Dodaj do ulubionych

a tak poważnie-psychiatra/psycholog-pytanie

15.01.12, 14:47
Mam pytanie (tak, tak nadszedł czas, żeby poprosić o poradę) co do psychiatry ewentualnie psychologa i kwestii ochrony prywatności/tajemnicy lekarskiej.

Pytam oczywiście emamy, które leczą się u terapeutów, ale jak ktoś chce mi dojeździć, ok, też można.

Bardzo chciałabym się wybrać na wizytę, po prostu po przemyśleniach widzę, że jest pilna potrzeba. Bez wsparcia i jakichś medykamentów nie dam rady. Nie będę tu pisała, co się ze mną dzieje, grunt że 90% tych rzeczy wiąże się z wykonywanym zawodem i całym pakietem nieprzyjemności gratis w komplecie, reszta to koszt mojego życia w związku. Jestem teraz na bardzo trudnym etapie i mimo ambicji na ematkę-Polkę (nie mylić z ematką) czuję, że skorupka zaraz pęknie, to już zaczyna być poza moją kontrolą. Bardzo dobrze mi się udaje, w domu, mniej więcej w pracy, wszystko na powierzchni gra i śpiewa, to jest duży wysiłek, ale koszt tego zaczyna być zbyt duży. Biorąc wszystko racjonalnie, przydałaby mi porada i ewentualne leczenie specjalisty. Chciałabym interweniować może i na zapas, może w ostatniej chwili. Mam jednak takie problem - mieszkam w pipidówie, gdzie wszyscy z mniej więcej mojego środowiska się znają (zawodowo, lub przez relacje z innymi ludźmi). Trudno wyjść po bułki, żeby nie napotkać na znajomych, dużo osób jest ze sobą jakoś powiązanych, miałam już wiele takich klimatów, gdy wiedziałam o kimś aż za dużo, bo ten ktoś robił coś z kimś. Jakoś w tajemnicę lekarską nie wierzę, bo wiele soczystych stories znam od znajomych lekarzy... I zupełnie, ale to zupełnie nie mam ochoty opowiadać komukolwiek o sprawach, które zahaczają o moją własną tajemnicę zawodową, albo o relacjach z ludźmi, którzy też nie są osobami całkiem prywatnymi.

Czy da radę zacząć terapię bez wnikania w detale? Czy wystarczy powiedzieć ogólnikowo "stres w pracy na granicy mobbingu" czy trzeba się bardziej określić? Wystarczy powiedzieć, jak się czuję, czy trzeba wnikać, że to z powodu tego i owego? Kurczę, ja nawet nie chcę mówić "stres w pracy na granicy..." żeby nie powiedzieć za dużo...

Czy może powinnam jechać do innego ośrodka... ale za bardzo nie mam jak (logistycznie).

Obserwuj wątek
    • a.va Re: a tak poważnie-psychiatra/psycholog-pytanie 15.01.12, 14:54
      Nie, jeśli będziesz się bała otworzyć i nie będziesz miała pewności, że to, co mówisz, nie wyjdzie poza gabinet, w związku z czym będziesz mówiła tylko ogólniki, to sens jest niewielki. Pojedź do innego miasta. Są też psychologowie, którzy pomagają przez net, np. robią sesje przez skype-a.
      • best_bej Re: a tak poważnie-psychiatra/psycholog-pytanie 15.01.12, 15:16
        Lekarzowi wystarczy ogólne info- stres, problemy rodzinne, takie a takie objawy. Dostajesz receptę, idziesz na kontrolę po 3 tygodniach, potem jeśli leki zadziałają co 2-3 miesiące. Bez grzebania w przeszłości i teraźniejszości. Tak jest u psychiatry, albo inaczej, tak ja robię u psychiatry. Nie mówię więcej niż potrzeba, traktuję go jak lekarza.
        Natomiast u psychologa- terapeuty- niestety grzebiesz się w gó...esmile Ale nie tak od razu, ja mam trudności z zaufaniem, więc otwieram się powoli (teraz jestem od maja na terapii a jeszcze nie powiedziałam nic konkretnego o mojej przeszłości). Niemniej jednak widzę potrzebę uczęszczania na terapię- w moim przypadku-porządkuje teraźniejszość, relacje z innymi, uczę sobie radzić w sytuacjach problemowych. Oczywiście terapeutę obowiązuje etyka zawodowa, o czym mój zapewnia mnie niemal co tydzień. Inaczej jest pewnie na terapii grupowej gdzie dzielisz się sobą na forum. Jeśli masz jakieś pytania- chętnie pomogę, mam niemal 10 lat doświadczeniasmile
    • czarnaalineczka Re: a tak poważnie-psychiatra/psycholog-pytanie 15.01.12, 15:05
      psychiatra i psycholog to dwie rozne sprawy
      tak najogolniej:
      do psychiatry idziesz po leki i diagnoze
      do psychologa po rozpracowanie problemow

      czyli np. nie mowisz psychiatrze ze nie mozesz spac w nocy bo jak tylko sie kladziesz to myslisz o tym ze jutro ta pier*** kaska z kadr cos tam
      tylko mowisz mam nocne leki , serce tlucze mi sie jak szalone , poce sie , nie moge spac ,
      i dostajesz recepte na lerivon

      psychologowi natomiast mowisz o kasce , pracy , swpoich uczuciach wobec kaski pracy i psa sasiadow i psycholog pomaga ci znalesc wyjscie

      to tak najogolniej

      skoro to male miasto to sam fakt siedzenie w poczealni do psychiatry czy psychologa ma szanse zrobic z ciebie w opini publicznej swira , niestety uncertain
      wiec raczej jechac do najblizszego duzego miasta najlepiej wojewodzkiego i prywatnie
      • paartycja Re: a tak poważnie-psychiatra/psycholog-pytanie 15.01.12, 15:19
        czarna ma rację
        ja na twoim miejscu pojechałabym do innego miasta,do psychiatry.
        nieprawdą jest,że się zawsze czeka-w moim mieście wizyta na NFZ jest do ręki,lekarze bardzo w porządku.dobry psychiatra prawdopodobnie skieruje cię na psychoterapię-a tam już jest jak na spowiedzi.
        ale polecam,nie ma co czekać aż się samo rozwiąże bo samo to się ino grzmi i błyska.
    • el_jot Re: a tak poważnie-psychiatra/psycholog-pytanie 15.01.12, 15:28
      Ja chodzę i do psychiatry i do psychologa. Miasto oddalone od mojej wsi 25 km, a i tak spotkałam siedząc w poczekalni 4 osoby znajome: nauczycielkę ze szkoły mojej córkismile rodziców koleżanki mojej córkismile panią, którą znam z widzenia z mojej okolicy i faceta, którego, jak się potem wkrótce okazało, też jest z mojej okolicy. Z tym, że ci ostatni to w poczekalni do psychiatry. Po mnie to jakoś spływa, może za sprawą antydepresantów. Ale "trzymałam kolejkę" dla dziewczyny, która cały czas siedziała w samochodzie, bo wstydziła się spotkać znajomych.
      Poszłam najpierw do psychiatry bo po 10 latach zaczęły się u mnie znowu ataki paniki. Od niego dostałam skierowanie do psychologa. Niezachowanie tajemnicy lekarskiej przez któregoś z nich mnie nie dotyczy, tak myślę, bo nie jestem jednak znana.
      • hellulah dzięki 15.01.12, 15:51
        Dziękuję za wszystkie wskazówki, także od innych dziewczyn.

        Ja się nie boję etykietki "świra", boję się, że musiałbym powiedzieć coś o kimś/czymś, co mogłoby być wykorzystane przeciwko mnie. Psychoterapia by mi się przydała, nie miałabym problemów z otwieraniem się, jestem jakąś cholerną ekstrawertyczką przecież, no i przede wszystkim jakby zaczęła, to w celu leczenia, "naprawienia" się, a ja się już biorę za jakąś terapię, ufam lekarzowi, ale muszę mieć poczucie, że jestem anonimowa, że to (jakieś fakty) patrz wyżej nie dojdzie do "Kaśki z kadr" albo klientów, więc faktycznie inne miasto, ale nie dam rady teraz tego przeprowadzić.

        Na teraz muszę szybko leki, bo jest niefajnie, wpędziłam się "z małą pomocą przyjaciół" w czarna, ciemną duppę, samą siłą woli bez wsparcia leków nie dam rady tego opanować, to znaczy daję radę, ale to się robi nieekonomiczne (zbyt duży wysiłek, a po co?), chyba poważnie jutro poszukam lekarza psychiatry, skoro wystarczy mówić o objawach, a nie trzeba robić analizy, pójdę prywatnie.

        Wierzę głęboko, że wszystko można, jak się postarać i pomyśleć. Tylko teraz widzę, że to staranie się jest poza moim zasięgiem, potrzebuję wsparcia z zewnątrz.

        • paartycja Re: dzięki 15.01.12, 16:35
          dobry lekarz na pewno zapyta skąd biorą się twoje problemy.lekarz,u którego ja byłam zabawił się trochę w psychoterapeutę-zresztą było dużo prawdy w tym co powiedziała.
          no i powodzenia-trzymaj się i lecz-dbać trzeba przede wszystkim o siebie i swoje zdrowie.
          • kklekss Re: dzięki 15.01.12, 16:47
            Pojedz do innego miasta , do lekarza przyjmujacego prywatnie . Jedna lub dwie wizyty cie nie zrujnują a otrzymasz konkretną pomoc.
            • el_jot Re: dzięki 15.01.12, 17:39
              Jedna lub dwie w
              > izyty cie nie zrujnują a otrzymasz konkretną pomoc.

              Od kiedy depresję, nerwicę, lęki lub jakąkolwiek chorobę psychiczną leczy się na jednej dwóch wizytach?
              • tosterowa Re: dzięki 15.01.12, 18:03
                O rany, ale ze stanu faktycznego przedstawionego przez autorkę wynika, że źródła jej problemów są całkowicie zewnętrzne, to nawet nie jest materiał na psychoterapię.
                Tutaj najbardziej odpowiednie będzie poszukanie pomocy psychologicznej (to nie jest to samo, co terapia), plus, jeśli czujesz, że potrzebujesz wspomóc się lekami, wizyta u lekarza.

                Do lekarza możesz śmiało iść do lekarza w twojej miejscowości, opisując objawy i prosząc o leki. Wizyta lekarska nie rozpoczyna terapii.
                Do psychologa po pomoc w rozwiązaniu sytuacji możesz również iść, wcale nie trzeba dokładnie opisywać problemów, może ograniczycie się do zaledwie kilku spotkań i skoncentrowaniu się na tobie, twoich emocjach i przeżyciach w związku z sytuacją, w której się znalazłaś. Szczegółów nie będzie oczekiwał, a ty nie musisz mu ich zdradzać.

                Psychoterapia to zupełnie inna sprawa, ale wygląda, że w tej sytuacji jej nie potrzebujesz.
                • el_jot Re: dzięki 15.01.12, 18:30
                  tosterowa napisała:

                  > O rany, ale ze stanu faktycznego przedstawionego przez autorkę wynika, że źródł
                  > a jej problemów są całkowicie zewnętrzne,
                  Taa, jasne. Nie chodzi o to co jest źródłem problemu, tylko jak się na te problemy reaguje. W ten sposób niewiele osób z depresją by się kwalifikowało na leczenie i psychoterapię, bo w większości przypadków depresja ma przyczyny zenwętrzne.
                  >
                  >
                  >
                  > Psychoterapia to zupełnie inna sprawa, ale wygląda, że w tej sytuacji jej nie p
                  > otrzebujesz.

                  No i już autorka wie dzięki Tosterowej co jej jest i dlaczego i jak sobie z tym poradzić. Lekarz już nawet niepotrzebny.
                  • tosterowa Re: dzięki 15.01.12, 18:39
                    Zdecydowanie nie jesteś specjalistką w zakresie psychologii i psychiatrii ;P Nie chce mi się prostować bzdur w stylu bo w większości przypadków depresja ma przyczyny zenwętrz
                    > ne.
                    , proponuję przed napisaniem posta otworzyć podręcznik do psychopatologii.
                    • el_jot Re: dzięki 15.01.12, 18:48
                      Proponuję żebyś nie ferowała wyroków na podst. kilku linijek postu autorki.
                      I napisałam w większości, nie w każdym przypadku. Chyba mnie nie bardzo zrozumiałaś: jeden z powodu śmierci kogoś bliskiego popłacze pół roku i w ciągu tego czasu dochodzi do siebie. Inny wpada w depresję i musi korzystać z pomocy psychiatry albo psychologa albo i tego i tego. I w tym przypadku przyczyna depresji jest zewnętrzna. To by było na tyle.
                      • tosterowa Re: dzięki 15.01.12, 18:56
                        A ja proponuję, żebyś jeszcze raz przeczytała początek mojego pierwszego posta w temacie, zresztą nie musisz, przekleję O rany, ale ze stanu faktycznego przedstawionego przez autorkę wynika. I o jakich wyrokach ja pisałam? Wskazałam tylko, jaka forma pomocy będzie najbardziej adekwatna w tej sytuacji, czyli czego konkretnie ma poszukać autorka. Uważam, że mam do tego odpowiednie kompetencje. I, uwaga, lekarza też uwzględniłam.

                        Aha, proszę cię, nie próbuj mnie pouczać w tematyce, uczyli mnie mądrzejsi od ciebie. Tyle;P
                        • el_jot Re: dzięki 15.01.12, 19:02
                          Kolejny domorosły forumowy psychiatra/psycholog/psychoterapeuta. Pozdrawiam serdeczniesmile
                          • tosterowa Re: dzięki 15.01.12, 19:13
                            Dzięki za tego "domorosłego"wink
                      • hellulah nie kłóćcie się 15.01.12, 19:07
                        Autorka sama nie wie, co jej jest, w sensie że diagnozy sobie nie postawi. Tyle o ile wiem, że czynniki są różne, od takich z dzieciństwa ("Dzień dobry, panie Freud!" - "Dzień dobry, panie Jung!" - Freud /do siebie/: "Co on chciał przez to powiedzieć?"), przez sprawy związane z moim związkiem, do obecnej sytuacji zawodowej, pogody, dnia cyklu i tak dalej. Coś takiego się dzieje, co przelało kielich, plus niewyspanie, brak czasu, zła pogoda. Teraz jest bardzo niewyraźnie, tak bardzo, że za bardzo. Myślę o doraźnej pomocy, ale na dłuższą metę o uporządkowaniu problemów i terapii. Tak jak piszesz ej_jot, zewnętrzne przyczyny są bo są, są dość grubego kalibru, pewnie jakaś Siłaczka albo po prostu osoba w lepszej kondycji psychicznej, ktoś z innym bilansem neuroprzekaźników, dalej by parł z pieśnią na ustach. Ja tyle lat parłam, czasami podśpiewując. Teraz doszłam do muru. Niemniej wierzę, że można coś z tym zrobić, tylko z pomocą kogoś, kto jest profesjonalistą.

                        A lekarz pierwszego kontaktu? O stresach wie ogólnikowo i na pewno nie będzie wnikać w detale, leczyła mnie na sprzężone zaburzenia psychosomatyczne. Może coś doraźnie zapisać?

                        • paartycja Re: nie kłóćcie się 15.01.12, 19:13
                          internista jak najbardziej może coś przepisać-mi przepisywała
                          chyba,że coś się zmieniło
                          • kocianna Re: nie kłóćcie się 15.01.12, 19:32
                            Internista przepisać może, ale po co w ciemno? W ciemno to się można meliski napić, a nie antydepresanty czy inne uspokajacze wcinać. Chyba, że masz naprawdę mądrą i doświadczoną lekarkę, której ufasz.

                            El_jot, poważna depresja endogenna mojego męża była leczona podczas 2 (dwóch) wizyt u psychiatry: 1: diagnoza i wypisanie recepty (jak nie zadziała po 3 tygodniach, pan się zgłosi, jak zadziała, pan będzie brał wg tego schematu, a potem wg tego schematu i widzimy się za pół roku), 2: działa? no to świetnie, to teraz takie i takie leki, gdyby się pan jesienią gorzej poczuł, to proszę wpaść albo poprosić lekarza pierwszego kontaktu o receptę na to).
                            Ja na rozwiązanie pewnego dla mnie poważnego problemu potrzebowałam sześciu wizyt u psychoterapeuty. Sześciu wizyt, nie pół roku ani roku pracy. Więc - skoro nie bawimy się tu w domorosłych specjalistów - nie każde leczenie czy terapia musi trwać długo.

                            My mamy poradnię zdrowia psychicznego w normalnej przychodni dzielnicowej, w której przyjmują pediatrzy, interniści i specjaliści wszelacy, więc widzieli nas wszyscy sąsiedzi i znajomi, połowa moich uczniów lub ich rodziców etc. etc. Ale jeśli są wątpliwości co do zachowania etyki lekarskiej, to faktycznie poprawa samopoczucia warta jest poniesienia kosztów paru wizyt prywatnych. Zawsze też można leczyć się w placówce NFZ w innym mieście, zakazu nie ma smile
                        • el_jot Re: nie kłóćcie się 15.01.12, 20:40
                          hellulah napisała:

                          >
                          >
                          > A lekarz pierwszego kontaktu? O stresach wie ogólnikowo i na pewno nie będzie w
                          > nikać w detale, leczyła mnie na sprzężone zaburzenia psychosomatyczne. Może coś
                          > doraźnie zapisać?

                          Moja lekarka pierwszego kontaktu powiedziała, że może zapisać hydroksyzynę tylko, tzn lek uspokajający, raczej lekki, ale różnie się na niego reaguje. A, przypomniałam sobie. Jak miałam kiedyś problemy w pracy, poszłam po L-4 do lekarza rodzinnego i zapisał mi Xanax, wtedy nawet nie wykupiłam, bo nie był mi potrzebny. Teraz też broniłam się przed nim jak mogłam, ale przez kilka pierwszych dni najgorszych mi pomógł, głównie zasnąćsmile To lek uspokajający, przeciwlękowy, ale silnie uzależniający i bierze się go tylko doraźnie.
                        • cherry.coke Re: nie kłóćcie się 07.02.12, 14:08
                          W takiej sytuacji radzilabym pojsc do psychiatry po leki - tam nie musisz opisywac detali. Jak juz zaczniesz funkcjonowac normalniej, zastanowisz sie co dalej. Ale jesli bedziesz potrzebowac/chciec terapii, to faktycznie lepiej jezdzic gdzies dalej, bedziesz miala swiety spokoj i swobode otiwerania sie bez zgadywania przy kazdym zdaniu, co z tego moze wyjsc poza te sciany.

                          Mam za soba (pare lat temu) mocny epizod depresyjny, wywolany tez stresem, ekstremalnym zmeczeniem i owszem rowniez zima. I wlasnie to mnie postawilo na nogi: leki, nabrac dystansu, pochodzic na terapie. Do dzis nie wrocilo, przeszly nawet sklonnosci (choc duza zasluge maja tu moim zdaniem czynniki zewnetrzne, takie jak zmiana klimatu na bezzimowy oraz regularne endorfiny ze sportow).
    • princy-mincy Re: a tak poważnie-psychiatra/psycholog-pytanie 15.01.12, 17:12
      moze psychoterapeuta, bedacy jednoczesnie psychiatra, zeby mogl wystawic recepte na leki?
      • phantomka Re: a tak poważnie-psychiatra/psycholog-pytanie 15.01.12, 20:52
        Gdybym nie czuła się pewnie, pojechałabym do innego miasta. W końcu chodzi o to, żeby uzyskać konkretną pomoc, adekwatną do problemu, a jeżeli będziesz bała się otworzyć, to nic dobrego dla siebie nie uzyskasz.
        Dobrym rozwiązaniem jest mieszanka psychiatra+psycholog. Nie jestem zwolenniczką leków w sytuacjach, kiedy można poradzić sobie samą terapią.
        • beti222 Re: a tak poważnie-psychiatra/psycholog-pytanie 15.01.12, 21:51
          Nie czytałam wszystkich wpisów, z góry przepraszam, jeśli napiszę to samo, co ktoś wyżej.
          Na moim przykładzie mogę Ci podpowiedzieć, że mojemu psychiatrze również za bardzo nie chciałam się zwierzyć, lecz poinformował mnie i przy okazji uspokoił, że obowiązuje go tajemnica. Powiedziałam mu w czym leży problem, dostałam leki oraz niemalże przymus pójścia na psychoterapię. Pomogło i to bardzo. Jeżeli chcesz aby lekarz/terapeuta Ci pomógł to musisz mu zaufać. Trzymaj się, życzę wszystkiego dobrego smilesmile
    • hawaje_2 Re: a tak poważnie-psychiatra/psycholog-pytanie 15.01.12, 22:18
      Czasami na 1 wizycie mozesz zupełnie nic nie powiedziec, oprocz wywiadu lekarskiego. Lekarz zrozumie i poczeka az w koncu sie otworzysz czy na 1 czy na 2 czy na 5wizycie.
    • malila Re: a tak poważnie-psychiatra/psycholog-pytanie 15.01.12, 23:05
      Jeśli masz na myśli psychoterapię, to bez wnikania w detale wchodzenie w to nie ma sensu. To właśnie detale są kluczową kwestią, na tych detalach się pracuje i w oparciu o nie tworzy się obraz tego, co się z Tobą rzeczywiście dzieje, oraz wizję zmiany. Trudno przewidzieć, jak długo będzie trwała Twoja terapia, bo to zależy od tego, ile wymiarów ma Twój problem. Tutaj zbyt mało napisałaś, aby móc to przewidzieć. Doświadczenie terapeuci potrzebują co najmniej jednej sesji z pacjentem, aby zdiagnozować problem. Czasem ktoś przychodzi z pozornie prostą rzeczą, a okazuje się, że to poplątany kłębek i to, co robi się najpierw, to rozplątuje nici. Czasem ktoś przychodzi z kilkoma rzeczami, a okazuje się, że problem jest tak naprawdę jeden i można go w miarę szybko rozwiązać.
      Ale to do Ciebie będzie należała decyzja, na co się decydujesz i co jest Ci potrzebne.

      Jeśli chodzi o tajemnicę lekarską... no cóż... różni są ludzie. Dla mnie niewyobrażalne jest opowiadanie o sprawach pacjentów/klientów nawet najbliższej osobie, ale ja też wiem, że różnie z tym bywa.

      Być może najkorzystniej byłoby dla Ciebie, gdybyś poradziła się psychiatry, który jest równocześnie psychoterapeutą, tak jak radził ktoś wyżej. Z tego, co słyszę od takich właśnie specjalistów, stosunkowo rzadko zachodzi konieczność przepisania leku. Przy czym to nie wygląda tak, że to lekarz stwierdza: pani nie potrzebuje leków, niech pani przestanie wreszcie o nie prosić. Tylko pacjent osiąga pożądany dla siebie stan. Czego (tego stanu) Ci życzęsmile
    • bella_roza Re: a tak poważnie-psychiatra/psycholog-pytanie 16.01.12, 08:08
      mój terapeuta mówił że na tym fotelu co ja wcześniej siedzieli mordercy i gwałciciele własnych dzieci... a on nie doniósł. bez zaufania co do tajemnicy terapia nie ma sensu.
      • ib_k Re: a tak poważnie-psychiatra/psycholog-pytanie 07.02.12, 14:01
        bella_roza napisał:

        > mój terapeuta mówił że na tym fotelu co ja wcześniej siedzieli mordercy i gwałc
        > iciele własnych dzieci... a on nie doniósł.

        komu nie doniósł??
    • kaska.jedna Re: a tak poważnie-psychiatra/psycholog-pytanie 07.02.12, 13:52
      Trzeba do porządnej instytucji gdzie są prawdziwi psychoterapeuci z doświadczeniem. Nie ma co próbować nowicjuszy, bo może różnie być. Zaglądnij na wctp.pl Możesz tam także zadawać pytania zupełnie anonimowo przez stronę. Może warto spróbować.
      • verdana Re: a tak poważnie-psychiatra/psycholog-pytanie 07.02.12, 14:00
        Psychologa nie obowiązuje tajemnica lekarska, niestety. Dobry, przyzwoity, przestrzegajacy standardów psycholog tajemnicę zachowuje, ale to nie jest jego obowiązkiem, jak lekarza.
        Psychoterapeuta nie musi byc nawet psychologiem, tak wiec wybieraj starannie i jednak - nie w miejscu zamieszkania. nawet przy najuczciwszym psychologu będziesz sie bała, albo potem będziesz sie długo zastanawiała, czy to nie "wycieknie".
        Poaz tym psycholog moze znać inne osoby "zamieszane" w Twoje problemy, zatem moze , nawet mimo dobrych chęci, nie byc obiektywny.
        Psychiatra nie musi znać szczegółów i musi zachować tajemnicę lekarską - i ten moze byc takze z Twojej miejscowości.
        • penelopa40 Re: a tak poważnie-psychiatra/psycholog-pytanie 07.02.12, 15:13
          ja bym poszukała psychiatry i psychologa/psychoterapeuty w innym mieście...
          choćby tylko z faktu, ze boisz się powiedzieć to czy to a na kozetce u psychoanalityka albo jesteś szczera albo nie ma to sensu....
          wizyty u psychiatry nie są aż takie częste, terapia co innego, ta powinna trochę trwać ale często najpierw jest leczenie, a dopiero po jakimś czasie zaczyna się terapię...
          • marminia Re: a tak poważnie-psychiatra/psycholog-pytanie 07.02.12, 15:32
            No to odpowiem jako psycholog i psychoterapeuta. Psychologa obowiązuje kodeks etyki psychologa, a tam jest punkt o konieczności zachowaniu tajemnicy (dokładnie powiedziane jest kiedy psycholog może wyjawić to, co usłyszał o pacjenta (nie wdając się w szczegóły powiem tylko, że można zrobić to wtedy, gdy zagrożone jest życie i zdrowie pacjenta lub innych osób mających z nim związek). Po drugie, to nieprawda, że każda psychoterapia to grzebanie się w przeszłości i trudnych momentach życia. I znów w skrócie: tak się dzieje tylko w psychoanalizie, a masz jeszcze terapię poznawczą, behawioralną etc. Możesz nawet przepracowywać problem nie definiiując go, ale używając symbolu. Czasem na początku, np. wtedy, gdy pacjent ma zbyt wysoki poziom lęku, stosuje się psychoterapię behawioralną, by go zmniejszyć, a dopiero, gdy będzie gotowy przechodzi się do innego rodzaju psychoterapii. Wszystko jest sprawą indywidualną.
    • naomi19 Re: a tak poważnie-psychiatra/psycholog-pytanie 07.02.12, 17:14
      U psychiatry nie byłam, ale psycholog wałkował wszystko, dopytywał, wszystko notował, także ogólne stwierdzenie: stres w pracy plus sporo obowiązków domowych z pewnością by nie wystarczyło.
      Natomiast jeśli chcesz leki, to do psychiatry. On raczej nie będzie Cię maglował.
    • makk73 Re: a tak poważnie-psychiatra/psycholog-pytanie 08.02.12, 00:11
      Jeżeli nie czujesz się bezpiecznie w swojej "pipidówie" i nie wierzysz w tajemnicę lekarską to lepiej wybrać specjalistę gdzieś dalej. Lekarz pierwszego kontaktu może przepisać ci lek, doraźnie łagodzący stres, jest spory wybór leków anksjolitycznych. Wtedy, kiedy poczujesz pierwsze efekty działania pigułki możesz już na spokojnie poszukać specjalisty, który wzbudzi twoje zaufanie. Dojazd nawet ok. 50 km w jedną stronę chyba nie stanowi dla ciebie problemu nie do ogarnięcia?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka