atowlasnieja
18.12.11, 12:11
Moja mam na okrągło sprząta. Za to w okresie przedświątecznym (czyli od pierwszego grudnia) sprząta ze zdwojoną siła. Czasem przyjmuje to postać karykaturalną: potrafi "przed świętami" umyć okna które myła przed dwoma tygodniami. Pytam: a zdążyły się wybrudzić chociaż? No nie, ale ja bym się źle czuła w święta gdybym miała okna dawno nie myte!
Teraz czuję na sobie jej karcący wzrok bo nie latam ze ścierą i np. nie pucuję kafelek w kuchni (umytych ostatniego listopada), nie atakuję okien ani nie robię remanentu w szafach i nie myję podłogi rano i wieczorem...
A z drugiej strony mój drogi jest mój kochany mąż który uważa, że po co ja myję podłogę skoro jeszcze się jeszcze do niej nie lepi, mycie okien to jakaś fanaberia póki można przez nie zobaczyć słońce (mąż przed ślubem rozumiał te rzeczy, niestety w jego okolicy stanem "naturalnym" jest gdy chłop co ma żonę w domu palcem nie kiwnie i ja jestem głupia, że mnie nie zaniepokoiła taka postawa teścia)