.... się pośmiać oraz "wspułczuć moim dziecią (aka psą, kotą, szczurą czy czemukolwiek-tam innemu)", zdarzenie prawdziwe, z wczoraj/dzisiaj:
Otóż gazownia przysłała upomnienie. Zapłacić im mam na cito 615,35. Wściekłam się, bo osobiście robiłam im przelew na tę kwotę. I to przed ichnim dedlajnem. I zaznaczyłam, za które faktury. Wobec czego wysmarowałam mailika takiej mniej więcej treści:
"Informuję, że faktury, których dotyczy wezwanie zostały osobiście przeze mnie opłacone. W załączniku potwierdzenie przelewu na kwotę 615,35. Macie Państwo niesamowity bałagan w księgowości - wstyd, by szanująca się firma wzywała co i rusz kontrahentów do składania wyjaśnień w sprawie, w której wina leży po stronie nieudolnego księgowego."
Na odpowiedź nie czekałam długo. A brzmiała ona tak:
"Dzień dobry
W odpowiedzi ma emaila informujemy, że wpłata którą Pani dokonała nie jest na konto gazowni lecz na konto elektrowni."
I w tym momencie padłam. Zajrzałam w potwierdzenie - no i, shit, faktycznie, przelałam elektrowni pieniądze za gaz. Odpisałam zatem gazowni:
"Przepraszam, przepraszam, przepraszam.
I w ramach samokrytyki, którą niniejszym składam stwierdzam, że to ja mam ewidentny sajgon w ustawieniach konta i percepcji.
Ale przynajmniej się wyjaśniło, dlaczego elektrownia ostatnio żadnych pieniędzy od nas nie chce
"
... i jest mi beznadziejnie głupio!!!!!!