Dodaj do ulubionych

Wałęsa się obraził na żonę

19.02.12, 19:14
media.wp.pl/kat,1022941,wid,14264163,wiadomosc.html?ticaid=1df34
twierdzi, że boli go publiczne pranie brudów

a mi się wydaje, że bardziej go zabolało że połowica wlazła na świecznik
Obserwuj wątek
    • yenna_m Re: Wałęsa się obraził na żonę 19.02.12, 19:20
      nie, ja mysle, ze bardziej zabolalo go to, ze ktos glosno powiedzial, że wcale on taki idealny nie byl i że wymiksowal sie z zycia rodzinnego, bo tak onegdaj wybral

      to dosc bolesne, gdy czlowiek przekonuje sie, ze w zasadzie zostaje z niczym
      i ze poniosl osobiste fiasko
      • bi_scotti Re: Wałęsa się obraził na żonę 19.02.12, 19:49
        Tak w przypadku Walesy jak i zyjacego brata Kaczynskiego zastanawia mnie brak sensownego przyjaciela od serca, jakiegos porzadnego kumpla u boku, ktory by potrafil jednego i drugiego chronic przed samodestrukcja.
        • cherry.coke Re: Wałęsa się obraził na żonę 19.02.12, 19:53
          Mysle, ze jest to typ osobowosci, ktory nie sprzyja przyjazniom. I panowie sa w nim dosc podobni, pewnie dlatego sie nienawidza...
        • triss_merigold6 Re: Wałęsa się obraził na żonę 19.02.12, 19:54
          Są zbyt egocentryczni na to, żeby mieć mężczyzn przyjaciół.
          • bi_scotti Re: Wałęsa się obraził na żonę 19.02.12, 20:05
            triss_merigold6 napisała:

            > Są zbyt egocentryczni na to, żeby mieć mężczyzn przyjaciół.

            Zapewne. Niemniej znam dwoch w podobnych typach, ktorzy dzis - bedac kolo 60-tki, oczywiscie nie byliby w stanie zaprzyjaznic sie z nikim, bo jak wyzej, ale zaprzyjaznili sie gdy mieli po ledwie 20 lat i bog ich strzegl - przyjaznie przetrwaly. I zal mi LW i JK, ze tak im sie nie trafilo, bo ewidentnie im tego brak.
    • czarnaalineczka Re: Wałęsa się obraził na żonę 19.02.12, 19:48
      jakos mu nie wspolczuje suspicious
    • kol.3 Re: Wałęsa się obraził na żonę 19.02.12, 20:24
      Żona się mu wyemancypowała. Nigdy nie jest na to za późno. Ile takich Wałesowych jest, których życie polega na uznaniu nadrzędności interesów męża, nie najmądrzejszego, egoistycznego, przekonanego, że żona to ta, której się należy mniej i przeznaczona do obsługiwania męża.
    • indigo_kid Re: nie dziwię się 19.02.12, 20:25
      Właśnie jestem w trakcie czytania "Marzeń...". Nie dziwię się, że Lechu się wkurzył, jak dotąd (połowa książki) ona strasznie na niego najeżdża: mąż nigdy nie kupował mi kwiatów, nie liczy się ze mną, nie pyta mnie o zdanie, nigdy go nie było, umie mnie tylko krytykować, nie docenia mnie, zazdrosny o moje sukcesy poza domem... itd
      Niby podkreśla, że męża szanuje i niczego nie żałuje i jest mu wdzięczna za to i tamto, ale nie przepuści żadnej okazji, żeby wytknąć mu co jej leży na wątrobie.
      Ja tę książkę odbieram jako manifest zaniedbanej żony (pewnie nie słucha co ona mu nad uchem "truje" to napisała książkę, żeby w końcu do niego dotarło).
      Ma pretensje, że przez to, ze jego nie było w domu, ona była matką, sprzątaczką, kucharką, krawcową itd, ale czy biografia byłej pierwszej damy służy do takich wynurzeń? Miałam nadzieję przeczytać m.in. o kulisach politycznych, jak to było na audiencjach u papieża, królów i innych znakomitości i tego nie znajduję, pani Wałęsa z takich wydarzeń bardzo mało pamięta za to ciągle podkreśla jak mąż jej nie doceniał.

      Jaka była jej rola w tym małżeństwie łatwo się domyślić, może czytałyście biografię Kuklińskiego napisaną przez Nurowską? On też poświęcił rodzinę dla ojczyzny ratowania, jestem ciekawa co jego żona miałaby do powiedzenia - tam to dopiero się działo (ale fakt mieli nie 8 a jedynie 2 dzieci).
      Nie chcę jej jednoznacznie oceniać, ale myślę, że jak na tamte czasy jej sytuacja kobiety w rodzinie niewiele się różniła od sytuacji innych kobiet. Mąż był od przynoszenia pieniędzy do domu a kobieta od całej reszty.
      Męczę tą książkę już tydzień, nie wciągnęła mnie.
      • konwalka Re: nie dziwię się 19.02.12, 20:32
        a ja mysle, że sie kniga nie sprzedaje aż tak, jak planowano
        ile po tym niusie poleci do ksiegarni?
        sporo
      • kikimora78 Re: nie dziwię się 19.02.12, 20:44
        no wiesz - to jej książka i napisała o tym co było dla niej ważne, polityke nie była więc o tym nie pisała...
    • kali_pso Re: Wałęsa się obraził na żonę 19.02.12, 21:23

      Ciekawe czy kiedykolwiek powiedziała mu to, co napisała w książce?
    • freakwave a pamietacie ten dowcip 19.02.12, 21:42
      rozmowa Lech - Danuta
      D: mam migrene
      L: migrene to ma Kwasniewska, ciebie Danka to leb napier....
      • verdana Re: a pamietacie ten dowcip 19.02.12, 22:14
        A ja się Wałęsie nie dziwię.
        Mąż nie odpowiada. Rozumiem. Jest taka instytucja, jak rozwód. Wywlekanie domowych pretensji i opowiadanie o nich całemu światu, gdy sie jest małżeństwem, to skrajna nielojalność. Nie wyemancypowanie, tylko świństwo. W dodatku wobec faceta z ciężko chorym sercem, który jakby nie liczac, nie chodził na dziwki i piwo, tylko rzeczywiście bywał zajęty czymś raczej istotnym.
        Nie mowiąc już o tym,że gdyby siedział w domu, do polityki sie nie mieszał, tylko pil te piwo i kwaiaty przynosił, to żona nie mieszkałaby w willi, tylko w trzypokojowym mieszkaniu z ósemką dzieci i nie wydawała książki, tylko zastanawiała się, skąd wziąć kasę na bułki.
        Pretensje rozumiem, owszem, ale tak sie spraw w małżeństwie nie załatwia.
        • d.o.s.i.a Re: a pamietacie ten dowcip 19.02.12, 22:23
          A moze wlasnie na tym polega szczera, nieupudrowana biografia?
          Czy to jej wina, ze maz traktowal ja jako oczywistosc i gorszy sort, bo on przeciez zbawial swiat? Mysle, ze ona tylko pisze o tym, co jest oczywistoscia: Walese bardziej krecila dzialalnosc niz wlasna rodzina. Zawsze byl w centrum - gwiazda, bohater i nigdy, NIGDY, nie zajaknal sie, ze moze to choc ciutke, ciuteczke dzieki temu, ze ONA siedziala w domu i on nie musial sie o nic martwic. W gruncie rzeczy wydaje mi sie, latwiej latac po plotach niz organizowac zycie tak duzej rodziny. Walese niewatpliwie zabolalo, ze Danuska wreszcie odwazyla sie powiedziec o tym glosno.
          • verdana Re: a pamietacie ten dowcip 19.02.12, 22:31
            Alez ja wierzę, ze to jest szczera, nieupudrowana biografia. Tylko co z tego - z takimi pretensjami zglaszamy sią albo do męża i pytamy, co w takim razie, albo piszemy je w pozwie rozwodowym.
            Natomiast załatwianie domowych porachunków z mężem przy pomocy ksiązki jest świństwem i tyle.
            No i jeszcze jedno - jesli wszystkich ludzi w trudnych czasach będzie kreciła bardziej rodzina, niż działalność - to ja dziękuję, ale wolę nie. Taki zarzut można postawić absolutnie wszystkim działaczom Solidarności, konspiracji kazdych czasów, wielu działaczom spolecznym.
            • triss_merigold6 Re: a pamietacie ten dowcip 19.02.12, 22:49
              Zgadza się - i dlatego też wielu miało/ma dokumentnie rozpirzone życie rodzinne.
              Wałęsowej się nie dziwię, po latach bycia kuchtą nareszcie jej się ulało.
            • cherry.coke Re: a pamietacie ten dowcip 19.02.12, 22:53
              No nie wiemy wszakze, czy wczesniej usilowala zalatwiac inaczej i jak. Znajac teflonowy charakter Lecha moze mu chciala przemowic jeszcze raz - docen albo i ten rozwod, a co tam...
            • aandzia43 Re: a pamietacie ten dowcip 20.02.12, 02:18

              > No i jeszcze jedno - jesli wszystkich ludzi w trudnych czasach będzie kreciła b
              > ardziej rodzina, niż działalność - to ja dziękuję, ale wolę nie. Taki zarzut mo
              > żna postawić absolutnie wszystkim działaczom Solidarności, konspiracji kazdych
              > czasów, wielu działaczom spolecznym.

              Zarzut nie bywania w domu lub/i nikłego zaangażowania w życie rodzinne w latach najintensywniejszej działalności na pewno można postawić wszystkim ludziom pochłoniętym wielką polityką czy pracą społeczną na wielką skalę. Taka kolej rzeczy i nic się na to nie poradzi - człowiek się nie rozdwoi. Ale narcyzm lub po prostu wyrobiony przez lata intensywnej działalności poza domem nawyk nie zwracania uwagi na bliskich nawet wtedy, gdy się już nie ma nic do roboty, to inna sprawa. Życie płynie, kolejne etapy wymagają od nas nowych sposobów działania i kierowania zaangażowania w nowe strony. Tylko tak się sprawdzamy jako ludzie na tych następujących po sobie etapach. W małżeństwie, kiedy kończy się czas dorabiania, ustawiania sobie życia zawodowegi i wychowywania dzieci, przychodzi czas, kiedy należałoby zwrócić się ku sobie nawzajem i zacząć być ze sobą naprawdę blisko. Bo odpadają wszystkie absorbujące wcześniej sprawy. Nie chodzi o to, ze się nei pracuje, nie rozwija, nei marzy, nei planuje, nie przejmuje dziećmi czy wnukami. To wszystko ma miejsce, ale już nie w takim wymiarze. No i cóż.... sporo par rozpada się właśnie wtedy. Kiedy znika ich zaangażowanie w codzienny kołowrót, odsłania się brak zaangażowania w MY.
            • policjawkrainieczarow Re: a pamietacie ten dowcip 20.02.12, 05:46
              > No i jeszcze jedno - jesli wszystkich ludzi w trudnych czasach będzie kreciła b
              > ardziej rodzina, niż działalność - to ja dziękuję, ale wolę nie

              yyy...? serio? nie ma obowiązku robienia sobie ósemki dzieci. Jak ktos chce zbawiać świat, to niech się tym zajmuje, a niemacha licznej rodziny, wrzucając ją na barki komu innemu.
            • z_lasu Re: a pamietacie ten dowcip 20.02.12, 07:00
              Verdana, naprawdę uważasz, że rozwód po latach byłby mniejszą nielojalnością niż upublicznienie żalów?

              Ja myślę, (może się mylę, nie czytałam książki) że Wałęsowa szanuje i docenia działalność społeczną męża. Chciałaby tylko, żeby to działało też w drugą stronę. Tylko tyle i aż tyle.
        • kol.3 Re: a pamietacie ten dowcip 19.02.12, 22:45
          A co ona miała z męża działacza? Pewnie wolałaby mieć zwykłego męża na posadzie ale
          m ę ż a, który zobaczy w niej kobietę, pomoże w domu, kwiatka przyniesie, włączy się w życie rodzinne, który będzie z nią kiedy trzeba.
    • rosabell Re: Wałęsa się obraził na żonę 19.02.12, 23:37

      "Moja pani! Na to mamy cztery ściany i sufit, aby brudy swoje prać w domu i aby nikt o nich nie wiedział. Rozwłóczyć je po świecie to ani moralne, ani uczciwe. Ja zawsze tak żyłam, ażeby nikt nie mógł powiedzieć, iż byłam powodem skandalu. Kobieta powinna przejść przez życie cicho i spokojnie."

      by Dulskasuspicious
      • bi_scotti Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 01:07
        A czemu nie spojrzec na ksiazke DW jako szanse dla LW zeby jednak ... kupil te roze, zaprosil na randke we dwoje, chocby spacer za reke? I nie mysle tu wylacznie o LW - dla mnie on jest w tym wszystkim pewnym symbolem faceta, ktory dopiero na emeryturze zorientowal sie, ze dziewczyna, ktora go zauroczyla x-dziesci lat temu w miedzy czasie dorosla, dojrzala, cos sobie przemyslala ALE wciaz jest obok i nie mozna tej obecnosci ignorowac! Ilus takich facetow po 50tce/60tce blaka sie po Planecie bez zadnego clue "o co JEJ chodzi?". A tu taka ksiazka - podrecznik: wszystko kawa na lewe - jasno i prosto wytlumaczone czego sie juz nie da naprawic ale co jeszcze sie da. I zamiast skorzystac, facet unosi sie duma? C'mon, gdzie tu jest jego wlasny instynkt samozachowawczy?
        • saga55-5 Pytanie mam 20.02.12, 01:32
          Ile z Was, dałoby radę wychować 8 dzieci ?
          Nawet przy niezłym nakładzie finansowym, gdzie ojca fizycznie brak.
          Niańki nie były wtedy tak nagminne, jak teraz.
          • aandzia43 Re: Pytanie mam 20.02.12, 01:47
            Po ośmiokroć mówię: Nie dałabym rady! Jestem cienki Bolek, a Wałęsowa to dla mnie baba ze spiżu.
          • indigo_kid Re: Pytanie mam 20.02.12, 11:00
            Czytałaś tę książkę, czy tak gdybasz?
            Ona nie była sama, mnóstwo ludzi jej pomagało: Dziadek dzieci woził do szkoły, przedszkola, Mariolcia ogarniała sprzątanie gotowanie, ciocia Teresa pomagała, itd. Chodzi o to, ze wszystko było na jej głowie, ale rąk do pomocy to ona miała. Nawet była sytuacja, ze z dzieckiem do lekarza musiała jechać, nie było taksówek, to ją Ubecy (ci co czatowali pod ich domem) podwieźli. Ludzie dawali im masę rzeczy bo Wałęsowie mają dużo dzieci a Lech polityką zajęty, co chwilę tracił pracę - ona to rozdawała, bo nie umiała przerobić. Fakt, że wielu osobom zarzuca, ze jej pomagali, bo liczyli na to, ze i im skapnie z tych darów i w ogóle przy Wałęsie skorzystają.
        • aandzia43 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 01:56
          bi_scotti napisała:

          > A czemu nie spojrzec na ksiazke DW jako szanse dla LW zeby jednak ... kupil te
          > roze, zaprosil na randke we dwoje, chocby spacer za reke?

          No właśnie, czemu by tak nei spojrzeć? Było jak było, widocznie tak być musiało i nie ma co zawracać kijem Wisły. Wałęsa zrobił, co musiał - do tego czuł się powołany i powołanie zrealizował. Ale teraz jest spokojniej, misja dawno się skończyła, żonie należałoby podziękować za jej wielki wkład w szczęście rodzinne i zacząć kupować te róże.
          Coś mi się zdaje, że Danuta wydała książkę, bo jej się ulewało już dużo wcześniej, ale odzewu ze strony małżonka nie było. No to poszła na całość. Na narcystycznych facetów kubeł zimnej wody to dobra kuracja spuszczająca nadmiar powietrza wink
          • anika772 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 10:40
            > bi_scotti napisała:
            >
            > > A czemu nie spojrzec na ksiazke DW jako szanse dla LW zeby jednak ... kup
            > il te
            > > roze, zaprosil na randke we dwoje, chocby spacer za reke?

            Ta książka jest wołaniem o to. Jednak Wałęsa jest chyba zbyt betonowy, żeby to pojąć.
        • garibaldia Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 15:33
          Wiele kobiet ma podobnie. Dopóki dzieci były małe to się znosiło to, że się jest na ostatnim miejscu pod względem ważności, w nadziei, że jak już nie będzie trzeba tyle tyrać (kobieta w domu, męzczyzna na etatach) , to małżonkowie-rodzice będą mieli znowu czas dla siebie na bliskość, czułość. Błędne założenie, że to przez dzieci lub przez karierę na tę bliskośc i czułosc zabrakło miejsca..
          A tu dzieci dorosły, Polska wyzwolona i okazuje się, że nadal mąż nie ma czasu ani ochoty żoną się pozajmować. Bo wymyśla inne "sporty" i "odskocznie" , jedynie dobrze mu, że "dom" jako taki istnieje - to dla niego rzecz oczywista.
          Po tylu latach mąż zwyczajnie nie rozumie, że żona się "poświęcała" a nie "realizowała siebie", bo rezygnowała z siebie dla jego kariery i dla samotnego wychowania wspólnych dzieci. On dla dzieci nie zrezygnował z działalności ani niczego innego. Żona chce docenienia za ciężką pracę w domu i lata zgody na samotność w małżeństwie dla dobra idei, a okazuje się, że mąż nie docenia. Jemu było i jest dobrze. Daje pieniądze i...czego ty jeszcze kobieto chcesz ode mnie? Przeciez "masz wszystko".
          Jakże to częste w małżeństwach...smile
    • alabama8 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 08:12
      To żona powinna się obrazić na Wałęsę. To ona odchowała OŚMIORO dzieci, kombinując w PRLu co tu do garnka włożyć, w co ubrać, stojąc w kolejkach bo schab bez kości i cukier ... a teraz na każde z tej ósemki mówi się "syn Wałęsy", "córka Wałęsy". Tak! Danuty Wałęsy.
      • mmk9 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 09:15
        alabama8 napisała:

        > To żona powinna się obrazić na Wałęsę. To ona odchowała OŚMIORO dzieci, kombinu
        > jąc w PRLu co tu do garnka włożyć, w co ubrać, stojąc w kolejkach bo schab bez
        > kości i cukier ...

        Po schab bez kości? w PRL? Matka wielodzietna? Brzydko zartujesz. Po wołowe z kością, po kości OD schabu, po pasztetówkę, ewentualnie parówki/rarytas/.To tak.
      • triss_merigold6 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 09:20
        A pan mąż jej jeszcze spontanicznie gości działaczy podziemia do chałupy zapraszał i oczekiwał obsługi.uncertain
        Ona nie miała męża, dzieci nie miały ojca. Słusznie się kobiecie po tylu latach ulało.
        • verdana Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 09:29
          To trzeba było nie milczeć tyle lat, albo zaprotestować, albo się rozwieść.
          Ale chyba wczesniej rozwód się nie oplacił.
          Gdyby jakikolwiek facet napisał książkę o swojej chorej żonie, jaka to była dla niego nieprzyjemna, jak go nie wspierała itd. jakos jestem dziwnie przekonana, że żadna forumka nie uznałaby go za bohatera, tylko za sq..
          • gryzelda71 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 09:36
            Nie zam ich osobiście,ale nie sądzę ze Danuśka całe lata z uśmiechem i nagle trach książka.
            Cóż może mogła inaczej,a może już wyczerpała wszystkie sposoby.I może ona nie chce rozwodu.Tylko uwagi,zwłaszcza teraz,jak pan ma juz czas.
            • kropkacom Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 09:39
              Są głęboko wierzący. Rozwód chyba więc nie wchodzi w rachubę.
              • gryzelda71 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 09:47
                pojęcia nie mam czy wchodzi czy nie i z jakich powodów.
                Cóż Wałęsa często i gęsto się obrażał to i na Danuśke przyszła pora.
          • triss_merigold6 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 09:45
            Zapewne jakoś protestowała, mówiła, narzekała etc. wykorzystując te nieliczne chwile kiedy mąż był w domu. Znając jednak betonowy charakter Wałęsy i jego poglądy na rolę kobiety, spływało to po nim jak woda po gęsi.
            Rozwieść się.... bezrobotna i niewykształcona ortodoksyjna katoliczka z prowincji z ósemką dzieci, której wszyscy wmawiali, że jej mąż obala komunizm i walczy z ciemną stroną mocy... jasne, takie rozwodzą się ze 6 razy w życiu.
            I co z tego, że jest chory? W wieku 69 lat większość ludzi jest na coś chora. Zdaje się, że na umyśle nie zasłabł.
          • monika19782 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 09:48
            Staram sie zawsze bronić kobiet jednak teraz nie mogę. Wałęsa to nie gość który przez lata po pracy siedział z gazetą przed telewizorem pijąc piwo. W tamtych latach wszystkim było trudno i każda matka mogłaby napisać podobna książkę, jej pomagało wielu ludzi a dzieci ma się na wlasna odpowiedzialność, niezależnie czy jedno czy ośmioro. Ja na jej miejscu byłabym dumna z męża który dostał Nobla, który jest pozytywnym symbolem dla całego świata a sprawy między nami załatwiłabym miedzy nami. Kobieta z zabitej dziury z podstawowym wykształceniem, zobaczyła cały świat, poznała najważniejszych ludzi na swiecie, ma kochające dzieci, zyje jak pączek w maśle i ma męża moze z nienajłatwiejszym charakterem , jestem pewna że miliony marzą aby być na jej miejscu. Książke przeczytałam, nic ciekawego.
            • gryzelda71 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 09:51
              Żyje jak pączek w maśle i gada z delmą przy śniadaniu.
              • ada16 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 10:06
                Fakt ,ze dzieci wychowywała bez męza, ale liczne grono kuzynek sióstr i innych osób zawsze miała w pogotowiu.
                Finansowo też jej pomagano , jak nie kosciól to związki.
                Poznała wielu znakomitych tego świata, o czym ledwie wspomina, za to dużo poświęca chwaleniu własnej osoby , jak to godnie i wspaniale reprezentowała kraj, męza itd.
                Nie wspomina o wpadkach za kóre była obśmiewana min za prezydentury Wałesy, o tym jak nie umieła sklecic 2 poprawnych zdań do mikrofonu.
                Niewiele pisze o dzieciach
                Ksiązka nudnawa.
            • kawka74 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 10:09
              jeste
              > m pewna że miliony marzą aby być na jej miejscu.

              To ironia była, prawda?
              • triss_merigold6 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 10:14
                Też mam taką nadzieję.
                • kawka74 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 10:19
                  Ba.
                  Musiałabym upaść na głowę, żeby zamienić swoje życie z jednym dzieckiem i mężem, który jest zainteresowany tym, co się dzieje w domu, i uczestniczy w życiu rodzinnym, na samotne wychowywanie ósemki dzieci z mężem, który zbawia świat, a żona obrabia przydomowe poletko, bo 'od tego jest', mając na okrasę sporadyczne wystąpienia u boku małżonka.
                  Dzięki, ale nie.
              • monika19782 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 10:18
                Nie, nie ironia. Wielu ludzi w tamtych czasach nadstawiało d.... za solidarność, zaniedbując rodziny, tracąc pracę, nie wszyscy teraz żyją jak Wałęsowa a raczej niewielu z nich.
                • kawka74 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 10:19
                  > Nie, nie ironia.

                  Szkoda.
                  • triss_merigold6 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 10:28
                    Znaczy: obecny dostatni poziom życia ma Wałęsowej rekompensować lata bycia traktowaną jako bezpłciowa kuchta do logistyki domowej i oporządzania czeredy dzieci, brak szacunku, brak liczenia się z jej zdaniem i brak dostrzegania jej osoby w innym kontekście niż usługowy.
                    Cudowne, wchodzę w to!
                • kropkacom Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 10:25
                  Moniko, wywodzisz się z bardzo popularnego nurtu ludzi, którzy uważają skarżenie się za coś złego. Zwłaszcza jeśli skarżący się ma chociaż ociupinkę więcej niż inni.
                  • kropkacom Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 10:30
                    Ten nurt nazwałabym - w dupach się wam poprzewracało.
                    • monika19782 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 10:46
                      Ok, może jestem troche staromodna ale moim zdaniem podstawą udanego małżeństwa jest lojalność. Wywalanie swoich żali publicznie po 40 latach małżenstwa nic temu małżeństwu nie pomoże. Jest rodzina, są przyjaciele ale czemu od razu informować o tym całe społeczeństwo. Oczywiscie nie mam na myśli przypadków gdy dzieje się rzeczywista krzywda.
                      Mój mąż nie jest romantykiem, czasem przynosi mi czekoladki które sam od kogoś dostaje w pracy, kwiaty, może 2 razy przez 17 lat, czasem zapomina o urodzinach, czasem gra pół nocy, czsem sie kłócimy o p.....y ale wiem że cieżko pracuje i o nas dba i to jest moim zdaniem wyznacznikiem tego czy sie kocha a nie często puste gesty. Broniłabym go przed każdym. Takie jest moje zdanie.
                      • triss_merigold6 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 10:53
                        Może pomóc - jest nikła szansa, że przynajmniej na stare lata kobieta będzie miała męża, a nie działacza i figurę ze spiżu.
                        No, jej się działa rzeczywista krzywda - była samotna w małżeństwie, lekceważona i pomijana.
                        Nie trzeba być romantykiem, żeby wykonywać miłe gesty na rzecz ukochanej żony. Wystarczy chwilę pomyśleć i postarać się. Ciężka praca i dbanie o rodzinę to elementarny obowiązek faceta, a nie powód do jakiegoś szczególnego zachwytu. To norma, a nie bonus.
                      • kawka74 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 10:58
                        Oczywiscie nie mam na myśli przypadków gdy dziej
                        > e się rzeczywista krzywda.

                        Rzeczywista krzywda to nie tylko oklep, którego ślady widać, ale też i to, czego zobaczyć, zmierzyć i ukarać nie można. Czasem nawet wyartykułowanie swoich żalów wywołuje ripostę w Twoim stylu - masz, kobieto, jedwabne życie, mąż obalił reżim, przeskoczył płot, byłaś u papieża, czego jeszcze chcesz?
                        Podstawą udanego małżeństwa nie jest lojalność (a już na pewno nie ślepa lojalność), tylko poszanowanie praw i potrzeb drugiej strony.
                        • ada16 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 11:17
                          Ciekkawe czy gdyby Wałesowa miała do wyboru:
                          -życie jakie miała
                          -życie z mężęm u boku , ale w biedzie , kórej uniknęła wyłacznie dzięki działalności Wałęsy

                          co by wybrałą.

                          Zawsze dobrze tam gdzie nas nie ma...
                          • kawka74 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 11:47
                            Zapytaj.
                      • kropkacom Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 10:59
                        > Mój mąż nie jest romantykiem, czasem przynosi mi czekoladki które sam od kogoś
                        > dostaje w pracy, kwiaty, może 2 razy przez 17 lat, czasem zapomina o urodzinach
                        > , czasem gra pół nocy, czsem sie kłócimy o p.....y ale wiem że cieżko pracuje i
                        > o nas dba i to jest moim zdaniem wyznacznikiem tego czy sie kocha a nie często
                        > puste gesty. Broniłabym go przed każdym. Takie jest moje zdanie.

                        To twój związek. Nie wiesz czy za kilka lat ci się też nie zmieni zdanie.

                        Ja to posunięcie z książką widzę w trochę innych kategoriach. Ona się sprzedaje świetnie ponoć. Wałęsa żyje teraz w czasach, ze nie ważne co mówią byle mówili. Takie odczarowanie mitu solidarnościowca noblisty jeszcze dobrze mu zrobi. Nie wierze, ze nie wiedział co będzie w książce.
                      • gryzelda71 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 11:08
                        Ojej czyli zacisnąć zęby i nieść swój krzyż i w normalności upatrywać gestów miłości.I absolutnie nawet nie pomysleć,że mogłoby byc inaczej.Bo będzie się wówczas nielojalną i źle to wpłynie na związek.
                        • triss_merigold6 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 11:14
                          I kopnąć każdą babę, która ośmiela się od najdroższego misia wymagać więcej. D
                          • gryzelda71 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 11:17
                            Wielokrotnie tu pisano,no kto dowali babie jak nie inna baba.
                            Jak to niektóre boja się wymagać czegoś więcej,niż posiadania tych portek w domu.Same się boją i jeszcze na inna naskoczą,co na stare lata zaryzykować postanowiła.
                            • triss_merigold6 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 11:24
                              Ja tam Wałęsowej kibicuję jako sztandarowej Matce Polce kurze domowej, której nareszcie nadojadło. Wałęsy jako prezydenta nie znosiłam serdecznie, potem miałam do niego bardziej neutralny stosunek.
                              Cóż z tego, że jest żywym pomnikiem, skoro ojcem i mężem był żadnym?
                              Skojarzyło mi się z wywiadami jakich udzielała córka Jacka Kaczmarskiego po powrocie z Australii, mówiła wprost, że bard chlał, bił i uciekały z matką do schroniska dla maltretowanych. Też dziewczynie niektórzy zarzucali, że nieładnie mówi o tatusiu, bo on bard był i patriota.
                              • gryzelda71 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 11:31
                                Wkurzają mnie te żoncie co tu nawołują,że ona nielojalna itp.Może obawiają sie,ze same będą musiały różowe okularki przetrzeć,bo mężowie nie tak fajni jak to sobie wmawiają.
                                Dotychczas chodziło,że o zmarłych,źle sie nie mówi,a teraz dochodzi,ze wcale źle nie można mówić ,zwłaszcza jak ktoś znańszy i z zasługami.No i żony,żony nie powinny.
                                • ada16 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 11:35
                                  A ćóz ona poza urodzeniem gromady dzieci osiągnęła w życiu?
                                  Kim byłaby bez niego i jego działalności?
                                  Coś za coś...
                                  • gryzelda71 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 11:38
                                    Pewnie zrobiłaby tyle samo i bez niego.Urodziła i wychowała gromadę dzieci.
                                  • kawka74 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 11:46
                                    A kim jest teraz i jakie są jej osiągnięcia?
                                  • triss_merigold6 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 11:47
                                    Mogłaby ograniczyć liczbę dzieci, pracować zawodowo, mieć własne zabezpieczenie finansowe na starość, normalne, spokojne życie. Przy braku ojca w domu i regularnie pojawiających się niemowlętach, działaczach, sb-kach, jej praca zawodowa była niemożliwa.

                                    Naprawdę sądzisz, że reprezentacyjne życie na świeczniku jest tego warte? To masz nierealistyczne wyobrażenie, ja to z bliska widziałam i wolałabym odgryźć sobie głowę i ją zjeść niż tak funkcjonować.
                                    • aneta-skarpeta Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 15:08
                                      w jednym z wywiadów mowila czemu napisala ta ksiazke, choc wiedziala, ze moze sie niespodobac mezowi

                                      otoz mąż nigdy nie wierzył, że ksiazka powstanie, na zagadywanie Danki na temat ksiazki Lech zbywał ja niecierpliwie i absolutnie nie byl zainteresowany ksiazka, ktora w jego mniemaniu nigdy nie powstanie
                                      temat byl walkowany kilkukrotnie, Lech zlewał
                                      no to danka potem przyniosła mu wydrukowaną i się wielce zdzwił, ale wczesniej przeczytac to nie chciałtongue_out
                                      • aneta-skarpeta Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 15:13
                                        a widzieliscie w faktach opinie o lechu? wypowiadał sie jego przyjaciel
                                        ze on teraz jest mol internetowy
                                        nie ma z nim absolutnie kontaktu
                                        jak przyjaciel przyjdzie to musi posiedziec i poczekac, bo lech serfuje
                                        z danka chciał przez skype rozmawiac w domu etcwink

                                        wtedy walczyl o polske, teraz pisze bloga etcwink
                              • kawka74 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 11:37
                                Podobnie było po śmierci Agnieszki Osieckiej - w Twoim Stylu chyba ukazał się artykuł Agaty Passent o Osieckiej jako matce. Następny TS kipiał od oburzenia przyjaciół i znajomych zmarłej, że jak to, że przecież wielką poetką była, więc - dosłownie nikt tego nie napisał, ale wymowa była zbliżona - siedź cicho, dziecko, bo Twoja matka była ARTYSTKĄ i w związku z tym nie obowiązywały jej kryteria przyzwoitości dla przeciętnych zjadaczy chleba.
                                • triss_merigold6 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 11:52
                                  Czytałam, pamiętam.
                                  Passentówna mówiła wprost, że Osiecka - nie ujmując jej jako poetce - była żadną matką i alkoholiczką, która się w końcu zapiła. Kaczmarski też był alkoholikiem, no ale nie wypada tak mówić.
                                  • ahhna Re: Wałęsa się obraził na żonę 21.02.12, 00:03
                                    Kaczmarski też był alkoholiki
                                    > em, no ale nie wypada tak mówić.


                                    Żonę Kapuścińskiego bym do tego dołożyla. Kapuściński ani świata specjalnie nie zbawiał (zwł. w porównaniu z Wałęsą), ani alkoholikiem nie był, a jak jechał do jakiejś Ugandy czy innego Kongo, to znajomych po kilku miesiącach zawiadamiał, że żyje, a żony - nie. W ogóle nie liczył się z rodziną. Ona sama to mówiła w wywiadzie, i to bez żadnej goryczy, przeciwnie, z jakąś chorą dumą. Dziś jest pierwszą strażniczką jego wielkości. Rzadko kiedy bywam tak wkurzona, jak byłam po przeczytaniu tego wywiadu z nią.
                                    • iuscogens Re: Wałęsa się obraził na żonę 21.02.12, 17:03
                                      Mnie też wywiad z nią zdumiał, to podejście do dziecka, zostawiane u kolejnych ciotek/babć, gdy ona jeździła z nim po świecie, bo musiała się nim opiekować (Kapuścińskim, nie dzieckiem). A jak był w domu to dziecko musiało być idealnie cicho, żeby w tworzeniu nie przeszkadzać, masakra...
                                      Z wywiadu z żoną Herberta miałam podobne odczucia.
                                      • aandzia43 Re: Wałęsa się obraził na żonę 21.02.12, 19:13
                                        O, to nie tylko ja miałam jakieś dziwnie niemiłe odczucia po przeczytaniu wywiadu z małżonką RK.
                                  • aandzia43 Re: Wałęsa się obraził na żonę 21.02.12, 00:31
                                    że Osiecka - nie ujmując jej jako poetce - była żadn
                                    > ą matką i alkoholiczką,

                                    No właśnie: "nie ujmując jej jako poetce". I nie ujmując Kaczmarskiemu, i Wałęsie, i innym. Co zrobili dobrze, to zrobili, a co spieprzyli, to spieprzyli. Życie proste nie jest i mnie to jakoś nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie - przynajmniej się nie nudzę. Wielbię Kaczmarskiego kilka kawałków, ale nie dostaję palpitacji serca na wieść, że pijak był z niego i mało rodzinny pan. No był, artystom się to często przytrafia - taka ich uroda. Rodzinie współczuje, córce od mściwych suk nie ubliżam, że się poważyła świętość narodową opluwać w ramach "porachunków rodzinnych" (hehehe ), nad pieśniami barda wzruszam się nadal. Życie płynie. Każdy ma swoją prawdę. I Wałęsa i jego żona.
                                    Łykam tę nierównomierną fakturę rzeczywistości jak żaba muchy, ale ja nie mam życiowego kanału, co bym go sobie musiała ubierać w ideologię ;-P Moje kanały są w miarę dobrze rozpoznane - nie boję się ich widoku ;-P
                                    • bi_scotti Re: Wałęsa się obraził na żonę 21.02.12, 00:46
                                      Tak obok tematu przypomnial mu sie wysmienity film sprzed juz ponad 10 lat - "Pollock" (Ed Harris & Marcia Gay Harden - amazing duo!) www.imdb.com/title/tt0183659/
                                      Film (historia zycia) pokazuje jak jednak mozna byc ROZSADNA KOBIETA zwiazana z ARTYSTA i nie dac sie zawladnac do konca poswieceniu na oltarzu sztuki (jej decyzja o braku dzieci, jej dystans do jego tworczosci etc.). Aczkolwiek, tak czy inaczej, jest to historia nurzliwego zycia tej pary, bolow przezywanych przez kazde z nich razem i osobno, trudno to nazwac "szczesliwym zyciem" ale na pewno jej decyzje byly w pelni swiadome i odpowiedzialne czego czasem nie da sie pewnie powiedziec o partnerach zyciowych innych wymienianych tu "wielkich".
                                      • aneta-skarpeta Re: Wałęsa się obraził na żonę 21.02.12, 07:32
                                        no ok, ale Danuta nie wyszła za mąż za polityka i walecznego bohatera, ona wyszła za mąż za elektryka, miał byc mocno katolicki dom, ile dzieci Bog da tyle będzie itd

                                        nikt nie planował tam kariery politycznej
                                    • bez_seller Andzia, oj 21.02.12, 00:48
                                      > Co zrobili dobrze, to zrobili, a co spieprzyli, to spieprzyli. Życie proste nie jest i mnie to jakoś nie przeszkadza.

                                      Rudolf Hoess tez, co zrobil dobrze, to zrobil (byl bardzo dobrym ojcem), a co spieprzyl, to spieprzyl. A mnie sie widzi, ze caloksztalt wazny mimo wszystko jest.
                                      • aandzia43 nasi forumowi brązownicy ;-P 21.02.12, 19:10
                                        > Rudolf Hoess tez, co zrobil dobrze, to zrobil (byl bardzo dobrym ojcem), a co s
                                        > pieprzyl, to spieprzyl. A mnie sie widzi, ze caloksztalt wazny mimo wszystko je
                                        > st.

                                        Ale ja nie mówię, że całokształt nieważny. (Powiadają, że chociażby na zbawienie ma wpływ wink A może tylko im się tak wydaje wink ) Mnie chodzi o to, że nieustająco ceniąc Kaczmarskiego za twórczość można mówić o jego wadach człowieczych, o problemach i wpływie tych problemów na życie bliźnich, którzy mieli szczęście/nieszczęście znaleźć się blisko. Ba, nawet trzeba - Boy to nazywał odbrązawianiem. Zaś ludzi z przeciwnego obozu z hagiograficznym zacięciem, kreujących wielkich Polaków na świętych, brązownikami. Brązownicy spłycają obraz człowieka, odbrązawiacze - pomagają ujrzeć postać wielowymiarową. Tak więc ceniąc Wałęsę za jego działalnośc i wkład w .... itd. można mówić o jego zachowaniu na niwie prywatnej. Tym bardziej, ze w przypadku omawianej tu książki informacje mamy z pierwszej ręki. No, chyba że ktoś musi być brązownikiem, bo tylko brąz trzyma mu w pionie jego dobre mniemanie o swoim życiu ;-P Ale to nie mój problem.
                                        I nie mylić mi tu brązownictwa z jedynie słuszną formą szacunku dla wielkości, a odbrązawiania z opluwaniem.
          • ding_yun Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 13:39
            verdana napisała:

            > To trzeba było nie milczeć tyle lat, albo zaprotestować, albo się rozwieść.

            Chyba nie Tobie oceniać ile lat Wałęsowa potrzebowała, żeby znaleźć w sobie odwagę do protestu.
            I chyba nie Tobie oceniać, czy powinna się rozwieść. Ta książka ani jej pretensje nie przekreślają małżeństwa w żadnym momencie.
    • anika772 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 10:37
      Czytałam książkę, pani Danucie ulewa się rozgoryczenie na każdej stronie; jednocześnie zapewnia, że niczego nie żałuje.
      Nie dziwię się tej goryczy, miała okropne życie moim zdaniem.
      A pan Wałęsa ma teraz problem, ale nie na temat "Kochana, tak mi przykro, nie miałem pojęcia, przepraszam, i co mogę zrobić żeby chociaż trochę naprawić nasze stosunki", tylko "Brudy pierze się we własnych czterech ścianach".
      • indigo_kid Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 11:18
        Miała okropne życie w porównaniu do dzisiejszych czasów. Wtedy jej sytuacja nie odbiegała od normy, uważam, ze nawet była dużo lepsza.
        Męża nie było w domu fakt, ale ile wówczas facetów (zwłaszcza robotników) angażowało się w obowiązki domowe? Czy jej byłoby lżej, gdyby Lech pracował jak należy w stoczni i po godzinach brał fuchy naprawiając samochody? - dalej byłaby sama całymi dniami, a wtedy podejrzewam, że już tak chętnie ludzie nie znosiliby im darów, pociotki i ludzie z solidarności nie zlatywaliby się oferując ręce do pomocy.
        Przyszło jej żyć w czasach strajków i niepokojów społecznych, czy inne kobiety - żony mężczyzn strajkujących w stoczni nie miały podobnie?
        Lech naklepał dzieci i miał wszystko w d.... ale co, sam naklepał tyle tych dzieci?
        • bez_seller Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 11:46
          indigo_kid napisała:

          > Lech naklepał dzieci i miał wszystko w d.... ale co, sam naklepał tyle tych dzi
          > eci

          A co, kolega mu pomagal? Pewnie, ze sam.
          • indigo_kid Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 12:41
            Chodziło mi o to, że wtedy do tego trzeba było dwojga: mężczyzny i kobiety.
            W tym wątku fakt posiadania 8 dzieci przypisuje się jedynie Lechowi, jakby Danuta już w tym udziału nie brała, a przecież z ulicy jej tych dzieci nie naznosił, ona też musiała wiedzieć skąd się dzieci biorą.
            • bez_seller Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 12:58
              Jak sobie to wyobrazasz, zeby w katolickim malzenstwie zona odmawiala mezowi?
              Pan i wladca zwala sie na kobiete, dwie minuty i po wszystkim. Takie buraki traktuja zony jak swoja wlasnosc, bo przeciez zona ma byc posluszna mezowi, no nie?
              • indigo_kid Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 13:12
                Podejrzewam, że gdyby tak było - byłoby w książce.
                • bez_seller Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 13:28
                  indigo_kid napisała:

                  > Podejrzewam, że gdyby tak było - byłoby w książce.

                  Podejrzewam, ze Danuska wiele spraw pominela milczeniem.
              • malka37 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 18:16
                bez_seller napisała:

                > Jak sobie to wyobrazasz, zeby w katolickim malzenstwie zona odmawiala mezowi?
                > Pan i wladca zwala sie na kobiete, dwie minuty i po wszystkim. Takie buraki tra
                > ktuja zony jak swoja wlasnosc, bo przeciez zona ma byc posluszna mezowi, no nie
                > ?
                Zatrważające! W tak zawrotnym tempie iluż gojów mogą napłodzić
        • jul-kaa Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 12:02
          indigo_kid napisała:
          > Miała okropne życie w porównaniu do dzisiejszych czasów. Wtedy jej sytuacja nie
          > odbiegała od normy, uważam, ze nawet była dużo lepsza.

          Bardzo trafny post, Indigo_kid.
          Ciekawe, czy inni stoczniowcy w to życie rodzinne się tak angażowali, czy kwiaty przynosili, o zupach i kupach z żonami rozmawiali.

          Te oczekiwania, o których tu piszecie, to oczekiwania współczesne. Większość naszych matek i babek żyła w ten sam sposób, co Danuta (a w sumie biedniej i trudniej), każda z DZISIEJSZEJ perspektywy mogłaby mieć do męża pretensje. To trochę absurdalne.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Dziwne 20.02.12, 11:42
      A dla mnie książka Wałęsowej jest trochę dziwna. A raczej opisana tam jej postawa życiowa. Kobieta do dziś uważa, że zrobiła słusznie, gdy wyszła za mąż i została Matką Polką. Uważała, że całkowite poświęcenie się rodzinie było jak najbardziej OK. Tak długo, jak długo mąż też nie widział świata poza rodziną.

      Ale potem mąż stwierdził, że zacznie też (a nawet przede wszystkim) zajmować się czymś innym poza rodziną. Wyemancypował się. I tutaj pani Wałęsowej przestało pasować. Ja tak widzę, że ona wcale nie żałuje swojego braku emancypacji. Ona wciąż uważa, że wybór bycia Matką Polką na początku małżeństwa był dobry, to tylko zły mąż nie chciał być Ojcem Polakiem.

      Otóż co mi kompletnie nie gra w wypowiedziach pani Wałęsowej: Ona ma pretensje do męża, że gdy zaczął działalność polityczną, to przestał mieć z żoną wspólne tematy. Ale ona nic nie zrobiła w kierunku, żeby mieć z mężem wspólne tematy! Kuroń i Kuroniowa jakoś mogli. Wałęsa i Wałęsowa nie mogli? No nie mogli, bo wychowali się w innym środowisku i w innych wartościach i pani Wałęsowa nie uważała, że powinna się interesować czymś więcej poza rodziną. No ale skoro tak, to dlaczego teraz pretensje, że mąż nie miał z nią tematów do rozmowy?
      • gryzelda71 Re: Dziwne 20.02.12, 11:45
        A dlaczego rozmawiać można tylko na tematy bliskie panu?
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Dziwne 20.02.12, 11:54
          Nie no, jasne. Bo jest też druga strona medalu:
          Skoro mieli ósemkę dzieci, to w tradycyjnym układzie rodzinnym pani już tylko zostają tematy okołodzieciowe. Na inne nie starcza czasu.

          Tylko ja się troszeczkę Lechowi nie dziwię - on zajmował się naprawdę ciekawymi rzeczami, a tutaj - o czym rozmowa? O kupkach, wywiadówkach? Jakbyś miała do wyboru porozmawiać z mężem stanu i z gospodynią domową, to chyba odruchowo zakładałabyś, że mąż stanu ma ciekawsze tematy do poruszenia.

          Ale to jest w ogóle wszystko postawione na głowie. Zdecydowali się na ośmioro dzieci i tradycyjną rodzinę, a jednocześnie na nietradycyjną działalność ojca. To nie miało szans zadziałać. No bo facet jednak powinien mieć odpowiedzialność i skoro już ma te dzieci, to powinien rozmawiać o ich kupkach i ich wywiadówkach. Albo nie robić tylu dzieci.

          Jednak Wałęsa to mężczyzna wychowany w czasach, gdy mąż był od przynoszenia do domu pieniędzy - i w tych kategoriach nie ma sobie nic do zarzucenia: Pieniądze przynosił, mieszkanie załatwił, gosposię do pomocy żonie zatrudnił.

          Ale co mi nie gra, to że jednocześnie Wałęsowa chciała męża bardziej zaangażowanego niż w przynoszenie pieniędzy - ale czy sama bardziej angażowała się w sprawy męża? To musi działać w obie strony.
          • triss_merigold6 Re: Dziwne 20.02.12, 11:57
            Może chciała mieć męża mężczyznę, który będzie czasem coś robił tylko dla niej - przynosił te kwiaty, pamiętał o urodzinach, czasem kupował prezenty i proponował spędzanie czasu tylko we dwoje.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Dziwne 20.02.12, 14:10
              No to jest inna kwestia, bo odnoszę wrażenie, że Lechu swoją drogą jest osobowością mocno narcystyczną.

              Ja tylko mówię, że tu chyba jednak z obu stron małżeństwa coś nie trybiło.
          • gryzelda71 Re: Dziwne 20.02.12, 12:00
            Zdecydowali się na ośmioro d
            > zieci i tradycyjną rodzinę, a jednocześnie na nietradycyjną działalność ojca

            Oni się zdecydowali?Czy on?

            Wałęsowa chciała męża bardziej zaangażowa
            > nego niż w przynoszenie pieniędzy - ale czy sama bardziej angażowała się w spra
            > wy męża?

            Uważasz,że nie angażowała się?I serio to ona chciała ,książki nie czytałam wiec nie wiem.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Dziwne 20.02.12, 14:08
              > Uważasz,że nie angażowała się?I serio to ona chciała ,książki nie czytałam wiec
              > nie wiem.

              No właśnie z książki wynika, że ona angażowała się w sprawy męża tylko w okresie, gdy był internowany. Wtedy go zastępowała, przemawiała do ludu z balkonu, z dziennikarzami rozmawiała itp. Ale poza tym okresem to jakby nie.
              • gryzelda71 Re: Dziwne 20.02.12, 14:13
                Czyli twoim danie mieli ramie w ramie,wówczas miałaby prawo do tej książki?
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Dziwne 20.02.12, 14:24
                  Pokaż mi, gdzie napisałam, że ona nie ma prawa do tej książki?
                  • gryzelda71 Re: Dziwne 20.02.12, 14:35
                    To pytanie było.
              • jowita771 Re: Dziwne 20.02.12, 18:35
                To miała się angażować razem z mężem, a dzieci co? Same zostawić?
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Dziwne 20.02.12, 21:10
                  Kuroń z Kuroniową też mieli dziecko... oh wait... tylko że jedno.
                  • iuscogens Re: Dziwne 21.02.12, 17:04
                    I dziecko wcale wesoło nie miało, musiało się pasji taty czy też rodziców podporządkować.
          • verdana Re: Dziwne 20.02.12, 12:02
            Otóż to własnie.
            W dodatku te ośmioro dzieci mieli chyba wspólnie - nie ejst tak , ze pan zrobił ósemke bez zgody żony, gwałcąc ją po pijaku. Przy takiej liczbie dzieci tak czy inaczej facet byłby zarobiony po uszy - zarobić na dziesięć osób samemu i brac czynny udział w opiece nad dziećmi sie nie da. A jak się da, to można pisać książkę pt. "Mój mąż jest niezaradny, żyjemy z pomocy społecznej".
            Mam wrażenie, ze wszystko było Ok, póki pani Wałęsowa miała w domu dzieci. Teraz, po latach, zrozumiała, ze staraciła kontakt z mężem - ale obie strony moim zdaniem sie do tego przyczyniły. Nie tylko mąż, nie angazujący się w prace domowe, ale takze żona, która nieszczególnie zainteresowana jest działalnością męża. Bo przecież nie musi.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Dziwne 20.02.12, 14:19
              verdana napisała:

              > Otóż to własnie.
              > W dodatku te ośmioro dzieci mieli chyba wspólnie - nie ejst tak , ze pan zrobił
              > ósemke bez zgody żony, gwałcąc ją po pijaku. Przy takiej liczbie dzieci tak cz
              > y inaczej facet byłby zarobiony po uszy - zarobić na dziesięć osób samemu i bra
              > c czynny udział w opiece nad dziećmi sie nie da. A jak się da, to można pisać k
              > siążkę pt. "Mój mąż jest niezaradny, żyjemy z pomocy społecznej".

              No właśnie niestety. Zresztą Wałęsa - jak już mówiłam - usprawiedliwiał się, że mieszkania coraz większe załatwiał, pomoc finansową załatwiał, gosposie załatwiał. Więc to owszem był obrotny człowiek - pod względem materialnego utrzymania rodziny on działał odpowiedzialnie. Tak przynajmniej wynika z książki.

              Na mnie np. wrażenie zrobiło, że gdy w latach 70. wylali go z pracy, to on świetnie sobie poradził - zaczął naprawiać samochody. A w tamtych czasach człowiek z wilczym biletem chyba nie miał łatwo? A Wałęsa się zakręcił i z relacji Wałęsowej wynika, że to jego bezrobocie jakoś nawet specjalnie jej nie ruszyło. Wiedziała, że mąż tak czy tak jakoś rodzinę utrzyma.

              > Mam wrażenie, ze wszystko było Ok, póki pani Wałęsowa miała w domu dzieci. Tera
              > z, po latach, zrozumiała, ze staraciła kontakt z mężem - ale obie strony moim z
              > daniem sie do tego przyczyniły. Nie tylko mąż, nie angazujący się w prace domow
              > e, ale takze żona, która nieszczególnie zainteresowana jest działalnością męża.
              > Bo przecież nie musi.

              Tzn. ona twierdzi w książce, że już przy małych dzieciach odczuwała, że Wałęsa nie ma z nią tematów do rozmowy. Ale widocznie wtedy zdecydowała, że zajmowanie się dziećmi jest priorytetem. Na starość doszła do wniosku, że może to była niedobra decyzja.

              Tutaj napisałam, że matka zarobiona przy ośmiorgu dzieciach nie ma czasu na angażowanie się jeszcze w sprawy męża. No ale z drugiej strony, gdy on był internowany, to ona angażowała się. A potem znowu się odsunęła.

              A może to Wałęsa ją odsunął? Nie mamy pełnych informacji, bo ona też raczej starała się o nim źle nie pisać. Może ona chciała się zaangażować, a on ją ignorował? Kto to wie? Ja tylko tyle wiem, ile przeczytałam z książki.
            • aandzia43 Re: Dziwne 20.02.12, 21:34
              Nie tylko mąż, nie angazujący się w prace domow
              > e, ale takze żona, która nieszczególnie zainteresowana jest działalnością męża.
              > Bo przecież nie musi.Tera
              > z, po latach, zrozumiała, ze staraciła kontakt z mężem - ale obie strony moim z
              > daniem sie do tego przyczyniły.

              Naprawdę nei chodzi o nieangażowanie się w "prace domowe" mężczyzny pochłoniętego ciężką pracą poza domem. I nei chodzi o niebieganie na wiece z mężem jeśli się ma w domu kupę drobiazgu. Chodzi o elementarny brak zainteresowania bliskim człowiekiem reprezentowany przez pewien rodzaj panów.
          • jowita771 Re: Dziwne 20.02.12, 18:32
            > Tylko ja się troszeczkę Lechowi nie dziwię - on zajmował się naprawdę ciekawymi
            > rzeczami, a tutaj - o czym rozmowa? O kupkach, wywiadówkach?

            Ale to kupki i wywiadówki JEGO dzieci. Halo! Ojciec to rodzic i łąski nie robi interesując się swoimi własnymi dziećmi.
            • aneta-skarpeta Re: Dziwne 20.02.12, 19:16
              no bo najlepiej narobic dzieci, a potem mowic " dzieci sa nudne, wywiadowki i plac zabaw blehh", a ty kobieto moglabys sie czym zainteresowac, a nie tylko latasz wokol 8ga dzieci, bo nawet nie ma o czym z toba porozmawiac

              czy tylko ja widze absurd takiego myslenia?
              • falka32 Re: Dziwne 20.02.12, 20:18
                > no bo najlepiej narobic dzieci, a potem mowic " dzieci sa nudne, wywiadowki i p
                > lac zabaw blehh", a ty kobieto moglabys sie czym zainteresowac, a nie tylko lat
                > asz wokol 8ga dzieci, bo nawet nie ma o czym z toba porozmawiac

                Nie, nie tylko ty. Zacznijmy od tego, że on się wyemancypował, bo mógł - ponieważ zrobił to pierwszy i miał Dankę, na którą zwalił całość opieki nad dziećmi. Gdyby Danka wyemacypowała się pierwsza, to Lechu by przez 15 lat tylko tyłki i nosy dzieciarni podcierał, bo na żadne inne emancypacje nie miałby czasu i siły.
                • aneta-skarpeta Re: Dziwne 20.02.12, 20:27
                  a mi sie wydawalo ze dzieci sie ma, zeby z nimi w jakims stopniu byc i ze sie dzieci lubi, a nie po to, zeby robic wyscig, kto szybciej ucieknie w robotę, zeby na nie nie patrzecwink
                  • falka32 Re: Dziwne 20.02.12, 20:38
                    > a mi sie wydawalo ze dzieci sie ma, zeby z nimi w jakims stopniu byc i ze sie d
                    > zieci lubi, a nie po to, zeby robic wyscig, kto szybciej ucieknie w robotę, zeb
                    > y na nie nie patrzecwink

                    Ale życie jest takie, że ten, kto pierwszy uciekł, to się "wyemacypował" i "się rozwija" a ten drugi "świata nie widzi poza garami i nie ma z nim o czym porozmawiać" big_grin
                    A że facetom z racji biologicznych ułatwień łatwiej jest od razu po porodzie drapnąć do pracy, to jest jak jest.
      • garibaldia Re: Dziwne 20.02.12, 13:58
        Mając ośmioro dzieci to ona była utyrana po łokcie, zajęta wychowywaniem, opieraniem, itd
        niby w którym "międzyczasie" miała działać politycznie i być aktywistką jesli mąż zniknął z domu zostawiając problemy rodzinne wyłącznie na jej głowie? Wiecie co to jest ośmioro dzieci w domu? Chyba nie bardzo wiecie. Bo nieraz na tym forum matki jednego czy dwójki dzieci chcą rozwodu bo mąz w pracy ciągle i dzieckiem się nie zajmuje..
      • aandzia43 Re: Dziwne 20.02.12, 21:30
        Ale ona nic nie zrobiła w kierunku, żeby mieć z mężem wspólne tematy! K
        > uroń i Kuroniowa jakoś mogli. Wałęsa i Wałęsowa nie mogli?

        Bo Kuroń i Wałęsa to kompletnie inne typy mężczyzn. Kuroń swoją Grażynkę (jeśli dobrze pamiętam) uwielbiał. Od początku do końca. Zapewne wiele się na to złożyło, nie tylko rodzaj męskości reprezentowany przez Kuronia, ale właśnie ten mało narcystyczny rodzaj jest bazą do tego, by móc w ogóle kogoś poza sobą wielbić.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Dziwne 21.02.12, 11:22
          No zacznijmy od tego, że to byli inteligenci z wielkiego miasta, a nie robotnicy/chłopi z małych miejscowości.
          • aandzia43 formy obowiązujące w środowiskach 21.02.12, 19:35
            Inteligenci, robotnicy... No cóż, mam na ten temat takie proste, chłopskie (warstwa społeczna, nie płeć wink) zdanie: inteligencki bon ton wymaga traktowania żony z estymą i dostrzegania w niej Damy*, a robotniczo-chłopski traktowania żony na dystans, chłodnawo choć z niejakim szaconkiem. To są formy obowiazujące w środowiskach, z grubsza przestrzegamy ich - przy ludziach na pewno. Ale co się dzieje w czterech ścianach, to całkiem inna historia.
            Kuroń był dla Gajki taki, jaki był, nie dlatego, że był inteligentem. Smoktunowicz czy doktor G. byli dla swoich żon tacy, jacy byli, też nie dlatego, że byli inteligentami. U Kuronia esencja nakładała sie na obowiązujące w jego środowisku formy, a u pozostałych panów ostały się tylko formy (Malediwy, uśmiechy, trzymanie się za rączkę, gentelmeneria).

            * Dama, czyli ekstrakt kobiecości; postać uosabiająca kobiecość w kulturze europejskiej. Godna towarzyszka i partnerka Rycerza.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: formy obowiązujące w środowiskach 21.02.12, 22:57
              Nie, nie chodzi o traktowanie jak damę, tylko o nietradycyjne podejście do ról w rodzinie.
              (Nawiasem mówiąc, czytałam w jednej książce, że podobno Kuroń Gajkę zdradzał, a potem zawsze teatralnie przepraszał na kolanach. wink Tak że w tej kwestii masz rację, że co się dzieje wewnątrz małżeństwa, to jest bardzo skomplikowane.)
        • tylko.przelotem Re: Dziwne 21.02.12, 19:02
          A swoją drogą dla równowagi warto przeczytać:
          wyborcza.pl/jacekkuron/1,112816,79105.html
    • jowita771 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 12:04
      Wczoraj oglądałam Testosteron po raz enty i rozbroił mnie pan grecki ojciec - siewca plemników, jak się obruszył, że samice jakiegoś gatunku zwierząt zostawiają samców z jajami. Pan Wałęsa też niezły, jak on coś robił, to było dobrze, jak żona o tym powiedziała, to obraza. Mężczyźni bywają niezwykle tępi.
    • nabakier Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 12:40
      Dla mnie ta książka to splot kilku rzeczy: emancypacji Wałęsowej wobec męża (jego życia na pierwszym planie związku), przełamania ról życiowych (matki, służącej), a także wyrównania rachunków: on jej nie widział i nie widzi nadal potrzeby zmiany modelu związku (on ciągle jest poza związkiem- vide komp i net, z którymi się nie rozstaje).

      Oczywiście, jest kwestia poziomu tego dokonania: czy to w porządku tak upubliczniać tego typu sprawy, i tu ma racje Verdana, ze to jest nielojalność. ale ma ona usprawiedliwienie. Bo Wałęsowa, zresztą nie tylko ona- też, prawdopodobnie nie potrafią inaczej. Nie potrafią rozmawiać ze sobą. Stąd ten desperacki krok.

      Nie wiem, czy to wołanie o pomoc, wołanie: usłysz mnie, czy jednak bardziej: teraz ci pokażę. Może wszystko naraz. chcę powiedzieć, że widzę tę desperacje, siłę w niej tkwiącą, i nie mogę przejść obok tego w taki sposób, że po prostu prymitywny krok. Nie, tak nie jest. To jest coś więcej, niż tylko prymitywne odreagowanie. Przecież Wałęsowa sobie jakoś tam zdaje sprawę, co to znaczy w przestrzeni społecznej. Kim był jej mąż publicznie itd. A jednak się zdecydowała. To nie jest autobiografia z magla.

      ps. Nie czytałam jeszcze.
      • indigo_kid Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 13:11
        No właśnie mam wrażenie, że większość tu dyskutantek książki nie czytała.

        Wyobraź sobie, że nie układa ci się w małżeństwie i co zamiast załatwić sprawy we własnych czterech ścinach, przy każdej nadarzającej się okazji obgadujecie się przed znajomymi i rodziną. Takie zachowanie jest jak najbardziej prostackie. I tak właśnie odbieram "przejmująco szczerą" autobiografię pani Wałęsy.

        Ponadto ja jako czytelnik, czuję się rozczarowana, biorę do ręki książkę, byłej pierwszej damy i co czytam, że większości faktów jakich można by się spodziewać w takiej książce ona nie pamięta, czasem cytuje za oficjalnymi kronikami, albo osobami trzecimi, jak dane wydarzenie wyglądało. Za to ciągle czytam, jej wyrzuty do męża o tamto i owamto.
        W jednym akapicie pisze, że mąż nie spytał jej czy pojedzie do Oslo, tylko dowiedziała się o tym z tv, nie martwił się, czy sobie poradzi etc A w następnym akapicie dziękuje mu, że ją rzucił na głęboką wodę, bo to, ze sobie poradziła dało jej ogromne siły. Potem znów wraca do tego, ze mąż ją tak potraktował, że wydał rozkaz i ona pojechała.
        Takich sprzeczności jest wiele. Czasem kartkuję książkę wstecz i sprawdzam, bo już tracę orientację w tych jej wywodach.
        • nabakier Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 13:18
          Możliwe, że na poziomie wykonania rzecz się sypie, że upubliczniła jakieś kompromitujące ją czy ich żale. Mnie bardziej chodzi o to, że rozumiem (wydaje mi się, że rozumiem) powody napisania tej książki. A przynajmniej umiem je sobie- jako teoretyczne- przedstawić.
          • verdana Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 13:46
            Powodem napisania tej książki była połączona chęć nakopania mężowi+zazdrość, ze on zaistniał jako osoba pubkliczna, a ona nie.
            Być moze powodem też są pieniądze - ten fatalny ojciec utrzymuje nadal swoje dorosłe dzieci, daje im kase, kupuje mieszkania i przez to ma stałe problemy finansowe.
            • nabakier Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 14:04
              Hm...to było rzeczywiście fatalne. chyba jednak przeczytam. Czytałaś, Verdano, czy teoretyzujesz jak ja? Pytam z ciekawości.
            • bez_seller Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 14:11
              verdana napisała:

              > Powodem napisania tej książki była połączona chęć nakopania mężowi+zazdrość, ze
              > on zaistniał jako osoba pubkliczna, a ona nie.

              Mnie zawsze zadziwia jak ludzie wszystko wiedza o innych. Jestes psychoterapeutka
              p. Danuty, czy co?
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 14:23
              > ten fatalny ojciec utrzymuje nadal swoje do
              > rosłe dzieci, daje im kase, kupuje mieszkania i przez to ma stałe problemy fina
              > nsowe.

              Skąd to wiesz?
              To na pewno bardziej skomplikowane - pani Wałęsowa pisze w książce, że jeden z synów jest bezrobotny i chodzi do urzędu pracy. To mnie dopiero zdziwiło - syn Wałęsy?? Więc z tym pomaganiem to chyba nie całkiem tak jest...?
            • agniesia1973 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 14:46
              Verdana, czytałaś książkę?
              Ja dojechałam mniej więcej do połowy. Faktycznie przebija z niej żal, że mąż traktował ją przedmiotowo - traktował jako nianię, kucharkę itd.. Nie odbieram tego jednak jako chęci dokopania mężowi. Wydaje mi się, że Danuta Wałęsa przeszła długą drogę od młodej dziewczyny, której wydawało się, że maż ma zawsze rację aż do świadomej siebie kobiety. Przecież mało która kobieta wytrzymałaby aresztowania męża, czasem nawet z dzieckiem w wózku, rewizje w domu w obecności dzieci, wieczna nieobecność męża itd. To nie było słodki życie. Nie umniejszam zasług Lecha Wałęsy ale życie z nim to nie była sielanka
              • tylko.przelotem Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 15:54
                > Verdana, czytałaś książkę?
                Verdana nie musi. Verdana wie.
                • ledzeppelin3 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 17:28
                  Bez przesady, nie napisała, ze mąż przepada za zabawą gang bang z gromada podlotków , względnie że w domowych pieleszach wypowiada sie o najblizszych współpracownikach "ci ch..je"! gdzie w tej książce to pranie brudów, nielojalność?? Zwykła szczera opowieść. Napisala, ze caly dom był na jej i tylko na jej glowie, a obecnie mąż oddalił się od niej na rzecz komputera- gdzie tu te straszne brudy?
                  • triss_merigold6 Już wiem dlaczego wzbudziła takie emocje! 20.02.12, 17:43
                    Tak pewnie ze 30% ematek mogłoby napisać, że mają cały dom + potomstwo na głowie, a ślubny, zamiast rozmawiać, gra w grę oraz nie przynosi kwiatów, prezentów, olewa urodziny etc.
                    Emocje wzbudziła nie dlatego, że kopnęła pomnik ze spiżu i żywy element historii najnowszej.
                    Wzbudziła emocje, bo spektakularnie ulało się garkotłukowi. Kuchcie. Kurze domowej. I teraz kobiety mogą sobie pomyśleć: "Skoro zbuntowała się prosta, bez matury i bez pracy wielodzietna matka-gospodyni domowa, to co ja robię ze swoim misiem, który tak samo olewa, nie zauważa, nie docenia, a w dodatku nawet nie jest sławny i kasy nie przynosi?"
                    • nabakier Re: Już wiem dlaczego wzbudziła takie emocje! 20.02.12, 18:14
                      >ulało się garkotłukowi. Kuchcie. Kurze domowej.

                      Kobieta, która wychowuje ósemkę dzieci to garkotłuk? Kuchta? Brak słów. To, co piszesz, jest tak prostackie, że aż niemożliwe...


                      > prosta, bez matury i bez pracy

                      Ile w Tobie pogardy...Każdy musi być wykształcony?

                      Zbuntowała się. I chyba dobrze?
                      • triss_merigold6 Re: Już wiem dlaczego wzbudziła takie emocje! 20.02.12, 18:20
                        Błagam Cię nie pisz jeśli nie zrozumiałaś przekazu.

                        • nabakier Re: Już wiem dlaczego wzbudziła takie emocje!, jak 20.02.12, 19:51
                          Może Ty nie odpowiadaj, jak nie zrozumiałaś czyjegoś komentarza, co?
                          • aneta-skarpeta Re: Już wiem dlaczego wzbudziła takie emocje!, ja 20.02.12, 20:00
                            nabakier- nie idź tą drogątongue_out
                            • nabakier Re: Już wiem dlaczego wzbudziła takie emocje!, ja 20.02.12, 20:21
                              no dobra tongue_out
                              Ale kurde, nie czytam ematki od dechy do dechy
                      • bi_scotti Re: Już wiem dlaczego wzbudziła takie emocje! 20.02.12, 18:26
                        Ja odbieram wypowiedz Triss jako classic sarkazm a nie pogarde wobec DW.
                        I wcale nie odbieram wspomnien DW (przeczytalam) jako nielojalnosci wobec meza. Raczej jako bardzo osobista relacje dodajaca bardzo prywatnego kolorytu do wydarzen gornych i chmurnych naszej niedawnej historii. Obecna Pani Prezydentowa (z 5 dzieci!) zapewne miala i ma zupelnie inne uklady malzenskie (co zreszta widac i slychac, i czuc gdy sie ich widzi oboje) i majac zupelnie inna kanstrukcje psychiczna "brudow domowych publicznie prac nie bedzie" ale juz np. nie zdziwilabym sie wcale gdybysmy sie doczekaly wyznan pani Joli z lat z Olkiem, ktory tez zapewne swoje drobne (???) przywary ma i malzenskie niedoskonalosci tej pary moglyby byc smakowitym kaskiem dla wydawcow i czytelnikow. Tak dlugo jak nie jest to pornografia ani pomowienia to why not?
                      • iwoniaw Re: Już wiem dlaczego wzbudziła takie emocje! 20.02.12, 18:26
                        Nie, to nie pogarda Triss - nawet gdyby, to nie tylko. Poczytaj sobie opinie "kim jest Wałęsowa" z wątków powstałych gdy książkę dopiero zapowiadano. Ma dziewczyna rację: p. Danuta była tam traktowana albo z totalnym lekceważeniem/pogardą, albo co najmniej z pozycji "no i cóż takiego dokonała, czego ja bym nie mogła". Te, które podnosiły, że jednak może ta ósemka dzieci, nietypowa sytuacja (nawet jak na tamte czasy - internowany mąż, rewizje w mieszkaniu, stada działaczy w kuchni i ruch jak na dworcu itd.) - to choć _odrobinę_ wysiłku i hartu ducha wymagały - były zbywane i oskarżane o co najmniej naiwność ("ktoś jej na pewno pomagał i paczki miała z darów" - btw tak właśnie ponoć odpowiadał Lech na żale żony, że jej ciężko było - nie miałaś aż tak źle, czego chcesz kobieto?)
                        Dlatego sądzę, że Triss może mieć dużo racji albo i całą rację - gros dyskutantek widzi kobietę która "jest przecież nikim" (w porównaniu z nimi) i ma męża Pomnik I Symbol Historyczny, w dodatku zapewniającego kasę i (w końcu) możliwości, co do których dowolny mąż (dobrze, 99% procent mężów) emamy w ogóle nie może być porównywany. I one tkwią przy kimś takim też mając dom na głowie i g... do gadania i nie śmiąc pisnąć i mają spokojnie patrzeć, jak Danuta W. się ośmieliła? No wolne żarty - czas uruchomić płytę, jak ktoś słusznie zauważył, pod hasłem "w d... jej się poprzewracało".
                        • triss_merigold6 Re: Już wiem dlaczego wzbudziła takie emocje! 20.02.12, 18:44
                          Uff, dziękuje pani, aż tak długiego tekstu nie mogłam stworzyć.wink

                          Można uruchomić płytę "kimże ona by była bez Lecha" albo "lojalność" albo "powinna być wdzięczna, że widziała JPII, królową Anglii, prezydentów i była w tylu fajowych miejscach".
                          Natomiast prawda jest dość brutalna - kobieta, której mąż jest Żywym Pomnikiem powiedziała, że jej się nie podobało. Że jest swym mężem Żywym Pomnikiem rozczarowana, zawiedziona, rozgoryczona.
                          • gryzelda71 Re: Już wiem dlaczego wzbudziła takie emocje! 20.02.12, 18:53
                            I za to dostanie.Ze powiedziała,bo podobac się nie musiało,ale mogła siedzieć cicho.
                            • triss_merigold6 Re: Już wiem dlaczego wzbudziła takie emocje! 20.02.12, 18:58
                              I najbardziej przejadą się po niej kobiety, bo muszą zredukować sobie dysonans poznawczy.
                              • gryzelda71 Re: Już wiem dlaczego wzbudziła takie emocje! 20.02.12, 18:59
                                No też już to wcześniej napisałam.
                        • aneta-skarpeta Re: Już wiem dlaczego wzbudziła takie emocje! 20.02.12, 19:14
                          dla mnie absolutnie nie ma znaczenia, czy ta kobieta cos osiagnela i czy skonczyla studia
                          tak samo ma prawo oczekiwac szczescia w pożyciu małżenskim
                          wiadomo, przy 8 dzieci zycie to nie bajka, ale chyba jej się odrobina uwagi meza nalezy? nawet jesli nic nie osiagnela?- 8 dzieci na ludzi wyprowadzic to zapewne tez nic

                          inna kwestia- pretensje do zony, ze nie nadrabiala za mężem zeby mial z nią o czym rozmawiac
                          heloł- a dlaczego to mąz nie zainteresowal sie tym co rob zona, nie wszedl do jej poziomu? czemu ona wszystkiemu winna? wziela sobie prosta baba prostego chlopa, ktory nieplanowanie zbawił Polske i do niej wszelkie pretensje
                          on tak samo powinien wyjsc w pół drogi, aby mieli o czym porozmawiac, albo wspolnie film obejrzec w objęciach

                          nawet przy pomocy wielu osob , wychpwywanie 8dzieci to jest praca i to ciezka, tak samo wazna jak praca zarobkowa

                          jakby jako nianka zajmowala sie 1 to by kazdy z uznaniem mowil- oooo pracuje, a jak zajmuje sie swoją osemką to "nic nie robi"
                          • gryzelda71 Re: Już wiem dlaczego wzbudziła takie emocje! 20.02.12, 19:25
                            Ale dziwna jesteś,zawsze kobieta winawink
                            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Już wiem dlaczego wzbudziła takie emocje! 21.02.12, 11:26
                              Ale wy dziwne jesteście.
                              Każdy musi zrobić krok w stronę drugiego.
                              Nie może być tak, żeby facet stwierdzał: nie mam z nią tematów, więc niech ona się już lepiej dziećmi zajmie. Ale nie może być też tak, że ona stwierdza: nie mam z nim tematów, to ja tu posiedzę i poczekam, aż on się mną zainteresuje.

                              A w tej rodzinie - sądząc oczywiście po książce - było tak, że każde z małżonków uważało, że swoją rolę wypełnia znakomicie i niech to drugie się bardziej wysili.
                              • dziennik.odchudzania Re: Już wiem dlaczego wzbudziła takie emocje! 21.02.12, 11:53
                                Jak to różnie można odczytać tę samą książkę. Bo - moim zdaniem - z książki wyłania się obraz małżonków zupełnie bezrefleksyjnych, w żaden sposób nie identyfikujących swoich potrzeb w małżeństwie, żyjących od dziesięcioleci innymi sprawami, kontaktujących się jedynie fizycznie. I dalej to ma miejsce. To nie jest małżeństwo robiące krok w stronę drugiego, to małżeństwo idące nie tyle ramię w ramię, ile niczym dwa konie w sztywnym zaprzęgu. I teraz Wałęsowej wydawało się, że ten zaprzęg wreszcie skręci w stronę domu, ogródka i spacerów za rączkę, a tu nie ma zaprzęgu. Są dwa nie bardzo bystre konie na popasie.

                                W jej wspomnieniach nie widzę nic niewłaściwego, ta smutna refleksja, która dopadła ją w jesieni życia, jest jedynie refleksją. Myślę, że jest ona nieobca bardzo wielu kobietom jej pokolenia. Tak po prostu.
                                • aneta-skarpeta Re: Już wiem dlaczego wzbudziła takie emocje! 21.02.12, 16:24
                                  w pełni sie zgadzam z pamietnikiem odchudzania

                                  tymbardziej, ze my to teraz takie mundre jestesmy, wyempacypowane i w ogole, a nadal uciskamy na mezow, ze skarpetek nie potrafią wrzucic do kosza na brudną bieliznę i nie potrafia nakarmic niemowlakasmile

                                  a to bylo tyle lat temu, gdzie w powszechnej swiadomosci bylo uslugiwanie męzowi i dzieciom i bycie dla rodziny i dziekowac bogu, na kolanach do czestochowy ze nie pije i nie bije

                                  a juz na walese to zlego slowa powiedziec nie mozna, bo mial przeciez ciekawsze rzeczy do roboty
                          • bi_scotti Re: Już wiem dlaczego wzbudziła takie emocje! 20.02.12, 19:25
                            A tak w ogole to chyba gdzies dzis podali, ze LW jednak sie nie obrazil, nie wyprowadza sie i zone kocha. Good news smile
                        • nabakier Re: Już wiem dlaczego wzbudziła takie emocje! 20.02.12, 19:55
                          No ale litości, nie muszę czytać jakichś wątków wstecz, i nie zamierzam. Czytam co jest napisane TU. Piszący niech weźmie pod uwagę, że czytający wypowiada się na podstawie tego, co własnie przeczytał. To jest właściwa miara lektury.
    • gryzelda71 Re: Już wiem dlaczego wzbudziła takie emocje! 20.02.12, 19:24
      No pękła.A wiadomo,że nie powinna.
    • kamelia04.08.2007 Re: Wałęsa się obraził na żonę 20.02.12, 22:42
      tez mis ie tak wydaje, ze osmieliła się cokolwiek, bo przeciez on ma i miał zawsze racje.

      Pewnie próbowała z nim porozmawiac duzo wczesniej, ale nigdy nie było czasu i ochoty, bo zawsze było cos ważnego do zbawienia, a to solidarnośc budowac, a to skakanie przez plot, internowanie, obalanie komunizmu, potem kampania prezydencka, potem prezydentura, potem znowu kampania, a po nieudanej kampanii, a to wykłady, a to inne sprawy, potem by-pasy i zawały serca.

      Kiedy był czas dla tej kobiety? Jej potrzeby były zawsze na szarym końcu. Zrobic 8 dzieci umiał, ale z żona usiąść i przy stole porozmawiac, to nie umiał.


      Popieram Wałesowa, bo niełatwo było wychowac tyle dzieci, nawet jak ktos pomagał, jakieś tam dary dostała. Wiecie jak to jest z pomoca i prezentami - same sie skarzycie, że często pomoc nie taka jak trzeba, a prezenty nietrafione i nie to co człowiekowi potrzebne.

      Z ciąż, porodów i połogów nikt jej nie wyreczył.....
    • notting_hill Re: Wałęsa się obraził na żonę 21.02.12, 18:00
      Polecam najnowszy wpis na temat:
      zimno.blog.pl/
      Nie, nie mój, ale dokładnie oddaje co o tym myślę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka