Wczoraj o 7.30 podjechałam do apteki po czopki dla młodej bo dostała nad ranem 39 gorączki, o 8.20 miałam już umówiona wizytę u lekarza rodzinnego oddalonego 25 km od tej miejscowości, gdzie wczoraj przebywałam. Apteka pełniąca dyżur, otwarta w normalnych godz 8-19, czyli za 30 min. normalnie

. Kupiłam czopki, wsiadając do auta zerknęłam na paragon 3.50 zł czopki plus 3,20 opłata za dyżur

)))
Może nie skapłabym się, że mi babka coś doliczyła, bo kwota nie wielka, ale poczułam lekką konsternację, czy ta opłata to kara , że ktoś w nocy się rozchorował? bezsens. W tej miejscowości jest 7 aptek, w nocy wiadomo 1 dyżurująca, jak dla mnie ta opłata jest CHORA