Dodaj do ulubionych

Niepokoję się - sąd...

22.02.12, 12:51
Mam jutro sprawę w sądzie rodzinnym - odrzucenie spadku po zmarłym moim stryju w imieniu moich małoletnich dzieci. Tzn, chcę uzyskac zgodę na to odrzucenie.
Pierwsza wątpliwośc - dzieci lat 17 i 18 (ale rocznikowo), dostały zawiadomienie o sprawie, obecność nie jest obowiązkowa - nie wiem, czy je bra, mają sporo testów w szkole, nie powiedzą w zeznaniach nic innego, niż ja i mąż.
Druga rzecz - ja nie mam żadnych dowodów na istnienie długów, poza faktem, że mnie o tym ustnie poinformowano i żona jak i córki oraz wnuczki spadek odrzuciły (mam numer repertorium odrzucenia żony i nazwisko notariusza).
Nie jestem w stanie uzyskać żadnych innych informacji, nie wiem w jakich bankach zadłużenie, czym zmarły dysponował - jest ochrona danych, nawet aktu zgonu dostać nie mogłam.

Czego mogę się spodziewać? Dla mnie jest oczywiste, że długi być muszą, skoro cała najbliższa rodzina odrzuciła spadek. Czy sąd może wezwać żonę po zmarłym i czy może ona unikać stawienia się na rozprawę, np przysyłając zwolnienia?
Jakich dokumentów ewentualnie może jeszcze żądać ode mnie sąd, w wezwaniu na rozprawę nie ma ani słowa o uzupełnieniu dokumentów, to ma być przesłuchanie.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 13:38
      Ja byłam kiedyś na takiej rozprawie - ojciec odrzucał spadek po babci, chodzilo o to, abym ja dziedziczyła. 15 minut, rutyna, nie ma sie czego obawiać.
      dzieci bym wzięła - dla nastolatków obejrzenie rozprawy na własne oczy jest o wiele bardziej kształcace od wszelkich sprawdzianów.
      • azile.oli Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 13:45
        No nie wiem, czy taka rutyna. Moja kuzynka ma już 4 rozprawę, próbując uzyskać zgodę na odrzucenie spadku przez jej dzieci po tymże stryju. I sędzina jej powiedziała, że najwyżej przyjmą z dobrodziejstwem inwentarza. Już widzę zachwyt mój/dzieci, zmuszonych do zrobienia spisu inwentarza w razie pojawienia się wierzycieli.
      • iwles Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 13:58

        Verdana, ale tu chodzi o odrzucenie spadku w imieniu małoletnich dzieci. I to już nie jest takie oczywiste, bo sąd rodzinny zawsze stoi na straży dobra dziecka i opiekun musi jakoś udowodnić, że przyjęcie spadku przez małoletnich godzi w ich interes.

        Też jestem ciekawa, jak taka sprawa wygląda. Czy wystarczy samo słowo rodzica, czy jakieś dokumenty są potrzebne.
        • azile.oli Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 14:08
          Nie wiem, jak będzie u nas, ale u kuzynki sędzina chce dowodów na to zadłużenie, co przy złej woli żony zmarłego i ochronie danych osobowych jest nie do zdobycia.
          • myszmusia Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 14:15
            a nie mozna (jestem laik tak sie zastanawiam) podac jakos tej zony na świadka zeby ja sad przepytał zamiast ciebie?
            • azile.oli Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 14:19
              Owszem, myślę, że w razie wątpliwości sąd sam ją powoła na świadka, jeśli stwierdzę, że tylko ona ma konkretne informacje. Ale mam podejrzenia, że ona może się uchylać, np przysyłając zwolnienia, a nam czas biegnie.
        • kawka74 Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 16:12
          Ja dołączyłam wyciągi z banku, umowy kredytowe i takie tam. Nikt mi nie kazał, ale podstawa do odrzucenia jest. Co prawda, jak powiedział sędzia, dziecko dziedziczy z dobrodziejstwem inwentarza, ale żadne z nas nie miało ochoty bujać się z ewentualnymi wierzycielami.
          W przypadku Azile jest inaczej o tyle, że nie ma ona papierów dokumentujących zadłużenie zmarłego, ale to, że została poinformowana o długach przez rodzinę, która jak jeden mąż odrzuciła spadek, dla sądu pewnie będzie miało jakieś znaczenie.
    • kamelia04.08.2007 Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 13:42
      to jest rozprawa na zasadzie: tak, przyjmuje spadek albo nie, nie przyjmuje.
      Nikt niczego od ciebie nie bedzie chcial i sad ci nie bedzie kazał się z niczego tłumaczyć.
      • azile.oli Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 13:49
        Mam nadzieję. Nie wiem w takim razie, dlaczego sędzina, prowadząca sprawę z wniosku kuzynki domaga się dowodów zadłużenia.
        I to nie ja odrzucam spadek, ja to już zrobiłam. Chcę uzyskać zgodę na zrobienie tego w imieniu dzieci. Mam nadzieję, że trafię na sensownego sędziego, który przyjmie, że działam zgodnie z interesem dzieci.
        • jowita771 Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 13:52
          A jakby zadłużenia nie było to co? Przecież wolno odrzucić dla kaprysu.
          • a.va Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 14:04
            W imieniu dzieci nie można dla kaprysu.
      • a.va Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 14:03
        kamelia04.08.2007 napisała:

        > to jest rozprawa na zasadzie: tak, przyjmuje spadek albo nie, nie przyjmuje.
        > Nikt niczego od ciebie nie bedzie chcial i sad ci nie bedzie kazał się z niczeg
        > o tłumaczyć.

        W przypadku sprawy w imieniu dzieci przed sądem rodzinnym nie musi tak być - sąd może mieć wątpliwości, dlaczego matka chce odrzucenia i czy nie godzi to w dobro dzieci. Więc może zechce dogłębniej zbadać sprawę.
        Do autorki - weź dzieci, warto, żeby w tym uczestniczyły, skoro są prawie dorosłe. Nie bój się, jest mało prawdopodobne, że coś pójdzie nie tak. Zbierz sobie w głowie argumenty za nieprzyjmowaniem spadku, pomyśl, jakie dowody (dokumenty, zeznania świadków) mogą te argumenty potwierdzić. To tak na wszelki wypadek, żebyś w razie co nie musiała długo myśleć, co sądowi odpowiedzieć i żeby było szybciej.
        • azile.oli Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 14:16
          Owszem, argumenty mam przemyślane. Obawiam się tylko, że sąd może chcieć dowodów rzeczowych, np dokumentu z banku o zadłużeniu. Nie mam nic takiego i nie dostanę, bo, po pierwsze, ochrona danych, po drugie- nie wiem, jakie to były banki, osoby prywatne, co w chwili śmierci wchodziło w skład majątku. Żona zmarłego nie odbiera telefonów, w czasie jedynego spotkania pokazała akt zrzeczenia (bo był tam też drugi brat zmarłego), ale innych dokumentów ponoć tam nie miała.
          Córka tego drugiego brata będzie miała już 4 rozprawę, próbuje się do baby dopdzwonić - bez rezultatu.
          • ruda_wydra Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 14:21
            To podaj Sądowi te osoby, że mogą mieć wiadomości o długach spadkowych. Sąd sam się może zwrócić do Banku o informacje o stanie zadłużenia i Bank będzie musiał mu udzielić takich informacji, więc tym się nie martw. Sama nie musisz tego robić.
            Ogólnie nie ma się czym przejmować. Sad musi zbadać sprawę bo ma na celu ochronę dobra dzieci. Jakby co, jest zawsze możliwość apelacji wink
            • azile.oli Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 14:33
              Owszem, ja o tym wiem. Ale ostatniego maja mija 6-miesięczny termin, do którego muszę odrzucić spadek w imieniu dzieci. Wyrok uprawomocnia się 3 tygodnie, czyli do początku maja powinnam mieć zgodę.
              Owszem, podam w razie potrzeby żonę zmarłego za świadka, ale to znów odwlecze sprawę.
              No i nie wiadomo, co ona powie - wystraszyła się, gdy podczas tego jedynego spotkania powiedziałam, że sąd może zażądać spisu inwentarza - oni mieli rozdzielność majątkową, może kłamać, że nic nie wie, mogły tam jakieś darowizny na nią pójść.
              Mam świadków, że mówiła o tych długach - moją mamę, męża, męża kuzynki, drugiego stryja. Ale nie wiem, czy matka i mąż to dobrzy świadkowie, a tamta rodzinka mieszka na drugim końcu Polski. Ale jak będzie trzeba...
              • agniecha_26 Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 14:40
                ja odrzucalam spadek za dziecko, trwalo to 15 min, bylam z mezem, sad pyta jakie jest pokrewienstwo moje do zmarlego, meza do zmarlego, czy wiem jaka jest wartosc zadluzenia i dlaczego chcemy odrzucic spadek, tez wiedzialam z przekazu ustnego ze takie zadluzenie istnieje...kuzynki dziecko bylo na rozprawie bo mialo 15 lat i bodajze sad sie cos tam jej zapytal.
                • azile.oli Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 14:47
                  Ja nie idę tam odrzucać spadku za dziecko, bo to wogóle nie jest sprawa spadkowa. To rozprawa o zgodę na rozporządzanie majątkiem dziecka, przekraczającym zwykły zarząd. Odrzucić w imieniu dzieci będę mogła dopiero po uzyskaniu tej zgody.
          • a.va Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 14:30
            Powiedz to wszystko sądowi, możesz w razie co w ogóle wskazać tę żonę jako świadka, który zezna, że są długi. Dowodami mogą być nie tylko dokumenty z banku, mogą być inne dowody, np. właśnie dokumenty potwierdzające to, że cała wcześniej powołana rodzina odrzuciła spadek (czyli mieli jakiś powód), jakieś pisma z windykacji, zeznania innych świadków. Ale sądzę, że tak daleko sąd nie będzie szedł.
          • shellerka Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 14:37
            przerabiałam to osobiście. sąd nie chciał żadnych dowodów. spytał tylko dlaczego chcemy odrzucić i tyle.
            rozprawa trwała (ta o wydanie zgody) może z 5 minut.
    • asia_i_p Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 14:35
      Chyba nie musisz uzasadniać odrzucenia spadku.
      • azile.oli Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 14:44
        W swoim przypadku -nie. W imieniu małoletniego dziec ka - muszę. I ja nie m am przed tym sądem odrzuca spadku, tylko uzyskać zgodę na odrzucenie. Jak uzyskam, to pójdę do notariusza i tyle.
        • a.va Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 15:05
          Lepiej idź do sądu, nie do notariusza, skoro masz taką sytuację rodzinną. Orzeczenia sądu nikt już potem nie podważy, oświadczenie złożone przed notariuszem może ktoś kiedyś zechcieć podważyć.
          • azile.oli Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 15:14
            Może i pójdę do sądu. Ale wszyscy spadkobiercy ustawowi odrzucali u notariusza, więc i tak, gdyby coś, to się raczej ich przyczepią.
            Ja współczuję tej dalszej rodzinie, bo jak nasze dzieci odrzucą, to część się nawet nie dowie, że dziedziczy (bo nie znam wszystkich krewnych) i nie podam. A wierzyciel może kiedyś znajdzie. A najbliżsi kuzyni nawet aktu zgonu nie będą mieli, aby się zrzec. Ja im nie wyciągnę, bo nie jestem najbliższą rodziną.
            • japanunieprzerywalempanieposle Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 15:22
              no wlasnie jak to jest. jesli umrze ktos z mojej rodziny i nie bede o tym wiedziec a jednoczesnie bede spadkobierca to dziedzicze wprost ? to jest chore
              • iwles Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 15:26

                niby we wszystkich komentarzach do Ustawy jest napisane, że 6 miesięcy od momentu, kiedy spadkobierca się dowiedział, że dziedziczy, ale w praktyce jak to wygląda, to pewnie zależy jak zwykle od człowieka (sędziego, pani w US)
              • myszmusia Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 15:26
                a to nei jest tak,że na odrzucenie spadku jest 6 miesiecy ale nie od śmierci tylko od otrzymania informacji o spadku?
                • a.va Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 15:30
                  Tak jest.
                  • myszmusia Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 15:34
                    i ta informacja o spadku musi byc jakas oficjalna,pisemna od sądu? tak? a nie jedna ciotka drugiej ciotce?
                    • iwles Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 15:37

                      > i ta informacja o spadku musi byc jakas oficjalna,pisemna od sądu? tak?

                      chyba nie.


                      > a nie jedna ciotka drugiej ciotce?

                      obawiam się, że tak.
                      • myszmusia Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 15:38
                        no to kto mi udowodni ze cokolwiek wiedziałam? przeciez jest masa osób z którymi sie kometnie nie utrzymuje kontaktów pomimo bycia "rodzina" czyli potencjalne dziedziczenie wchodzi w gre.
                        • myszmusia Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 15:39
                          "kompletnie "miało byc
                          • azile.oli Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 17:43
                            Niby powinna b yc oficjalna informacja, ale często nie ma. Owszem, nie udowodnią, że wiedziałaś, ale jak wierzyciel zapuka, to udowodnij, że nie wiedziałaś.
                            Kiedy ja odrzucałam spadek, to notariusz pytał, kiedy dowiedziałam się o swoim powołaniu do spadku i wcale nie miał na myśli informacji z sądu. Ja mu podałam przybliżoną datę, bo na szczęście znałam datę odrzucenia spadku przez żonę, na to on stwierdził, że dobrze, że widziałam ten akt, bo od śmierci zmarłego minęło więcej niż 6 m iesięcy, a czasem wszyscy powołani do spadku odrzucają go np tydzień po pogrzebie.
                            Ja na tym pogrzebie byłam. Do głowy by mi nie przyszło, że będę odrzucać jakiś spadek, gdy zmarły zostawił żonę, dzieci, wnuki. A jednak. Byłam też bardzo zdziwiona, że teoretycznie powinnam otrzymać pismo z sądu, ale poczytałam trochę w internecie i niejedna osoba takiego pisma nie dostała.
                            • myszmusia Re: Niepokoję się - sąd... 23.02.12, 09:17
                              ile.oli napisała:

                              > Niby powinna b yc oficjalna informacja, ale często nie ma. Owszem, nie udowodn
                              > ią, że wiedziałaś, ale jak wierzyciel zapuka, to udowodnij, że nie wiedziałaś.


                              no to kiepsko z formalnego punktu widzenia. Da sie wtedy z tego jakos wybronic?
                              • jowita771 Re: Niepokoję się - sąd... 23.02.12, 10:09
                                Ja bym nie płaciła. I niech wierzyciel udowodni, że wiedziałam o spadku wcześniej, niż wiedziałam naprawdę.
                                • myszmusia Re: Niepokoję się - sąd... 23.02.12, 10:10
                                  horzej jak komornik przyjdzie z nakazem.
                                  • azile.oli Re: Niepokoję się - sąd... 23.02.12, 10:19
                                    Da się wybronic, ale trzeba sobie brać dobrego adwokata. Był przypadek, że chłopak odziedziczył długi po wujku, o którym nawet nie wiedział, że umarł. Pisama żadnego nie dostał, a nawet, jeśli coś przyszło, to do niego n ie dotarlo, bo studiował za granicą.
                                    Po jakimś czasie zjawił się komornik i zajął mu część renty po ojcu. Na szczęście chłopak miał krewnego, który pomógł mu to załatwić, zaskarżali decyzje, odwoływali się, trwało to kilka lat, ale wygrali.
    • selavi2 Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 17:51
      Rozumiem, że masz tą rozprawę w sądzie rodzinnym po to, aby móc udać się w imieniu dzieci do sądu czy też notariusza i odrzucić spadek, prawda?
      Może porada prawnika?
      Dopytać się czy biegnący 6-miesięczny termin, w jakim możesz odrzucić spadek nie zawiesza się na czas rozpatrywania sprawy w sądzie rodzinnym?
      • annakate Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 18:07
        termin sie nie zawiesza, nie przerywa, więc trzeba zrobić wszystko, żeby zakończyć to jak najszybciej i odrzucić u notariusza (bo szybciej się umówi u notariusza, niż termin w sądzie będzie). W razie czego dobrze wiedzieć, że jeżeli postanowienie będzie zgodne z oczekiwaniami, to można zrzec się doręczenia odpisu postanowienia i to spowoduje, że termin uprawomocnienia skraca się z 3 do 2 tygodni- tylko trzeba to powiedzieć natychmiast po ogłoszeniu. Jesli nie macie żadncyh dokumentów o zadłuzeniach to dobrze przynajmniej wiedzieć, gdzie one są (zadłużenia, nie dokumenty) - sąd może się zwrócić o informacje, których wy nie uzyskacie, ale musi wiedzieć gdzie.
        • mewa000 Azile.oli 22.02.12, 18:10
          daj znać jutro po rozprawie jak poszło bo mnie też to czeka. W przyszłym tygodniu idę do notariusza zrzec się spadku po babci i potem muszę w sądzie załatwić zgodę na odrzucenie spadku w imieniu mojego dziecka.
          Długo czekałaś na tą sprawę w sądzie?
          • azile.oli Re: Azile.oli 22.02.12, 19:02
            Na sprawę czekałam 3 tygodnie. Dam znać, jak poszło, choć wątpię, by na jednej rozprawie się skończyło, niestety.
            Przypuszczam, że powołają tę żonę na świadka, albo ja będę musiała coś dostarczyć. W najlepszym razie zweryfikują moje oświadczenie o odrzuceniu spadku przez żonę i może to im wystarczy.
            Dużo zależy od sędziego, to wiem.
        • azile.oli Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 18:19
          No chodzi o to, że nie wiemy, gdzie są te zadłużenia. Bo niby skąd? Kraj długi i szeroki, banków multum, nie wiem, gdzie kredyty brane. Nieruchomości - kiedyś wiedziałam, przynajmniej znałam adres. Ale jak popadł w tarapaty, to wszystko stracił, jeszcze przed śmiercią. Wiem o jednej nieruchomości, którą posiadał, znam miasto i ulicę, ale nie znam numeru domu. Poza tym nie wiem, czy była w jego posiadaniu w momencie śmierci. A niczego nie sprawdzę, musiałabym mieć numer mapki.
        • jowita771 Re: Niepokoję się - sąd... 23.02.12, 10:12
          > termin sie nie zawiesza, nie przerywa,
          To trochę porypane prawo wobec tego. Czyli jeśli sąd wezwie na świadka i ona się uprze, to się "rozchoruje" na odpowiednio długo i dzieci Azile będą uwalone?
      • azile.oli Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 18:11
        Każdy prawnik mówi inaczej. No, niestety, chyba nie ma tu jasnej wykładni. Ktoś proponował napisanie wniosku, o wstrzymanie biegnącego terminu z uwagi na przedłużającą się sprawę. Tylko, że potem takie odrzucenie niejako ''po terminie'' może być kwestionowane. A sąd wychodzi często z założenia, że najwyżej dziecko przejmie z dobrodziejstwem inwentarza. Już widzę takich 18- latków, jak zmagają się z wierzycielami, ustalają masę spadkową.
    • figrut Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 19:09
      Złożyłam w sądzie wniosek o odrzucenie spadku w imieniu dzieci (po ich ojcu). Sąd pytał, dlaczego chcę odrzucić spadek. Powodem było zadłużenie w ZUS . Wymieniłam kwotę zadłużenia i nikt nie żądał ode mnie żadnych dokumentów świadczących o wysokości długu. Załatwiłam to wszystko na jednej, 20 minutowej rozprawie jako konkubina zmarłego.
      • azile.oli Re: Niepokoję się - sąd... 22.02.12, 19:49
        Oby tu też tak było. Tyle, że ja nie jestem w stanie wyminić konkretnej kwoty - no dobra, ta żona mówiła coś o 200-300 tys. Ale w Twoim przypadku sąd mógłby to w ZUS-ie sprawdzić, a u mnie to tylko słowa. Nawet, żeby być w zgodzie z prawdą, to nie mogę twierdzić, że to zadłużenie w banku. Ale owszem, mogę się powołać na słowa żony - moj mąż też to słyszał.
    • azile.oli Re: udało się... 23.02.12, 10:05
      Bardzo sensowna Pani Sędzina wydała w ciągu 10 muinut zgodę na odrzucenie spadku, nie wnikając w szczegóły, a biorąc pod uwagę fakt, że spadkobiercy ustawowi spadek odrzucili, na co wystarczyło moje słowo, nie domagała się dat i konkretów. Spytała tylko, skąd wiem o zadłużeniu, powiedziałam, że od żony i że jest duże. Za 3 tygodnie mam się zgolsic po prawomocny wyrok.
      Tak powinny działać sądy.
      • iwles Re: udało się... 23.02.12, 10:10

        no i bardzo dobrze smile
      • myszmusia Re: udało się... 23.02.12, 10:12
        no to supersmile
      • jowita771 Re: udało się... 23.02.12, 10:16
        A kto dziedziczy, jak Wy odrzuciliście? Dobrze by było następnym świni nie podłożyć.
        • azile.oli Re: udało się... 23.02.12, 10:24
          O ile kuzynce uda się odrzuc ić w imieniu małoletnich, to teraz będzie to rodzeństwo dziadków, czyli rodziców zmarłego oraz ich zstępni. Już informowałam kuzyna, że jak odrzucę, to zaraz mu powiem. Ale dziadkowie mieli sporo rodzeństwa, nie znam nawet ich imion, nie mówiąc o adresach. N ie wiem, jak będą ich szukać i kto. Jeśli już, to raczej wierzyciele. A jak znajdą, to im współczuję.
    • facet-0 Re: Niepokoję się - sąd... 23.02.12, 10:26
      Jest możliwość przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza tj, nie dziedziczenie długów.
      Zastanów się nad tym.
      Odrzucenie spadku przez najbliższą rodzinę może wiązać się z pewnym kruczkiem prawnym tj. takim, że np. 5 osób odrzuca, tym samym skłania Was do tego samego, a dziedziczy szósta osoba z rodziny, która dzieli się z najbliższymi. Może tak być, ale nie musi.
      • azile.oli Re: Niepokoję się - sąd... 23.02.12, 11:05
        A pewnie , że może być i tak. Ale nie ma już nikogo z tak b liskiej rodziny, wszyscy odrzucili, ostatnie są moje dzieci i dzieci kuzynki. Żona, która odrzucała jako ostatnia spadkobierczyni ustawowa jest tą żoną na tyle krótko, że nie zna dalszej rodziny. Córki zmarłego nie są jej córkami, każda ma inną matkę, więc spisku razem nie uknuły.
        Zresztą, ja podejrzewałam, że ona może rozgłaszać o tych długach, żeby córki i wnuczki odrzuciły spadek. Ale widziałam jej akt odrzucenia. Gdyby był majątek, przejęłaby wszystko, bo c zekała niemal do końca ustawowego terminu.
        Dziedziczenie z dobrodziejstwem inwentarza, gdy nie ma się dostępu do informacji o majątku i trzeba wszystkiego szukać i pytać osób , które życzliwe nie są, do przyjemności nie należy. Na to trzeba mieć czas.
        • azile.oli Re: Poza tym... 23.02.12, 11:09
          Ustawowo nie należało mi się nic, więc nawet, jeśli rodzinka zamierzała kogoś wykiwać, to z własnego grona, a nie mnie. Ja tylko chciałam wiedzieć czy szanowna małżonka chce wykiwać dzieci i wnuki i po ich odrzuceniu jednak spadek przyjmie. I wcale nie z ciekawości, ale po to, żeby wiedzieć, czy muszę pójśc do notariusza, czy mogę sobie odpuścic.
      • iwles Re: Niepokoję się - sąd... 23.02.12, 11:13

        to też może być pułapka. Do wyliczenia "dobrodziejstwa" trzeba najpierw opłacić komornika, który zrobi spis. W skład może wchodzić np. połowa mieszkania, połowa firmy itp. osoba dziedzicząca musiałaby więc sprzedać najpierw te dobra, by spłacić długi, a co jeśli żyjący współwłaściciel nie zgadza się na sprzedaż? Komornika i wierzycieli długów obchodzą pieniądze, a nie akt własności połowy nieruchomości.
        Oj, nie nie, ja bym w takie "dobrodziejstwo inwentarza" nie chciała się wkopać.
        • azile.oli Re: Niepokoję się - sąd... 23.02.12, 12:11
          Jedna z wnuczek zmarłego chciała przyjąć spadek z dobrodziejstwem inwentarza, ale notariusz jej odradził, choć w ten sposób dalsza rodzina miałaby spokój.
          Przy świadomości dużych długów nie warto się w to bawić, bo to są koszty, czas i energia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka