Dodaj do ulubionych

Życie rodzinne na małej przestrzeni

08.01.12, 17:10
Mieszkamy na bardzo małej powierzchni w trójkę (my, 6-latek i dwa koty). Mamy dwa pokoje, pokój dziecka i nasz duży pokój, który robi za pokój dzienny, sypialnię i pokój do pracy (oboje z mężem mamy pracę, która wymaga wykonywania jej również w domu przy komputerach). Jednocześnie oboje jesteśmy osobami, które potrzebują trochę wyciszenia, izolacji, żeby zebrać myśli i chwilę odpocząć.
I teraz do rzeczy - najciężej jest w wolne dni, kiedy spędzamy je np w domu - wowczas całe życie toczy się w tym naszym jednym pokoju, dziecko siedzi cały czas z nami, ogląda filmy, gra na kompie lub rysuje, maluje, bawi się - ale najchetniej robi to właśnie z nami, i ja to rozumiem. Problem robi się w momencie, kiedy na tej niewielkiej powierzchni zbierze się tysiąc zabawek, leci jednocześnie jakaś bajka, dziecko szaleje po kanapie, biega itd, wszędzie bałagan - powiem wam, że po weekendzie wieczorem w niedzielę mam ochotę zamknąć się w ciemnej i cichej łazience big_grin
Jak sobie radzicie z problemem małych powierzchni? Czy nakłaniacie dzieci do zabawy w swoim pokoju (jeśli mają), po to, aby móc w ciszy i spokoju odpocząć w drugim? Czy telewizor w pokoju dziecka jest rozwiązaniem? (tylko nie piszcie o tym, że tv to samo zło itd, mówię, o NORMALMYM korzystaniu przez dziecko). Czy używacie czasami słuchawek do muzyki lub tv lub kompa, żeby się odciąć?
Podzielcie się swoimi doświadczeniami!!
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 17:14
      U mnie słuchawki są stałym elementem wyposażenia właśnie od czasów, gdy mieszkaliśmy kiedyś w małym mieszkaniu, kto chciał oglądać, a inni nie byli zainteresowani, nakładał słuchawki, dotyczyło to nas, ale i dzieci. Teraz mam 4 pokoje, każdy ma swój, nie przeszkadzamy sobie, a i tak słuchawki są używane.
    • echtom Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 17:14
      Nie pomogę smile Trójka moich małych świetnie się mieściła we własnym pokoju, ale jakaś magiczna siła pchała je wraz z zabawkami do mojego.
      • marzeka1 Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 17:16
        Aha, dzieci szybko miały telewizor w swoim pokoju (gdy jeszcze miały wspólny), tyle że zawsze było to pod kontrolę, czyli "obejrzę.....(i tu konkretny program, bajka itp).
        • eniac_woman Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 17:28
          marzeka1 napisała:

          > Aha, dzieci szybko miały telewizor w swoim pokoju

          Ale właśnie po to, by nie było awantur i przepychanek? I co, wy oglądaliście coś swojego, a dzieciaki u siebie? Normalnie w ciągu dnia? big_grin Sorry, ale to jest tak kusząca perspektywa, że aż mi się nierealna wydaje smile
          • marzeka1 Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 17:42
            Tak właśnie było i jest do tej pory, chłopcy mają już dawno oddzielne pokoje, ale wspólny telewizor (służy też do gier); my- swój w salonie, rzadko co prawda oglądamy, ale jak chcemy, nie ma problemu. Dla mnie to bardzo rozsądny argument za drugim telewizorem w domu.
      • eniac_woman Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 17:26
        echtom napisała:

        > Nie pomogę smile Trójka moich małych świetnie się mieściła we własnym pokoju, ale
        > jakaś magiczna siła pchała je wraz z zabawkami do mojego.
        >

        Wielki, wielki SZACUN! big_grin
    • jo-asiunka Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 18:15
      A korzystanie z pokoju dziecka nie wchodzi w grę? Jedno z rodziców spędza z nim czas w dużym, a drugie ma chwilę wytchnienia z korkami na uszach? Może tam jakiś fotel wsadzić? Albo dziecko łóżko się nadaje?
      • eniac_woman Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 18:26
        jo-asiunka napisała:

        > A korzystanie z pokoju dziecka nie wchodzi w grę? Jedno z rodziców spędza z nim
        > czas w dużym, a drugie ma chwilę wytchnienia z korkami na uszach? Może tam jak
        > iś fotel wsadzić? Albo dziecko łóżko się nadaje?

        To jest dobry pomysł, tyle, że tam jest na ogół wielki bajzel, który nie sprzyja relaksowi big_grin
        Ale poza tym w sumie nie rozumiem, czemu w takim układzie to dziecko nie miałoby być u siebie...
      • dlania Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 18:27
        Mam podobną sytuacje życiowo-przestrzenna, tylko proporcje dzieci i kotów odwrotne niz u ciebiewink
        Rozwiązanie: dzielimy czas na ten wpedzany wspólnie i osobno.
        W dni robocze - do 20.00 siedzimy na kupie, gadamy, rozmawiamy, po 20 jest kapiel i dzieci maja siedzieć u sibie. Nie maja tv, słuchaja bajek, czytaja, czasem bajki na kompie, ale w sumie nie lubią.
        W weekendy - staramy sie nie siedziec w domu, a jak wracamy do domu, to dzieci sa zmęczone i ida spać.
        Oczywiście bywa, że kilka dni siedze przy kompie - wtedy prosze dzieci o nieprzeszkadzanie, zakladam słuchawki, ściszam tv, obiecuję rekompensatę i obietnicy zazwyczaj dotrzymujęwink
    • asia_i_p Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 18:44
      Moi rodzice mieli taki układ. Wyjścia były następujące - ja miałam się bawić raczej w swoim pokoju, a już na pewno nie było mi wolno rozwalać w nieskończoność - musiałam zbierać jedną rozwałkę, zanim zaczęłam następną. Potem przez moment zrobiło się jeszcze ciaśniej, bo była nas czwórka - i wtedy telewizor trafił do kuchni, w salonie ja miałam wykrojony kącik. Kuchnia była spora i tam izolowała się mama, kiedy tego potrzebowała. I tak musiało być im ciężko, skoro w następnym mieszkaniu kosztem rozmiaru pomieszczeń wygospodarowali czwartą klitkę po to właśnie, żeby można się było zamknąć i wyizolować.
    • em_em71 Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 18:46
      Nic nie zrobisz, bo.... masz o jedno dziecko za mało wink
      Dwoje, nalepiej w zbliżonym wieku, zamknęłoby się w swoim pokoju, jedynak - nie ma sie co dziwić, ze chce do ludzi smile
      • eniac_woman Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 19:28
        em_em71 napisała:

        > Nic nie zrobisz, bo.... masz o jedno dziecko za mało wink
        > Dwoje, nalepiej w zbliżonym wieku, zamknęłoby się w swoim pokoju, jedynak - nie
        > ma sie co dziwić, ze chce do ludzi smile

        Niestety, bliźniaki się nie trafiły smile
    • myszmusia Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 18:54
      jeszce pare lat i nie bedziesz mogła dziecka wyciagnac z jego pokojuwink
      • miaowi Kłopot w tym... 08.01.12, 19:19
        ... co zrobić, żeby doczekać do tego cudownego czasu.
        • myszmusia Re: Kłopot w tym... 08.01.12, 19:51
          utrzymywac więz z dzieckiem zeby ten czas faktycznie był cudowny a nie podszyty strachem braku informacji od dzieckawink
        • halapta Re: Kłopot w tym... 08.01.12, 20:35
          Smutne to, co napisałaś.
          • miaowi Re: Kłopot w tym... 08.01.12, 21:46
            Może i smutne, ale prawdziwe. Nie wszyscy jesteśmy dobrymi rodzicami. Ja akurat zdaję sopbie sprawę z tego, że to nie moja bajka.
            • halapta Re: Kłopot w tym... 09.01.12, 10:07
              Piszesz jakbyś postawiła krzyżyk przy punkcie rodzicielstwo.
              Szkoda mi Twojego dziecka, bo od początku jest zdane na siebie dlatego, że rodzice nie potrafili się wczuć w klimat.
              Może znajdź mu inną rodzinę, może jeszcze ma szansę na miłość.
              • miaowi Re: Kłopot w tym... 09.01.12, 19:59
                Prosiłam cię gdzieś o radę?
                Starałam się BARDZO przez 5 lat i nie odpuszczam. Niestety, dzieci wyczuwają sztuczność...
          • myszmusia Re: Kłopot w tym... 09.01.12, 08:38
            halapta napisała:

            > Smutne to, co napisałaś.

            zgadzam sie z halapta - teraz drugi pokoj najlepiej na stałe i niech "sie zajmie", potem świetlica najlepiej jak najdłuzej a potem internat? akademik? i wreszcie świety spokoj - tylko gdzie tu chec bycia z dzieckiem?
            • eniac_woman Re: Kłopot w tym... 09.01.12, 10:08
              myszmusia napisała:

              > halapta napisała:
              >
              > > Smutne to, co napisałaś.
              >
              > zgadzam sie z halapta - teraz drugi pokoj najlepiej na stałe i niech "sie zajmi
              > e", potem świetlica najlepiej jak najdłuzej a potem internat? akademik? i wresz
              > cie świety spokoj - tylko gdzie tu chec bycia z dzieckiem?

              Sory, ale gadacie jak potłuczone, jeśli chcecie propagować wyidealizowaną wizję szczęścia i harmonii rodzinnej oraz wielkiej wspólnoty rodem z katalogów Tchibo to nie w tym wątku.
              Nikt przy zdrowych zmysłach nie pisze o niechęci do dziecka, tylko osoby mające frajdę z jątrzenia w wątkach mogą się doszukać tego typu wypowiedzi.
              • halapta Re: Kłopot w tym... 09.01.12, 10:25
                Doprawdy?
                To napisz co można pomyśleć o osobie, która nie może się doczekać, aż jej własne 3 letnie dziecko dorośnie do wieku, kiedy to już nie będzie miało ochoty na kontakty z nią? A tym czasem tylko patrzy, żeby je upchać gdzieś, żeby było mało widoczne.
                Ja rozumiem, że są różne okresy w życiu rodzinnym, zmęczenie, dzieci dają popalić, ale sposób w jaki pisze autorka o sobie nie wskazuje bynajmniej na chwilowe zmczenie materiału.
                Może dlatego jest dla mnie smutne, ze dość się naoglądałam produktów rodziców, którzy robili wszystko, żeby dzieci im dały święty spokój.
                • eniac_woman Re: Kłopot w tym... 09.01.12, 10:29
                  W moim wątku autorka wypowiedziała może ze 3 lakoniczne zdania, nie przelatywałam archiwum całego forum więc nie znam jej historii, a nawet jakbym znała to i tak nie oskarżałabym jej a priori o to, że jest wyrodna, nienawidzi 3 letniego dziecka i co tam jeszcze. Jeżeli opierasz się na jakiejś wiedzy zdobytej poza tym wątkiem, to nie wiem tylko, czemu piszesz tutaj zupełnie nie na temat.
                  A, już wiem, to jest forum i masz prawo, a jak ja nie chcę tego czytać to mogę cię wygasić albo nie zakładać wątków na ematce, sorry big_grin
                  • halapta Re: Kłopot w tym... 09.01.12, 10:47
                    Nigdzie nie napisałam, "że jest wyrodna, nienawidzi 3 letniego dziecka i co tam jeszcze."
                    Skąd to wytrzasnęłaś?

                    Wiedzę o autorce (teraz doczytałam, ze to ty) czerpie wyłącznie z jej wypowiedzi w tym wątku. Nie ma w zwyczaju prześwietlać osób na tym forum śledząc ich wypowiedzi w archiwum.

                    Odświeżę ci pamięć skoro nie pamiętasz co pisałaś kilka minut wcześniej

                    Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni
                    myszmusia 08.01.12, 18:54 Odpowiedz
                    jeszce pare lat i nie bedziesz mogła dziecka wyciagnac z jego pokojuwink
                    • eniac_woman Re: Kłopot w tym... 09.01.12, 10:52
                      > Odświeżę ci pamięć skoro nie pamiętasz co pisałaś kilka minut wcześniej

                      TO NIE JA PISAŁAM - ustaw sobie drzewko i zobacz, kto co pisze, bo wprowadzasz zamęt wynikający z tego, że nie pamiętasz co kto napisał ;|
                      • halapta Re: Kłopot w... tym 09.01.12, 11:01
                        Ok zwracam honor, to nie ty pisałaś.
                        To po co odpowiadasz na moje posty do innych osób?
                        • eniac_woman Re: Kłopot w... tym 09.01.12, 11:19
                          halapta napisała:

                          > Ok zwracam honor, to nie ty pisałaś.
                          > To po co odpowiadasz na moje posty do innych osób?

                          Bo się wkurzyłam smile
                          • miaowi Re: Kłopot w... tym 09.01.12, 20:01
                            Ja to pisałam. Nie maltretuję dziecka, nie opędzam się od niego, nie olewam, nie sprowadzam kochanków i nie przepijam wypłaty.
                            Nie napisałam również że mam trzylatka, tylko o wiele starsze dziecko.
                            Napisałam, że jako rodzic faktycznie nie jestem najlepsza, ale robię 100% tegl, na co mnie stać. Więcej, niestety, nie potrafię.
                            Teraz można powieszać po mnie psy.
                • rosapulchra-0 Re: Kłopot w tym... 09.01.12, 11:47
                  CytatTo napisz co można pomyśleć o osobie, która nie może się doczekać, aż jej własne 3 letnie dziecko dorośnie do wieku, kiedy to już nie będzie miało ochoty na kontakty z nią? A tym czasem tylko patrzy, żeby je upchać gdzieś, żeby było mało widoczne.
                  Gdzie to jest napisane? Możesz mi pokazać palcem?
                  Bo zdaje się, doszło do wielkiej nadinterpretacji suspicious
    • sonia-3 Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 19:35
      My- rodzice i córka 7- lat, jeden kot. Dwa pokoje- nasz i córki. Córka bawi się w swoim pokoju, tam ma zabawki, biurko na którym oprócz lekcji, rysuje, klei itp. Ma też komputer ( ale nie korzysta,a jeśli już to bardzo rzadko), telewizor- ogląda kanały z bajkami. Lubi swój pokój i chętnie tam przebywa. Ale jak była młodsza, to często bywała z nami w naszym pokoju, wraz z zabawkami, kredkami, kartkami do rysowania itp. Odkąd ma biurko wyniosła się ze swoimi manelami do siebie, ku naszej wielkiej radości.
      • eniac_woman Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 19:37
        sonia-3 napisała:

        Odkąd ma biurko wyniosła się ze swoimi manelami do s
        > iebie, ku naszej wielkiej radości.

        Sonia, to jest chyba właśnie TO - najwyraźniej dziecku muszę remont zrobić i dostosować pokój do jego wieku. Ma stolik, nie biurko, ale pokój sam w sobie jest chyba źle zorganizowany, młody ma tam masakryczny bałagan, robi go w 10 minut po zrobieniu idealnego porządku...
        • sonia-3 Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 19:47
          Inna sprawa, że jak poszła do szkoły, to priorytety się zmieniły i część zabawek, głównie te, którymi się już nie bawiła, poszła won. Zostało kilka lalek, domek dla lalek , puzzle, książki i to własciwie wszystko. Za to kredek, kartonów, plasteliny, modeliny - całe mnóstwo. Ale córcia potrafi się bawić sama. Zamyka drzwi od swojego pokoju, bo trochę sie wstydzi jak wymyśla jakieś zabawy. My mamy spokój.
    • kozica111 Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 20:14
      To zależy ile lat ma dziecko, jak małe bardzo to nic się nie zmieni - jeśli starsze to wymagać żeby zabawki były tylko i wyłącznie w jego pokoju, znam taki układ, mimo iż dom duży zabawki dzieci nie mają prawa zawędrować na dół.
      • agni71 Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 20:22
        kozica111 napisała:

        > To zależy ile lat ma dziecko, jak małe bardzo to nic się nie zmieni -

        Pisala, że dziecko ma 6 lat.

        Moim zdaniem powinniscie dziecko wychowac tak, ze nie przechodzi do nastepnej czynności, zanim nie posprząta po poprzedniej. Jesli w swoim pokoju natychmiast ma pieprznik, to nic dziwnego, ze przenosi sie do dużego - jemu tez cos nie pasuje, tylko sam sobie nie zdaje sprawy z tego, co... Naucz dzieciaka sprzątac po zabawie, tego, ze nie ma TV, jesli nie uprzątnie klocków, kolejki, czy co tam nawywlekał ze swojego pokoju. Z pewnością ostudzio to rowniez jego zapal do bawienia się wszystkim naraz, jak będzie wiedział, ze trzeba póżniej posprzątać.
      • kocianna Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 20:30
        Staramy się prowadzić życie rodzinne... poza domem. Kiedy do niego wracamy, ja izoluję się w kuchni - Młoda, koty i małżonek mogą mi pomagać, choć małżonek zwykle chce tam sprzątać PODCZAS mojego gotowania, więc jest wywalany na zbity pysk. Kiedy gotowanie i jedzenie jest skończone, wszyscy sobie czytamy, najczęściej w rodzinnym łóżku.

        Słuchawki są obowiązkowe zarówno w PL, gdzie mamy dwa pokoje na trzy osoby i dwa koty, jak i w służbowym, gdzie mamy trzy pokoje na dwie osoby bez kotów. Ze słuchawek mają obowiązek korzystać wszyscy, mąż ma bezprzewodowe, bo on słucha radia zwykle i ciągle przy tym zmienia miejsce pobytu.

        Zabawki wystawiam do przedpokoju. Ponieważ kilka razy zostały zdeptane, szybciutko stamtąd znikają smile
        • eniac_woman Kocianna 08.01.12, 21:17
          Kocianna, dziecko ogląda filmy w słuchawkach?
          • kocianna Re: Kocianna 09.01.12, 07:32
            Tak, dziecko ogląda filmy w słuchawkach i gra też w słuchawkach. Nie takich wkładanych do ucha, a typu headphones, i tylko wtedy, kiedy jest z innymi w tym samym pokoju i nawala w tę samą grę albo ogląda ten sam film po raz setny. Bo zazwyczaj to oglądamy razem albo jej kibicujemy.
    • jkk74 Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 20:27
      dwa pokoje w tym duży przechodni - ja, mąż, troje dzieci (9 lat, 8 lat i najmłodsze 10 mcy) plus chomik i dwa koty big_grin
      dajemy rade, ale bywa ciężko...
      dzieci od zawsze miały prikaz bawienia się i bałaganienia tylko w swoim pokoju, a ja jednocześnie ambitnie ich zabawki wynosiłam z dużego...

      aktualnie pracuje nad sprzedażą tego mieszkania i wynajmem większego na ok 3-5 lat... no chyba że uda się z kredytem to od razu kupimy...
    • jul-kaa Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 20:34
      Mamy nieduże mieszkanie, 2 pokoje z kuchnią (+ ogródek, co latem jest zbawienne) i jeśli na coś narzekam, to na brak miejsca do przechowywania.
      Oboje z mężem jesteśmy wyjątkowo stadni, najbardziej lubimy siedzieć razem, więc dopóki byliśmy we dwójkę, mogliśmy praktycznie żyć w jednym pokoju. Dziecko na razie jest małe, zajmuje się nim jeden rodzic (tata), podczas gdy drugi (mama) pracuje w drugim pokoju. Fajnie jest jednak, jak siedzimy wszyscy na kupie. Choć to się pewnie trochę zmieni jak dziecko dorośnie.
      Myślę, że tak naprawdę problem jest wtedy, kiedy pokój jest jeden...
    • inguszetia_2006 Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 20:42
      Witam,
      Życie rodzinne zawsze "jest" na małej przestrzeni;-P Jak kupiłam sobie większą przestrzeń, to okazało się, że kupiłam sobie tylko kłopot, bo i tak wszyscy siedzą przy mnie i mają mi najwięcej do powiedzenia jak odpalam laptopa. A wcześniej, jak pytałam, zagadywałam, to nie chcieli rozmawiać, bo nie było o czym;-P
      Pzdr.
      Inguszetia
      • mama_kotula Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 09.01.12, 11:14
        inguszetia_2006 napisała:
        > Życie rodzinne zawsze "jest" na małej przestrzeni;-P Jak kupiłam sobie większą
        > przestrzeń, to okazało się, że kupiłam sobie tylko kłopot, bo i tak wszyscy sie
        > dzą przy mnie

        Amen. Jeno ja tej większej przestrzeni nie uważam za kłopot.

        Życie rodzinne toczy się w moim pokoju (salon połączony z sypialnią połączoną z pokojem do pracy połączonym z pokojem niemowlaka tongue_outtongue_out), chociaż starsze dzieci mają swoje całkiem spore i niezagracone pokoje (po 12mkw każde) - wolą po prostu siedzieć tutaj. Jak karmię niemowla, przystawiają sobie stołki i nawijają jedno przez drugie; jak pracuję przy komputerze, przynoszą np. rysowanie, origami albo zadanie domowe; córka większość czasu spędzają tutaj z nami, co mi nie przeszkadza; syn woli w swoim pokoju budować z lego, ale co jakiś czas przylatuje opowiedzieć kolejną historię, no i przy karmieniach młodej asystuje (korzystając z tego, że matka unieruchomiona i nie ucieknie, tylko będzie zmuszona wysłuchać do końca pińćsetnej historyjki o bohaterskich popisach niejakiej Arii i niejakiego Arcatusa, którzy uniemożliwili Ninja-kotu zagładę świata).

        Wywalam z pokoju wspólnego jak zaczynają się wrzaski, kłótnie i bijatyki; jak chcą się lać i robić bydło, to niech robią to w dowolnym ze swoich pokojów. Oraz w sytuacjach awaryjnych pt. matka jest dzisiaj nadwrażliwa na dźwięki bo nie spała przez całą noc, więc albo mówicie szeptem albo wypad tongue_out

        Wieczorem zasada - wspólna kolacja, potem po kolei kąpiel wszystkich, potem dzieciątka mają spędzać czas u siebie, czytamy raz u jednego, raz u drugiego. Działa i się sprawdza smile

        A - jeszcze jedno - nie uznaję przenoszenia się do nas z powodu "u mnie jest burdel i nie ma miejsca, to ja sobie tutaj porysuję (pobuduję, poczytam, poskaczę); z przyczyn towarzyskich proszę bardzo.
        • eniac_woman Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 09.01.12, 11:21
          Kotula, dwa pytania:
          1. Gdzie dzieci oglądają TV/grają na kompach i jeśli u ciebie, to czy mają słuchawki?
          2. Czy jak pracujesz na kompie a one nawijają, to czy Ty masz słuchawki? big_grin
          • mama_kotula Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 09.01.12, 15:25
            eniac_woman napisała:

            > Kotula, dwa pytania:
            > 1. Gdzie dzieci oglądają TV/grają na kompach i jeśli u ciebie, to czy mają słuc
            > hawki?
            > 2. Czy jak pracujesz na kompie a one nawijają, to czy Ty masz słuchawki? big_grin

            Dzieci oglądają bajki na netbooku u siebie w pokoju. Albo u mnie na kompie, ja wtedy sobie się wykładam na łóżko i czytam.
            Jak pracuję, a one nawijają, to się próbuję wyłączyć. Ale przyznaje, ze prace wymagajaca wiekszego skupienia planuje na rano, popołudniami i weekendami ewentualne fixy w grafice, pozycjonowanie obrazków itp.
    • joxanna Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 21:00
      Hm, my mamy w zasadzie 3 pokoje, ale na 5 osób (2 dorosłe + 3 dzieci). Starszaki mają jeden pokój, maluch jest z nami w sypialni, trzeci jest wspólny, ale tak się złożyło, że nie mamy drzwi wewnętrznych i faktycznie jest to jedna duża wspólna przestrzeń. Ja lubię żyć na kupie, więc generalnie mi to nie przeszkadza. Albo już się nauczyłam, że jak jest szansa to kładę się spać gdzie wyjdzie i jak wyjdzie.

      Ale dużo czasu spędzamy też poza domem - lubimy w weekendy rano się pokisić, wieczorem poodpoczywać (dzieci - poszaleć), ale w środku dnia zwykle wychodzimy, więc raczej nie jesteśmy zmęczeni swoim towarzystwem.

      Planujemy większe mieszkanie, jak się uda. I z jednej strony bardzo, bardzo chcę, żeby dzieci miały swoje pokoje, ale z drugiej - trochę myślę smutno jak tak każdy sam siedzi.... Teraz jesteśmy po prostu razem. Ale może mi się spodoba?
    • dilmahh Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 22:05
      Ja, tak jak któraś z poprzedniczek, nie pocieszęwink Mam dość duży dom, 5 pokoi, w tym trzy na piętrze, a więc pozory mozliwości izolacji. Pozory, bo trójka moich, wcale już nie tak całkiem małych dzieci - bawi się zawsze dokładnie w tym pomieszczeniu, w którym aktualnie przebywam. Nawet udaje im się wepchnąc za mną do pralni (pralnia ma dwa na dwa). No cóż - to owa magiczna siłasmile A dzieci to zdecydowanie zwierzęta stadne.
    • demonii.larua Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 22:10
      O ile były małe to zabawki walały się i w naszym pokoju - teraz nie. Najmłodszy (5 lat) znosi jeszcze i bawi się czasem, ale po skończonej zabawi wynosi wszystko do swojego pokoju. Tv dzieciaki mają swoje i komputer również (starszy ma osobno w swoim pokoiku). Ogólnie czas zawalonego zabawkami naszego pokoju się skończyły, za to nastał burdel w pokoju młodszych big_grin
      • eniac_woman Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 22:14
        Czyli widać wyraźnie, że komputer i tv w pokoju dziecka to jednak dobre rozwiązanie.
        • demonii.larua Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 22:24
          Tak - moje są nauczone jednak że zanim odpalą pytają czy mogą i muszą powiedzieć co chcą oglądać/w co grać lub składają zapotrzebowanie na konkretny film, który im dostarczam i oglądają na dvd. Obecnie na tapecie są "opowieści z narnii" przeplatane z "inspektorem gadżetem" oraz pingwiny online i panfu - to dziewczyny. Młodszy syn nie tylko w minecrafta i ogląda na yotubie tuty z tego no i wszelkie pociągi. A starszy gra w battlefielda i jakieś projekty robi elektroniczne. Wszyscy bez wyjątku też grają w patapony (na psp) i od tego to ja autentycznie doznaję psychicznego uszczerbku na uszach i mózgu big_grin (jak grają bez słuchawek)
          • demonii.larua Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 22:25
            miało być, że młodszy syn gra tylko w minecrafta smile
            • halapta Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 09.01.12, 10:11
              https://humor.pl/system/application/resources/images/2011-12-04/tNoIXWE4AcZuIw4kTplxgtIvq.jpg
        • bri Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 09.01.12, 11:34
          Moim zdaniem telewizor i komputer w pokoju sześciolatka to jest bardzo złe rozwiązanie - szczególnie, jeśli to jedynak. Jak zamierzasz kontrolować, co dziecko ogląda, jeśli sama będziesz w słuchawkach oglądać coś innego w swoim pokoju? Wiesz w ogóle jakie rzeczy można zobaczyć w telewizji wieczorami? Trzeba po prostu dziecko wychowywać, a to znaczy, że nie można mu pozwalać na wszystko. Należy je nauczyć, że zanim się zacznie oglądać bajki to trzeba posprzątać po wcześniejszej zabawie, szczególnie jeśli nabałagani w pokoju rodziców. Po kanapie się nie skacze. Zabawy typu skakanie, gonitwy, rzucanie piłką itp. uprawia się na dworze lub w miejscach do tego przeznaczonych i należy to dziecku umożliwić. Dziecko również potrzebuje wyciszenia i należy mu ku temu stworzyć warunki - zasada sprzątania pokoju przed snem i spokojnej wieczornej zabawy.

          Uczenie dziecka, że jedyny sposób na odpoczynek w domu to komputer lub telewizor to IMHO niezbyt dobry pomysł.
          • eniac_woman Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 09.01.12, 11:39
            bri, oczywiście że nie zamierzam wstawić dziecku TV z kablówką! Myślałam o telewizorze z podłączeniem do dvd, żeby mógł obejrzeć sobie wybrany film czy bajki. Komputer też kontrolowany, on nie prowadzi życia nocnego, zasypia o 21, jest jeszcze mały i mamusiny smile
            Sęk w tym, że pracuję w domu, mam pracę wymagającą silnego skupienia i zaangażowania. Za chwilę dziecko idzie do szkoły, czeka mnie 2 miesiące wakacji, kiedy będziemy całe dnie razem w domu (oprócz wyjazdu) i ja wtedy muszę pracować, a dziecko moje musi mieć możliwość spędzenia tego czasu na swoich przyjemnościach ale tak, żebyśmy oboje zmysłów nie postradali. Kto próbował wykonywać pracę intelektualną przy energicznym, żywiołowym i zdrowym dziecku ten wie, że jest to ciężkie wyzwanie wink
            Natomiast zgadzam się z Tobą w zupełności, że powinnam więcej wymagać od niego w kwestii organizacji i sprzątania.
            • bri Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 09.01.12, 12:01
              Za dwa lata nie będzie już taki mały, ale złe przyzwyczajenia pozostaną. Moja córka jest niewiele starsza, jeszcze nie skończyła siedmiu lat i samodzielne uruchomienie sobie dvd czy komputera to dla niej żaden problem. Telewizor to rozrywka wymagająca minimalnego zaangażowania, a w przypadku oglądania w kółko "wybranych" bajek na DVD wybitnie mało rozwijająca.

              Jeśli Twoje dziecko w wakacje jest skazane na siedzenie w domu całymi dniami, bo mama pracuje to faktycznie współczuje, ale chyba bardziej dziecku. Może pomyśl raczej o tym, żeby go zapisać na zajęcia do jakiegoś prywatnego przedszkola? Prawie dwa miesiące spędzone w samotności na grach komputerowych i oglądaniu telewizji to jest IMHO zmarnowany czas, a dla energicznego i żywiołowego dziecka wręcz męka.
              • eniac_woman Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 09.01.12, 12:07
                bri napisała:

                > Jeśli Twoje dziecko w wakacje jest skazane na siedzenie w domu całymi dniami, b
                > o mama pracuje to faktycznie współczuje, ale chyba bardziej dziecku. Może pomyś
                > l raczej o tym, żeby go zapisać na zajęcia do jakiegoś prywatnego przedszkola?
                > Prawie dwa miesiące spędzone w samotności na grach komputerowych i oglądaniu te
                > lewizji to jest IMHO zmarnowany czas, a dla energicznego i żywiołowego dziecka
                > wręcz męka.

                Zapomniałam, że na ematce same niepracujące bogate matki, ewentualnie te, które mają liczną rodzinę i domek nad morzem, dzień po dniu poświęcające każdą sekundę dziecku do 18 r ż na zabawach rozwijających i potępiające telewizję i komputer w czambuł, ale tylko przed dzieckiem, bo same mogą używać, a jakże.
                Proszę cię, przesadziłaś w tonie, nie chce mi się już dyskutować.
                • bri Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 09.01.12, 12:33
                  Nie napisałam nic obraźliwego. Nie mam rodziny nad morzem, sama pracuję odkąd córka skończyła siedem miesięcy i to nie w domu, ale na etat po osiem godzin dziennie i mimo to, nie wyobrażam sobie skazywać dziecka na siedzenie w ciasnym mieszkaniu przez większość wakacji.

                  Akcja letnia w przedszkolu wyjdzie Ci taniej niż kupno telewizora i komputera do pokoju dziecka i dziecko przynajmniej miałoby jakieś towarzystwo i spędziłoby trochę czasu na dworze, a Ty mogłabyś w tym czasie spokojnie wytężać umysł...
    • mika_p Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 08.01.12, 22:21
      Dobrze robi, kiedy jedno z rodziców zabierze dziecko z domu, a drugie ma wtedy możliwość pobyc samo. Nawet jak to rodzic niespacerowy, to zawsze może byc coś do zrobienia na zewnatrz: coś dokupić, w samochodzie posprzątać, od znajomego coś odebrać. Nawet pół godziny czyni cuda.
    • kosmitka06 Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 09.01.12, 08:28
      Wypowiem się tylko w jednej kwestii bo życie na małej przestrzeni jak by mnie nie dotyczy ale sprawa odnośnie zabawy dziecka w waszym pokoju/salonie/sypialni to głupi pomysł. Moja też czasami zaciągała zabawki do kuchni, salonu, do naszej sypialni ale ustaliłyśmy że bawi się tylko u siebie (ma 5,5 roku). Oczywiście nie oznacza to że nie może wziąć jakiegoś przytulaka ze sobą i wejść z nim do salonu, ale zabawa z klockami, układanki, malowanie itp. odbywa się tylko i wyłącznie w jej pokoju.
      • pierr-dzioszek Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 09.01.12, 08:36
        Zastanawiam się, po co ludziom zwierzęta, jeśli nie mają warunków. Jakaś taka dziwna tenedencja - im mniej miejsca, im mniej kasy tym więcej zwierząt.
        • ywwy Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 09.01.12, 09:16
          to nie jest kwestia przestrzeni!
          Masz życie rodzinne i to jest fajne! Jeżeli spędzacie czas w jednym , dziennym pokoju to ok. Nawet jak będziesz miała dodatkowe pokoje to dziecko pójdzie tam, gdzie są ludzie, jest wesoło. po prostu nie chce siedzieć w swoim pokoju, nawet nie wiem jak odremontowanym, po prostu nie w tym rzecz.
          Bajka, film częściowo zrekompensuje mu towarzystwo , więc pomysł, żeby sobie obejrzał coś w swoim pokoju jest sensowny.
          Mamy tak samo, ale mój małż to lubi i nie przeszkadza mu rwetes. a ja czasami uciekam, najczęściej do kuchni wink
          Dziecko najbardziej lubi zabawę z tatą, potem bajki w tv, potem ja, a zabawa w swoim pokoju to jest najgorsza kara!
          Często zapraszamy koleżankę i wtedy ładnie się bawią w pokoju smile
        • kiszczynska Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 09.01.12, 20:58
          pierr-dzioszek napisała:

          > Zastanawiam się, po co ludziom zwierzęta, jeśli nie mają warunków. Jakaś taka d
          > ziwna tenedencja - im mniej miejsca, im mniej kasy tym więcej zwierząt.

          czyms musza sobie rekompensowac tanie zycie: zyja na malych poweirzchniach, bo ich na to stać, czesto na kredyt wiec pracuja, byleby tylko praocwac, wiele godzin i cięzko.
          Zwierze to radośc.
    • broceliande Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 09.01.12, 10:02
      J mam tak, jak Ty, żyjemy na kupie w jednym pokoju, a w drugim na kupie śpimy. Pokoje sa na różnych piętrach. W jednym pokoju jest telewizor, a w sypialni laptop, więc oglądać można tu i tu.
      Ale ja to lubięsmile
      Rzadko do łazienki uciekam...
    • chipsi Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 09.01.12, 10:04
      Mamy podobnie, z tym że drugi pokój mamy dopiero od roku. Pokój młodej jest, puki co, także nasza sypialnią. Oczywiście zabawki młodej notorycznie same przepełzają do pokoju dziennego ale staramy się im to uniemożliwiać. Szybko też zakupiliśmy drugi TV i to było bardzo dobra decyzja (mogę cały dzień nie oglądać tv a gdy tylko zechcę młoda nabiera ochoty na bajki). Domowe miejsce pracy czyli komputer stacjonarny tez mamy w pokoju dziennym ale zaopatrzyłam się w laptop na wypadek gdy młoda z ojcem siedzi w pokoju (wtedy uciekam z lapkiem do sypialni). Ostatecznie montuje sobie słuchawki na uszy. W łazience jeszcze się nie zamykam ale w kryzysowych sytuacjach (młoda się cudownie rozmnożyła i jest w obu pokojach naraz) uciekam do kuchni smile
    • eniac_woman Dzięki 09.01.12, 10:10
      Do wszystkich osób, które wypowiedziały się racjonalnie - dzięki, dałyście mi do myślenia.
      Do pozostałych, którzy twierdzą, że chęć pobycia trochę samemu oznacza niechęć do dziecka i jego odrzucenie, patologię i w ogóle szeroko zakrojoną wyrodność - proponuję ochłonąć big_grin
      A wypowiedź pierdzioszka na temat braku miejsca dla kotów w ogólę pominę milczeniem big_grin

      • to_ja_tola Re: Dzięki 09.01.12, 12:38
        Ech ja mam podobnie.....Czasami drażni mnie ten bałagan...Zabawki,bajka,skakanie na sofie.Ale kurczę.Tego przecież chciałamsmile
        Dodam,że ostatnio przeniosłam nasze łóżko do pokoju dzieci i tam sobie wszyscy smacznie śpimysmile
    • ola Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 09.01.12, 13:47

      Mamy duże mieszkanie, a i tak cała nasza czwórka okupuje pokój dzienny z aneksem kuchennym i siedzi sobie non stop na głowie. Pozostałe 3 pokoje słuzą do spania. Fakt, można zamknąć się w sypialni, ale i tak zaraz impreza przenosi się na łóżko koło mnie. Rodzina już tak ma, że ciągnie do siebie wink
    • shellerka Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 09.01.12, 14:38
      mamy prawie 100 m i wydaje mi się to czasami ciasnotą. czasami - tj. kiedy wszyscy w domu jesteśmysmile
      jak mąż z domu wybywa tak na tydzień, to nagle i porządek jakiś taki panuje i dzieci jakby mniej bałaganią wink
      myślę że chodzi o ten kąt dla siebie samej.

      ja jak mam już dość towarzystwa, biorę swoje zabawki - czyli tel. i książkę, idę i się zamykam w łazience, robię sobie kąpiel i na godzinę wyałtowuję się ze społeczeństwa.
    • chyba.ze Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 09.01.12, 15:59
      Jest na to wszystko jedno wyjście:
      Kupujesz dużego psa, chomika, świnkę morską i rybki. Kanarek też by się przydał albo papugi.
      Po około 4 miesiącach psa oddajesz przyjaciółce, chomika i świnkę do sklepu zoologicznego a rybki teściowej. Ptaki wypuszczasz luzem.
      I wtedy właśnie masz naprawdę ogrom miejsca w małym mieszkaniu pomimo kotów, dziecka i męża.
      Powodzenia.
    • sanciasancia Re: Życie rodzinne na małej przestrzeni 09.01.12, 16:10
      Jak mam dosyć wynoszę się do pokoju, w którym aktualnie nikogo nie ma, biorę książkę i odwracam się plecami do bałaganu. Pomaga do momentu, kiedy rodzina nie dochodzi do wniosku, że mama nie może być sama, bo jej będzie smutno.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka