lykaena
08.11.11, 14:47
Miałam do oddania pralkę.
Ma 4 lata nie psuła się nie widać po niej żadnych zewnętrznych oznak użytkowania, świetnie się sprawowała.
Jednak po remoncie będzie po prostu za duża.
Postanowiłam oddać za darmo rodzinie potrzebującej, więc zadzwoniłam do ośrodka pom. społecznej, a właściwie do 2 filii najbliższych mojemu miejscu zamieszkania i powiedziałam co i jak, że na pewno znają rodziny potrzebujące , zostawiłam namiary na siebie.
Powiedziałam, że pralka do wzięcia od zaraz bez żadnych opłat, ale nie mogę zapewnić transportu, ani zniesienia, ale dodałam że mam windę z poziomu parteru, więc 2 osoby dadzą radę bez problemu.
Zadzwoniły 2 osoby:
- jeden pan był bardzo podejrzliwy, że popsutego grata nie chce mi się na śmietnik wynosić, a w szczególności nie spodobała mu się marka pralki.
- drugi pan miał pretensje, ze niby za darmo chcę oddać, a on za transport musi zapłacić, że przecież on nie ma samochodu i że czego ja się spodziewam, że on pralki nie ma, a samochód ma mieć, a może autobus- ogólnie kpiarsko-szyderczym tonem zmieszał mnie z błotem.
Pomagania mi się chwilowo odechciało