Sp....ne życie

09.01.12, 06:57
Moje życie skończyło się,gdy umarł mój ojciec. Miałam wtedy osiem lat i świat się zawalił. Matka nie przejmowała się mną i siostrą zbytnio,zajęta była piciem, kolejnymi kochankami i handlem wódką i walutą obcą. Jeść dawała, owszem,ciuchy dostawałyśmy z kościoła. Miałyśmy z siostrą status "półsierot" dlatego obejmowała nas opieka państwa - były bezpłatne obiady, wyjazdy, kolonie,paczki na święta. Matka zapisała nas do harcerstwa- dzięki temu często wyjeżdżałyśmy i był spokój. Co przeżyłyśmy z siostrą w dzieciństwie opisywać szczegółowo nie będę, powiem tylko, że był to koszmar. Nigdy nie było wiadomo, w jakim stanie będzie matka, gdy wrócimy ze szkoły. Uczyłyśmy się z siostrą bardzo dobrze, kryzys nastąpił w wieku nastoletnim, kiedy to w poszukiwaniu odrobiny ciepła, miłości i zrozumienia poznałam mojego pierwszego męża. Zaszłam w ciążę trzy miesiące przed maturą. Matka wywaliła mnie z domu. Musiałam dać sobie radę sama, przy nikłej pomocy mojego pierwszego męża (pobraliśmy się, jak córka miała półtora roku) Wynajęłam mieszkanie u mojej ciotki, pracę znalazłam również w rodzinie, była to praca na noce, w dzień opiekowałam się dzieckiem. Sypiałam po trzy godziny na dobę, ale jakoś przetrwałam. Gdy córka skończyła trzy lata moja matka poprosiła, żebym wróciła do domu. Wróciłam. Zamieszkałam z matką w domu moich dziadków. Zajęłam piętro,matka zamieszkała na parterze. Zaproponowała mi pomoc w opiece nad córką,mała poszła już do przedszkola,więc o tyle było łatwiej. Przystałam na jej propozycję i znalazłam pracę na dzień. Pracowałam dużo,ale zaczęło mi "odbijać". Byłam jeszcze bardzo młoda, złakniona wolności, towarzystwa. Zaczęłam chodzić na imprezy,zdarzyło mi się nie wrócić na noc. Zaniedbałam córkę, co miało mieć katastrofalne skutki w przyszłości. Po pewnym czasie poznałam mojego drugiego męża, był to spokojny,pracowity, miły młody chłopak. Wydawało mi się,że zaakceptował moją córkę. Nalegał na ślub, więc go wzięliśmy. I zaczął się kolejny, trwający siedem lat, koszmar w moim życiu. Mąż okazał się psychopatą,dręczącym mnie i córkę psychicznie. Moje dziecko zaczęło mu przeszkadzać, przebywało więc głównie u babci. Awantury były o wszystko - o niedokręconą nakrętkę w butelce, niedokładne (jego zdaniem) umycie spodu patelni itp. Zabierał mi całą wypłatę, potrafił zjawić się w mojej pracy w dniu wypłaty i zabrać wszystkie pieniądze. To on decydował, co i za ile kupimy. Wydatków na moją córkę nie uznawał, brałam po cichu pożyczki,żeby coś jej kupić, dodatkowe godziny ,zrezygnowałam z ubezpieczenia, nasz pracodawca wypłacał nieubezpieczonym osobom "gratyfikację". Dużo by pisać, trwało to długie siedem lat ,nim znalazłam siłę,żeby wywalić go z domu. Znalazłam pracę za granicą. Długo zastanawiałam się,czy wyjechać,ale uznałam,że córka jest już na tyle duża, że mogę spróbować. Nie zwróciłam uwagi, jak bardzo córka mnie potrzebuje. Wiecznie pod opieką zaborczej i apodyktycznej babci, córka czuła się bardzo samotna. Gdy wyjechałam zaczęły się z nią kłopoty.Akurat zdała do gimnazjum, poznała nowe towarzystwo, zaczęła palić, popijać,chodzić na imprezy. Gdy dzwoniłam, babcia ją kryła,mówiła,że wszystko jest ok. Dopiero telefon od kuzyna z rodziny uświadomił mi problem .Wróciłam. Zaczęły się korowody,zmiany szkół, ośrodki socjoterapeutyczne. Pomógł mi wtedy bardzo mój kuzyn, woził mnie i córkę po ośrodkach,wspierał. Sam rozwiedziony, sporo starszy ode mnie, stał się moim najlepszym przyjacielem,powiernikiem. Wkrótce odkryłam, że jestem w ciąży. W rodzinie wybuchł skandal. Wszyscy z mojej rodziny odwrócili się od nas. Matka sprzedała mieszkanie, żebyśmy czasem nie chcieli zamieszkać u niej. Sama zamieszkała w drugim,po moim ojcu. Na szczęście mój mąż (pobraliśmy się) miał dom na wsi,gdzie się osiedliliśmy.Urodził nam się syn, córka powoli wychodziła na prostą, wszystko było na dobrej drodze. Niestety, zaczęłam mieć kłopoty ze zdrowiem,bardzo utyłam (130kg) pojawiły się problemy z zębami, na leczenie których nigdy nie miałam pieniędzy. Córka skończyła 18 lat i wyprowadziła się, nie wiadomo gdzie. Utrzymuję z nią kontakt wyłącznie telefoniczny, gdy zaczynam zadawać niewygodne pytania rozłącza się... jutro kończę 39 lat i mój życiowy bilans wygląda tak - wykształcenie tylko podstawowe, żadnych świadectw pracy, żadnych kursów, 55kg nadwagi i cztery zęby w górnej szczęce. Tkwię na wsi, nie mogę znaleźć pracy. Mam świadomość,że spieprzyłam swoje życie, swojej córce również...
    • moje.m Re: Sp....ne życie 09.01.12, 07:04
      trochę przykra sprawa, współczuję, nie wiem co Ci powiedzieć, ale moze spróbuj jeszcze coś zrobić w swoim życiu.
      Zrób zaocznie szkołę, pomyśl nad zdrowiem, można zrobić zęby na koszt państwa!, znajdź pracę, miej jakies plany, nie poddawaj się! Wieś nie znaczy koniec świata. Nie jestes stracona, bo jestes młoda!
      • sanrio Re: Sp....ne życie 09.01.12, 07:15
        że też chciało ci się tak rano to wszystko wypisywać! Zero innych postów na jakimkolwiek forum aż tu nagle taki elaborat, fascynujące.
        • miobio Re: Sp....ne życie 09.01.12, 08:33
          Chciało, nie chciało, musiałam się wyżalić, a nie mam komu. Twoja ironia jest doprawdy nie na miejscu.
        • mwiktorianka Re: Sp....ne życie 09.01.12, 08:34
          Powiem Ci szczerze, że dziwi mnie fakt iż nie zdałaś matury.Zostało ci przecież tylko trzy m-ce nauki gdy okazało się, że jesteś w ciąży.Dlaczego zmarnowałaś te lata nauki, które były już za tobą?Doszłaś do wniosku, że jak będziesz mieć dziecko to matura już do niczego nie będzie Ci potrzebna?
          Zupełnie niepotrzebnie podjęłaś decyzję o powrocie do matki wiedząc jaka jest i jak wcześniej Cię traktowała.
          Rzeczywiście narobiłaś w życiu sporo błędów, ale kto z nas ich nie popełnia?Jedni mniej inni więcej.To,że twoje życie do tej pory nie jest powodem do zadowolenia z siebie nie oznacza, że nie możesz tego zmienić.Musisz tylko wziąć się za siebie.Nie rozczulać nad sobą bo to utrudnia, a w niczym nie pomaga.Jesteśmy prawie rówieśniczkami (ja za kilka m-cy kończę 40 lat) , nie mam takiego poczucia, że nic już w życiu mnie nie czeka, choć zdaje sobie sprawę, że czasu na pewne decyzje mam mniej niż np.20 latka.
          Nie wiem jak to dokładnie jest, ale mając za sobą 3 klasy liceum możesz chyba kontynuować naukę w liceum dla dorosłych i zdać maturę, to tylko rok nauki.Zrób to dla siebie.Z maturą w kieszeni na pewno poczujesz się pewniej, będzie to zawsze jakiś sukces, taki pierwszy krok.Też uczyłam się mając już dzieci i było to dla mnie bardzo budujące, dało mnóstwo satysfakcji.Co do wyglądu to schudnąć też można, oczywiście nie jest to łatwe, wymaga dużo silnej woli, ale spróbuj podjąć taki krok.O zęby można dbać także na NFZ teraz pozostaje Ci tylko proteza,ale zawsze to lepsze niż świecenie dziurami zębach.Kontaktów z córką nie da się z pewnością tak szybko naprawić, ale próbuj metoda małych kroczków, mając na uwadze popełnione błędy wychowawczy rób wszystko aby ich nie powtarzać.Musisz uwierzyć, że jeszcze dużo dobrego przed Tobą, musisz tylko działać w tym kierunku.Życzę Ci dużo wytrwałości.
          • pierr-dzioszek Re: Sp....ne życie 09.01.12, 08:42
            Dokładnie,trzeba się ostro wziąć za siebie. I to nie od jutra, od już, od zaraz. Możesz na razie pracować na zlecenia, są agencje pracy tymczasowej, tyle tylko, że najczęściej jest to praca fizyczna, a z Twoją nadwagą będzie trudno. Nie wiem, jaka jest Twoja sytuacja finansowa, ale radziłabym zgłosić się do programu pana Gacy (Chudniesz - wygrywasz zdrowie) mają tam naprawdę wspaniałe efekty, możesz zrzucić nawet 30 kg w trzy miesiące. I zacznij od tego, skoro siedzisz już trochę w domu te trzy miesiące nie zrobią różnicy. Nie zmarnuj kolejnych lat życia.
    • cielea Re: Sp....ne życie 09.01.12, 09:13
      Witaj miobio. Myślę, że każda z nas popełniła w życiu nie jeden błąd. Zapewne niektórym udało się mieć ich mniej, lub były one mniej brzemienne w skutki. Spójrz na siebie łagodniej. Starałaś się. Starałaś się najlepiej jak w danym momencie potrafiłaś. Wielu patrząc dekadę wstecz myśli, że można było postąpić inaczej, ale czasu który za nami nie cofniemy. Mamy za to wpływ na to co przed nami, dlatego też zachęcam Cię w miarę możliwości do spotkania z córką i szczerej rozmowy. Powiedzenia co czujesz. W sprawie diet nie jestem ekspertem. Polecam ruch i nie jedzenie po godz. 17 . To pomaga nie zależnie od schorzeń. Ząbki postaraj się zrobić ( wiem, że wiele się nie da ale nim znajdziesz pracę i będziesz miała pieniążki, to będzie zawsze coś) na NFZ. Zadbanie o siebie zawsze pomaga. Masz prawie ukończone liceum - może w krótkim czasie uda Ci się uzupełnić wykształcenie ? Jeszcze wiele możliwości przed Tobą. Siły Ci życzę i powodzenia.
      • salinas Re: Sp....ne życie 09.01.12, 09:39
        Nie mnie osądzać, bo z reguły tego nie robię, ale w tym poście coś mi zgrzyta. Edukację skończyłaś na etapie III klasy LO, z książką nie miałaś kontaktu ze dwadzieścia lat ( zakładam, bo opisane życie ciężkie, a wtedy nie ma się głowy do samokształcenia). Niezły styl, dość wyrafinowane słownictwo, błędów nie zauważyłam, interpunkcja OK ... Chyba pisujesz do brukowców typu ,, Z życia wzięte " i potrzebujesz inspiracji ...? Coś tu mi nie halo!
        • jowitka345 Re: Sp....ne życie 09.01.12, 10:20
          salinas napisała:

          > Nie mnie osądzać, bo z reguły tego nie robię, ale w tym poście coś mi zgrzyta.
          > Edukację skończyłaś na etapie III klasy LO, z książką nie miałaś kontaktu ze dw
          > adzieścia lat ( zakładam, bo opisane życie ciężkie, a wtedy nie ma się głowy do
          > samokształcenia). Niezły styl, dość wyrafinowane słownictwo, błędów nie zauważ
          > yłam, interpunkcja OK ... Chyba pisujesz do brukowców typu ,, Z życia wzięte "
          > i potrzebujesz inspiracji ...? Coś tu mi nie halo!


          A mi zgrzyta coś innego..... wykształcenie czy nie.. każdy wie, że z kuzynem nie chodzi się do łózka bo to kazirodztwo...
          • ceide.fields Re: Sp....ne życie 09.01.12, 10:34
            Zależy, "kuzyn" to slowo dość pojemne, mogące mieć zastosowanie i do 10 wody po kisielu.

            Zresztą nawet z kuzynem w 1 linii rożnie to jest w róznych krajach traktowane.

            A styl, interpunkcja, ortagrafia ewidentnie wskazują na to, ża autorka wątku ściemnia big_grin
            • lelija05 Re: Sp....ne życie 10.01.12, 10:01
              Całkiem niedawno już był tu taki elaborat, zapamiętałam te zęby, bo potem była o tym mowa.
          • mathiola Re: Sp....ne życie 09.01.12, 11:01
            każdy wie, że z kuzynem ni
            > e chodzi się do łózka bo to kazirodztwo...

            Z bratem nie chodzi się do łóżka, z kuzynem można.
            Szczególnie, jeśli to byłby syn kuzynki mojej mamy - czyli mój kuzyn. Jakie tu kazirodztwo?
          • kura28 Re: Sp....ne życie 09.01.12, 12:10
            Z kuzynem (bratem ciotecznym) możesz wziąć legalnie ślub.
    • halapta Re: Sp....ne życie 09.01.12, 10:02
      Jak dla mnie mało autentyczna ta Twoja spowiedź. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że istnieją tacy ludzie jak osoba, którą opisałaś i to jest może i prawdziwa historia ale nie Twoja.
      To tak jakby trzylatek napisał o sobie, że jest niegrzeczny, bo jego system nerwowy jest jeszcze nierozwinięty i tylko w taki sposób potrafi okazywać złość i frustracje etc.
      Ale mam dla Ciebie radę, załóż bloga pod tytułem jak zmieniam swoje życie, które wcześniej sobie sp...łam, jeszcze możesz być sławna i bogata - jeżeli ci się to uda oczywiście.
    • kozica111 Re: Sp....ne życie 09.01.12, 10:08
      Już czytałam coś podobnego tu , szukać mi się nie chce.
      • edelstein Re: Sp....ne życie 09.01.12, 10:43
        Urzekla mnie twoja historia.
        • wpak Re: Sp....ne życie 09.01.12, 11:09
          A to powieść w odcinkach jest? Dobrze napisane jak na brak wykształcenia i mimo całej harlekinowości dobrze się czyta. Kiedyś gdzieś znalazłam , ze wydawnictwo przyjmuje z otwartymi rekami , bo poczytność wciąż duża ale jak nie chcesz to dawaj tu, tez się czytelnicy znajdą.
      • setia Re: Sp....ne życie 09.01.12, 20:18
        kozica111 napisała:

        > Już czytałam coś podobnego tu , szukać mi się nie chce.

        tak, to chyba historia tej samej dziewczyny, która mieszka teraz w niewykończonym, nie ogrzewanym domu na wsi z małym dzieckiem i mężem, który też niezbyt ciekawie się zachowuje.
        nieistotne zresztą. zastanawiam się po co po raz kolejny słyszymy tę historię; czy autorka oczekuje pocieszenia, rady? w sumie sporo ich już otrzymała i jakoś nic się nie zmienia...
      • daliakonwalia Re: Sp....ne życie 10.01.12, 14:52
        a ja tam wnikliwa jestem i też zdaje mi się że było już wielokrotnie:

        w tym wątku wkręcała wszystkich, skubana aż do 300 postów, dopiero gdzieś pod koniec dziewczyny się zorientowały z kim mają do czynienia.

        forum.gazeta.pl/forum/w,567,117997197,118028453,maz_wydziela_mi_kawe.html?s=0&v=2

        forum.gazeta.pl/forum/w,586,105600899,105600899,zabijcie_mnie_ja_tam_wcale_sie_nie_ciesze.html
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,109322078,109322078,jestem_w_ciazy_.html

        autorka już występowała jako: strasydlo vel mmisiowa to także takie niki typu: czekoladazmieta, czekoladatoffi, zoltykubek, zonkilek, sylwiapacho, pyzyzmiesem i pewnie wiele, wiele więcej.

        i po co to tak tworzyć co kilka mcy. nowe wątki? No po co?

    • milenka_net Re: Sp....ne życie 09.01.12, 11:53
      Historia okrutna, napewno mogłaby byc kogoś udziałem...
      • foro-estupido Re: Sp....ne życie 09.01.12, 12:10
        Aż takie emamy jesteście ?
        Dlaczego nie może to byc historią prawdziwą?Co z tego,że napisane ładnie,składnie i bez błędów?Jak by pisała z błędami też byście napisały,że to ściema,bo nikt tyle błędów nie robi?
        To pewnie tak samo jak z wykształconymi a robiącymi błędy ortograficzne?
        Nie można byc po podstawówce i pisac bez błędnie?
        Tak czy siak....
        Musisz się wziąc za siebie.Musisz pójsc do dentysty na NFZ,trochę potrwa zrobienie zębów,ale lepiej zacząc je robic niż nie.
        A jak Twój mąż?Jak z nim ci się żyje?
        Wiem,że na wsi może byc trudno o pracę,ale musisz coś wymyślic.
        Powodzenia życzę.

        Jeżeli to nie ściema.....
        • foro-estupido Re: Sp....ne życie 09.01.12, 12:11
          bezbłędnie.....Bo zaraz się doczepiąwink
          • miobio Re: Sp....ne życie 09.01.12, 12:43
            Że bezbłędnie napisane??? Zawsze byłam bardzo dobrą uczennicą,do tej pory dużo czytam i to nie tylko harleqinywink Jeszcze mam pytanko - a dlaczego z kuzynem "nie chodzi się do łóżka??"
            • kroliczyca80 Re: Sp....ne życie 09.01.12, 13:00
              Dlatego, że może się rodzina odwrócićsmile
            • sanrio Re: Sp....ne życie 09.01.12, 17:29
              Jeszcze mam pytanko - a dlaczego z kuzynem "n
              > ie chodzi się do łóżka??"

              bo to rodzina? a z rodziną zwykle nie uprawia się seksu?
              • totorotot Re: Sp....ne życie 11.01.12, 00:29
                > bo to rodzina? a z rodziną zwykle nie uprawia się seksu?

                o fak, a ja z mężem uprawiam...
        • salinas Re: Sp....ne życie 09.01.12, 17:21
          foro-estupido napisał:

          > Aż takie emamy jesteście ?
          > Dlaczego nie może to byc historią prawdziwą?Co z tego,że napisane ładnie,składn
          > ie i bez błędów?Jak by pisała z błędami też byście napisały,że to ściema,bo nik
          > t tyle błędów nie robi?

          Może sedno sprawy nie leży w braku wykształceniu, ale emocji w tej relacji. Tak jakby autorka opowiadało o życiu innej osoby. Dlatego ta historia wg mnie nie jest wiarygodna.
          • odnawialna Re: Sp....ne życie 10.01.12, 00:06
            > Może sedno sprawy nie leży w braku wykształceniu, ale emocji w tej relacji. T
            > ak jakby autorka opowiadało o życiu innej osoby. Dlatego ta historia wg mnie ni
            > e jest wiarygodna.

            A dla mnie właśnie dlatego - jest wiarygodna. Widzisz Salinas, kiedy coś bardzo boli, to od tego bólu chce się uciec i często ta ucieczka objawia się właśnie tak, jak w poście autorki. Mówienie o uczuciach i emocjach przy takich przeżyciach, to grzebanie nożem w otwartej ranie. I tak była odważna, napisała post w 1 osobie, mogła w 3.
    • beauty_agadir Re: Sp....ne życie 09.01.12, 13:21
      Przecież od razu widać że to troll. Historia zbyt literacka i poukładana jak dla kogoś za kogo podaje się autorka.
    • majenkir Re: Sp....ne życie 09.01.12, 13:43
      A co sie stalo z mezem nr 1?????
    • babicka_pl Re: Sp....ne życie 09.01.12, 13:44
      Nie oceniam cię z tego co napisałaś lekko w życiu nie miałaś. Utwierdzę cię tylko w tym że faktycznie zmarnowałaś je sobie. Z tego co piszesz zaprzepaściłaś szansę na wykształcenie przecież dobrze się uczyłaś. Razem z twoją matką zmarnowałyście twoją córkę. Jak można było powierzyć jej małe dziecko skoro sama była osobę niewydolną życiowo przez co ty sama doświadczyłaś braku miłości i zainteresowania. Zostawiłaś dziecko wyjechałaś, dobrze, że w porę wróciłaś i próbowałaś ratować sytuację, szkoda tylko że marnie ci się to udało bo córka ma cię gdzieś. Bardzo ci współczuje, ale szkoda czasu na użalanie się nad tym co było zmiany zacznij od siebie, nie narzekaj tylko weź się za siebie. Ja wiem że łatwo pisać, o czymś czego się w życiu nie doświadczyło, ale ty masz świadomość że twoje życie nie potoczyło się w dobrą stronę i musisz teraz się z tego podnieść. Zrób to dla siebie i dla waszej rodziny odbuduj więź i zaufanie odbuduj poczucie własnej wartości. Da się uwierz, ludzie nie z takich rzeczy potrafią się podnieść, nie wiem skąd mają tyle siły i wary ale udaje się im. Trzymam kciuki.
    • kinga.zielonka Mało wiarygodne. 09.01.12, 13:47
      Wszystkie e-matki mają potrójne wyższe wykształcenie i robią doktorat na dwóch fakultetach, a po polsku poprawnie pisać nie umieją tak, jak Ty z podstawowym. Więc sorry trollu.
    • odnawialna Re: Sp....ne życie 09.01.12, 14:08
      Miobio,
      przede wszystkim - nic nie musisz. Przecież możesz nadal żyć jak dotąd, coraz częściej zdając sobie sprawę, że to nie tak miało być. Albo... jeśli chcesz, możesz zacząć zmiany.
      39 lat - kobieto! Ty młoda jesteś! do balkonika co najmniej kilkadziesiąt lat Ci zostało. I te kilkadziesiąt lat możesz przeżyć naprawdę wspaniale, w zgodzie ze sobą i uśmiechem na twarzy. A co to za problem, że zęby będą sztuczne? smile

      Dla mnie jesteś typowym przypadkiem DDA - dorosłego dziecka alkoholika, polecam poczytać o tym syndromie, polecam poczytać o dorosłych dzieciach z rodzin dysfunkcyjnych. A później, jeśli będziesz chciała zmian, biegusiem na terapię DDA dla siebie. I od razu napiszę, że sama swiadomość nie załatwia sprawy, potrzebny specjalista. Sama sobie nie poradzisz, zwłaszcza, że widać początki depresji. Miobio, do tej pory pewnie ciągle myslałaś o innych, teraz zadbaj o siebie. Zobaczysz, że warto.
    • lilka69 nie na temat ale jestem ciekawa 09.01.12, 17:31
      dlaczego ludzie, ktorzy nie majac pieniedzy na zycie jedza jednak ,ze sa strasznie grubi????
      • kiszczynska Re: nie na temat ale jestem ciekawa 09.01.12, 18:04
        boże i takie ze mną siedzą na forach!!
        • lilka69 Re: nie na temat ale jestem ciekawa 09.01.12, 18:07
          idz do filharmonii jesli TAKIE towarzystwo ci nie odpowiada
      • pierwsze-wolne Re: nie na temat ale jestem ciekawa 09.01.12, 18:50
        Bo najtańsze najbardziej tuczy?
        • lilka69 Re: nie na temat ale jestem ciekawa 09.01.12, 20:16
          eee, chyba nie. najtansza czekolada i ta najdrozsza maja tyle samo kalorii. no , moze jest mala roznica.
          • chipsi Re: nie na temat ale jestem ciekawa 10.01.12, 12:33
            Świerze warzywka z chudziutką wołowinką czy bułka z klopsem. Widać różnicę w cenie i wartościach odżywczych? Poza tym osoby ubogie są ubogie bo nie pracują więc mają mało ruchu, mało kasy na wycieczki, wyjścia czy chociażby na rower. Czas wolny spędzają przed TV. Tak, wiem że jak się chce to kasa nie jest potrzebna ale kasa motywuje do tego by o siebie zadbać.
            • turzyca Re: nie na temat ale jestem ciekawa 11.01.12, 01:22
              Poza tym osoby ubogie są ubogie bo nie pracują wi
              > ęc mają mało ruchu, mało kasy na wycieczki, wyjścia czy chociażby na rower. Cza
              > s wolny spędzają przed TV.

              Co mnie w tej argumentacji zawsze urzeka, to fakt, ze:
              - ksiazki z biblioteki sa za darmo,
              - spacer jest za darmo,
              - bieganie jest za darmo,
              - cwiczenia do zrobienia w domu sa za darmo,
              - telewizor kosztuje niezla kase. Abonament tez. Ktorej mnie szkoda, wiec telewizora nie mam i abonamentu nie place. A biednych stac na telewizor, a nie stac na darmowe rozrywki. Doprawdy urzekajace.
              • rosapulchra-0 Re: nie na temat ale jestem ciekawa 11.01.12, 05:23
                Urzekająca jest twoja wypowiedź. Nie pojmujesz, że są ludzie, dla których takie telewizor to jedyna forma rozrywki? A jednak to się zdarza i to wcale nie rzadko.
                • totorotot Re: nie na temat ale jestem ciekawa 11.01.12, 23:02
                  rosapulchra-0 napisała:

                  > Urzekająca jest twoja wypowiedź. Nie pojmujesz, że są ludzie, dla których takie
                  > telewizor to jedyna forma rozrywki? A jednak to się zdarza i to wcale nie rzad
                  > ko.

                  Ale przyjmujesz do wiadomości, że ludzie, których jedyną formą rozrywki jest telewizja, plasują się najniżej w klasyfikacji intelektualnej?
                  A jaka forma rozrywki jest Twoją ulubioną, Rosapulchro?
    • frog1 Abstrahując od tematu,... 09.01.12, 22:16

      ...ciekawi mnie, skąd przekonanie, że osoba, która uczyła się osiem lat w podstawówce i cztery w liceum, absolutnie nie jest w stanie sklecić spójnego i w miarę poprawnego tekstu. Dopiero studia dają umiejętność pisania i czytania?
      • annie_laurie_starr Re: Abstrahując od tematu,... 09.01.12, 22:28
        frog1 - tu nie chodzi o studia, tylko ewidentnie o dysonans miedzy literacko napisanym postem i strasznymi ubytkami w uzebieniu. Moze jestem naiwna, ale osoba, ktora tak pisze nie zapusci sie tak. Utycie do 130 kilo jestem jeszcze w stanie sobie wyobrazic, ale 39-letnia inteligentna kobiete bez zebow juz nie. W tym kraju mamy przeciez darmowych dentystow -moze nie robia cudow i nie zrobia uzebienia ala Joanna Krupa, ale jakies w miare normalne proteze tak. Moja babcia tez nie miala latwego zycia, bo wczesnie owdowiala i nigdy nie miala kasy ponad podstawowe potrzeby, ale zawsze dabala o wyglad i schudnosc, a zeby sztuczne miala tak zrobione, ze nikt nie wiedzial, ze byly sztuczne. Dodam, ze te szczeki zrobione w latach 60-tych przetrwaly 40 lat. Wiec bardzo dziwi mnie takie zaniedbanie zdrowia i estetyki u mlodej kobiety.
        • frog1 Re: Abstrahując od tematu,... 10.01.12, 11:59
          Życie pisze różne scenariusze, niekoniecznie spójne według stereotypowych wyobrażeń. Moja koleżanka z liceum, inteligentna dziewczyna i dobra uczennica, też się zupełnie stoczyła, a zaczęło się od wpadki ciążowej. Nie każdy ma szczęście mieć mądrą i wspierającą rodzinę, a przy tego typu kłopotach jest to sprawa kluczowa. Inteligencja nie wystarcza, żeby sobie radzić, bo ważna jest też stabilność emocjonalna.
          Poza tym ten tekst wcale nie jest tak znakomicie napisany, brakuje spacji, akapitów, styl a la babska gazetka. Może i troll, trudno stwierdzić na sto procent.
      • salinas Re: Abstrahując od tematu,... 09.01.12, 22:38
        frog1 napisała:

        >
        > ...ciekawi mnie, skąd przekonanie, że osoba, która uczyła się osiem lat w podst
        > awówce i cztery w liceum, absolutnie nie jest w stanie sklecić spójnego i w mia
        > rę poprawnego tekstu. Dopiero studia dają umiejętność pisania i czytania?

        Uczę w szkole już 25 lat, wiem jakie ,,kfiatki" potrafią wymalować uczniowie wink. Uczyłam na różnych etapach edukacyjnych, nie jestem polonistką. Studia nie dają umiejętności pisania i czytania, ale ten tekst napisała osoba moim zdaniem wykształcona i oczytana ( w miarę). Świadczy o tym dość bogaty zasób słownictwa - status, złakniona, gratyfikacja ... Poza tym narracja jest dosyć bezosobowa, brak tam emocji jak na tyle nieszczęść. Ktoś siedział w domu, nuda mu doskwierała i stąd taki wpis ... po to żeby e-matki ekscytowały się. Autorka popełniwszy wątek słabo go broni , myślała sobie , że w zaciszu przed komputerem będzie miała ubaw po pachy ... a tu cieniutko. Chyba ,że się rozkręci big_grin
      • mamaemmy Re: Abstrahując od tematu,... 09.01.12, 22:50
        frog1 napisała:

        >
        > ...ciekawi mnie, skąd przekonanie, że osoba, która uczyła się osiem lat w podst
        > awówce i cztery w liceum, absolutnie nie jest w stanie sklecić spójnego i w mia
        > rę poprawnego tekstu. Dopiero studia dają umiejętność pisania i czytania?

        Poczytaj to forum..nie zawsze dają ..
        A ja jak przeczytałam pierwszy post,pomyslałam-albo ja zgnoją,albo napiszą,że troll.
        Niektórym nawet do glowy nie przyszloby,że takie rzeczy moga się wydarzyć.
      • foro-estupido Re: Abstrahując od tematu,... 10.01.12, 12:35
        Dopiero studia dają umiejętność pisania i czytania?


        Widocznie wg ematek tak?uncertain
        • sabcia7 Re: Abstrahując od tematu,... 10.01.12, 13:32
          Widze, ze nie wszyscy czytają ze zrozumieniem. Autorka nie napisała przeciez, ze córka ma teraz 18 lat, tylko że jak skończyła 18 lat to wyprowadziła się z domu.
    • anorektycznazdzira Re: Sp....ne życie 09.01.12, 22:30
      A gdzie odpadł ten pierwszy mąż?
      • annie_laurie_starr Re: Sp....ne życie 09.01.12, 22:59
        Wychodzi na to, ze jak wrocila z dzieckiem do matki to meza sie jakos pozbyly.
        Jutro autorka konczy 39 lat, corka ma 18, a urodzona w tym roku, w ktorym miala byc matura. Albo ja liczyc nie umiem, albo to byla najdluzsza ciaza nowowczesnej Europy.
    • myga Re: Sp....ne życie 09.01.12, 23:10
      cztery zęby w górnej szczęce
      .....................
      a gdzie sie podzialy osiem? W wieku 39 lat zeby raczej jeszcze z paszczy nie wypadaja...
      • totorotot Re: Sp....ne życie 11.01.12, 00:31
        > a gdzie sie podzialy osiem? W wieku 39 lat zeby raczej jeszcze z paszczy nie wy
        > padaja...

        jak mąż pierze po gębie to wypadają
        pewnie wstydziła się napisać
    • odnawialna prezent 10.01.12, 00:25
      Tak na szybko wypisałam:

      niezły styl,
      wyrafinowane słownictwo,
      brak błędów,
      autorka artykułów do gazet,
      literackie pisanie,
      wykształcona i oczytana,
      bogaty zasób słownictwa,

      Miobio, chyba nie do końca wszystko sp...dolone, skoro tyle komplementów dostałaś.
      I choćbyś nie wiem jak próbowała, to nie dasz rady tego umniejszyć. To nie było kadzenie, żebyś lepiej się poczuła, więc wydrukuj sobie i zaglądnij w to czasem, dla dodania otuchy.
    • goodnightmoon Re: Sp....ne życie 10.01.12, 00:39
      Już pomijając najdłuższą ciążę świata, to ile Twoja matka ma domów/mieszkań? Najpierw piętrowy dom po dziadkach, następnie własne mieszkanie, potem to po ojcu. Aż dziw, że matka-alkoholiczka tego nie "przepiła".
      Ogólnie opowieść nie trzyma się kupy, ale miło się czyta.
    • barbibarbi Re: Sp....ne życie 10.01.12, 14:22
      eeee, ja cię chyba znam. Któryś z kolei tworzysz, kobieto post, zawsze podobne elementy, zmieniasz nicki - kawazmleckiem, pieprzisol, czekoladajakaśtam i tym podobne gastronomiczne. I zawsze się skarżysz, że mąż ci kawę wydziela, że w przyczepie mieszkasz, że pracy nie ma, że 130 kilo, że córka wredna..... i CO zrobiłaś przez te kilka lat skarg na forum? Co konkretnego żeby zmienić swoje życie. I jak niby chcesz aby ci pomóc czy doradzić, jak co chwila zmieniasz nicki, bo ci wstyd co w poprzednich wątkach nawypisywałaś? Dla mnie jesteś niewiarygodna.
    • mnb0 Re: Sp....ne życie 10.01.12, 23:51
      Co wy sie tak czepiacie jej pisowni? Dziewczyna napisala tekst po prostu poprawnie, a tu zachwyty, ze literacko, ze jaka erudycja itp. Czy to az taki ewenement? Swoja droga zastanawia mnie jak niektore forumowiczki zdaly mature - na mojej za 3 bledy byla dyskwalifikacja.
    • totorotot Re: Sp....ne życie 11.01.12, 00:24
      -piszesz całkiem przyzwoicie. Sądzę,że mogłabyś spokojnie zdać maturę w jakimś liceum wieczorowym po rocznym przygotowaniu
      -pierwsze kroki zwróciłabym na Twoim miejscu do urzędu pracy. Tam skierowano by Cię na bezpłatne szkolenia, może jakąś pracę by Ci znaleźli nawet, ale naukę bym bezwzględnie Ci polecała (zaocznie)
      -przy takiej nadwadze przysługuje Ci dietetyk na NFZ. Da się schudnąć,choćby do tych 80. kg zjechać
      -podobnie dentysta- na nfz przysługiwać Ci powinna jakaś (ależ to zabrzmi!) sztuczna szczęka, abyś nie straszyła ludzi w nowej pracy (sorry za szczerośćsmile
      -męża masz zdaje się fajnego? to duży plus
      -resztą rodziny na Twoim miejscu bym sobie wytarła tyłek
      -na nfz przysługuje Ci również bezpłatny psycholog (ale to wymaga jeżdżenia z Twojej wsi do miasta zapewne), który pomoże Ci skutecznie odnowić relację z córką i sprawić, by była ona (relacja) coraz lepsza.


      Reasumując:

      Minusy Twojego życia
      -jesteś gruba
      -nie masz zębów
      -nie masz wykształcenia
      -nie masz pracy
      -zły kontakt z córką


      Plusy Twojego życia:
      -masz fajnego męża
      -jesteś niegłupia (ładnie, bardzo poprawnie piszesz i składasz zdania, potrafisz zanalizować swoje życie i spojrzeć na nie z boku)
      -masz spokojną sytuację życiową i zapewniony byt
      -masz dwójkę fajnych, zdrowych dzieci (ćpaniem córki i imprezkami się nie przejmuj; wszyscy tak robią)
      -jesteś jeszcze w miarę młoda, by rozpocząć swoje życie od nowa i naprawić większość błędów, a przynajmniej stworzyć nowe, optymalne warunki do szczęśliwego życia

      Powodzenia smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja