Dodaj do ulubionych

Jak zepsuc dziecko???

03.11.11, 10:40
Moja corka ma 5 lat. Jest mila, grzeczna, dobrze wychowana.
Zawsze uczylam ja o tolerancji, dzieleniu sie i pomaganiu blizniemu- w sumie zbyt wiele nie musialam robic, ma to w naturze (chyba po mnie uncertain niech to szlag!).
Problem w tym, ze moja corka nie radzi sobie w gronie kolezanek- nawet tych mlodszych.
Od roku chodzi do szkoly (IRE.), w tym roku jest w klasie z 5 i 4 latkami, gdzie te 4 latki jej podskakuja. Jest bardzo uczuciowa i kiedy jedna z kolezanek powie jej, ze jej nie lubi, albo, ze nie chce sie z nia bawic- jest tragedia.
Probuje ja przekonac do tego, aby byla bardziej twarda...ale ona nie chce robic im przykrosci uncertain bo to jej kolezanki.
Do tego jest problem w szkole, bowiem nauczycielka nie angazuje dziewczyn do wspolnej zabawy. Dzieci bawia sie w gronie 2-3 osobowym i to w jakies wymyslone przez siebie gry pt. Myszka Miki i Hello Kitty. Gdzie te czasy kiedy frajda byl "Chodzi lisek kolo drogi", czy "Stary Niedzwiedz" ?

Macie jakies pomysly jak podpsuc moje grzeczne dziecko? Chcialam ja zapisac do harcerstwa, ale tutaj dopiero od 6 lat uncertain
Obserwuj wątek
    • ciastolina84 Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 11:00
      Podpsuć?? A to nie chodzi raczej o jej wrażliwość??Tego chyba nie da się zniwelować moim zdaniem. Masz być może wrażliwe dziecko bardziej niż inne dzieci. Ja bym na początek przedstawiła problem nauczycielce. Powinna Cię naprowadzić na rozwiązanie problemu i oczywiście pomóc dziecku się zintegrowac z klasą.
      • monika19782 Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 11:17
        To chyba kwestia charakteru, moja starsza należy do tych przeżywajacych i załamujących się, po młodszej takie sytuacje nie robia wrażenia. Jak starsza zaczynała edukacje i pojawiały sie tego typu problemy bardzo duzo jej tłumaczyłam jak ma sie zachowywać w danych sytuacjach na swoim przykładzie z dzieciństwa np., nawiazałm kontakt który przerodził sie prawie w przyjaźń z mamami jej najblizszych koleżanek i kolegów i tak trzymamy, wielki pozytywny wpływ na dzieci w jej klasie ma wychowawca. Młodsza zawsze sobie radziła i potrafiła znaleźć towarzystwo i moich rad nie bardzo chce słuchać. Buduj poczucie wartości w dziecku ale nie oczekuj że będzie takie jak inne dzieci, moja starsza jest indywidualistką ale w ciągu tych lat dzieci to doceniły. Porozmawiaj również z wychowawcą aby bardziej integrował dzieci. U nas np. dzieci często zmieniają miejsca w ławkach aby sie lepiej poznać z inicjatywy wychowawcy.
    • mathiola Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 11:08
      Mój starszy syn taki był. Sierotka, której każdy mógł podskoczyć. Bo on - nauczony przeze mnie - umiał się dzielić ale nie umiał się bić i kłócić.
      Jak się w końcu zeźliłam po którymś tam incydencie, powiedziałam mu twardo: jak cię jeszcze raz uderzy, oddaj mu!
      - A co mam mu oddać? - zapytało niepewnie moje dziecię wink
      Teraz ma 9 lat i wyrósł z tej niemotowatości o tyle o ile. Dalej jest empatyczny, życzliwy i cały świat by zbawił gdyby mógł, ale jednocześnie daje się lubić, więc ma dużo kolegów i przyjaciół.

      Więc - nie doradziłam nic specjalnego, ale przynajmniej wsparłam na duchu, że nie ty jedna wink
    • miliwati Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 11:09
      emilly4 napisała:

      > Do tego jest problem w szkole, bowiem nauczycielka nie angazuje dziewczyn do ws
      > polnej zabawy. Dzieci bawia sie w gronie 2-3 osobowym i to w jakies wymyslone p
      > rzez siebie gry pt. Myszka Miki i Hello Kitty. Gdzie te czasy kiedy frajda byl
      > "Chodzi lisek kolo drogi", czy "Stary Niedzwiedz" ?

      To nigdy nie była frajda. Żadne dzieci nie bawiły się w to z własnej woli a wyłącznie na rozkaz w przedszkolu lub szkole. Naturalne są właśnie zabawy w mniejszych grupach, a najzdrowsze są właśnie wymyślone samodzielnie.

      A dziecko Ci po prostu musi dorosnąć.

      • ciastolina84 Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 11:18
        No proszę Cię bez przesady. Jeszcze pamiętam zerówkowe zabawy w "Baloniku nasz malutki" albo w/w "Chodzi lisek koło drogi" i to była frajda dla naszej klasy. Zawsze prosiliśmy panią żeby organizowała takie zabawy. Po prostu był czas na zabawy w małych grupach i wymyślane i w dużej grupie. Każda z form takich zabaw pomaga w rozwoju. trzeba się uczyć bawić w większej grupie. Dzięki takim zabawom dzieciaki lepiej się poznają.
        • mama_kotula Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 15:57
          Cytat
          Każda z form takich zabaw pomaga w rozwoju. trzeba się uczyć bawić w większej grupie. Dzięki takim zabawom dzieciaki lepiej się poznają.


          W jakim aspekcie dzieciaki lepiej się poznają podczas zorganizowanej i uschematyzowanej zabawy w 20 osób niż podczas spontanicznej zabawy w grupie 3-4-osobowej?
          • ciastolina84 Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 16:10
            Myślę że zorganizowana i uschematyzowana zabawa jak to nazwałaś na pewno dzieciom nie zaszkodzi a urozmaici zajęcia. Myślę że każdy miło wspomina takie zabawy właśniesmile
            • mama_kotula Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 16:13
              ciastolina84 napisała:
              Cytat
              > Myślę że zorganizowana i uschematyzowana zabawa jak to nazwałaś na pewno dzieci
              > om nie zaszkodzi a urozmaici zajęcia.


              Nie nie. Ja nie o to pytam, czy urozmaici zajęcia i czy nie zaszkodzi. Ja pytam o to, co napisałaś wcześniej - w jaki sposób taka zabawa pozwala dzieciom na lepszą integrację niż spontaniczna zabawa w mniejszych grupach.

              Cytat
              > Myślę że każdy miło wspomina takie zabawy właśniesmile


              Źle myślisz smile
              • ciastolina84 Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 16:22
                Myślę dobrze, ponieważ pamięć mnie w tym zakresie nie myli. Jeśli zabawa jest dobrze prowadzona to na pewno dzieciom pomoże. Po pierwsze spontaniczna zabawa w małych grupach pozwala dzieciom również na integrację, ale jeśli jest jedynym elementem zajęć to tworzą się grupy zamknięte i dziecko mniej ekspresyjne będzie miec problem z włączeniem się do zabawy. w zabawie zorganizowanej takiego problemu nie ma ponieważ uczestniczy w niej każdy. Chodzi mi właśnie o to. Zdaję sobie sprawę że są różne zabawy tego typu i nie wszystkie sa ok , ale w/w sa po prstu fajne i myślę że powinny być elementem zajęć.
                • mama_kotula Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 17:00
                  Cytat
                  Myślę dobrze, ponieważ pamięć mnie w tym zakresie nie myli.


                  To znaczy masz jakieś dowody, że KAŻDY lubił takie zabawy? Czy pisząc "pamięć mnie nie myli" - wnioskujesz na podstawie siebie i swoich znajomych? A może jesteś nauczycielką i wszyscy twoi podopieczni kochali zabawy w kółeczku? smile
                  Ja mam w promieniu 10 metrów 4 osoby, które takich zabaw nie lubiły nigdy.

                  Cytat
                  Po pierwsze spontaniczna zabawa w
                  > małych grupach pozwala dzieciom również na integrację, ale jeśli jest jedynym
                  > elementem zajęć to tworzą się grupy zamknięte i dziecko mniej ekspresyjne będzi
                  > e miec problem z włączeniem się do zabawy. w zabawie zorganizowanej takiego pro
                  > blemu nie ma ponieważ uczestniczy w niej każdy.


                  No więc dziecko będzie uczestniczyć w zabawie zorganizowanej jak reszta stada owieczek, jako jeden z pionków w zabawie. Myślisz, że po zakończeniu zabawy inne dzieci automatycznie przyjmą to "mniej ekspresyjne dziecko" do grupki, bo bawiło się z nimi w "Starego Niedźwiedzia" czy "Chusteczkę haftowaną"?
                  Ja się zgadzam, że te zabawy są fajne, ale nie jestem pewna, czy mają aż tak wielką rolę integracyjną. O wiele większe znaczenie wg mnie ma zabawa w mniejszych grupach i tu jest rola nauczyciela, aby wyłapywać niedobitków i pomagać im w integracji, choćby tworząc zabawę moderowaną ale w mniejszym gronie. W tłumie dzieci się rozmywają.
                  • ciastolina84 Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 17:53
                    Nie twierdzę, że zabawy w dużej grupie mają az tak zbawienny wpływ, ale na pewno pomogą dziecku lepiej czuc się w wiekszym skupisku ludzi i nauczyć się, że i w takiej grupie się mozna dobrze bawić. Poza tym absolutnie się zgadzam, z tobą że zabawy w małej grupie lepiej pomogą w integracji, ale moderowane tak jak to określiłaś. Natomiast autorka wątku napisała, że nauczyciel nie robi nic w celu integracji klasy więc przypuszczam, że takich zabaw jest niewiele (jak i zabaw w dużej grupie), a dzieci bawią sie samopas w grupkach w "hello kitty" Jeśli tak jest rzeczywiście to się nie dziwię, że dziecko od roku nie może się zasymilowac z grupą.
                    • hanalui Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 21:45
                      ciastolina84 napisała:

                      > Nie twierdzę, że zabawy w dużej grupie mają az tak zbawienny wpływ, ale na pewn
                      > o pomogą dziecku lepiej czuc się w wiekszym skupisku ludzi i nauczyć się, że i
                      > w takiej grupie się mozna dobrze bawić.

                      Nie pomoga sie czuc lepiej, bo jak sie takich zabaw nie lubi to sie ich nie lubi i tyle.
                      Mowie na swoim przykladzie akurat - nigdy takich zabaw nie lubilam, wrecz czulam sie gorzej jak bylam do nich zmuszana, nie zmienilo sie to do dzis, wspolne zabawy weselne, birowe, grupowe powoduja u mnie rzyg. Moje dziecie akurat ma to samo i woli zabawy w malych grupach
            • czarnaalineczka Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 18:07
              > Myślę że każdy miło wspomina takie zabaw właśniesmile


              wcale milo tego nie wspominam
              gorsze byly tylko proby nauczenia nas tanczyc jakiegos mazurka czy czegostakiego tongue_out
            • hanalui Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 21:46
              ciastolina84 napisała:

              > Myślę że każdy miło wspomina takie zabawy
              > właśniesmile

              Raczej wole tego nie wspominac, odetchnelam z ulga jak skoczylo sie glupie zmuszanie do zabaw grupowych
        • miliwati Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 21:11
          ciastolina84 napisała:

          > No proszę Cię bez przesady. Jeszcze pamiętam zerówkowe zabawy w "Baloniku nasz
          > malutki" albo w/w "Chodzi lisek koło drogi" i to była frajda dla naszej klasy.

          Była to frajda wyłącznie o tyle że coś w ogóle się działo. Alternatywą byłoby siedzienie w kółeczku i czytanie.

          > Zawsze prosiliśmy panią żeby organizowała takie zabawy. Po prostu był czas na z

          "Zawsze prosiliśmy" to znaczy Ty prosiłaś i strasznie Cię rajcowało że na Twoją prośbę nauczycielka dyryguje innymi dziećmi tak jak byś chciała, nieprawdaż? Ona to robiła bo ma takie zabawy wpisane w standard zajęć "bo przecież dzieci to uwielbiają", a nie na Twoje prośby, no ale dziecko o tym nie wiedziało. Zresztą pewnie dalej nie wie.

          > abawy w małych grupach i wymyślane i w dużej grupie. Każda z form takich zabaw
          > pomaga w rozwoju. trzeba się uczyć bawić w większej grupie. Dzięki takim zabawo
          > m dzieciaki lepiej się poznają.

          Wykonywanie szablonowych ruchów bez żadnej inicjatywy ze strony dziecka nie prowadzi do żadnego lepszego poznania. Przecież te "zabawy" są wyłącznie odtwórcze - w odróżnieniu od samodzielnie przez dzieci wymyślonych, choćby i w Barbie i Hello Kitty.
          • mathiola o ja cię 03.11.11, 23:00
            Jak tak sobie patrzę, co się dzieje z biegiem lat z tymi radosnymi przedszkolakami żądnymi zabawy to mi się nie chce być dorosłą.
            Zabawy w liska/niedźwiedzia/inne były super. I każde dziecko bawiło się rozemocjonowane i rozchichotane.
            Niestety - niektóre z tych dzieci dorosły i przyswoiły sobie wyższy światopogląd. I już im się w głowie nie mieści, że przy takich niskich, prostych i głupich zabawach dzieci naprawdę mogą dobrze się bawić.
            A tu minęło 30 lat i moje dzieci bawią się przy tym równie dobrze jak ja kiedyś.
            Mało tego. Mieliśmy w podstawówce fajną wychowawczynię. I ona nam w ramach rozrywki organizowała zabawę w numerki. Mieliśmy wtedy po 13 lat, a prosiliśmy ją po prostu, żeby co jakiś czas tą zabawę nam zafundowała.
            Nie, zabawa w numerki to nie to samo co słoneczko ani nic pokrewnego tongue_out
            • emilly4 Re: o ja cię 04.11.11, 12:07
              Hmm. . .

              No to u mnie w podstawowce, w ramach jednej lekcji w-fu, zadalysmy od nauczycielki tych wlasnie zabaw. 20 pare bab bawilo sie w liska wink

              mathiola napisała:

              > Jak tak sobie patrzę, co się dzieje z biegiem lat z tymi radosnymi przedszkolak
              > ami żądnymi zabawy to mi się nie chce być dorosłą.
              > Zabawy w liska/niedźwiedzia/inne były super. I każde dziecko bawiło się rozemoc
              > jonowane i rozchichotane.
              > Niestety - niektóre z tych dzieci dorosły i przyswoiły sobie wyższy światopoglą
              > d. I już im się w głowie nie mieści, że przy takich niskich, prostych i głupich
              > zabawach dzieci naprawdę mogą dobrze się bawić.
              > A tu minęło 30 lat i moje dzieci bawią się przy tym równie dobrze jak ja kiedyś
              > .
              > Mało tego. Mieliśmy w podstawówce fajną wychowawczynię. I ona nam w ramach rozr
              > ywki organizowała zabawę w numerki. Mieliśmy wtedy po 13 lat, a prosiliśmy ją p
              > o prostu, żeby co jakiś czas tą zabawę nam zafundowała.
              > Nie, zabawa w numerki to nie to samo co słoneczko ani nic pokrewnego tongue_out
    • rulsanka Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 11:30
      Nie harcerstwo tylko sztuki walki, one bardzo dobrze ucza nieagresywnej samoobrony.
      • agunia777 Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 15:44
        Nie wiem dlaczego w tym miejscu dzieci nie bawią się w zabawy integracyjne, jednak nie zawsze takie zabawy sprawiają, że odrzucane dziecko staje się od razu "pożądane" przez grupę. Sama pracowałam 2 l. w P.państwowym jako nauczycielka i już w gr 3 latków przy takich zabawach były widoczne podziały, a kiedy dzieci miały się dobrać w pary - ulubieńcy od razu się odnajdywali a dzieci odrzucane zostawały same - i na dodatek nie chciały się łączyć w pary. Właściwie niwelowanie takich zachowań zajęło mi CAŁY rok i to z pomocą nauczycielki z 20 letnim stażem. Potrzebne były inne działania niż zabawy integracyjne - ale grunt, że podziałało. Były to np:

        - wierszyki - masażyki - Usadzanie dzieci po okręgu koła plecami do siebie - tworzyłam "na bieżąco" jakiś tekst, a dzieci wykonywały ruchy rękami na plecach kolegi obok. O ile nam dorosłym przeszkadzałoby kiedy masuje nas nielubiana, tak dla dzieci bardziej intymny jest dotyk dłoni przy zabawie "Stary Niedźwiedź". Tu ich bawi samo odtwarzanie ruchów i lekkie dreszcze na plecach wink Później obowiązkowo robiłam jakieś zadanie w parach osób siedzących obok siebie (np. tańce "Nie chcę Cię znać" itp)
        - wspólne prace plastyczne w grupkach 3 - 4 osobowych. Jedna osoba maluje kredkami, druga farbami...
        - pomaganie w zakładaniu czapki itp
        - rozmowy nt indywidualnych dzieci: np. Piotruś ma dziś urodziny. Co jest takie fajne w Piorku? Co dla niego przygotujemy? Wśród tak małych dzieci nie zdarzyła mi się jeszcze negatywna wypowiedź, nawet jeśli czułam, że dane dziecko jest nielubiane. Dzieci po prostu mówiły że lubią jego kolor włosów czy nowy traktor. Wystarczyło by tego dnia dziecko było najbardziej kochane w przedszkoluwink))

        A co do córki, jest ona po prostu bardzo empatyczna. Musisz jej zaserwować trening asertywności. Rozmawiaj z nią często o tym, że dobro innych dzieci jest tak ważne jak dobro niej samej. Zrób ćwiczenia typu:"Co by było gdyby kotek drugiemu kotkowi wyjadł wszystko z miski. Co by się działo z drugim kotkiem? Jako powinien się zachować? Co byś mu poradziła, córeczko?"

        Aha i teksty typu: "Nie daj się!" są mało pedagogiczne, jednak niezbędne. Dziecko bardzo empatyczne musi pozbyć się poczucia winy kiedy walczy o swoje.
    • kobieta_z_polnocy Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 17:05
      Nie pomogę zbytnio, ale chciałam jedynie napisać, że słowo w słowo piszesz o niej tak jak mówili o mnie moi rodzice, kiedy byłam w przedszkolnym wieku wink
      Tyle tylko, że te ich "dobre wychowanie" nie miało nic wspólnego z asertywnością, przez co zrobili ze mnie, nie ukrywam, kompletną sierotę losu i ofermę o załzawionych oczach. wink
      Doszło do tego, że kiedy inne dziecko chciało jedną z moich zabawek na podwórku, to powinnam była mu ją natychmiast wręczyć, ot by pokazać wielkość swojego serca...
      Być może u ciebie aż tak źle nie jest, ale pomyśl nad tym, czy czasem nie zaszczepiasz ideałów w córce, do których ona ani jej środowisko jeszcze nie dorośli. Bo bycie "tym lepszym człowiekiem" to coś, do czego dochodzi się z wiekiem, a nie coś co zaszczepiają w nas rodzice ceniący sobie ciche i posłuszne dzieciątko.
    • jesienna_burza Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 20:11
      Doczytalam polowe wpisow i jakos wszystko zafiksowalo sie wokol tego jak OTOCZENIE ma sprzyjac Twojej corce (wychowawca, rodzaj zabaw, itd).
      Pomysl moze w druga strone. Kto ma problem? Twoja Corka. Wiec KTO powinien stworzyc sprzyjajace warunki?
      Wg mnie Ty i ona. Powinas spytac Corki, ktore dzieci w jej ocenie sa fajne i powinnas sprobowac zapoznac sie z rodzicami tych dzieci, zapraszac dzieci do domu, umawiac sie na placu zabaw. Stworzysz okolicznosci dla tamtych dzieci, ktore polubia i przyjemnie beda kojarzyc Twoja Corke.

      Nie rozumiem co chcesz osiagnac poprzez zbuntowanie corki? To ja wzmocni? Wzmocni ja choc jedna serdeczna kolezanka, w ktorej znajdzie oparcie i jesli Twojej corce ciezko to samej zorganizowac to TY droga mamo po prostu masz jej w tym pomoc.
    • a74-7 Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 20:37
      Od roku chodzi do szkoly (IRE.),
      Chodzi do szkoly w Irlandi ? czy dobrze zrozumialam ?
    • izabellaz1 Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 21:15
      Poczekaj. Moja wrażliwa, ale "różki" jej rosną. Ja mam mocny charakter, ale mąż z tych wrażliwych i ona taka. Pomaga domowy kurs asertywności i zaradności, ale to rozmowy, rozmowy i jeszcze raz rozmowy i omawiane scenariusze zachowań. Ale dają efekty.
    • a74-7 Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 21:37
      Od roku chodzi do szkoly (IRE.),
      Chodzi do szkoly w Irlandi ? czy dobrze zrozumialam ?

      bo jesli tak , to radze potrenowac language i cwiczyc mloda ,
      • emilly4 Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 23:10
        Bardzo dziekuje za wszystkie odpowiedzi.
        Tak, corka od roku uczeszcza do szkoly w Irlandi- z jezykiem angielskim nie ma zadnych problemow. Chetnie sie uczy i szybko lapie nowe piosenki, samodzielnie czyta szkolne ksiazki.
        Problem tyczy sie jej otoczenia w klasie. Na podworku radzi sobie tak jak inne dzieci. Nie jest niesmiala, chetnie poznaje nowych ludzi. Ma dwoch fajnych kolegow i kilka kolezanek. Moim zdaniem, problem z tamtymi dziecmi polega na tym, iz dzieci sa po prostu rozpieszczone i zepsute(oczywiscie nie wszystkie,ale wystarczy chociaz jeden przywodca, by reszta poszla w jego slady). Moje dziecko nie potrzebuje miliona zabawek aby czuc sie dobrze, a kiedy ktoras z dziewczyn ja odwiedzi, slysze tylko co ma, co ma jej kolezanka i tak przez cale kilka godzin- masakra! Dobrze, ze do szkoly chodza w mundurkach.
        Do tego zajecia w szkole trwaja tylko 4,5h w grupie ok.30 dziewczyn. Pani musi osobno ogarnac 4 i 5 latki. W zeszlym roku bylo ich tylko 15 sztuk, pani postanowila zostawic na ten rok te dziewczyny, ktore zaczely szkole jako 4-latki (w tym moja corke)+ wziac sobie te, ktore szkole dopiero zaczely.

        Chyba pogadam sobie z nauczycielka.

        Jeszcze raz- dzieki. smile
        • hanalui Re: Jak zepsuc dziecko??? 03.11.11, 23:47
          emilly4 napisała:

          > Problem tyczy sie jej otoczenia w klasie. Na podworku radzi sobie tak jak inne
          > dzieci. Nie jest niesmiala, chetnie poznaje nowych ludzi. Ma dwoch fajnych kole
          > gow i kilka kolezanek. Moim zdaniem, problem z tamtymi dziecmi polega na tym, i
          > z dzieci sa po prostu rozpieszczone i zepsute(oczywiscie nie wszystkie,ale wyst
          > arczy chociaz jeden przywodca, by reszta poszla w jego slady). Moje dziecko nie
          > potrzebuje miliona zabawek aby czuc sie dobrze, a kiedy ktoras z dziewczyn ja
          > odwiedzi, slysze tylko co ma, co ma jej kolezanka i tak przez cale kilka godzin
          > - masakra!

          No tak...wszyscy winni tylko nie ty i twoje dziecko.
          Boze co ty bredzisz...zepsute, rozpieszczone, dowartosciowane przez tysiace zabawek? Cala klasa, nawet te mlodsze?
          A twoje aniol, grzeczna, milusia dobrze wychowana, tolerancyjna, dzielaca sie wszystkim itd big_grin i do tego dupa wolowa, ktora nie radzi sobie nawet z mlodszymi.
          Moze zamiast uczyc dzieciaka bawic sie w "Balonika" czy "Stary niedziwiedz" trza bylo uczyc zabaw w Hello kity czy co tam jeszcze innego jest na topie, rozpieszczac dzieciaka. I zapewniem cie nie trzeba do tego tysiaca zabawek.
          I poczytaj troche o 5 latkach i o tym ze w tym wieku chwalenie sie wszystkim, lacznie z tym ze sie ma ladniejsza szczoteczke do zebow, spodnie, wiekszy nos, czy buta jest najbardziej normalna rzecza.
          • a74-7 Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 10:00
            hanalui - piateczka smile
            • zabulin Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 11:38
              Tak, tak, nawet dwie piateczusie ślicznusie.
              Za nazwanie dziecka dupa wołową. Jeju, jaka ona fajna i jakie madre wnioski wysnuwa smile

              O rety rety, takim konstruktywnym być ...
              • alinawk Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 12:19
                > O rety rety, takim konstruktywnym być ...

                Taaa.. I matka ma być na topie i uczyć dziecko zabaw w hellokitty tongue_out To mnie naibardziej rozwaliło. Polka ma wiedzieć w co się bawią dzieciaki w Irlandii. Dobrze że nie w Górnej Wolcie czy w Dolnym Karabachu smile Hanalui pewnie to wie i nas tu uświadomi smile
                • hanalui Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 13:13
                  alinawk napisała:

                  > Taaa.. I matka ma być na topie i uczyć dziecko zabaw w hellokitty tongue_out To mnie n
                  > aibardziej rozwaliło. Polka ma wiedzieć w co się bawią dzieciaki w Irlandii.

                  Ta Polka zyje w IE i chce by jej dziecko bawilo sie z innymi dziecmi, to chyba wypadaloby zadbac by dziecko mialo jakis kontakt z rowiesnikami i znalo temetyke zabaw tamtejszych dzieci. To chyba nie jest takie skomplikowane, wystarczy pojsc na plac zabaw, ogladnac lokalna tv, programy dla dzieci, isc na jakies play grup, pojsc do biblioteki pozyczyc lokalne lokalne bajki, wypozyczyc kaset dvd z okalnym bajkami itd.
                  I serio... nie wierze ze wszystkie dzieci bawia sie w tylko hello kitty (cokolwiek to to jest) lub myszke miki. Dzieci w tym wieku maja rozne zainteresowania.
                  Mam 5 latka wiec w jego grupie rowiesniczej czesc sie interesuje Bobem Budowniczym, czesc Thomasem, czesc Strazakiem Sam, czes BenTen czesc wojnami gwiezdnymi i jeszcze kilkunastoma tematykami itd i jakos potrafia znalezc wspolny jezyk pomimo ze czesto gesto maja rozne ubodbania.
                  Skoro autorki dziecko nie potrafi sie w nic bawic, nie zna zadnych bajek rowiesnikow, zadnych zabaw rowiesnikow to czyja to wina?
                  No chyba nie lokalnych dzieci tylko rodzica, ktory trzyma dziecie zamkniete i odizolowane od lokalnego podworka i to juz 2 rok, bo dziecie drugi rok do tej samej klasy.
                  • miliwati Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 13:29
                    hanalui napisała:

                    > Ta Polka zyje w IE i chce by jej dziecko bawilo sie z innymi dziecmi, to chyba
                    > wypadaloby zadbac by dziecko mialo jakis kontakt z rowiesnikami i znalo temetyk
                    > e zabaw tamtejszych dzieci. To chyba nie jest takie skomplikowane, wystarczy po
                    > jsc na plac zabaw, ogladnac lokalna tv, programy dla dzieci, isc na jakies play
                    > grup, pojsc do biblioteki pozyczyc lokalne lokalne bajki, wypozyczyc kaset dvd
                    > z okalnym bajkami itd.

                    Ale jakże tak? Wynarodowić Polkę? Żeby nie znała żenujących bajek Konopnickiej o Sierotce Marysi i Jasiu co nie doczekał? Odciąć ją od korzeni nacjonalizmu i szowinizmu zasadzonych przez Sienkiewicza Krzyżakami i Trylogią? Pozwolić żeby nie ryczała jak bóbr słuchając mazurków Chopina?
                    • alinawk Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 13:47
                      No co ty? Ryczeć przy Chopinie? Przecież Chopin to obciach, nie wiedziałaś? Teraz się ryczy przy Hanie Montanie. Obowiązkowo.
                      I oczywiście przy Kaczorze Donaldzie.
                      • mama_kotula Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 14:01
                        alinawk napisała:
                        > No co ty? Ryczeć przy Chopinie? Przecież Chopin to obciach, nie wiedziałaś? Ter
                        > az się ryczy przy Hanie Montanie. Obowiązkowo.
                        > I oczywiście przy Kaczorze Donaldzie.


                        Dlaczego dziecko nie może jednocześnie słuchać Hany Montany i Chopina, wyjaśnisz mi?

                        A w pewnym wieku znajomość Hanny Montany jest bardziej przydatna, niż znajomość Chopina. I nie, nie oznacza to, że dzieci które znają Hanę Montanę, są gorsze od tych, które znają Chopina.
                        Moja córka nad klasyczną muzykę przedkłada - uważaj: Ich Troje i Shakirę. Powinnam zapewne się powiesić z rozpaczy.
                        • hanalui Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 14:24
                          mama_kotula napisała:

                          > A w pewnym wieku znajomość Hanny Montany jest bardziej przydatna, niż znajomość
                          > Chopina. I nie, nie oznacza to, że dzieci które znają Hanę Montanę, są gorsze
                          > od tych, które znają Chopina.

                          Ale w niektorych domach to wlasnie znaczy, bo wiesz...czym skorupka z mlodu itd... Zna hello kitty, myszke miki czy hane montane, uzywa komputera czy oglada tv o dzieciak rozpieszczony, rozpuszczony, zle wychowany i za 5 lat wejdzie ci na glowe wink, do super niani bedziesz musiala tyrkac po pomoc wink

                        • alinawk Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 14:46
                          > Dlaczego dziecko nie może jednocześnie słuchać Hany Montany i Chopina, wyjaśnis
                          > z mi?

                          A czy ja napisałam, że nie może? W którym miejscu?

                          > A w pewnym wieku znajomość Hanny Montany jest bardziej przydatna, niż znajomość
                          > Chopina.

                          Oczywiście, jak najbardziej się zgadzam.

                          I nie, nie oznacza to, że dzieci które znają Hanę Montanę, są gorsze
                          > od tych, które znają Chopina.

                          A czy uważasz, że dzieci, które z jakichś powodów nie znają Hany Montany są gorsze od tych co znają? ( tego nieszczęsnego Chopina zostawmy już, niech spoczywa w spokoju tongue_out)

                          Powin
                          > nam zapewne się powiesić z rozpaczy.

                          Nie mam pojecia, czy się powinnaś powiesić. Skoro to cię tak martwi.. smile.
                          • miliwati Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 14:50
                            alinawk napisała:

                            > A czy uważasz, że dzieci, które z jakichś powodów nie znają Hany Montany są go
                            > rsze od tych co znają? ( tego nieszczęsnego Chopina zostawmy już, niech spoczy

                            Jednej Hany Montany można nie znać. Ale dziecko które nie zna Hany Montany i Barbie i Hello Kitty i Boba Budowniczego i Strażaka Sama i Reksia i Jacka Sparrowa i żadnego ze Skywalkwerów jest najzwyczajniej na świecie upośledzone społecznie.
                          • mama_kotula Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 14:57
                            Cytat
                            A czy uważasz, że dzieci, które z jakichś powodów nie znają Hany Montany są gorsze od tych co znają?

                            Nie, nie uważam. Ale - tak jak napisał ktoś wyżej - jeśli dziecko nie zna jednej Hany, to nie jest problem. Niemniej jesli dziecko nie ma pojęcia o NICZYM, co interesuje jego rówieśników, nic dziwnego, że jest wyobcowane. Szczególnie, jesli nie ma siły przebicia na tyle, aby pokazać rówieśnikom, że to jego zainteresowania są bardziej godne uwagi. Jesli jest w stanie tak zaimponować dzieciakom tym, czym się interesuje, aby sikały po gaciach z zazdrości i podziwu - proszę bardzo, nie musi znać niczego, co lubią znajomi. Ale to imponowanie też wymaga skilli społecznych.
                • mama_kotula Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 13:59
                  Cytat
                  Polka ma wiedzieć w co się bawią dzieciaki w Irlandii.


                  Jaka różnica, czy w Irlandii, czy poza nią?
                  Nie: w Irlandii, a: w nowym środowisku dziecka. W Irlandii, Koziej Wólce, Poznaniu czy na biegunie, wszystko jedno. Jesli dziecko ma problem z integracją, to dziecku warto pomóc, choćby pokazując dziecku jak sie bawi w lokalne zabawy, a nie narzekać, jak to strasznie i źle się te dzieci bawią, bo są takie rozpuszczone i zepsute.

                  Nota bene w szkole moich dzieci - w Polsce, w Polsce - dziewczynki lat 5-6-7 bawia sie o zgrozo nie w starego niedźwiedzia i w liska koło drogi, a w "Shakira kalosz" (nie pytajcie mnie, co to jest, nie mam bladego pojęcia, odbywa się ta zabawa w szkolnym busie i biorą w niej udział kalosze mojej córki tongue_out), w rozmaite kluby, w Littlest Pet Shop i standardowe zabawy typu dom, szkoła. Chłopcy w klasie syna cały zeszły rok bawili sie w Piratów z Karaibów, mój syn marudził, bo filmu nie oglądał. Powinnam zapewne wywiesić wątek, jakie to głupie te dzieciaki są i bawią w takie rzeczy - nie, puściłam dziecku film, dziecko stwierdziło, że film jest w sumie nudny i temat się skończył.

                  Przy okazji - moje dzieci nie mają milionów zabawek, mają zupełnie inne zainteresowania niż rówieśnicy, w dodatku wyżej wspomniana szkoła jest szkołą ekskluzywną, do której rodzice podwożą dzieci co najmniej Lexusami - z definicji powinny w niej byc więc ponoć dzieciaki rozpuszczone i zepsute, nieprawdaż. A cholera, nie są. Dziwne, nie?

                  Zatem stawiam, że coś nie tak jest w postrzeganiu innych ludzi przez autorkę wątku, które to postrzeganie przekazuje córce.
                  • alinawk Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 14:28
                    > Nota bene w szkole moich dzieci - w Polsce, w Polsce - dziewczynki lat 5-6-7 ba
                    > wia sie o zgrozo nie w starego niedźwiedzia i w liska koło drogi, a w "Shakira
                    > kalosz" (nie pytajcie mnie, co to jest, nie mam bladego pojęcia,

                    No właśnie. Nie masz bladego pojęcia. Ja też. Ja swoje dziecko co najwyżej mogę nauczyć grać w gumę, czy skakać na skakance (zabawy z mojego dzieciństwa), czy nauczyć wyliczanki pod tytułem entliczek pentliczek. Nie mam bladego pojęcia jakie zabawy sa na topie obecnie wśród polskich dzieci, a co dopiero angielskich czy irlandzkich, czy kanadyjskich. Dlatego mnie rozśmieszyły pretensje Hanalui że matka nie nauczyła dziecka bawić się w hellokitty. Owszem, mogę kupić dziecku gazetkę czy film z hallokitty, ale skąd ja , stara baba, do licha mam wiedzieć jak dzieci się w to bawią??? I w dodatku w Irlandii?

                    Chłopcy w
                    > klasie syna cały zeszły rok bawili sie w Piratów z Karaibów, mój syn marudził,
                    > bo filmu nie oglądał. Powinnam zapewne wywiesić wątek, jakie to głupie te dziec
                    > iaki są i bawią w takie rzeczy - nie, puściłam dziecku film, dziecko stwierdził
                    > o, że film jest w sumie nudny i temat się skończył.

                    Pierwszą część Piratów z Karaibów uwielbiam, oglądałam chyba z pięć razy, pozostałe moim zdaniem są do kitu.

                    > Zatem stawiam, że coś nie tak jest w postrzeganiu innych ludzi przez autorkę wą
                    > tku, które to postrzeganie przekazuje córce.
                    >
                    A moim zdaniem córka autorki jest postrzegana jako emigrantka jako ta 'obca' i w związku z tym 'inna ' i stąd się biorą te jej kłopoty.
                    • miliwati Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 14:35
                      alinawk napisała:

                      > ui że matka nie nauczyła dziecka bawić się w hellokitty. Owszem, mogę kupić dzi
                      > ecku gazetkę czy film z hallokitty, ale skąd ja , stara baba, do licha mam wie
                      > dzieć jak dzieci się w to bawią??? I w dodatku w Irlandii?

                      Bo to był skrót myślowy. Dzieci uczą sie zabaw jedno od drugiego. Jakby to dziecko nie było trzymane z daleka od tych głupich rozpuszczonych Irlandusów to by się nauczyło tych wszystkich zabaw. Ale mamusia chroni pusiunię przed tymi niedobrymi dzikusami, więc...

                      (A nauczyć to można, owszem, grać w szachy albo w ping-ponga.)

                      > > Zatem stawiam, że coś nie tak jest w postrzeganiu innych ludzi przez auto
                      > rkę wą
                      > > tku, które to postrzeganie przekazuje córce.
                      > >
                      > A moim zdaniem córka autorki jest postrzegana jako emigrantka jako ta 'obca' i
                      > w związku z tym 'inna ' i stąd się biorą te jej kłopoty.

                      Jej kłopoty biorą się z tego że w wyniku zabiegów swojej mamuśki jest istotnie inna. Byłaby zresztą pewnie inna nawet w Polsce.


                      • mama_kotula Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 14:53
                        Cytat
                        Bo to był skrót myślowy. Dzieci uczą sie zabaw jedno od drugiego. Jakby to dziecko nie było trzymane z daleka od tych głupich rozpuszczonych Irlandusów to by się nauczyło tych wszystkich zabaw. Ale mamusia chroni pusiunię przed tymi niedobrymi dzikusami, więc...


                        O to to, zgadzam się.
                    • mama_kotula Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 14:40
                      Cytat
                      Dlatego mnie rozśmieszyły pretensje Hanalui że matka nie nauczyła dziecka bawić się w hellokitty. Owszem, mogę kupić dziecku gazetkę czy film z hallokitty, ale skąd ja , stara baba, do licha mam wiedzieć jak dzieci się w to bawią???


                      A Irlandia to pustynia jest, czy jak? Dzieci bawią się w zamkniętych bunkrach?
                      Tak, jak pisała Hanalui - jak sie widzi, że dziecko ma problem z integracją, można zrobić 150 rzeczy: zaprosić dzieci do domu, iść na plac zabaw i podpatrzyć, popytać córki, jak się bawi w Hello Kitty czy inne myszki Miki czy Shakiry (córka na bank wie, zapewniam - moje dziecko mi ze szczegółami opowiadało, jak sie bawi w piratów z Karaibów), ruszyć tyłek, aby pomóc dziecku się zintegrować. Podpowiedzieć coś. Pogadać z nauczycielką, poprosić o poradę. A nie z wyższością mówić, że te dzieci to gupie som.


                      Cytat
                      I w dodatku w Irlandii?


                      Halo, autorka wątku mieszka w tej Irlandii.

                      Cytat
                      Pierwszą część Piratów z Karaibów uwielbiam, oglądałam chyba z pięć razy, pozostałe moim zdaniem są do kitu.


                      Ale co to ma do rzeczy i do tematu wątku? Rozumiem, że to taka luźna dygresja w temacie upodobań filmowych? wink

                      Cytat
                      A moim zdaniem córka autorki jest postrzegana jako emigrantka jako ta 'obca' i
                      > w związku z tym 'inna ' i stąd się biorą te jej kłopoty.


                      Od dwóch lat? Nie wydaje mi się.
                      • alinawk Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 14:54
                        > Ale co to ma do rzeczy i do tematu wątku? Rozumiem, że to taka luźna dygresja w
                        > temacie upodobań filmowych? wink
                        >
                        No, coś w tym stylu. Pisałaś poza tym, że twój syn to uznał za nudne, to się odniosłam.
            • emilly4 Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 12:02
              Wiesz, sama mialam 5 lat, ale nie przypominam sobie, abym po przyjsciu do kolezanki komentowala wielkosc jej tv- a tym aktualnie zajmuja sie dzieci. Dziwne, ze dzieci rodzicow, ktorzy nie przykuwaja uwagi do rzeczy materialnych, nie obkupuja dzieci zabawkami przy kazdej lepszej okazji- takie nie sa! Nigdy nie lubilam rozpieszczonych i przemadrzalych dzieciakow, wiec sila rzeczy swojego nie wychowuje w ten sam sposob. Tak, mam grzeczne dziecko, fajne, nie sprawiajace problemow. Nie wstydzi sie, potrafi poszalec i tanczyc na stole. Ale nie lubi robic przykrosci innym- to jej problem. Kiedy jedno dziecko ( u ktorego podobno "nie ma w domu nienawisci"), buntuje grupe przeciwko mojej corce - ona nie potrafi sie zbuntowac.
              Obok siebie mam obrazki dzieci wychowywanych bezstresowo- dla takiego potrzebowalabym na zakupach kaganca.
              To, ze twoim zdaniem, dzieci w wieku 5 lat sa przemadrzale z natury- to prawda, ale to rodzica obowiazek zwrocic na to uwage. Zeby za kolejne 5 lat (przypuszczalnie) nie musiec dzwonic do Super Niani- bo dziecko zaczyna rzadzic. Dlaczego niby slysze komentarze typu "Twoja corka jest taka fajna, grzeczna, slucha sie, a moje to diabel". No sorry, ale zadne dziecko nie rodzi sie zle- to od nas zalezy jakie bedzie.
              I argument, ze moje dziecko w tym wieku powinno spedzac czas na przechwalaniu sie pier-do-lami jest do d. . y.
              • hanalui Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 12:53
                emilly4 napisała:

                > Wiesz, sama mialam 5 lat, ale nie przypominam sobie, abym po przyjsciu do kolez
                > anki komentowala wielkosc jej tv- a tym aktualnie zajmuja sie dzieci.

                I serio tak cie boli stwieredzenie faktu jakiegos 5 latka ze ma wiekszy telewizor? Nie wiem kto ma tu wiekszy problem, ty czy twoja corka? Kompleksy jakies masz i to straszne

                Dziwne, z
                > e dzieci rodzicow, ktorzy nie przykuwaja uwagi do rzeczy materialnych, nie obku
                > puja dzieci zabawkami przy kazdej lepszej okazji- takie nie sa! Nigdy nie lubil
                > am rozpieszczonych i przemadrzalych dzieciakow, wiec sila rzeczy swojego nie wy
                > chowuje w ten sam sposob.

                Skoro nie odpowiada ci zachowanie, wychowanie tego dziecka to po jaki pieron zapraszasz go do siebie i chcesz by sie kolegowalo z twoim dzieckiem? surprised? Czemu nie zaprosisz jakiegos dziecka ktorego poglady i zasady w rodzinie bylyby podobne do twoich? Czyzby nie bylo tak swietnie wychowanego dziecka jak twoje w okolicy, w calej klasie twojego dziecka?

                Tak, mam grzeczne dziecko, fajne, nie sprawiajace pro
                > blemow. Nie wstydzi sie, potrafi poszalec i tanczyc na stole. Ale nie lubi robi
                > c przykrosci innym- to jej problem. Kiedy jedno dziecko ( u ktorego podobno "ni
                > e ma w domu nienawisci"), buntuje grupe przeciwko mojej corce - ona nie potrafi
                > sie zbuntowac.

                Na czym polega to buntowanie? Bo nijak nie przychodzi mi do glowy jak w grupie 5 latkow 1-2 dzieci moze zbuntowac owa cala grupe przeciwko jednemu dziecku? Rozumiem 1-5 dzieci nie chce sie bawic z danym dzieckiem, ale wyszystkie surprised?
                A moze nie chca sie dzieci bawic z nadeta grzeczniusa gwiazda, ktora jest lepsza, grzeczniejsza i bardziej wychowana niz inne gorsze dzieci (o czym mamusia jej truje pewnie przy kazdej nadarzajacej sie okazji) i na dodatek kleci pewnie kilka zdan na krzyz w lokalnym jezyku i nie ma bladego pojecia co to myszka miki itd.
                Dzieciaki nie sa glupie i na kilometr czuja nietolerancje innych dzieci, ktorym sie wydaje i ktorych mamusie utwierdzaja, ze sa lepsze od inne dzieci big_grin
                Sorry ale z twoich postow az wali nienawiscia i pogarda do tych innych dzieci, co to jakoby rozpieszczone i zle wychowane, bo maja zabawki, bo maja wieksze tv, bo dlatego ze irlandzkie. Jesli tak wychowujesz swoja corke jak tu sie wyrazasz to nie dziwota ze dzieciaki nie chca sie bawic z ta "lepsza" od nich.

                > Obok siebie mam obrazki dzieci wychowywanych bezstresowo- dla takiego potrzebow
                > alabym na zakupach kaganca.

                Tiaaaaa....chyba w jakiejs strasznej okolicy w tym IE mieszkasz

                > To, ze twoim zdaniem, dzieci w wieku 5 lat sa przemadrzale z natury- to prawda,
                > ale to rodzica obowiazek zwrocic na to uwage. Zeby za kolejne 5 lat (przypuszc
                > zalnie) nie musiec dzwonic do Super Niani- bo dziecko zaczyna rzadzic.

                Moze popusc nieco swojemu dziecieciu kaganiec, bo jak widac dobrze to nie wplywa na kontakty z rowiesnikami, bo albo dziecie zastrachane, niepewne, robi sie ofiara i dupa wolowa w towarzystwie rowiesnikow, albo tak jak mamusia ma pogarde w stosunku do tych innych dzieci, bo ma matke ktora ciagle tylko strofuje, zwraca uwage i przyrownuje do tych gorszych, zle wychowanych dzieci w okolicy.

                > I argument, ze moje dziecko w tym wieku powinno spedzac czas na przechwalaniu s
                > ie pier-do-lami jest do d. . y.
                Nigdzie nie napisalam jak dziecie ma spedzac czas, tylko ze to jeden z elementow rozwoju 5 latka, a czy bedzie sie przechwalac siedzac w domu czy latajac po placu zabaw to juz inna broszka. S
              • miliwati Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 13:26
                emilly4 napisała:

                > Wiesz, sama mialam 5 lat, ale nie przypominam sobie, abym po przyjsciu do kolez
                > anki komentowala wielkosc jej tv- a tym aktualnie zajmuja sie dzieci. Dziwne, z

                Dzieci zawsze się interesowały tym jakie inni mają zabawki, zawsze się chwaliły wielkością swojego telewizora lub czymś innym co miały większe, zawsze potrafiły powiedzieć innemu "ale masz stary samochód". Bo to jest normalne.

                > e dzieci rodzicow, ktorzy nie przykuwaja uwagi do rzeczy materialnych, nie obku
                > puja dzieci zabawkami przy kazdej lepszej okazji- takie nie sa! Nigdy nie lubil
                > am rozpieszczonych i przemadrzalych dzieciakow, wiec sila rzeczy swojego nie wy

                Powiedzmy sobie szczerze: rozpieszczone i przemądrzałe to jest Twoje dziecko. Dzięki Twoim usilnym staraniom. Ona, podobnie jak Ty, uważa że te inne dzieci są gorsze od niej bo - tu wstaw sobie to wszystko co mówiłaś o tamtych dzieciach. O których, nie ma co ukrywać, g*wno wiesz i jedziesz na uprzedzeniach, bo z całą pewnością nie znasz aż tylu rodzin żeby być w stanie uczciwie stwierdzić czy dzieci rzeczywiście mają te miliony zabawek. A najpewniej w ogóle nie byłaś w żadnym irlandzkim domu, a dziecku przekazałaś swoje poczucie wyższości w stosunku do tych głupich rudzielców, co nie mieli ani Wałęsy, ani Papieża.

                > chowuje w ten sam sposob. Tak, mam grzeczne dziecko, fajne, nie sprawiajace pro
                > blemow. Nie wstydzi sie, potrafi poszalec i tanczyc na stole. Ale nie lubi robi
                > c przykrosci innym- to jej problem. Kiedy jedno dziecko ( u ktorego podobno "ni
                > e ma w domu nienawisci"), buntuje grupe przeciwko mojej corce - ona nie potrafi
                > sie zbuntowac.
                > Obok siebie mam obrazki dzieci wychowywanych bezstresowo- dla takiego potrzebow
                > alabym na zakupach kaganca.
                > To, ze twoim zdaniem, dzieci w wieku 5 lat sa przemadrzale z natury- to prawda,
                > ale to rodzica obowiazek zwrocic na to uwage. Zeby za kolejne 5 lat (przypuszc
                > zalnie) nie musiec dzwonic do Super Niani- bo dziecko zaczyna rzadzic. Dlaczego
                > niby slysze komentarze typu "Twoja corka jest taka fajna, grzeczna, slucha sie
                > , a moje to diabel". No sorry, ale zadne dziecko nie rodzi sie zle- to od nas z
                > alezy jakie bedzie.

                Dlatego też niedorozwój społeczny Twojego dziecka to Twoja zasługa.

                > I argument, ze moje dziecko w tym wieku powinno spedzac czas na przechwalaniu s
                > ie pier-do-lami jest do d. . y.

    • mama-123 Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 14:53
      Mysle, ze tu nie o zepsucie dziecka chodzi, ile o wieksza asertywnosc, ktora wcale nie jest niczym zlym, ale jak to zmienic, nie mam pojecia.
      • emilly4 Re: Jak zepsuc dziecko??? 04.11.11, 16:12
        Kurcze dziewczyny nie dopisujcie sobie histori do jednego zwrotu bo to nie ma sensu. Skad wy wzielyscie te wnioski to nie wiem...mam wrazenie, ze wiekszosc z was byla w dziecinstwie wlasnie tym rozpiesczonym dzieciakem, ktorego nikt na podworku nie lubil i teraz mozecie sie powyzywac na innych wirtualnie. Wyluzujcie!

        Nigdy nie powiedzialam, ze to chodzi o dzieci irlandzkie (zaznaczylam tylko, ze dziecko moje mieszka tutaj i od roku uczeszca do szkoly).
        Nigdy nie powiedzialam, ze moja corka to grzeczniusia ksiezniczka z ktora nikt nie chce sie bawic- zaznaczylam, ze nie lubie takich dzieci wiec swojego nie wychowuje w ten sposob.
        A jak widze Hane Montane, to ciary mnie prezchodza. Corka ja lubi bo ladnie spiewa, wie tez, ze HM to postac fikcyjna- w rzeczywistosci to zepsuta malolata palaca fajki i pijaca alkohol wink
        Wiecie, nie trzymam dzieciaka w domu bez tv i wspolczesnych bajek. Nie jestem jakas nawiedzona matka, ktora lubuje sie w ekologi i drewnianych zabawkach (bez obrazy). Cora lubi gwiezdne wojny i avatara, tak samo jak pet shopy i wrozki.
        Problem polega na jej otoczeniu z klasy (glownie polskim otoczeniu), nie calej 30 osobowej grupie- wiadomo, ze wtej klasie sa dzieci wszelakiego pochodzenia (Polacy, Cyganie, Irlandczycy, Filipinczycy, Nigeryjki) i kazde bawi sie w co innego. Sa dzieci grzeczne i wredne. Problem polega na tych wrednych, rzadzacych sie i buntujacych innych, bo ono cos tam ma uncertain

        Nie mam kompleksow co do wlasnej osoby. Oboje z mezem pracujemy, co chcemy to mamy. Moje dziecko tez ma, ale czy na tym ma polegac zabawa? a chwaleniu sie i rzadzeniu innymi? Na podworku nie ma problemu, corka nie jest skazana na zamknieta grupe, moze wybrac do zabawy kogo chce. To, ze jezdze limuzyna nie upowaznia mnie do plucia na innych i uczenia swojego dziecka nienawisci do innych i wywyzszania sie nad nimi.

        Chodzilo mi wlasnie o to, jak zbudowac w niej taka asertywnosc, ktora moglaby wykorzystac wlasnie w tej zamknietej klasie, by byla silniejsza i potrafila sie postawic mlodszej, mniejszej kolezance.

        Bede powtarzac "nie daj sie" az do usran-ej smierci, moze przyniesie efekt.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka