przekonujący tekst. Była cięzko zdziwiona jak jej powiedziałam że juz dziś u mnie była. Od tego czasu nie zamierzam się złamac choćby kto najskromniej, najbiedniej i najuczciwej wyglądał.
      Za to dla organizacji dozywiającej dzieci umierające z głodu w Afryce - proszę bardzo. Przeleję na konto i rozliczę jako darowiznę.
      • bi_scotti Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 14:21
        Co Wy z tym jedzeniem i jedzeniem? Naprawde uwazacie, ze ubogi czlowiek potrzebuje wylacznie jedzenia i wylacznie ze ssacego w dolku glodu zebrze? C'mon, tak na logike - siedzi zebrak na ulicy i kolejny czlowiek placi mu za Big Mac czy za inny sandwich z jakims piciem, moze zupe - ilez mozna jesc? To samo z tymi chodzacymi po domach - jesli ta babcia od Triss przeszla po loku, w ktorym jest np. 20-30 mieszkan i kazdym wzielaby pol pochenka chleba i najmniejsza konserwe jaki to by mialo sens? Wylacznie taki, ze dajacy mieliby przyjemnie lechczace duszyczke poczucie, ze no przeciez nie dali forsy tylko chleb glodnemu. Czysta paranoja!
        Zebrak zebrze i wolna wola przechodzacych/nagabywanych jest dac lub nie dac ale dorabianie do tego ideologii jest wybitnie niesmaczne.
        Jak dotad udalo mi sie odkryc (jak sie upre to ja bardzo solidnie przeprowadzam research wink ) wylacznie 4 organizacje charytatywne dzialajace na swiecie, ktorych dokumenty finansowe potwierdzaja (bez zadnych zastrzezen) wydawanie mniej niz 10% na administracje a i tak uwazam, ze i te wydaja za duzo. Co chwile ujawniane sa rozne skandale finansowe dopadajace nawet najbardziej nobliwe i tradycyjne charities wiec akurat pod tym wzgledem pozostaje skrajnie cyniczna. I dlatego wole byc frajerka naciagnieta do dolara czy dwa przez indywidalna babcie/bezdzietna matke/pijaczka bozego niz przez maszyne administracyjna wydajaca MOJE pieniadze na wyciskajace z oczu lzy reklamy i nawolywania. Bleee ... uncertain
        • verdana Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 15:19
          Z zasady nie dają ani dzieciom, ani żenrzacym z dziećmi. Dając, przyczyniam się do nieszczęścia kolejnych dzieci - bo będzie się oplacało wysylać je , aby zebrały w tramwaju, albo na cały dzień na ulicę - co z tego, ze z własną matka... dzieci nie powinny pracować i zarabiać na swoich rodziców.
          Nie daję też nikomu, kto dzwoni do drzwi. Uwazam, ze to jest już zbyt nachalne zachowanie.
          Nie daje tez "mlodym narkonanom" - to po rpostu przyspieszanie ich śmierci,. Maiałam takiego w klasie - rodzice chodzili za nim do szkoły i ze szkoly, pilnowali, nie dawali pieniędzy - a on czasem się urywał i dzieki pieniadzom od takich dobrych pań udało mu się umrzeć w 20 roku zycia.
          Starszym pijakom czasem daję, sa na tyle dorosli, ze moga robuić co chcą, a nałóg to nie jest rzecz, ktora da się przezwyciężyć, bo sie nie ma pieniędzy. Innym daję czasami - moj syn ma zasadę, zę zawsze daje osobom w średnim wieku - bo mowi, ze tych najbardziej mu zal.
          • bi_scotti Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 15:28
            A propos dzieci - wytlumaczcie mi jak to teraz dziala w PL - czy to faktycznie jest mozliwe/zdarza sie, ze kilkuletnie dziecko zebrze gdzies na polskiej ulicy? Przyznam, ze ostatnie jakie pamietam z wiosny 1995 roku (wizyta zapadla w pamieci z innych wzgledow ...) to polnagiego rumunskiego toddler (nie mogl miec wiecej niz jakies 2 latka) wyciagajacego reke na skrzyzowaniu Nowego Swiatu i Alej. Podeszlam do policjanta zeby zareagowal i nie moge sie skarzyc - zadzialal od razu. Wiecej takich obserwacji w kolejnych latach odwiedzania PL nie mialam. U nas to jest w ogole nie mozliwe - natychmiast pojawilaby sie policja i dziecko by bylo odwiezione dla CAS (Children's Aid Society). Natomiast bardzo duzo zebrzacych dzieci widuje w Paryzu, troche w Madrycie, pare pamietam z innych duzych miast europejskich. Natomiast przyznam, ze mile zaskoczenie przezylam w Istambule, ktory odwiedzilam po ponad 25 latach - w mojej pamieci to bylo miasto pelne zebrzacych dzieciakow albo sprzedajacyh skarpetki, perfumy etc. Teraz wlasciwie zero takich encounters - najwyrazniej przynajmniej Istambul zrobil progress, nie wiem jak reszta Turcji ...
            No wiec jak to dziala w PL? Piszecie o zebrzacych dzieciach - zadne wladze nie reaguja? Jak to w ogole jest mozliwe? Tu gdzies jest watek o postepie cywilizacji - dla mnie to jest dosc wazny wyznacznik.
            • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 16:23
              Żebrzą, i polskie, i cygańskie, choć widuję raczej rzadko.
              Z tym progress to ja bym nie była taką entuzjastką - pytanie na ile rzeczywiście zaopiekuja dziecko, a na ile działają, co by się w oczy nie rzucało. Pogotowie opiekuncze to jedno z gorszych miejsc, w jakie dziecko może trafić.
              • bi_scotti Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 16:47
                nangaparbat3 napisała:

                > Żebrzą, i polskie, i cygańskie, choć widuję raczej rzadko.
                > Z tym progress to ja bym nie była taką entuzjastką - pytanie na ile rzeczywiści
                > e zaopiekuja dziecko, a na ile działają, co by się w oczy nie rzucało. Pogotowi
                > e opiekuncze to jedno z gorszych miejsc, w jakie dziecko może trafić.

                To jest nierozwiazywalny problem "mniejszego zla" uncertain
                Wiadomo, najlepiej by bylo moc wspomoc rodzicow, przemowic im do rozumu, zmienic obyczaje, poglady i przyzwyczajenia, uczynic rodzine cala i wzajemnie sie wspierajaca i czasami, czasami, once in a blue moon taka bajka sie spelnia. Ale poza tym life is brutal i policjant/nauczyciel/przechodzien/urzednik staje przed wyborem: pozwolic dzieciakowi zebrac/tkwic w horrorze rodzinnej rzeczywistosci czy wziac do fatalnego pogotowia opiekunczego ... Obciac noge czy wydlubac oko? sad Kanal. Szczegolnie jesli owo pogotowie faktycznie takie beznadziejne. Nobla temu kto znajdzie skuteczne, humanitarne, ekonomicznie racjonalne i dajace sie zaaplikowac dookola swiata rozwiazanie!
        • ardzuna Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 15:41
          > Co Wy z tym jedzeniem i jedzeniem? Naprawde uwazacie, ze ubogi czlowiek potrzeb
          > uje wylacznie jedzenia

          Naprawdę nie rozumiesz co w kontekście dzieci umierających z głodu robi jedzenie? A moze umierające z głodu dzieci potrzebują kredek do szkoły? A może lepiej dać staruszce na utrzymanie syna który ją dowozi w celu żebrania w okolicznych blokach wykorzystujac starość matki, niż na organizację pozarządową w której są koszty administracyjne bo dowóz pomocy do obszarów dotkniętch kryzysem sam się nie zorganizuje, a Sudańczyk do mnie do domu też jakoś o dziwo nie zapuka choćby moja pomoc była dla niego kwestią życia i śmierci?
          • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 16:29
            Bi ma rację. Są zresztą jeszcze jadłodajnie dla ubogich, jedzenie się znajdzie.
            A poza tym mogę sobie wyobrazić, że bardzo biedny człowiek może chcieć kupić sobie cokolwiek, i na to potrzebuje pieniędzy - chocby na obrazek na ścianę (i nie piszcie, że bardzo biedni ludzie nie maja takich potrzeb). On ma prawo poprosić, Ty masz prawo odmówić - nie musisz się jeszcze na niego o to gniewać i dorabiać historyjek o synu nierobie. Nie wszyscy mają synów, nie każdy syn niepracujący jest nierobem. Może być chory lub upośledzony, na przykład.
            • ardzuna Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 18:04
              > Bi ma rację.

              A kto ci daje prawo do twierdzenia, kto ma rację albo jej nie ma?

              > Są zresztą jeszcze jadłodajnie dla ubogich, jedzenie się znajdzie.

              No to jak jedzenie znajdzie się dla moich Sudańczyków w jadłodajniach dla ubogich, ja sobie odpuszczę wysyłanie pienięzdy organizacjom charytatywnym i będę fundować polskim żebrakom obrazki na ściany których nota bene ja sama nie mam bo takie co chciałabym mieć są za drogie.

              On ma prawo popros
              > ić, Ty masz prawo odmówić - nie musisz się jeszcze na niego o to gniewać i dora
              > biać historyjek o synu nierobie. Nie wszyscy mają synów, nie każdy syn niepracu
              > jący jest nierobem. Może być chory lub upośledzony, na przykład.

              Syn upośledzony na pewno byłby częścią rozdzierającej duszę opowieści, a u rzeczonej staruszki nie występował.

              Czy ja piszę ze się gniewam? Nie gniewam się. Zawsze dotąd konsekwentnie odmawiałam i dalej będę odmawiać żebrakom chodzącym po domach.
              • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 20:21
                Dorabianie historyjki o synu, co dowozi, świadczy o tym, że owszem, gniewasz się.
                • ardzuna Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 23:57
                  Nie, nie świadczy o tym, domorosła psychoanalityczko. Może u ciebie by to świadczyło ale u mnie nie świadczy. Świat jest różnorodny, wiesz o tym?
                  • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 00:02
                    Słońce, jak coś jest różowe, to znaczy że zostało zabarwione na różowo.
                    • ardzuna Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 00:05
                      Wiesz, że zmieniasz temat? Bo wyglądasz jakbyś nie zdawała sobie z tego sprawy.
                      • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 00:15
                        Nie zmieniam - to sie nazywa "analogia".
                        Za to nie wiem, skąd wiesz jak wyglądam - na śpiącą wyglądam. Dobranoc.
                        • ardzuna Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 18:45
                          nangaparbat3 napisała:

                          > Nie zmieniam - to sie nazywa "analogia".

                          Tylko w ramach twojego indywidualnego, niezobiektywizowanego i nieposiadającego związków z obiektywnym świata.
                          • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 19:06
                            Przesadzasz.
                            • ardzuna Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 19:18
                              Ależ skąd.
            • echtom Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 22:36
              > A poza tym mogę sobie wyobrazić, że bardzo biedny człowiek może chcieć kupić so
              > bie cokolwiek, i na to potrzebuje pieniędzy - chocby na obrazek na ścianę (i ni
              > e piszcie, że bardzo biedni ludzie nie maja takich potrzeb)

              Zgadzam się. W zeszłym roku zbieraliśmy w pracy na świąteczną paczkę dla biednej starszej pani, która marzyła o tym, by dostać w prezencie orchideę. Ale, że tak powiem, zgłosiła konkretne zapotrzebowanie, zamiast chodzić po ludziach i zbierać pieniądze nie wiadomo na co.
              • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 22:46
                To dobrze, że miała komu zgłosić, i że ten ktoś nie wpadł na pomysł, że ciepłe pończochy bardziej się jej przydadzą smile
        • mgla_jedwabna Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 17:34
          Bo jedzenie jest najbardziej podstawową potrzebą człowieka. O ubranie raczej nie jest ciężko w takim np. Caritasie, zresztą potrzeby ubraniowe są wyspecjalizowane i jeśli mam do oddania np. kurtkę zimową na wzrost 126cm i męskie półbuty rozmiar 42 , to nie zaproponuję ich żebrzącej staruszce, bo prawdopodobnie nie będzie miała co z tym zrobić. Raczej oddam do Caritasu i niech oni to dalej dystrybuują. Jeszcze są lekarstwa - kilka osób pisało, że proponowało wykupienie recepty i nieraz spotykały się z odmową (mnie się też kiedyś zdarzyło, że babcia jęcząca "nie mam na lekarstwa, jestem ciężko chora na serce" poproszona o pokazanie recepty zaczęła kręcić i zmieniać temat). Pozostają jeszcze np. rachunki za światło itp., ale osoby z kategorii "biedne, ale uczciwe" zwykle przeznaczają na to właśnie swoje mizerne dochody (zasiłek, emerytura), zresztą na to można dostać właśnie zasiłek celowy w MOPSie. Wystarczy poczytać na forum "pomocne e-mamy", jak zachowują się ludzie naprawdę przyciśnięci potrzebą, żeby zobaczyć, jak dalece odbiega to od wizerunku "puk puk do drzwi, żałosna mina i chwytliwy tekścik".
          • bi_scotti Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 17:54
            Ale my sie chyba wszyscy zgadzamy z tym, ze w zebraniu jest pewien element "cwaniactwa" interpretowany przez dajacych jako "latwy dochod". Tyle ze nawet jesli tak jest to co z tego? Z mojego punktu widzenia, osoba decydujaca sie na tego typu "profesje" (zawodowy zebrak/naciagacz) jest poza tym co uznajemy za norme spoleczna (zarowno socjologicznie jak i przede wszystkim psychologicznie!). Niech kazda z Was sama tu sobie uczciwie odpowie na pytanie "jakie potencjalne dochody z zebrania sklonilyby mnie do zarabiania w ten sposob na zycie?". Jestescie gotowe? Bo to jest jakas forma zwichnietej psychiki, ktora uzasadnia/usprawiedliwia wewnetrznie taka wlasnie decyzje. A skoro ktos ma w sobie takie zwichniecie to ja nie moge o nim myslec w kategoriach "partnera do rozmowy" na temat ukladania budzetu domowego, odkladania pieniedzy, brania dodatkowch godzin w pracy etc. Bo funkcjonujemy na zupelnie roznych biegunach mentalnych. A z kolei nie jestem w pozycji kogos kto moze takiemu zebrzacemu zaofereowac dlugoterminowa pomoc psychologiczno-terapeutyczna, bo po prostu zycie za krotkie ...
            Uliczne cwaniactwo zebrzacych nie bierze sie wylacznie (czy wlasciwie wcale) ze "smierdzacego lenistwa" - to jest w sumie jakos tam ciezka praca - chodzenie po domach, po pietrach, siedzenie na chodniku godzinami, proszenie sie, wysluchowanie krytycznych komentarzy etc. Jesli ktos uznaje to za swoja metode na zycie to czy naprawde uwazacie, ze jest taki jak my tylko bardziej leniwy?
            No i nie da sie ukryc, ze znakomita wiekszosc zebrzacych (przynajmniej w moim zasiegu) to ludzie albo walczacy z nalogiem, albo z choroba psychiczna (najczesciej i to, i to), albo innymi ograniczeniami mentalno-spolecznymi - pomoc im jednostkowo nie sposob, istniejace organizacje pomocy sa malo-skuteczne a wielokrotnie bardzo restrykcyjne, jesli czlowiek potrzebuje sie napic %%% to co mu przyjdzie z bulki albo kurtki? To juz lepiej mu tylko zyczyc "milego dnia", co zreszta robie automatycznie niezaleznie od tego czy daje drobne, czy nie. Sa jednostki, ktore ze swoich dolkow wychodza - "zbieraja sie w sobie", trafiaja do odpowiednich punktow pomocy, wygrzebuja sie i wlaczaja w nurt "normalnosci". Ale to dziala dokladnie tak samo jak z kazdym innym nalogowcem, ktory niekoniecznie jest bezdomnym lub zebrakiem - najpierw czlowiek musi chciec sam. A wielu nie chce. I to tez nalezy uszanowac.
            • ardzuna Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 18:10
              > tak jest to co z tego? Z mojego punktu widzenia, osoba decydujaca sie na tego
              > typu "profesje" (zawodowy zebrak/naciagacz)

              __
              > Uliczne cwaniactwo zebrzacych nie bierze sie wylacznie (czy wlasciwie wcale) ze
              > "smierdzacego lenistwa" - to jest w sumie jakos tam ciezka praca - chodzenie p
              > o domach, po pietrach, siedzenie na chodniku godzinami, proszenie sie, wyslucho
              > wanie krytycznych komentarzy etc. Jesli ktos uznaje to za swoja metode na zycie
              > to czy naprawde uwazacie, ze jest taki jak my tylko bardziej leniwy?

              No więc jest bardzo pracowity. Podziwiam go za mrówczą pracowitość i pracę w cięzkich warunkach. Jest tylko jeden szkopuł. Ja za taką jego pracę nie zapłacę. Nie mam zapotrzebowania na jego usługi. Przeznaczam swój budżet domowy na co innego. Mogę natomiast zapłacić za pracę ludzi w organizacjach charytatywnych, którzy zajmują się dowozem jedzenia w rejony objęte głodem, zbuduja studnię tam, gdzie jest susza itd. itp.
              • bi_scotti Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 18:20
                ardzuna napisała:

                > Mogę natomiast zapłacić za pracę ludzi w organizacjach charytatywnych, kt
                > órzy zajmują się dowozem jedzenia w rejony objęte głodem, zbuduja studnię tam,
                > gdzie jest susza itd. itp.
                >

                Bardzo szlachetnie i good for you. Wielu ludziom latwiej jest wspomagac abstrakcyjnych ubogich na innym kontynencie niz tych bardzo konkretnych za sciana. Moja mama w XX-leciu miedzywojennym (owczesne polskie upper middle class) zbierala ze szkolnymi kolezankami sreberka po czekoladkach "dla Murzynka w Afryce" - tez byla taka (ponoc skuteczna?) akcja charytatywna, ale zadna z panienek nie widziala (nie chciala widziec?) ubostwa wokol nich, bo uklad byl taki i poglady w domach byly okreslone ...
                Kazdy ma prawo robic ze swoimi pieniedzmi co chce i nawet zludzenia mozna sobie kupowac za duze kwoty, bo wlaciwie czemu nie?
                • ardzuna Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 18:38
                  bi_scotti napisała:

                  > z byla taka (ponoc skuteczna?) akcja charytatywna, ale zadna z panienek nie wid
                  > ziala (nie chciala widziec?) ubostwa wokol nich, bo uklad byl taki i poglady w
                  > domach byly okreslone ...

                  Imputowanie mi lenistwa intelektualnego, braku wrażliwości i innych tym podobnych przez ciebie uważam za grube nadużycie i zwykłe świństwo zaprawione odrobiną braku inteligencji.
                  W dzisiejszych czasach zbiera się nie na Murzynka w Afryce, tylko na konkretnych mrących jak muchy ludzi, którzy wyglądają np. tak lanooz.net/446
                  Oczwyiście uwazam, że możesz mieć święte prawo dawania ile chcesz alkoholikowi na flachę a babinie żebrzącej zawodowo na obrazek na ścianie, ale pozwól innym ratować ludzi od śmierci głodowej. Udowodnij, że np. PAH nie pomaga ludziom, to sobie zaraz radośnie popieprzymy wspólnie o kupowaniu odrobiny złudzeń.
                • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 20:25
                  bi_scotti napisała:
                  Moj
                  > a mama w XX-leciu miedzywojennym (owczesne polskie upper middle class) zbierala
                  > ze szkolnymi kolezankami sreberka po czekoladkach "dla Murzynka w Afryce"

                  Moja też - "na wykupienie Murzynka z niewoli" (sic!)
              • triss_merigold6 DDD 30.10.11, 18:23
                DDD.
                O toto. Aczkolwiek jestem skłonna przypuszczać, że staruszka jest częścią jakiegoś rodzinnego biznesu i nie działa na własną rękę. I ja tego biznesu nie mam zamiaru wspierać.
                • thaures Re: DDD 30.10.11, 18:43
                  A mnie jest szkoda starszych ludzi i gdyby ktoś taki chciał ode mnie pieniądze-pewnie bym dała. Nie zawsze są potrzebne na jedzenie- często na leki czy opłacenie rachunków.
                  • ardzuna Re: DDD 30.10.11, 19:13
                    Ciekawe, ile "moja" staruszka uzbierała przez 4 godziny chodzenia po domach. Była taka przekonująca.
                    • edelstein nie daje pieniedzy,dawac nie zamierzam 30.10.11, 20:31
                      raz kupilam dla matki zebrzacej z dzieckiem artykuly pierwszej potrzeby dla tegoz dziecka,kobieta byla szczesliwa,bo nie musiala stac w deszczu i czekac az uzbiera na najtansze pieluchy.Wg tej kobiety byla to sytuacja jednorazowa,nie starczylo do pierwszego,bo rachunek byl duzo wyzszy niz spodziewany.Faktycznie tej kobiety juz nigdy nie spotkalam.Zaraz po zakupach,ktore zrobilam razem z nia poszla do domu.Przez pewien czas widzialam ciagle tego samego zebraka(dla niego to byl sposob na zycie)jego nachalnosc byla wkurzajaca,jak tylko widzialam patrol od razu informowalam,ze znow zaczepia przechodniow.Odnioslo to skutek,bo juz go nie widuje.Zebrakow w moim miescie widuje niezbyt czesto,sluzby reaguja szybko i ukrocaja ten proceder.Z zebrakami chodzacymi po domach nie spotkalam sie nigdy.Gdyby chcial kase i zadna inna pomoc by go nie interesowala pogonilabym na cztery wiatry.Wole kupic resoraka dziecku niz skladac sie na blizej nieokreslony cel jakichs naciagaczy.Dawanie na wodke czy narkotyki to dla mnie niepojete.Przykladanie reki do cudzej smierci.
              • echtom Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 22:43
                > Jest tylko jeden szkopuł. Ja za taką jego pracę nie zapłacę. Nie mam zapotrzebowania na jego usługi. Przeznaczam swój budżet domowy na co innego.

                I to jest sedno sprawy - nie ma obowiązku dawania żebrakom. Sama coś tam czasem wrzucę, jak mam dobry humor i trochę drobnych w portfelu, ale nie mam przy tym poczucia, że wypełniam misję i robię dobrą robotę.
                • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 22:49
                  echtom napisała:

                  > I to jest sedno sprawy - nie ma obowiązku dawania żebrakom. Sama coś tam czasem
                  > wrzucę, jak mam dobry humor i trochę drobnych w portfelu, ale nie mam przy tym
                  > poczucia, że wypełniam misję i robię dobrą robotę.
                  >
                  O właśnie.
                  Chociaż "dających z misją" tu nie dostrzegam. Za to robiace misję z odmawiania - jak najbardziej.
                  • ardzuna Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 22:57
                    nangaparbat3 napisała:

                    > Chociaż "dających z misją" tu nie dostrzegam. Za to robiace misję z odmawiania
                    > - jak najbardziej.

                    Nooo bo jak na przykład daję PAH-owi na akcję to na pewno nie z misją. I nawet tak do końca nie wiadomo czy w ogóle daję. A na ten przykład jak dam PAH-owi a odmówię staruszce to już robię misję z odmawiania dawania, jestem sobkiem i ogólnie niekatoliczką.
                    • echtom Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 23:00
                      Sprawa jest prosta - daje się tym, do których się ma zaufanie.
                      • bi_scotti Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 23:03
                        echtom napisała:

                        > Sprawa jest prosta - daje się tym, do których się ma zaufanie.
                        >

                        Ja ufam kazdemu procz policjanta. Powaznie.
                      • verdana Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 23:04
                        No, nie ukrywam - mam misję NIE dawania dzieciom i zebrzacym z dziećmi. Namawiam tez do tego goraco inne osoby - jestem przekonana, ze jest to naprawdę słuszne i przyczynia się do dobra dzieci.
    • ewcia1980 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 20:20
      ja pieniędzy nie daję
      bez względu na to czy jest to starsza babinka, kobieta z dzieckiem na rękach czy dziecko.
      ale jedzenie zawsze dam lub kupie
      dziecku zawsze dołożę jakieś słodycze.
      a kasy nie dam - koniec, kropka!!
      ale niegrzeczna przy tym nie jestem
      do kościoła po pomoc też nikogo nie odsyłam.
      po prostu stanowczo mówię jak jest "PIENIĘDZY NIE DAJĘ!" i dalej nie dyskutuję.

      tu gdzie teraz mieszkam nie ma żebrania.
      ale w miejscu mojego poprzedniego zamieszkania to była istna plaga.
      to było osiedle domków jednorodzinnych
      dość 'bogata" dzielnica
      i masakra - raz w tygodniu ktoś prosił o "wsparcie"

      kiedyś przyszedł jeszcze całkiem młody mężczyzna.
      moja mama poinformowała pana, że może sobie u nas zarobić.
      płaci .... (już nie pamiętam jaką kwotę podała ale taka jak wtedy płaciła swoim pracownikom) za godzinę i jego zadaniem bedzie pozamiatać na chodniku i wyrwać chwasty przy krawężniku.
      pan sie zgodził.
      mama dostarczyła mu odpowiedni sprzęt
      przyniosła wodę do picia
      pan zabrał sie do pracy ..... po czym po 5 minutach rzucił miotłę na środek chodnika, zabrał swoje rzeczy i oburzony warknął, że "rozmyślił sie"
      smile

      czasem u nas chodzili , że niby chcą zarobić.
      smile ale dziwnym trafem zawsze w niedzielę.
      i w sumie jak nie było pracy.
      jak napadało śniegu po pas, albo była trawa do obkoszenia - nie było nikogo.
      • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 20:30
        > ale w miejscu mojego poprzedniego zamieszkania to była istna plaga.
        > to było osiedle domków jednorodzinnych
        > dość 'bogata" dzielnica
        > i masakra - raz w tygodniu ktoś prosił o "wsparcie"
        >

        Myślałam, że "masakra" to przynajmniej raz dziennie.
        Opowiadała mi mama, że przed wojną tam gdzie mieszkali było wiadomo, że w piątki chodzą po domach żebracy, taki zwyczaj - więc babcia juz poprzedniego dnia wieczorem szykowała gosposi zapas drobnych monet do rozdawania.
        Właśnie raz w tygodniu, regularnie, taki był zwyczaj i wszyscy w miasteczku go przestrzegali.
        • ewcia1980 Re: Spławiłam staruszkę 30.10.11, 20:43
          nangaparbat3 napisała:
          > Myślałam, że "masakra" to przynajmniej raz dziennie.

          no to wyobraź sobie, że taką sytuacje jak z ową staruszką masz średnio raz w tygodniu smile fajnie??
          uwierz ..... to była masakra.

          teraz mam spokój
          przez ponad rok, jak mieszkam w nowym domu, nie przyczłapał się nikt.
          (teraz spotykam sie z tym tylko pod supermarketami)
          i jestem mega szczęśliwa, że wreszcie mam spokój.

    • feniks_z_popiolu Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 05:50
      Też bym spławiła. W starszym wieku żebranie bywa chorobą. Żebrzą na zapas, na wypadek wojny, na wypadek kataklizmu. Żebrzą bo chcą być sprytni. Pamiętam, gdy jako dziecko byłam z mamą w domu żebraczki spod naszych delikatesów. Jej sublokatorka odsłoniła materac łóżka a tam kilka warstw monet. Pamiętam jak parę lat temu w kasie Marcpolu starsza kobieta zamieniała dzienny "urobek" na banknoty. Było tego 150,oo zł. Kasjerka mówiła, że prawie codziennie staruszka zasila ją drobniakami w podobnych kwotach. Pamiętam jak parę lat temu pod cmentarzem dałam staruszce, wg jej słów biednej wdowie, parę groszy na życie. A za chwilę widziałam ją odjeżdżającą taksówką. Nie lubię jak ktoś robi ze mnie jelenia i nie daję już zarobić na mojej naiwności cwanym staruszkom.
      • kol.3 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 08:49
        No proszę. Jak dochodzi o dyskusji światopoglądowych to okazuje się, że większość lata do kościoła, posyła dzieci na religię, wykłóca się na forum o religijne pryncypia, przy innych okazjach szpanuje domami i samochodami - a żebrakowi mało która da grosz, z góry zakładając, że to oszust i nic mu nie brakuje, bo w ten sposób najłatwiej usprawiedliwić własne
        skąpstwo, egoizm, znieczulicę i wdupiemanie wszystkiego co zakłóca różowy horyzont. Typowy polski katolicyzm.
        • elf1977 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 09:27
          Kiedyś dawano jałmużnę i uznawano to za normalne. Dziś niedawanie nabiera rangi bohaterstwa. Nie mogę o sobie powiedzieć, że zawsze daję żebrakom, raczej daję tym, którzy "na oko " wydają mi się naprawdę biedni. Romom i Cyganom nie daję. Akce charytatywne wspieram w miarę możliwości, choć mąż się ze mnie śmieje, mówiąc, że w Afryce nawet ćwierci z tego nie zobaczą. Ale wolę to od dyskomfortu psychicznego.
          Moja babcia, choć sama miała niewiele, zawsze dawała inny, to co mogła, nie wnikając, czy ktoś ją oszukuje czy nie. Zakładała, że żebrze tylko potrzebujący.
          • elf1977 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 09:29
            Z pewnością nie odesłałabym staruszki pod kościół, choćby dlatego, że to staruszka, a mnie wbudowano szacunek do starszych. I żeby było jasne, nikogo nie atakuję, po prostu zastanowiłam się, jak bym ja postąpiła.
            • triss_merigold6 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 11:42
              Nie pod, a do kościoła, do księdza konkretnie. Zdaje się, że to ich obowiązkiem jest wspieranie ubogich?
              • elf1977 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 17:02
                Może i to obowiązek, jeśli w Polsce KK ma jakieś obowiązki. Kościół naucza też miłości bliźniego -przynajmniej w teorii.
                • triss_merigold6 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 17:51
                  A kto Ci powiedział, że jestem katoliczką? Na szczęście nie jestem i katolicka wersja miłości bliźniego mnie nie dotyczy.
                  • kol.3 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 18:07
                    Ale jesteś człowiekiem.
                    • abdullah_abdullah Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 19:44
                      i dlatego warto zeby dzieci nawet osob niewierzacych chodzily na religie w szkole, przynajmniej mogly by sie dowiedziec czegos o milosci blizniego, skoro w domu sie nie dowiedza.
                      • kawka74 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 19:47
                        Ty chyba nigdy na religii nie byłeś.
                      • missmiriam1 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 20:47
                        abdullah_abdullah napisał:

                        > i dlatego warto zeby dzieci nawet osob niewierzacych chodzily na religie w szko
                        > le, przynajmniej mogly by sie dowiedziec czegos o milosci blizniego, skoro w do
                        > mu sie nie dowiedza.

                        Żartujesz chyba. Prędzej usłyszą, żeby na tacę dawać.
                        • abdullah_abdullah Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 23:02
                          > Żartujesz chyba. Prędzej usłyszą, żeby na tacę dawać.
                          >

                          no jak to, przeca autorka textu wyslala starowinke do kosciola ze tam jej pomoga?
                  • elf1977 Re: Spławiłam staruszkę 01.11.11, 16:18
                    A czy ja napisałam o tym, że jesteś katoliczką. Zresztą, wspomaganie ubogich to sztandar kazdej prawie religii.
                    • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 01.11.11, 19:24
                      elf1977 napisała:

                      > Zresztą, wspomaganie ubogich to
                      > sztandar kazdej prawie religii.

                      A której nie?
            • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 19:08
              elf1977 napisała:

              > Z pewnością nie odesłałabym staruszki pod kościół, choćby dlatego, że to starus
              > zka, a mnie wbudowano szacunek do starszych.

              A gdyby staruszka była Cyganką (czyli Romką, bo to to samo) ?
              • triss_merigold6 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 19:18
                Cygance w ogóle nie otworzyłabym drzwi. Jeden z najstarszych warszawskich numerów na oskubanie z kasy to była Cyganka prosząca o wodę czy coś do jedzenia.
                • maria.vermeer Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 19:42
                  Moja nieżyjąca już prababcia dała się 2 razy oskubać Cygance proszącej raz o wodę, raz o szklankę cukru. I za drugim razem zamiast kasy zabrała całą przepiękną biżuterię...
                • nangaparbat3 Re: Spławiłam staruszkę 31.10.11, 19:51
                  Przecież to było do Elf. Nie jestem aż tak naiwna, żeby Ciebie o to pytać.
                  • elf1977 Re: Spławiłam staruszkę 01.11.11, 16:24
                    Termin "Cyganie" może być traktowany szerzej niż "Romowie", obejmując poza właściwymi Romami także inne diasporowe społeczności indyjskiego pochodzenia (np. Domów, Jatów, Lomów, Lulich itd.), grupy etniczne pochodzące od Romów (np. Sinti, Aszkali, Egipcjanie Bałkańscy), zamieszkujące Półwysep Indyjski kasty, z których najprawdopodobniej wywodzą się powyższe społeczności (np. Domba, Bandżarowie, Lambani) lub rozmaite inne grupy etniczne, które z Romami łączy jedynie podobieństwo tradycyjnego stylu życia -
                    nie do końca jednak to samo.
              • elf1977 Re: Spławiłam staruszkę 01.11.11, 16:21
                Zastanowiłabym się, ogólnie rzecz biorąc, w tych wypadkach raczej działam pod wpływem impulsu, a nie długiego namysłu. Zresztą, jeśli daję, to chyba moja sprawa? Teraz już za dawanie jest się krytykowanym?
              • asia_i_p Re: Spławiłam staruszkę 01.11.11, 19:36
                Wiesz co, ja niby wiem, że narodowością nie należy się kierować. Ale jednak kiedy moja babcia nie kierująca się narodowością rozmawiała z Romką w kuchni, dwie inne Romki, o których istnieniu w ogóle nie wiedziała, dotarły już na drugi koniec mieszkania i tam natknęły się na moją ciotkę, której z kolei nie spodziewały się one.
                Miałam też sytuację, kiedy zaproponowano mi wróżenie, nie miałam na nie czasu, więc przeprosiłam, że czasu nie mam i dałam wróżce parę groszy. Wyjaśniła mi, że ona tak nie może, bo to niehonorowo. Jej uczciwość tak mnie wzruszyła, że zgodziłam się na powróżenie, w toku tego wróżenia zgodziłam się wyciągnąć portfel, ona niby tylko na coś popatrzyła - i z braku pieniędzy zdałam sobie sprawę dopiero w sklepie. Konkretnych kwot nie pamiętam, chyba 100 000 przed denominacją, jak na mnie, licealistkę, suma dosyć spora, praktycznie wszystkie moje pieniądze na prywatne wydatki. Następnej wróżce odmówiłam stanowczo, zasłaniając się religijnym zakazem wysłuchiwania wróżb w mojej religii (prawdziwym) - sklęła mnie na czym świat stoi.
                Wiem, że są uczciwi Romowie. I wiem, że prawdopodobnie jest ich dużo więcej niż nieuczciwych - ale już wśród Romów chodzących po domach lub oferujących usługi wróżbiarskie na ulicy proporcje między uczciwymi a nieuczciwymi są odwrotne i dosyć drastyczne.
                Jeżeli spotkam w ciemnej ulicy faceta z baseballem mówiącego "Czy może mi pani pożyczyć dwa złote" to zamiast wyciągnąć portfel będę zwiewała gdzie pieprz rośnie, a nie opierała moją wiarę w jego dobre zamiary na statystycznej próbce mężczyzn, jakich znam. Sytuacja wpłynie na moją interpretację. I tak samo w sytuacji Romki proszącej o szklankę wody w drzwiach mojego domu, na moją decyzję wpłynie nie sam fakt, że jest Romką, ale fakt, że jest Romką, która prosi w drzwiach o szklankę wody. Czyli powtarza schemat, który w X poprzednich razów dobrze się nie skończył.
    • echtom OT 31.10.11, 22:53
      Jak już kiedyś pisałam, wolę robić charytatywnie coś dla zwierząt, bo przynajmniej mam pewność, że nie oszukują tongue_out A kiedy nachodzą mnie wątpliwości, czy to się godzi i ma sens, przypominam sobie, że 400 lat temu pewien dominikański zakonnik założył w Limie schronisko dla porzuconych psów i kotów.
      • nangaparbat3 Re: OT 31.10.11, 23:00
        Jak to nie oszukują? Jak to nie oszukują?
        Moja kotka wcina śniadanie, całą miskę, najada się po pachy, ale jeśli córka wstanie poł godziny po mnie (lub ja po niej), nażarta kota odstawia przedstwienie "Ach, jakaz ja jestem głodna po całej nocy!"
        Ale co z tego, że oszukują? Super, że są ludzie, co im pomogą.
        • jolunia01 Re: OT 01.11.11, 09:23
          nangaparbat3 napisała:

          > Jak to nie oszukują? Jak to nie oszukują?
          > Moja kotka wcina śniadanie, całą miskę, najada się po pachy, ale jeśli córka ws
          > tanie poł godziny po mnie (lub ja po niej), nażarta kota odstawia przedstwienie
          > "Ach, jakaz ja jestem głodna po całej nocy!"

          Czy ty masz moja kotę? Może być cała miska chrupków, ale jak ktokolwiek idzie do kuchni to pędzi i płacze, żeby dać - wystarczy 5-6 sztuk, ale "dane", bo te, które juz są się nie liczą, to zapas na chwile, kiedy nikogo w domu nie będzie.
          • nangaparbat3 Re: OT 01.11.11, 10:04
            Mają żebractwo w genach?????
      • bi_scotti Re: OT 31.10.11, 23:02
        To moj OT bedzie bardziej selfish - od dziecka zyje w poczuciu bycia poza marginesem "normalnosci" i odkad jestem dorosla tkwi we mnie nadzieja, ze gdybym usiadla pod mostem to beda i tacy, ktorzy bez zadnych ocen czy misji po prostu wrzuca cos do mojego kubka po kawie. Wkurzaja mnie lawki budowane w taki sposob zeby sie nie mozna na nich polozyc - swiadome "wypychanie" bezdomnych z niektorych parkow czy krytych przystankow ... I inne takie rzeczy tez mnie wkurzaja, bo gdzies w tle widze moj potencjalny "wlasny koniec ogona". Ot, taki egoizm uncertain
        • echtom Re: OT 31.10.11, 23:09
          > od dziecka zyje w poczuciu bycia poza marginesem "normalnosci"

          To ja niestety do tych "strasznych mieszczan" należę.
          • myelegans Re: OT 01.11.11, 15:31
            Jesetm z Bi..... Bezdomnym daje, prawie zawsze jak mam pieniadze przy sobie. Kiedys w zamierzchlej przeszlosci taki jeden odprowadzal mnie na przystanek w ciemnym downtown o 21 jak konczylam wyklady, zeby.... nic zlego mi sie nie przytrafilo bo tu "rozni sie wlocza o tej porze"i nie wzial ode mnie pieniedzy. I robil tak przed 3 miesiace do konca semestru.
            Drugi taki, oddal moj porfel, ktory znalazl grzebiac na smietniku do miejscowego szpitala. NIe zostawil imienia, zrobil to bezinteresownie.
            Dzieci zebrzacych nie widuje, bezdomnych tak i to coraz wiecej, weteranow wojen, ludzi wyrzuconych na margines spoleczenstwa i tam zostajacych na zawsze.
            W Polsce jak jestem i widze takich staruszkow sprzedajacych co tam im zostalo w domu na targu, albo grajacych na skrzypcach na rynku, to mi sie serce kraje.....
            • nangaparbat3 Re: OT 01.11.11, 15:40
              A mnie się kraje, jak widzę coraz więcej ludzi grzebiących w śmietnikach. Czasem wyglądają na inteligentów, są porządnie ubrani, wręcz zadbani. Ale jeszcze trochę i wszystkie śmietniki będą zamykane na klucz.
              Niedawno wyniosłam mnósto starych map, śmietnik własnie sprzatała nasza dozorczyni, wystraszyłam się, że mnie objedzie, że bałagan, a ona pomogła znaleźć sensowne miejsce na te mapy, powiedziała, że wielu ludzi przychodzi po różne rzeczy i trzeba wszystko, co może sie przydać, kłaść osobno.
              Wzruszyła mnie, bo komu bardziej może przeszkadzać grzebanie po śmietnikach niż osobie, która je sprząta?
              • myelegans Re: OT 01.11.11, 17:04
                Ja przestalam oddawac butelki na kaucje, odkad zobaczylam, wieczorem przed dniem smieciowym chodzi pani i zbiera puszki i butelki z wystawionych "recycling". Wystawiam tez jedzenie puszkowe i tez zabiera

                dlatego ja nie daje na organizacje charytatywne tylko do lokalnych "community centers" gdzie pracuja ludzie znajacy spolecznosc miejscowa i wiedza co i komu potrzeba i tak dystrybuja. Tam ida dziecece ubrania, zabawki, sprzety i ksiazki, nie na biednych w Afryce, do ktorych i tak dociera szczatek.
                Swiadkow Jehowy splawie spod drzwi, zebrzacej staruszki nie splawilabym, chociaz jeszcze nigdy do domu nie zapukala.
                • ardzuna Re: OT 01.11.11, 17:12
                  myelegans napisała:

                  > otrzeba i tak dystrybuja. Tam ida dziecece ubrania, zabawki, sprzety i ksiazki
                  > , nie na biednych w Afryce, do ktorych i tak dociera szczatek.

                  Nie opłaca sie dawać przedmiotów na biednych w Afryce, bo transport jest zbyt drogi i nieekologiczny. Lepiej jest przekazać pieniądze.
                  • myelegans Re: OT 01.11.11, 19:45
                    Transport w kontenerowcach wcale nie jest taki drogi. Wysylamy z polskiej parafii rzeczy na Ukraine i nie kosztuje to drogo. 50kg za bodajze $20. Sporo mozna uzbierac, wystarczajaco, zeby kilkoro dzieci ubrac.

                    NIe wspieram biednych w Afryce, mam ich pod dostatkiem na miejscu i ich znam.
                    • ardzuna Re: OT 01.11.11, 22:44
                      Co nie zmienia faktu że wysyłanie ubrań w tereny objęte suszą akurat niekoinecznie jest wskazane, tym bardziej że jest tam ciepło. Jedzenie bardziej się przyda i bez sensu jest wożenie go z Polski.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka