mk271 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 14:43 Kup dodatkowy fotelik ( ja musiałam kupić dwa bo mam bliźniaki). Mężowi powiedz że spóźniłaś się się dziś 45 minut i wylądowałaś na dywaniku u szefa. Że w pracy wprowadzają nowe zasady i że za spóźnienia będą jakieś kary. Wszystko na spokojnie. Na swoim przykładzie: Mój M w piątki kończy o 1430 więc spokojnie może odbierać dzieci o 1445 w ten dzień ( to praktycznie ponad godzinę wcześniej niż ja mogę). Walczyłam z tym pół roku bo nie chciał tego robić, nie wiem jak ale od września się udało i żadko się zdarza żebym dzieciaki w piątki ja odbierała. Na początku to był podstęp i powiedziałam że muszę zostać w pracy dłużej - kilka razy. Ty możesz odwrotnie - powiedz, że musisz być wcześniej w pracy ( np szef kazał Ci odpracować te 45 minut). Odpowiedz Link Zgłoś
zielony_marcepan Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 15:52 Wlasciwie to,ze maz robi z ciebie wariatke to najmniejszy problem w waszym zwiazku:/W nim nie ma partnerstwa,wspolpracy,rozmow i wzajemnego szacunku.Twoj maz to zwykly cham,do tego niedojrzaly do roli ojca.Nie siega wzrokiem poza czubek swojego nosa.Grunt,ze w domu wszystko ,,samo sie robi'',dziecko nie zawraca glowy a zona obiad pod nos podstawi,aaa i jeszcze kasy nie wola bo taka ambitna i niezalezna,no zyc nie umierac.Minimalne poczucie odpowiedzialnosci za rodzine i zerowa chec pomocy. Dalas sie sprowadzic do roli sluzacej.Wlasciwie wykonujesz prace,ktore najczesciej robia kobiety nie pracujace na etacie lecz zajmujace sie domem i dziecmi.Podziwiam jak dajesz rade to wszysko ogarnac.Nic dziwnego,ze cie szlag trafia i jestes jak bomba zegarowa.Tyle tylko,ze zmiany musisz zaczac od siebie.Przestan barc na siebie wszystkie obowiazki.Angazuj meza w co tylko da rade.Dlaczego w weekend ty ogarniasz dom,pierzesz,prasujesz itp a on w tym czasie nie moze pojechac po zakupy?Jesli ugotujesz obiad to po co podstawiasz mu pod nos?Jesli ty ugotowalas to on niech pozmywa.Pros go zawsze o pomoc jak cos robisz,np ty rozbijasz mieso a on w tym czasie niech obierze ziemniaki.Nie licz,ze sam sie domysli.Pros zawsze grzecznie ale stanowczo. Jesli zobaczysz,ze mimo prosb i tak nie chce pomagac w codziennych obowiazkach to tak jak dziewczyny pisaly,bedziesz musiala zastosowac terapie wstrzasawa.Najpierw przestajesz prasowac jego rzeczy albo w ogole je prac.Gotujesz tylko dla siebie i dziecka,nie zmywasz po nim itd. Jesli chodzi o ten nieszczesny fotelik to rozumiem dlaczego nie chcesz go kupic ale kwestia jest taka,ze jesli ty go nie kupisz to twoj maz nigdy tego nie zrobi.Po pierwsze robi ci na zlosc(skutecznie jak widac),po drugie kupujac fotelik straci karte przetargowa i nie bedzie mial wymowki zeby dziecka nie zawiezc.Teraz moze powiedziec,ze nie ma fotelika i pozamiatane,nie musi sie wysilac.Na twoim miejscu kupilabym ten fotelik,zamontowala i postawila go przed faktem dokonanym.Zadnych wymowek,dziecko jest rowniez jego a nie tylko twoje.Skoro zal mu kasy na pieluchy to niech sie wykazuje w codziennych obowiazkach.Ach i jeszcze tak kasa...Wybacz ale moim zdaniem on cie robi na szaro.Masz wglad do jego konta i firmowych spraw zeby wiedziec na 100% jak ma obrot?Usiadlabym z kalkulatorem jednego dnia i bardzo sumiennie rozliczyla wszystkie wydatki i przychody w miesiacu.Pracujesz,zajmujesz sie domem i dzieckiem i jeszcze bulisz 1000zl wiecej niz on na wasze wydatki.Kurcze,po cholere ci taki maz?? Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 16:21 Wspolczuje meza. Szczerze. To nie ty jestes wariatka tylko on smierdzacym leniem, przy ktorym nawet matka Teresa by sie zamienila w furiatke. Latasz z wywieszonym jezorem do przedszkola, podczas gdy jasniepan zostaje w domu i pewnie uderza w kime. Na Twoim miejscu postawilabym fotelik w domu i zakomunikowala, ze poniewaz Ty jezdzisz na rano do pracy, to od jutra on odwozi dziecko do przedszkola. Teksty o tym, ze jestes nygus i ukroci Ci maz weekendowe wylegiwanie potraktowalabym riposta wujka Staszka, bo zadna inna reakcja w ogole nie wchodzi tu w rachube. A juz teksty forumek, jak to powinnas sie godnie i spokojnie zachowywac wobec czegos takiego i spokojnym tonem rozmawiac patrzac mezowi w oczy, traktuje jako dowcip. Na Twoim miejscu tak bym ryknela jasniepanu, ze by mu uszy opadly i nie smialby wiecej podskoczyc. Gotowanie? Pranie? A niech jasniepan robi. Dlaczego masz to robic Ty? Prasowanie sobie odpusc - to tak od serca radze. Prasuj tylko swoje rzeczy do pracy, nic wiecej prasowania nie wymaga. Kasy sie domagaj na zasadzie podliczenia wydatkow co miesiac. Krotka pilka. Odpowiedz Link Zgłoś
emilly4 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 17:17 Tak i jeszcze wymaga abys byla przy tym super kobieca i wypowiadala sie spokojnie niczym krolowa matka. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 18:00 Taaak, oczywiście. Powinna wypowiadać się uprzejmie, z godnością, stonowanym głosem i uprzednio prosząc o audiencję jaśnie pana. A wała. Doczytałam o charakterze pracy pana, bardzo, bardzo wygodne. Niewiarygodnie wygodne. A Patronka Słonka w imię źle pojętej ambicji nie szarpie pana za kieszeń, żeby oddawał kasę na dom i życie, tylko sama pada na twarz ogarniając całokształt. Odpowiedz Link Zgłoś
klubgogo Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 18:00 Chyba jednak jesteś wariatką, zdrowy człowiek tak się nie zachowuje. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 18:10 Oczywiście, że się zachowuje w określonych okolicznościach: permanentne przemęczenie, niedospanie, pośpiech, niepewność, poczucie osamotnienia i bycia lekceważoną i jak najbardziej w kumulacji można się tak zachowywać. Tyle, że to nie jednostka chorobowa, a tkwienie w złym, męczącym i stresującym związku. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 18:14 Triss, nie do wiary, że tak wiele kobiet może w ten sposób oceniać autorkę wątku. Ja w opisanych okolicznościach zrobiłabym piekło mojemu mężowi, a nie sytuacyjnie się wydzierała. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 18:23 No dokładnie. Nie chodzi o to, żeby wcielała w życie dobre rady ułatwiające de facto życie jej mężowi, tylko, żeby zastanowiła się jak zmienić cały układ, który ją wykańcza psychicznie. Nie jest kluczowym problemem wnoszenie i montowanie ważącego 10 kg fotelika, tylko fakt, że facet ją olewa równo, wykorzystuje energetycznie i finansowo i jeszcze nią pomiata zamiast kwilić z wdzięczności za jej wysiłek organizacyjny. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 18:29 Tzn ja sama optowałam za wynajęciem kogoś do sprzątani, prasowania, itd na zasadzie wyciszenia samej siebie i zrobienia dobrze samej sobie. Ale jak potem doczytałam kolejne wypowiedzi autorki i dowiedziałam się, że nawet finansowo ona ponosi koszty tego układu, to pomyślałam, że na jej miejscu wymiksowałabym się z tego w trymiga. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 18:46 No cóż, imasumak, ja chyba podobnie - jak przeczytałam teraz wątek, to jedyne słowa, które się cisną na me usta to OJP... Odpowiedz Link Zgłoś
sabciasal sama kup fotelik 10.01.12, 18:35 i włóź mężowi do samochodu. Nie zrobi przecież czegoś, co działa na jego niekorzyść. Ustal z nim ile razy w tygodniu zawozisz dziecko ty, ile mąz. W dni wolne po prostu wychodzisz z domu, Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: sama kup fotelik 10.01.12, 18:55 Przy takim trybie pracy jaki pan twierdzi, że ma, wszelkie ustalenia są bezprzedmiotowe, bo facet w ostatniej chwili może ją i dziecko wystawić do wiatru. Odpowiedz Link Zgłoś
plain-vanilla Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 19:40 Nie wiem, co inni napisali, więc może się będę powtarzać. Moja rada - kup i zainstaluj w męża samochodzie fotelik sama. Po czym zostaw z nim dziecko rano, żeby zawiózł do przedszkola, a sama wyjdź do pracy. Nie proś męża o zrobienie rzeczy, które będą mu utrudniać życie, a takim niewątpliwie jest odwożenie dziecka do przedszkola. Twój mąż to egoista, którego g...o obchodzi twoje samopoczucie, więc będzie olewał twoje prośby o pomoc. I zastanów się, czy chcesz mieć więcej dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
piekielna-diablica Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 19:59 Proponuję: Może dureń przejrzy na ślepia Ojciec rodziny wrócił z pracy do domu.Przed domem zobaczył, że trójka jego dzieci, ciągle ubrana w piżamy, bawi się w błocie wśród pustych pudełek po chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku.Drzwi do auta żony były otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było najmniejszego śladu po psie.Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan. Lampa leżała przewrócona, a dywan...ik był zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i różnymi częściami garderoby.W kuchni nie było lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnich drzwiach była usypana kupka z piasku.Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że stało się coś poważnego.Spod drzwi do łazienki wypływała woda. Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i kolejne porozrzucane zabawki. Między tym wszystkim leżały kilometry porozwijanego papieru toaletowego, a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów.Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą na łóżku w piżamie i czytającą książkę.Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała, jak mu minął dzień.Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał:- Co tu się dzisiaj działo?Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:- Pamiętasz, kochanie, że codziennie, gdy wracasz z pracy do domu, pytasz mnie, co ja do cholery dziś robiłam?- Tak - odpowiedział z niechęcią.- Więc dziś nic nie robiłam.... Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 20:07 A to gnojek niewychowany; zaniedbałaś tresurę to masz teraz. Fotelik kup sama na allegro, to nie boli. Wychodź rano do pracy, dziecko wsadzając mężowi do łóżka. Jak będzie musiał robotę wykonać z pierdkiem na kolanach, to szybko się do żłobka zbierze. Co do wybuchowości to idź do psychologa. Albo dostaniesz leki uspakajające, albo nauczysz się artykułować swoje potrzeby i egzekwować je bez wrzaskow. Wybuchowość -dodam- zostanie Ci do końca życia, gdyż taki Twój temperament i uroda. Niemniej jednak codzienne awantury są destrukcyjne zarówno dla Ciebie jak i rodziny, na męża nie działają, więc nauka asertywności jest niezbędna. P.S. Nie jesteś wariatką, ale ciągłe wrzaski stawiają Cię w takim świetle. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 20:27 A po co Ci ten mąż? Ja zupełnie serio pytam. I to nie jest pytanie retoryczne - bynajmniej. Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 11.01.12, 09:54 Dokładnie. Nie chcę martwić autorki watku, ale pan nie rokuje. Taki był mój eks - co prawda chamem nie był i podskakiwał, wręcz przeciwnie, zgrywał współpracującego i pokornego, ale strategię migania się od jakiegokolwiek wkładu w gospodarstwo domowe opanował do perfekcji. On się raczej nie zmieni - to wątkotwórczyni prędzej osiwieje próbując wyegzekwować od niego cokolwiek. Trzeba wyrwać chwasta, czego i wątkotwórczyni życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
poppy_pi Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 20:59 Gdyby ktoś się na mnie ciągle darł to też bym mu na złość robiła. Serio. Odpowiedz Link Zgłoś
schere Naprawdę, z własnej woli 10.01.12, 21:06 chcesz sobie fundować takie żyie przez kilkadziesiąt kolejnych lat???? Przecież to męka, nie małżeństwo. Wszyscy małżonkowie zaliczają sprzeczki/kłótnie/awantury, ale wy macie regularną wojnę, która skończy się twoim autentycznym szaleństwem. Lub zamienisz się w cichą, uległą niewolnicę. A twoje własne dziecko (synek??) "nauczy się" jak traktować kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Naprawdę, z własnej woli 10.01.12, 21:30 Msz wrednego faceta, manipulatora, co się świetnie i wygodnie urządził, a jak Tobie nerwy puszczają, to jestes wariatka... Potrząśnij nim, bo Cie będzie przez kolejne lata w konia robił, manipulował, wpędzał w poczucie winy, a sam słodko sobie żył. Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 22:44 Mozna by napisac, ze zalatwia Cie w bialych rekawiczkach. On przeciez nic takiego nie robi, to Ty tu jestes agresorem i krzyczysz wiec cala wina spada na Ciebie. Doskonale Cie rozumiem dlaczego wybuchlas. Uwazam ze wiekszosc z piszacych tutaj mozna by spokojnie doprowadzic do takiej sytuacji, ze wyszlyby na furiatki. To jest jak kropla drazaca skale, powoli kap, kap, kap... spokojnie, bez gwaltownych reakcji, doskonala biernosc. Zacznij wymagac, nie boj sie. On MA sie dokladac do budzetu, dawac na pieluchy i inne Wasze wydatki. Badz twarda i konkretna, zobaczysz jak zareaguje i na co go jeszcze stac dobrego badz zlego(takie doswiadczenie wyjdzie Ci na plus) . Moze sprobuj odwrocic sytuacje. Nie dyskutuj z nim, tylko zostaw dziecko. Rob z siebie ofiare jego wyrzutow, niech to on bedzie ta gwaltowniejsza strona. Ty trzymaj na wodzy emocje, wszystko mow normalnym tonem 'rznac glupa'. Cos w stylu nie rozumiem dlaczego sie unosisz/robisz mi wyrzuty/itd. wiesz ze nie moge sie spozniac do pracy, uwazam ze bedzie tak prosciej jezeli odwieziesz dziecko do przedszkola, postaralam sie kupilam fotelik itd. Zagraj jego taktyka. Problem w tym ze nie chodzi tu o sam fotelik, to juz grubsza sprawa. A pozytywy jakies widzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 10.01.12, 23:12 Przeczytałam cały wątek - słuchaj, on nie chce kupic tego fotelika, bo mu żal kasy. Liczy na to, ze stracisz cierpliwośc i TY kupisz, i TY sfinansujesz. Przecież aktualnie kupno fotelika przez internet z dostawą do domu jest bezproblemowe. Ale jak on miałby kupić, to musialby z własnej kieszeni. IMO tu jest pies pogrzebany. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 11.01.12, 10:26 Dokładnie to samo myslę. Do autorki: nie kupuj fotelika, po prostu zostaw mu dziecko, niech sobie radzi sam. Ty musisz pracowac i nie możesz się spóźniać , bo Cie z pracy wywalą i kasy nie będzie. Ten argument chyba do niego trafi? Macie rozdzielność majątkową? I jeszcze jedno, większośc facetów głuchnie kiedy słyszy wrzaski lub ciagłe lamenty. Musisz całkowicie zmienić front, żeby zauwazył, że cos jest nie tak. Ja tez jestem wrzaskliwa. Kiedy ładnie prosiłam wszyscy mieli mnie gdzies, dopiero tupnięcie nogą pomagało. Ale mnie te wrzaski tez męczyły, poza tym, UWAGA! moje dzieci też zaczeły krzyczec zamiast mówić, więc musiałam popracowac nad sobą i zmienic strategię. Teraz nie krzyczę, nie proszę, po prostu informuję. Obecnie, mój mąż jedynak, pyta mnie bardzo grzecznie, czy mogłabym w swój wolny dzień od pracy wstac o siódmej i wyszykować dzieci do szkoły, bo on musi podjechac do klienta. On nie był świadomy tego, że kobieta to też człowiek, że podział obowiązków musi byc sprawiedliwy. Matka go tego niestety nie nauczyła. Musiałam ja. Dłuuugo to trwało, ale sie udało Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 11.01.12, 09:08 fotelik zamawiasz sama przez internet przy kawie, jako odbiorce wskazujesz meza codziennie rano robisz sobie oko, dziecku kakao, a potem slodko sie zegnasz z obojgiem (jak nie wariatka) i idziesz do pracy juz poranek milszy im bardziej sie spalasz tym bardziej szkodzisz sobie i dziecku jego twoje wrzaski tylko utwierdzaja w przekonaniu ze jestes walnieta robisz sobie program minimum - jedno dziecko to nie kamieniolom naprawde, nie trzeba sie zajezdzac i robisz tylko tyle i chcesz i mozesz, znajdujesz czas na aerobik i kawe z kolezanka na wszelkie pozostale zale wymagania i pretensje odpowiadasz tekstem jowity o rozmawianiu z pralka (rewelacja ) i wdrazasz mezu program naprawczy na spokojnie, a konsekwentnie Odpowiedz Link Zgłoś
patronka.slonka Po rozmowie..... 11.01.12, 10:05 Dzięki dziewczyny za otwarcie mi oczu. Wiedziałam, że daję się wykorzystywać, ale chciałam być dobra....tak mnie wmanipulował. Wczoraj z nim rozmawiałam. Przyszłam do domu, grzecznie i normalnie sie zachowywaliśmy, bez żadnych zimnych wojen nawet, aż położyłam dziecko spać. Jak dziecko poszło spać, to ja, a jakże, wzięłam się za prasowanie. Mąż szukał w necie fotelika, bo oczywiście stwierdził, że sam tej decyzji nie podejmie. Sprawa oparła sie o Romera, który kosztuje +/- 600 zł. Zaczął grzebać po nowych z ekspozycji, 200 zł tańszych. Już mnie zagotował, co mu powiedziałam, że na sprzęt to by nie żałował, a dziecku wylicza. Tak szukał, że nie znalazł. Rozmowa toczyła sie na zasadzie ja o niebie, on o chlebie. Ja mówiłam, że mnie nie szanuje, a on z kilkuminutowej dyskusji zrozumiał, że się żalę na brak pieniędzy. Ręce mi opadły. Poinformowałam go, że jestem o krok od wyprowadzki. Oczywiście fochy, obraza. Oddźwięk tej rozmowy był taki, że ja znowu coś sobie wymyśliłam, znowu się czepiam, a on biedny musi znosić moje fochy. Bo jemu jest dobrze, tylko mnie wiecznie coś nie pasuje. On pięknie potrafi mnie wbić w poczucie winy i absurdu. Co mnie przeraziło, to na jego pytanie "a co ty byś chciała robić?" nie wiedziałam co odpowiedzieć. Autentycznie mam tak zryty mózg, że nie wiem. Kiedyś wiedziałam, chciałabym pójśc do kina, poczytać książkę. Teraz tego nie zrobię, bo pracując mało czasu spędzam z dzieckiem, nie chcę wychodzić z domu, wolę być z nim. Ale nie jest dobrze. Zarzuciłam mu jeszcze, że jest niedojrzały, że dojrzały facet nie ma problemu z tym, że żona pojdzie poleżeć i poczytać książkę, a on w tym czasie pozmywa. Jego mina była taka, że jakby mógł to by mnie śmiechem zabił. Już widziałam jego tatusia "to ja mam zapier....lać a ty będziesz leżeć???? Niedoczekanie twoje". Jak z tym dyskutowac? Walę głową w mur. Dziewczyny, nie wiem co dalej. Wczoraj odłożyłam jego rzeczy niewyprasowane z informacją, że jak go najdzie to będa w szafie. Stwierdzil, że jestem chamska. Dzisiaj odwiózł dziecko do żłobka, oczywiście zabawa z przekładaniem fotelika, ale w d.upie z tym. Chodzi o to, że ja nie wiem co jeszcze od niego egzekwować. Gotować nie umie. Ok, niech pozmywa. Pranie potrafię wstawić, to nie jest straszna robota. Zakupy - mięso itp to jednak wolę kupować sama. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że ja jestem winna też tej sytuacji. Bo wiem, że teraz się trzymam, ale za miesiąc, dwa, znowu wszystko wróci do normy, on bedzie miły, kupi mi coś drogiego ze dwa razy, obróci wszystko w żart i powoli znów wrzuci mi na bary wszystko z powrotem. A ja, że chcę być dobra, to to na pewno przyjmę. Bo takie awantury o podział obowiązków były, ale jak bumerang, po czasie wszystko wracało do starego układu. Brak mi tej elementarnej podstawowej wiedzy, jak to powinno grać w partnerskim związku. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Po rozmowie..... 11.01.12, 10:44 Patronka masz problem generalnie ze sobą, przepraszam ze tak pieszę, ale tak mi się wydaje. Jesteś zbyt dobra dla innych a kompletnie nie szanujesz i nie dbasz o siebie. Czy taki model wyniosłas ze swojego domu rodzinnego ? Jeśli tak, musisz z tym walczyc, jesteś miękka, niekonsekwentna, dajesz sobą manipulowac, i wmawiac sobie różne bzdury, psycholog byłby dla Ciebie dobrym wstępem do pracy nad sobą, żaden psycholog tego sam za Ciebie nie zrobi, może Ci pomóc ale ostatecznie i tak ze sobą i swoim podejściem do życia i zachowaniami będziesz musiała uporac się Ty sama. Zacznij w swoim życiu zabawę pod tytułem Jestem egoistką (wyklucz z tej zabawy jedynie swoje dziecko i najbliższe Ci osoby np. rodziców, siostra , brat itp. (oprócz męża!!!!) i zobacz jak to jest DBAC GŁÓWNIE O SIBIE, O SWOJE, O SWOJE DOBRE SAMOPOCZUCIE. Zacznij od ego, przekonaj się jak to jest, zobaczysz, że Ci się sposoba i wówczas łatwiej będzie Ci funkcjonowac z takim mężem, będziesz wiedziała, że to siebie i swoje samopoczucie powinnaś stawiac na pierwszym miejscu, a nie życ pod męża i jego głupie gadki i fochy. Odseparuj się mentalnie od męża, zacznij życ swoim życiem, prawie jak singielka, da się, zacznij wychodzic do sklepów, kina, na basen, do kosmetyczki itp. samodzielnie, pierwszy czy drugi raz będzie dziwnie, ale potem zobaczysz, że zacznie Ci to sprawiac przyjemnośc. Ty nie jestes od tego, aby męża obsługiwac, ciągle liczyc się z tym co on chce, z jego fochami, od spełniania jejgo zyczeń jest ON SAM, i jak chce coś miec, to niech podwija rękawy i zasuwa na to, a nie wykorzystuje żonę i biernie czeka na rozwój sytuacji. Facet jest strasznym manipulantem, pewnie nauczył się tego przez naście lat w domu rodzinnym, patrzac na zachowania swojego tatusia a następnei dopracował swoje włąsne metody działania i manipulowania własną żoną. Gotowac facet nie umie, to zostaw mu na blacie prosty przepis z książki plus na kartce listę niezbędnych składników i niech się uczy, skoro dorosły chłop nie potrafi. Co do tych rzeczy do prasowania już posunęłaś się za daleko wkładając mu je do szafy, Ty nadgorliwa po prostu jestes, olej je, ja bym nawet ich nie tknęła z szuszarki, jak mu zabraknie to się sam tym tematem zainteresuje. Pzrestan go traktowac jak dzidziusia, to jest dorosły facet, a nie dziecko. Pranie powinien wstawiac sam, niech się nauczy segregacji rzeczy itp., jeśli nie chcesz ryzykowac, to niech cwiczy jedynie na swoich rzeczach. Mięso powinien nauczyc się wybierac, raz wybierze lepiej a raz gorzej, przestan to za niego robic, jak wybierze kiepsko zacznij grymasic i pokaż mu, dlaczego dał ciała przy wyborze, powiedz mu jak krowie na rowie na co powinien zwracac uwagę. Bądz konsekwentna, nie daj się ułaskawiac prezentami, zacznij miec focha i zacznij byc wymagającą, wiem że będzie Ci trudno bo z natury jestes zapewne zbyt dobrym człowiekiem, ale głównie dla innych nie dla siebie. Jeżeli nie będziesz postępowac konsekwetnie taki typ jak Twój mąż nigdy nie nauczy się szacunku do Ciebie. Zacznij przede wszystkim szanowac samą siebie, wymwgaj tego szacunku do siebie od niego a wówczas i on, gdy tylko zobaczy, ze żarty się skonczyły i że jego manipulacje nie odnoszą skutku, zacznie się zmeiniac. Tego Ci życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Po rozmowie.....Eeee 11.01.12, 10:49 Głupio zrobiłaś. Po co go straszysz wyprowadzką? Przeciez i tak się nie wyprowadzisz... I on o tym wie. Słuchaj, spróbuj przeprowadzac żadnych powaznych rozmów przez kilka dni. W tym czasie ogranicz obowiązki domowe do minimum, ale bez fochów, dla siebie. Dodatkowo polecam np. valerin i zabawe z dzieckiem lub ksiązkę. Następnie weź kartkę i długopis i napisz do niego list. Wylej z siebie wszystkie żale jakie w sobie nosisz. Nie dawaj mu tego listu. Przeczytaj go po paru dniach i zastanów się czy nadal masz żal o to co napisałaś. Jesli tak, zapisz to na kartce. W punktach, chłodno, bez emocji. I pokaż mu to. Bez żadnych dodatkowych komentarzy. Im mniej teraz będziecie rozmawiac tym lepiej. Fotelik zamów sama z opcją zapłata przy odbiorze. W dniu odbioru nie miej przy sobie gotówki, przez przypadek. Zacznij myślec o tym, żeby Tobie było dobrze. Nikt Cię nie uszczęśliwi, tylko Ty możesz dac sobie szczęście. Odpowiedz Link Zgłoś
luska1973 Re: Po rozmowie..... 11.01.12, 10:50 Na początku, to dziewczyno ... strasznie mi Ciebie tak po ludzku żal Wiele z nas po prostu wymanewrowało by się z takiego związku jak najszybciej. Bo to już nie chodzi o jakieś spektakularne okazywanie uczuć ze strony męża, ale o najprostszy szacunek. Ma facet służącą i się buntuje na każdą próbę odwrócenia sytuacji, w której mu wygodnie. To, że jesteś w takiej pozycji, to niestety niczyja wina, tylko Twoja. Sama się tak urządziłaś i im szybciej to do Ciebie dotrze, tym lepiej dla całej Twojej rodziny (dla dziecka zwłaszcza). Po pierwsze uświadom sobie, ze nie jesteś cyborgiem i Twoja wytrzymałość fizyczna i psychiczna ma swoje granice. Jeśli do tego dodasz własną wybuchowość, to naprawdę powinnaś się zacząć martwić o własne zdrowie psychiczne. Sama piszesz, że masz zryty mózg, więc myślę, że sobie to powoli uświadamiasz. Jest rzeczą normalną, że dużo pracując wolisz posiedzieć z dzieckiem niż iść do kina (znam z autopsji), więc po prostu odpowiedz na to pytanie "co chciałabyś robić" zgodnie z prawdą - pobyć z dzieckiem, ale nie w taki sposób, że to "bycie" polega na praniu, sprzątaniu, gotowaniu i prasowaniu, tylko na zabawie, czytaniu książeczek, czy nawet wspólnym oglądaniu bajek. To czy coś zmienisz w swoim życiu zależy tylko od Ciebie i od konsekwencji w Twoim postępowaniu. Jeśli sama wiesz, że nawet jeśli teraz coś zmienisz, a za miesiąc czy dwa znów wrócisz na pozycję cierpiętnicy przez własne postępowanie, to ja już nie rozumiem czy Ty chcesz zmiany, czy nie? W mojej osobistej głowie nie mieści się że chcesz być dobra i obsługiwać w każdej dziedzinie faceta, który Ci mówi, że jesteś chamska i od własnego widzimisię uzależnia - czy sobie w sobotę pośpisz, czy nie. Przepraszam za chaos w mojej wypowiedzi, ale bardzo poruszyła mnie twoja sytuacja. PS. Akcja w której pytasz męża czym będzie jadł mnie dobiła do tego stopnia, że aż pomyślałam czy to nie przypadkiem wątek trolla, bo to dla mnie niewiarygodne. Odpowiedz Link Zgłoś
patronka.slonka Re: Po rozmowie..... 11.01.12, 11:13 Dzięki bardzo za te ludzkie, ciepłe uczucia. Choć to internet, wiele to dla mnie znaczy. Wiem, że macie rację, wiem że sama sobie na to piekło zapracowałam. Wiem, jak powinnam ustawiać i tresować męża. Wiem. Ale jestem cholernie niekonsekwentna. I to jest jego bronią w walce ze mną. Bo już teraz to widzę, raz go sztorcuję: przynieś, zrób, załatw, weź sobie itp. A za kilka dni jestem słodka i dobra i usługuję jasniepanu. Więc można sądzić, że ma się do czynienia z wariatką i tak ją sobie ustawiać, żeby było komuś dobrze a nie jej (znaczy mnie). Ten brak konsekwencji towarzyszy mi również i w innych dziedzinach życia, np w odchudzaniu. Jest tak, że się odchudzam, znam swój organizm, mam system - działa. Zgubię maks. 4 kilo i....odpust, w ciągu 2 tygodni wracam do starej wagi. Po jakimś czasie, jak się ocknę, znów zaczynam się odchudzać, i znów jak zrzucę troszkę, tak że widać po ciuchach, jestem tak szczęśliwa, że bach, wracam do wagi sprzed. To samo jest w związku, jak już wyegzekwuję coś, na czym mi zależało, to jestem z siebie tak dumna, że bach, będę dla pana miła, w nagrode że zrobił co chciałam. Potem jest normalnie, potem znowu bunt, awantura. Istna sinusoida, strasznie niezdrowa. Uslugiwanie i niestabilność wyniosłam w 100% z domu. Ojciec alkoholik, nic nie było pewnego. Matka, niby silna i twarda, nigdy nie potrafiła siebie i nas tak naprawdę od niego uwolnić. Dziewczyny, o jedno proszę, nie zostawiajcie mnie teraz. Pomóżcie mi, piszcie swoje zdanie, to pisanie na forum naprawdę bardzo mi pomaga, układa myśli w jakiś sens, daje siłę. Bądźcie ze mną.... Odpowiedz Link Zgłoś
luska1973 Re: Po rozmowie..... 11.01.12, 12:44 Nie zostawimy, nie zostawimy )) Ważne, że zdajesz sobie sprawę z problemu w swoim myśleniu i braku konsekwencji. To, że jesteś DDA wiele tłumaczy jeśli chodzi o brak pewności siebie. Nie wiem czy sobie poradzisz bez fachowej pomocy psychologicznej, ale czy z nią - czy bez - musisz sobie uświadomić, że nie jesteś niczyją niewolnicą, służącą, a tym bardziej wariatką. Piszesz, że po jakimś czasie od wyegzekwowania czegoś od męża - znowu zaczynasz być miła. Czy dla ciebie bycie miłym = byciem służącym czy popychadłem? Przecież możesz być miła na co dzień, tak samo jak mąż powinien uczestniczyć w życiu rodziny na co dzień. Czy to, że nie nie wypierzesz jego rzeczy świadczy o tym, że jesteś niemiła? Bo wg mnie tylko o tym, że nie jesteś niczyją służącą. Dopóki nie utwierdzisz męża w przekonaniu, że jego dom to nie hotel, a ty nie jesteś pokojówką, on będzie uważał, że twoje działania to czysta złośliwość (bo do takiego stanu się przyzwyczaił). Nie chodzi o to, żebyś nagle przestała dotykać jego rzeczy, ale musisz dawać jasne komunikaty i we własnej głowie poprzestawiać, że to nie on Ci robi łaskę, ale po prostu robi oczywistą rzecz. Przykład (że o zawożeniu dziecka do żłobka nie wspomnę). Wstawiasz wieczorem pranie (całej rodziny) do pralki i INFORMUJESZ męża, że rano ma rozwiesić (możesz przykleić karteczkę z przypomnieniem w miejscu, które będzie miał rano przed oczami). Wracasz z pracy. Jeśli nie rozwiesił - przypominasz. Jeśli się dalej nie kwapi - wieszasz swoje i dziecka, a jego zostawiasz w misce. Bez kłótni i "wypominków". Przy kolejnym praniu pytasz - czy masz prać jego rzeczy, ale on wiesza wszystkie, czy będzie prał i wieszał tylko swoje jak uzna za stosowne. Zobaczysz w którą stronę będzie się rozwijać sytuacja. Jak mąż zacznie się włączać w życie domowe - uznaj to jako sytuację NORMALNĄ, a nie coś, za co powinnaś być mu wdzięczna. Uznaj, że tak będzie już zawsze. Jak to potrwa jakiś czas - zrób coś fajnego dla was obojga (kolacja z winkiem czy coś) i podkreśl, że się fajnie czujesz w związku jak nie wszystko jest na twojej głowie. Jeśli nie załapie i dalej nie będzie nic robił, a tobie ubliżał ... to chyba nie napiszę co ja bym zrobiła. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Po rozmowie..... 11.01.12, 12:52 "> Jeśli nie załapie i dalej nie będzie nic robił, a tobie ubliżał ... to chyba ni > e napiszę co ja bym zrobiła." Była taka niezła reklama, co prawda nie pamiętam czego dotyczyła, ale babka z któregoś tam piętra bloku wypieprzała faceta wszystkie rzeczy przez okno, pięknie leciały... ) Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Po rozmowie..... 11.01.12, 15:34 > Wiem, jak powinnam ustawiać i tresować męża. nic nie powinnas kuzwa a * to dorosly chlop jak sie nie stara to niech spie**ala !! nie musisz go wychowywac a po tym co do tej pory z nim przeszlas to on powinien udowodnic ze zasluzy na wybaczenie i druga szanse > Bo już teraz to widzę, raz go sztorcuję: p > rzynieś, zrób, załatw, weź sobie itp. A za kilka dni jestem słodka i dobra nie musisz sie tak meczyc i masz prawo byc dobra i slodka a on nie moze tego wykorzystywac przeciwko tobie jesli tak robi patrz * Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Po rozmowie..... 11.01.12, 12:51 Po pierwsze gratulacje, ze odwazylas sie na rozmowe. I mam nadzieje, ze wytrwasz w swoich postanowieniach. Nie musisz robic fochow. Wystarczy, ze jasno bedziesz artykulowala oczekiwania. Gotujesz obiad. Prosisz o konkrety: czy mozesz wyniesc smieci? Czy mozesz podskoczyc do sklepu po smietane bo zabraklo. Nakryj do stolu, bo obiad bedzie za 5 minut. Nie wyniesie smieci - zostaw. Nie przyniesie smietany - jedzcie bez smietany. Nie nakryje do stolu - wez talerz i naloz sobie, jemu nie nakladaj. Na fochy odpowiedz - prosilam Cie o nakrycie, nie nakryles, nie bede sie powtarzac, sluzaca nie jestem, ciesz sie, ze jest obiad. Tyle w temacie. > Gotować nie umie. Ok, niech pozmywa. Pranie potrafię wstawić, to nie jest stra > szna robota. To nie chodzi o to, ze to nie jest straszna robota. Chodzi o zasady! Popros o wstawienie prania, nie wstawil? wypierz tylko swoje i dziecka rzeczy. Na fochy odpowiedz - sorry, prosilam Cie, nie zrobiles, a ja Twoja sluzaca nie jestem, chcesz miec czyste to albo robisz cos dla domu, albo kazdy pierze swoje. Z prasowaniem po prostu nie prasuj, nie odkladaj ceremonialnie ciuchow do szafy, tylko zwyczajnie odloz bez slowa tlumaczenia jakby bylo to zupelnie normalne, ze nie prasujesz dla niego. Bedzie chcial wyprasowane to bedzie sobei sam musial wyprasowac. A na zdziwienie, ze niewyprasowane powiedz "no, niewyprasowane, a jakie ma byc?". To jest naprawde BARDZO LATWE!!! > Co mnie przeraziło, to na jego pytanie "a co ty byś chciała robić?" nie wiedzia > łam co odpowiedzieć. Dwie odpowiedzi: "lezec i pachniec" albo "juz Ciebie niech o to glowa nie boli". > Gotować nie umie. Sorry, to niech sie uczy. Pytasz: "ugotujesz cos na jutro"? I tyle. Nie ugotuje, to nie bedzie nic do jedzenia. Trudno przecierpisz na kanapkach, dziecko tez przezyje, ale do niego tez dotrze, ze jak chce obiad to czasem musi go zrobic, ewentualnie w czyms innym Cie odciazyc. Odpowiedz Link Zgłoś
kai_30 Re: Po rozmowie..... 11.01.12, 15:13 Generalnie się zgadzam, ale: > Gotujesz obiad. Prosisz o konkrety: czy mozesz wyniesc smieci? Czy mozesz podsk > oczyc do sklepu po smietane bo zabraklo. Nie: "czy możesz", ale: Wynieś śmieci, proszę. Zabrakło śmietany, proszę idź do sklepu. Jasne i proste komunikaty, nie ogólne pytania. Bo gość pewnie może wynieść te śmieci, ale mu się nie chce Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Po rozmowie..... 11.01.12, 15:17 A wlasnie, ze nie. Nie czulabym sie dobrze, gdyby ktos mi mowil co mam robic. Moze ewentualnie zapytac mnie, czy moglabym pomoc, co oczywiscie jest tylko zawaluuowana forma polecania, ale wlasnie ta forma robi roznice. Wydawanie polecen wlasnemu mezowi? Hmmm. Nie dziekuje Odpowiedz Link Zgłoś
luska1973 Re: Po rozmowie..... 11.01.12, 15:46 No sorry, ale jeśli pan mąż nie ma zamiaru bez rozkazywania ruszyć dupy nawet do zawiezienia osobistego dziecka do żłobka, to sorry, ale trochę inna sytuacja to jest ... Jasne, że to chore - wydawać polecenia mężowi czy w drugą stronę - żonie, ale z egzemplarzem, który potrafi żonie powiedzieć, że jej ukróci sobotnie dłuższe spanie to żadne proszenie nie wchodzi w grę moim zdaniem Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Po rozmowie..... 11.01.12, 16:20 Oj tam oj tam. Różnie jest. Mój facet działa na prosty przekaz: obiad! talerze na stół! Takie rozmydlanie się, czy nie zechcesz, czy może jednak, to spływa po nim elegancko Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Po rozmowie..... 11.01.12, 18:54 Nie, bo wtedy utrwala sie model pt. wszystko na mojej glowie, a maz robi tylko to co mu sie wyraznie zakomunikuje. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Po rozmowie..... 11.01.12, 21:40 No racja. Ale u nas jest tak, że mąż robi swoje sam z siebie (np. prasuje, ja tego prawie w ogóle - no jakieś wymyślne żaboty u bluzek - nie robię), ja robię swoje, jak chcę współudziału, a mąż wdepnięty w pracę, wysyłam takim kodem Morse'a sygnał. Proszę, dziękuję i nagradzam jak można swoją drogą. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Po rozmowie..... 11.01.12, 15:14 > Najgorsze jest w tym wszystkim to, że ja jestem winna też tej sytuacji. Bo wiem > , że teraz się trzymam, ale za miesiąc, dwa, znowu wszystko wróci do normy, on > bedzie miły, kupi mi coś drogiego ze dwa razy, obróci wszystko w żart i powoli > znów wrzuci mi na bary wszystko z powrotem. A ja, że chcę być dobra, to to na p > ewno przyjmę. wiej Odpowiedz Link Zgłoś
krecik Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 11.01.12, 10:09 To ja tak sumarycznie, po przeczytaniu calego watku. Z doswiadczenia: 1. Nie masz sily szarpac sie z dzieckiem, a maz odmawia badz wymawia sie od kupna fotelika i pomocy? Maz wyjezdza do pracy pozniej od ciebie? W weekend poinformuj go, ze zaczynacie sie dzielic odstawianiem dziecka. Rano w wyznaczone dni budz meza i przypominaj, ze dzis jego kolej, ubrania sa tutaj, trzeba zrobic to i to i wychodz z domu bez wdawania sie w dalsze dyskusje. 2. Maz zada obslugi obiadowej? Podczas gotowania popros (slowo kluczowe) o pomoc i nakrycie do stolu. Lub gdy nie nakrywacie osobno, o zaniesienie talerzy. Nie zareaguje - nie waz sie ruszyc jego talerza z kuchni. Nie wdawaj sie w zadne dyskusje, nie odpowiadaj na komentarze i spokojnie zacznij jesc obiad sama. Ewentualnie stwierdz- spokojnie, ze prosilas, aby ci pomogl w noszeniu talerzy, a skoro nie chcial, znaczy sie, obiadu tez nie chce. Wszystko na spokojnie. 3. Ustal podzial obowiazkow - na sztywno na ile sie da - on robi to, ty tamto, poczawszy od wynoszenia smieci, poprzez robienie zakupow az po glupie zanoszenie sztuccow. I - na zimno - rob swoje, totalnie ignorujac jego czesc. Tylko pamietaj o takim ustawieniu tych obowiazkow, by jego ewentualne olanie ustalen nie bylo dla ciebie uciazliwe. Jesli jego zadaniem jest wynoszenie smieci i tego nie zrobi - dostawiaj worki. Jesli czegos nie kupi, niech cierpi bez. 4. Zadbaj o wlasna psychike - umow sie do psychologa, zacznij chodzic na joge czy inne zajecia wyciszajace. Zajrzyj na strony ksiegarni internetowych i poszukaj pozycji o radzeniu sobie z gniewem, asertywnosci i toksycznych zwiazkach. 5. Pomysl o poradni malzenskiej lub jakichs warsztatach tego typu. Sprobuj namowic meza w desen, ze chcesz sobie poradzic sobie z problemem ale niezbedneest jego uczestnictwo - tego typu osoby nie widza wlasnej winy i nie przyznaja sie do bycia nie w porzadku, wiec gra w otwarte karty, ze on tez musi sie zmienic nic nie da. 6. Zanim uda ci sie zalatwic psychologa/kursy/ksiazki, sprobuj sama popracowac nad wlasnym temperamentem. Jednym ze sposobow moze byc spisywanie na kartce tego, co cie wkurza. Tego, co chcialabys mu wykrzyczec w twarz. Wlasnie w tej chwili, gdy chcialabys to zrobic - oczywiscie, jesli masz taka mozliwosc. Przelewanie slow na papier pozwoli ci sie uspokoic i wyartykulowac w sposob bardziej spojny to, co cie gryzie. Zachowuj te kartki i wracaj do nich, gdy sie uspokoisz. A wtedy, na spokojnie, przemysl, co mozesz mezowi powiedziec, zeby nie brzmialo to, jak wrzask furiatki. 7. Odmawiaj kontynuowania dyskusji, gdy czujesz, ze zaczyna sie w tobie gotowac. I nie dawaj sie podpuszczac, jesli wyczujesz, ze o to chodzi mezowi. Wykonalne? Ag Odpowiedz Link Zgłoś
luska1973 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 11.01.12, 10:56 Podczas gotowania popros (slowo kluczowe) o pomo > c i nakrycie do stolu. Bez urazy, ale dlaczego ma PROSIĆ męża, któremu gotuje obiad o to, żeby on nakrył do stołu? Podpisywała przy okazji ślubu, że będzie obsługiwać męża obiadowo wraz z nakrywaniem do stołu? Czy może jak ją zatrudniał jako służącą to jej to wpisał w zakres obowiązków?? Odpowiedz Link Zgłoś
kocio_007 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 11.01.12, 11:50 Czyli masz cechy DDA - wszystkim pomóc, wszystkim dogodzić, zasłużyć na pogłaskanie. i nie oczekiwac rewanżu. Trudno z tym walczyć, ale da się. Rady, jakie tu dostajesz są ok, ale. Myślę że najważniejsze jest uświadomic sobie DLACZEGO godzisz sie na takie traktowanie przez męża. Dlaczego, przeciez sama widzisz że to absurdalne. Boisz sie że cię wyśmieje? Pobije? Zacznie pić? Odejdzie? Zostawi dziecko? Zastanów sie i odpowiedz sobie naprawdę szczerze na to pytanie. Może powód jest gdzieś w twojej rodzinie (rodzice) i nie ma nic wspólnego z twoim mężem? Poczytaj sobie też o DDA. Zobaczysz, że przez pryzmat tej wiedzy inaczej spojrzysz na tego człowieka i sytuację. To pomoże ci wprowadzic w życie dobre rady dziewczyn i wytrwać w tym. No i zacząć siebie szanować, to najważniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 11.01.12, 12:27 mam w bliskim otoczeniu kobietę z niedawno zdiagnozowanym DDA jest z dobrze sytuowanej rodziny z ojcem tzw kulturalnym alkoholikiem- czyli na zewnatrz wszystko pieknie ładnie, a wdomu piekło, a wszyscy czlonkowie rodziny, poza alkoholikiem rzecz jasna, byli dla niego popychadłami teraz kobieta od 10 lat ma meza i 2 dzieci i od kiedy wszyscy siegaja pamiecią jest codziennie na wiecznym wkur..wie- z mezem bardzo buzliwe malzenstwo- mąż też ma zacięcie do traktowania zony jak popychadło. oczywiscie najwazniejszy byl maz, dzieci, rodzice, sasiadki bla bla bla...a gdzies na koncu ona- np jak mąż chcial zrobic sobie popijawkę z kolegami w domu- to ona czula sie w obowiazku przygotowac salatki, sledzie, pieczone mieso, mimo ze od tygodnia dzien w dzien pracuje do pozniego popoludnia - bo przeciez "muszą miec co jesc" i w zasadzie kazdy sie przyzwyczaił, ze ona jest choleryczka, wiecznie awantura itd az niedawno ktos ją namowil na terapie dla DDA, musiala w miedzy czasie pojsc na konsultacje do psychiatry ( chyba bylo to wymagane), ktory zdiagnozowal głęboką depresję, ktora akurat tak sie objawiała agresją słowną, bezsennoscia itd na terapii wychodzi z niej mnostwo rzeczy, a co najwazniejsze, po 3 miesiacach- terapia nadal trwa i potrwa jeszcze dlugo- widac ogromną zmianę w niej samej Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 11.01.12, 13:32 Patronka zapisz się jeżeli możesz na taką terapię dla DDA, zrób to dla SIEBIE. Odpowiedz Link Zgłoś
krecik Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 09:42 > Bez urazy, ale dlaczego ma PROSIĆ męża, któremu gotuje obiad o to, żeby on nakr > ył do stołu? Dlatego, ze tak sie robi? Dlatego, ze autorka watku juz ma problem z mezem, ktory uwaza ja za irracjonalna furiatke? Dlatego, ze kopanie sie z koniem jest poniekad pozbawione sensu? I moze jeszcze dlatego, ze poprosiwszy mozna z zimna satysfakcja spokojnie powiedziec na brak obiadu na stole, ze nie ma go na czym zjesc. Inaczej mowiac - dlatego, ze autorka watku musi odejsc od schematu i przerzucic wine i ciezar odpowiedzialnosci na meza w taki sposob, by on nie mogl zonie zarzucic furiactwa. Tyle. Ag Odpowiedz Link Zgłoś
luska1973 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 10:28 Inaczej mowiac - dlatego, ze autorka watku musi odejsc od schematu i przer > zucic wine i ciezar odpowiedzialnosci na meza w taki sposob, by on nie mogl zon > ie zarzucic furiactwa. No toż właśnie bez furiactwa powinna mu komunikować pewne rzeczy, a nie prosić. Ma życzenie ugotować obiad? Proszę bardzo - gotuje i 5 min. przed końcem - mówi obiad zaraz będzie gotowy, potrzebne sztućce/talerze etc i tyle. Jeśli mąż nie przygotuje. Siada i je z dzieckiem bez dorabiania filozofii. Jeśli mąż przygotuje tylko dla siebie - mówi możesz i dla nas (jej i dziecka) podać? Strasznie się zmęczyłam tym gotowaniem . Prosić mogłaby wtedy gdyby mąż co dzień prosił ją o ugotowanie obiadu. Nie rozumiem czemu kobiety sobie nawzajem wmawiają, że pewne rzeczy (jak choćby owo gotowanie i podawanie obiadu) mamy wpisane w DNA i w rodzinach to nasz oczywisty obowiązek ... a nawet dalej - niemal czynność fizjologiczna. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 11:49 > Ma życzenie ugotować obiad? Proszę bardzo - gotuje i 5 min. przed końcem - mówi > obiad zaraz będzie gotowy, potrzebne sztućce/talerze etc i tyle. Jeśli > mąż nie przygotuje. Siada i je z dzieckiem bez dorabiania filozofii. Jeśli Nie, nie i jeszcze raz nie. Co to jest za rozkazywanie doroslej osobie?? Wlasnie taka forma swiadczy o tym, ze z druga osoba sie nie liczymy i nie badzmy zdziwieni, ze ta osoba zrobi nam na zlosc. Nikt nie lubi jak sie mu dyryguje: zrob to, przynies to, wynies tamto. Nawet w najtrudniejszej sytuacji nic nie zwalnia nas od kultury osobistej Odpowiedz Link Zgłoś
luska1973 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 12:12 A gdzie tu jest jakiś rozkaz??? W którym miejscu??? Faktycznie ugotowanie obiadu mężowi świadczy o tym, że się z nim nie liczy ... Boszszszsz .... Chyba jednak jeszcze wiele pokoleń musi upłynąć do faktycznego równouprawnienia ... Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 13:32 Luska, Ty chyba nie czytasz ze zrozumieniem. Dla mnie "rozstaw talerze, bo obiad za 5 minut" jest rozkazem i niegrzecznym zwroceniem sie do kogos, bez wzgledu na to kto gotuje obiad i czy rozstawianie talerzy to grzecznosc czy obowiazek. Ja zawsze powiem "czy mozesz rozstawic talerze" bo tak jest GRZECZNIE. Odpowiedz Link Zgłoś
luska1973 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 13:55 No widzisz ... nie dosyć, ze nie czytam ze zrozumieniem, to jeszcze ślepa jestem (( Możesz mi wskazać gdzie napisałam "rozstaw talerze"??? Bo nijak nie mogę takiej wypowiedzi dostrzec ... Dla ułatwienia napisałam "... potrzebne" bez zwracania się do kogokolwiek, a już tym bardziej w trybie rozkazującym. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 14:24 Ale ten człowiek do niczego się sam nie poczuwa, trzyma się celowo z boku i zmusza żonę do tego aby nim de facto dyrygowała. Z tym człowiekiem jest zdecydowanie gorzej niż z dzieckiem, taki krnąbrny, złośliwy, leniwy człowiek, zero dojrzałości, odpowiedzialności, szacunku do żony, robi jej celowo na złośc, nie wspiera, wręcz drwi sobie z autorki i kompletnie nie szanuje i nie docenia jej pracy i jej wysiłków. Facet horror !!! Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 14:33 to jest straszne celowo mąż zmienia temat i przekierowuje rozmowy : ciekawe jak inne kobiety sobie radzą", zeby wbic szpile zonie, ze pewnie inne wszystko robia i daja rade, a ona taka nieporadna i zeby przezucic dyskusje z tego co on ma robic, na to co ona powinna typowe autorce proponuję garsc nerwosolu popitego melisą i nie wdawac sie w poboczne dyskusje w sumie nie wiem jak powinna z nim rozmawiać- bo on jest jak male dziecko. ktoras z forumek ma obecnie na pienku z mezem, ktory ją chcial wmanewrowac we wszystkie obowiazki domowe, bo ona teraz pracuje w domu i przeciez ma czas robi połowę, w zwiazku z tym, ze robi to pierwsza to daje sobie prawo wyboru tego co robi ja bym chyba przestala dyskutowac, przestala finansowac, odkladala jak najwiecej na czarna godzinę i robila swoje- albo sie chlop ogarnie albo nie Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 15:01 Dokładnie aneta ja bym to samo zrobiła, ponadto nie pozwoliłabym zmieniac tematu rozmowy, tj. dotąd bym cisnęła o jego odpowiedz na moje pytanie, aż jemu by potrzebna była melisa z nerwosolem. Powinno się w takiej sytuacji powiedziec mężowi tak: odpowiedz na moje pytanie i nie zmieniaj celowo tematu, dopóki nie odpowiesz nie będziemy kontynuowac tej rozmowy, chcesz wogóle rozmawiac, czy masz mnie po prostu w dupie??? Bo jeśli masz mnie w dupie to odpuścmy sobie tą rozmowę, bo nie ma ona sensu. Odpowiadasz czy nie??? I tak kilka razy jak zacięta płyta, gdy kilkukrotne prośby nie skutkują i facet dalej mąci, mówimy: dobra zakończmy ten cyrk i porozmawiamy wówczas gdy będziesz na to gotowy, teraz daję Ci listę obowiązków, które są do zrobienia w naszym domu w każdym tygodniu, wybierz sobie połowę z listy, zaznacz obowiązki za które odpowiadasz w tygodnu i to na tyle. Jeżeli nie wywiążesz się w ciągu tygodnia z Twojej części obowiązków, ja przestaję dla Ciebie gotowac. Obciążenia finansowe dzielimy fifty fifty i nie interesuje mnie fakt, że pieniędzy Ci nie starcza w danym m-cu z pensji, co z tym fantem zrobisz to już Twoja sprawa. Oczekuję, że zaczniesz się zachowywac jak dojrzały, dorosły i odpowiedzialny facet. Daję Ci na zmianę Twoich zachowan i nawyków max. 3 m-ce, jeżeli w tym czasie się nie zmienisz, wnoszę pozew o rozwód z zabezpieczeniem fin. mnie i dziecka jeszcze przed uzyskaniem rozwodu. Chciałbys coś teraz powiedziec ? Jesli nie, to zastanów się dobrze nad sobą i swoim postępowaniem. Ja już nie pozwolę sobie na takie dalsze traktowanie. To co robisz to jest czysta PRZEMOC PSYCHICZNA, jeśli się nie zmienisz, to się rostaniemy. Odpowiedz Link Zgłoś
policjawkrainieczarow Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 15:20 > w sumie nie wiem jak powinna z nim rozmawiać- bo on jest jak male dziecko. no i wlasnie np. slynny poradnik rozmawiania z dziecmi "jak mowic, zeby dzieci nas slychaly" zaleca, zeby w takich wypadkach nie poleceniami, prosba ni grozba, tylko prostym komunikatem: "Stefan, talerze!" - i juz Stefanowi zostawic inicjatywe Odpowiedz Link Zgłoś
policjawkrainieczarow Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 11.01.12, 15:00 > 2. Maz zada obslugi obiadowej? Podczas gotowania popros (slowo kluczowe) o pomo > c i nakrycie do stolu. IMO ani "popros" ani "pomoc" nie powinny tu byc slowami kluczowymi. Prosba zaklada mozliwosc odmowy. Pomoc to wtedy, kiedy jedna osoba robi, co do niej nalezy, a druga - jakze szlachetnie - jej pomoze. Nie ten kejs. Nie "popros", tylko "skarbie, potrzebne sa nakrycia na stole, zajmij sie tym, kiedy ja koncze ziemniaczki". Odpowiedz Link Zgłoś
aga_sama Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 00:28 Miałam podobny egzemplarz. Trochę czasu zajęło mi ustawienie męża. Myślę że drastyczne środki nie pomogą, mąż odbierze je jako atak i będzie walczył w zaparte. fotelik - kup tego romera na allegro, zamów do domu z płatnością przy odbiorze. Niech mąż zapłaci, przy Waszych dziwnych dla mnie układach finansowych chyba pan żałuje kasy. Zadzwoń do niego z pytaniem co robi jutro pomiędzy 10 a 12, bo przyjedzie kurier z fotelikiem. obowiązki domowe - czy u Was musi być tak na tip top? Zawsze czysto, schludnie, idealnie? Czy możesz odpuścić pucowanie mieszkania, prasowanie wszystkich ubranek dziecka? Czy mąż, który pracuje głównie w domu, codziennie zakłada wyprasowaną koszulę? Ja ze swoim leniwym mężem rozmawiam w ten sposób: ja robię to i to, Ty robisz to i to. chcesz się zamienić? Ja gotuję, on zajmuje się dzieciem, ja kąpię młodzież, on sprząta po kolacji. Jak chcę iść do garów, a on siedzi przed kompem to pytam kiedy skończy, bo chcę robić żarcie. I czekam, aż wyłączy sprzęt. Kilka razy się nie doczekałam, więc z dzieckiem zjedliśmy kanapki, a on zdziwiony pytał o kolację. Od tej pory wie, że musi wstać. wie, że w weekend nie wejdę do kuchni, jak on jej nie ogarnie wcześniej. I już. Na spokojnie ustal z mężem, że on odwozi dziecko do żłoba, Ty je odbierasz. Oczywiście zapewnij go, że w razie wu pomożesz, ale rano musisz mieć czas dla siebie. Weekendy. Podziel robotę. Uprzedź męża, że idziesz spać. Idziesz i już, zasypiasz. Jak nie ogarnie swojej części, to odwołaj weekendowe spotkanie ze znajomymi. Kup sobie coś na nerwy. Szkoda żebyś się spalała... Odpowiedz Link Zgłoś
krecik Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 09:46 Ale ludzie, czy wam sie poproszenie kojarzy tylko i wylacznie z plaszczeniem sie przed kims? Zadziwiajace. Ag Odpowiedz Link Zgłoś
luska1973 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 10:16 W tym przypadku niestety tak. W normalnych warunkach - nie. Nie widzę uzasadnienia w proszeniu nieroba, który żąda obsługi żeby zachciał łaskawie kiwnąć palcem. Skąd się to bierze, że faceta trzeba prosić, bo inaczej to nie zrobi??? To kobieta z definicji ma robić, zastanawiać się, decydować itd, a jak już nie ma siły to może poprosić faceta o pomoc??? Ma go prosić żeby wyniósł śmieci? - A to on nic nie wrzucił do kosza? Ma go prosić żeby nakrył do stołu? - A to on nie będzie jadł tym nożem i widelcem? Ma go prosić żeby rozwiesił pranie? - A to jego gaci w pralce nie ma? Dziewczyny nie dajmy się zwariować ... Rozumiem, że facet będzie prosił (zakładam karmiącą żonę) ..." kochanie bardzo cię proszę podaj juniorowi pierś bo płacze i pewnie jest głodny"... Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 11:47 > Rozumiem, że facet będzie prosił (zakładam karmiącą żonę) ..." kochanie bardzo > cię proszę podaj juniorowi pierś bo płacze i pewnie jest głodny"... A ma, przepraszam, powiedziec "nakarm juniora"? to bym mu odpowiedziala "a sam se nakarm". Odpowiedz Link Zgłoś
luska1973 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 11:57 No ja zakładam, że dla matki karmiącej nakarmienie dziecka jest tak oczywiste jak dla faceta zrobienie czegoś w domu, którym mieszka, że ani jednego ani drugiego nie trzeba o to prosić ... No ale mi pewnie napiszecie, że facet sam się nie domyśli, że ma coś zrobić ... i tego właśnie nie rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 12:51 No jest oczywiste, ale jesli chcemy przypomniec, albo chcemy czegos tu i teraz to nie uzywamy formy "zrob", tylko "czy mozesz zrobic". Jest to grzecznie wyrazona prosba o zrobienie czegos, ale wlasnie chodzi o ta forme. To, ze cos nalezy do czyichs obowiazkow, czy jest oczywiste nie oznacza, ze my mamy prawo mowic "zrob to, zrob tamto". Dziwie sie, ze takie oczywistosci trzeba tlumaczyc Odpowiedz Link Zgłoś
luska1973 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 14:03 Przyznaję się do winy. Nie potrafię pisać tak żebyś mnie zrozumiała, a że nieodebranie komunikatu jest zawsze winą nadawcy ... to jeszcze raz się przyznaję ... moja wina - piszę niezrozumiale. Myślę, że czas zakończyć zaśmiecanie wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 14:30 Luska zgadzam się w 100 % z Twoim podejściem. Odpowiedz Link Zgłoś
krecik Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 14:38 Tak ogolnie to wspolczuje wyobrazen, ale naprawde, poproszenie kogos o cos wcale nie musi byc plaszczeniem sie. Czy powiedzenie komus " Czy moglbys nakryc do stolu?" jest plaszczeniem sie? Czy bycie uprzejmym - po prostu uprzejmym, bedzie czyms uwlaczajacym? Ag Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 15:04 Uprzejmie to można prosic kogoś kto jest chętny do współpracy i nie robi z nas idiotów, w przypadku takiego nygusa jak ten pan to trzeba krótko i węzłowato, bez zbędnego uprzejmego proszenia. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 15:12 żeby dyskusję o proszeniu zagmatwać jeszcze bardziej to mozna uprzejmie powiedziec- chlopaki, raz dwa dawajcie na stol naczynia bo obiad wjezdza, bez ociagania sie i to juz- z usmiechem w glosie i przez zacisniete zeby- moglabym Cie poprosic o nakrycie do stołu? mi mąż czasem mowi- wez mi tez zrob herbaty- i czuje w jego glosie prosbe i potrafi powiedziec- czy moglabys mi powiedziec gdzie schowalas dysk? takim tonem ze milej byloby mi uslyszec " ku...a gdzie wsadzilas ten pierd...dysk" Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 11:45 Mnie tez to dziwi Dla mnie "czy mozesz" wcale nie oznacza alternatywy "moge, albo i nie moge", tylko wyraznie aczkolwiek kulturalnie wydane polecenie. Jak w pracy mowie do pani Mariolki, "pani Mariolko, czy moze pani sporzadzic to rozliczenie na jutro" to nie oznacza, ze ja sie jej laskawie pytam, a pani Mariolka ma wybor, tylko oznacza to polecenie sluzbowe i pani Mariolka na jutro ma sporzadzic rozliczenie. Ludzie, jak Wy sie komunikujecie na codzien, skoro takie formy to dla Was jakies plaszczenie sie??!! Odpowiedz Link Zgłoś
luska1973 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 12:07 > Dla mnie "czy mozesz" wcale nie oznacza alternatywy "moge, albo i nie moge", ty > lko wyraznie aczkolwiek kulturalnie wydane polecenie. No i tu chyba jest pies pogrzebany. Będziemy się wzajemnie dziwić bo mamy zupełnie inne zapatrywania na to jak powinien funkcjonować związek. Ja nigdy nie zaakceptuję w związku wydawania poleceń chociażby były nie wiem w jak kulturalny sposób wydawane, bo związek to nie relacja przełożony-podwładny (a tak zdaje się być u założycielki wątku), ani tym bardziej rodzic - dziecko. A co do codziennej komunikacji ... nie wyobrażam sobie powiedzieć do pracownika "czy możesz mi to zrobić na jutro" w sytuacji kiedy tego czego faktycznie na jutro potrzebuję. Jaki byłby ze mnie przełożony, który uzależnia wykonanie zadania od tego czy pracownik właśnie "może" czy "nie może"? Owszem - zawsze używam słowa proszę w stosunku do rzeczy nieprzewidzianych, ale przecież nie proszę o rzeczy, które ktoś z definicji ma w danym momencie wykonywać. Odpowiedz Link Zgłoś
sefora74 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 11.01.12, 13:50 Na wstępie powiem tak na tym forum zrozumienia nie znajdziesz jedyne na co możesz liczyć to właśnie teksty typu: "....sama rusz d..ę......" itp. Oczywiście że masz rację mężusiowi tak wygodnie ma zaradną żonę i z tego korzysta, nie w Jego interesie jest partnerski podział ról. Jedyne co możesz zrobić to rządać aby Cię odciążył od pewnych zajęć skoro on bez problemu może je wykonać bo ma czas np. odwożenie dziecka do żłobka. Ja i tak Ciebie podziwiam moje dzieci mąż odwoził do przedszkola i szkoły mimo że ja byłam w domu i nie pracowałam ale mój M to wyjątkowy egzemplarz Odpowiedz Link Zgłoś
myga Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 11.01.12, 13:53 > Na wstępie powiem tak na tym forum zrozumienia nie znajdziesz jedyne na co m > ożesz liczyć to właśnie teksty typu: "....sama rusz d..ę......" ... moje dzieci mąż o > dwoził do przedszkola i szkoły mimo że ja byłam w domu i nie pracowałam ale mój > M to wyjątkowy egzemplarz -------- Twoja pomoc bezcenna. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Taa, dopisała się po dwóch dniach 12.01.12, 11:37 zupełnie bez sensu. Gdybyś czytała odpowiedzi, wiedziałabyś, że jest zupełnie odwrotnie niz piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
mama.studentka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 11.01.12, 19:10 o boze, wielkie mi rzeczy spóźnienie od pracy. Dzieki temu mniej w niej siedziałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
patronka.slonka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 13:53 Wczoraj była kolejna rozmowa....Spokojna, bez nerwów i złośliwości, argumentami. Jego pytania: dlaczego ja mam się zmieniać, bo ty tak chcesz? jeśli nie będziesz gotować itp to co będziesz jako żona robić w domu? Moje argumenty były mocne, np ja mam obowiązki, które muszę zrobić, a ty? jakie sa twoje obowiązki? Zero. No to odbił piłeczkę na inny temat, np a jak sobie radzą inne kobiety? Powiedziałam mu, że męczy mnie to, że on się niczego nie domyśli, że palcem mu trzeba wskazać co ma zrobić, jak małemu dziecku, a jak chcę coś wyegzekwować, to się obraża jak małe dziecko. Powiedziałam, że kalkuje związek swoich rodziców do nas, a ja tak nie chcę. Na razie bez odpowiedzi, ciężko będzie bardzo od niego coś wydębić, bo on nie umie gotować, nie lubi i nie będzie tego robil. Ok, to prasuj dziecku ubrania (nie, bo on nie będzie z siebie robił cioty-dosłownie), posprzątaj w jego pokoju, odwoż go i przywoź ze żloba, pozmywaj. To wszystko się u nas zdarza, ale to jest raczej dobra wola męża, niż rutyna. A ja chcę żeby to było rutyną. Zobaczymy co będzie dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
zielony_marcepan Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 14:22 > Jego pytania: > dlaczego ja mam się zmieniać, bo ty tak chcesz? > jeśli nie będziesz gotować itp to co będziesz jako żona robić w domu (n > ie, bo on nie będzie z siebie robił cioty-dosłownie), OJP Zal mi ciebie,naprawde.Uwazam,ze przdalaby sie pomoc mediatora.Trzymaj sie i najwzniejsze-nie poddawaj.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
lilly811 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 14:28 patronka.slonka napisała: >> Jego pytania: > dlaczego ja mam się zmieniać, bo ty tak chcesz? > jeśli nie będziesz gotować itp to co będziesz jako żona robić w domu? > A co on robi jako mąż w tym domu?! Ty możesz gotować i sprzątać jako kobieta a on jako mąż niech zarobi na was troje godziwe pieniądze i tyle. Ale w chwili gdy ty robisz jako żona i chyba jako mąż też bo chodzisz do pracy i zarabiasz to kim on jest w tym związku?! Najwidoczniej zbędnym ogniwem Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 14:36 Jak dla mnie Twój mąż jest przypadkiem beznadziejnym Odpowiedz Link Zgłoś
luska1973 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 14:40 Ciężki masz egzemplarz delikatnie mówiąc, a nawet bardzo delikatnie. Ja bym nie wytrzymała. Generalnie - teksty poniżej pasa, a już zwłaszcza o tym jak radzą sobie inne kobiety. Ja chyba nie byłabym w stanie do takiego człowieka powiedzieć ani jednego słowa spokojnie (a uwierz, że mój osobisty partner też nie jest łatwym człowiekiem). Tak, że u mnie znajdziesz 100% wytłumaczenie swoich wybuchów złości. Widać, że pan ma mniemanie, że kobieta matka-polka obsługuje swojego pana i jest mu dozgonnie wdzięczna, że ją zechciał, ze nie bije i nie zdradza, a wszelkie jej "zamachy" na jego wolność osobistą w postaci oczekiwań, że cokolwiek zrobi w domu - to przejaw chorej emancypacji i zapewne kontaktów z organizacjami feministycznymi, które namieszały jej w głowie. Może czas uświadomić panu, że te czasy minęły i że pewnie są takie kobiety, ale Ty do nich nie należysz, a jeśli należałaś, to Ci się znudziło. Pomijając, że nie wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji, ale jeśli już bym była, to chyba zaczęłabym od dokładnego spisywania w 2 kolumnach - wszystkich czynności, które wykonuję ja i obok mąż - w danym momencie w ciągu dnia, powiedzmy przez 2 tygodnie. Potem na spokojnie pokazać mężowi jak się kształtują wasze wkłady we wspólny dom. Przy czym jeśli on pracuje w domu np. w czasie, kiedy Ty gotujesz obiad (to zaznaczaj to z *, bo Ty pracowałaś w pracy). Może to mu uświadomi jak wygląda wasza codzienność i ile rzeczy jest na twojej głowie. Jeśli uświadomi - to niech wybierze, które rzeczy z listy jest w stanie robić ZA CIEBIE - stale a nie dorywczo. I oczywiście - bez przypominania. Tłumaczenie, że nie będzie robił z siebie cioty może zastosować do każdej czynności, więc jeśli będzie szedł w tę stronę, to znaczy, ze pana nie da się zreformować, a wtedy to już decyzja należy do Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
lelija05 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 14:41 Czyli wychodzi na to, że mąż jest w sumie niepotrzebny, bo w wszystkim musisz radzić sobie sama. Może powiedz mu, że dasz radę sobie bez niego, a fachowców opłacisz z alimentów. Wysokich. A pytanie, czy on poradzi sobie bez ciebie? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 14:52 czym dluzej mysle o tej sytuacji tymbardziej smiem twierdzic ze autorka jest z tymi krzykami oazą spokoju ja bym mu łeb ukręciła ze złości Odpowiedz Link Zgłoś
patronka.slonka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 14:58 Tylko w oczach otoczenia wyjdę na wariatkę. Teściowa widzi w nim ideał, cięzko pracuje, w domu pomaga, więc o co ja mam pretensje? Szwagierka po rozwodzie, mąż olewał ją totalnie, więc w bracie widzi superfaceta. Często gęsto widzą, jak jesteśmy u nich czy oni u nas, że mój mąż a to przewinie dziecko, a to mu jeść da jak podejdzie, on jest taki aktor trochę, a jak goście wychodzą to on się rozkłada na kanapie i siedzi w internecie, a ja zapitalam. Czasem pomoże, ale jak ma ochotę. Poza tym, głupio to zabrzmi, ale nie chcę być sama. A jako osoba bardzo towarzyska, wiem że same kobiety są eliminowane z otoczenia par. Jest mi wygodnie I wiem, że teraz wrzucicie zdania o tym czy lepiej być samej czy z pasożytem, ale to nie takie proste. Pamiętam jak byłam sama, poszłyśmy z dziewczynami na sylwestra na dyskotekę, a tam same pary....to był najgorszy sylwester na jakim byłam, nie chce tak. Poza tym mamy dziecko, które bardzo męża kocha, nie chce mu fundować wizyt u tatusia, tęsknoty itp. Widzę jak to działa u szwagierki, choć oni bardzo współpracują jeśli chodzi o dziecko, to ono koszty ponosi tego największe. W takim rachunku, wolę żebym to ja wzięła na siebie koszty, a dziecko miało pełny, spokojny dom. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 15:09 patronka ale pamietaj, dziecko w tej sytuacji nie bedzie mialo spokojnego domu i nie bedzie mialo "fajnej mamy" tylko rozgoryczona wredna stara jędzę urobioną po pachy jesli nie chcesz sie rozstawac to poradz sie fachowca jak masz cos ugrac dla siebie , bo inaczej sie wykonczysz Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 15:12 Tak się zachowuje właśnie manipulant, gra przed innymi dobrego męża i ojca a wdomu pokazuje swoją prawdziwą twarz. Rozumiem Twoje stanowisko odnośnie rozstania, ale jeżeli nie powalczysz o swój szacunek i swoją pozycję w tym związku, to będziesz miała przerąbane...Spróbuj go chociaż postraszyc, może coś to da. Plus koniecznie zawalcz o równy podział obowiązków. Odpowiedz Link Zgłoś
myga Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 15:12 Poza tym, głupio to zabrzmi, ale nie chcę być sama. A jako osoba bardzo towarzyska, wiem że same kobiety są eliminowane z otoczenia par. Jest mi wygodnie ------- Ty nie chcesz nic zmienic, tylko czasem powrzeszczec. Nie dziwie sie mezowi, zaczynam podzielac jego zdanie. Bo nikt przy zdrowych zmyslach w takim ukladzie by nie pozostal ani dnia, tylko czlowiek niespelna rozumu powie, ze jest mu wygodnie byc takim popychadlem. Odpowiedz Link Zgłoś
lelija05 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 15:14 Masz rację, ja Cię broń Boże nie namawiam do rzucenia męża! Ale coś zrobić będziesz musiała, bo się wykończysz nerwowo i fizycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
mysia125 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 15:18 >W takim rach > unku, wolę żebym to ja wzięła na siebie koszty, a dziecko miało pełny, spokojny > dom. Wychodzi na to, ze albo oczekujesz cudow (maz sie nagle obudzi i zmieni postepowanie) albo nie chcesz zadnych zmian, bo dobrze jest jak jest, a mogloby byc gorzej (samotny sylwester). Ale jesli jest dobrze, to kurcze, dlaczego sie skarzysz? Dziewczyno, nie widzisz, w jaki kozi rog sie zapedzilas ?!? jaki "pelny, spokojny dom"??? u Ciebie nie ma pelnego, spokojnego domu. Jest znerwicowana matka (ktora sie w koncu wykonczy na wrzody, zawal lub cokolwiek podobnego) i chamski (przepraszam, ale tak to dla mnie z opisu wyglada) ojciec, ktory nie szanuje matki. To teraz wyobraz sobie siebie za kilkanascie lat. Jak myslisz, jak bedzie sie odnosilo do Ciebie dziecko? Co bedzie, gdy ktoremus z was powinie sie noga w pracy? -- Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
luska1973 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 15:20 "Jest mi wygodnie " Dziewczyno ... sorry ... To nie mogłaś tak pisać od początku. Ja się faktycznie przejęłam twoją sytuacją, bo niemal identyczną znam z najbliższego otoczenia, z tym, że pan się zmienił, ale bardzo długo to trwało ..., Wiele tej parze pomogłam, więc i tu się zaangażowałam, a Ty piszesz, że jest Ci wygodnie??? No to obsługuj dalej pana i ciesz się, ze na Sylwestra nie idziesz sama, a poza sylwestrem łykaj red bula żeby Ci starczyło siły na obiadki, nakrywanie do stołu i prasowanie męża skarpetek. Bez odbioru. Odpowiedz Link Zgłoś
czarnaalineczka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 15:21 > Tylko w oczach otoczenia wyjdę na wariatkę. Teściowa widzi w nim ideał, cięzko > pracuje, w domu pomaga, więc o co ja mam pretensje? Szwagierka po rozwodzie, mą > ż olewał ją totalnie, więc w bracie widzi superfaceta. to niech go sobie wezma > Poza tym, głupio to zabrzmi, ale nie chcę być sama. A jako osoba bardzo towarzy > ska, wiem że same kobiety są eliminowane z otoczenia par. to tym bardziej masz powod zeby go zostawic i znalesc sobie kogos lepszego z nim jestes bardziej sama niz bez niego Odpowiedz Link Zgłoś
lilly811 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 15:50 Rozumiem cię bardzo dobrze- człowiek się poprostu boi być sam, boi sie, że już nikogo fajnego nie znajdzie, że koniec to koniec całego dotychczasowego życia, to jak skoczyć w przepaść. Dlatego też ludzie tkwią kilkadziesiąt lat w związkach w których nie są do końca szczęśliwi- raz jest dobrze, raz źle ale jakoś to idzie... Co radzić- to tyle aby dużo rozmawiać i niestety może skoro on manipuluje to też zacząć nim manipulować... Odpowiedz Link Zgłoś
myga Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 15:56 > Co radzić- to tyle aby dużo rozmawiać i niestety może skoro on manipuluje to te > ż zacząć nim manipulować... ---------- Chcialoby sie w tym miejscu zacytowac Triss: kobiety zachowuja sie tak, jak by mialy tak jak koty siedem zyć (albo jakos tak). Moje pytanie brzmi: po co sie meczyc? Czy malzenstwo jest za kare? Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 17:02 Mój też tak swego czasu miał. Leżał, choćby i na kupie gnoju a jak w drzwi wchodziła teściowa (jego matka) czy tam inna jego siostra, to potrafił wyciągnąć odkurzacz albo stanąć koło zlewu, żeby "tak szybko ogarnąć" Dzieckiem też się nagle zajmował ze zdziesięciokrotnioną energią. Parę razy go za to wyśmiałam, poza tym ogólnie pracowałam nad tym, żeby zaczął się w pracach domowych udzielać (ja się udzielam w zarabianiu pieniędzy i to nieźle) i sytuacja uległa zmianie. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Tradycyjnie: nie ma ofiar, są tylko... 12.01.12, 17:35 Tradycyjnie: nie ma ofiar, są tylko ochotnicy. Chcesz, żeby mąż w magiczny sposób się zmienił, ale nie jesteś gotowa na koszty. Nawet jeśli otoczenie uzna Cię za wariatkę... cóż, trudno, wystarczy, żeby nie próbowali o tym z Tobą rozmawiać. Hm... a teraz nie jesteś sama? Wasze życie towarzyskie i partnerskie kwitnie i jest spełnieniem marzeń? Nowe koleżanki może znaleźć chociażby na forach, a sylwestry są przereklamowane. Dziecko masz małe, przywykłoby. I tak teraz nie ma spokojnego domu. Pomyśl tak: to Twój mąż na skutek parszywego traktowania Ciebie, jest bliski zafundowaniu dzieciątku rozbitej rodziny, tęsknoty, wizyt tatusia etc. Nie Ty, on. Ty tylko odpowiadasz na jego działania/brak działań i jego codzienne zachowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 17:51 > Ok, to prasuj dziecku ubrania (n > ie, bo on nie będzie z siebie robił cioty-dosłownie) Sprzedam ten tekst mojemu mężowi, który z rozmysłu (bo lubi) zmonopolizował prasowanie - lubi sobie zapodać na laptopie jakieś horror klasy F czy H, stawia gdzieś w zasięgu wzroku i siada przy desce do prasowania, tak raz na tydzień, i w tempie dostosowanym do rozwoju akcji na ekranie, ale za to cały stos przeprasuje, 99,9% ciuchów i z tego co wiem, ani nie preferuje chłopców w łóżku, ani nawet nie nosi się w stylu metroseksualnym Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 18:03 to rozumiem ze jak akcja leniwa to powolutku, dokladnie jak akcja sie rozkreca, to przy waleniu siekierą na oslep- wiory z prasowania leca? Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 19:34 Wióry, wióry, żeby tam wióry - flaaaaaki i krrrrewww!!! (no wiadomo o co chodzi - te arcydzieła nie wymagają 100% skupienia, można przez większość czasu tylko słuchać, czasami łypnąć, chyba, że coś się dzieje ) Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 13.01.12, 09:45 Czyli zasr..y szowinista z niego. Nie bedzie z siebie robił cioty, noz k... Daj mu do poczytania ten watek, może dotrze do zakutego łba, że da się byc macho i super partnerem jednocześnie. Przestań prasować jego rzeczy. W ogóle nic dla niego nie rób, nie zasługuje, niech sobie zatrudni, za własne pieniądze pomoc domową. Pracujesz i wychowujesz dziecko, masz co robic. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 13.01.12, 10:22 Załamka, jaki burak.. trzeba było mu odpalić, ze robisz za żonę i męża w tym układzie, bo on nawet na dom nie jest w stanie zarobić. I jak będzie w stanie zarobić na was troje, to Ty z przyjemnością będziesz odwalać roboty domowe, ale na razie jest tak, ze pracujesz zawodowo na etacie Ty, wiec on od dzisiaj będzie miał obowiązki żony. Acha, i że nie przypominasz sobie, żeby w akcie ślubu było napisane, że żona ma obowiązki kuchenno-sprzątaczkowe, wiec kompletnie nie wiesz o co mu chodzi z tym tekstem. Na tekst, że on nie będzie z siebie robił cioty prasowaniem, odpowiedz – dlaczego uważa, że obowiązki wobec swoich dzieci mają tylko geje, skąd to wziął? Odpowiedz Link Zgłoś
zolla78 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 15:56 Moim zdaniem popełniasz po pierwsze duży błąd myśląc, że dajesz dziecku spokojny dom. Robisz mu krzywdę i to potrójną: 1) nie jest spokojny, ale wygląda, że panuje w nim chaotyczna i często napięta atmosfera - to nie jest środowisko i sposób na wychowanie dzieci 2) ustąpisz dla "swojej wygody" bo nie chcesz być samotna i zmienisz się w znerwicowaną, rozżaloną i nie mającą na nic czasu kobietę - to też nie jest dobre dla dziecka, nie takiej matki chce 3) pozwolisz by wyniósł z domu jeden z najgorszych z możliwych przykładów funkcjonowania rodziny - ojciec leń, pomiatający matką i nie mający dla niego czasu i wrzeszcząca o nie wiadomo co matka - kobiet będzie się bał, bo będzie je kojarzył z tobą, a swoją partnerkę wykończy tak jak ciebie wykańcza mąż obecnie. Przecież nikt tutaj nie radzi ci rozstawać się z mężem tak serio i od razu. Ale nie odpuszczaj. Ustalaj inne zasady podziału obowiązków i odpowiedzialności. A jak będzie ci groził odejściem to odpowiadaj spokojnie "A proszę, i tak przecież nie mogę na ciebie liczyć i wszystko jest na mojej głowie". Nie odszedł do tej pory to i nie odejdzie po takich słowach czy jak będziesz trwać przy swojej decyzji, że coś się musi zmienić. Ale może straci tą pewność siebie, którą ma obecnie i skończy z tymi bezczelnymi tekstami. KONSEKWENCJA - to metoda do sukcesu u ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
co_dalej1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 19:40 aż za dobrze wiem o czym autorka pisze... najgorsze jest to że mimo że to on molestuje moralnie/ psychicznie to ja nie mam na to dowodów... a to że jestem nerwowa, wybuchowa widać... dziś znowu groził że zabierze mi dziecko... Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 12.01.12, 20:06 Wyśmiej go. I co z nim zrobi? Zacznie może mu gotować obiadki, robić śniadania i kolacje, karmić, opierać i oprasowywać, zaprowadzać i odbierać, zabawiać i pilnować, dupkę na zmianę z nosem podcierać, brać zwolnienia lekarskie? Raz w życiu usłyszałam taką próbę szantażu, będąc w podobnej sytuacji. Śmiałam się tak, że nie mogłam przestać. Jak ktoś Cię próbuje szantażować, to niech najpierw ma czym. Dziewczyny, gdzie Wy macie głowy, to ci panowie są od Was uzależnieni a nie Wy od nich. Odpowiedz Link Zgłoś
asocial Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 13.01.12, 00:22 Od razu zaznaczam, ze nie czytalam wszysstkich postow. Większość watkow tego typu najczesciej jest pisanych pod wplywem wielkich emocji, wscieklosci i wkurwu. Z Twoich postow wynika, ze twój maz to despota i manipulator. Ale może naprawdę tak nie jest? To wiesz tylko ty, jako osoby, która z nim mieszka. Z mojej strony moge powiedziec jedno: chcemy czy nie, większość mezczyzn reaguje alergicznie na histerie (nawet jeśli jest ona uzasadniona). Znam takich, którzy po prostu wychodza z pomieszczenia podczas ätaku¨partnerki, albo mowia, ze jest histeryczka. Dla mnie jest to akurat nie do pomyslenia, przez wiele lat dzialalam jak typowa sycylijska kobieta, z rzucaniem talerrami wlacznie i żaden facet nie smial wyjsc z pokoju). Ale faktem jest, większość mezczyzn uwaza histerie za idiotyzm, boja się histerii, nie dochodzi do nich nic, co wtedy się mowi. Dlatego powinnas zmienic forme rozmawiania z nim. Jeśli uwazasz, ze facet jest, mimo jego dumy i szowinizmu, w miare elastyczny, to mozesz dzialac, nie na zasadzie zimnej wojny, tylko konsekwencji. Cos jak z... psem. Jeśli uwazasz, ze nie powinnas prasowacc jego koszul, to ich nie prasuj. Ale nie na zasadzie kary czy ¨¨zimnej wojny¨¨, tylko na zasadzie asertywnosci, pewnosci siebie i konsekwencji. Nie prasujesz tych koszul / prania/wpisz dowolne) (nie robisz jedzenia, nie dlatego, ze chcesz mu dokopac, ale dlatego, zeby nauczyl sie wspolzyc i wspolmieszkac. Czyli musisz być pewna tego co mowisz i czego oczekujesz. Faceci, którzy są zle przyzwyczajeni (przez matki lub poprzednie partnerki) probuja granic, jak dzieci. np. mój partner był wychowany przez kilka pokolen kobiet, jego poprzednie partnerki tez preferowaly model związku, który akurat mnie nie odpowiadal. Pierwsze kilka tygodni wsppolnego mieszkania były ciezkie, ale jeśli facetowi zalezy, to się będzie staral. Jeśli jest zbyt dumny, to byc moze będzie mowil co innego (czyli to co zawsze), a robil co innego (czyli to, o co go poprosisz). Ja moge powiedziec, ze niemal wychowalam weza na wlasnej piersi, ponieważ teraz to mój facet zajmuje się domem intensywniej niż ja. A zapewniam Ciebie, ze przez kilka pierwszych tygodni nie robil nic. Oczywiscie czasem lepiej być ¨przyjaciolka¨ niż sierzantem i czasem nie warto kruszyc kopii o byle bzdure, ale to tylko wtedy, kiedy w ogolnym zarysie facet jest aktywny i pomocny w domu. W twoim przypadku jest jeszcze dziecko, czyli powinnas dzialac szybciej i sprawniej. Nie wiem, czy to jest akurat twój przypadek, ale asertywnosci nigdy za dość, a może twój maz nie jest jakims socjopata, a tylko leniwym i zle wychowanym facetem. Cokolwiek by nie było, problem masz TY (bo facet ma zycie super wygodne). Krecisz się w kolko. Nie wiem na ile jestes po prostu wsciekla na meza i wypisujesz na forum same zle i negatywne rzeczy, które zrobil podczas calego związku, a na ile przestalas go kochac, nie chcesz z nim być albo jest psycholem. Ale, cokolwiek by nie bylo, nie wchodz w role ofiary socjopaty i manipulatora, bo nie tedy droga. Zeby wyjsc z jakiegokolwiek problemu musisz być silna, a rola ofiary tobie w niczym nie pomoze. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 13.01.12, 09:31 I jeszcze taka dygresja do tego wątku, my kobiety chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę jak ogromny wpływ na charakter naszych synów ma wzorzec matki wyniesiony z domu, czy jest to wzorzec królowej matki, czy też matki popychadła, sprzątaczki i robota wieloczynoścowego. Zanadto poświęcając się w szczegolności właśnie synom wcale nie zyskujemy w ich oczach szacunku, wręcz przeciwnie, traktują takie podejście jako normę, jako coś, co im się po prostu należy. A potem, gdy stają się dorośli ten brak szacunku do matki dalej może w ich głowach funkcjonowac i przenosic się na osobę żony. Mając taki a nie inny obraz matki wyniesiony z domu, uważają, że żonę nalezy traktowac podobnie jak matkę...Zastanówmy się zatem czy warto tak się poświęcac w życiu rodzinnym, może lepiej nauczyc synów samodzielności, szacunku do osoby matki (co powinno zaprocentowac również szacunkiem do przyszłej żony), pracy, pracy i jeszcze raz pracy i szacunku do pracy swojej i innych osób. Może wówczas będzie nieco mniej szowininistów wśród mężczyzn... Odpowiedz Link Zgłoś
patronka.slonka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 13.01.12, 09:47 Luśka, dziewczyny, nie zamierzam nie robić nic! Wręcz przeciwnie. Luśka, nie obrażaj się, bo to że powiedziałam, że jest mi wygodnie oznaczało, że nie chcę rewolucji w życiu pt rozwód. Ale zmian chcę. I będę do nich dążyć, konsekwentnie. Po pierwsze: Przeczytałam już 3/4 książki "Życie ze złością", otworzyła mi ogromnie oczy! Od 2 dni trzymam się w ryzach, nie pozwalam sobie na ŻADNE wyskoki, złości. Tak w skrócie, to moja dygresja z czytania tej książki jest taka: moim życiem do tej pory rządziły emocje, od teraz zaczyna rządzić rozum. Czyli zanim palnę coś, zanim wybuchnę: pomyślę, zastanowię się. 2. Nie prasuję męzowi nic. Spokojnie powiedziałam mu o tym, że to nie jest moja zemsta, złość czy robienie na złość. Po prostu nie daję rady i w ten sposób zdejmuję z siebie część obowiązków, które on ze spokojem potrafi zrobić. Wiem, że za jakiś czas przymilnie poprosi mnie, czy bym mu jednak nie prasowała. I modlę się, żeby starczyło mi siły, żeby grzecznie ale stanowczo odmówić. Konsekwencja. 3. Dzis rano nie mógł odwieźć dziecka, za to wstał, ubrał dziecko, odciągnął mu nos, zakroplił, posadził na nocnik (młody się uczy i dzisiaj się udało, zrobil siusiu ) Do tego poprosiłam, żeby wyrzucił śmieci..."teraz?" - tak, teraz. Wrócił i zabrał te śmieci. Do tematu, żeby sam się zaczął wykazywać, a nie robił to co ja mu wskażę jeszcze nie raz wrócę. Ale nie wszystko naraz. Zobaczymy jak będzie w weekend. Fotelika nie kupił, bo szuka, ale nie nakręcam się, czekam co z tego wyjdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 13.01.12, 10:00 wieszaj na lodówce kartkę: do zrobienia na dzisiaj: i tu punkty, połowa ma należeć do niego i trzymaj się tego! a złości nie hamuj! nie wolno Ci tego robić, musisz ją wyładowac, ale ...nie na ludziach Odpowiedz Link Zgłoś
patronka.slonka Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 13.01.12, 10:07 pade napisała: > wieszaj na lodówce kartkę: do zrobienia na dzisiaj: i tu punkty, połowa ma nale > żeć do niego i trzymaj się tego! Dobre to! tak zrobię. > a złości nie hamuj! nie wolno Ci tego robić, musisz ją wyładowac, ale ...nie na > ludziach no właśnie, to jest clu (jak to się pisze?) - do tego zmiana myślenia, dużo daje. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 13.01.12, 10:13 Patronka gdy Twój mąż przymilnie poprosi żebyś zaczęła prasowac jego rzeczy, powiedz mu, że z uwagi na ilośc Twoich obowiązków nie jestes w stanie i powiedz mu, że własciwie to byłoby Ci b. miło, gdyby on od czasu do czasu uprasował oprócz swoich również Twoje i dziecka rzeczy... Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Mąż robi ze mnie wariatkę 13.01.12, 18:28 No i tak trzymać! Dasz radę dziewczyno, wiem - zaklinanie i czarowanie, ale ja w takie pozytywne czary wierzę! Myśmy z mężem dali radę, a ten kilkanaście lat temu było rozmaicie - ja nerwowa, przemęczona, wybuchowa i nadwrażliwa, on nieco zamknięty w sobie i wycofany, przemęczony; dwa zupełnie różne modele komunikowania wyniesione z domów rodzinnych się plus mleczko pod noskiem u obojga plus radykalna zmiana stylu życia. Drąca japę control freak i uparty punkowiec, po którym spływało. Ja z własnego doświadczenia wiem, że się da - i opanować tendencję do hałaśliwego nadreagowania (włączając rozum i nastawiając zadaniowo), i wychować faceta (tak, że sam z siebie wie, co i jak sprzątać, co organizować, i ogólnie docenia ład zewnętrzny), i osiągnąć porozumienie, i wygodnie i sympatycznie ze sobą współpracować przez długie lata. Odpowiedz Link Zgłoś