Dodaj do ulubionych

co do wegetariańskich gości

03.02.12, 13:30
Mam taką parę znajomych i ja się staram, żeby im ugotować coś dobrego i wegetariańskiego. A kiedy idę do nich to zawsze dostaję potrawę bezmięsną, a wiedzą że uwielbiam jeść mięso. Obiad bez rybki albo mięsa nie jest dla mnie obiadem. Następnym razem podam im mięso skoro oni uwazaja, ze ja sie moge dostosować to oni niech tez się dostosują. Czy wasi wegetarianscy znajomi tez was tak traktuja? czy jednak jecie u nich mieso?
Obserwuj wątek
    • filippa.pippa Jeśli chcesz jeść mięso 03.02.12, 13:40
      Normalny wegetarianin nie poda nikomu mięsa.
      Jeśli chcesz jeść mięso, sama zakatrup zwierzaka i zjedz go sama.
    • harrison_bergeron Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 13:45
      hihi, nic im nie dawaj wink zerwij kontakty.
    • dorry Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 13:46
      A nie prowokujesz trochę?
      Jeśli nie, to czy nie przyszło Ci do głowy, że oni NIE UMIEJĄ przygotować mięsa?
      Rozwiązanie jest proste, możesz do nich nie chodzić na obiady.
      • iceland.3 Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 13:50
        Ja podobnie jak kolezanka w temacie ponizej szukałam przepisów co by im ugotować na obiad. Też nie potrafiłam przygotować nic z potrawq wegetariańskich. Oni mogliby sie też trochę postrać. Przepisów na mięso jest całe mnótwo. Nie są to moi bliscy znajomi. Toleruje ich bo muszę. To przyjaciel mojego chłopa z zona. Ale ani trochę dobrej woli z ich strony. Czy to jakas filozofia usmażyc kotleta?. Byłabym o wiele bardziej szczesliwa niz z slatek, które dostałam.
        • iceland.3 Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 13:52
          Dlatego już szykuję zemstęwink
          • ally Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 14:00
            Popieram, zrób im schabowe. Dzięki temu zorientują się, z kim mają do czynienia, i nie będą tracić czasu na podtrzymywanie znajomości z burakiem.
        • dorry Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 13:55
          Niektórzy wegetarianie (szczególnie tacy, którzy od dzieciństwa nie jedli mięsa i sami nigdy go nie gotowali) na mięso nawet patrzeć nie mogą, a Ty chcesz żeby gotowali. Zlituj się.
          Nie chodź do nich na obiady, albo zjadaj kotleta wcześniej. Uważam też, że nie masz obowiązku gotować dla nich specjalnych potraw. Nic im się nie stanie, jak zjedzą u Ciebie np same ziemniaki. Powinni być zresztą do tego przyzwyczajeni.
          • olena.s Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 14:24
            Bo Icedland nie rozumie, ze dla nich przygotowanie mielonego, to tak, jakby jej dac na przyklad oskorowanego psa i poprosic o przyrzadzenie pysznego danka. W Koncu w Chinach jedza psy, nie? O, albo takie duze robale do nadziania na patyczek i opiekania....
            • dorry Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 14:32
              Może dla Chińczyka obiad bez "psininy" to nie obiad? smile
              Dobry przykład.
              • olena.s Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:00
                Bo w obecnej Polsce, pozabwionej wszelkiej odmiennosci to sie ludziom w glowach nie miesci ze mozna zupelnie inne rzeczy jadac, brakuje nam doswiadczenia. Dla mnie o ile wegeterianie nie prezentuja nieustajaco poczucia wyzszosci moralnej nalezy zwyczjnie uszanowac ich wybory, tak samo jak goszczac Zyda/Araba oraz - dwoiedzialam sie tego z wielkim szokiem - wschodniego ortodoksyjnego chrzescijanina z okic Etiiopii/Kenii trzeba unikac wieprzowiny, a hinduiste - wolowiny.
                A jak znajomi wege prezentuja wyzszosc moralna, to byliby dla mnie zbyt irytujacy nawet przy filizance kawy.
        • marghe_72 Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 13:57
          iceland.3 napisała:

          > Ja podobnie jak kolezanka w temacie ponizej szukałam przepisów co by im ugotowa
          > ć na obiad. Też nie potrafiłam przygotować nic z potrawq wegetariańskich. Oni m
          > ogliby sie też trochę postrać. Przepisów na mięso jest całe mnótwo. Nie są to m
          > oi bliscy znajomi. Toleruje ich bo muszę. To przyjaciel mojego chłopa z zona. A
          > le ani trochę dobrej woli z ich strony. Czy to jakas filozofia usmażyc kotleta?

          A jestes w stanie zrozumieć, że wegetarianin nie kupuje, nie dotyka, nie je mięsa nie z powodu własnego widzimisię ale przekonań..
          Zjedz sobie tego kotleta przed wyjściem z domu a u nich poskub sałatkę, ona Ci krzywdy nie zrobi

          Nie, nie jestem wegetarianką
          • mozambique Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 14:29
            A jestes w stanie zrozumieć, że wegetarianin nie kupuje, nie dotyka, nie je mię
            > sa nie z powodu własnego widzimisię ale przekonań.."

            ?????????

            WŁĄSNE WIDZIMISIĘ to wlasnie własne przekonania
        • czarnaalineczka Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 14:03
          >Też nie potrafiłam przygotować nic z potrawq wegetariańskich.
          ale bredzisz
          serio nie umiesz zrobic zadnej salatki ?
          pierogow nie umiesz zrobic?
          • dorry Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 14:05
            > ale bredzisz

            Nie byłabym taka pewna. To już druga dziś na forum, która nic bezmięsnego nie umie...
        • turzyca Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 14:16
          >Czy to jakas filozofia usmażyc kotleta?


          Jest.
          I naprawde nie chcesz dostac kotleta smazonego przez kogos, kto tego nie tylko nigdy nie robil, ale jeszcze na oczy za bardzo nie widzial. I raczej uwierz, autopsja jest mocno nieprzyjemna.
          • dorry Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 14:21
            Eeee, bez przesady. Ja choć sama nie jem mięsa (i nawet nie próbuję) przygotowuję lepsze niż teściowa. No fakt, że ona orłem kulinarnym nie jest - raczej typem: "vegeta rulz".
            • turzyca Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 16:41
              To gratuluje talentu. Serio. Bo czesto gesto wszystkozercy nie umieja dobrze przyrzadzic miesa, a jak ktos jeszcze nie wie, do jakiego smaku doprawia, to latwo o brak lub nadmiar soli czy innych przypraw.
        • sumire Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 14:30
          jak można nie potrafić przygotować nic z potraw wegetariańskich? jeśli nie chcesz kombinować, bierzesz dowolny przepis i usuwasz zeń mięcho.
          • madzioreck Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 20:50
            jeśli nie chce
            > sz kombinować, bierzesz dowolny przepis i usuwasz zeń mięcho.

            No... na przykłąd przepis na gulasz albo na schabowe wink
    • bri Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 13:52
      Jemy, jeśli sobie sami przywieziemy, np. kiełbasę z ogniska. Ale jesteśmy o tyle w dobrej sytuacji, że w przeciwieństwie do Ciebie nie czujemy przymusu jedzenia mięsa codziennie i obiad bez ryby lub mięsa to dalej obiad.
    • mika_p Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 13:56
      Oni gotują to, co wszyscy mogą zjeść.
      Ty przygotowujesz to, co wszyscy mogą zjeść.
      Jak masz taki problem, to weź ze sobą schabowego w torebce, albo choć kawałek kiełbasy.
      U ortodoksyjnych Żydów domagałabyś się zapewne gulaszu wieprzowego w śmietanowym sosie, bo ty tak lubisz, wiec co dla nich za problem trzecią kuchnię zrobić.
    • thorgalla Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 14:02
      Koniecznie w porze obiadowej w gości musisz chodzić.
      Herbata i ciasto nie wystarczą ale choćby kanapki?
      A już zjesz coś niemięsnego to stanie się coś? Zasłabniesz?
      • czarnaalineczka Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 14:29
        > Herbata i ciasto nie wystarczą ale choćby kanapki?
        no ale ona nie umie zrobic bezmiesnej herbaty bezmiesnych ciastek i bezmiesnych kanapek big_grin
    • arvenne Przecież... 03.02.12, 14:20
      Przecież świadomi, rozumni ludzie, nie jedzą mięsa smile
      Jedzenie mięsa oznacza akceptację przemocy, mordowania, przelewania krwi czujących istot. Tego nikt (o zdrowych zmysłach) nie chce, prawda?
      • iin-ess Re: Przecież... 03.02.12, 14:30
        bo wegetarianie nie tylko nie jedzą mięsa albo go nie kupują i nie przyrządzają. Oni ci podaja to co Ty możesz zjeść, jeżeli ty im byś podała mięso podałabyś im cos czego nie moga zjeść. Chyba jednak umiejętność rozwiązania zadania matematycznego nie ma nic wspólnego z inteligencją.
        • iceland.3 Re: Przecież... 03.02.12, 14:34
          Ale ja chce ich uszanowac. To niech oni mnie tez uszanuja. Jeszcze jak jestesmy u nich dluzsza chwile. Jestem przyzyczajona do miesa i jak mnie zeslabi?. To niech im ktos to mieso przyrzadzi(jesli nie moga na to patrzec) ale dla mnie saltka to nie obiad. Jeszcze nienawidze oliwek, a zostaly mi podane. Wiec siedziałam tam z burczacym brzuchem. I czekałam kiedy wroce do domu i cos zjem. Zero skoncentrowania na rozmowie tylko mialam przed soba obraz pysznego mieska, ktore za kilka godzin zjem.
          • ally Re: Przecież... 03.02.12, 14:38
            > Jestem przyzyczajona do miesa i jak mnie zeslabi?

            Zamiast pisać bzdury na forum, idź może do lekarza, bo to nie jest normalne.
          • donnasanta Re: Przecież... 03.02.12, 14:40
            Wegetarianizm to ich filozofia zycia..nie podadza Ci miesa, bo nie uznaja zabijania zwierzat.
            Nie odbieraj tego w ten sposob, ze skoro ty im przygotowujesz co jedza to oni takze maja taki obowiazek w stosunku do Ciebie...Ty przygotowujac potrawy wegetarianski okazujesz szacunek do ich wyboru i kontynuacja tego szacunku jest jedzenie potraw bezmiesnych u nich...Nie podanie miesa Tobie u nich w domu nie jest wyrazem ich lekcewazenia twoich potrzeb a przestrzeganiem ich stylu zycia i pogladow...
            • paskudek1 Re: Przecież... 03.02.12, 14:47
              czyli że jak mam wśród znajomych wegetarian to mam się dostosować do ich poglądów tak? Jak JA ich goszczę to mam im podawać to co ONI zjedzą, ale jak ONI mnie goszczą to mam jeść to co ONI podadzą bo to są ich poglądy. Ciekawe podejście do sytuacji. Może jednak, mimo szlachetnych poglądów i niejedzenia mięsa trochę szacunku dla poglądów tych mięsożerców?
              • cherry.coke Re: Przecież... 03.02.12, 14:50
                Malo kto jest prawdziwym miesozerca, wiekszosc jest "roznozerca". 100% miesozerstwo jest odstepstwem od normy tak samo jak wegetarianizm, wiec idac do kogos w gosci nalezaloby zglosic potrzebe jedzenia koniecznie miesa. Inaczej mozna dostac potrawe bezmiesna, ktore tez przeciez czasem sie jada.
                • iin-ess Re: Przecież... 03.02.12, 14:56
                  cherry.coke napisała:

                  > Malo kto jest prawdziwym miesozerca, wiekszosc jest "roznozerca". 100% miesozer
                  > stwo jest odstepstwem od normy tak samo jak wegetarianizm, wiec idac do kogos w
                  > gosci nalezaloby zglosic potrzebe jedzenia koniecznie miesa. Inaczej mozna dos
                  > tac potrawe bezmiesna, ktore tez przeciez czasem sie jada.

                  no własnie. W końcu jakieś lopatologiczne wytlumaczeniesmile
                  • elf1977 Re: Przecież... 03.02.12, 15:11
                    Mięso powinno się jeść 2-3 razy w tygodniu. Od jednego dania bezmięsnego nie tylko się nie umrze, ale nawet pożyje dłużej.
              • iin-ess Re: Przecież... 03.02.12, 14:55
                paskudek1 napisała:

                Może jednak, mimo szlachetnych poglądów i niejedzenia mięsa trochę
                > szacunku dla poglądów tych mięsożerców?

                to jest tak samo jak z szanowaniem praw palaczy, co? Bezczelni niepelący nie zgadzaja się na trucie siebie ich dymem. przeciez ONI MAJĄ PRAWO PALIĆ- to dyskryminacja.
                • paskudek1 Re: Przecież... 03.02.12, 15:45
                  może cię to zdziwi ale u mnie w domu nikt nie pali, jednak zapadłabym się pod ziemię gdyby moi goście wychodzili na balkon żeby zapalić. Owszem, niektórzy np. idą do kuchni, albo jak jest ciepło na ten nieszczęsny balkon. Ale generalnie NIGDY nie zabroniłam w domu gościowi zapalić. Chociaż cholera jasna nie znoszę dymu papierosowego.
                  • beti222 Re: Przecież... 03.02.12, 15:50
                    No widzisz, a u mnie odwrotnie, my z mężem jesteśmy palący, ale u nas w domu się nie pali, ewentualnie na balkonie. Znajomi w większości też palący i tam też pali się na balkonie, nawet zimą.
                  • iin-ess Re: Przecież... 03.02.12, 19:18
                    paskudek1 napisała:

                    > może cię to zdziwi
                    tak dziwi mnie to
              • dorry Re: Przecież... 03.02.12, 15:38
                > czyli że jak mam wśród znajomych wegetarian to mam się dostosować do ich pogląd
                > ów tak?

                Nie. Wystarczy jeśli nie nałożysz na ich talerz kotleta, nie oszukasz, że zupa która była ugotowana na mięsie jest "całkowicie bezmięsna" i nie będziesz co chwilę wypytywać jak można tak całkowicie nie jeść mięsa, czy są zdrowi, skąd czerpią białko i energię do życia. To chyba dosyć proste?
              • donnasanta Re: Przecież... 03.02.12, 20:14
                paskudek1 napisała:

                > czyli że jak mam wśród znajomych wegetarian to mam się dostosować do ich pogląd
                > ów tak? Jak JA ich goszczę to mam im podawać to co ONI zjedzą, ale jak ONI mnie
                > goszczą to mam jeść to co ONI podadzą bo to są ich poglądy. Ciekawe podejście
                > do sytuacji. Może jednak, mimo szlachetnych poglądów i niejedzenia mięsa trochę
                > szacunku dla poglądów tych mięsożerców?
                Wiesz co, puknij ty sie w glowe.....tak jakbys ciagle to mieso jadla i jadla i jadla i zyc bez niego nie mogla, zrobisz sobie jakas ideologie? Pewnie gdybys twierdzila wszem i wobec, ze musisz to moze by sie przemogli..ale puknij ty sie w swoja mala glowe..
                Zeby nie bylo, jestem miesozerna, ale idac na kolacje do wegetrarian nie spodziewalabym sie miesa...
          • iin-ess Re: Przecież... 03.02.12, 14:42
            uwierz, ze można przyzadzić sycące i karolryczne danie wegetariańskie, więc tu chyba nie jest problemem ze posiłejk jest bez mięsa, a że jest za lekki?
          • pitahaya1 Re: Przecież... 03.02.12, 14:43
            I tu wchodzimy w coś co u mnie inaczej wygląda.
            Otóż ja podchodzę do tego odwrotnie: gość dostosowuje się do kuchni gospodarzasmile O ile nie łamie to jego zasad. Wtedy prosi ew. o coś prostego w przygotowaniu (nawet zwykła kanapka z masłem). Nie marudzę, nie grzebię widelcem w talerzu. I mam nadzieję, że tak będzie robił mój gość. Ale ja przygotowuję raczej dania tradycyjne, bez przeginania.
            Byłam kiedyś na świętach BN, gdzie niemal wszystkie dania byly wegetariańskie. A poza tym były ciasta i coś lekkiego. Z głodu nikt nie umarłsmile

            Nie marudź zatem. Korona Ci z głowy nie spadnie. Co oni takiego podają, że nie możesz zjeść??
          • elf1977 Re: Przecież... 03.02.12, 15:09
            Przesadzasz. Sama jem mięso, ale mój brat uważa to za barbarzyństwo, więc nie spodziewam się, że będzie dla mnie przygotowywał mięso, bo nie znosi nawet jego widoku. Jeśli jesteś taka wybredna i przychodzisz do znajomych, żeby się najeść, coś z Tobą nie tak. Ja np. nie lubię kuchni mojej teściowej, ale nie uważam, że gotuje tak, żeby zrobić mi na złość.
    • beataj1 Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 14:36
      Moja przyjaciółka nie je mięsa a my jestesmy mięsni bardzo. Dla nas warzywa to tylko jako dodatek albo dekoracja. Jesli nas odwiedza są dwa scenariusze: albo na etapie zakupów pytam co by chciała zjeść i co do tego kupić albo jeśli to jakieś wydziwione wegetariańskie potrawy/składniki co to ja nawet nie wiem gdzie tego na półce szukać to ona przywozi to ze sobą. Odmówiłam jedynie przygotowywania jej potraw sojowych bo one wygladają jakby je ktos już wcześniej jadł i mam odruch wymiotny. Reszta luz. Chyba że cuduje to dostaje wstep do kuchni i sama sobie robi...

      Zawsze dbam o to by ona sama określiła co chce zjeść bo ja mam poczucie że bez mięsa to ona głodna siedzi.

      Jeśli jedziemy do niej tez mamy zwykle ze sobą jakąś wkładkę albo ona o to dba. Jej córka je mięso więc przygotowanie czegoś mięsnego jest w jej możliwościach.
    • paskudek1 Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 14:44
      cos w tym jest. Widzę że tutaj wszystkie z takim zrozumieniem dla poglądów wegetariańskich, oni mięsa nie jedzą to nie wymagaj żeby tobie podali. Ale w takim razie dlaczego autorka wątku ma sie dostosowywać do wegetariańskich gości u SIEBIE? ONA mięso JE, więc czemu wegetarianin u niej ma dostać specjalne, bezmięsne danie? Ona ma się dostosować bo wegetarianizm to nie jest widzimisię tylko "przekonania" a CZYM są przekonania jak nie właśnie widzimisię? Jeżeli ja szanuje swoich gości, szykuję im potrawy które zjedzą to chyba wypada się odwzajemnić?
      • iin-ess Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 14:48
        raz na jakkiś czas chyba mozna zjeśc coś bezmięsnego? Czy kazdy Twoj posiłek jest z mięsem? to jakis przymus czy co?
        • paskudek1 Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:03
          nie, nie każdy mój posiłek jest z mięsem. Ale jeżeli JEDNA strona ma się dostosować i ustąpić to druga też by jednak mogła. A tak wychodzi, że jedna strona drugiej, w pewien sposób narzuca swoje poglądy "bo tak wypada". Jak wegetarianie do mnie to wypada gościom podać to co lubią, jak ja do wegetarian to wypada dostosować się do gospodarza. I to budzi mój taki wewnętrzny opór smile Na szczęście mnie problem nie dotyczy, wszyscy w okolicy mięso jedzą i nikt mi nie truje o zabijanych zwierzątkach.
          • cherry.coke Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:06
            paskudek1 napisała:

            > nie, nie każdy mój posiłek jest z mięsem. Ale jeżeli JEDNA strona ma się dostos
            > ować i ustąpić to druga też by jednak mogła.

            Przeciez jesli wegetarianin poda ci mieso, to tez ustapi JEDNA strona - on. Ty nie tylko nie ustapisz, ale okopiesz sie na skrajnej pozycji, bo przeciez jadasz tez inne rzeczy.
          • elf1977 Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:14
            Prawdziwy przyjaciel czy życzliwy znajomy zrozumie i się dostosuje.
            • paskudek1 Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:52
              no właśnie, to ciekawa jestem jak w ramach tego dostosowywania się i przyjaźni wegetarianin podałby posiłek mojemu dziecku. Ja sama mam cholerny problem z jego niejedzeniem, najchętniej jada smażone mięso w postaci kotletów albo spagetti tez z mięsem. Żadnych surówek, warzywek itp nie jada. Czasami się dostosowujemy do innych, zazwyczaj wiemy że u gospodarza przyjęcie nie nalezy wybrzydzać, a z drugiej strony gościowi nie podajemy czegoś czego wiadomo że nie zje. Ja sobie tutaj dyskutuję czysto akademicko bo wśród znajomych nie mam wegetarian. Ale rzeczywiście problem tak postawiony sprowadza sie do tego że tym wegetarianom ustępujemy w razie co bo tak, taka jest ich filozofia i koniec. Nie mamy pola manewru bo wychodzimy na wredne, nieczułe istoty, które tylko o tym mięchu myślą.
              • elf1977 Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:58
                Wiesz, ja też miałam niejedzące dziecko i zawsze jak szłam do kogoś, liczyłam się z tym, że może nie zjeść niczego. Uważam za naturalne, że w przypadku wybrzydzającego dziecka - niejadka to głównie ode mnie zależy, czy będzie głodne, czy nie. Naprawdę nie wymagam od znajomych, żeby stawali na głowie i gotowali jeszcze jeden posiłek specjalnie dla mojej córki. Dziwną masz filozofię życiową. Ja mam z kolei taką. Jeżeli ktoś cię zaprasza na obiad (a nie np. mniej zobowiązującą herbatkę), jest twoim bardzo dobrym znajomym, a nie jakimś tam mniej ważnym. Jeśli to ktoś w miarę bliski, zrozumie i moją filozofię życiową, i upodobania kulinarne.
                • cherry.coke Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 16:07
                  Otoz to. Szczerze mowiac chyba nie mialabym ochoty ani chodzic do kogos, ani zapraszac do mnie, jesli pozycje w menu mialyby stanowic jakies pole bitwy i udowadniania racji. Jesli ktos mnie odwiedza i jest karmiony, to najczesciej pytam "sluchaj, a lubicie to to i tamto? bo to wlasnie bym zrobila" i juz. Jesli ja ide do kogos, to jest mi milo, gdy ktos robi to samo. Nie wyobrazam sobie raczej sytuacji, ze ktos znajomy nalega na koniecznie miesna potrawe, znajac moje poglady. Tak samo sama nie robie cyrku przy stole, jesli gdzies podadza mieso, to prosze, zeby mi tej potrawy nie nakladac i tyle. Nie urzadzam wykladow ani nie przewracam oczami. Po to sie chyba odwiedza, zeby wszystkim bylo przyjemnie.
              • beti222 Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:59
                Gdybym była wegetarianką (nie jestem nią, ale mięso jadam rzadko, bo nie lubię) to dzieciom gości podałabym naleśniki lub pierogi na słodko, a na deser sałatkę owocową smilesmile
              • olena.s Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 16:00
                Ale to jest calkiem inna sytuacja! Jezeli wege z jakiegos powodu musialby karmic dziecko ktore je trrzy rzeczy na krzyz i kazda (???) zawiera mieso, to byscie sie jakos dogadali - moze ty byc przyniosla kotlety, a moze jednak twoje male okazaloby sie zawzietym wielbicielem makaronu z truskawkami (zauwaz, list ukochanych potraw z dziecinstwa jest glownie kluchowato-bezmiesno-cukrowa).
                • harrison_bergeron Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 16:08
                  A może ich małe okazałoby się zawziętym wielbicielem schabowego?
                  • olena.s Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 16:31
                    A mozliwe, mozliwe, wszyscy sobie z czasem wybieramy wlasne drogi zyciowe, czesto nie takie, jak chcieliby rodzice... Ale to jak podrosniemy, prawda? Sam pewnie nie chcialbys (ja - na pewnoi nie ) zeby twoje maletnie dziecko bylo skarmiane np, koktailem z ddzownic za twoimi plecami i z czystej zlosliwosci, nie?
                    W opisanej sytuacji zakladam, ze wege rodzice chca, aby ich dziecko pozostalo wege, zas paskudek raczej nie mialby nic przeciwko, aby jego niejadek zaczal przyswajac rowniez truskawki? Jezeli jest odwrotnie i dziecko paskudka nie moze jesc niczego poza miesem, a wege znajomi pojada do rygi robiac kotlet, to pozostaje spotykac sie na ciastka lub bez dzieci.
      • mika_p Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 14:52
        To niech powie znajomym, że oliwek nie lubi.
        • eliszka25 Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:35
          no ale co, dali ci pol kilo oliwek na talerzu w ramach obiadu? tez nie przepadam specjalnie za oliwkami, a jezeli juz, to czarne. zielonych nie lubie, ale jak sa np. w salatce, to moge przeciez odgarnac i wyjesc reszte.

          jak zapraszam gosci, to staram sie ugotowac cos, co GOSCIOM sprawi przyjemnosc, wiec dla jednych znajomych zawsze jest danie wegetarianskie. poza tym, nawet jak glownym daniem jest mieso, to zawsze jest tez jakas salatka czy inna sorowka, wiec wegetarianin nie siedzialby glodny. znajomi wegetarianie nie czestuja nas wylacznie salata. dania bezmiesne moga byc tez sycace. my bardzo lubimy np. spagetti z najprzerozniejszymi sosami, wiec nasi znajomi najczesciej cos takiego dla nas robia. jest to kompromis, bo miesa nie ma, ale na stole pojawia sie cos, co wlasnie nam GOSCIOM sprawi przyjemnosc.

          dla znajomych wegetarian nie gotuje nie wiadomo czego. robie rzeczy, ktore my tez lubimy, a ktore nie sa z miesem. wszyscy moga zjesc ze smakiem i nie widze problemu. po wizycie u tychze znajomych czesto wychodzilam do domu z przepisem, bo tak nam ich jedzenie smakowalo, bo oni tez postarali sie ugotowac cos, co nam zasmakuje. jak sie chce, to mozna.
      • elf1977 Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:13
        Już parę osób Ci to wytłumaczyło, ale chyba nie zwróciłaś na to uwagi.
      • olena.s Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:18
        SLuchaj, czy ty bys mogla podac szury na kolacje? A w Azji jedza. Albo wieiorki - jedza w Ameryce. ALbo skowronki - we Wloszech.
        U mnie rozne nacje/wyznania sie strasznie klebia, mam za soba pare wpadek (dalam wieprzowine etiopskiej chrzescijance, musiala sie z tego spowiadac potem, dlam wolowine hinduistce, myslalam, ze jest chrzecijanka, no ubaw po pachy, straszni mi bylo glupio.
        Dlaczego tak ci zalezy, zeby postawic na swoim? To jest tylko jedzenie, na litosc opiekuna wszystkich malych zwierzatek! Zrob fondue z sera wez na luz.
        • olena.s Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:20
          Przepraszam, oczywiscie szczury (nie szury) i wiewiorki (nie wieorki).
    • ejuirawz Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:01
      Nie wierzę, że ty to serio piszesz wink
      Mam mnóstwo mięsożernych znajomych, nawet bardzo, ale nigdy kiedy do nas przychodzą nie ma problemu, że nie zjedzą mięsa. Jeśli miałabym im zrobić coś z mięsem to bym ich nie zaprosiła bo ja po prostu brzydzę się mięsem, nie dotykałam go od 25 lat i nie zamierzam robić dla nikogo wyjątku.
      I nikt jakoś nie ma problemu, żeby to zrozumieć i uszanować.
      A jak ide do kogoś to nie muszę jeść jeśli potrawy są z mięsem. Po prostu piję sobie herbatkę smile
    • lineczkaa Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:15
      Tez kiedyś dyskutowałam na ten temat za znajomymi wega i nie udało się stanąć po środku wink. Rzeczywiście coś w tym jest, ze osoby nie jedzące mięsa, zapraszając na obiad mięsożerców nie mają potraw skierowanych pod nich. Jak widać w tym wątku przewija się obrzydzenie do przygotowania mięsa. Otóż zyjemy w takich czasach, że można kupić danie mięsne już przygotowane. Ba, można zamówić w restauracji i przywiozą ciepłe. Wystarczy tylko przełożyć z pudełka do bardziej reprezentacyjnego naczynia. Chyba od tego wegetarianin nie zemdleje prawda. Pomijam już fakt, różnica między mną mięsożerca, a wegetarianinem jest taka, że co ja zjem, to on tego resztki włoży wink (strzelam, 80%). Bo kotlecik jest fuj fuj, ale skórzany paseczek, bucik lub torebeczka, już takie fuj nie są wink.
      • elf1977 Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:21
        Ludzie, czy wy nie jecie pierogów, naleśników, sałatek, makaronów, omletów itd? Czy nie warto wizyty u wegetarian potraktować jako okazji do spróbowania czegoś nowego? Strasznie jesteście negatywnie nastawieni...
        • harrison_bergeron Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:26
          A jeśli ktoś nie jadł mięska przez całe życie to może u mnie czegoś fajnego spróbuje?
          • elf1977 Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:53
            No tak, można i tak. Tylko nie o to chodzi, chodzi o dobrą wolę. Piszę jako osoba naprawdę lubiąca mięsa, która nie uznaje za ujmę tego, że wegetarianin poda mi coś bezmięsnego na stół.
        • lineczkaa Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:27
          A co mają preferencje kulinarne do omawianego problemu? Tu nie chodzi o to, że mięsożerca jak nie dostanie kotlecika z krowy to wyjdzie głodny. Kuchnia wege jest i pożywna i smaczna i pomysłowa. Chodzi bardziej o zasadę wyrównania ważności zaproszenia na obiad.
      • czarnaalineczka Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:23
        > Rzeczywiście coś w tym jest, ze osoby nie jedzące mięsa, zapraszaj
        > ąc na obiad mięsożerców nie mają potraw skierowanych pod nich.
        tak samo zydzi muzulmanie i hindusi
        jak oni moga nie podac komus kotleta
        no zgroza
        bo przeciez wiadomo ze polak bez kotleta umiera
        ps
        usmazylabys dla chinczyka psa??
        • lineczkaa Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:31
          Nie, ale Chińczyk nie pogardzi cielęcinka zapewne i tą chętnie mu upiekę. To widzę, ze już zahaczamy o inne wyznania. A tu chodzi o rodzime podwórko.
          Ale odpowiadając. Gdybym zaprosiła religijnego Żyda, zadbałabym o koszerne jedzenie, Muzułmanami nie podam wieprzowiny. Skoro to JA zapraszam na obiad, to zrobię coś POD mych gości. No i jak widzisz, nic mi się nie staniej jak nagnę się pod gości, których przecież zapraszam ja.
          • cherry.coke Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:37
            Ale wegetarianin pewnie by sie nagial pod 100% miesozerce, ktory nie je nic oprocz miesa (choc byc moze spotykajac sie na cos niezwiazanego z jedzeniem). Tylko ze tacy ludzie praktycznie nie istnieja.
          • olena.s Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:49
            Bardzo ladnie ustawilas sie teraz w pozycji wegetarianina - goszczac Chinczyka szukalabys potrawy odpowiadajacej wam obojgu, zas odwiedzajac go mialabys nadzieje, ze nie poda ci larw na talerz.
            Oczywiscie, ze chodzi o rodzime podworko, ale zakladam, ze przekonania etyczne wegetarianina sa dlan rownie istotne jak religia dla hinduisty, zyda czy muzulmanina. W imie czego mam ich zmuszac do zlamania ich przekonan? Co mi ubedzie, jak u milego wege zjem nalesniki, a sama podam grzanki z serem?
          • avoid.0 Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 22:21
            > To widzę, ze już zahaczamy o inne wyznania. A tu chodzi o rodzime podwórko.

            A co, polak to synonim katolika ? Polscy wegetarianie często są też buddystami lub są jakoś skorelowani z religiami Wschodu. Rozumiem, że w tej sytuacji uszanowałabyś ich wybór, czy też nie bo ich religia to ich fanaberia ? Zresztą Ty byś prawdopodobnie odmówiła zjedzenia psiny lub jej przygotowania choć religia katolicka ani prawo polskie Ci tego nie zabrania. Domagałabyś się uszanowania swojego światopoglądu nawet jeśli nie wynikałby on z religii.
      • olena.s Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:27
        To jest kestia innej wrazliwosci, nie moze byc tu rownowagi pelnej, bo jedna strona ma wiecej ograniczen dietetycznych niz druga.
        Mnie by tam wykrecilo na druga strone, jakbym miala podgrzac w mikrofali jakies swinstwo w rodzaju larw zapiekanych.
      • ejuirawz Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:33
        To, że się brzydzę oznacza, że nie chciałabym nawet mieć tego na swoim talerzu, nie mówiąc o "zapachu", który mnie odrzuca. Sklepy mięsne omijam na kilometr.
        I nie, nie noszę skórzanych torebek, pasków ani butów. Ani nic innego. Nie byłabym w stanie założyć drogiej torebki z delikatnej skóry cieląt mając świadomość, że to cielę zostało siła oderwane od matki mając jakieś 7 dni i cała drogę stłoczone w ciężarowce wraz z innymi cielętami za nia płakało, a potem zostało bestialsko zabite, żeby moje dziecko zjadło sobie obiadek a ja, żebym sobie ponosiła trendy torebkę. To samo dotyczy tańszej wersji ze świńskiej bądź innej skóry, której życie wycenia się trochę taniej.
        • lineczkaa Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:38
          A widzisz, to zmienia postać rzeczy.
          Napisałam 80%, zakładając, że są osoby, które w pełni respektują swoje przekonanie o niezabijaniu zwierząt. Jeśli jednak, to święte oburzenie podaniem kotleta słyszę od osoby, która nosi skórzaną galanterię, to uważam, że nie ma o czym rozmawiać, ponieważ wtedy różnica między mną a takim oburzonym na los biednych zwierząt jest żadna. Jak już pisałam. Co ja zjem, on założy,
          • cherry.coke Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:48
            Tu sie z toba zgadzam, przydalaby sie konsekwencja. Wielu wegetarian stosuje jednak zasade ograniczania, a nie kompletnej eliminacji (co nie jest zawsze mozliwe) zlego wplywu i staraja sie ograniczac bezposredni popyt na smierc. Zwierzeta nie sa zabijane na skore do standardowych wyrobow, skora jest produktem ubocznym przemyslu miesnego, wiekszosc skor jest utylizowana z powodu nadmiaru surowca. Bezposredni "popyt na smierc" tworza za to towary luksusowe, futra, skora krokodyla itp. ( i noszacy je wegetarianin to hipokryta czystej wody) oraz oczywiscie mieso.
            • cherry.coke Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:51
              BTW z tego punktu widzenia jedzenie mleka czy jajek (dajace je zwierzeta zostana zabite) jest etycznie gorsze od noszenia skory (zwierzeta zostaly zabite z innego powodu).
              • lineczkaa Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 20:57
                cherry.coke napisała:

                > BTW z tego punktu widzenia jedzenie mleka czy jajek (dajace je zwierzeta zostan
                > a zabite) jest etycznie gorsze od noszenia skory (zwierzeta zostaly zabite z in
                > nego powodu).

                Mleko i jajka są "naturalnym efektem przyboczny", że się tak wyrażę. Nie muszę zabić kury, żeby uzyskać jajko.
                Odnosząc się to Twojej pierwszej odpowiedzi. Co innego minimalizm i jego akceptacja połączona ze zrozumieniem dla sposobu żywienie się mięsożerców, a co innego walka z okrutnymi mięsożercami z przytupem w buciku z cielaczka. Znam wegetarian, którzy właśnie minimalizują owe zabijanie i nie dyskutujemy, kto jest bardziej prawy, ale niestety znam i fanatyków udowadniających "me okrucieństwo" wymachujących skórzaną galanterią. Ale jak wiemy, świrów nie brak w każdym środowisku, u mięsożerców też ich pełno wink
                • cherry.coke Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 21:16
                  lineczkaa napisała:

                  > Mleko i jajka są "naturalnym efektem przyboczny", że się tak wyrażę. Nie muszę
                  > zabić kury, żeby uzyskać jajko.

                  W przydomowym ogrodku i owszem, czego tobie i kurze zycze smile W chowie masowym jednak nie jest im dane dozyc naturalnej smierci, a kurczaki plci meskiej eliminuje sie z punktu, juz nie mowiac o najrozniejszych drastycznych praktykach i okaleczeniach stosowanych dla maksymalizacji osiagow. Z kolei mleko daje krowa cielna, wiec aby uzyskac mleko musisz na biezaco ja zapladniac i nastepnie masowo ubijac te cieleta, albo zostaniesz z nierealna ich liczba.

                  > Odnosząc się to Twojej pierwszej odpowiedzi. Co innego minimalizm i jego akcept
                  > acja połączona ze zrozumieniem dla sposobu żywienie się mięsożerców, a co inneg
                  > o walka z okrutnymi mięsożercami z przytupem w buciku z cielaczka. Znam wegetar
                  > ian, którzy właśnie minimalizują owe zabijanie i nie dyskutujemy, kto jest bard
                  > ziej prawy, ale niestety znam i fanatyków udowadniających "me okrucieństwo" wy
                  > machujących skórzaną galanterią. Ale jak wiemy, świrów nie brak w każdym środow
                  > isku, u mięsożerców też ich pełno wink

                  Ano ano. Fanatyzm jest ogolnie niewskazany.
              • claudel6 Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 21:43
                dajace je zwierzeta zostana zabite

                cherry przeciwnie! dla celów spozywczych zabija sie młode kurczaki nie kury-nioski, jak równiez krowy mleczne, a krowy mięsne to są inne typy krów. nie wiem, jak w Polsce teraz, ale w krajach tradycyjnie produkujących wołowinę osobno hoduje się krowy na mleko i na mięso.
                • cherry.coke Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 21:49
                  claudel6 napisała:

                  > dajace je zwierzeta zostana zabite
                  >
                  > cherry przeciwnie! dla celów spozywczych zabija sie młode kurczaki nie kury-nio
                  > ski, jak równiez krowy mleczne, a krowy mięsne to są inne typy krów. nie wiem,
                  > jak w Polsce teraz, ale w krajach tradycyjnie produkujących wołowinę osobno hod
                  > uje się krowy na mleko i na mięso.

                  Ale ja nie mowie, ze dla celow spozywczych... Wiem, ze rasy mleczne i miesne to co innego. Ale przeciez kury nioski i krowy mleczne eksploatuje sie podczas najwiekszej wydajnosci, a nastepnie zabija (na karme dla psow czy maczke kostna na klej czy cos tam) albo po prostu zabija i utylizuje. Nikt nie bedzie trzymal bezuzytecznego zwierzecia na emeryturze. Mlode samce ubija sie od razu po urodzeniu.
          • ejuirawz Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 15:48
            Zgadzam się z tobą. Dla mnie wegetarianizm ten ideologiczny to jest full opcja, tu nie ma półśrodków.
            Tak samo moje dzieci nie jedzą mięsa od urodzenia, bo skoro uważam, że ta dieta jest zdrowa i w nią wierzę, to nie widzę powodów, żeby dzieci jadły co innego.
            Oczywiście ich lekarz wie o naszym wyborze od początku, nie robiłam z tego tajemnicy.
            • lineczkaa Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 21:05
              ejuirawz napisała:

              > Zgadzam się z tobą. Dla mnie wegetarianizm ten ideologiczny to jest full opcja,
              > tu nie ma półśrodków.
              > Tak samo moje dzieci nie jedzą mięsa od urodzenia, bo skoro uważam, że ta dieta
              > jest zdrowa i w nią wierzę, to nie widzę powodów, żeby dzieci jadły co innego.
              >
              > Oczywiście ich lekarz wie o naszym wyborze od początku, nie robiłam z tego taje
              > mnicy.

              I na zdrowie smile. Zresztą nie przypominam sobie, żebym gdziekolwiek czytała, że dieta wegetariańska to zuuo i pewny uszczerbek na zdrowiu. Moja córka mięso skubnie raz na miesiąc może, nie smakuje jej, ma się świetnie.
    • damajah Czy tak trudno zrozumieć?? 03.02.12, 15:30
      Dla jedzącego mięso przygotowanie posiłku bezmięsnego problemem nie jest - nie łamie to żadnych jego zasad moralnych, żadnych idei życiowych. Normalnie ludzie chcący się zdrowo odżywiać nie ładują mięcha non-stop i zdecydowana większość potrafi zrobić coś bezmięsnego. Jeśli nie potrafi - wyszukanie przepisu na fajne żarcie bez mięsa zajmuje może ze 2 minuty.
      Odwrotnie jest problem - bo o ile wegetarianizm nie wynika u kogoś z powodów zdrowotnych tylko z powodów ideologicznych (najczęściej) to przygotowanie posiłku z mięsem jest o wiele większym problemem niż w odwrotnej sytuacji. bo wegetarianin musi złamać swoje przekonania, zrobić coś z czym się kompletnie nie zgadza itd.
      Myślę że autorka wątku po prostu NIE LUBI tych ludzi więc szuka czego by się uczepić. Myślę że gdyby darzyła ich sympatią nie byłoby dla niej problemem zjeść obiad bezmięsny.
      Grubą przesadą jest tutaj doszukiwanie się drugiego dna i planowanie "zemsty" Moim zdaniem - dziecinada i ewidentna niechęć do tych ludzi nie związana z bezmięsnym obiadem.
      • iceland.3 Re: Czy tak trudno zrozumieć?? 03.02.12, 15:35
        Ale oni w tym idei nie mają. No może taką, że jedzenie bezmiesne jest zdrowe i mięso im nie smakuje.
        • iceland.3 Re: Czy tak trudno zrozumieć?? 03.02.12, 15:37
          Więc też by im korona z głowy nie spadła. Ja znowu uwazam, ze mieso jest zrodlem aminokwasow egzogennych o ktore trudno w warzywach to jest moja idea- jedz mieso, spozywaj aminokwasy egzogenne, badz zdrow. Dlaczego oni mojej idei nie zrozumieja? a ja mam ich idee rozumiec
          • cherry.coke Re: Czy tak trudno zrozumieć?? 03.02.12, 15:41
            Twoja idea jest jak najbardziej zgodna z wegetarianizmem - nabial jest zrodlem takich samych kompletow aminokwasow jak mieso. Weganizm jest bardziej problematyczny, bo trzeba zbierac aminokwasy z mniej kompletnych zrodel, natomiast aminikwasy sa jak najbardziej obecne w roslinach.
            • iuscogens Re: Czy tak trudno zrozumieć?? 03.02.12, 15:53
              Proszę
          • kasia12_2 Re: Czy tak trudno zrozumieć?? 03.02.12, 15:47
            Może dlatego, że idee się wykluczają.
            Nie musicie się odwiedzać ani przyjaźnić.
            W wegetariańskich domach nie ma mięsa i nie je się mięsa. A i wegetarianie nie jedzą sera żółtego z naturalną podpuszczką,, dozwolona jest tylko mikrobiologiczna.
            Rozumiem, że autorka wątku na wizytach zjada wszystkie potrawy, które serwują jej gospodarze i nie pogardzi szczurem ani psem, które w pewnych kulturach są uważane za przysmaki.
            Czy poczęstowalibyście muzułmanów wieprzowiną, czy ta nienawiść jest skierowana tylko do wegetarian?
          • iuscogens Re: Czy tak trudno zrozumieć?? 03.02.12, 15:50
            Na żadnej diece wege, nawet wegańskiej nie ma problemu z białkiem i aminokwasami, poczytaj sobie trochę w temacie do tego coraz więcej mówi się o tym, że problemem jest nadmiar białka w diecie, nawet u wegan, można poczytać o badaniach dzieci weganskich w Polsce, normą było ok 200-300 %normy białka w diecie, u dzieci na tradycyjnej diecie było ok 500-600% normy białka w diecie. Białko naprawdę nie jest problemem, to mit.
            Nie mówiąc o tym drobiazgu, że na diecie wegetariańskiej jak najbardziej je się białko zwierzęce, białko to nie kotlet, naprawdę.
          • damajah Re: Czy tak trudno zrozumieć?? 03.02.12, 15:51
            Ciężko mi się wczuć w temat bo dla mnie posiłek bezmięsny to nie problem. Mięsa obecnie jeść nie mogę (ze względu na zdrowie) i muszę przyznać że zaskakująco dobrze się mam na żywności właściwie wegańskiej (nabiału też póki co niet - acz tęsknię okrutnie). Ale ogólnie lubię mięso. Ale potrafię zrozumieć że ktoś może mieć poglądy które zabraniają mu tego mięsa nie tylko jeść ale i przygotowywać. Jeśli Twoi znajomi nie jedzą mięsa tylko i wyłącznie dlatego że uważają je za niezdrowe (nie mają problemów z etyką w tym temacie) to pewnie i mogliby jakiejś kiełbachy dla Ciebie nakupić wink
            Może po prostu powiedz im że ty jesteś głodna i potrzebujesz mięso zjeść - może sama swoje przynieś? O ile jesteś pewna że to naprawdę nie jest kwestia etyki i moralnych przekonań.
            Nadal uważam że przesadzasz - chyba że owi znajomi z gatunku wywyższających się i szydzących z mięsożerców i złośliwie robią na obiad sałatę z cebulą plus oliwki bo wiedzą że ich nie lubisz i wiedzą że z głodu będziesz umierać. W takim wypadku przyszłabym chyba z własną wałówą albo po prostu dała sobie spokój z takimi wizytami (skoro się nie lubicie...)
          • elf1977 Re: Czy tak trudno zrozumieć?? 03.02.12, 16:02
            Powiedz, że ich posiłki Ci nie smakują, może Cie już nie zaproszą, nie będziesz musiała się dręczyć.
          • sumire Re: Czy tak trudno zrozumieć?? 03.02.12, 16:10
            mięso nie dla wszystkich jest zdrowe.
            gościom zazwyczaj nie podaję mięsa, albowiem prawie nigdy nie mam go w domu. poza rybami i od czasu do czasu drobiem, nie znam się na jego przyrządzaniu i wolę zaserwować ludziom coś pysznego, a niekoniecznie mięsnego (tak, są takie rzeczy) niż stek-podeszwę. nie narzekają, jeden posiłek bez mięsa nie równa się śmierci głodowej, widmo anemii też im w oczy raczej nie zajrzy.

            nie przyszłoby mi do głowy wpychać komuś na siłę czegoś tylko dlatego, że ja sama to lubię. zastąpmy mięso z Twojej opowieści surową rybą - łatwiej zrozumieć?...
        • cherry.coke Re: Czy tak trudno zrozumieć?? 03.02.12, 15:38
          iceland.3 napisała:

          > Ale oni w tym idei nie mają. No może taką, że jedzenie bezmiesne jest zdrowe i
          > mięso im nie smakuje.

          Ej zgrywasz sie czy nie wiesz? Zabijanie zwierzat, cierpienie, etyka - mowi ci to cos? smile
        • elf1977 Re: Czy tak trudno zrozumieć?? 03.02.12, 16:01
          Po to chodzisz do nich na obiad, żeby im tyłek obsmarować? Żałosne.
      • olena.s Re: Czy tak trudno zrozumieć?? 03.02.12, 15:44
        Cos w tym jest, ja bym sie na miejscu autorki zastanowila, czemu chce podtrzymywac znajomosc z ludzmi ktrorzy ja tak irytuja.
    • kosher_ninja Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 16:08
      Żenujący problem.
      Jak się z kimś jada w domu, to nie ma "po równo". Ma być po prostu miło. A jak miło nie jest, to po co się spotykać? Nie chciałabym, żeby goście po każdym wyjściu ode mnie obrabiali mi tyłek, a potem pokornie wracali na kolejną wyżerę. Niesmaczną i niesycącą. I tak znowu, i znowu.

      Problem z tyłka, że tak powiem. Zamiast mięsa równie dobrze można wstawić glutaminian sodu lub alkohol. Po co ładować się w imprezy, które sprawiają tylko problem?
    • dziennik-niecodziennik Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 17:07
      częśc wegetarian nie tylko nie je mięsa, ale tez stara się go nie dotykac i w ogole nie miec z nim kontaktu. uwzględnij to jakoś moze w swoich oczekiwaniach.
    • trwe Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 18:58
      Ojej, ale poruszyłaś drażliwy temat.. nie wiesz, że na tym forum znajdują się same święte matki teresy, bezgranicznie tolerancyjne wobec wszystkich i wszystkiego tylko nie wobec siebie nawzajem smile O ile nie mam problemu z tym iż będąc w gościach u wege. dostaję zawsze dania bezmięsne o tyle jest to dla mnie kłopotliwe kiedy zapraszam kilka par a jedna osoba z nich nie je mięsa. Miałam wlasnie taka sytuację, że przygotowałam 'wykwintne' dania przy których spędziłam mnóstwo czasu i dodatkowo musiałam pilnować weget. dania które musiało być na tym samym 'poziomie' co pozostałe mięsne dania i wniesione na stół w tym samym czasie. Na weselu u znajomej była jedna wegetarianka na całą salę i wielkie poruszenie bo wszyscy ju jedli a dla niej nie było jeszcze gotowe (w kuchni chyba słabo ogarniali temat) a wegetarianka siedziała ze skawaszoną miną i komenatrzami typu "mam nadzeję że nie usmażą mi ryby na tej samej patelni co wasze kotlety?" jej matka latała co chwila do kuchni upewnić się kiedy jej córeczka dostanie obiad. Dla mnie osobiście taka osoba na przyjęciu to dodatkowy 'kłopot' bo nie chcę aby była gorzej traktowana. Ale rozumiem też ciebie, że taka sytuacja ciebie irytuje. Przyrządzanie pstrąga tj obcinanie łba, skrobanie łusek czy coś w tym stylu też napawa mni obrzydzeniem ale jednak robię to dla mojego gościa, więc dlaczego oni nie mogą zrobić tego samego dla mnie?
      • edelstein Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 19:14
        Moja kolezanka dla kolegi swojego dziecka,ktore jest muzułmaninem specjalnie przygotowala jedzenie.Zjadl,powiedzial w domu,ze tam jadl.Matka przyleciala z geba,ze jak smiala podac dziecku jedzenie z garnka w ktorym wczesniej gotowala wieprzowine.To co,specjalny zestaw garnkow trzeba miec,by byc tolerancyjnym?
        • kasia12_2 Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 19:39
          To nie zapraszajcie i nie przygotowujcie posiłków dla wegetarian i muzułmanów.
          Dla nich jest to równie krępujące. I ta niepewność, czym są częstowani.
          Zdarzyło mi się że częstowana daniem wegetariańskim odkrywałam, że są w nim kawałki mięsa.
          Przyjemnego rzygania, co?
        • olena.s Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 19:47
          To jest na poczatku trudne, jak sie zyje w srodowisku monokulturowym, bo ni czorta nie wiadomo, jak sie zachowac poprawnie. Ale serio mowiac, co bys zrobila, jakby twoje dziecko zakolegowalo sie z wege, hinduista, muzulmaninem, zydem? No chyba ganz to samo, co gdyby sie polubilo z alergikiem - zapyalabys matki, czy i czym mozesz go karmic, nie? I albo wiedzialabys, co dac, albo dzieciak przychodzilby z kanapka/daniem na wynos.
          • malwa51 Re: co do wegetariańskich gości 04.02.12, 00:12
            Nie wnika z Twojej wypowiedzi, autorko, zebys ich bardzo lubila wink
            Ale dobra, mysle ze nie musisz im wegetarianskiego zarcia u siebie podawac, daj tego schaboszczaka czy rybe + kartofle z salatka jak cie tak to uwiera
            Ty zjesz mieso, oni kartofle z surowka = szafa gra smile
            A do nich wez cos miesnego i juz, w czym problem? Jak Cie ma zeslabic... wink
      • cherry.coke Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 20:25
        trwe napisała:

        > Ojej, ale poruszyłaś drażliwy temat.. nie wiesz, że na tym forum znajdują się s
        > ame święte matki teresy, bezgranicznie tolerancyjne wobec wszystkich i wszystki
        > ego tylko nie wobec siebie nawzajem smile O ile nie mam problemu z tym iż będąc w
        > gościach u wege. dostaję zawsze dania bezmięsne o tyle jest to dla mnie kłopotl
        > iwe kiedy zapraszam kilka par a jedna osoba z nich nie je mięsa. Miałam wlasnie
        > taka sytuację, że przygotowałam 'wykwintne' dania przy których spędziłam mnóst
        > wo czasu i dodatkowo musiałam pilnować weget. dania które musiało być na tym sa
        > mym 'poziomie' co pozostałe mięsne dania i wniesione na stół w tym samym czasie
        > .

        Hm ja w takiej sytuacji prosze po prostu gospodarzy o nienakladanie mi potrawy z miesem i jem wszystko inne - towarzyszaca salatke w wiekszej ilosci, przystawke, deser, cokolwiek. Z parudaniowego obiadu na pewno sporo/wiekszosc da sie zjesc smile W dodatku wszystko jarskie jem z apetytem i chwale.

        > . Na weselu u znajomej była jedna wegetarianka na całą salę i wielkie poruszeni
        > e bo wszyscy ju jedli a dla niej nie było jeszcze gotowe (w kuchni chyba słabo
        > ogarniali temat) a wegetarianka siedziała ze skawaszoną miną i komenatrzami typ
        > u "mam nadzeję że nie usmażą mi ryby na tej samej patelni co wasze kotlety?"

        To zadna z niej wegetarianka, ryba to tez mieso. Byla to upierdliwa osoba o szczegolnych wymaganiach zywieniowych.
        • beti222 Re: co do wegetariańskich gości 03.02.12, 23:12
          Może zobrazuję to na innym przykładzie .... Wyobraź sobie autorko, że boisz się np. pająków, boisz się ich panicznie i ich widok wywołuje u Ciebie delikatnie mówiąc, dyskomfort. Twoi przyjaciele przeciwnie, hodują pająki i mają ich kilka, uwielbiają je, bawią się z nimi i nie mogą bez nich wytrzymać nawet 2 godzin (tak jak Ty bez mięsa). Kiedy Ty do nich przychodzisz oni chowają pająki i szczelnie zamykają pomieszczenie, żebyś czuła się komfortowo i rozumiem, że w zamian mogą od Ciebie oczekiwać obecności pająków w Twoim domu, kiedy oni będą gośćmi ??
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka