Moja corka ma 5 lat. Jest mila, grzeczna, dobrze wychowana.
Zawsze uczylam ja o tolerancji, dzieleniu sie i pomaganiu blizniemu- w sumie zbyt wiele nie musialam robic, ma to w naturze (chyba po mnie

niech to szlag!).
Problem w tym, ze moja corka nie radzi sobie w gronie kolezanek- nawet tych mlodszych.
Od roku chodzi do szkoly (IRE.), w tym roku jest w klasie z 5 i 4 latkami, gdzie te 4 latki jej podskakuja. Jest bardzo uczuciowa i kiedy jedna z kolezanek powie jej, ze jej nie lubi, albo, ze nie chce sie z nia bawic- jest tragedia.
Probuje ja przekonac do tego, aby byla bardziej twarda...ale ona nie chce robic im przykrosci

bo to jej kolezanki.
Do tego jest problem w szkole, bowiem nauczycielka nie angazuje dziewczyn do wspolnej zabawy. Dzieci bawia sie w gronie 2-3 osobowym i to w jakies wymyslone przez siebie gry pt. Myszka Miki i Hello Kitty. Gdzie te czasy kiedy frajda byl "Chodzi lisek kolo drogi", czy "Stary Niedzwiedz" ?
Macie jakies pomysly jak podpsuc moje grzeczne dziecko? Chcialam ja zapisac do harcerstwa, ale tutaj dopiero od 6 lat