Spotkałam się ostatnio z poglądem, że optymalna liczba pokoi dla danej rodziny jest taka sama, jak liczba jej członków, czyli jeśli mamy męża i 4 dzieci to powinniśmy mieć 6 pokoi (pokojów?), np. 5 sypialń i salon. Brzmi rozsądnie, prawda? Tylko gorzej z praktyką, szczególnie przy obecnym kursie franka

Jak uważacie - czy większym egoizmem jest mieć więcej dzieci w przeliczeniu na pokoje czy też może większym egoizmem jest mieć dodatkowe "zbytkowne" pokoje? Zauważyłam tu na forum, że gabinety (tudzież bidety) traktuje się z lekkim przekąsem

Z drugiej strony lokowanie dzieci w jednej sypialni też nie cieszy się tu przychylnością. Widziałam też już jakiś wątek, w którym za optymalne rozwiązanie przyjęto rodziców na kanapie w salonie - to, przyznam szczerze, należy u mnie do kategorii po moim trupie - tyż egoizm?