Dodaj do ulubionych

kij w mrowisko..

    • jowita771 Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 10:00
      Ja sobie wyobrażam, że mogłabym nie pracować, ale musiałabym mieć tyle pieniędzy, że stać by mnie było na jakieś zajęcia parę razy w tygodniu, np. kurs jakiś albo kosmetyczka. Nie wyobrażam sobie nie mieć często i regulernie kontaktu z ludźmi, nie licząc męża i dzieci. No i musiałabym mieć pewność, że mąż za dwadzieścia lat będzie mnie szanował, a o taką pewność trudno. Mężowie opiekunek domowego ogniska mają różnie z tym szacunkeim. Właśnie obserwuję utratę szacunku pani, która siedzi w domu jakieś dziesięć lat. Dziewczyna po studiach, ale teraz to chyba by musiała studiować od nowa, bo wypadła z obiegu. Mąż ją namówił, żeby siedziała w domu, bo on lubi domowe pierogi itp. Dzieci mają dopiero od czterech lat. Ona kompletnie zdziczała, a ostatnio mąż zaczął ją traktować jak osobę drugiej kategorii, zbiegło się to z jego awansem.
      • mruwa9 Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 10:13
        jowita771 napisał:

        No i musiałabym mieć pewność, że mąż za dwadzi
        > eścia lat będzie mnie szanował, a o taką pewność trudno.

        jeszcze trudniej o pewnosc, ze za 20 lat maz bedzie zyl i bedzie nadal w stanie zapewnic byt materialny rodzinie. I co wtedy? masz jakis pomysl i zaplecze, zeby nie umrzec z glodu? Czy uwiesisz sie na pracujacych dzieciach, zebrzac o kase i jezdzac po ich uczuciach, ze utrzymanie matki jest ich moralnym obowiazkiem?
        • jowita771 Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 10:23
          To prawda. Nawet, jeśli mąż wpłaca żonie na emeryturę, to jak umrze za dwadzieścia lat, to emerytura i tak kiepska, a o pracę trudniej, jak się nie ma doświadczenia.
          • yenna_m Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 10:33
            jak zarabiasz nie za wiele, to i tak będzie głodowa emerytura

            gdy rpzestałam pracować strasznie stresowała mnie ta emerytura
            do momentu, gdy zobaczyłam, ile to przez tyle lat pracy wypracowałam sobie świadczeń wink

            dziękuję, dla mnie "emerytura" to żaden argument (chyba, że ktoś ma taką pracę, że emerytura obliczana jest na ludzkich zasadach, albo ma stan spoczynku, to jasne - to jest emerytura, za którą da się zyć)
      • znowu.to.samo Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 17:26
        Ostatnio w moim otoczeniu rozpadło sie kilka małżeństw, i w każdym był układ gdzie oboje pracowali...
        albo taksówkarz zdradzał swoją piękną wypielęgnowana żonę (pracującą) z szarą myszą (tez pracującą) także to nie jest zaden wyznacznik szacunku...
        Jesli mąż jest prostym chamem to zawsze może ta żonę zdradzić i zostawić, bez względu na to czy ona pracuje czy nie....
    • 18_lipcowa1 Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 11:10

      >
      > Czy brak pracy ( w przypadku kobiety-matki , która ma dostatnie i szczęsliwe ży
      > cie rodzinne) daje szczęście???

      jasne ze daje szczescie
      ja pracuje bo musze
      gdybym wygrała 20 mln w totka
      to by sie w zyciu praca nie skalała
      • milenka_net Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 12:22
        Przeczytałam wasze wpisy , niektóre są na żenująco niskim poziomie rozumowania i wniosek nasuwa się samsmile
        Inteligentne kobitki zrozumiały w mig o co mi chodzi i zrozumiały gdzież ten kij w mrowiskosmile.
        Te pozostałe rozpoczęły atak w stylu nudnym do zrzygania , typu:
        "mąż ci wykorkuje, mąż cię zostawi, gdzie znajdziesz pracę bez doświadczenia jak mąż ci umrze, etc....

        Jezu, laski czemu wy takie jednotematyczne jesteście, przeżyłyście w życiu to o czym piszecie, czy jak?

        Nie pracuję bo tak zdecydowałam , oczywiście w porozumienu z mężem, nie pracuję bo mnie na to stać , w innym przypadku musiałabym dalej pracować. Czy ja gdzieć napisałam o braku doświadczenia, wykształcenia?
        Mogłam dalej pracowac ale nie pracuję, bo mam pieniądze, wpaniałego męża i jeszcze wspanialsze dzieci, które wreszcie mają mamę na cały etat,i wtedy kiedy jej potrzebują. Kiedy mnie nie potrzebują, ja wreszcie mogę zająć się rzeczami, na które dotychczas nie miałam czasu ze wzgledu na pracę. Mam też czas dla męża, który dzięki temu jest już mniej zestresowanywink.
        Mój mąż nie jest jakimś robolem który zapie... od świtu do nocy aby jego żonka mogła nie pracować, więc czym sie martwicie. To również wykształcony człowiek, który do pracy używa głownie swojego umysłu a nie siły rąk.
        Jesteście takie zajadłe i zawistne bo nie rozumiecie w swych małych móżdżach podniesionej w moim wątku TEZY " Kobieta niepracująca to też kobieta szczęśliwa i niezależna " I tyle.
        • purpurowa_komnata Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 13:00
          Milenka- będę niepoprawna politycznie. Matek, które nie pracują zawodowo - BO TAK ZDECYDOWAŁY oraz będą mogły wrócić do pracy zawodowej w dowolnie wybranym przez siebie momencie - a przy tym są zabezpieczone odpowiednio na wypadek nieoczekiwanych nieszczęść jest niewiele.
          Znacznie więcej jest takich, za które zdecydował np. mąż( albo otoczenie)-a im taki układ pasuje lub się przyzwyczaiły i zaczął pasować, albo też w życiu pragnęły być przede wszystkim matkami i zostały w domu - bez względu na mogące mieć miejsce negatywne konsekwencje takiego wyboru. Są też takie, które są w domu bo ich nie stać -lub nie mogą liczyć na pomoc przy dzieciach. Są wreszcie takie, które zostały zwolnione po okresie ochronnym- a teraz nie mogą znaleźć pracy..
          Oczywiście mogą być one szczęśliwe spełniając się jako żony i matki...


          Tyle, że ty jesteś w grupie mam, które miały wybór-spora część tego wyboru de facto nie ma.
    • norra.a Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 12:23
      Mi praca przynosi dużą satysfakcję, finansową także, ale przede wszystkim taką biorącą się z dobrze wykonanego zadania, pochwały i zadowolenia kolegów, klientów, przełożonych.
      Dobra praca powinna stawiać przed człowiekiem możliwości rozwoju i dawać mu wyzwania, których pokonanie sprawia, że człowiek jest dumny z siebie i wierzy, że może coraz więcej. Gdy ukończę jakieś zadanie i czuję, że zaimponowałam komuś wiedzą, pomogłam w problemie czy po prostu usprawniłam wycinek mojego małego świata - pękam z zadowolenia.
      Mam też dziecko i patrzenie jak się rozwija i wspieranie jego rozwoju, to bardzo piękna i niepowtarzalna rola. Ale trudno ją wykonywać na pełny etat, trudno byłoby mi żyć tylko sukcesami mojego dziecka. Na moje też jest miejsce.
      Uwielbiam leżeć w domu, pod kocykiem, z ciepłą herbatą i czytać książki, surfować po necie, patrzyć jak młode kręci się po pokoju, ale zupełnie inaczej to smakowało na macierzyńskim, gdy każdy dzień był wypełniony żmudnymi obowiązkami, snuciem się po domu, a inaczej teraz gdy mam za sobą pracowity, ale twórczy dzień w pracy.
    • purpurowa_komnata Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 13:36
      A kto powiedział,ze tylko praca zawodowa daje szczęście- ono niejedno ma imię...
    • klubgogo Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 13:45
      Nie zazdroszczę kobietom niepracującym. Praca jest mi tak samo potrzebna, jak sen, jak szczęście rodzinne, jak jedzenie. Bez pracy jest mi źle, w domu obijam się i duszę, i trudno mi zrozumieć kobiety siedzące w domu.
      • purpurowa_komnata Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 13:49
        Mnie wcale nie jest trudno- ich wybór ich szczęście- albo i nie...Zastanawiam się jedynie nad własnymi wyborami i je analizuję. Ludzie są różni i różne szczęście ma oblicza.
      • znowu.to.samo Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 15:58
        Ja znam wiele mam które musiały iść do pracy (bo kasa potrzebna) i oddawały niemowle teściowej, niani albo co gorsza -do żłobka. I nie były wcale szczęśliwe z tego powodu, że są poza domem 9-10 godzin, a dziecko siedzi z kims innym. Znam przypadek że dziecko bardziej przywiązało sie do żłobkowej niani niż do mamy...
        Więc pędzą te mamy po pracy do dziecka, i poświęcają mu na wyłączność te 3-4 godziny, bo potem dziecko idzie spac. A gdzie jeszcze reszta obowiązków? Gdzie sprzątanie, gotowanie, zakupy? A kiedy czas dla siebie? Nie dla mnie take zycie w pędzie

        Ja uważam że moje dziecko 1,5 roczku teraz mnie najbardziej potrzebuje, i ma ten luksus że może mieć mamę w domu, a nie jakieś obce osoby, albo byc ciągane po żłobkach. Ale zdaję sobie sprawę że nie każdy może sobie na to pozwolić....
        Ja będę pomagać męzowi rozkręcać biznes. A gdy dziecko będzie miało 3 latka pójdzie po przedszkola a ja albo do pracy albo nadal będe z mężem współpracować.
    • anaisanais Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 15:34
      kazdy jest inny i potrzebuje czegosc innego, jedna kobieta chce pracowac inna zostac w domu
      nie wiem po co uogolniac i krytykowac inna strona
      podoba ci sie bycie w domu - ok
      • bi_scotti Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 17:12
        Nigdy nie moglam zaakceptowac/zrozumiec wyborow doroslej Ani (Lucy Maud Montgomery) ani jako powiesciowej bohaterki, ani gdy mam do czynienia z "zywymi Aniami" na codzien. No nie rozumiem i juz. Ale to jest MOJ problem, wiem big_grin
        • echtom Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 20:37
          > Nigdy nie moglam zaakceptowac/zrozumiec wyborow doroslej Ani

          Że wolała zostać panią doktorową Blythe niż pracować w wiejskiej szkole? Ale, jeśli dobrze kojarzę, ona siedząc w domu coś pisała i publikowała - Walter pobił się raz o to z kolegą wink
          • bi_scotti Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 20:46
            Tym pisaniem nie dokladala sie wszak do domowego budzetu tongue_out
            Ja wiem, inne czasy byly ... choc tez niekoniecznie - dokladnie w "tamtych" czasach (przed I wojna swiatowa, w trakcie i po) kobiety w mojej rodzinie (po obu stronach) pracowaly (nauczycielki, wlascicielki biznesow, urzedniczki na poczcie, w banku) a czesto nie mialy tak ciezko zdobytej (!!!) edukacji jak Ania. Co ciekawe, inne kobiety opisane przez LMM pracowaly cale zycie - Maryla na pierwszym miejscu! A Ania po wyjsciu za maz niet ...
            Ale, jak juz wspomnialam, ja wiem, ze to jest MOJ problem - brak akceptacji aninych wyborow wink
            • echtom Re: kij w mrowisko.. 21.01.12, 23:11
              > Co ciekawe, inne kobiety opisane przez LMM pracowaly cale zycie - Maryla na pierwszym miejscu!

              Dawno czytałam, to nie pamiętam - gdzie Maryla pracowała oprócz własnego gospodarstwa?
          • anika772 Re: kij w mrowisko.. 22.01.12, 10:21
            Ja też nie mogłam, ale potem zrozumiałam- żyła w takich realiach i inaczej się nie dało. Nie mogła być kierowniczką szkoły będąc mężatką i koniec.
          • mama_kotula Re: kij w mrowisko.. 22.01.12, 11:19
            echtom napisała:

            > Ale, jeśli dobrze kojarzę, ona siedząc w domu coś pisała i publikowała - Walter pobił
            > się raz o to z kolegą wink

            "Twoja matka pisze bzdury, a Flora Meredith kocha kury" - o to się chyba tłukł wink
    • claudel6 Re: kij w mrowisko.. 22.01.12, 00:47
      kompletnie Ci się nie dziwię, ja pracuje tylko dlatego, ze muszę i nienawidzę tego, ze 80% mojego czasu muszę poświęcac na wyrabianie zysków kogos innego zamiast dla siebie i swojej rodziny.
    • lipsmacker Re: kij w mrowisko.. 22.01.12, 11:40
      Mysle ze to super, nie na pracy sie zycie konczy, fajnie jak ktos lubi to co robi ale praca sluzy glownie zarabianiu pieniedzy. Jesli kogos stac na niepracowanie i sie z tym dobrze czuje to swietnie.
    • chipsi Re: kij w mrowisko.. 23.01.12, 12:01
      A ja pokręcę w tym mrowisku i napiszę tak:
      Pracuje i uważam że dobrze gdy kobieta pracuje. Jako argument podam stronę finansową, uniezależnienie od męża oraz zabezpieczenie się na wypadek wypadku, odejścia męża czy chociażby jego choroby psychicznej. Dodam także pozytywne strony przebywania z innymi ludźmi.
      Jako odpowiedź na moje argumenty słyszę że skoro pracuję to pewnie mam męża nieudacznika, jestem daremną żona i złą matką.
      Widzicie pewną rozbieżność i bezsensowność takiej dyskusji?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka